Zabawa 14 lutego 2012

Babcia i Dziadek – niezastąpiona instytucja

Niejednych tytuł ten może bulwersować. Babcia i Dziadek jako instytucja!! Zgadza się, w dzisiejszych czasach Dziadkowie to niemal „instytucja społeczna” umożliwiająca, a w niektórych przypadkach warunkująca, rodzicom powrót do pracy. Wielu młodych rodziców, nie wyobraża sobie życia codziennego bez ich zaangażowania i wsparcia.

My sami jesteśmy teraz rodzicami i radzimy sobie sami, z czego jestem bardzo dumna, jednakże przychodzą takie chwile, w których bez pomocy Dziadków nie dalibyśmy rady. Jako, że oboje z mężem pracujemy w jednej firmie, by móc zająć się naszą córką, musimy tak wymieniać dyżury, by zupełnie się mijać. Jednak mimo wszystko bywają dni, w których razem pracujemy, wówczas do akcji wkracza „Babcina instytucja”. Jakże spokojniejsza jestem, wiedząc że dzieckiem zajmuje się Babcia czy Dziadek, a nie obca osoba. Mam pewność, że córka jest bezpieczna, najedzona, przewinięta i …. szczęśliwa.

Zdarza się nam, że przez to nasze mijanie, przepływ informacji pomiędzy mną a mężem jest niepełny. Pewnego wieczoru stwierdziliśmy, że jutro razem pracujemy!! A z kim zostanie Maja? Szybki telefon do Babci, która oczywiście nigdy nie odmówi pomocy. Dzwonimy o 22.00, a po 6.00 rano w drzwiach staje Babcia, obładowana świeżymi owocami i warzywami z własnego ogródka, słoiczkami z najlepszymi przetworami, bo wnusia musi mieć wszystko co najlepsze. W nasze progi wkracza drobna osóbka z ogromnym sercem, nieskończoną cierpliwością, z opowieściami, bajkami, piosenkami i uśmiechem, który załagodzi każdego nowego guza i ukoi spłakane oczka. Utuli i ukołysze do snu sprawiając, że te będą spokojne i kolorowe.

Zostawiając Maję pod opieką Dziadków, możemy być pewni, że nie zabraknie jej atrakcji i czasu, poświęconego tylko jej. Zadba o to Dziadek, bo to najlepszy kompan wspólnych zabawa, wypraw i opowieści. Jego wyobraźnia nie ma granic, a szaleństwo końca. Bo dziadek jest najlepszym przyjacielem Majki.

Sama wspominając swoich Dziadków, odczuwam ciepełko na sercu. Nigdy nie zapomnę kojącego głosu Dziadka. Jego opowieści, wspólnych przejażdżek rowerowych i słodyczy, które Dziadzio zawsze miał gdzieś schowane. Moja Babcia była żwawą, rozgadaną kobietką, pełną energii i pomysłów. Jej ciasteczka i gorąca kawa zbożowa to smaki, których nie da się zapomnieć. Zawsze służyli mądrą radą, ciepłym słowem. Mimo, że nie nacieszyłam się nimi zbyt długo, czuję ich obecność gdzieś blisko mnie. Mam nadzieję, że czuwają nad moją rodziną, a ich “instytucja Pradziadków” działa non stop. I chyba, tak naprawdę dopiero gdy dorosłam, zdałam sobie sprawę jakimi byli cudownymi ludźmi.

Mamy to szczęście, że możemy liczyć na pomoc Dziadków, o każdej porze dnia i nocy. Dziadkowie służą wsparciem, radą, dobrym słowem oraz są naszymi „uspokajaczami”, gdy coś się dzieje.

A czy są od rozpieszczania?? Skłaniam się ku stwierdzeniu, że troszkę tak. Mają więcej czasu, doświadczeni, i niewyczerpane pokłady cierpliwości, którą obdarowują wnuczęta. Wszystko jednak musi być zgodne z naszymi zasadami, Dziadkowie wiedzą na ile mogą pozwolić wnukom, bo wytyczyliśmy im granice (chociaż i tak wiem, że czasem dają sobie wejść na głowę).

A czy są od wychowania?? Stanowczo nie!! Mogą pokazywać świat dzieciom, dzielić się z nami swoimi doświadczeniami – czasem warto skorzystać z doświadczeń starszego pokolenia, ale od wychowania są rodzice.

Póki co dajemy sami radę i takie sytuacje zdarzają się nieczęsto, ale w niektórych rodzinach instytucja ta pełni dyżur niemalże 24h przez 7 dni w tygodniu.

Ciekawa jestem jak jest u Was. Czy możecie liczyć na pomoc Dziadków? Jak u Was pracuje „Instytucja” i czy z niej korzystacie?

I czy dziś z okazji Walentynek Dziadkowie pełnią dyżur?

14
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Aleksandra GreszczeszynCzarna_oliwkaBeata012Maria CiahotnaNatalia Smykowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Fizinka
Gość
Fizinka

„A czy są od wychowania?? Stanowczo nie!! Mogą pokazywać świat dzieciom, dzielić się z nami swoimi doświadczeniami – czasem warto skorzystać z doświadczeń starszego pokolenia, ale od wychowania są rodzice.” – zgadzam się w 100%!! Ja póki co nie pracuję zawodowo więc zajmuję się synem sama (z mężem oczywiście! ;) ) bez pomocy dziadków. I szczerze mówiąc na chwilę obecną nie czuję potrzeby oddawania dziecka dziecka po to żebym mogła sobie odpocząć. Ale myślę, że kiedyś przyjdzie taki czas że będziemy podrzucać syna dziadkom, żeby mogli trochę pobyć ze sobą :) Sama również miło wspominam swoich dziadków! I mimo iż… Czytaj więcej »

Magdalena446
Gość
Magdalena446

My nie zostawiamy Maji aby odpocząć, ale żeby móc pracować. Choć jak będzie większa, lub kiedy powiększy się nam rodzina, myślę że będziemy jej robić krótkie (bo długo nie wytrzymam bez mojej Królewny;-))”wakacje” u Dziadków.

Fizinka
Gość
Fizinka

A ja taki argument (o odpoczywaniu) słyszałam już nie raz, nie dwa i co dziwne – tylko z ust rodziny męża….. :P

Magda Kupis
Gość

Możliwość korzystania z pomocy Dziadków jest nieoceniona. Jednak zapatruję się na ten problem nieco inaczej (jak zwykle z resztą ;D). Uważam, że jeśli tylko można, to powinno się korzystać z pomocy i uprzejmości dziadków, nie dla własnej „wygody”, nie dla budowania więzi między dziadkami a wnukami (co niewątpliwie jest też bardzo ważne), ale dla tego, by dziecko przyzwyczajało się do obecności innych ludzi, żeby nie było dla niego traumą zostanie gdziekolwiek bez rodziców (głównie bez mamy). Ja tak ja Fizinka radzę sobie doskonale bez pomocy, ale z chęcią korzystam z możliwości zostawienia córki na 2-3 godziny u babci. Są to… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Z tym przyzwyczajaniem do innych osób, a raczej do braku mamy w zasięgu wzroku – to święta prawda – nasza mała potrafi zostać prawie z kimkolwiek, kto poświęci jej trochę uwagi, nie robi scen przy pożegnaniu, czasami nawet jest mi z tego powodu nieco żal :)

Sylwia Chojnowska
Gość

My również radzimy sobie sami. Tyle że u nas nie mamy możliwości zostawienia synka u dziadków. Teściowe pracują a zaraz po pracy mają obowiązki w gospodarstwie, które jest oddalone od naszego miasta i muszą tam dojechać. Zostają na noc i rano jadą do pracy. Moi rodzice są zagranicą. Radzimy sobie jak możemy sami, choć czasami potrzebujemy załatwić jakąś sprawę sami i nie mamy jak tego zrobić. Wszystko planujemy z dużym wyprzedzeniem czasu by teściowie mogli na spokojnie zostać z wnukiem chociaż na godzinkę. Wiem, że dużo mają pracy w gospodarstwie, obrządek zwierząt czas zajmuje a po pracy też są zmęczeni.… Czytaj więcej »

Rachela
Gość
Rachela

U nas podobnie, dziadkowie 400km od nas i bywa czasem trudno, bo nie mamy komu powierzyć naszego szkraba. odkąd wróciłam do pracy coraz częściej brakuje nam tej „instytucji”, i niestety ciężko nawet w awaryjnych sytuacjach. pozostają opiekunka lub sąsiedzi.

Justyna
Gość
Justyna

Także ,radze sobie sama i bardzo dobrze mi to wychodzi:) chociaz mogla bym skorzystac z pomocy babci(mojej mamy)prababci ,ale dlaczego ja mam odpoczywac skoro tego nei potrzebuje (no chyba ze by mnie praca przycisla) ciesze sie z kazdej chwili spedzonej z nim :) i nic innego sie nei liczy. Czasami mi sie zdarza ze podrzuce dziecko mamie trzeba . Dobrze jest miec tez kogos kto pomoze jak potrzeba. Chcialam dziecko to je wychowuje.

Anna Haluszczak
Gość

U nas dziadkowie zajmowali się przez rok naszą córeczką, gdy mąż i ja byliśmy w pracy. Potem zaszłam w drugą ciążę i chwilę przed urodzeniem synka wróciłam do domu, by teraz siedzieć z maluszkami. Karolcia kocha babcię i dziadka jak nikogo! To oni mogli poświęcić jej cały swój czas. My – rodzice – musimy też zająć się domem, zrobić zakupy, planować bieżące życie. A dziadkowie? Oni są tylko od zabawy i spędzania czasu z dzieckiem. Czegóż maluch może chcieć więcej?
Tylko potem rodzice borykają się z korygowaniem wyuczonych przez dziadków zachowań u dzieci. No ale cóż… coś za coś ;)

Natalia Smykowska
Gość

A my właśnie dziś mogliśmy skorzystać z odwiedzin „instytucji” i pójść do kina :) Ot, taka odskocznia. Niestety zarówno dziadkowie jak i cała rodzina mieszkają jakieś 400 km stąd, więc maluch czy chce czy nie chce jest na nas skazany ;) – nie narzekamy! Wychowujemy bez krytycznych spojrzeń czy uwag…jednak żal mi relacji jaką mógłby syn mieć z babcią czy dziadkiem, bo czy Skype lub telefon może zastąpić prawdziwą zabawę i czułości?! Gdybym miała pójść znów do pracy i synek zostałby z dziadkami – to nie miałabym wątpliwości! Nie mamy jednak takiej możliwości – a o OBCEJ osobie – sam… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Tak się szczęśliwie składa, że nasza córeczka oprócz ma nie tylko dziadków i babcie, ale również prabacię i dwóch pradziadków – Ci wprawdzie nie udzialają się z racji wieku za często, ale i tak pomagają jak mogą. Natomiast mama męża, po pierwsze dltego, że mieszka jakieś 15 minut na piechotę od nas, po drugie – jest na emeryturze, ale nadal pełna życia – bardzo często nam pomaga – niby jestem na urlopie wychowawczym, i to płatnym, ale udało mi się złapać też pracę „z domu”, więc bywają dni, których bez jej pomocy było by bardzo ciężko. A teraz, kiedy jestem… Czytaj więcej »

Beata012
Gość
Beata012

U mnie niestety sytuacja wygląda nieco gorzej .Pomocy ze strony dziadków nigdy nie miałam gdyż moi rodzice pracują i wnuczke widują tylko podczas odwiedzin .Rodzice meża faworyzują tylko wnuki ze strony swojej córki.Raz tylko poprosiłam o zostanie teściowej z małą a było to wtedy gdy robilismy zakupy na chrzciny .Teściowa odmówiła mówiąc że akurat myje okna i nie ma czasu.Od tamtej pory nigdy wiecej nie poprosiłam o jakąkolwiek pomoc.

Czarna_oliwka
Gość
Czarna_oliwka

I u mnie,jak u koleżanki Beaty,pomocy babć(teść nie żyje,mojego taty nie ma w Pl) nie ma.I mimo,że jedna mieszka 100metrów dalej,druga 3kilometry,moja córeczka widzi babcie od wielkiego święta i to raczej jak do nich pójdziemy w odwiedziny.Obie pracują,teściowa do 13,moja mama do 17.Fizycznie moją małą nie mogą się zająć.Moja mama po pracy zajmuje się bratanicą,a teściowa pierwszą wnuczką(córką córki),mnie serce się kraje,że w ich życiu nie ma dla mojej niuni miejsca,ale cóż…
Póki co siedzę w domu,a jak pójdę do pracy będę miała dwa wyjścia-żłobek lub niania.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Oj, dziadkowie! Julka uwielbia babcie i dziadka! A oni ją – to pierwsza i na razie jedyna wnuczka moich rodziców, a więc oczko w głowie!:)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close