Ciąża 14 listopada 2012

Czy warto zapisać się do szkoły rodzenia?

Zdecydowanie tak! W szkole rodzenia spotkasz się z położną oraz innymi mamami/parami oczekującymi dziecka, dowiesz się więcej o ciąży, porodzie i opiece nad noworodkiem, poćwiczysz oraz oswoisz się z często „dziwnym” czy obcym dla Ciebie otoczeniem jakim jest blok porodowy.

Po co szkoła rodzenia?

Wiele osób sceptycznie podchodzi do uczestnictwa w zajęciach „Szkół rodzenia”, no bo czy można się nauczyć rodzić?! Oczywiście, że nie! Poród jest wpisany w naturalny cykl życia kobiety, a natura doskonale pokieruje Twoim ciałem podczas narodzin dziecka. Więc po co zawracać sobie głowę? Otóż celem szkoły rodzenia jest przygotowanie przyszłej mamy i jej bliskich do porodu oraz powitania na świecie dzidziusia. A to bardzo ważne!  Od przygotowania i nastawienia mamy do porodu w dużej mierze zależy jego przebieg. Szkoły rodzenia prowadzone są przez położne – będziesz miała możliwość zadania im pytań i czas na spokojne rozmowy o nurtujących Cię problemach czy obawach.

Czego się nauczysz?

Zajęcia w szkołach rodzenia dzielą się na zajęcia teoretyczne oraz „praktyczne” (ćwiczenia).

W Polsce przeprowadzane zajęcia obejmują głównie takie tematy:

Rozwój płodu i przebieg ciąży.

Odżywianie ciężarnej. Dolegliwości ciążowe przyszłej mamy.

Poród naturalny i cięcie cesarskie. Przebieg porodu.

Metody łagodzenia bólu porodowego. Naturalne metody, czyli aktywność w porodzie, oddychanie torem brzusznym itd. oraz metody farmakologiczne (np. poród w znieczuleniu zewnątrzoponowym lub innym).

Rola osoby towarzyszącej mamie przy porodzie.

Pielęgnowanie noworodka (również praktyczne ćwiczenia kąpieli, ubierania, zmiany pieluszki z lalką lub manekinem).

Połóg – zdrowie fizyczne i psychiczne mamy po porodzie.

Ćwiczenia fizyczne przygotowujące do porodu oraz proponowane aktywności fizyczne w połogu.

Laktacja i karmienie piersią. Pozycje do karmienia piersią.

Podczas zajęć często wynika wiele innych zagadnień, które w naturalny sposób przewijają się w prowadzonych rozmowach. W każdej grupie położne starają się dostosować program spotkań do potrzeb rodziców.

Ile trwają zajęcia?

Zazwyczaj kurs trwa 9-10 tygodni. Wiele szkół oferuje spotkania w różnych wymiarach i terminach – kursy weekendowe, wieczorne, podstawowe i intensywne. Z pewnością znajdziesz coś dla siebie.

Czy warto?

Zdecydowanie warto! Szczególnie jeżeli jest to Twoja pierwsza ciąża i poród warto oswoić się z tematem pod okiem fachowca. Szkoła rodzenia pomoże Ci poskromić lęk przed porodem, zminimalizować obawy i odpowiedzieć na pytania. Będziesz czuła się pewniej. Pozwoli również przygotować do porodu Twoją osobę towarzysząca (jeżeli planujesz jej obecność) tak aby najlepiej mogła Ci pomóc w czasie porodu.

Jeżeli to kolejna ciąża i poród, a jeszcze nie uczestniczyłaś w takich zajęciach również warto wybrać się do szkoły rodzenia. Z pewnością dowiesz się czegoś nowego, znajdziesz odpowiedzi jak radzić sobie z rzeczami, które poprzednio sprawiły Ci problem.

Tatusiowe oprócz wiedzy, będą mieli okazję potrenować ubieranie, przewijanie, kąpanie dziecka oraz zbawienne masowanie przyszłej mamusi.

Być może poznasz „swoją” położną, z którą chciałabyś urodzić swojego maluszka.

Jak wybrać szkołę rodzenia?

Obecnie Szkoły rodzenia nie należą do rzadkości. Wiele szkół działa przy przychodniach i szpitalach, są również zajęcia prowadzone przez położne w innych obiektach.

Czy jest jakaś różnica? Tak bardzo często PRZYSZPITALNE SZKOŁY RODZENIA, oferują możliwość „zwiedzenia” Sali porodowej. Inne typy szkół nie oferują takiej możliwości.

Pamiętaj, aby wybrać Szkołę możliwie blisko domu. Na zajęcia będziesz uczęszczała prawdopodobnie z dużym brzuszkiem, dojazd jest więc dość ważny.

Z kim?

Wspólne przygotowania wzmocnią niewątpliwie więź między przyszłymi rodzicami. Często zajęcia są pomocne w podjęciu decyzji o uczestnictwie w porodzie przyszłego taty. Najlepiej wybrać się na zajęcia z przyszłym tatusiem lub osobą, która będzie nam towarzyszyła podczas porodu. Jeżeli nie uda się tego zrealizować, nie martw się! Nie będzie nic dziwnego w tym, że będziesz uczęszczała na zajęcia bez osoby towarzyszącej (nie będziesz odstawała od grupy, życie weryfikuje dobre chęci i często wydłużająca się praca lub inne powody utrudniają uczestnictwo osób towarzyszących w zajęciach). Możesz też zabrać ze sobą mamę lub przyjaciółkę – bliską osobę, z którą miło spędzisz czas i będziesz się czuła swobodnie.

Kiedy się zapisać?

Najważniejsze aby kurs ukończył się minimum 4 tygodnie przed przewidywanym terminem porodu! Dobrym momentem na rozpoczęcie zajęć w szkole rodzenia będzie koniec II trymetru lub początek III trymestru ciąży.

Warto wcześniej zadzwonić lub wybrać się na spotkanie i zapytac o zapisy i terminy spotkań – wiele szkół rodzenia, szczególnie przyszpitalnych, ma pozajmowane terminy z dużym wyprzedzeniem.

Czy zajęcia są płatne?

Większość prywatnych szkół rodzenia jest odpłatna, istnieją jednak szkoły które prowadzą zajęcia bezpłatne (finansowane z innych źródeł) Zapytaj o nie w swojej przychodni lub szpitalu.

Co jest potrzebne, aby zapisać się do szkoły rodzenia?

Potrzebne będzie Ci zaświadczenie od lekarza ginekologa, który prowadzi Twoja ciąże, o braku przeciwwskazań do udziału w zajęciach.

Co jeszcze znajdziesz lub zobaczysz w większości szkół rodzenia?

Wiele szkół wyświetla swoim słuchaczkom poglądowy film o porodzie

Zobaczysz piłki, worki sako, krzesełka porodowe oraz inne przyrządy z Sali porodowej  – nauczysz się z nich korzystać

Znajdziesz wiele materiałów informacyjnych oraz adresów poradni i miejsc oferujących wsparcie młodym rodzicom w Twojej okolicy

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Trudi
Trudi
8 lat temu

nie chodziłam do szkoły rodzenia, raz że nie było – 40 tys miasto, tylko jedna położna oferowała swoje doradztwo za dodatkową opłatą. Mąż był przy porodzie i spotkaliśmy się z dużym ciepłem personelu, który wyjaśniał nam co i jak.

Magda
Magda
8 lat temu

Jestem położna i pracuje na oddziale noworodkowym. Z moich obserwacji wynika niestety, że wiedza rodziców o noworodku jest znikoma. Mimo, iż chodzą do szkoły rodzenia to jakby wymazywali wszystko na oddziale z pamięci, Ja rozumiem, że to są emocje po porodzie i że to nowość dla nich że dziecko już jest na świecie, ale chyba właśnie między innymi wybrali się do szkoły rodzenia żeby nauczyć się podstawowych rzeczy związanych z opieką nad noworodkiem

ewanka
ewanka
8 lat temu

Nie byłam na takich zajęciach nigdy, więc nie mogę ocenić ich potrzeb.

Magda
Magda
8 lat temu

Chodziłam do szkoły rodzenia i jestem bardzo zadowolona. Niestety nie mogłam urodzić naturalnie bo córcia była ułożona pośladkowo ale zdobyta wiedza bardzo się przydała a takie spotkania również mnie wewnętrznie jakoś uspokajały. Położne rozwiewają wszelkie wątpliwości, odpowiedzą na każde pytanie, nasze również zawsze służyły pomocą telefoniczną o każdej porze dnia i nocy. POLECAM przyszłym mamusią :)

Ania Stanczak
8 lat temu

ja byłam w takiej szkole w szpitalu w którym rodziłam chodziłam tam razem z mężem i polecam każdemu!! mozna poznać inne ciężarówki i problemy nasze okazują sie bardzo popularne ;)!!! bardzo dobrze wspominam ten czas

Barbara Hałacińska
Barbara Hałacińska
8 lat temu

Szkoła rodzenia przy pierwszym dziecku jest bardzo potrzebna, jeśli się nie chce polegać wyłącznie na pomocy rodziców, bo przecież nie wiemy jak się zająć maluszkiem, co nas czeka przy porodzie. Warto dowiedzieć się fachowej wiedzy, bo od czasu, gdy nasze mamy nas rodziły trochę czasu minęło i wiele się zmieniło :)

Alicja Malinowska
5 lat temu

90% informacji mogłabym znaleźć e necie, ale dostałam jedną umiejętność – oddychanie przeponą. Wcale nie tak prosto nauczyć się prawidłowo samemu. Pomogło w czasie porodu. I to ostatnia szansa przed porodem by wyjść spokojnie do ludzi ;)

Agata Rudnicka
5 lat temu

Tak

Na zakupach 11 listopada 2012

Zabawa – zabawka – dziecko – dorosły

„Taka zabawa – jaka zabawka, jaka zabawka – takie dziecko, jakie dziecko – taki człowiek.”
Piotr Bogdanowicz

Niezwykle ważne miejsce w świecie zabawy zajmują dorośli. Przecież zabawa i zabawka kształtuje przyszłe pokolenia, wpływając na stosunek do zabawy ich dzieci.

Dla udanej zabawy istotna jest atmosfera panująca w rodzinnym domu, w najbliższym otoczeniu dziecka. Bardzo ważne jest czy uczestniczymy w zabawie naszych dzieci – szczególnie w przypadku najmłodszych. Rodzic również z zabawy wynosi przyjemność i satysfakcję – co pozytywnie wpływa na jego kontakty międzyludzkie.

Czy zauważyliście, jak dzieci doskonale wychwytują nieuważność dorosłych i brak zaangażowania w zabawę? Szczerość intencji wszystkich osób uczestniczących w zabawie wydaje się być warunkiem koniecznym dla jej pozytywnego przebiegu.

W rękach rodziców lub opiekunów leży również wybór zabawek – owszem kierują się oni często preferencjami dziecka, jednak w przypadku najmłodszych dzieci, wybór zazwyczaj zależy tylko i wyłącznie od preferencji i wyborów dorosłych.

A zatem to od dorosłych zależy jaka zabawka trafi w ręce dziecka – jednak nie są oni w stanie w stu procentach, przewidzieć czy dana zabawka będzie dla dziecka wartościowa, bądź czy będzie ona pełniła takie funkcje i role, jakie zakładali podczas dokonywania wyboru.

Często wybór zabawki, zależy od wspomnień z dzieciństwa rodziców, lub jest próbą rekompensaty niespełnionych w dzieciństwie pragnień. Czy to źle? Skąd! Najważniejsze, by się całkiem „nie zapomnieć”, by bawić się całym sobą – dla radości, a zabawki kupować zgodnie ze swoim sumieniem! Nie muszą „wyglądać”, nie muszą „kosztować” czy lokować się w zabawkowej „pop-liście” na samej górze.

Wystarczy, że wybierzemy zabawkę bezpieczną i sprawiającą radość!

Życzymy Wam zawsze udanej zabawy, powodującej uśmiech na małych buziach i dorosłych twarzach!
A w co Wy najbardziej, lubicie się bawić?

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Barbara Heppa-Chudy
8 lat temu

Z wszystkich zabawek, którymi się bawię razem z synem, a które sprawiają mi samej wiele radości – są klocki lego :)

Guest
Guest
8 lat temu

Fakt najlepsza zabawka to taka, którą dziecko się po prostu bawi:) U nas nie ma ulubionej – na razie są „fazy” na jakiś czas, jedna zabawka na topie po jakimś czasie się nudzi, ale gdy znow uplynie troche czasu wraca do względów. bezkonkurencyjne jest malowanie, pieski, gotowanie i papierki/karty/inne troche śmieciowe skarby :)

Ciąża 7 listopada 2012

Ciążowa (de)koncentracja

„Ucisk macicy ma mózg”- kiedyś usłyszałam takie określenie. Zrozumiałam jego znaczenie kiedy w moim brzuchu (ściślej – w macicy) zagnieździła się lokatorka. W ciągu całego życia nie zrobiłam tylu dziwnych, nie do wyjaśnienia rzeczy, co w ciąży.

Rozkojarzenie to było moje drugie imię – schować brudną pieluszkę do szuflady (pilnowałam wówczas córkę znajomych) – żaden problem! Sól w kawie, którą zalałam zimnym mlekiem – proszę bardzo. Pójść na przystanek i wsiąść do autobusu, który jechał w przeciwnym kierunku – zaliczone (i nie raz, nie dwa). A ile razy szłam przed siebie, myśląca o niczym… Jakież było moje zdziwienie, kiedy wyrwana z letargu znajdowałam się w najmniej oczekiwanym miejscu – wtedy byłam gotowa poddać się badaniom klinicznym z powodu nabytej umiejętności teleportacji.

Z pamięcią też nie było za dobrze – ciągle zapominałam co miałam zrobić. W sklepie błąkałam się między alejkami starając sobie przypomnieć – po co ja tu przyszłam (często też: co ja tu robię). Kiedy ekspedientka pytała mnie co podać, a ja zastanawiałam się w jakim języku do mnie mówi, zawsze kupowałam gumy do  żucia – to już było kolekcjonerstwo.

O napadach złości wspominać chyba nie muszę – kiedy tylko pojawiał się w pobliżu mój Samiec Alfa moja Beta (hCG) zaraz dawała o sobie znać. Przy najokrutniejszych torturach nie byłabym w stanie rzeczowo odpowiedzieć o co mi wtedy chodziło. Łzy napływały mi do oczu kiedy musiałam zabierać się do zrobienia obiadu. Nie, nie – nie o mdłości chodziło – aż tak bym się nie katowała. Zwyczajnie miałam problem z gotowaniem smacznych potraw. Nic mi nie smakowało. Nie wiecie nawet ile ja łez (i zup!) wylałam z tego powodu. Ucisk tu następował najsilniej. „Najsmaczniej gotowałaś jak byłaś w ciąży”- usłyszałam niedawno od mojej połówki pomarańczy. Bądź tu kobieto mądra.

Etap „będę złą matką” zaliczyłam na 5! Oczywiście zapalnikiem były moje (nie)umiejętności kulinarne – przecież istotą macierzyństwa jest gotowanie zupek.

Takich historii mogłabym mnożyć, ba, nawet podnosić do potęgi, Was zaś proszę o dzielenie. Podzielcie się z nami jak to było z Waszym „uciskiem macicy na mózg”. Pewnie każda z Was ma w zanadrzu jakąś zabawną historię.

Żródło zdjęcia: Flickr
Subscribe
Powiadom o
guest
19 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bombel
Bombel
8 lat temu

A mi macica ucisnęła na tę część mózgu, która odpowiada za zmęczenie, senność, czy coś w ten deseń.. :) bo ciągle, ale to na prawdę CIĄGLE byłam zmęczona!! Spałam niemalże na stojąco!! :P :)

Ania P-a
8 lat temu

coś w tym jest :) fajny artykuł :)

Malv Mruk
8 lat temu

Mi uciskała fragment mózgu odpowiedzialny za pamięć krótkotrwałą i logiczne myślenie ;)

Magda Kupis
8 lat temu
Reply to  Malv Mruk

Ojjj… znam to ;)

Maua
Maua
8 lat temu

Gotowałam zupę, a powstał z tego pieczony schab w warzywach :) [zupa była na kostce schabowej] ;-) Tylko i wyłącznie dlatego, że zapomniałam o postawieniu garnka na gazie i poszłam spać (a spać mogłam o każdej porze dnia i nocy – i w każdej pozycji, nawet na stojąco)

Iwonka
Iwonka
7 lat temu

Proba zamkniecia auta klawiszem blokujacym telefon mi sie dzisiaj przydarzyla…. ;)
Poza tym godzinami przegladam strony internetowe a na koniec dnia nie mam pojecia co czytalam… Moze chociaz to zapamietam.

Magda Kupis
7 lat temu
Reply to  Iwonka

rozbawiła mnie ta sytuacja z klawiszem blokującym :)

Ania Gardawska
5 lat temu

oj istnieje, wczoraj schowałam mąkę do lodówki… szukałam jej dobre 10 minut

Ewa Gołębiewska
5 lat temu

To napewno przez ciążę ;) Ja spaliłam sobie połowę garnków :P

W roli mamy - wrolimamy.pl

Na szczęście mam indukcję…… i jeszcze nie zdarzyło mi się spalić garnka, ale kto wie… ;)

Karolina Bylina
5 lat temu

Ja sobie w knajpiw kawe poaolilam :D no rasowa galareta mozgowa ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Hahahhaha :D

Magda Ewa C
5 lat temu

Właśnie miałam sugerować ciążę :) Wszystko w normie :D

Marta Wasylkowska
5 lat temu

hehe istnieje, istnieje :) a myślałam, że tylko ja tak mam ;p kanapki na wyjazd w chlebaku a w aucie..chleb, wyjście do sklepu po galaretki a powrót z herbatnikami itp..

W roli mamy - wrolimamy.pl

Hahaha :D

Ania Macharzina
5 lat temu

Mój mąż wchodząc do domu po pracy od razu pyta ” Co dziś zepsułaś/zgubiłaś/zniszczyłaś?” …no co ja mogę, że mnie ciąża wymóżdżyła :P

Agnieszka Dziedzic
5 lat temu

oj istnieje, nie przyznam się co zrobiłam w ciązy ja – ale kosztowało mnie to nie tylko kasę ale tez sporo nerwów

W roli mamy - wrolimamy.pl

Noooo to teraz mnie zaintrygowałaś!! :)

Kasia kasienka
Kasia kasienka
4 lat temu

Ja zaczynam się naprawdę bać o swoje zdrowie. Otóż jadąc z moim mężem do sklepu przytrzaslam sobie palec tak że paznokieć jest siny już 2 miesiac. Miesiąc później uszkodzony drugi palec tłuczkiem do miesa … Paznokieć siny i złamany w połowie plytki. Ale mówię sobie co tam mózg ciążowy ! Dziś ukroilam sobie za to pół paznokcia i kawałek palca przy szatkowaniu kapusty.. po zatamowaniu krwii siadłam i zaczęłam płakać stwierdzając ze w ostatnie dni ciąży będę jadła tylko to co można odgrzać w mikrofali…. :/

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close