Ciąża 16 sierpnia 2012

Ciężarówką przez Irlandię cz.2

Tak jak obiecałam, dziś streszczę Wam jak przebiegła  moja pierwsza wizyta w szpitalu.

Krótko po zgłoszeniu w szpitalu, że jestem w ciąży i wybieram ten właśnie szpital do porodu oraz opieki w czasie ciąży, otrzymałam list z zaproszeniem na pierwszą wizytę. Termin ustalony był na 3 tygodnie do przodu. Na 3 dni przed otrzymałam dodatkowo sms przypominający o wizycie z informacją, że w razie gdybym nie mogła przyjść proszą o kontakt telefoniczny w celu ustalenia innego terminu.
Dzień i godzina odpowiadały mi, więc z nieskrywaną  ciekawością udałam się w wyznaczonym terminie do szpitala. Zgłosiłam się do odpowiedniej rejestracji i po wprowadzeniu potrzebnych danych wraz z założoną dla mnie dość obszerną teką zostałam skierowana do położnej. No i tutaj pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Otóż  to nie ja czekałam w kolejce wraz z innymi przyszłymi mamami na położną, lecz położne w ilości trudnej do zliczenia, czekały na nas… Po kolei każda z pań zajmowała się mamami, które po rejestracji pojawiały się na korytarzu. Każda z nas – mamuś otrzymała pojemniczek na mocz i w celu wiadomym kierowałyśmy swe kroki do toalety. Następnie z wypełnionym pojemniczkiem wracałyśmy do położnej. Ta zabierała pojemniczek, mierzyła ciśnienie i zabierała ciężarówkę na wywiad do jednego z kilku lub nawet kilkunastu gabinetów – nie sposób było je zliczyć dokładnie.

Wywiad zaczynał się od zmierzenia i zważenia. Następnie zasiadłam z położną przy biurku i zaczęłyśmy omawianie poszczególnych pytań. Dotyczyły one historii moich chorób, historii poprzedniej ciąży, obecnego samopoczucia, ewentualnych problemów a także chorób w rodzinie itp. Na koniec otrzymałam skierowanie na pobranie krwi w celu dokładnego przebadania. Na co oczywiście musiałam wyrazić pisemnie zgodę, gdyż nikt bez tego nie może wykonać żadnych badań.

Położna była bardzo miła i szczegółowo odpowiadała na wszelkie moje pytania, nawet jeśli miałam problem ze zrozumieniem niektórych fachowych stwierdzeń z uwagi na moje niedoskonałości lingwistyczne, cierpliwie tłumaczyła możliwie jak najdokładniej, abym nie miała żadnych wątpliwości. Pod koniec rozmowy zapytała również o planowany sposób karmienia dziecka, gdyż wybrany przeze mnie szpital nastawiony jest bardzo na karmienie piersią. Poinstruowana zostałam także, kiedy należy zacząć przyjmować profilaktycznie żelazo i w jakiej ilości, aby zapobiec anemii oraz jakie leki mogę przyjmować bezpiecznie, będąc w ciąży. Otrzymałam też segregator z informatorem dotyczącym szpitala w języku polskim oraz voucher na paczkę dla przyszłej mamy, do odebrania w jednym z podanych sklepów.

Po rozmowie położna zaprowadziła mnie na pobranie krwi a następnie do ogromnej poczekalni, gdzie wraz z innymi mamami oczekiwałam na spotkanie z lekarką i USG.  Po chwili wokół nas gabinety, w których położne przeprowadzały wywiad zaczęły pustoszeć a na drzwiach pojawiały się po kolei nazwiska lekarzy, którzy wkrótce potem zaczęli przyjmować pacjentki na wizyty. Tutaj już niestety trzeba było trochę poczekać, bo lekarzy było już znacznie mniej niż położnych. Jednak czas szybko minął na przeglądaniu informatora. Znalazłam w nim wiele przydatnych informacji dotyczących zarówno ciąży jak i porodu.

Spotkanie z lekarką było dość krótkie, opierało się głównie na badaniu USG. Lekarka stwierdziła ilość dzieci (jedno) oraz fakt, że jak na ten moment ciąża rozwija się prawidłowo, wykonała kilka potrzebnych do dokumentacji zdjęć maluszka w brzuchu, zadała jeszcze kilka pytań o przebieg poprzedniej ciąży i samopoczucie, a następnie wręczyła mi skierowanie na USG połówkowe. W zasadzie na tym kończyła się moja wizyta.

Zgłosiłam się na koniec ponownie do rejestracji celem ustalenia kolejnej wizyty zgodnie z harmonogramem, gdyż jako „mama z doświadczeniem” zaliczona byłam do grupy ograniczonego ryzyka. Po oddaniu teczki otrzymałam mini książeczkę z wpisanym terminem wizyty. Dopytałam jeszcze o termin USG i otrzymawszy odpowiedź, że skontaktują się ze mną, zadowolona skierowałam się do wyjścia.

Cała wizyta przebiegła niezwykle sprawnie, biorąc pod uwagę ile rzeczy zostało wykonanych. Wszystko zorganizowano tak, aby jak najmniej męczyć przyszłe mamy. Wszędzie dostępna była woda do picia. Niedaleko znajdował się też bar, w którym można było zakupić coś do picia lub jedzenia. Położna oraz pielęgniarki pilnowały, aby każda z mam mogła sobie spokojnie usiąść i wypraszały z miejsc siedzących osoby postronne. Zdziwiło Was pewnie to, że nie byłam przebadana ginekologicznie. Otóż tutaj w Irlandii panuje wśród lekarzy przekonanie, że takie badanie może przynieść zarówno pacjentce jak i  nienarodzonemu maluszkowi więcej szkody niż pożytku. Wykonuje się je tylko w konkretnych przypadkach, kiedy zachodzi taka potrzeba. Należy zatem samej się bacznie obserwować i w razie potrzeby zgłaszać wszelkie nieprawidłowości, jak świąd czy pieczenie aby wykryć ewentualne infekcje, które w ciąży zdarzają się niezwykle często z uwagi na zmiany hormonalne w organizmie.

Szpital zaskoczył mnie jeszcze jedną rzeczą. Zarówno wśród lekarzy, położnych jak i pacjentek, były osoby przeróżnych narodowości. Na korytarzu dało się słyszeć języki z całego świata, począwszy od angielskiego, przez włoski, hiszpański, francuski, niemiecki, polski, rosyjski, oraz języki dalekiego wschodu, czy krajów arabskich. Wielokulturowość, jaka panuje w tym szpitalu sprawia, że jest on otwarty na pacjentkę i jej potrzeby. Na wstępie pytana jest ona chociażby o swoje wyznanie, po to aby uszanować wszelkie zasady, które są dla niej ważne.

To wszystko sprawia, że z jeszcze większym przekonaniem co do słuszności wyboru tego właśnie szpitala, czekam na kolejną wizytę, podczas której będzie wykonane szczegółowe USG czyli potocznie: „duży skan”.
Zapraszam Was już teraz na kolejną relację, opowiem wtedy o USG a także kolejnych wizytach, na których mamy omawiać plan porodu i jeszcze kilka ważnych kwestii.

Zaglądnij do pozostałych części:

Ciężarówką przez Irlandię cz. 1
Ciężarówką przez Irlandię cz. 3
Ciężarówką przez Irlandię cz. 4

Powiedzcie jakie są Wasze doświadczenia z opieką nad ciężarną? Czy macie doświadczenia tylko z Polski czy też z zagranicy? Może Irlandia? Czekam na Wasze wypowiedzi :)

Na koniec mamy małą niespodziankę dla wszystkich przyszłych mamuś czyli tytułowych Ciężarówek :)
W ciąży bezwględnie należy dbać o ciało i ducha!  Napiszcie nam w komentarzu pod niniejszym wpisem jaki jest Wasz sposób na relaks z brzuszkiem – autorka odpowiedzi, która najbardziej nam się spodoba otrzyma od Nas nagrodę w postaci książki  “Zdrowe odżywianie i higiena kobiety ciężarnej” – Grażyna Tuchmacher

Sponsorem nagrody jest Oficyna Wydawnicza IMPULS.

Udział w zabawie stanowi akceptację regulaminu konkursów na wrolimamy.pl.
Szczegółowy regulamin znajdziecie tutaj.

Zabawa trwa do niedzieli, tj.: 19.08 br do 23:59

ROZWIĄZANIE ZABAWY

 Trudno było dokonać wyboru, ale byłyśmy bardzo  dzielne ;)

Zwyciężczynią zabawy jest…

 

Pani Marta Ulińska 

Gratulujemy, życzymy tylko dobrych motywatorów i prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody na adres h.szczygiel@wrolimamy.pl do końca sierpnia .

Źródło zdjęcia: Flickr

16
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KarolinaMalwina Wołowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Ja co prawda w ciąży nie jestem już i jeszcze:) ale gdy byłam w ciąży to zmieniłam lekarza prowadzącego bo zwyczajnie olewał zarówno mnie, jak i moje pytania. Jednym słowem miał wszystko gdzieś. Kolejny lekarz już był ok. Miał indywidualne podejście i zawsze miał czas żeby udzielić szczegółowych wyjaśnień.

Ania Stanczak
Gość

o rany ale cudownie!!!!!!!!! żeby w polsce tak było tu niestety tak nie ma…. Fakt że ja nie mogę narzekać bo miałam swojego lekarza i położną ale kolejki na badania itp musiałam znieść… MOja koleżanka rodziła w irlandii i ma podobne doświadczenia do tych wyżej wymienionych w dodatku przy porodzie dostała karte ( coś jak menu) ze znieczuleniami do wyboru. SZOK u nas trzeba zapłacić nie małe pieniądze i to jeszcze nie wszędzie są. JA jednak nie byłam za znieczuleniem bo bałam się o maleństwo…

Marta Ulińska
Gość

Znajoma opowiadała mi o porodzie i opiece w Wielkiej B.
Tam w standardzie jest np nauka masażu Shantala – ciekawe kiedy do nas to wejdzie :/

Ania Stanczak
Gość

nigdy:D:D:D??

Ania Stanczak
Gość

a mój relaks w ciąży wyglądał tak: mp3 z ulubioną muzyką ( jedną słuchawkę zawsze przyklejałam taśmą klejącą do brzucha. na boczku oczywiście z poducha między nogami ( do tej pory to moja ulubiona pozycja do wypoczywania) i dobra książka no i czekoladaaaaaaaaaaa :)! bardzo też lubiłam się kąpać to mąż mi przygotowywał kąpiel aromatyczną przy świeczkach :)!

Ania Stanczak
Gość

a mam pytanie jeszcze „voucher na paczkę dla przyszłej mamy” co tam było:D?

Paulina Garbień
Gość

paczka to był plecaczek z różnymi próbkami w środku: chusteczki, kremy, oliwki, żele do kąpieli, dla mamy i dla maluszka, strzykaweczka specjalna do podawania leków, pudełeczko na ciasteczka z logo firmy produkującej te ciastka, jakieś płyny do prania, płukania, chusteczki odkarzające, chusteczki łapiące kolory, kilka ulotek informacyjnych dot. karmienia piersią, poradni pomocowych, jak zarejestrować dziecko co trzeba by otrzymać odatek na dziecko itp, oraz mnóstwo ulotek i gazetki do czytania
to chyba tyle :)

Karolina
Gość
Karolina

witam serdecznie, jak miło usłyszeć tak dobrą opinię o szpitalu w Irl. Ja jak najbardziej się z tym zgadzam. Mieszkam w Irlandii i rodziłam tutaj moje dzieci (dwoje). Jedno z czym się nie mogę zgodzić, to to że właściwie nie czeka się na położne. Mimo wyznaczonej godziny spotkania, czasami czeka się nawet dwie godziny na przyjęcie przez położną, a pacjentek jest od groma, tak przypuszczając około 130 czeka na swoja kolejkę, mimo ustalonego wcześniej czasu. Jeśli ma się wizytę wcześnie rano to nie jest źle, bo nawet na lekarza nie czeka się długo, ale gdy spotkanie oscyluje w granicach 11… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

relaksik z brzuszkiem????oj ciężko było, brzuch był tak wielki jakbym bliźniaki nosiła, jak i za pierwszym tak i za drugim razem. Ale trzeba było sobie jakoś radzić, tym bardziej, że kobietą pracującą jestem, ale odpoczynek z nogami na stole hmmm, super, wiem, że to mało kulturalne, ale robiłam tak tylko w domu, hehe no i książka do tego….uuuuwielbiammmm:)a ostatnim razem obowiązkowo lody pistacjowe, domowej roboty!!!!!!życzę wszystkim kobietom z brzuszkiem wspaniałego odpoczynku:):):):)w jakikolwiek sposób!!!!buziam

Anna Szydłowska-Jastrzembska
Gość

Witam, co prawda nie wiem jak wygląda opieka ciężarnej w Niemczech, ale generalnie opieka zdrowotna jak tam mieszkałam była na wysokim poziomie, pełna szacunku, opieki współczucia i pomocy. Gdy leżałam na zapalenie płuc, zawsze miałam w pokoju coś do picia, pokoje były dwuosobowe, posiłki bardzo smaczne do tego owoc czyli naturalne źródło witamin, myślę, że opieka około ciążowa i porodowa przebiega tam równie sprawnie. Po porodzie Mamy dostają pakiety w której są super rzeczy( to wiem z relacji koleżanki) są one stanowczo fajniejsze niż te nasze niebieskie paczki:) Jeśli chodzi o samą opiekę w szpitalu, ja nie mogę powiedzieć złego… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Mi się wydaje, że w polskim lekarzom wydaje się, że to pacjenci sa dla nich a nie odwrotnie. No, oczywiscie wyjątki się zdarzają:)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

a w czasie ciąży to się straaaaaaasznie leniłam, a co tam:)

Marta Ulińska
Gość

Ja dopiero zbieram moje doświadczenia powoli dobiegam do końca.
Na lekarza nie mogę narzekać, wybrałam kobietę powołaną do swojego zawodu :)
Zobaczymy jakie wrażenia będą po szpitalu.

Marta Ulińska
Gość

Mój sposób na relaks jest bardzo łatwo dostępny i właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba.
Wystarczy wygodny fotel + podnóżek pod nogi ( trzeba szanować „sprzęt” który zapewnia lokomocję przez całe życie ) oraz obowiązkowo film – i tu tkwi sekret. Tzn film musi być motywujący np. główny bohater ma marzenie które próbuje zrealizować mimo przeciwności losu. Mam to szczęście, że w ostatnich latach wyszło dużo ciekawych propozycji. Dzięki czemu nie jestem zmuszona do oglądania np. 3 filmów na zmianę. Po obejrzeniu takiego motywatora mam od razu więcej chęci do działania :)

Marta Ulińska
Gość

Dziękuje :) ale miła niespodzianka na koniec dnia :D

Kasia Singh
Gość

rodzilam w NMH, bardzo milo wspominam szkole rodzenia :)

Związek 13 sierpnia 2012

Mężczyzna pod lupą – na wesoło

Mężczyzna – ssak, z rodziny człowiekowatych. Osobnik płci męskiej, potocznie zwany – samcem. Zdolny do przyjmowania pionowej, dwunożnej postawy ciała, wykazujący jednak skłonność do utrzymywania pozycji pionowo – poziomej (tzw. siedzącej)  tudzież poziomej – prostej (tzw. leżącej).

Budowa:

  • dwie kończyny dolne (lewa i prawa),
  • członek (organ wielofunkcyjny),
  • tułów (u niektórych samców wyróżnia się również w tej okolicy wyraźnie zarysowany brzuch),
  • dwie kończyny górne (teoretycznie – lewa i prawa, praktycznie – dwie lewe),
  • szyja – bywa na tyle szeroka, że jej właściciela określa się mianem ABS`a (Absolutny Brak Szyi)
  • głowa.

Okresy rozwojowe w życiu mężczyzny:

  • noworodkowy,
  • niemowlęcy,
  • poniemowlęcy,
  • dzieciństwa,
  • (nagłej) starości.

Cechy charakterystyczne:

  • z natury leniwy,
  • nadmiernie senny,
  • szybko się męczy,
  • nieustannie myśli o seksie,
  • wierzy, że jest chodzącym ideałem (a potencjalna partnerka jest przysłowiową ślepą kurą trafiającą na złote ziarnko),
  • chorowity – jego słabo działający układ immunologiczny sprawia, iż niemal każde przeziębienie, katar sienny… stanowi dla niego zagrożenie utraty życia,
  • wykazuje skłonność do ubarwiania oraz wyolbrzymiania (najczęściej cecha ta dotyczy własnego członka),
  • wybiórczo głuchy – nie słyszy zwrotów typu: ”napraw kran, wymień żarówkę, wynieś śmieci, pozmywaj, posprzątaj,…” etc.
  • nieustannie wydaje z siebie przeróżne dźwięki (zarówno otworem gębowym jak i odbytowym), którym często gęsto towarzyszy stosunkowo mało przyjemny zapach,
  • nie uznaje szafek, półek i wieszaków – zdaniem samca podłoga/ krzesło/ fotel jest idealnym miejscem do przechowywania WSZYSTKIEGO,
  • wieczorami lubi oddawać się rytuałowi wąchania skarpetek,
  • nie przywiązuje dużej uwagi do zdrowego trybu życia i prawidłowego odżywiania – samiec będący w stałym związku wykazuje tendencje do tycia (szczególnie w okolicy brzucha),
  • wiele, potocznie używanych słów, zastępuje wyrazami bliskoznacznymi typu: k*a, ch*j,….itp.
  • nadużywa „wyrazów bliskoznacznych”, o których mowa w punkcie poprzednim oraz wykazuje niezwykłą zdolność do słowotwórstwa owych wyrazów,
  • boi się wody, a połączenie wody z mydłem działa na niego jak Raid na komary,
  • wolny czas najchętniej spędza przed tv lub komputerem, w towarzystwie innych samców, popijając piwo i zagryzając chipsy bądź fast-food`y,
  • każdy, inny dbający o siebie mężczyzna jest uważany przez typowego samca alfa za geja.

Podstawowe typy samców:

  • ciepłe kluchy – to typ faceta uzależnionego od swojej mamuni (i odwrotnie). Niczego nie wie i niczego nie umie. Poziomem samodzielności nie przewyższa nawet przedszkolaka.
  • dres – często gęsto łysy, prowadzi aktywny tryb życia toteż na co dzień (i od święta) preferuje typowo sportową odzież. Dres to klasyczny przykład ekstrawertyka, bardzo towarzyski, chętnie zawiera nowe znajomości, niezwykle troskliwy – często pyta czy masz „jakiś problem?” i zawsze stara się ów problem rozwiązać. Preferuje pracę w COM`ie – Codzienny Obchód Miasta.
  • boski żigolo – uwielbia samego siebie, uważa się za przystojniaka. Jego znaki rozpoznawcze: gładkie, zadbane dłonie, krótko opiłowane paznokcie, włosy na żelu, opalony, nabalsamowany, wypachniony, całkiem przyzwoicie zbudowany, preferuje obcisłe dżinsy (podkreślające pośladki) i jaskrawo – kolorowe sweterki. Swym zachowaniem, gestykulacją i gadulstwem często przypomina samicę (w środowisku Dresów uważany za geja).
  • myster Ącki – samiec, który myśli że pozjadał wszystkie rozumy, typowy alfa i omega,  we wszystkim jest najlepszy, zawsze wszystko wie najlepiej. Przeważnie – pedant i pracoholik. Bardzo wyraźnie artykułuje samogłoski – „ą” i „ę” (przykładem samicy Ąckiej może być Doda). Myster Ącki ceni sobie szyk i elegancję, na co dzień nosi – garnitur, służbowo – garnitur, sportowo – garnitur, niedzielny obiadek u mamy – garnitur!
  • wąsaty Janusz – najbardziej popularny typ faceta, szczególnie wśród roczników 60+, najczęściej nosi bujnego wąsa, ulizane włosy, adidasy od chińczyka, skarpety po kolana (nawet latem, do sandałów!), nałogowo pali papierosy, nie gardzi alkoholem, jest bardzo towarzyski – pewnie dlatego najchętniej przesiaduje pod spożywczakiem, z bandą innych, zaprzyjaźnionych wąsatych Januszów.
  • koks – samiec będący mieszanką dresa, boskiego żigolaka i wąsatego Janusza. Całe dnie spędza na siłowni, wyglądem zew. przypomina mamuta – w zasadzie nie wiadomo gdzie przód, a gdzie tył? Zazwyczaj cierpi na ABS – Absolutny Brak Szyi. Niezwykle ociężały i otępiały. Miłośnik chemii oraz medycyny, charytatywnie pracuje jako tester różnego rodzaju używek. Bywa agresywny, miewa problemy z mową i myśleniem.


*Drogi mężczyzno, jeśli czytasz powyższy felieton, mam nadzieję że tak jak my traktujesz go z przymrużeniem oka i dozą poczucia humoru?! Wszystkie przecież doskonale wiemy, że Wy – mężczyźni jesteście fantastycznymi stworzeniami i życie bez Was byłoby po prostu NUDNE!
Może następnym razem, napiszę coś pod kątem Waszych licznych zalet, które przecież również posiadacie. Albo obsmaruję (w podobnym stylu) osobowość płci pięknej?! :-)

Źródło zdjęcia: Flickr

22
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

„troszkę” prawdy w tym jest:)

Marta Ulińska
Gość

Wydaje mi się, że więcej niż „troszkę” ;)

paulina
Gość
paulina

:) aż humor lepszy z rana

Natalia Legieć
Gość

typ mojego mezczyzny nie jesttu podany;p ale to prawda, na 90% mezczyznach to sie sprawdza :P

Iza Kasparek
Gość

okresy rozwojowe….. hahahaha

Marta Ulińska
Gość

o widzę, że udało się zalogować ;)

kaja19782
Gość
kaja19782

ha ha najbardziej rozbawiły mnie cechy charakterystyczne:)))rozwaliłaś mnie:)))czekam na dalsze felietony z niecierpliwością:)

Ania Stanczak
Gość

hahahha ciepłe kluchy i okres nagłej później starości:D:D:D
Dobre;p

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

coś w tym jest:)

Żaklina Kańczucka
Gość

Nie wiem który raz już czytam ten tekst, ale za każdym razem rozbawia mnie tak samo :) Znakomite :)

Ania Stanczak
Gość

ja to chyba skopjuje ten tekst żeby móc do niego wracać w razie jakbym miała jakiegos doła;) cudowny:)

Fizinka
Gość
Fizinka

:))))) bardzo mnie to cieszy! :)
Pozdrawiam
Fizinka ;)

Ania Stanczak
Gość

jest cudowny ;) wchodzę
tu raz dziennie przynajmniej i od razu się uśmiecham!!!

Fizinka
Gość
Fizinka

:))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
Pozdrawiam

Guest
Gość
Guest

:))))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
Pozdrawiam

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

:)

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

Zgadzam się z tym,że jest tu prawdy i to sporo:)

milena
Gość
milena

lektura znakomita :-)

azhag
Gość
azhag

> nieustannie myśli o seksie,

o przepraszam, czasami o jedzeniu! Poza tym sama prawda :)

Fizinka
Gość
Fizinka

Hihihi :D Ale Was rozszyfrowałam!! ;) :P

Anita Smolińska
Gość
Anita Smolińska

Nic dodać nic ująć ?

Podróże 9 sierpnia 2012

Dziecko nad Bałtykiem, czyli jak przetrwać na plaży

Co roku Bałtyk przyciąga rzesze turystów z kraju i zza granicy, i mimo iż temperatura wody nie zawsze zachęca do kąpieli, cieplutki piasek na plaży i intensywna morska opalenizna jest wystarczającą zachętą do zaplanowania tu letniego urlopu.

Atrakcji nad morzem nie brak – wypożyczalnie gokartów, ciasno poutykane przy ulicy stragany z niezliczoną ilością pamiątek, kafejki oraz liczne miejsca zabaw dla dzieci sprawiają, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Czasami jednak rodzic nie zawsze ma ochotę na całodzienne dreptanie po kurorcie i chętnie wyległby na plażę. Jednak zanim to nastąpi, w pierwszej kolejności należy pomyśleć o zabezpieczeniu zdrowia i dobrego humoru malucha.

Jeśli chodzi o dobry humor i zabawę, starsze dzieciaki chętnie zajmą się puszczaniem latawców na plaży, grą w piłkę czy budowlą wspaniałych konstrukcji z mokrego piachu.  Grunt, aby zawsze mieć oko na latorośl, gdyż nigdy nie wiadomo, jak dziwny i niebezpieczny pomysł może wpaść  do głowy – a z wodą nie ma żartów. Pamiętajmy, że obecność ratowników nie zwalnia rodziców z obowiązku opieki oraz odpowiedzialności nad dziećmi.

Z młodszymi pociechami będzie więcej kombinowania, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że dziecko może ani myśleć dotykać stópkami piachu (próbowałam również wersji ze skarpetkami i sandałkami), a co więcej może nawet nie zechcieć przebywać na rozległej piaszczystej przestrzeni otoczonej bezkresem wody. W tym wypadku nie ma zmiłuj, trzeba albo szukać opieki dla malucha, albo dla siebie innej rozrywki. Ja dzięki Bogu do morza mam 15 min autem, więc bez żalu mogę wrócić do domu :)

Jeśli natomiast dziecko z zachwytem na pulchnej buzi zechce towarzyszyć rodzicom w plażowaniu, trzeba iść na ustępstwa i unikać niebezpiecznych dla malca upałów,  zażywając słońca i relaksu albo rano, albo po godzinie 16. Nie należy wzdychać ze smutkiem, ku przestrodze przypomnę tu nieszczęśliwe zdarzenie sprzed 2 lub 3 lat, podczas którego rodzice opalali się z 3 letnią córeczką na plaży w totalny upał, niestety malutka zasnęła i zanim rodzice spostrzegli, że dziecko nie reaguje na nic, było za późno na ratunek. Nie chcę Was, drogie Czytelniczki zniechęcić, chcę uczulić jak niewiele trzeba do tragedii!

Ostre słońce niesie przede wszystkim niebezpieczeństwo poparzeń skóry, które są nie tylko bolesne, ale również niebezpieczne dla maluszka. Oprócz kremu z wysokim filtrem (nie tylko dla maluchów!) i obowiązkowego nakrycia głowy, bazując na własnych doświadczeniach, aby plażowanie było zawsze udane, polecam również:

  • parawan – nad morzem często wieje intensywny wiatr, nie zawsze ciepły, który ma w zwyczaju wdzierać się wszędzie, i wcale nie tak łatwo jest się go pozbyć. Poza tym, co to za przyjemność trząść się z zimna na słoneczku ;)
  • parasol, lub specjalny namiot który ochroni szczególnie najmłodszych przed nadmiarem słońca
  • koce, leżaki, maty – bez tego ani rusz, piach potrafi być naprawdę bardzo rozgrzany!
  • zabawki– typu wiaderka, łopatki itd. ponieważ to nic miłego gdy znudzone dziecko szybko zaczyna marudzić
  • dużo picia – najlepiej woda mineralna, zero alkoholu
  • lekkie przekąski – niebezpiecznie jest wchodzić do wody z pełnym żołądkiem, a owoce czy batoniki musli stłumią głód, który szybko dopada nas na plaży
  • pieluchy do pływania – u mnie przydają się, gdyż w tym roku dla odmiany Bartek pokochał piach i brodzenie w morskiej wodzie :)
  • ubranka na zmianę, pampersy, chusteczki nawilżane – nie wiadomo, jaka niespodzianka nas spotka, więc lepiej nie biegać do ośrodka czy na stragan, by znaleźć coś czystego, lub ciepłego, gdyż nad morzem pogoda lubi się często zmieniać
  • specyfik na ugryzienia owadów
  • sól fizjologiczna – również z własnego doświadczenia wiem, jak szybko dziecko potrafi włożyć rączkę z piasku do oka
  • aparat – by uwiecznić bezcenne wspomnienia
  • męża/partnera/siostrę itp– którzy dopilnują latorośli w czasie gdy my będziemy przewracały się z pleców na brzuch, ciężko pracując nad wakacyjną opalenizną ;)
  • opaska na rączkę – z imieniem dziecka i numerem telefonu do opiekuna, gdyż plaże z reguły są przepełnione urlopowiczami, i gdyby dziecko niezauważenie od nas się oddaliło, taka opaska przyspieszy jego powrót pod naszą opiekę.
  • czystą wodę w butelce – by opłukać obsypaną piachem pupkę i genitalia, gdy dziecko nie jest chętne do zamoczenia się w chłodnej wodzie

To tyle, jeśli chodzi o moje podpowiedzi, co warto ze sobą mieć, aby spokojnie i bez stresu skorzystać z wypoczynku nad morzem, jeśli Drogie Mamy macie inne propozycje, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach,  sezon na plażowanie w pełni :)

Źródło zdjęcia: Flickr

29
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna Maj
Gość

Artykuł idealny dla nas. Na kilka z powyższych punktów nie wpadłabym sama, dziękuję za podpowiedź. Jeszcze dziś sól fizjologiczna wyląduje w kosmetyczce żeby napewno jej nie zapomnieć :)

Magda Kupis
Gość

ja di ubranek dodałabym jakąś bluzeczkę/ koszulę na krótki rękaw /bolerko żeby chronić ramionka i koniecznie coś na głowę – najlepiej z daszkiem/ rondem by chronić twarz :)

Jan Jakomski
Gość

Szkoda że zapomnieliście o bardzo ważnym elemencie jakim jest ochrona oczy dziecka, mianowicie o okularkach słonecznych , najlepiej sprawdzonej Firmy.

Magda Kupis
Gość

tu akurat zdania okulistów są podzielone

Barbara Heppa-Chudy
Gość

„Daszek czapki czy rondo kapelusza sprawią jedynie, że słońce nie będzie razić i oślepiać naszej pociechy, nie zatrzymają jednak promieniowania – przestrzega Renata Makuc, lekarz okulista – Intensywne działanie UV na delikatne oczy dziecka może w przyszłości prowadzić do zaćmy, zwyrodnienia plamki żółtej czy nawet zmian skórnych na powiekach. Dlatego też już od najwcześniejszych lat powinniśmy przyzwyczajać najmłodszych do noszenia okularów przeciwsłonecznych.”
źródło: http://zdrowie.wm.pl/65488,Chronmy-oczy-dzieci-przed-promieniowaniem-UV.html

Żaklina Kańczucka
Gość

Nasza pani pediatra nie podziela zachwytu nad okularkami, inna rzecz, że dzieci nie zawsze przepadają za ozdobą na nosku. U mnie obowiązkiem jest na główce dziecka czapka z daszkiem.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Moja mała niestety od razu by wyrzuciła okulary:(

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

ja dodałabym jeszcze do puli must have – coś cienkiego do przykrycia śpiącego susła – cieniutkiego i przewiewnego, żeby mały plażowicz nie ugotował się w sosie własnym, ale żeby ochronić jego ciało przed słoneczkiem.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

zgadzam się:)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Byliśmy zeszłym roku 1 dzień w Sopocie. Julka była zachwycona! Oczywiście nam cały ten dzień minął na pilnowaniu tej małej Rybki:) Ale wrażenia – bezcenne!

Sylwia Chojnowska
Gość

Jesteśmy, można by powiedzieć, na świeżo po wakacjach nad morzem :) (wróciliśmy 2 tyg. temu) Wzięliśmy na plażowanie prawie wszystko o czym napisałaś (oprócz soli fizjologicznej). Synek widząc ogrom piachu czuł się jak ryba w wodzie. Biegał na bosaka po nim jak szalony, zakopywał swoje i moje stopy. Budowaliśmy zamki z piachu i szukaliśmy muszelek. Zabawy było co nie miara.
Fajną sprawą jest także zabranie dmuchanego baseniku by w nim pluskał się maluch.Oszczędzamy mu w ten sposób mocnego ochlapania przez wbiegających z rozpędem do wody ludzi. Nie każdy, niestety uważa na małe dzieci.

Ania Stanczak
Gość

nigdy nie brałam soli fizjologicznej ale faktycznie to niezły pomysł;) Amelka na szczęście uwielbia wode i piasek wiec cały dzień mogła by spędzić pluskając sie i stawiając babki. Ale nigdy sama zawsze z mamą lub Tatą;)) o tym wypadku nigdy nie słyszałam aż mam ciarki czy ona dostała jakiegoś udaru tak? Straszne……….

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

ja po ostatnim „wypadku” w piaskownicy sól biorę prawie zawsze na plac zabaw:)

Ania Stanczak
Gość

a ja zacznę ;)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

My niestety w tym roku nie jedziemy nigdzie, a ja tak uwielbiam morze….

Marta Grzeszczak
Gość
Marta Grzeszczak

Dziwne te dzieci co nie lubią dotykać stópkami piachu :) U mnie odwrotny problem – Ulka jak tylko ściągnęła buty to już nie chciała włożyć z powrotem. W końcu machnęłam ręką i chodziła na bosaka. Po plaży, po ośrodku, po ulicy.. przez tydzień ani sekundę nie miała butków na sobie. Stopy oczywiście nie do domycia, ale dzieciństwo ma swoje prawa. Mała dzikuska, hehe ;)

Marta Ulińska
Gość

Wszystkie rady bardzo cenne muszę zapamiętać no później :)

Joanna Pawlińska
Gość

Przyznam się szczerze, że nigdy nie wpadłam na opaskę z danymi na ręku i sól fizjologiczną. Genialne pomysły. Ja do opaski dopisałabym również adres kurortu, w którym aktualnie przebywamy.

Sylwia W-K
Gość

Niedawno wróciliśmy z nad morza i w 100% się z Tobą zgodzę, że bezpieczeństwo dzieci najważniejsze. Warto dodać także, że opalanie dzieci jest niezdrowe. A każde przebyte poparzenie słoneczne w dzieciństwie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory skóry.

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Bez dwóch zdań :)

August
Gość

Brawo dla autora

Milena Kamińska
Gość

Mamy ustalone rano wychodzimy w południe do domku na obiadek i sieste i po południu wychodzimy. Obowiązkowo krem 50tka okulary Czapka i jasny strój. Dużo dużo wody do picia

Milena Kamińska
Gość

A u nas sobota spokojna rano porządki teraz nad rzeczka całą rodzinka na rybkach

Justyna Tomasz
Gość
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close