Zabawa 26 października 2014

Lans na dziecko w Internecie

Pokazujesz zdjęcia swoich dzieci na portalach społecznościowych? Prowadzisz bloga, na którym publikujesz fotki maluchów? Pewnie więc spotkałeś się z pytaniem, czy nie boisz się niebezpieczeństw z tym związanych? Czy nie masz z tym problemu, że Twoje dziecko w sieci?

Upublicznianie wizerunku dzieci jest popularne z różnych powodów. Żyjemy w czasach, w których zdjęcie noworodka pojawia się w sieci już w pierwszych godzinach jego życia (często też jeszcze zanim przyjdzie na świat).

Może podtrzymujesz w ten sposób kontakt ze znajomymi, bierzesz udział w konkursach fotograficznych, albo lubisz się po prostu chwalić pociechami, czy dzielić radością z ich sukcesów? Z całą pewnością też, zdjęcie dziecka generuje więcej lajków niż fotografia jakiegoś krajobrazu, czy choćby Twoje selfie.

Wykorzystując możliwości, jakie daje Internet, by pokazać światu Twoje dziecko, musisz pamiętać, że może nieść to nieprzewidziane przez Ciebie konsekwencje.

  1. Zdjęcie pozostaje w sieci na zawsze – nawet, jeśli je usuniesz!

Publicznie dostępne zdjęcia są indeksowane przez Google i nawet po ich skasowaniu, ciągle są  dostępne bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki. Niektóre serwisy społecznościowe, zastrzegają sobie prawo do dysponowania Twoimi zdjęciami (także w komercyjnych celach).

  1. Szanuj prywatność dziecka – myśl o jego przyszłości.

Dziecko kiedyś przestanie być rozkosznym maluchem i stanie się nastolatkiem, który może się wstydzić tego, co znajdzie o sobie w Internecie. Dziś słodka sytuacja, za kilka lat już taka nie będzie w jego oczach. Za jakiś czas może być z tego powodu wyśmiewany w szkole przez rówieśników, którzy potrafią być okrutni.

  1. Fotki mogą oglądać osoby niepożądane.

Szczególnie przestrzegam przed publikowaniem zdjęć półnagich lub nagich dzieci – fotki te mogą zostać wykorzystane w seksualnym kontekście. Przecież widok słodkiego golaska może podniecać ludzi o pedofilskich skłonnościach. Dewianci pobierają takie fotografie i wykorzystują je w wiadomym sobie celu. Zdjęcia niewinne w Twoich oczach mogą okazać się cennym łupem w galerii pedofilów.

  1. Zdjęcie może być wykorzystane bez Twojej wiedzy.

Zamieszczoną przez Ciebie fotkę, ktoś może pobrać, przerobić i ponownie udostępniać np. w internetowych memach, aukcjach internetowych, konkursach. Czytałam o przypadkach, w których wizerunek dziecka jest wykorzystywany do tworzenia profilu postaci do gier RPG.

Dodając zdjęcia dzieci w Internecie, właściwie nie masz wpływu na to, w jakim celu zostaną wykorzystane.

Zdrowy rozsądek

Podsumowując – czy w takim razie w ogóle nie zamieszczać zdjęć swoich dzieci w Internecie? Myślę, że można – sama to robię – ale warto robić to z głową stosując pewne środki ostrożności:

  • Nie zamieszczaj zdjęć ośmieszających malucha (np. na nocniku).
  • Nie dodawaj fotek z nagim dzieckiem!
  • Korzystaj z funkcji ograniczających dostęp – by zdjęcie nie było dostępne dla wszystkich użytkowników Internetu, a grono odbiorców było jak najmniejsze.
  • Czytaj regulaminy serwisów społecznościowych.
  • Zwróć uwagę, czy Twoi znajomi nie wrzucają zdjęć Twoich dzieci, które nie chcesz by zostały upubliczniane.

Fot. Robyn Jay/ CC BY

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ewa Klimera
6 lat temu

Czasami wrzucam wyłącznie do własnej galerii, z ograniczeniem „tylko dla znajomych”. Nie rozumiem osób wrzucających do sieci zdjęcia dzieci brudnych, na nocniku, w kąpieli, z kompromitującą miną. Nikt nie liczy się z godnością dziecka („bo przecież to takie słodkie”).

Anna Robert S
6 lat temu

Szanuje prywatność moich dzieci i nie umieszczam ich zdjęć.

Edyta Skrzydło
6 lat temu

Wrzucam, ale też rozsądnie. Żadnych golaskow czy wersji sedesowo nocnikowych :-)

Weronika Kowalczyk
6 lat temu

Moja koleżanka nie tylko umieściła dziecko na nocniku ale także jego zawartość :-o
Moje ustawienia prywatności są tylko dla znajomych no i staram się wrzucać zdjęcia rozsądnie

Milena Kamińska
Milena Kamińska
6 lat temu

wrzucam ale z rozsądkiem zdaję sobie sprawę iż mogą być przez kogoś wykorzystane w sposób nieodpowiedni

Wojtek&spółka
Wojtek&spółka
6 lat temu

Ja również wrzucam. Na początku właśnie obawiałam się, jednak przecież nie wrzucam do sieci zdjęć mojego maluszka nagiego ani jakichkolwiek, które by go ośmieszały.

Karolina Kałuska
6 lat temu

Ja osobiście nie umieszczam zdjęc moich dzieci, jedyne jakie mogą sie znaleśc to z przedstawień na stronie szkoły lub przedszkola – ale na to wyraziałm zgode :)

Olga Kłoda
6 lat temu

ja wrzucam ale nie roznegliżowane czy kompromitujące np na nocniku :)

Hanna Gawlik
6 lat temu

A widzialyscie funpage z serii najseksowniejsze?

Mariola
Mariola
5 lat temu

Rozsądek to podstawa drodzy rodzice…..i nie tylko !

Znad kołyski 25 października 2014

Pępek w centrum uwagi

Gdy rodzi się dziecko, oprócz emocji związanych z tą magiczną chwilą, rodziców dopadają wątpliwości, jak zająć się malcem, zadbać o jego zdrowie i rozwój. My nie byliśmy wyjątkiem, na samą myśl o kąpieli Bartka, nie wspominając już o pielęgnacji pępuszka, robiło mi się słabo, no bo jak się z taką kruszyną obchodzić? Bardzo się tego obawiałam, na szczęście mój mąż był odważniejszy w tej materii, kąpał i wycierał małego, ale o pępek musiałam zatroszczyć się ja. Starałam się być jak najdelikatniejsza, czasami chyba nawet do przesady. Teraz aż śmiech człowieka bierze, jak pomyślę, że bałam się urwania kikuta :) W sumie sam jego widok napawał mnie obawą, bo kikut pępowinowy z zaciśniętą klamrą nie wygląda ładnie, ot taki niepotrzebny kawałek ciała, na którego odczepienie od malucha czekaliśmy z niecierpliwością.

Standardowo – tak zewsząd słyszeliśmy – zanim noworodek będzie mógł się poszczycić ślicznym pępkiem, minie co najmniej kilka dni. Z moim pierwszym synem (4 lata temu) przy wypisie z oddziału kazano nam kąpać dziecko w emoliencie tak, aby nie moczyć nadmiernie kikuta. Następnie po osuszeniu ciałka i skóry wokół kikuta, zakrapiałam go roztworem fioletu gencjanowego, bardzo uważnie, ponieważ buteleczka nie była najporęczniejsza i jak się fiolet rozlewał po ręczniku, to był nie lada wyczyn żeby go doprać. Podobnie rzecz miała się z bodziakami. I tak działo się po każdej kąpieli dopóki pępowina nie zasuszyła się i odpadła, czyli w naszym przypadku długie 4 tygodnie.

Z drugim dzieckiem, czyli jakieś 9 miesięcy temu, już było inaczej. Zalecenia się zmieniły, więc zaopatrzyliśmy się w płyn do odkażania Octenisept. Dalej działanie wg schematu – kąpiel, przy której kazano normalnie myć brzuch dziecka bez obawy przed zamoczeniem kikuta, następnie dokładne osuszenie gazikiem i spryskanie Octenispetem. I tyle. Cała pielęgnacja pępka była łatwiejsza i nie zagrażała czystości ubraniom  i ręcznikom Wojtka. Jednak kikut ani myślał zasuszyć się  i odpaść. Klamra na kikucie  została zaciśnięta zbyt blisko brzucha i  powietrze nie docierało tak jak powinno, a to utrudniało gojenie. Na szczęście z kikutem nie działo się nic złego, nie ślimaczył się, nie pachniał niepokojąco, po prostu był przyczepiony długo za długo. Po 6 tygodniach nasza pani doktor skierowała nas na oddział noworodkowy do zdjęcia klamry z kikuta specjalnym narzędziem tzw. “bociankiem” i zamianę Octeniseptu na fiolet gencjanowy na spirytusie, do stosowania dwa razy dziennie. Dopiero po upływie kolejnych 2 tygodni kikut ostatecznie zasuszył się i odpadł. Uwierzcie mi, wcale za nim nie tęskniłam ;)

Oczywiście w obu przypadkach pilnowaliśmy aby pieluszki i ubranka nie haczyły o klamrę oraz umożliwiały dopływ powietrza. Przyznam że zamiast kupować specjalne pieluchy z wycięciem, po prostu odwijałam górny pasek pieluszki i po kłopocie. Aha, pamiętajcie jeszcze o jednym, jeśli brak Wam odwagi, by dotykać kikuta, pamiętajcie że to malucha nie boli, ani nie sprawia dyskomfortu, czego ja bałam się chyba najbardziej :)

A jeśli interesują Was najświeższe wytyczne dla prawidłowej pielęgnacji kikuta, czekajcie na nowy wpis Hani na blogu.

Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
6 lat temu

U nas szybciutko kikut odpadł i u syna i córci. I był ładny :-) nie miałam żadnych obaw. Nawet mamy schowane je w pudełeczku z pamiątkami

(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
6 lat temu

My z pępkiem męczyliśmy się aż 6 tygodni. Przez 5 tygodni używaliśmy Octenisept (przy kolejnym dziecku daruje sobie zakup). Później położna poleciła stary sposób ze spirytusem (na dwie miarki wody jedna miarka spirytusu spożywczego) i dopiero ruszyło.
Pępka nie moczyliśmy i zawsze miał dostęp powietrza (z tego powodu przez ten czas używaliśmy tylko półśpiochy i kaftaniki).

Mel's fashion
Mel's fashion
6 lat temu

Zgadza się, octenisept to moda apteczna żeby wyciągać kase od rodziców. Jak Melcia się rodziła to wszędzie tego używali (skoro nawet w szpitalu to maja i używają to o czymś to znaczy i niekoniecznie ze to taki hit) jak położna środowiskowa podpowiedziała fiolet, to po ingerencji chirurga meczylismy się tylko dwa tygodnie, a nie dwa miesiące jak wcześniej.

Mel's fashion
Mel's fashion
6 lat temu

No u ta m nas ten octenisept w ogoleusie nie sprawdził i pomógł nam fiolet, ale nasze przeboje z pepkiem to osobna historia. Źle go zrobili w szpitalu i nie obyło się bez chirurga…

Ania Ratkowska
6 lat temu

U nas kazali octaniseptem,ale to nic nie dawało,wiec smarowałam fioletem i po dwuch dniach odpadło.

Anna Sarna Łania
6 lat temu

Niśka? O! Od czego zdrobnienie jeśli mogę spytać?

W roli mamy - wrolimamy.pl

od Nikola :)

Anna Sarna Łania
6 lat temu

Z ciekawości zapytałam

Małgorzata Szczepańska

U nas dokładnie takie same zalecenia były. Nigdy nie stosowałam żadnych środków odkazajacych

Hanna Gawlik
6 lat temu

U nas zalecenie to szare mydlo i octanisept ;)

Anna Maria Rutkowska

Nic sie nie babralo a dopiero po miesiącu odpadł!!! Pielęgniarki były w szoku, mówiły ze pewnie skóra taka gruba

Natalia Chempińska
6 lat temu

mydło i woda :) potem osuszałam szybciutko odpadł :D

Ania Ziemnicka
6 lat temu

Za pierwszym razem kikut odpadł po 2 tyg. a używałam raz dziennie octeniseptu. Natomiast drugi raz to był koszmar! Pępowina była gruba i nie chciała odpaść, nic nie pomagało, mycie, odkażanie, dopiero lapisowanie co 2 dni w szpitalu dało radę, a wizyt było prawie 10! Także myślę sobie, że to bardzo indywidualna kwestia i takie samo traktowanie może się w ogóle nie sprawdzić w różnych przypadkach.

Olga Lisiecka Pacholczyk

U nas kikut byl bardzo gruby i nie odpadl sam. Nic nie pomagalo dostalismy skierowanie do chirurga dzieciecego, ktory zrobil pyk i juz kikuta nie bylo!

Regina Adamiec Babula

U nas problemów nie było. Nawet się zbyt nie przejmowałam gdy się zalał wodą w kąpieli (na szkole rodzenia mówili żeby uważać) odkażałam octeniseptem a potem osuszałam i przy okazji oczyszczałam patyczkiem kosmetycznym – kikut odpadł po kilku dniach a pępuszek piękny :-)

Aneta Błajek
5 lat temu

My też normalnie moczylismy w wannie

Aneta Błajek
5 lat temu

Po naridzinach pierwszego Synka pępek był bardzo oporny (odpadł po 3tyg.) ale mylam tylko octeniseptem. U kolejnych Dzieci po przemyciu octeniseptem osuszalam gazikami spirytusowymi. Goily się bardzo ladnie i juz po kilku dniach było po kłopocie :)

Aneta Błajek
5 lat temu

A mieluscieklopot bo octemisept działa odkażająco i rozmiekczajaco a nie osuszajaco :)

Anna Stefanek
5 lat temu

Octanisept i nic więcej. Pępek dłużej odpada, ale nie ma zakażeń. A kikut dziecku w niczym nie odpada…

Olka Schumacher
5 lat temu

W niemczech w szpitalu polozne jazaly zwyklym pudrem lub talkiem obsypywac. Po tygodniu odpadl

Michał Magdalena Hałasa

U nas pierwszy pepuszek byl na spirytusie odpadl po trzech dniach ale u mlodszego synka byl na octanisepcie i powiem ze zaczol z niego wydobywac sie brzydki zapach trwalo to tydzien az wkoncu polozna przyniosla spirytus i po dwuch dniach smarowania kikutka juz nie bylo. Przypomne ze ten spirytus wypisuje lekarz pierwszego kontaktu gdyz jeszt on na recepte

W roli mamy - wrolimamy.pl

można go sobie samemu zrobić, ja robiłam ale już nie pamiętam proporcji dokładnych, tak mniej więcej 1/3 spirytusu trzeba było zastąpić wodą.

Na zakupach 22 października 2014

Jak wydawać pieniądze i nie zwariować?

Kiedy obejrzałam program o łowcach promocji byłam zdziwiona, że można zrobić zakupy i zapłacić za nie tylko kilka procent wartości. Trochę żałowałam, że u nas nie ma takich bonów rabatowych w prasie (w każdym razie nie tylu i nie takich). Skłoniło mnie do przemyśleń jak można oszczędzić na zakupach, ale tak bym nie musiała układać strategii jak w przypadku powyższego programu.

Podczas zakupów kieruję się kilkoma zasadami i może nie osiągam tak imponujących wyników jednak daje mi to trochę oszczędności (i satysfakcji).

Po pierwsze kupuję tylko to, co potrzebuję. Niby banalne, ale często podczas promocji dajemy się skusić na wiele produktów, których tak naprawdę nie zużyjemy.

Sprawdzam też cenę (i gramaturę) produktu w regularnej cenie, by móc ocenić czy ten promocyjny faktycznie da mi zaoszczędzić. Dotyczy to nie tylko zakupów w sklepach stacjonarnych, ale też internetowych.

Przyznaję, że już w ciąży przekonałam się, że dzięki zakupom w sieci zostało nam sporo w portfelu. Żeby mieć jakiś punkt odniesienia wybraliśmy się do sklepów, w których można skompletować całą wyprawkę. Później sprawdziliśmy w internecie ceny dokładnie tych samych produktów i byliśmy zaskoczeni, że są one o wiele niższe! I tak cała wyprawka wyniosła nas 35 % mniej niż kupilibyśmy ją w sklepach w moim mieście, a bywało że oszczędność przy konkretnej rzeczy wynosiła nawet 50 % (rekordowy wynik uzyskaliśmy przy wózku na którym zaoszczędziliśmy 64%!). Od tego czasu zakupy robimy głównie w ten sposób – od drukowania zdjęć po obrączki ślubne.

A czy można zaoszczędzić jeszcze bardziej wybierając ten sposób zakupów, skoro sam w sobie pozwala oszczędzać? Oczywiście!

Wybierając internetowy sklep najpierw szukaj tego, co potrzebujesz w zakładkach typu „wyprzedaż”, „promocja” czy „outlet”, a dopiero później przejdź do innych katalogów.

Jeśli szukasz konkretnej rzeczy, nie ograniczaj się tylko do portali aukcyjnych. Nie raz przekonałam się, że internetowe sklepy mają o wiele atrakcyjniejsze propozycje cenowe.

Korzystaj z newsletter’ów – tam często czekają kody rabatowe na jednorazowe zakupy. Sama dopiero niedawno się do nich przekonałam, ale dzięki mim już udało mi się sporo oszczędzić.

Teraz zanim dokonam zakupu szukam bonów i kodów na portalach z bazą takich promocji, a nie tylko w danym sklepie. Jedną z nich jest Picodi. Odkryłam ją przypadkiem, ale już nieprzypadkowo do niej wracam. Znajduję tam wszystko to, co do tej pory samodzielnie odszukiwałam w sieci, czyli informacje o promocjach (wyprzedażach asortymentu w sklepie internetowym) oraz kody rabatowe (zniżki, dzięki którym można kupować taniej w internecie). Interesującym jest jeszcze to, że można tam znaleźć kody przygotowane specjalnie tylko dla tej strony.

Oczywiście to nie koniec możliwości, by zaoszczędzić. Powstało wiele programów lojalnościowych polegających na zbieraniu punktów za zakupy dokonywane w różnych miejscach, które wymienne są na punkty lub kody z określonym rabatem. Można też skorzystać z zakupów grupowych. Tam również wykupujemy zniżki na zakupy.

Czy zakupy przez internet są bezpieczne? Niosą oczywiście za sobą pewne ryzyko, ale pamiętajmy o kilku zasadach i o prawach konsumenta. Dokonując zakupów on-line mamy prawo do jasnej, pełnej informacji o oferowanych towarach i usługach przed złożeniem zamówienia. Warto wydrukować stronę, na której pojawia się potwierdzenie złożenia zamówienia. Mamy również prawo do odstąpienia od umowy w ciągu (w Polsce) 10 dni kalendarzowych bez ponoszenia dodatkowych kosztów (z wyjątkiem kosztów zwrotu towaru do sprzedawcy). Ponadto sprzedawca powinien udostępnić konsumentom takie dane jak :

  • nazwa i adres przedsiębiorstwa;
  • koszty dostawy, formy dostawy oraz możliwe sposoby zapłaty za zakupy;
  • całkowita cena produktu lub usługi;
  • najważniejsze właściwości i zastosowanie produktu.

Poza tym zawsze dobrze jest poszukać opinii o sklepie w internecie – nie kupuję tam gdzie zdanie co do usług sklepu jest bardzo podzielone.

Fot. Polycart/CCBY

Wpis jest elementem współpracy z Picodi.com/pl.

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kaśka
Kaśka
6 lat temu

Zawsze obawiam się, że coś pójdzie nie tak, ale może faktycznie warto się przełamać? Jeśli można oszczędzić to dlaczego nie próbować. Często spotykam się z niskimi cenami w internecie i moją pierwszą obawą było to czy to przypadkiem nie jest jakieś oszustwo. Teraz będę przeprowadzała małe śledztwo przed zakupem ;)

Agnieszka Jelinek
6 lat temu

ostatnio zakup odkurzacza o 200 zł taniej niż w sieciówkach :p

Magda Pawlak
6 lat temu

Mogłabym sporo wymieniać – w sieci kupiłam wózek tańszy o 1300 zł (dotychczasowy rekordzista), fotelik samochodowy o 200 zł, 600 wydrukowanych zdjęć za 114 zł, suknia ślubna – o 1000 zł mniej, obrączki za 47% wartości :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Mnie się kiedyś udało kupić brodzik do prysznica, półokrągły z siedziskiem, głęboki na pół metra, do tego deszczownica do wbudowania w sufit z halogenem i głośnikiem(!) za jedyne 300złotych!!!

Edyta Skrzydło
6 lat temu

Moja maszyna do szycia :-D

W roli mamy - wrolimamy.pl

A coś bliżej? Ile zaoszczędziłaś?;)

Edyta Skrzydło
6 lat temu

W sumie była jakaś promocja plus kod rabatowy łączbie od ceny standardowej ba plusie 170 złotych

W roli mamy - wrolimamy.pl

ładnie :)

Mariola
Mariola
6 lat temu

Bardzo fajne wskazówki, krótko i zwięźle związane do kupy :P ;)

Dagmara
Dagmara
6 lat temu

Oj tak korzystam z kodów rabatowych! Tej stronki jeszcze nie znałam – w sam raz tuż przed świętami :)

Joanna Nowakowska
5 lat temu

Tak samo jak kocham Ikee tak jej nienawidzę. Za każdym razem jak jadę tam po lampkę np do pokoiku małej opuszczam sklep z pełnym wózkiem i lżejszym portfelem :)

Katarzyna Ratajczak
5 lat temu

Jak chodzi o zakupy dzieciowe to często korzystam ze strony http://promobaby.pl/ gdzie znajduje się spis promocji we wszystkich sklepach z podziałem na działy/sklepy/firmy.

Klaudia Stańco
5 lat temu

ja nie mam pieniędzy na ikeę i tego typu sklepy ……niestety marnie z kasą …

Klaudia Stańco
5 lat temu

mimo że małe mieszkanko czeka na remont …nie ma z czym do ludu ;-(

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close