Codzienne przypadki – niezwykłej matki cz. II

Kontynuujemy prezentacje zwycięskich prac w konkursie literackim „Codzienne przypadki – niezwykłej matki”. Dziś  z radością publikujemy opowiadanie kolejnej mamy – Aleksandry Faerber. Gdy czytałyśmy o przygodach Oli, na naszych twarzach pojawiły się uśmiechy. Mamy nadzieję, że i Was wciągnie i zaciekawi historia niezwykłej młodej mamusi. Jeszcze raz gratulujemy :)

A gdyby tak zastosować grę słów, to otrzymalibyśmy sformułowanie w stu procentach odzwierciedlające poczynania młodej mamy, tyle co debiutującej w swojej roli, zatem: niecodzienne wpadki zwykłej matki.

Dlaczego niecodzienne? Bo nie każdego dnia szczepi się dziecko.

Dlaczego zwykłej matki? Bo naszą „niezwykłość” nie nam mamom jest oceniać – decydujący głos należy tu do naszych pociech, które często jeszcze mówić nie potrafią.

A ile wpadek można zaliczyć podczas jednej wizyty w przychodni – zapewniam, że wiele!

Zgodnie z datą i godziną zaznaczoną niebieskim flamastrem w kalendarzu, to na dzisiaj przypadał dzień szczepienia. Zbliżała się godzina 15, pół godziny przed planowanym wyjazdem do lekarza. Wszystko  przygotowane już wcześniej czekało na komodzie w pokoju: ubranko dla naszego Skarbusia, książeczka zdrowia i pieniążki na szczepienie. Nawet Maluszek obudził się w samą porę na karmienie po poobiedniej drzemce. Idealnie, ze wszystkim zdążymy na czas, tylko, żeby tata nie utknął gdzieś w korku jadąc po nas z pracy.

Brzdąc zjadł, ssał pierś w pozycji niemal książkowej, potem niezwykle szybko, automatycznie sobie odbił, teraz już tylko błyskawiczna zmiana pieluchy na świeżą i ubranie pajacyka – jakże doskonale nadającego się na wizytę u lekarza z racji łatwego zakładania i zdejmowania. Do wyjścia zostało zaledwie klika minut. Wkładam do rękawków najpierw prawą rękę, potem lewą, próbuję włożyć jedną nogę do nogawki, potem drugą, co nawet udaje się, ale z trudem, Dzidziuś nie może wyprostować nóżek, a pampers wystaje od dołu, bo nie da się dopiąć zatrzasków. Tak, dzieci rosną w zawrotnym tempie i kto by pomyślał, że właśnie w tym momencie, kiedy wydawałoby się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, pajac jest za mały i to wcale nie z tego powodu, że skurczył się w praniu. Wprawdzie mama powinna być przygotowana na wszystko, ale co zrobić, gdy akurat większość wyjściowych ciuszków wisi mokrych na sznurze, a na prasowanie czegokolwiek innego, najzwyczajniej brak czasu.

W drodze na szczepienie, przypomniało mi się, że ostatnio szczepiliśmy naszą córeczkę w innej filii przychodni, która jest oddalona od tej naszej, zaledwie o kilkaset metrów. Jako zapobiegliwa mama poprosiłam męża, żeby podjechać tam po kartę szczepień, żeby nie było żadnych niespodzianek już na miejscu i problemów z podaniem dziecku szczepionki. Okazało się, że rodzicom nie wydają tego dokumentu (o czym przecież doskonale wiedziałam, choć wydawało mi się rzeczą oczywistą, że skoro te dwa budynki należą do jednej, tej samej przychodni, to nie powinno być żadnego problemu z jego pobraniem), tylko dokumentacja wysyłana jest drogą pocztową. Zerkając na zegarek – zostało 10 minut do szczepienia, nawet priorytet w tym przypadku nie zadziała. Pani w okienku zaproponowała zmianę terminu szczepienia. Szkoda tylko, że nie wzięła pod uwagę, że w przepadku szczepień niemowląt, wszystko wyliczone jest co do dnia. Jednak jako zaradna mama nie poddałam się i postanowiłam, że pojedziemy prosto na wizytę do lekarza. Na szczęście na miejscu w naszej przychodni, okazało się, że niezbędny dokument został zabrany przez pielęgniarkę z tamtejszej przychodni i znowu wszystko wróciło do normy.

Jak chyba każda mama przeżywałam szczepienie swojego najukochańszego Maleństwa, byłam zdenerwowana czy wszystko będzie dobrze, czy Maluszek dobrze zniesie to szczepienie, no i najważniejsze,  martwiłam się o to, żeby dzieciaczka nie bolało.

Dziecko wkłucie zniosło dzielnie, chwilę pokwiliło, ale cycuś mamusi spełnił swoje zadanie. Tylko dlaczego czuję charakterystyczny zapach świadczący o małym co nieco w pieluszce? Dlaczego właśnie teraz,  skoro dzisiaj jest środa, ostatnia kupka była wczoraj, a zawsze ma to miejsce raz na cztery dni? Ale spokojnie, przecież wszystko, co niezbędne mamy spakowane ze sobą – chusteczki nawilżające, pampersy i kremy. Należy tylko wspomnieć, że była to kupka po pachy, pieluszka przebrała, a doskonała mama dziwnym trafem do plecaczka ubranka na zmianę nie spakowała.

W takim razie szybko wracamy samochodem do domu, żeby dziecko w jak najmniejszym stopniu odczuło dyskomfort nieświeżego, mokrego pajaca. W połowie drogi powrotnej (8 kilometrów), rozpoczął się telefoniczny pościg za rodzicami – dzwoniła pani z przychodni, z informacją, że zapomnieliśmy zapłacić za szczepionkę – a była to jedna z droższych szczepionek zalecanych.

I tak oto w zaledwie godzinę miały miejsce cztery wpadki wcale nie bezmyślnej, ale zapobiegliwej, zwykłej, kochającej matki.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
guest

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowo
Anonimowo
10 lat temu

Oj i na mojej twarzy pojawił się uśmiech :)
Chyba każda z Nas Mam , ma za sobą takie czy inne wpadki :P Nie wszystko da się przewidzieć , mimo że bardzo się staramy :) A o zapominaniu różnych , jakże potrzebnych rzeczy , nawet nie wspomnę :P Zauważyłam , ze ciążowa skleroza nadal się u mnie utrzymuje :) Ale najważniejsze , ze dzieciaczki są szczęśliwe i te Nasze wpadki wcale jakoś bardzo im nie przeszkadzają i jak się okazuje są później powodem do salw śmiechu :)
Pozdrawiam i gratuluję świetnie napisanego tekstu :)

Paulina Garbień
10 lat temu

Kazdemu potrzebna jest odrobina uśmiechu na codzień, więc fajnie jest przypomnieć sobie takie chwile, kiedy nie było nam śmieszno a z perspektywy czasu patrzymy na to zupełnie inaczej :) w końcu każda z mam zaliczyła podobną wpadkę :)

Małgosia
Małgosia
10 lat temu

Ale stresująca godzina, chyba każdej z nas zdarzyło się zaliczyć podobne wpadki.
Historia trzyma w napięciu :) Gratuluję :)

Patrycja Zych
10 lat temu

Hehe :) muszę przyznać,że dzień pełen przygód :) każda z Nas ma za sobą coś podobnego :) Czasami jak coś planujemy i chcemy żeby było idealnie los płata figla :)

Natalia Smykowska
10 lat temu

A ja czuję niedosyt i miałam ochotę dalej czytać co to się jeszcze może po drodze przydarzyć! :) I jak to już inne mamy pisały – takie wpadki zaliczyła pewnie każda i jeszcze nie jedna przed nami :) Gratuluję!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close