Związek 21 września 2012

Gdzie się podział ten mężczyzna sprzed lat…?

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
(…)
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.”

Ona – zawsze miała pod górkę. Wystarczyła chwila szczęścia, a los podstępnie i jakby z zazdrości rzucał Jej, a to kamyki, a to kłody pod nogi. Kilka dobrych lat tkwiła w toksycznym związku, z toksycznym facetem, aż w końcu powiedziała – Basta! Zaczęła nowe życie, a w tym nowym życiu pojawił się On…

On – miły, zabawny, troskliwy, życzliwy, cudowny! Miał być lekiem na całe zło. Pomógł Jej uwierzyć w siebie, prawdziwych mężczyzn i ogromną miłość. Przyrzekł, że „uczyni wszystko aby ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.

Z ich wielkiej miłości zrodziło się nowe życie. We troje mieli tworzyć wspaniałą rodzinę, ale… Ale życie nie zawsze usłane jest różami, nie zawsze pisze kolorowe scenariusze. Mimo, iż Ich „problemy” nie były wielkiej wagi, powodowały mniejsze bądź większe kłótnie.

Ona chciała rozmawiać, On wolał milczeć. Ona szukała rozwiązania, On ucieczki. Chcąc nie chcąc, oddalili się od siebie. Brak szczerych, serdecznych rozmów robił swoje…

I wtedy nadarzyła się okazja – przyjęcie weselne. Udali się razem, całą rodziną, we troje. Miało być miło, wesoło, tanecznie i było, lecz do pewnego momentu… Bo COŚ się wydarzyło, choć tak naprawdę nie zdarzyło się NIC! On nawkładał sobie ów „COŚ” do głowy, zrobił z igły widły i … odszedł, bez słowa, po cichu… Zostawił rodzinę, daleko od domu.

Kiedy Ona zastanawiała się – Co się stało? On spakował torbę i wyszedł. Prawdę powiedziawszy – uciekł.

A Ona, miotana skrajnymi emocjami (rozpaczą, złością, bólem, gniewem, żalem,..) znów czuje się jak wtedy, w toksycznym związku, z toksycznym facetem. Różnica jest tylko taka, że w tamtym życiu była bezdzietną panną, a dziś jest zamężną mamą…

Opierając się na tej (i nie tylko) historii, nie mogę się oprzeć by nie zapytać – czy wszyscy mężczyźni są tacy sami? Czy każdy mężczyzna stara się tylko NA POCZĄTKU wspólnej drogi, a później jest mu wszystko jedno??

Czy Wy – mężczyźni, nigdy tak naprawdę nie dojrzewacie do roli męża/ ojca/ głowy rodziny?? A może, to my kobiety jesteśmy „jakieś inne”? Wymagamy od Was zbyt wiele? Zna ktoś odpowiedź na tego typu pytania?? Macie jakąś receptę na wspólne, szczęśliwe życie? Jeśli tak, podzielcie się proszę z Nami.

*fragment 1 Listu do Koryntian (1 Kor 13,1−8)

Źródło zdjęcia: Flickr

167
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
15 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Maria CiahotnaMalwina WołowskaAnia StanczakFizinkaŻaklina Kańczucka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Natalia Legieć
Gość

oj tez bardzo bym chciala znac taka recepte..wiem napewno ze trzeba bardzo duzo rozmawiac ale jak jak ta druga osoba nie chce? duzo jest podobnych wyzej wymienionych sytuacji

Bombel
Gość
Bombel

No właśnie, co jak ta druga osoba nie chce rozmawiać??
Przywrzeć ją do ściany, związać, zmusić,…???

Paulina Garbień
Gość

to strasznie trudne… nie da sie jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań bo różni są ludzie, różnie traktują pewne sprawy i w każdym związku znajdzie sie inna recepta na szczęście…
u nas jest wybuch wulkanu (czyli ja wykrzykuję co mnie gryzie a Krzysiek ripostuje choć zawsze kulturalnie bez obrażania tego drugiego)
potem oboje milczymy trochę a potem przytulamy się i rozmawiamy
długo pracowaliśmy nad naszym związkiem ale udało się i tak jak jest nam odpowiada :) ale zanim do tego doszliśmy było kilka mnieszych i większych kryzysów, na szczęście udało sie je przetrwać :)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

fajnie,że potraficie się porozumieć:)

Sylwia Chojnowska
Gość

U nas kiedyś pomagało takie samo milczenie. Wiadomo nikt o zdrowych zmysłach na dłuższą metę nie wytrzyma takiej nie zdrowej atmosfery i w końcu nadchodzi czas na rozmowę.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

to dobrze ze w koncu dochodzilo do rozmowy

Ania Stanczak
Gość

ja kiedyś nie chciałam ;) zamykałam się w łazience !!!!!!!! ale już jest lepiej już tak nie robię… mnie mąż nauczył rozmawiać kiedy jest problem a nie zamykać się w sobie

Fizinka
Gość
Fizinka

Cudnego masz męża.. ;)

Ania Stanczak
Gość

o tak jest cudowny!! bo to on zawsze dążył do kompromisu jak była kłutnia ja mogłam się nie odzywać a on 5 minut nie wytrzymał… zresztą on jest z księżyca ;) odbiega kompletnie od normy ;) naprawdę!! ;))!!

Sylwia Chojnowska
Gość

Czasami odnoszę wrażenie, że mój mąż niekiedy stara się nawet bardziej niż ja. .Kryzysy były po drodze bo to nieuniknione po ponad 8,5 rok wspólnego życia. Docierać się trzeba. zawsze na początku któraś ze stron na okres milczenia i typowego „focha”, później następuje długa i wyczerpująca rozmowa, mniej lub bardziej burzliwa. Każde z nas wyrzuca, co mu leży na wątrobie, godzimy się i staramy poprawiać to co przeszkadza drugiej stronie. W związku trzeba iść na kompromis. Szanować drugą osobę i nawet w kłótni unikać przykrych słów, bo one bardziej potrafią zranić niż niejeden czyn.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Fajnie, że masz męża, któremu tak zależy. a kompromis jest ważny:)

Sylwia Chojnowska
Gość

Też się z tego cieszę. Jakoś razem dbamy o ten nasz kramik :) On jest z tych którzy wola rozmawiać niż zamiatać pod dywan.

Żaklina Kańczucka
Gość

U nas mija 10 lat wspólnego życia, parę kryzysów po drodze też było, widzę jak rozpadają się związki znajomych, z winy i jego i jej. Niestety ja nie znalazłam recepty za „szczęśliwe zakończenie” idziemy z prądem, zobaczymy co czas przyniesie. Najważniejsze jest uczucie, reszta się dokula ;)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

10 lat to dużo czasu:) A masztu rację, przede wszystkim uczucie, reszta się jakoś poukłąda:)

Fizinka
Gość
Fizinka

Życie we dwoje, na poważnie, w tej szarej codzienności bywa trudne, ale wystarczą najmniejsze chęci by próbować naprawiać to co się psuje i sklejać to co się rozkleja.

Jednak moim zdaniem, większość z nas, zamiast działać uważa, że wszystko się samo naprawi, problem się sam rozwiąże, z czego to wynika? Chyba z lenistwa..

Poza tym, większość z nas zapomina (albo w ogóle nie myśli) o tym, że miłość i związek są jak roślina, jak kwiat, który trzeba cały czas pielęgnować, dbać o niego, podlewać.. bo inaczej uschnie i zwiędnie.
Wydaje się to być takie banalne i oczywiste.. szkoda że nie dla wszystkich.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

zgadzam się, trzeba pielęgnować związek,ale nie dla wszystkich to jest jasne:)

Fizinka
Gość
Fizinka

Przydałyby się jakieś grupowe korepetycje.. :)))))

Maria Ciahotna
Gość

Oboje z mężem od samego początku (jesteśmy ponad 7 lat razem, a 4 po ślubie) wiedzieliśmy, że nad związkiem trzeba pomimo cudownej, szalonej i pięknej miłości pracować – choć to trudne i na początku wydaje się nawet niepotrzebne. Tego nauczyły nas nasze własne przykre doświadczenia rodzinne – gdy wyrasta się w rodzinach, gdzie zamiast rozmowy krzyczy się, zamiast przebaczania tylko ciągle wypomina stare krzywdy, to daje to wiele do myślenia. Więc dzisiaj jesteśmy świadomi ogromu naszego szczęścia i troszczymy się o niego, jak tylko potrafimy. A mój Ukochany (choć tak samo jak ja ma swoje myszki) jest najfantastyczniejszem mężczyzną na… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

prawda…niestety

Fizinka
Gość
Fizinka

Najgorsze jest to, że wszystkie te osoby, które się poddają i wymieniają partnera na „lepszy” model nie uważają tego za coś złego, wręcz przeciwnie – za coś zupełnie normalnego, za zwyczajną kolej rzeczy..

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close