Emocje 27 kwietnia 2016

Ciężarna Barbie w solarium – gra dla dzieci

Ciężarna Barbie opala się w solarium – patrzę i oczom nie wierzę! W pierwszym momencie myślę, że to jakiś żart, chwyt marketingowy czy coś w tym stylu, ale klikam w link, a w nim ukazuje się krótki filmik reklamujący grę dla dzieci. W roli głównej, znana na całym świecie, uwielbiana przez miliony dziewczynek lalka Barbie, choć tym razem w dość nietypowej dla siebie roli – przyszłej mamy.

Brzuch ma już pokaźny, ciąża bez wątpienia jest zaawansowana, a ta z uśmiechem na ustach smaruje się kremem i wskakuje na łóżko do opalania! Od razu ciśnie mi się na usta – kogoś tu chyba pogięło!? Bo moim zdaniem nie trzeba być geniuszem, psychologiem czy innym specem od dzieci, by wiedzieć jaki wpływ na nie mają media oraz powszechnie dostępne rozrywki.

W ten oto sposób, z pozoru niewinna gra przeistacza się w dosyć niebezpieczne wirtualne narzędzie, propagujące złe nawyki, nie tylko u dzieci i młodzieży, ale i potencjalnych przyszłych mam. A ponieważ w dzisiejszych czasach przestają już dziwić nastolatki z ciążowymi brzuszkami, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż część z nich pójdzie w ślady plastikowej idolki.

Nie od dziś wiadomo, że edukacja młodego pokolenia w kwestii seksu i zdrowia jest na bardzo niskim poziomie. Przerywany stosunek, płukanka z wody i octu czy coca-cola jako metody antykoncepcji, wydają się być tak absurdalne, że aż niemożliwe, a jednak pewna część młodzieży w to wierzy! No a jeśli oni wierzą w takie bzdury, to dlaczego mieliby nie zaufać królowej lalek?

Jeśli powstaje gra, w której ciężarna korzysta z solarium, można być niemal pewnym, że takie zachowanie będzie powielane w realnym życiu, przez młode i (nie obrażając nikogo) głupie dziewczyny, chcące być na topie.

Ktoś powie, że przesadzam, że to tylko gra.. ? Owszem, może to i tylko gra, ale smutną prawdą jest, że przeciętny młody człowiek łyka wszystko jak pelikan. I jeżeli w danej grze nie pojawia się żadna wzmianka – choćby drobnym druczkiem!, o szkodliwości działania solarium, o jego złym wpływie na zdrowie, a także zagrożeniu jakie ze sobą niesie – w tym przypadku dla przyszłej mamy i jej nienarodzonego dziecka, no to czego można się spodziewać?

W zaistniałej sytuacji, pozostaje jedynie mocno wierzyć w to, że mimo wszystko wielu rodziców oraz wszelkich nauczycieli, kładzie nacisk na edukację (w tym – jak bezpiecznie grać na komputerze) i rozmowę z dziećmi, tak by wiedzieli co dobre, a co złe. Co wolno, a czego nie. Co zostało wymyślone na potrzeby marketingu, a co jest prawdziwe…  

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda
Magda
4 lat temu

Jak obejrzałam ten filmik to opadły mi ręce…
Kiedyś prowadziłam solarium i kilka młodych dziewczyn chciało skorzystać z opalania, czasem wypierały się ciąży mimo, że były bliskie rozwiązania. Za każdym razem odsyłałam je z kwitkiem…

Milena Kamińska
4 lat temu

Ciekawe?

Milena Kamińska
4 lat temu

SZOK niestety coraz głupsze gry powstają i tylko od rodziców zależy czy będą one niebezpieczne dla ich dzieci

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ja się zastanawiam kto to w ogóle wymyślił ???

Dom 26 kwietnia 2016

Moje dzieci to nie kozy, nie jedzą wszystkiego

Naprawdę wiele jestem wstanie zrozumieć, ale dlaczego mimo wielu próśb i tłumaczeń, w kierunku moich dzieci, wyciągane są słodycze? Myślicie, że histeryzuję, bo przecież to tylko lizak w aptece, cukierek w banku, na poczcie, darmowy ekstra wafelek w lodziarni.

Z pozoru niewinny spacer, wyjście na miasto czy plac zabaw, czasem sprawia, że mam już wszystkiego dość. Któregoś dnia po powrocie  z takiego spaceru w kieszonce dziecka, mogłam przebierać w kolorach i smakach.  O co ten krzyk? O słodycze rozdawane naszym dzieciom prawie na każdym kroku. Niby ludzie słuchają, kiedy odmawiam, a jednak jak grochem o ścianę. Przecież ci Państwo chcieli dobrze, chcieli być gościnni więc proszę poczęstuj się, jakie grzeczne dziecko, weź jeszcze jeden….

Potem nie dziwię się, że dziecko nie chce zjeść obiadu, a co dopiero warzyw. Jestem świadoma, że dziecko ma prawo nie mieć w tej chwili apetytu. Problem tylko, że on ma apetyt nie na obiad, a cukier pod postacią żelków, lizaków, itp. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale największym narkotykiem na naszym świecie jest właśnie cukier. Chcąc nie chcąc, jesteśmy od niego mniej lub bardziej uzależnieni. Jest on naprawdę wszędzie.

Mam dla was małe zadanie. Podejdźcie do szafki, lodówki i wybierzcie pierwsze trzy produkty. Sprawdźcie na którym miejscu jest cukier. Ja wzięłam do ręki kupiony w sklepie syrop malinowy. Pierwsza pozycja w składzie – cukier.  Zdziwieni? Naukowcy zalecają unikanie produktów, w których cukier jest w pierwszej trójce. Niestety producenci także to wiedzą i ukrywają cukier pod innymi nazwami, np. syrop glukozowo-fruktozowy, maltodekstryna a takich substancji jest  ponad 30. Nie dajcie się zwieść produktom, które niby “nie zawierają cukru” – np. taki Kubuś dla dziecka (0,3l) zawiera aż 5-6 łyżeczek! Jeśli uważacie, że to mało posłodźcie sobie herbatę w kubku, czy szklance 5 łyżeczkami. Ktoś chętny wypije?

Zobaczcie zresztą na zdjęcie poniżej. Zanim kupicie dziecku colę, lub inny napój przypomnijcie sobie, ile jest w nim cukru i czy aby na pewno chcecie aby wasze dziecko to wypiło. O wiele zdrowiej jest zrobić sok, lub koktajl z owoców w domu. To dopiero zastrzyk energii i witamin.

cukier-w-napojach

Może ktoś nazwie mnie wyrodną matką, która wzbrania dziecku słodyczy, która pozbawia go szczęśliwego dzieciństwa. Nie martwcie się, moje dziecko wie jak smakują mordoklejki, czy żelki, ale potrafi je jeść z umiarem. Od pewnego czasu wprowadziliśmy pewną zasadę – mamy ustaloną jedną porę dnia, kiedy wspólnie jemy coś słodkiego -domowe ciasto, owoce, czy tabliczka czekolady.  Dlatego następnym razem, gdy chcecie dać obcemu, znajomemu dziecku słodycze, zastanówcie się, czy aby nikt nie będzie miał wobec tego sprzeciwu. To na nas rodzicach, ciąży odpowiedzialność by nauczyć nasze dzieci dobrych nawyków.

Subscribe
Powiadom o
guest
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Lidia Ambroziak
4 lat temu

Ja juz się Poddałam… To walka z wiatrakami…

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ja jeszcze próbuję :)

Lidia Ambroziak
4 lat temu

U nas ostatnio wszystkie słodycze przejmuje mąż ;) może to jest jakaś metoda hehe ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Mamy zatem podobną technikę :p

Veronika Kate
4 lat temu

mam tak samo, szlag mnie trafia, szczegolnie, ze moje moga slodycze tylko w weekendy, nie zmoge scierpiec tego, a wez tu powiedz nie, jak ktos pod nosem im daje..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Veronika Kate

Dokładnie! I niestety nie pomagają wyjaśnienia. Ma ktoś na to lekarstwo?

Edyta Skrzydło
4 lat temu

Hehe u nas nie ma problemu , krótko nie , dziękuję .Lub a masz może banana ? Słodycze, także lubią , ale jakoś nie bez przesady …

Edyta Skrzydło
4 lat temu

Słodycze w szafce na najniższym poziomie , chętnych brak ;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl

U mnie by nie przeszło :)

Edyta Skrzydło
4 lat temu

A u nas leży i leży ….. Ale o szpinak , czy paprykę to bić się będą ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Marta Obtułowicz
4 lat temu

Hehe a to nie wiecie, ze nikt tak dobrze nie nakarmi i nie wychowa Twojego dziecka jak babcia/ciocia dobra rada

Karolina Bylina
4 lat temu

Moja corka je slodycze okazjonalnie i nie tknie bez pozwolenia. Faszerowanie przez rodzine doprowadza mnie do ostatecznosci i ale zawsze walcze ze lepiej kupic owoc.

Maria Mirowska-Jon
4 lat temu

ja denerwuję się obecnością miseczki z cukierkami w poczekalni u dentystki…

W roli mamy - wrolimamy.pl

Są także w banku, na poczcie, w przychodni … itd.

Maria Mirowska-Jon
4 lat temu

tak tylko w tych inny „ustawodawczych instytucjach” za chwilę nikt nie będzie mi albo moim dzieciom leczył zębów zepsutych od słodyczy ;)

Stafin Katarzyna
4 lat temu

No przecież trzeba dbać o interes klientów nie może brakować ?

Anna Sarnacka
4 lat temu

U nas słodycze sa dostępne dla Synka odkąd skończył ok.2 lata. Lubi i zje czasem, ale szału nie ma :) Także nie mamy problemu ze słodkościami.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Anna Sarnacka

Moje dziecko też nie ma problemu ze słodyczami. Ja jestem wściekła na innych, którzy częstują bez mojej wiedzy moje dzieci cukierkami

Anna Sarnacka
4 lat temu
Reply to  Anna Sarnacka

Rozumiem. Ja też za tym nie przepadam, ale tłumaczę sobie, że inni nie robia tego ze złej woli, tylko chca byc mili :)

Kamila Szymańska
4 lat temu

Ja też

Magda Zuza Go
4 lat temu

A najlepsze tekst „woooody mu dajesz daj mu coś lepszego do picia” pytam co to znaczy lepsze? Cola? ! Dziecku 1.5 roczne mi.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Magda Zuza Go

Jakie prawdziwe :p

Ewa Reszka
4 lat temu
Reply to  Magda Zuza Go

Skądś to znam

(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
4 lat temu

Mamy szafke ze słodyczami, ostatnio wrzucałam te z 2014 roku ;)
Jakoś pomijane jest to miejsce, ale nie żałuję

Milena Kamińska
4 lat temu

Ja nerwicy się nabawie tym bardziej ze naprawdę moje dzieci uwielbiaja owoce a ciągle mają proponowane słodycze

Klaudia Prz
4 lat temu

Syn po czekoladzie dostaje wysypki… Ale mozesz tlumaczyc ze nie dajesz, zdziwione miny i ten bezcenny wyraz twarzy ” ale jak to? Przeciez jest duzy skonczyl rok i nie je batonikow kinder?”

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Klaudia Prz

Oj znam to z autopsji. :(

Izabela Ł-ka
4 lat temu

Nastała nowa moda, wczoraj byłam z dziećmi na zakupach i lizaki dostały w sklepie mięsnym, w aptece oraz w kwiaciarni!! Tydzień wcześniej to samo przy cmentarzu…oszalec idzie!! Z rodziną zagadasz ale w sklepach kiedy panie dają dziecku do ręki..:-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Izabela Ł-ka

I wytłumacz dziecku że nie powinno brać słodyczy od obcych.

Izabela Ł-ka
4 lat temu
Reply to  Izabela Ł-ka

No właśnie…no i że 3 lizaki to za dużo…:-P

Monika Binkowska
4 lat temu

Mi udalo sie wywalczyc tyle ze jak ktos przychodzi do nas w odwiedziny to zamiast czekoladek, gum rozpuszczalnych itp przynosi musy owocowe albo soki. Powiedzialam wprost ze i tak dzieci tego nie zjadaja. Mlodsza ma rok wiec nie dostaje a starsza je okazjonalnie ale nie ma z tym problemu. Lubi slodycze ale wie ze to nic zdrowego i nie upomina sie zbyt czesto.

Go Sia
4 lat temu

U nas zakazu na słodycze , ani jedzenia ich za pozwoleniem nie ma , wiadomo , zakazany owoc najlepiej smakuje .. Mój synek po prostu wie , że w pierwszej kolejności jest obiad , przed obiadem nawet nie pyta o najmniejszy kawałek czekolady .. Jak dostanie słodycze z jakiekolwiek okazji (urodziny, święta) to leżą w jego pokoju na biurku , nieraz potrafią tam leżeć tygodniami .. Dlatego jakoś nie wpadam w furię kiedy ktoś kiedyś gdzieś poczęstuje go jednym cukierkiem , w końcu to tylko jeden cukierek , a nie torba słodyczy .. Każdy z nas od czasu do czasu… Czytaj więcej »

Kasia Janus
4 lat temu

Kazdy sie dziwi i dziwne na nas patrzy kiedy mowimy ze nasza corka wogole nie dostaje slodyczy , to az takie dziwne ?

Cherrywood - lifestyle i rodzicielskie inspiracje

Też mnie to irytuje. Albo wypuszczam synka na plac zabaw z babcią, mają wrócić przed obiadem, a tu synek wraca dokarmiony chrupkami, żelkami czy owocami – bo przecież inne dzieci coś jedzą na dworze, to czemu moje ma być gorsze? A potem obiadu ruszyć nie chce… :/ A tu drożdżóweczka, a tu coś innego… Bo przekąska być musi, bo głodne dziecko to zaniedbane dziecko…

Anna Kogut
4 lat temu

Bylam dzieckiem i najbardziej pamietam dopieszczanie przez dziadkow. Wszystko można w ramach rozsądku.

Agnieszka Widnicka
4 lat temu

Ja uslyszalam na spacerze ze jestem wyrodna matka bo zamiast dac dzieciom czekolady to dalam wafle ryzowe

Emocje 25 kwietnia 2016

Siostrzana więź – jaka ona jest?

Mam blisko trzydziestoletnie doświadczenie w byciu siostrą. Nie wyobrażam sobie nie być w tej roli, mimo że bywało różnie. Jedna odważna, temperamentna, asertywna i umiejąca postawić na swoim, druga zaś niepewna, nieśmiała, wręcz płaczliwa i bardzo spokojna. Jak tym dwóm charakterom żyło się pod jednym dachem?

Kiedy przyszłyśmy na świat (dla tych którzy nie pamiętają: miałam bliźniaczkę, niestety los dość szybko zadecydował by patrzyła teraz na nas z góry), moja siostra miała niespełna dwa lata. Już wtedy nieco pokrzyżowałyśmy jej plany – dwa małe płaczące bobasy, które odciągały uwagę rodziców. Szybko zorientowałam się, że opłaca się być dzidziusiem. Oczywiście sama tego nie pamiętam, ale krąży kilka zabawnych anegdot z tego okresu. Właściwie tylko one nam zostały. Nie mam pamiątek z okresu wczesnego dzieciństwa, a w albumie jest może dziesięć naszych zdjęć. Bardzo żałuję, że nie udało się odnaleźć klisz na których byłyśmy jeszcze we trzy i teraz mogę polegać jedynie na opowieściach i kilku odbitkach. Trudno, nie da się cofnąć czasu, a gdyby się dało to nie o klisze bym walczyła.

Za to zdecydowanie wyraźniej pamiętam dzień 13 lutego, kiedy na świat przyszedł nasz brat. Obie skakałyśmy z radości trzymając się za ręce. Jeden telefon, który wyrwał nas z kłótni, bo w końcu cóż innego mogły robić we wtorkowe popołudnie dziewięcio i jedenastolatka? Tak, na chwilę udało nam się znaleźć wspólny język. Chwila, jak to chwila – trwała krótko, a mama podejmowała różne próby pojednania. Jednym z pomysłów były wspólne zdjęcia. Efekt – dwie naburmuszone dziewczyny między którymi na huśtawce uśmiechał się niemowlak. Mimo wszystko lubię to zdjęcie :)

Mijały lata na zabawach i kłótniach, aż w końcu pojawił się bunt. Przez pewien okres trochę się oddaliłyśmy – dwa lata to była spora przepaść emocjonalna, a i potrzeby zdawały się być inne. Jedna „dorosła”, ze swoimi tajemnicami, a druga „małolata”, która ze złośliwością korzystała ze wspólnego pokoju, kiedy tamta przyprowadzała swojego chłopaka. Ja, zapatrzona w starszą siostrę nigdy nie przyznawałam się, że mi imponuje, a jej zdanie było ważniejsze od tego co mają do powiedzenia rodzice.

Odkąd mamy własne dzieci, jesteśmy bardziej zżyte – no bo na kogo można liczyć jak nie na siostrę? Kiedy na świat przyszła moja córka nie wyobrażałam sobie, żeby to nie siostra została jej matką chrzestną. Bardzo się cieszę, że ja mogę pełnić taką samą rolę w życiu jej córki. Mimo że dalej nasze charaktery są bardzo różne znajdujemy wspólny język, do tego obie uwielbiamy zdjęcia! Przynajmniej raz w roku robimy wspólne, pamiątkowe sesje zdjęciowe. W domu, na spacerze, w studio… Nie ma nic piękniejszego jak uchwycenie nie tylko naszej więzi, ale przede wszystkim wzajemnej miłości naszych dzieci, a do tego jest to świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu. Skąd ta miłość do fotografii? Może nauczone doświadczeniem, z obawy o utratę części wspomnień tak bardzo zależy nam na pełnych albumach? Choć właściwie zdjęcia w naszych domach pojawiają się w różnych formach: w ramkach, na fotoobrazach, magnesach na lodówkę i fotoksiążkach. Te ostatnie to zdecydowanie najpiękniejsze, pełne wzruszeń, szczęścia i niezapomnianych chwil książki jakie mam w domu! Zresztą zobaczcie sami :) Fotoksiążka Printu w twardej, eleganckiej oprawie z mnóstwem zdjęć.

Specjalnie dla Czytelników W Roli Mamy, Printu przygotowało wspaniałą niespodziankę – aż 40% zniżki na wszystkie książki! Odbierzcie swoje kody i stwórzcie własne, wyjątkowe egzemplarze.
40% zniżki od Printu!

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

 

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Iza
Iza
4 lat temu

Marzę o fotoksiążce, a ta naprawdę dobrze się prezentuje.
Dużo czasu zajmuje jej przygotowanie?

(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
4 lat temu
Reply to  Iza

To świetna okazja – odbierz swoją zniżkę :)

Ja swoją przygotowywałam ok 2 godziny. Niestety nie przygotowałam sobie wcześniej odpowiedniej ilości zdjęć, dlatego tyle mi to zajęło

Milena Kamińska
4 lat temu

:)

Bożena
Bożena
4 lat temu

Potwierdzam ta książka jest bardzo ładnie wydana.Mam inne foto-ksiązki,ale ta jest najlepsza bo w twardej oprawie…Pozatym zawartość ksiązki jest najpiękniejsza, bo są w niej najcenniejsze moje skarby…dzieci moje i wnuczątka.Cudownaaaa….

Printu - drukujemy emocje

Piękny tekst :)

Mama-to-wie.pl
Mama-to-wie.pl
4 lat temu

Ja nie daję słodkiego i gonie za częstowanie. O dziwo nie ma protestów ze strony córki. raczej zatroskane spojrzenia cioć i dziadków, którym wydaje sie, że pozbawiam dziecko radości dzieciństwa.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close