Uroda 29 maja 2012

Basenowe dylematy, czyli o czym pamiętać idąc na basen

Dlaczego basen?

Woda to naturalne miejsce dla maluszka, przecież przez dziewięć miesięcy przebywał właśnie w wodnym środowisku. Dlatego najnowsze badania zachęcają rodziców, aby zabierali dzieci na basen. W wodzie dzieci czują się swobodniej, po prostu czują się w niej jak ryba. Dzięki zabawie na basenie, w wodzie, dzieci poprawiają swoja koordynację ruchową, wzmacniają swoje mięśnie i odporność, wspomagają rozwój całego ciała.
Dodatkowo woda masuje ciało dziecka, sprawia, że jest mu przyjemnie – i nam rodzicom też (zwłaszcza w jacuzzi – choć osobiście nie polecam zabierać tam dziecka). Basen jest świetną alternatywą dla zapracowanych i zmęczonych rodziców, gdzie przez pół godzinki można spokojnie poleniuchować w ciepłej wodzie wraz z maluszkiem, dzięki czemu rozwijamy naszą więź z nim, poczucie bezpieczeństwa i miłości. A kiedy druga strona (czytaj mąż ;p) będzie czuła się swobodnie z małym, to najlepszy czas dla nas mam by wyskoczyć do jacuzzi, czy sauny lub by przepłynąć kilka długości.

Jaka woda?

Będąc w ciąży lekarze zachęcają nas byśmy korzystały z dobrodziejstwa jakim jest basen z wodą ozonowaną, która szybciej i sprawniej oczyszcza wodę w basenie. Ponadto jest delikatniejsza dla skóry dziecka. Niestety takich basenów nie jest dużo, i można je spotkać w dużych miastach. Ciekawostką jest fakt, że pomimo stosowania mechanizmu ozonowania, do wody dodawany jest także chlor, tylko już w mniejszej ilości, by lepiej wyjałowić wodę. Zdarza się, iż w basenach z woda ozonowaną istnieje większe ryzyko zakażenia pasożytami lub bakteriami dróg moczowo-płciowych, na które podatne są bardziej dziewczynki. Dla większości z nas pozostaje wybrać się na basen z wodą chlorowaną. Może ona podrażniać bardziej, niż woda ozonowana, wrażliwą skórę dziecka, czy też jego oczka. Najlepiej sprawdzić samemu, dopytać się jak często przeprowadzane są badania czystości wody, jak często wymieniane są filtry.

Temperatura wody na basenie

Ważną informacją jest także temperatura wody na basenie, czy w brodziku. Optymalną temperaturą dla maluszków jest woda o temperaturze 36C, a dla trochę starszych 32C. Nasuwa się kolejne pytanie. Zbliża się lato, kiedy będziemy chcieli odpocząć nad otwartymi kąpieliskami, jak morze, jezioro, czy basen otwarty. Tutaj już trudno zapewnić z góry odpowiednią temperaturę. Nie martwcie się rodzice, naprzeciw potrzebie zachowania ciepełka naszych szkrabów możemy się zaopatrzyć w piankę neoprenową, której jedną z funkcji jest zachowanie ciepłoty ciała dziecka.

W jakiej porze dnia iść na basen?

Kolejnym pytaniem jest kiedy, o jakiej porze najlepiej wybrać się na basen? Z własnego doświadczenia mogę śmiało podpowiedzieć, że najlepiej z rana, lub najpóźniej do południa. Dlaczego? Po pierwsze woda była filtrowana przez całą noc, więc jest najczystsza jak może być, bo po południu lub wieczorem, woda w basenach jest trochę mętna. Nie ma się co dziwić, jeśli kąpało się już w niej dużo ludzi, a system oczyszczania nie nadąża. Po drugie z reguły na basenie jest nie wiele osób, więc możemy się cieszyć spokojem, nie musimy się obawiać, że inne dzieci ochlapią nasze szkraby. Czasem zdarza się nam, że mamy cały basen tylko dla naszej trójki.

Przebieralnia na basenie

Warto dowiedzieć się wcześniej, czy są osobne szatnie dla rodzin, gdzie spokojnie tata i mama mogą przebrać się, jak również przygotować na wodne szaleństwo malucha. Na wyposażeniu takiej szatni powinien być przewijak, krzesełko dla dzieci. Jeśli nie ma rodzinnej szatni zapytajmy, czy może w toaletach są przygotowane przewijaki, by móc spokojnie przebrać dziecko. Co zrobić, kiedy nie ma takiej szatni i w dodatku nie ma przewijaka? Wraz z mężem mieliśmy tą okazję, że wszystkie szafki w szatni rodzinnej były już zajęte, a przewijak trafił do naprawy. Wspólnymi siłami udało nam się małego przebrać, mimo, iż przez moment leżał na ręcznikach na podłodze.

Co zabrać na basen?

Po kilku miesiącach podbojów basenów, udało nam się ustalić niezbędną listę rzeczy, które musimy mieć ze sobą.

Dla dziecka

  • Ciepły, najlepiej frotowy ręczniczek z kapturkiem, który przydaje się na przejście z przebieralni na basen, powrót i osuszenie dziecka.
  • Nierozerwalne quatro jakim są tradycyjne pieluchy, wilgotne chusteczki, mydełko i krem do ciała – gdyż chlorowana woda także osusza skórę.
  • Ubranka na zmianę (w zależności od pory roku)
  • Strój kąpielowy dla naszej pociechy. Możemy wybierać w jednorazowych pieluchomajtkach – które dla mnie całkowicie się nie sprawdziły. Po pierwsze nabierają dużo wody i bardzo trudno się je ubiera. Lub wielorazowe majteczki na basen, lub cały zestaw wspomnianej wcześniej pianki. Jest to jednorazowy większy koszt, a jego zaletą jest min. to, że rośnie razem z dzieckiem.
  • Zabawki – nie bierzemy
  • Nadmuchiwane koła, itp. – powoli się zastanawiamy nad zakupem, ale kiedy byliśmy ostatnio na basenie, aż żal było mi dziecka, które ‘siedziało” w czymś, co powodowało, że miało ono kontakt z wodą tylko nóżkami. I gdzie tu szaleństwo?
  • Czasem zabieramy coś do zjedzenia, np. pokrojone jabłuszka, czy wodę do picia, bo basen wzmaga apetyt
  • Czepek, jeśli jest konieczny
  • Sól fizjologiczna – by przemyć oczka, przyznam, że nie musieliśmy korzystać

Dla rodziców

  • Ręczniki, którymi możemy się min. otulić, kiedy przebieramy malucha
  • Klapki
  • Strój kąpielowy i czepki
  • Dużo dobrego humoru i optymizmu

Do dzisiaj pamiętam nasz pierwszy raz na basenie w trójkę. Marcin miał ledwo skończone 3 miesiące. Wystraszeni, załadowani bagażami, a maluch wręcz przeciwnie. Po paru minutach na kolanach rodziców, radośnie ruszał rączkami, pluskając wodą, gdzie tylko się dało.
Później po wodnych szaleństwach mamy chwilę dla siebie, kiedy wyczerpany maluch dosłownie pada i zasypia – jest tak do dzisiaj. Chwila utęsknionej ciszy.

A czy Wy drodze Rodzice zabieracie swoje dzieci na basen?

Subscribe
Powiadom o
guest
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena Niwińska
8 lat temu

Pewnie, że tak! Chodzimy od 4go miesiąca życia Leny, dziś ma tych miesięcy aż 15 i jest dzielną pływaczką!

Bombel
Bombel
8 lat temu

Pamiętam jak pierwszy raz kiedy zabrałam syna na basen był dość przestraszony – wielka otwarta przestrzeń, dużo ludzi, gwar, plusk wody…..uczepił się mocno mojej szyi i nie chciał puścić :) tylko się nerwowo uśmiechał żeby nie pokazać strachu :) ale wystarczyło wejść do wody, troszkę się pobawić, pochlapać i zaraz mój Bąbel się rozluźnił :) A w zeszłym roku, latem, kiedy mój syn miał raptem 4-5 mies. jeździliśmy czasem poopalać się i poleniuchować nad Wisłą :) i też było fajnie, mimo że woda zimna moje dzieciątko chętnie się pluskało z tatą :) Czekamy więc na piekną pogodę i znów będziemy… Czytaj więcej »

Barbara Heppa-Chudy
8 lat temu

My także chodzimy regularnie od 4 miesiąca życia – teraz Aleks ma trzy latka i przeszedł do grupy „zaawansowanych” :)
Basen to jedna z lepszych decyzji, jaką podjęliśmy!

Marysia Kleczek
8 lat temu

My czekamy aż Nikoś skończy 4 miesiące i zapisujemy się an specjalne zajęcia dla maluchów:)

Beata Puchała
Beata Puchała
8 lat temu

A ja się zawsze zastanawiałam czy nie jest za mała itp. Wybieramy się na ten basen, ale jak to mama jestem pelna obaw :) Zobaczymy jak to bedzie ech.

Rachela
Rachela
8 lat temu
Reply to  Beata Puchała

Życzę dobrych chwil i pozytywnego nastawienia. Na początku proszę się nie dziwić, że dziecko nie będzie chciało opuścić Pani czy taty ramion. Kiedy się poczuje bezpiecznie samo będzie się domagało pluskania w wodzie:) dobrej zabawy

Beatka1006
Beatka1006
8 lat temu

Ja ze swoją córeczką też będę chodzić na basen :) już sobie wyobrażam jaka będzie zadowolona:)

Kamila Kowalska
8 lat temu

my równiez sie wybieramy i to juz niebawem ,będzie fajnie :-)

Aleksandra Greszczeszyn

Niestety u nas w pobliżu nie ma basenu. Szkoda, bo ja lubię wodę i Julka też, a Szymek jak na razie przekonuje się do niej w wanience:)

Justyna Sosnowska
8 lat temu

A Piotruś był pierwszy raz na basenie mając 2 m-ce i 5 dni. Był najmłodszym uczestnikiem zajęć dla maluchów i chyba najbardziej zachwyconym, kocha wodę. Pokonywaliśmy prawie 70 km w jedną stronę, żeby móc popływać, teraz mamy basen na miejscu i korzystamy ile się da :) Super sprawa i niesamowicie podnosi odporność!

Gosiagawlak
Gosiagawlak
8 lat temu

Ja bardzo chciałam iść od 4 miesiąca z moim maluszkiem na basen nawet już zapisany był no ale niestety wyszło inaczej zamiast na basen jeździmy teraz po szpitalach i badamy malca bo coś nam świszczy w oddechu od pierwszej infekcji która się pojawiła w kwietniu prawdopodobnie astma ale to jeszcze nie pewnego ale badać trzeba. I narazie basen odłożony na później bo nie wiem jeszcze do końca co mu jest

Małgorzata Bigaj
8 lat temu

My jeździmy odkąd Karo skończyła 3 mies. teraz ma 19 i kończymy już kolejny turnus dla grupy zaawansowanej. pięknie sama pływa na makaroniku albo w rękawkach i bardzo lubi podwodne nurki od mamy do taty, aaaa no i nie zapominajmy o grzybku wodnym też jest świetny.

Agnieszka Fimiak
8 lat temu

My na basen strasznie daleko mamy strasznie daleko ale jest plan na lato-basen ogrodowy :-)

Joanna Adamkiewicz
8 lat temu

Ja zamierzam zabierać moją córeczkę na basen jak najczęściej, jak tylko jeszcze troszkę podrośnie – ma 3 miesiące :) Sama niestety nie należę do osób świetnie pływających, a przyznam szczerze że głęboka woda mnie przeraża. Dlatego bardzo bym chciała, żeby moja córeczka nie miała takiego oporu jak ja i żeby już od małego oswajała się z wodą :)

Krystyna
Krystyna
8 lat temu

Pomysł bardzo ciekawy,zachęcam wszystkie mamy,aby korzystały z takich dobrodziejstw, bo w latach 70-tych kiedy moje dzieci były małe nie było takich możliwości.Super, polecam.

Anka
Anka
8 lat temu

my bardzo chcielibyśmy zabrać naszą malutką na basen, ale mam pełno obaw: czy nie jest za wcześnie (ma dopiero dwa miesiące), czy basen będzie dla niej bezpieczny, czy musimy szukać specjalnych zajęć dla maluchów czy możemy ją zabrać sami?
w ciąży bardzo dobrze czułam się w wodzie i chciałabym żeby córcia od początku przyzwyczajała się do wody.
chyba najlepiej czułabym się mając kogoś znajomego kto zabierał swoje dziecko na basen, ale niestety nikt ze znajomych tego nie robił :(

Magdalena Kicińska
4 lat temu

Mam zamiar się właśnie wybrać :)

Gosia
Gosia
4 lat temu

starszy synek chodzi na basen z przedszkola , ze swoją grupą co tydzień (z przerwą w okresie zimowym) , a z młodszym planujemy pierwszą wycieczkę na basen jak skończy 3 miesiące , najpierw tylko z nim , żeby zobaczyć jak zareaguje , a następną wycieczkę basenową już odbędziemy całą czwórką ;)

Angelika Jackowska
4 lat temu

Chodzimy ze starszą córka odkąd skończyła 3,5 miesiąca….niedawno minęło nam 2 lata odkąd uczęszczamy na basen. Bardzo sobie chwalimy. Niedługo też zamierzamy rozpocząć basenową przygodę z drugą córką

Dżesika Szmudzińska

Chodzę z synkiem na kurs nauki pływania odkąd skończył 3 miesiące

W roli mamy - wrolimamy.pl

I jak wrażenia?

Dżesika Szmudzińska

Na początku był trochę przestraszony ale teraz nurkuje juz bez problemu. ?

W roli mamy - wrolimamy.pl

Super!

Aga Wa
4 lat temu

Z obojgiem chodzimy od 3 m-ca. Jest super. Z pierworodnym zaczęliśmy z powodu różnych trudności rozwojowych i my i fizjoterapeutka jesteśmy przekonani ze dzięki temu dziś, po 6 latach nikt nam nie wierzy jak było ciężko. Córa ma teraz 14 m- cy i uwielbia basen a mnie duma rozpiera jak nurkuje. Z kolejnym tez będę chodzić mimo że pierworodny po 2latach pływania nagle się zraził do wody i dziś zaczynamy oswajanie na nowo ;-) Polecam całym sercem:-) <3

Milena Kamińska
4 lat temu

chodzimy, bardzo lubimy

Edyta Czarnecka-Peczek
Edyta Czarnecka-Peczek
4 lat temu

Jestem mam 5-cio miesiecznej corki.Rowniez wybieramy sie z mezem oraz corka na basen lecz czekalam momentu gdy corka bedzie stabilniej glowke trzymac.A czy wy mamy korzystacie z jakis szkulek plywania dla niemowlat?? I jak sobie radzicie z tak ruchliwym dzieciaczkiem?. Pozdrawiam serdecznie..

niecałkiemsamamama
4 lat temu

Chodzi z córkami wujek nurek, ja nie umiem pływać. Młodsza poszła po raz pierwszy mając roczek .

Izabela Rybacka
4 lat temu

Z całą trójką chodziliśmy odkąd skończyli 3 m-ce. Dzisiaj wszyscy są w szkole pływackiej :)

Julia Korzeń
4 lat temu

Uczy się pływać maluszek

Emocje 25 maja 2012

25 maja – Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Z okazji tego Dnia chciałyśmy na łamach Bloga W Roli Mamy zamieścić informację autorstwa Fundacji ITAKA – zwróćcie szczególną uwagę na podstawowe zasady dla rodziców, których przestrzeganie może uchronić Wasze dziecko przed zaginięciem.

Każdego roku w Polsce policja poszukuje ponad 500 zaginionych dzieci poniżej 12 roku życia. Jak twierdzą specjaliści z Fundacji ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych większości zaginięć można byłoby uniknąć gdyby rodzice otaczali swe pociechy większą uwagą i nie lekceważyli zagrożeń wynikających z nieprawidłowej opieki.

Obchodzony każdego roku na całym świecie Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego jest okazją  by zwrócić uwagę na przyczyny zaginięć małych dzieci i wskazać metody właściwej opieki. Czasem by zapobiec nieszczęściu wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad:

  • Małego dziecka nie zostawiaj nigdy bez opieki nawet na chwilę. Pamiętaj! Nie zostawiaj dziecka wózku przed sklepem.
  • Dziecko NAJWCZEŚNIEJ JAK TO MOŻLIWE powinno znać nie tylko swoje imię, ale też nazwisko. Pamiętaj! Dziecko musi wiedzieć, jak się nazywają jego rodzice (lub inni opiekunowie) i znać nazwę miejscowości, w której mieszka.
  • Do 10. roku życia dziecko nie powinno zostawać samo w domu. Dziecko starsze może zostać, ale NA KRÓTKO. Pamiętaj! Dziecko musi wiedzieć, gdzie są rodzice, znać ich numer telefonu i potrafić do nich zadzwonić.
  • Dziecko samo w domu powinno wiedzieć, że kiedy ktoś puka do drzwi, nie może ich NIKOMU otwierać. Nie powinno zdradzać, że jest bez opieki. Lepiej powiedzieć przez drzwi, że „mama śpi, a u nas w domu mamy się nie budzi. Proszę przyjść później”. Podobnie, gdy dzwoni telefon: „mama śpi.” Pamiętaj! Naucz dziecko, aby nie dało się przekonać NIKOMU.
  • Podwórko przed domem (i w mieście, i na wsi) nie jest miejscem całkowicie bezpiecznym. Jeśli to możliwe, powinno być ogrodzone, a furtka zamknięta na klucz. Dzieci młodsze niż siedmioletnie nie mogą bawić się bez opieki dorosłych. Pamiętaj! Wyglądanie przez okno raz na kilka minut, to nie jest właściwa opieka nad dzieckiem.
  • Kiedy dziecko wychodzi z domu razem z rodzicami, to RODZICE PILNUJĄ dziecka. W miejscach publicznych (np. supermarkety, masowe imprezy plenerowe) rodzice powinni być szczególnie ostrożni. Pamiętaj! Małe dziecko trzymaj za rękę.
  • Pamiętaj! W miejscach publicznych (np. w supermarkecie) rodzice towarzyszą dziecku, gdy idzie do toalety.
  • Jeżeli droga do szkoły wiedzie przez niezamieszkałe okolice, dziecko NIGDY nie powinno nią iść bez opieki dorosłego. Pamiętaj! Jeśli zorganizowanie takiej opieki jest trudne, dzieci powinny chodzić do szkoły w grupie rówieśników.
  • Kiedy dziecko jest zaczepiane przez obcego, który budzi jego niepokój musi OD RAZU krzyczeć: „nie znam tego pana! to nie jest mój tatuś!” Pamiętaj! Dorośli, kiedy słyszą krzyk dziecka muszą NATYCHMIAST zareagować.
  • Dziecko, nawet duże, NIGDY nie powinno korzystać z autostopu (tzw. okazji). Pamiętaj! Dziecko nie powinno stać samo na przystanku autobusowym. Naucz dziecko, że jeżeli zatrzyma się przy nim kierowca, który pyta o drogę, dziecko musi stanąć w odległości co najmniej metra od samochodu, udzielić krótkiej odpowiedzi i odejść. Pamiętaj! Dziecko musi wiedzieć, że kiedy nieznany kierowca (lub pasażer) nagle wysiada, trzeba uciekać.
  • Dziecko musi wiedzieć, że nigdy i OD NIKOGO obcego nie przyjmuje słodyczy i innych prezentów. ZAWSZE ODMAWIA. Pamiętaj! Naucz dziecko, by – jeśli spotkała je taka sytuacja – powiedziało Ci o tym przy najbliższej okazji.
  • Dziecko nie powinno bać się powiedzieć NIE komuś dorosłemu (także znajomemu), kto dotyka je w sposób, który budzi zdziwienie, niepokój, zawstydzenie lub ból. Pamiętaj! Dziecko powinno wiedzieć, że jeśli taka sytuacja wydarzyła się, to nie jest jego wina. I że powinno o tym powiedzieć osobie dorosłej, do której ma się największe zaufanie.
  • Dziecko, które korzysta z Internetu, powinno chronić swoje dane. Pamiętaj! Rozmawiaj ze swoim dzieckiem na ten temat. Przekonaj je, aby nie podawało w Internecie nikomu swoich danych kontaktowych.
  • Podczas wyjazdów na wakacje ubieraj dziecko w jaskrawe kolory. Pamiętaj! Naucz dziecko nazwy pensjonatu (hotelu ), w którym mieszkacie.
  • Pamiętaj! Naucz dziecko, że jeśli się zgubi, ma stać w miejscu i czekać aż dorosły je znajdzie. Jeśli to możliwe, niech poprosi osobę dorosłą o pomoc. Niech to będzie policjant, ochroniarz, sprzedawczyni w sklepie, tak by zminimalizować anonimowość tej osoby.

PAMIĘTAJ! KIEDY GINIE DZIECKO POSZUKIWANIA ROZPOCZYNA SIĘ NATYCHMIAST!

Gdy moje dziecko zaginie

Jak twierdzą specjaliści ds. poszukiwań z Fundacji ITAKA, przy zaginięciu małego dziecka szczególnie ważna jest pierwsza godzina od zaginięcia. Należy wtedy przeszukać najbliższą okolicę i zgłosić sprawę w komisariacie policji. Pamiętajmy, że policjant nie ma obowiązku czekać 24h na przyjęcie zgłoszenia.

116 000 Telefon w sprawie zaginionego dziecka

Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych prowadzi całodobowy, bezpłatny telefon, pod którym można zgłosić zaginięcie małego dziecka. Można na niego dzwonić z terenu całego kraju, zarówno z telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych.

Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych

Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych jest jedyną organizacją w Polsce całościowo zajmującą się problemem zaginięć. Pomaga w poszukiwaniach, wspiera rodziny i bliskich osób zaginionych. Specjaliści ITAKI udzielają wsparcia psychologicznego, doradzają w kwestiach prawnych i socjalnych. Fundacja każdego roku prowadzi ok. 1400 spraw. W Warszawie ITAKA prowadzi Punkt Wsparcia Bezpośredniego, zaś w Warszawie, Lublinie i Krakowie funkcjonują Grupy Wsparcia. Oprócz działań poszukiwawczych i wspierających ITAKA prowadzi programy profilaktyczne mające na celu zmniejszenie liczby zaginięć: program Nie uciekaj, kierowany do nastolatków, akcja Bezpieczna Praca, adresowana do osób planujących wyjazd do pracy za granicę oraz Stop depresji dla osób borykających się z tą chorobą.

ITAKA poszukuje obecnie 22 dzieci, których poszukiwania trwają już co najmniej kilka, a nawet kilkanaście lat. W przypadku długoletnich poszukiwań małych dzieci jednym z narzędzi poszukiwawczych jest progresja wiekowa. Jest to symulacja wyglądu osoby po upływie określonego czasu.

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
8 lat temu

A dla młodszych dzieci, które jeszcze nie potrafią się przestawić, dobrym rozwiązaniem są opaski na rękę z telefonem do rodzica.

Bombel
Bombel
8 lat temu

Brrrr miałam gęsią skórkę jak to czytałam!

Aleksandra Greszczeszyn

Kiedy patrzę na te wszystkie buzie dzieci, które zaginęły mam dreszcze… Co się dzieje z takimi dziećmi? Gdzie są? Czy te sprawy kiedykolwiek się wyjaśnią? I co muszą czuć rodzice?… Dramat…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 lat temu

zdjęcia zostały również zamieszczone na naszej Tablicy Facebook. Jeśli chce pomóc i dołożyć swoja cegiełkę udostępnijcie link do galerii- być może jakieś zdjęcie zobaczy odpowiednia osoba

http://www.facebook.com/media/set/?set=a.396217657083110.88596.231801266858084&type=1

Beatka1006
Beatka1006
8 lat temu

tragedia, miejmy nadzieje,że chociaż część dzieci się odnajduje. To takie smutne.

Zabawa 24 maja 2012

Savoir-vivre w piaskownicy

Bycie grzecznym dzieckiem nie jest proste. Ktoś oczekuje zachowania zupełnie dla niego nie zrozumiałego, tylko dlatego, że nazywa się to „dobrym wychowaniem”. Prawdopodobnie w całym tym zamieszaniu najgorzej mają się jedynacy. Nie dzielą się (w naturalny sposób) z rodzeństwem z oczywistych przyczyn, więc muszą to robić z obcymi dziećmi, napotkanymi na palcu zabaw. Ta umiejętność oczywiście jest pozytywną cechą życia w społeczeństwie. Należy się dzielić, ale również należy nauczyć dziecko jak to robić.

Płaczący w piaskownicy Smyk, który nie chce oddać swojego wiaderka nowemu koledze nie jest niczym nowym. Właściwie jest to normalna sytuacja. Zdrowy rozsądek nakazuje wytłumaczyć dziecku, że należy podzielić się zabawką z kolegą („bo trzeba się dzielić”). Jakże się z tym nie zgodzić? To jest jedna z nauk, jakie przekazujemy naszym dzieciom. „Dzielić się trzeba, nie wolno być samolubnym”. Bywa i tak, że rodzic który nie reaguje, lub co gorsza głośno wyraża opinię, że jak dziecko nie chce się podzielić to nie musi, może spotkać się z dezaprobatą pozostałych dorosłych. Z ogromną chęcią poprosiłabym te osoby o to, by dały mi „pobawić się” ich telefonem, torebką lub portfelem (bo niby dlaczego nie?). Reakcja byłaby oczywista – to są ich prywatne, osobiste rzeczy. Tu przejawia się hipokryzja dorosłych, bo dziecko też ma swoje własne, osobiste rzeczy. Mają tylko nieco inną formę, są pod postacią zabawek: foremek, lalki, samochodu etc.

Czy zmuszanie dzieci do dzielenia się takimi rzeczami faktycznie sprzyja jego prawidłowemu rozwojowi? Być może to wiaderko jest właśnie dla dziecka najbardziej osobistą rzeczą jaką posiada, więc dlaczego ma się nim dzielić? Czy na prawdę chcemy nauczyć go, że musi się dzielić wszystkim co ma?

Dla mnie histeria dziecka, które nie chce oddać swojej zabawki jest zupełnie zrozumiała, w przeciwieństwie do histerii z powodu, że nie otrzymało pozwolenia na zabawę od swojego kolegi. Myślę, że słuszniej byłoby nauczyć dziecko, że nie może zawsze dostawać tego czego chce tu i teraz; że są zabawki którymi wcale nie musi się dzielić; że należy mu się w domu taki kąt, gdzie nawet mama nie ma wstępu, bez jego zaproszenia. Nie uczmy dzieci czegoś tylko dlatego, że tak wypada, że inni tego oczekują. Być może nasze dziecko zostanie uznane za źle wychowanego, ale czy „dobre wychowanie” oznacza podporządkowywanie się oczekiwaniom często obcych ludzi? Na te wszystkie pytania każdy rodzic musi odpowiedzieć sobie sam.

Kochane mamy czy pozwalacie dzieciom odmawiać dzielenia się z innymi? Czym dla Was jest „dobre wychowanie”? Odpowiedź dzieci czasem nie jest taka oczywista :)

Zresztą same posłuchajcie!

 

Subscribe
Powiadom o
guest
177 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bombel
Bombel
8 lat temu

Zgadzam się z tobą Magda – powinniśmy pozwalać dzieciom na swoją małą prywatność i na pewno nie powinniśmy nakazywać robić bądź nie tego czego my sami nie chcemy/ nie lubimy/ nie robimy. Kiedyś na tvp2 był taki serial „Licencja na wychowanie” i pamiętam odcinek w którym mały chłopczyk nie chciał dać innemu dziecku w piaskownicy zabawek, mówiąc przy tym -„MOJE”. Jego mama powiedziała – „Ok,jak nie chcesz dać to nie”. Na co mama „poszkodowanego” chłopca strasznie się oburzyła. Później, będąc już w domu mama tego „niewychowanego” :P chłopca zauważyła, że on bardzo często używa słów -„to jest MOJE”, strasznie jej… Czytaj więcej »

Bombel
Bombel
8 lat temu

Ale chciałam jeszcze dodać, że jakiś czas temu sama byłam w podobnej sytuacji – poszłam z synem (14 mies.) na plac zabaw. Pogoda była przepiękna więc i dzieci było sporo. Usiadłam sobie na brzegu piaskownicy (wszystkie ławki były już okupowane przez zakumplowanych rodziców) i pozwoliłam synowi swobodnie biegać. Moje dzieciątko było najmłodsze (z tych mobilnych) a więc niestety ale nikt ze starszaków nie chciał się z nim bawić. Było mi go strasznie żal bo syn należy do bardzo pogodnych, wesołych i niezwykle towarzyskich małych człowieczków. Do każdego (obojętnie czy to dorosły czy dzieciak) podchodzi odważnie z szerokim uśmiechem na twarzy,… Czytaj więcej »

Magda Kupis
8 lat temu

Co do charakteru to Tola jest identyczna i czasem podobnie starsze dzieci reagują lub ją lekceważą ją. Ale na szczęście na naszym placu zabaw jest „gwiazdą” i wszystkie dzieci bardzo chcą się z nią bawić, czasem aż do przesady :)

Generalnie trzeba wyważyć to (nie)dzielenie się, pokazać że czymś można się dzielić a czymś innym nie trzeba.

Martela89
Martela89
8 lat temu

Dokładnie,moja Vanesska wie,że nie można bawić się wszystkim na raz i tym czy się nie bawi to się dzieli,nawet sama czasami daje swoje zabawki drugiemu dziecku.
Ale bywa też tak,że zabiera coś innemu dziecku,wtedy wkraczam :D

M&Msy
M&Msy
8 lat temu

Nasz plac zabaw to jakby jedna wielka rodzina ;) wszyscy się znamy i dzieci też. Mateusz ma swoją osobistą zabawkę (traktor) nie dzieli się nią i Ja to akceptuje, nie karze się ją dzielić mówię innym dzieciom, że to ukochana zabawka Mateuszka i nie lubi gdy jest w innych niż jego dłoniach (nawet moich ;)) :) Ja zawsze multum zabawek przynoszę, w końcu plac zabaw mam za oknem ;) I każdy może się nimi pobawić, Mateo nie wyraża sprzeciwu, a inne Smyki też chętnie się dzielą :)

Paulina Garbień
8 lat temu

u mnie za to jest problem z dziećmi które przychodzą z rodzicami na plac zabaw i nie mają ani jednej zabawki… oczywiście problem polega na tym, ze te dzieci przychodzą i po prostu sobie chcą brac zabawki ale ja wtedy mówię, ze jeśli chcą to tylko pożyczyc na chwilę, należy zapytać i bawić sie obok mnie jeśli im nie pasuje to rudno, inaczej bym tego nie opanowała i wrócilibyśmy do domu bez zabawek… oczywiście problem niestety dotyczy tylko irlandczyków – polacy, rosjanie, chińczycy, węgrzy i inne nacje jakoś potrafią kupić i przynieść zabawki do piaskownicy, irlandczycy nie umieją w 95%… Czytaj więcej »

Magda Kupis
8 lat temu

Przyznam szczerze, że jeszcze nie nabrałam nawyku zabierania zabawek, bo po 1 nigdy nie wiem gdzie nas nogi poniosą, po 2 Tola woli ślizgawkę i huśtawki, więc i tak się tym nie bawi. Na szczęście mamy mini zestaw do piaskownicy, więc chyba najwyższa pora mieć go z wózku :)

Bombel
Bombel
8 lat temu
Reply to  Magda Kupis

Ja mam ten sam „problem” – nigdy nie wiem gdzie nas nogi poniosą :) I tak wystarczająco dużo tobołków już bierzemy: np. bluzę w razie gdyby się ochłodziło, herbatkę bo przecież ciągle chce się pić :) jakąś przekąskę na małego głoda :) kocyk żeby można było przycupnąć gdzieś na trawce, pieluchę na zmianę (tak na wszelki wypadek), chusteczki nawilżane, no i dla mnie również: sweterek, woda, telefon, portfel, zapas chusteczek higienicznych (jestem alergikiem), książkę żeby mi się nie nudziło jak mój Bąbel zaśnie…….no generalnie trochę tego jest :) Zabawki do piaskownicy wzięliśmy raz i w sumie żałowałam bo Jasiek i… Czytaj więcej »

Sylka
Sylka
8 lat temu
Reply to  Bombel

U nas wyprawka spacerowa wygląda podobnie. Zamiłowaniem cieszą się ślizgawki, drabinki i boisko do nogi. Dlatego prawie zawsze w koszu mam dodatkowo małą piłkę do nogi, ale i łopatkę jak zechce się mojemu Bąblowi pobawić w piasku. Gdy wychodzimy przed obiadem na plac zabaw tuż przed blokiem wówczas biorę ze soba caly zestaw do piaskownicy. Co do dzielenie się zabawkami. Denerwują mnie rodzice którzy nie pytają czy mogą pożyć od nas zabawki a biorą je jak swoje :/ i dają dziecku. Ja gdy synek chce pobawić się w piaskownicy a akurat nie mam zabawek zawsze pytam czy pożyczą na chwilę.… Czytaj więcej »

Katarzyna Jaroszewicz

Dobry sposób na upilnowanie zabawek

M&Msy
M&Msy
8 lat temu

Ja nie mam takiego problemu, więc biorę zabawki i wszyscy się bawią, a jak chcę iść dalej. Wrzucam reklamówkę z zabawkami przez płot i po kłopocie ;) Ale są dzieci i ich rodzice bardzo niekulturalni :(

Beata Prusińska
Beata Prusińska
8 lat temu

Zgadzam się całkowicie z tym, co Pani napisała. Niestety spotykam dzieci, które na siłę wyrywają zabawki mojemu malcowi. I to dzieci w takim wieku, że powinny już umieć się zachować. Ja mam pytanie. Moje dziecko ma rok i 5 miesięcy, Nie do końca jeszcze wszystko rozumie, choć z dzieleniem się nie ma większego problemu. Problem mam następujący, co zrobić w sytuacji kiedy to on chce od kogoś zabawkę lub jeśli tej czyjejś zabawki nie chce oddać. Zazwyczaj jest tak, że czyjeś zabawki są fajniejsze (bez względu na to ile wzięłam ich ze sobą). Jak się zachować, żeby mały zrozumiał?

Magda Kupis
8 lat temu

Zazwyczaj tłumaczę, że to jest zabawka dziewczynki/chłopca i nie wolno brać u nas wystarcza. gorzej gdy zobaczy taką samą zabawkę u innego dziecka i myśli, że jest jej i zabiera- wtedy staram się ją zagadać i odchodzę

sylwiagkap
sylwiagkap
8 lat temu

My nie mamy z tym problemu, za każdym razem tłumaczę dla synka co można a czego nie w piaskownicy. Mieliśmy kiedyś taką sytuację, przyszła babcia z wnuczkiem bez zabawek do piaskownicy,synek miał swoje zabawki także małe koparki i ciągniki, wnuczek tej pani bez pytania wziął sobie i bawi się, wszystko da się zrozumieć, tylko dlaczego jak połamał nawet ona nie umiała powiedzieć”przepraszam” starsza osoba wiadomo, ale zaraz zabrała wnuczka i wyszła tak jak by się nic nie stało. Przykre, to jest że w taki sposób jest uczenie młodego pokolenia bez żadnego szacunku do innych. Od samego początku uczę synka, że… Czytaj więcej »

Renia Kot
Renia Kot
5 lat temu
Reply to  sylwiagkap

To jak ta pani mogla jeszcze z wnuczkiem wychodzic, skoro byla taka stara, ze nawet mowic juz nie mogla biedulka? Podejrzewam, ze ma solidne doswiadczenie w takich akcjach.

Katarzyna Ewa
8 lat temu

Mam inny problem. Córka (raczej starszaczka;)) bawi się w piaskownicy sporadycznie. Ale bateria zabawek musi być;) No i przychodzi takie „lepsze państwo”, ani „dzień dobry”, ani pytania – czy może dziecko się pobawić, zawłaszczą wszystko i zabawa na całego. A córka jest taka, że jak ktoś ruszy jej rzeczy, to ona jak pokorny cielaczek odchodzi. Krąży wokół, ale nie podejdzie, słowa nie powie. Denerwuje mnie to, próbuję jej wytłumaczyć, że jak chce się bawić SWOIMI rzeczami, to niech nie ucieka, tylko je bierze. Niestety, bez rezultatu. A „kulturalni inaczej” odziani od stóp do głów w GAP-a, Ecco i inne cuda… Czytaj więcej »

Ania Stanczak
8 lat temu

Ale mi dałaś do myślenia… nigdy w ten sposób na to nie spojrzałam….zazwyczaj troszkę się denerwowałam jak nie chciała podzielić się zabawką, to z obawy że wyrośnie właśnie na takiego samoluba bo jest jedynaczką… ale faktycznie to jej osobiste rzeczy … ale i tak nie rozumiem mam które widzą jak dziecko się bawi i inne podchodzi i tamta krzyczy schowaj zabawki bo Ci zabierze .. no jasne bo nie ma swoich i tylko patrzy co tu zabrać…

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
7 lat temu

Wreszcie ktoś patrzy na dziecko jak na człowieka. Dzieci też mają prawo do decydowania o swoich rzeczach. Oczywiście warto uczyć, że można się podzielić, bawić razem, wymieniać na czas zabawy. Tylko to musi być poparte zgodą dziecka. Jeśli dziecko mówi: „nie” to ma do tego prawo. Pomagajmy w negocjacjach, sugerujmy sposoby rozwiązywania problemów i zostawiajmy dzieciom decyzję. Zawsze można powiedzieć, że taka decyzja nie jest zgodna z tym, co byśmy chcieli ale ją szanujemy. Dużo więcej osiągniemy jeśli dziecko będzie chciało się podzielić z własnej woli niż kiedy zrobi to bo mama patrzy i każe. A jak mama przestanie patrzeć… Czytaj więcej »

katyja
katyja
7 lat temu

Dzielimy się, ale w rozsądnych granicach. Mam zawsze jakąś „rezerwę”, ale nie zabieram mojemu dziecku, by dać cudzemu. W końcu „mój Ci on”!. Nie znosimy z synami tłoku w piaskownicy, wolimy naszą przed blokiem i tam już moi synowie dzielą się tylko brat z bratem :-) Nie znoszę sytuacji, gdy mama plotkuje z koleżanką, a jej dziecko robi co chce, łącznie z sypaniem piaskiem i zabieraniem zabawek.

Aneta Błąd
3 lat temu

Ja daję decydować dziecku samemu. O dziwo jako jedynak często pożycza swoje rzeczy. Czasami jak przychodzi do niego kolega to przed wizytą przypominam żeby schował najpierw zabawki którymi nie chce się dzielić. Denerwuje mnie strasznie takie gadanie: „no daj…no pożycz chłopczykowi zaraz ci odda”. A później te same mamusie dziwią się dlaczego ich dzieci nie potrafią być asertywne albo dają się namówić na głupie psikusy kolegom -właśnie dlatego że zawsze ktoś za nich decydował.

Katarzyna Płuciennik

Moje dzieci się dzieliły, do czasu kiedy nasza kolekcja zabawek do piasku zmniejszyła się prawie o połowę. I najgorsze jest to że jak już dzieci pożyczają to matki nie reagują, że mają później tą zabawkę oddać.

Monika Binkowska
3 lat temu

Ja podpisuje teraz zabawki bo jak ktos wezmie a wroci na plac innym razem to jest szansa ze zabawka do nas wroci bo zauwaze nasz podpis.

Izabela Wojtyczka
3 lat temu

Ale Aleks mały

Monika Binkowska
3 lat temu

Moja corka ma dwa latka. Wczoraj w piaskownicy bawila sie tylko swoja lopatka i wiatraczkiem do ktorego wsypuje sie piasek inne zabawki lezaly i kto chcial mogl pozyczac ale cisnienie mi podniosla jedna mama ktora stala obok, i jej syn wyrwal malej wiatraczek i wyniosl w drugi kat piaskownicy a ona zero reakcji a stoi i widzi. Mloda w ryk a ona nic. Wiec zwrocilam uwage ze chce nasza zabawke bo sie nia bawimy. To laskawie powiedziala Michalku oddaj dziewczynce.

Alicja Alutka Drzazga

moje córki pozwalały sobie pozabierać, a nawet upomniec się o swoje nie umiały jak szły do domu…Syn nie dał nic swojego ale tez nie chciał nic od innych dzieci.Z dwojga wolałam metodę syna.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close