Uroda 19 marca 2012

Biedroneczkowa impreza, czyli ospaparty

Jak spiewała Kasia Sobczyk „(…) Biedroneczki są w kropeczki i to chwalą sobie, U motylka plamek kilka służy ku ozdobie(…) U dzieci kropeczki z powodu ospy czy różyczki nie dodają urody. Ostatnio jednak bywają porządane.  To znaczy nie przez dzieci, a bardziej przez rodziców. Zapytacie o czym mowa, o tzw. ospaparty.

Ospaparty jest ostatnio modne. W całej imprezie chodzi o to, żeby w jednym miejscu spotkaly się dzieci zdrowe i chore. Następnie jedne dzieci zaraziły w czasie swobodnej zabawy kolejne maluchy. Rodzice powiadamiają się na portalach społecznościowych o „wysypaniu dziecka” i organizacji kropeczkowego party lub organizują wymiany zarażonych smoczków, kocyków i lizaków!. Jakie powody nimi kierują? Być może chodzi o „odhaczenie” niektórych chorób wieku dziecięcego: odry czy różyczki i budowanie w ten sposób naturalnej odporności. Drugą  sprawą może być uniknięcie szczepień.

Przyznaję, że jak pierwszy raz usłyszałam w wiadomościach o takich pomysłach to zdębiałam. Pierwsza myśl: bezmyślność. Rodzice sami, dobrowolnie wystawiają swoje dziecko na działanie niebezpiecznych wirusów. Najczęściej logika każe chronić dziecko przed zarażeniem. Wydaje mi się że im dłużej żyję, tym bardziej pomysłowość geniuszu ludzkiego mnie zaskakuje.  Czy działanie takie świadczy o bezmyślności opiekunów malucha a może to swoista obrona przed szczepieniami? Zdania są podzielone na 2 obozy. Pierwszy to przeciwnicy szczepień, uważający, iż powikłania poszczepienne są znacznie groźniejsze niż przebycie tych chorób w wieku dziecięcym. W opozycji stoją zwolennicy szczepień twierdzący, iż powikłania chrobowe stanowią zagrożenie dla zdrowia i niekiedy życia dziecka. Dlatego szczepienie dziecka jest dobrym wyborem.

Osobiście nigdy nie poszłabym z dzieckiem na ospaparty. Nie przemawia za mną pogląd, że lepiej, aby dziecko przeszło ospę jak najwcześniej, ponieważ będzie miała ona wówczas łagodniejszy przebieg. Lekarze również krytykują takie postępowanie. Potwierdzają, że dzieci znoszą choroby łatwiej niż ludzie starsi, nie zmienia to jednak faktu, że wiek nie uchroni w tej sytuacji przed możliwymi powikłaniami. Ponadto ospa występuje ostatnio coraz częściej – w ciągu kilku lat zanotowano wzrost zachorowań o ok. 20 procent. W 2011 roku, w Europie zachorowało na ospę ok. 30 tys. osób. Niechlubne pierwsze miejsce zajęła Francja, gdzie odnotowano ok. 14 tys. zachorowań – prawie tyle samo co w Bangladeszu.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega więc przed zabawami w zarażanie dzieci. Takie praktyki mogą bowiem doprowadzić do powrotu dawno zapomnianych chorób.[1]

Zastanawiam się czy, za kilka lat nie powrócą do nas ze zdwojoną siłą choroby o których ludzkość już dawno zapomniała. Czy przez świadome nie szczepienie i propagowanie takich zachowań jak opsaparty sami nie ściągamy na siebie pandemii. Nie jestem osobą, która  z byle katarem biegnie do pediatry. Mówię tak naturalnej medycynie i babcinym domowym sposobom, ale wszystko ma swoje granice. Świadome zarażanie dziecka to nie to samo co podanie syropu z cebuli, czy hartowanie na powietrzu. A niby obie czynności mają budować naturalną odporność. Zdecydowanie wolę bezpieczniejsze formy wspomagania odporności. Mama ekstremalna to raczej nie moja domena. Takie zachowania przyprawiają mnie o palpitacje serca. Jeśli moje dziecko zachoruje na wiatrówkę czy różyczkę pomimo szczepienia trudno, ale sama świadomie i z premedytacją reki do tego nigdy nie przyłożę.

Ciekawa jestem czy Wy zorganizowały byście i uczestniczyły w ospaparty? Takie przyjęcie to oznaka bezmyślności czy przemyślane działanie?




[1] źródło: tvn24

Subscribe
Powiadom o
guest
62 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
8 lat temu

Jestem pod wrażeniem pomysłu….
Bynajmniej nie jest to pozytywne wrażenie. Zgadzam się z autorką.

Aleksandra Greszczeszyn

Słyszałam już o tym… Chore…

Apsik
Apsik
8 lat temu

Jestem zaskoczona, przepraszam za wyrażenie ludzką głupotą czego to już się nie wymyśli!

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

„..wymiana zarażonych smoczków..” – ohyda!!! Jestem wybitnie zniesmaczona i poirytowana!
W życiu nie wcisnęłabym dziecku Z PREMEDYTACJĄ „zarażonego” smoczka..!!! ;/

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
7 lat temu
Reply to  Fizinka

co do smoczka to nigdy bym nie dała dziecku cudzego smoczka :)

Anna Haluszczak
8 lat temu

nie lubię
nie podoba mi się
nie zrobię takiego party
nie wezmę w takim udziału

NIE – koniec i „kropka” ;)

Agul80
Agul80
8 lat temu

głupota stanowczo nie !!!!

Juliakosa
Juliakosa
8 lat temu

Temat jest bardziej złożony niż się dziennikarzom wydaje. Ciekawe kto im podsunął pomysł tej informacji? Producent szczepionki? I dlaczego wiąże się z tym osoby sceptyczne wobec szczepień?

Patrycja Zych
8 lat temu

Pierwszy raz o tym słyszę. Dla mnie to chore… W życiu nie naraziłabym dziecka świadomie na chorobę. Porażka…

Anna Haluszczak
8 lat temu
Reply to  Patrycja Zych

O temacie już jakiś czas jest głośno – i w tv i w sieci. Mnie to jednak cały czas nie przekonuje :/ Ostatnio „ospa-party” są niestety na czasie.

Patrycja Zych
8 lat temu

Ja jakoś nie słyszałam. W mojej okolicy się tego nie praktykuje ale może dlatego,że to mała mieścina…

Anna Haluszczak
8 lat temu
Reply to  Patrycja Zych

ja też nie spotkałam się z tym osobiście, ale naczytałam się na ten temat. Wystarczy w google wpisać „ospa party” i zaraz wyskoczą nam znane portale, które poruszały ten problem.
Np. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-zapanowala-moda-na-ospa-party,1,4994382,wiadomosc.html

Wszyscy piszą, że to chore przedsięwzięcie, ale jednak ktoś takie imprezy robi i ktoś z dziećmi na nie przychodzi :/

Patrycja Zych
8 lat temu

Bo na tym porąbanym świecie chorych ludzi nie brakuje

Patrycja Zych
8 lat temu

Odpowiadając na pytanie Sylwii-takie przyjęcie to oznaka bezmyślności i głupoty rodziców!

M&Msy
M&Msy
8 lat temu

Ja bym w życiu dziecku nie dała smoczka od innego malucha, a co dopiero zarażonego !! Dla mnie takie party to istna głupota, jak mój syn dostanie różyczki, świnki czy innej tego typu chorobu to trudno będziemy walczyć. Ale ja nigdy nie będę „winna” chorobie ! Czego to już ludzkość nie wymyśli :/

agi_p10
agi_p10
8 lat temu

Moja starsza córka zaraziła sie ospą od kuzyneczki . Fakt bawiły się razem , ale ani Ja , ani rodzice Kasi nie wiedzieliśmy , ze ospa u Kasi się rozwija . Jak już była widoczna , to wiedziałam , ze Paulinka też zapewne „złapie” i odmawiałam wszelkich spotkań towarzyskich , żeby nie „sprzedać” choroby dalej . Ospa szybko minęła , na szczęście bez powikłań . Przyznam , że pierwszy raz słyszę o czymś takim jak ospaparty i uważam to za totalną głupotę i brak wyobraźni . W życiu świadomie nie zabrałabym córki do dziecka chorego . Staram się , na… Czytaj więcej »

ania
ania
8 lat temu

Co ma ospa party do osób, które rezygnują ze szczepień? To jest decyzja podejmowana zarówno przez tych co nie szczepią, jak i tych co szczepią.
Co do powrotu dawno zapomnianych chorób to radzę się dowiedzieć jak wygląda sprawa np. z gruźlicą czy krztuścem. Nadal jest dużo zachorowań mimo szczepień.

Marcelia
Marcelia
8 lat temu

sama nie wiem, chyba bałabym się. Sama jeszcze jej nie przechodziłam jako dziecko mimo kontaktu z dziećmi nie zaraziłam się. Lepiej żeby przejść tą chorobę a wolałabym żeby dzieci zaraziły się przypadkowo, więc świadomie nie posłałabym ich na ospa party.

Mama
Mama
8 lat temu

Czym innym jest wysłanie dziecka do żłobka czy przedszkola, gdzie siedzi w grupie i wymienia się zarazkami? Tutaj nikt nie krytykuje rodziców, że świadomie zarażają dzieci (bo znajdźcie mi dzieciaka, który niczym się nie zaraził w takim miejscu). Normalnie zamknąć wszystkie żłobki, przedszkola, place zabaw! Różnica między ospa-party, a żłobkiem jest ogromna. Rodzic prowadząc dziecko do innego, chorego WIE, czym zarazi się jego dziecko i może zadbać wcześniej, by choroba przebiegła łagodnie, wcześniej podać leki, smarować pierwsze wypryski, a nie zastanawiać się czemu dziecko jest chore, czy to ospa czy wysypka po pomidorze… Ja chorowałam na ospę jako 13miesięczne niemowolę,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
7 lat temu

Ospa party to niezbyt mądre rozwiązanie, ale… No właśnie jest ale. Co innego jak dziecko się zaraża od dziecka, z którym normalnie ma kontakt i tu jestem przeciwna izolowaniu dzieci, zwłaszcza że zaraża się przed wystąpieniem objawów. Prowadzenie dziecka do grupy nieznanych mu dzieci po to, żeby zachorowało czy poroniony pomysł z wymianą smoczków to przesada. Ja zachorowałam na ospę jako dorosła osoba, nie obyło się bez powikłań. Jakbym miała wybierać między odwołaniem spotkania bo dziecko chore albo spotkaniem i poinformowaniem o tym, że dziecko ma ospę to wybieram to drugie. Faktem jest, że przy ospie lepiej wiedzieć czego się… Czytaj więcej »

Maria
Maria
6 lat temu

Ja ogólnie nie rozumiem idei nie szczepienia dzieci na podstawowe szczepionki. Jeśli tak dalej będzie to powiem Wam , że choroby wrócą ze zdwojoną siła i szybciej niż myślimy. ..np.odra. Zarazanie dzieci też głupota dla mnie…

Marta Główka
6 lat temu

Kurcze jak miło.poczytać ,gdy pisza mądre kobiety po tych kretynkach piszących na durnej stronie opieką medyczna nie watykanska jestescir prawdziwym balsamem na moja dusze

Ewa Łukasiewicz
6 lat temu

w życiu, podobno (tak nam mowili lekarze), to bardzo niebezpieczne, w sensie, ze organizm jakby sam wie, czy ma zachorować czy nie, a sprowadzenie na niego świadomie ospy, ponoć może się skończyć śmiercią.

Anna Stefanek
6 lat temu

To jest skrajna nieodpowiedzialnoc narażać dziecko na jakąkolwiek chorobę swiadomie… zwłaszcza, że ospa potrafi się bardzo powikłac, no i zostawic ślady na całe życie….

Alicja Malinowska
6 lat temu

Ospa-party to moje dziecko miało w żłobku :)

Aneta Kobielus
6 lat temu

ooo ospa…u nas była jak syn miał 5 lat….miał 7 krost i tyle:) ale ospa była

Anna Sznyk
6 lat temu

Kretyński pomysł

Karolina Płotecka
6 lat temu

Ospa party to byla u mnie na osiedlu gdzie mamusie wychodzily z dzieciaczkami na dwor do piaskownicy bo tu cytat: nie ma goraczki wiex nie bede kisic dziecka latem w domu” a ze inne dzieciaki sie zaraza to juz je nie interesowalo. Z drugiej strony mimo wszystko choroby zakazne lzej przechodza dzieci niz dorosli. Moja mama mi opowiadala ze ja mialam ospe w wieku 8 miesiecy efekt 4 kropki na calym ciele ode mnie zarazila sie moja mama cala wysypana plus wysoka goraczka.

Anna Liszewska
6 lat temu

Trafiłam z córką do szpitala, ponieważ lekarka nie rozpoznała ospy i stwierdziła, że ma rumień guzowaty i wielopostaciowy (wrrr). Jak się okazało po szczepionce można mieć 4 krosty wyglądające jak pogryzienie komara i lekki stan podgorączkowy. Lekarka powiedziała nam o ospa party i o powikłaniach ospy. Uwierzcie, żadna normalna matka nie naraziłaby swojego dziecka na ŚWIADOME narażenie na taką podłą chorobę. Nie sugerujcie się tym, że dziecko sąsiadki przeszło bez szwanku. Każde z nich jest inne i ma różną odporność. To naprawdę może skończyć się źle. W przedszkolu córki była dziewczynka, której w powikłaniu ospy urósł guz na płucu!

Martyna Bednarczyk
6 lat temu

nie nie nie

Ewa Gołębiewska
6 lat temu

Nigdy, dla mnie to totalna głupota.

Dorota Grześ
6 lat temu

moje dziecko miało ospę mając 1, 5 roku. Przechodziło bardzo ciężko, więc zdecydowanie NIE

Klaudia Stańco
6 lat temu

nigdy w życiu takich głupkowatych party ……..

Ania Srokosz
6 lat temu

Nigdy, ludzie myślą, ze ospa to kilka strupkow

Anna Rozborska
6 lat temu

Nigdy w zyciu.Jak mozna chciec choroby dla kogokolwiek. Moja corka zarazila sie ospa w szpitalu w wieku 5 miesiecy i to byl koszmar. Kilka dni goraczki po 40 stopni ktora ciezko bylo zbic ,krostki na calym ciele….Od niej zarazil sie dziadek i wujek,przechodzili to rownie ciezko….Zrobic to swiadomie wlasnemu dziecku-totalna glupota

Ewa Klimera
6 lat temu

Odpowiem krótko: NIE.

Patrycja Bzumowska
6 lat temu

Nie wiem jak można bezmyślnie zarazić specjalnie dziecko :/

Justyna Zbroszczyk
6 lat temu

Nigdy !!! Niektóre dzieci po ospie maja ciężkie komplikacje. Ospa party głupota do potęgi n-tej :(

Regina Adamiec Babula

Ospaparty?!?! Ale naprawdę??!! Jezu…

W roli mamy - wrolimamy.pl

Juz pytała sie jedna mama czy moze przyjść do nas. Głupota ludzka niezna granic

Klaudia Stańco
6 lat temu

pfffff no szok ze jakas mama nawet juz was pytała—nie zrozumiem tego nigdy

W roli mamy - wrolimamy.pl

dla mnie też jest to niezrozumiałe

Ewelina Kulikowska
6 lat temu

Julia ma 2 latka i wciąż uciekamy od ospy. Nie nie nie

W roli mamy - wrolimamy.pl

To proponuje ew. zaszczepić. Do 3 roku szczepionka jest darmowa

Michalina Dymek-Skuczik

Darmowa tylko jak do żłobka dziecko chodzi

W roli mamy - wrolimamy.pl

także do klubu dziecka,lub pozostające pod opieką niani

Magdalena Witkowska
4 lat temu

Głupota świadomie narażać własne dziecko!!!

Magdalena Kicińska
4 lat temu

Głupota ludzka nie zna granic…

Ewa Oleksiak
4 lat temu

Zgadzam sie

Milena Kamińska
4 lat temu

U mnie jak dzieci byly chore wszystkich gości odwoływałam chodziło mi o to by inni nie byli narażeni ale też o bezpieczeństwo dla moivh dzieci

Maria Ciahotna
4 lat temu

Siostra przerabiała ostatnio ospę ze swoimi dziećmi, kontakty zostały zawieszone – nie chciałam ryzykować, tym bardziej że byliśmy przed urlopem, a z trójką dzieci chorować poza krajem… nie, dziękuję…

Milena Kamińska
4 lat temu

Rozsądnie, a co kuz ktoś się zgłaszał :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Tak, ale w żartach na szczęście ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Sama ja odwołałam wszystko co mialam zaplanowane, coby na kogoś nie przenieść przypadkiem i nie mieć wyrzutów sumienia.

Karolina Płotecka
4 lat temu

Zwykla nagonka, ospa jest tak wysoce zaraźliwa ze zadne ospa party niepotrzebne. Jak ma zachorować to i tak zachoruje. Jak to potocznie mowi moja mama pielęgniarka „wystarczy stanać na wycieraczce” . Grunt to szybko rozpoznac i trzymac w cieplym. W zeszlym roku byla taka sytuacja latem kiedy jedna z mam przyprowadzila corke do piaskownicy z ospa. Moj syn mimo iz mial styczność z dziewczynka nie zachorowal. Oczywiscie natychmiast mlodego zabralam z piaskownicy a matce dziewczynki powiedzialam ze to nieodpowiedzialne bo naraza swoja corke na powiklania. Na co uslyszalam: ze upal jest i nie bedzie corki kisic w domu. Wlasnie przez… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl

Wtrącę się, chociaż to nie mój dzień. Moja mama pracowała w szpitalu dziecięcym, gdzie dzieci mogły wychodzić na dwór jak nie miały gorączki i lekarze pozwalali także dzieciom z ospą wychodzić w upały./Mirella

W roli mamy - wrolimamy.pl

Mi przed chwilą lekarka zabroniła wychodzić na słońce. sprzyja to nadkażeniom. dodatkowo mogą zostać plamy po krostkach.

Karolina Płotecka
4 lat temu

Ja osobiscie tez bym takiego dziecka nie wypuszczala z domu swedzace pekajace bąble plus kurz z piaskownicy do tego pot (wiadomo upal) moim zdaniem nie pomoze to dziecku wrecz zaszkodzi.

Anna Szydlowska
4 lat temu

Ja mysle ze wszedzie trzeba zachowac zdrowy rozsadek po wyrzucie krost gdy zaczyna sie proces gojenia wyjscie do ogrodka pod wieczor gdy nie ma mega slonca raczej dziecku nie zaszkodzi nam nawet z zap oskrzeli lekarz kazal wyjsc bo od swiezegonpowietrza sie nie choruje . W ogrodku wlasnym jestesmy tez tylko my – nie zarazimy dzieci itp. Natomiast w momencie mieszkania w bloku wybralabym sie tez na 15 minut poznym wieczorem gdy wszystkie dzieci juz w domu w momencie zasuszania sie krost.

Anna Szydlowska
4 lat temu

W roli mamy – wrolimamy.pl plamy moga zostac glownie przez stosowany srodek na krosty

Natalia Magdziarek
4 lat temu

My właśnie „wychodzimy” z choroby. U syna w przedszkolu pół grupy zachorowało na ospe. Ja niestety, albo i stety też zarazilam się od moich dzieci, bo nie miałam ospy w dzieciństwie

W przedszkolu 17 marca 2012

Kryzys ósmego miesiąca… u trzylatki

„Mamo, pocitaj sobie”. Duśka przyniosła mi książkę. Ha, żeby to chociaż była moja książka i żebym rzeczywiście mogła „sobie” poczytać to bym była w siódmym niebie. Tymczasem książka składa się z podpisanych obrazków do pokazywania i na pewno nie sobie mam ją poczytać.

„Chodź, pobawimy się tjochę kasą.” Powinnam się cieszyć, że kasa znalazła uznanie w oczach dziecka, zresztą jest bardzo fajną i dość uniwersalną zabawką, no ale właśnie – jest zabawką, nie jest przeznaczona dla mnie.

„Chodź obejrzymy panienkę.” Makową Panienkę oglądałam owszem, bardzo chętnie, ale w dzieciństwie!

„Pijemy hejbatkę”. W praktyce oznacza to, że muszę trzymać kubek kiedy dziecko pije. I wcale nie dlatego, że samo nie umie, umie jak najbardziej, nie chce.

Widzicie już o co chodzi w tych wszystkich przykładach, które mogłabym mnożyć w nieskończoność? Tak naprawdę to proste, mam być blisko, mam być na wyciągnięcie ręki, a najlepiej mam usiąść z dzieckiem na kolanach, ewentualnie wziąć na ręce na spacerze. Po prostu mam być i już. A wydawałoby się, że dziecko w tym wieku umie się samo sobą zająć. Umie owszem, przynajmniej kilka miesięcy temu umiało, więc zakładam, że nadal umie. Z jakiegoś powodu nie chce.

Podobno w przyrodzie nic nie ginie. Przyznam się, że nie wiem, co to jest kryzys ósmego miesiąca, o którym tyle można w internecie i nie tylko w internecie przeczytać. U nas tego nie było. A że nic nie ma prawa zginąć to najwyraźniej pojawił się teraz.

Jesteście ciekawe co robię? Właściwie do wyboru są dwie opcje, denerwować się, albo… delektować :)) Teoretycznie robię to drugie, w praktyce zdarza się, że nerwy puszczają. Na szczęście rzadko. Po pierwsze zrobiłam założenie, że to przejściowe, po drugie, że… zatęsknię za czasem kiedy dziecko pchało mi się na kolana, obejmowało za szyję i mówiło „kocham Cię bajdzio moćno”. Już teraz tęsknię za czasem kiedy przychodziła w nocy do nas do łóżka i do rana spała pomiędzy nami. Owszem, było to chwilami uciążliwe, ale już mi tego brak. Kiedy wyrosła? Nie wiem. Liczę się z tym, że po etapie przytulania się i pchania na ręce przyjdzie następny, i w tym następnym nie ja będę najważniejsza. Tych uścisków, buziaków, przytuleń nam obu będzie musiało wystarczyć na długo, tak to już jest.

W praktyce staram się tak organizować dzień żebyśmy jak najwięcej mogły robić razem. Trzeba poodkurzać? Duśka łapie za odkurzacz, wiadomo że szybko się znudzi, no ale łapie, odkurzamy razem. Trzeba poukładać zabawki, no to układamy, pieski do piesków, lalki do lalek, klocki do klocków, po godzinie poukładane :)) Pranie powiesić? Od  dawna podaje to co do powieszenia. Obiad  ugotować? Odpowiadam na milion pytań po co obieram, po co kroję, dlaczego to ogórek nie cukinia, czym to się różni, opowiadam co gotuję, jak para leci, jak trzeba uważać żeby nie wykipiało, dlaczego wkładam do pieca, itp. itd. Pozmywać? No to problem, do zlewu nie sięga. Trudno. „Słonko, pobaw się troszkę bo mamusia musi pozmywać”. Oczywiście nie znaczy to że pójdzie, nic z tego, będzie stała przy mnie w kuchni, dobrze jak sobie przyniesie do zabawy jakiś pociąg.

Jak tylko usiądę do komputera od razu jest na kolanach. Najczęściej kończy się tym, że monitor laptopa zostaje podzielony na dwie części i na jednej ona coś ogląda na youtubie (rozpiętość tematyczna ogromna, od Krecika do Carmen) na drugiej ja usiłuję pracować. Czasem nawet mi się udaje. Dodatkowym efektem jest.. znajomość geografii! Na moim biurku stoi globus, dość duży podświetlany, moja ulubiona „zabawka”. Na początku było „co to jest?” „globus”, potem bardziej szczegółowo, Australia, Afryka, Ameryka Południowa, Tasmania, Fidżi, Borneo, Falklandy…  No cóż, może nie chce być samodzielna, za to pęd do wiedzy w niej ogromny, z tego też się cieszę.

A teraz muszę sobie od Was iść, bo dziecko woła mnie z łazienki, kąpiel to jedyna chwila kiedy decyduje się na samodzielność, ale ta samodzielność naprawdę trwa tylko chwilę :))

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Julia Bąk Orczykowska

Super tekst;-) Moja Igusia to także niezła przylepa;-)

Anna Haluszczak
8 lat temu

Ja bardzo kocham moja dwa „przylepce”, choć czasem rzeczywiście jest cieżko i chciałoby się odpocząć. Jednak każde „kocham Cię mamo bardzo, bardzo mocno” od mojej córki i po prostu przytulaski od syna dają mi mnóstwo pozytywnej energii.
Swoją drogą – mam nadzieję, że etap „mama”, który właśnie z nasą 2,5 latką przechodzimy szybko jej minie ;) Fajnie być docenianą, ale tata też chce się włączyć w życie córeczki, a ona tylko „mama i mama”…

Iwona M
Iwona M
8 lat temu

ja mam w domu 9 miesięczniaka i 2,9latka obaj z kryzysami ;) żyć nie umierać;)

Patrycja Zych
8 lat temu

Mirella jak zwykle czyta się lekko i przyjemnie. U Nas kryzysu 8 mc też nie było. Filipek dużo rzeczy lubi robić ze mną ( w szczególności sprzątać) ale ja jak do tej pory cieszę się,bo wiem,że to szybko minie. Cieszę się każdym dniem i chociaż wiem,że sama zrobiłabym coś szybciej to jednak mój mały „pomocnik” jest bezcenny:) Szkoda,że dzieciaczki tak szybko rosną …

Anna Kopeć
8 lat temu

też nie wiem co to kryzys 8mego miesiąca, ale za to cały czas (długi czas!) nie mogę nawet iść sama siku – Kuba idzie za mną i koniec. Najgorsze jest to, że np. zmywając naczynia Kubuś nie stoi sobie obok mnie, tak jak Duśka, ale wszystko musi dotknąć, chwycić do ręki, otwierać szafki i inne. Trudno cokolwiek w domu mi zrobić. Gdy odkurzamy dywan jest awantura o to, kto ma to robić. Kuba zazwyczaj nie chce oddać mi odkurzacza. Ma swój, zabawkowy, ale odkąd coś się zepsuło i nie chce „wciągać” śmieci jakoś go sprzątanie nim nie interesuje. Kąpiel? Ledwo… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
8 lat temu
Reply to  Anna Kopeć

To u nas aż takiego kryzysu nie było na szczęście. Synek ma dni, że chodzi za mną krok w krok, ale też łądnie bawi się sam (czyt. z siostrą). Oby Kuba dał Ci trochę luzu :)

Elzbieta24_1986
Elzbieta24_1986
8 lat temu

Wchłonełam go jednym tchem…ja mam 5 latkę i 2,7 latka więc łatwo nie jest…nawet gdy sie kąpie mój synek lezy pod drzwiami i mnie woła póki niewyjdę…

Aleksandra Greszczeszyn

O kryzysie 8 m-ca pierwsze słyszę… Za to o takim kryzysie u 3, a nawet 4-latki słyszę codziennie – bo słowa Twojej córeczki, bywają słowami mojej:) Też staram się delektować, choć czasami nerwy puszczają…:) Bo chciałoby się jednak tę swoją książkę poczytać albo zamiast herbatki wypić spokojnie kawkę… Jednak myślę sobie, że najdalej za 2-3 lata będę strasznie tęsknić za tym kryzysem…:)

Dom 16 marca 2012

Kto ma już ochotę na kawał pięknej Baby?

I znów Święta za pasem! Czas mija szybko i odnoszę wrażenie, że nam Mamom ktoś przyśpiesza zegarki – szczególnie przed świętami. Zbliżające się Święta Wielkiej Nocy oraz poprzedzający je Wielki Post, są wyjątkowym okresem w życiu religijnym Chrześcijan. Post to dobry moment na prawdziwą Ucztę dla ducha, a świętowanie zgodnie z polską tradycją przyniesie równie obfite „ukojenie” ciału!

„[… ] Wielkanoc, Wielkanoc, Wielkanoc.
No i babki zaczęły się budzić
Na wielkanocnych obrusach.
Ludzie szli z kwiatem do ludzi
Jak do poetów muza […]”

Konstanty Ildefons Gałczyński „Wróble wielkanocne”

Jedną z dobrze znanych nam tradycji jest Święconka. Oczywiście barwy Święconki zmieniają się jak tęcza, podczas wędrówki przez różne regiony naszego kraju. Często właśnie koszyczek – staję się największą atrakcją świątecznych przygotowań dla najmłodszych członków rodziny. A co znajdziemy w koszyczku? Z pewnością znajdziemy JAJKO – symbol odradzającego się życia. To istny wybieg mody dla jajek wszelkiej maści i w każdej formie! Obecność obowiązkowo. Przy strojnych jajkach, można by powiedzieć nieco w ich cieniu, odnajdziemy również CHLEB symbol przyjaźni, gościnności, a przede wszystkim symbol ciała Chrystusa. Nie może zabraknąć też SOLI – symbol więzi miedzy Bogiem a ludźmi, „[…]Wy jesteście solą ziemi […]”Mat 5,13. Pikanterii naszemu koszyczkowi doda szczypta CHRZANU – symbol siły, która nie tylko potrzebna jest nam do pielęgnowania sfery transcendencji, ale na pewno żadna z nas kobiet, przygotowujących wszystkie świąteczne rarytasy, nie pogardzi odrobiną krzepy przy wytężonej pracy! WĘDLINY, SER, CIASTO – choć wiele teorii o ich obecności krąży po świecie, zdają się być najczęściej formą nagrody i spełnienia po wielu dniach postu . Wraz z upływem czasu, do koszyczków zaczęły coraz chętniej wskakiwać czekoladowe zające, a z niektórych jajeczek wykluwają się pod serwetką czekoladowe kurczaczki.

Tradycji związanych ze Świętami Wielkanocnymi jest niezliczona ilość. Dekoracja stołu wielkanocnego i inne ozdoby domów, umilają naszym oczom te wspólnie spędzone chwile.  Kuchenne zapachy kuszą wygłodniałe brzuchy już na kilka dni przed celebracją zmartwychwstania. Kurczaczki, baranki i zające zdają się wyskakiwać z każdej sklepowej witryny. Dajmy się więc po raz kolejny porwać Świętom i zabierzmy ze sobą wszystkich napotkanych po drodze! Bo to wyjątkowo radosny okres, a szczęściem zawsze warto się dzielić!

Aby podtrzymać naszą małą- tradycję i tym razem zwracamy się do Was z prośbą i zaproszeniem do dzielenia się w naszym gronie swoją wiedzą, tradycją, historią i zdolnościami.

Aby oczekiwanie na te święta było jeszcze bardziej radosne, chcemy razem z Wami stworzyć Wielkanocną edycję naszej „Książki Kucharsko – Zwyczajowej”

Wysyłajcie do nas swoje przepisy na wielkanocne smakołyki, opisy tradycji, które kultywujecie w Waszych domach i zdjęcia Waszych smakołyków, dekoracji i pisanek! Już po raz drugi zbierzemy wszystkie te cuda i opublikujemy w formie elektronicznej „Wielkanocnej Księgi Mamy”! Piękne zdjęcia dekoracji i pyszności opublikujemy również w specjalnej Galerii na naszym profilu na Facebooku!

Przepisy, zdjęcia i opisy wysyłajcie na nasz adres koniecznie z poniższą adnotacją (bez takiej informacji nie będziemy mogli opublikować Waszych prac):

„Oświadczam, że nadesłane przeze mnie zdjęcie/rysunek oraz przepis jest moją własnością/ jest mojego autorstwa  i nie narusza praw autorskich osób trzecich. Jednocześnie wyrażam zgodę na ich publiczne rozpowszechnianie, utrwalanie lub zwielokrotnianie w każdy dostępny sposób przez blog „W roli mamy”.

Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez blog  “ W Roli Mamy” swoich danych osobowych uzyskanych w związku publikacji mojego przepisu kucharskiego zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).”

Na Wasze listy czekamy do 26 marca 2012 roku.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
8 lat temu

już nie mogę się doczekać przepisów! u nas te święta nie są jakąś kulinarną eksplozją smaków, nie ma aż tylu rozmaitości w porównaniu ze świętami Bożego Narodzenia, dlatego chętnie dowiem się co gości na Waszych stołach poza symbolami Wielkiej Nocy :)

Barbara Heppa-Chudy
8 lat temu

Wczoraj byłam z mężem w sklepie pełnym przepięknym ozdób świątecznych. Wyszliśmy z pustymi rękami, ale zainspirowani – cały czas myślę, jak udekorować stół wielkanocny.

Z niecierpliwością czekam na Wasze propozycję, by w Święta było nie tylko ładnie, ale i smacznie :)

Anna Rogalska-Bućko
Anna Rogalska-Bućko
8 lat temu

Sprobuje coś wyszperac :)

Anna Haluszczak
8 lat temu

Już nie mogę się doczekać tegorocznych Świąt! Teraz rodzinka jest w komplecie i pewnie pójdziemy do święconki z dwoma koszyczkami. Rok temu był jeden – bo synek jeszcze był pod moim serduchem. A teraz dwa brzdące będą się cieszyły na przyjście zajączka :) Z przepisami to u mnie ciężko… Ale coś może wygrzebię :)

Aleksandra Greszczeszyn

Oj, ja to „noga” z pieczenia ciast jestem! „Słone” za to przyrządzać lubię, więc pomyślę nad jakimiś pysznościami, do których posiadam fotki! I na pewno chętnie poczytam i pooglądam przepisy!

Rachela
Rachela
8 lat temu

a dla nas to pierwsze święta tylko we trójkę :) Czas wyczarować swoje smaki i tradycje.

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Rachela

Dla nas we czwórkę, choć ten czwarty powinien być wtedy jeszcze w brzuszku, ale kto wie, kto wie, wszak będzie to już finisz:)

Patrycja Zych
8 lat temu

Trzeba poszperać w zeszycie z przepisami ;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close