Uroda 23 września 2012

Bez majtek, czyli jak dobrze zadbać o krocze po porodzie

Choć słowo „krocze” zdaje się przyprawiać niektórych o pąsowe lica, nie powinno zawstydzać żadnej mamy, taty czy Medyceusza. Jak pięknie nie ubierałybyśmy w słowa cudu narodzin, w większym lub mniejszy stopniu zostawia on „ślady” na naszym szeroko pojętym „siedzeniu”. Co zrobić, żeby straty były jak najmniejsze? Jak najlepiej zadbać krocze po porodzie?
Choć niektórzy niedowierzają, metody są bardzo proste – wręcz babcine! Zapraszam do lektury kilku zasad, które pomogą Wam szybko usiąść z powrotem na pupie!

Przed porodem:
Obecnie nie praktykuje się golenia krocza do porodu, leży to po stronie pacjentki. Goli się jedynie mały fragment warg sromowych większych – jeżeli trzeba będzie dokonać nacięcia – jednak w czasie porodu może nie być na to czasu, lepiej samemu przygotować się w domu. Możesz również poprosić o pomoc męża lub położną – nie łatwo o „fryzjerskie” zdolności ze sporym brzuszkiem.

Dlaczego się ogolić – czyli plusy na zapas:
Przede wszystkim chodzi o ewentualne nacięcie/pęknięcie krocza, które trzeba zszyć. Włoski nie ułatwiają zadania, nie powinny znaleźć się w ranie.
Bardziej subiektywnym plusem jest utrzymanie higieny podczas połogu – ogolone krocze łatwiej jest utrzymać w czystości.

Zaraz po porodzie:
Jeżeli odczuwasz silny ból i dyskomfort zaraz po porodzie, poproś położną o lód na krocze – szybko przynosi ulgę i pozwala wrócić myślami do Maleństwa.

Nacięcie lub drobne pęknięcie krocza:
Bez względu na to czy poród odbył się z nacięciem krocza czy bez, nie da się ukryć, że odczujemy dyskomfort podczas siadania przez jakiś czas. Daj „pupie” odpocząć! Nie siadaj na łóżku, wejdź i zejdź z niego w pozycji na kolanach, karm piersią na leżąco – nie trzeba się przecież z tego powodu dodatkowo umartwiać!

Problem z siedzeniem? Skorzystaj z miękkiej poduszki lub koła poporodowego (w jego roli dobrze sprawdzi się również zwykłe kółko ratunkowe na basen lub podróżny wałeczek na szyję w kształcie rogala).

Gojenie rany krocza, czyli wiatr w żagle!
Wielki spór o majtki i piżamy. W szpitalu niechętnym okiem widziane są niektóre majtki i piżamy ze spodniami. Powód prosty jak konstrukcja cepa!
Aby krocze szybko się goiło wymaga dostępu powietrza! Chodzi również o Twoją wygodę – podczas kontroli krocza na oddziale o wiele wygodniej jest podnieść lekko koszulkę niż walczyć ze spodniami w kolanach ;)

Majtki czy bez? Czyli kilka praktycznych porad.
Kiedy tylko masz okazje BEZ! Wykorzystaj szpitalną nudę na odpoczynek i regenerację. Również w  domu, jeśli masz okazję nabierz “wiatru w żagle”:
Wietrz krocze regularnie. Połóż się wygodnie na plecach, rzecz jasna bez majtek, pod pupą ułóż solidną wkładkę, nogi zgięte w kolanach rozłóż wygodnie. Cała przykryta kołdrą nie stracisz na intymności, a krocze po porodzie dostanie swoją porcję świeżego powietrza.

Jak wybrać majtki? Powinny być wygodne i przepuszczać powietrze. Mówimy tak zwykłym bawełnianym i babciowym „majciochom” oraz majtkom jednorazowym poprodowym wykonanym z SIATKI! Mówimy NIE – majtkom jednorazowym z pełnego materiału (przypominają serwety chirurgiczne i inne jednorazowe stroje medyczne) niestety nie przepuszczają tak dobrze powietrza.

Higiena.
Nie raz słyszałyście o szarym mydle! Święte słowa, jednak nie trzeba popadać w skrajności – używaj kosmetyku do higieny intymnej, który stosowałaś dotychczas: wiesz, że Cię nie uczuli i nie powoduje u Ciebie podrażnień. Najlepsze są proste kosmetyki takie jak zwykłe mydło. Unikaj kosmetyków perfumowanych, barwionych, z brokatem – jeszcze będzie czas na karnawał ;)

Możesz zakupić płyny do higieny intymnej przeznaczone do użytku w połogu – nasza rada przetestuj je przed porodem, nie ma nic gorszego niż swędzenie, szczególnie gdy nie możesz się podrapać (bo np. masz założone szwy).
Podmywaj się po każdej wizycie w toalecie (nawet gdy poszłaś tylko na siusiu)!
Osuszaj starannie krocze – najlepiej papierowym ręcznikiem lub chusteczką.
Podcieraj i podmywaj się zawsze w kierunku odbytu – nigdy odwrotnie! Nie chcemy zawlec naszych naturalnych bakterii kałowych tam gdzie nie potrzeba!
Możesz korzystać z nawilżanych chusteczek lub nawilżanego papieru toaletowego – sprawdź wcześniej czy dany produkt nie podrażnia Twojej skóry!
Często zmieniaj wkładki – higiena i komfort to podstawa!
Jeśli będziesz dbała o czystość oraz wietrzyła krocze – szybko zapomnisz o nieprzyjemnościach!

Źródło zdjęcia: Flickr

161
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
KamilaDaria 88Kasia PrzybylskaDominikaMama Młoda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Higiena przede wszystkim. Ja używałam szarego mydła w płynie bo to w kostce jakieś takie tłuste było. Szybko się pogoiło ale początki były ciężkie:)

Paulina Garbień
Gość

Wszystkie te rzeczy bardzo mi sie przydały :) dodatkowo wykorzystałam też butelke ze spryskiwaczem w której miałam rozpuszczone tantum rosa i pryskałam przy każdej wizycie w toalecie, świetnie odświeża a poza tym łagodzi pieczenie i inne podobne problemy, za radą położnej przykładałam tez waciki nasączone rivanolem, poniewaz pojawił mi sie lekki obrzęk w okolicy szwu i powodowało to dyskomfort, po kilku takich sesjach 15-20 minutowych obrzek zniknął i wszystko świetnie się wygoiło :)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

ogólnie czuje się bardzo duży dyskomfort po porodzie:)

Iza Kasparek
Gość

moja kruszynka miała 62cm i 4,5 kg. rodziłam naturalnie niestety byłam nacinana a rana dosc dlugo sie goila. do waszych porad dorzuciła bym jeszcze suszarke ;) -polecona przez siostre. po podmyciu suszyłam krocze suszarka(oczywiscie z odległosci i na niskim biegu)
co do majtek w domu uzywałam jednorazowych i wkladek poporodowych.dla mnnie to było najlepsze rozwiazanie

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

to duża była ta Twoja kruszynka:)

Ania Stanczak
Gość

o rany ja pamiętam to uczucie to dziwne uczucie… Myślałam że już nigdy nie będe się kochać z mężem !!! w dodatku miałam poważne problemy z hemorojdami…

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

no fakt, uczucie dziwne

kb
Gość
kb

Pamiętajmy, że nie tylko po porodzie, ale i przez całą ciążę musimy szczególnie dbać o higienę intymną! http://kobiecosc.info/poznaj-swoje-cialo/zdrowie-intymne/?article=2

Mama Młoda
Gość
Mama Młoda

Ja tez zdecydowalam sie na monalise , moje miejsca intymne tak sie zmianily chyba najbardziej ucierpialy w skutek ciazy i porodu:( Bez wiekszych trudnosci stracilam kilogtamy i wrocilam do formy ale tam ciagle czulam duskomfort , rezultaty po zabiegu mialam super wszystko idealnie poprawione mozna sie cieszyc zyciem :)

Dominika
Gość
Dominika

+Ja polecam płyn do higieny intymnej Femma, jest wydajny, ma delikatny zapach, jest wygodny w stosowaniu (ma wygodną pompeczkę)nie podrażnia, nie uczula, pozwala utrzymać naturalne ph, chroni przed infekcjami,łagodzi podrażnienia.

Kasia Przybylska
Gość
Kasia Przybylska

Mi do stanu przed ciąży pomógł wrócić Mucovagin. Mogę polecić :)

Daria 88
Gość
Daria 88

ja również mogę polecić Mucovagin. Jest zarówno w żelu jak i w globulkach, które dla mnie były wygodniejsze :) szybko przyniósł mi ulgę właśnie już po porodzie.

Kamila
Gość
Kamila

Na dolegliwości związane z suchością pochwy, brakiem odpowiedniego nawilżenia podczas stosunku to rzeczywiście tylko mucovagin pomaga. Lubię go uzywać nawet zamiast lubrykantu, bo jest bezpieczny nawet dla kobiet w ciąży :)

Związek 21 września 2012

Gdzie się podział ten mężczyzna sprzed lat…?

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
(…)
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.”

Ona – zawsze miała pod górkę. Wystarczyła chwila szczęścia, a los podstępnie i jakby z zazdrości rzucał Jej, a to kamyki, a to kłody pod nogi. Kilka dobrych lat tkwiła w toksycznym związku, z toksycznym facetem, aż w końcu powiedziała – Basta! Zaczęła nowe życie, a w tym nowym życiu pojawił się On…

On – miły, zabawny, troskliwy, życzliwy, cudowny! Miał być lekiem na całe zło. Pomógł Jej uwierzyć w siebie, prawdziwych mężczyzn i ogromną miłość. Przyrzekł, że „uczyni wszystko aby ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.

Z ich wielkiej miłości zrodziło się nowe życie. We troje mieli tworzyć wspaniałą rodzinę, ale… Ale życie nie zawsze usłane jest różami, nie zawsze pisze kolorowe scenariusze. Mimo, iż Ich „problemy” nie były wielkiej wagi, powodowały mniejsze bądź większe kłótnie.

Ona chciała rozmawiać, On wolał milczeć. Ona szukała rozwiązania, On ucieczki. Chcąc nie chcąc, oddalili się od siebie. Brak szczerych, serdecznych rozmów robił swoje…

I wtedy nadarzyła się okazja – przyjęcie weselne. Udali się razem, całą rodziną, we troje. Miało być miło, wesoło, tanecznie i było, lecz do pewnego momentu… Bo COŚ się wydarzyło, choć tak naprawdę nie zdarzyło się NIC! On nawkładał sobie ów „COŚ” do głowy, zrobił z igły widły i … odszedł, bez słowa, po cichu… Zostawił rodzinę, daleko od domu.

Kiedy Ona zastanawiała się – Co się stało? On spakował torbę i wyszedł. Prawdę powiedziawszy – uciekł.

A Ona, miotana skrajnymi emocjami (rozpaczą, złością, bólem, gniewem, żalem,..) znów czuje się jak wtedy, w toksycznym związku, z toksycznym facetem. Różnica jest tylko taka, że w tamtym życiu była bezdzietną panną, a dziś jest zamężną mamą…

Opierając się na tej (i nie tylko) historii, nie mogę się oprzeć by nie zapytać – czy wszyscy mężczyźni są tacy sami? Czy każdy mężczyzna stara się tylko NA POCZĄTKU wspólnej drogi, a później jest mu wszystko jedno??

Czy Wy – mężczyźni, nigdy tak naprawdę nie dojrzewacie do roli męża/ ojca/ głowy rodziny?? A może, to my kobiety jesteśmy „jakieś inne”? Wymagamy od Was zbyt wiele? Zna ktoś odpowiedź na tego typu pytania?? Macie jakąś receptę na wspólne, szczęśliwe życie? Jeśli tak, podzielcie się proszę z Nami.

*fragment 1 Listu do Koryntian (1 Kor 13,1−8)

Źródło zdjęcia: Flickr

167
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natalia Legieć
Gość

oj tez bardzo bym chciala znac taka recepte..wiem napewno ze trzeba bardzo duzo rozmawiac ale jak jak ta druga osoba nie chce? duzo jest podobnych wyzej wymienionych sytuacji

Bombel
Gość
Bombel

No właśnie, co jak ta druga osoba nie chce rozmawiać??
Przywrzeć ją do ściany, związać, zmusić,…???

Paulina Garbień
Gość

to strasznie trudne… nie da sie jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań bo różni są ludzie, różnie traktują pewne sprawy i w każdym związku znajdzie sie inna recepta na szczęście…
u nas jest wybuch wulkanu (czyli ja wykrzykuję co mnie gryzie a Krzysiek ripostuje choć zawsze kulturalnie bez obrażania tego drugiego)
potem oboje milczymy trochę a potem przytulamy się i rozmawiamy
długo pracowaliśmy nad naszym związkiem ale udało się i tak jak jest nam odpowiada :) ale zanim do tego doszliśmy było kilka mnieszych i większych kryzysów, na szczęście udało sie je przetrwać :)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

fajnie,że potraficie się porozumieć:)

Sylwia Chojnowska
Gość

U nas kiedyś pomagało takie samo milczenie. Wiadomo nikt o zdrowych zmysłach na dłuższą metę nie wytrzyma takiej nie zdrowej atmosfery i w końcu nadchodzi czas na rozmowę.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

to dobrze ze w koncu dochodzilo do rozmowy

Ania Stanczak
Gość

ja kiedyś nie chciałam ;) zamykałam się w łazience !!!!!!!! ale już jest lepiej już tak nie robię… mnie mąż nauczył rozmawiać kiedy jest problem a nie zamykać się w sobie

Fizinka
Gość
Fizinka

Cudnego masz męża.. ;)

Ania Stanczak
Gość

o tak jest cudowny!! bo to on zawsze dążył do kompromisu jak była kłutnia ja mogłam się nie odzywać a on 5 minut nie wytrzymał… zresztą on jest z księżyca ;) odbiega kompletnie od normy ;) naprawdę!! ;))!!

Sylwia Chojnowska
Gość

Czasami odnoszę wrażenie, że mój mąż niekiedy stara się nawet bardziej niż ja. .Kryzysy były po drodze bo to nieuniknione po ponad 8,5 rok wspólnego życia. Docierać się trzeba. zawsze na początku któraś ze stron na okres milczenia i typowego „focha”, później następuje długa i wyczerpująca rozmowa, mniej lub bardziej burzliwa. Każde z nas wyrzuca, co mu leży na wątrobie, godzimy się i staramy poprawiać to co przeszkadza drugiej stronie. W związku trzeba iść na kompromis. Szanować drugą osobę i nawet w kłótni unikać przykrych słów, bo one bardziej potrafią zranić niż niejeden czyn.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Fajnie, że masz męża, któremu tak zależy. a kompromis jest ważny:)

Sylwia Chojnowska
Gość

Też się z tego cieszę. Jakoś razem dbamy o ten nasz kramik :) On jest z tych którzy wola rozmawiać niż zamiatać pod dywan.

Żaklina Kańczucka
Gość

U nas mija 10 lat wspólnego życia, parę kryzysów po drodze też było, widzę jak rozpadają się związki znajomych, z winy i jego i jej. Niestety ja nie znalazłam recepty za „szczęśliwe zakończenie” idziemy z prądem, zobaczymy co czas przyniesie. Najważniejsze jest uczucie, reszta się dokula ;)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

10 lat to dużo czasu:) A masztu rację, przede wszystkim uczucie, reszta się jakoś poukłąda:)

Fizinka
Gość
Fizinka

Życie we dwoje, na poważnie, w tej szarej codzienności bywa trudne, ale wystarczą najmniejsze chęci by próbować naprawiać to co się psuje i sklejać to co się rozkleja.

Jednak moim zdaniem, większość z nas, zamiast działać uważa, że wszystko się samo naprawi, problem się sam rozwiąże, z czego to wynika? Chyba z lenistwa..

Poza tym, większość z nas zapomina (albo w ogóle nie myśli) o tym, że miłość i związek są jak roślina, jak kwiat, który trzeba cały czas pielęgnować, dbać o niego, podlewać.. bo inaczej uschnie i zwiędnie.
Wydaje się to być takie banalne i oczywiste.. szkoda że nie dla wszystkich.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

zgadzam się, trzeba pielęgnować związek,ale nie dla wszystkich to jest jasne:)

Fizinka
Gość
Fizinka

Przydałyby się jakieś grupowe korepetycje.. :)))))

Maria Ciahotna
Gość

Oboje z mężem od samego początku (jesteśmy ponad 7 lat razem, a 4 po ślubie) wiedzieliśmy, że nad związkiem trzeba pomimo cudownej, szalonej i pięknej miłości pracować – choć to trudne i na początku wydaje się nawet niepotrzebne. Tego nauczyły nas nasze własne przykre doświadczenia rodzinne – gdy wyrasta się w rodzinach, gdzie zamiast rozmowy krzyczy się, zamiast przebaczania tylko ciągle wypomina stare krzywdy, to daje to wiele do myślenia. Więc dzisiaj jesteśmy świadomi ogromu naszego szczęścia i troszczymy się o niego, jak tylko potrafimy. A mój Ukochany (choć tak samo jak ja ma swoje myszki) jest najfantastyczniejszem mężczyzną na… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

prawda…niestety

Fizinka
Gość
Fizinka

Najgorsze jest to, że wszystkie te osoby, które się poddają i wymieniają partnera na „lepszy” model nie uważają tego za coś złego, wręcz przeciwnie – za coś zupełnie normalnego, za zwyczajną kolej rzeczy..

Emocje 20 września 2012

Teściowa –(po?) twór żywy!

Co to jest? Czterdzieści żabek i jedna ropucha? …Teściowa wiesza firanki!
Chyba prawie każdy zna ten dowcip na wylot! A to dopiero przedsmak, kanonady jaką przyszykowali przez lata zięciowie na spółkę z synowymi!

Teściowa – odwieczna „rywalka” żony i pogromczyni „męża”? Mądry przewodnik po małżeństwie, czy krucjata krzyżowa z butami w nie swoje życie? Jak naprawdę jest? Każda inna i jedyna w swoim rodzaju! Choć ja na swoją „teściową” narzekać nie mogę, dziś trochę na wesoło i w krzywym zwierciadle!

Narzekać nie mogę, ponieważ mama mojej drugiej połówki (tak jak i moja własna) jest daleko od nas, nasze osobiste kontakty są bardzo rzadkie i zawsze w innym kontekście niż szara codzienność– choć jak niektórzy twierdzą, odległość dla teściowej nie jest żadną barierą ;) Podobnie jak przestrzeń, czas czy pokonanie prędkości światła, a analizując te wszystkie historie, skromna polska teściowa urasta do rangi Chucka Norrisa! I bardzo dobrze co byśmy zrobili, gdyby nie te wszystkie „żarciki” – są jak miód na nerwy zszarpane drobnymi nieporozumieniami i jak mantra przy otwartej wojnie o władzę w małżeństwie!

Zapraszam więc Was na wycieczkę po społecznie usankcjonowanych przywarach statystycznej teściowej! Czas upuścić trochę pary! ;)

Teściowa :

  1. Składa się z:
    • odnóży do przychodzenia,
    • głowy do zawracania,
    • rąk do „ręczę Ci, że…!”,
    • nieśmiertelnej duszy (i nie tylko),
    • siedzenia – do manifestowania niewygody Twojej sofy,
    • talentu wychowawczego (który ujawnia się dopiero przy wnukach),
    • szczególnych zdolności – których Ty nie posiadasz lub posiadasz w mniejszym stopniu,
    • aparatu mówiącego – w skład którego wchodzą: usta, telefon, skype i inne urządzenia zakłócające Twój spokój,
    • brzucha – do pochorowania się po Twojej kolacji,
    • uszu do … – chyba nie musimy tego wymieniać☺ !
    • teścia, zięcia lub synowej – do systematycznego treningu,
    • jadu – do konserwacji i nabywania życiowego wigoru,
    • umysłu – do wykonywania algorytmów, będących przeciwieństwem Twoich komunikatów,
  2. Jest jak spektrometr – wyczuwa przesolenie w niesolonych potrawach.
  3. Jest najlepszą metodą antykoncepcyjną!
  4. Jest jak samotna wyspa –„dookoła woda, a w środku „Cholera” – teściowa w wannie;)”
  5. Jest  kąśliwa – „a wiesz, że mamusia była wczoraj u tego słynnego dentysty? – Tak? A co, kanały jadowe jej udrażniał?”
  6. Jest jak Gordon Ramsay – nigdy jej nie dorównasz i może Cię wyrzucić z Twojej własnej kuchni.
  7. Z punktu widzenia ewolucji, Teściowa jest tworem idealnym!

Mam nadzieję, że moja „teściowa” również potraktuje temat z przymrużeniem oka! [ a jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka? Dopóki muszka nie zejdzie się ze szczerbinką!]  A przy okazji chcę podziękować jej za ponad 4 lata wzajemnie zgodnej egzystencji – oczywiście nie myślcie, że nie zdarzyło nam się zetrzeć. Jednak jestem zdania, że nie warto z błahostek budować murów na miarę średniowiecznej twierdzy. A teściowa, która potrafi z siebie również zażartować i traktować swój zaszczytny tytuł  z humorem, to prawdziwy skarb!

Rozmawia dwóch małżonków. Pierwszy mówi, wzdychając:
– Nie ma na świecie bardziej złośliwej i przewrotnej istoty niż kobieta.
Na to drugi:
– Jest! Jej matka!
A jakie są Wasze teściowe? A czy nasze główne bohaterki – lubią żarty o „sobie”, czy też mają nam je za złe? Zapraszamy wszystkie teściowe, synowe i zięciów do dyskusji! Ponoć w każdej legendzie czy stereotypie jest choć ziarnko prawdy… Ale czy to coś złego – wszak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi!
Tak więc drogie Panie, po obu stronach barykady: znacie dobry żart na temat, chcecie upuścić sobie pary lub poradzić się kogoś – piszcie bez skrępowania, na tę okoliczność ogłaszamy zawieszenie broni!

Źródło zdjęcia: Flickr

167
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Stanczak
Gość

ja nei mam takiego szczęścia i moja teściowa mnie nie lubi… juz nic nie zmienie już nie mamy na to siły i nie warto..

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

czyli „prawdziwa” teściowa:)

Ania Stanczak
Gość

bardzo PRAWDZIWA!

Paulina Garbień
Gość

No cóż Ja i moja tesciowa „lubimy” się na odległość, choć odkad dowiedziała się, że dzięki mnie wreszcie zostanie prawdziwą Babcią bo dorobi się wnuczki zamiast kolejnego wnuka to lubi mnie nawet bardziej :)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

to dobrze, że tak wyszło:)

Maria Ciahotna
Gość

Świetny tekst!
Ja mam szczęście, bo z teściową mieszkamy niedaleko, bardzo nam pomaga i jest naprawdę fajnym człowiekiem. Choć i nam zdarzyła się nieraz wojna pokoleń, a jak przez pół roku przyszło nam mieszkać razem w jednym mieszkaniu, to wszystkim chyba ulżyło po przeprowadzce… a teściowa mojego męża to żadna teściowa tylko Danka, tak normalnie, po imieniu, więc też stosunki dobre.
A kiedyś jak dzieci podrosną i się pożenią i powychodzą za mąż, to ciekawa jestem, jaka ze mnie będzie teściowa :D

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Fajnie,że się tak dogadujecie:)

Maria Ciahotna
Gość

A wiecie ile zębów powinna mieć teściowa?
Dwa: jeden do otwierania piwa zięciowi a drugi, by ją bolał :)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

dobre:)

Iza Kasparek
Gość

moja mama zmarła 7 lat temu za to od prawie 7 lat mam „nową” bo tak właśnie traktuje teściową ;)

Ania Stanczak
Gość

zazdroszcze kontaktów z teściową..

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

i ja:)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

fajnie, że masz kogoś na kogo możesz liczyć:)

Żaklina Kańczucka
Gość

Moja Teściowa jest w porządku nie mogę narzekać, nie tylko pomaga nam jak może, ale dzięki Bogu służy dobrą radą tylko w tedy, gdy Ją o to proszę. Wychodzi z założenia- żyj i daj żyć innym, traktuje mnie na równi ze sobą, za co jestem jej wdzięczna, choć czasem trudno mi to okazać, bo ja nie należę do ludzi o łatwym charakterze ;)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

fajnie, ze tak ci się „udała” teściowa

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Ja nie mam teściowej.Wyszła z domu jak mój Krzyś miał 5 lat i słuch po niej zaginął.

Agnieszka Danielewicz
Gość

Patrzę na to zdjęcie i widzę moją Teściową, jak z okna podgaduję mnie
przez lornetkę co robię i z kim…..

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

czyli „prawdziwa teściowa”:)

Edyta Skrzydło
Gość

Hehhe dzień teściowej :-D szukam takiego kwiatuska :-P

Magdalena Kicińska
Gość

Ja mam zajebistą teściową :D

Martyna Bednarczyk
Gość

Moja teściowa jest super :)

Maria Ciahotna
Gość

a ja nie mam teściowej tylko drugą Mamę :) która jest super! A mój mąż ma tak samo ;)

Lena rey
Gość
Lena rey

Moja teściowa jest chyba najbardziej nieznośną kobieta… nie mam na nią już nerwów. Swoich rodziców widuje rzadko bo daleko mieszkają za to ona pojawia się bez zapowiedzi co 2-3 dni. A 30 min rozmowy z nią to już za dużo. Mój mąż zwracał jej uwagę żeby ograniczyła te swoje wizyty ale to jak „grochem o sciane” nic nie da się jej wytłumaczyć. A gdy urodziła się niedawno nasza córeczka to już w ogóle nie można się jej pozbyć. Chcę planować nam życie. Mówić co mamy robić. Dodam że we wszystkim co robimy widzi wszystko w czarnych barwach. Zamiast motywacji. Pobcinal… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close