Związek 21 września 2012

Gdzie się podział ten mężczyzna sprzed lat…?

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
(…)
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje.”

Ona – zawsze miała pod górkę. Wystarczyła chwila szczęścia, a los podstępnie i jakby z zazdrości rzucał Jej, a to kamyki, a to kłody pod nogi. Kilka dobrych lat tkwiła w toksycznym związku, z toksycznym facetem, aż w końcu powiedziała – Basta! Zaczęła nowe życie, a w tym nowym życiu pojawił się On…

On – miły, zabawny, troskliwy, życzliwy, cudowny! Miał być lekiem na całe zło. Pomógł Jej uwierzyć w siebie, prawdziwych mężczyzn i ogromną miłość. Przyrzekł, że „uczyni wszystko aby ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.

Z ich wielkiej miłości zrodziło się nowe życie. We troje mieli tworzyć wspaniałą rodzinę, ale… Ale życie nie zawsze usłane jest różami, nie zawsze pisze kolorowe scenariusze. Mimo, iż Ich „problemy” nie były wielkiej wagi, powodowały mniejsze bądź większe kłótnie.

Ona chciała rozmawiać, On wolał milczeć. Ona szukała rozwiązania, On ucieczki. Chcąc nie chcąc, oddalili się od siebie. Brak szczerych, serdecznych rozmów robił swoje…

I wtedy nadarzyła się okazja – przyjęcie weselne. Udali się razem, całą rodziną, we troje. Miało być miło, wesoło, tanecznie i było, lecz do pewnego momentu… Bo COŚ się wydarzyło, choć tak naprawdę nie zdarzyło się NIC! On nawkładał sobie ów „COŚ” do głowy, zrobił z igły widły i … odszedł, bez słowa, po cichu… Zostawił rodzinę, daleko od domu.

Kiedy Ona zastanawiała się – Co się stało? On spakował torbę i wyszedł. Prawdę powiedziawszy – uciekł.

A Ona, miotana skrajnymi emocjami (rozpaczą, złością, bólem, gniewem, żalem,..) znów czuje się jak wtedy, w toksycznym związku, z toksycznym facetem. Różnica jest tylko taka, że w tamtym życiu była bezdzietną panną, a dziś jest zamężną mamą…

Opierając się na tej (i nie tylko) historii, nie mogę się oprzeć by nie zapytać – czy wszyscy mężczyźni są tacy sami? Czy każdy mężczyzna stara się tylko NA POCZĄTKU wspólnej drogi, a później jest mu wszystko jedno??

Czy Wy – mężczyźni, nigdy tak naprawdę nie dojrzewacie do roli męża/ ojca/ głowy rodziny?? A może, to my kobiety jesteśmy „jakieś inne”? Wymagamy od Was zbyt wiele? Zna ktoś odpowiedź na tego typu pytania?? Macie jakąś receptę na wspólne, szczęśliwe życie? Jeśli tak, podzielcie się proszę z Nami.

*fragment 1 Listu do Koryntian (1 Kor 13,1−8)

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
167 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Natalia Legieć
8 lat temu

oj tez bardzo bym chciala znac taka recepte..wiem napewno ze trzeba bardzo duzo rozmawiac ale jak jak ta druga osoba nie chce? duzo jest podobnych wyzej wymienionych sytuacji

Bombel
Bombel
8 lat temu

No właśnie, co jak ta druga osoba nie chce rozmawiać??
Przywrzeć ją do ściany, związać, zmusić,…???

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Bombel

to strasznie trudne… nie da sie jednoznacznie odpowiedzieć na żadne z tych pytań bo różni są ludzie, różnie traktują pewne sprawy i w każdym związku znajdzie sie inna recepta na szczęście…
u nas jest wybuch wulkanu (czyli ja wykrzykuję co mnie gryzie a Krzysiek ripostuje choć zawsze kulturalnie bez obrażania tego drugiego)
potem oboje milczymy trochę a potem przytulamy się i rozmawiamy
długo pracowaliśmy nad naszym związkiem ale udało się i tak jak jest nam odpowiada :) ale zanim do tego doszliśmy było kilka mnieszych i większych kryzysów, na szczęście udało sie je przetrwać :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

fajnie,że potraficie się porozumieć:)

Sylwia Chojnowska
8 lat temu
Reply to  Bombel

U nas kiedyś pomagało takie samo milczenie. Wiadomo nikt o zdrowych zmysłach na dłuższą metę nie wytrzyma takiej nie zdrowej atmosfery i w końcu nadchodzi czas na rozmowę.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

to dobrze ze w koncu dochodzilo do rozmowy

Ania Stanczak
8 lat temu
Reply to  Bombel

ja kiedyś nie chciałam ;) zamykałam się w łazience !!!!!!!! ale już jest lepiej już tak nie robię… mnie mąż nauczył rozmawiać kiedy jest problem a nie zamykać się w sobie

Fizinka
Fizinka
8 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

Cudnego masz męża.. ;)

Ania Stanczak
8 lat temu
Reply to  Fizinka

o tak jest cudowny!! bo to on zawsze dążył do kompromisu jak była kłutnia ja mogłam się nie odzywać a on 5 minut nie wytrzymał… zresztą on jest z księżyca ;) odbiega kompletnie od normy ;) naprawdę!! ;))!!

Sylwia Chojnowska
8 lat temu

Czasami odnoszę wrażenie, że mój mąż niekiedy stara się nawet bardziej niż ja. .Kryzysy były po drodze bo to nieuniknione po ponad 8,5 rok wspólnego życia. Docierać się trzeba. zawsze na początku któraś ze stron na okres milczenia i typowego „focha”, później następuje długa i wyczerpująca rozmowa, mniej lub bardziej burzliwa. Każde z nas wyrzuca, co mu leży na wątrobie, godzimy się i staramy poprawiać to co przeszkadza drugiej stronie. W związku trzeba iść na kompromis. Szanować drugą osobę i nawet w kłótni unikać przykrych słów, bo one bardziej potrafią zranić niż niejeden czyn.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

Fajnie, że masz męża, któremu tak zależy. a kompromis jest ważny:)

Sylwia Chojnowska
8 lat temu

Też się z tego cieszę. Jakoś razem dbamy o ten nasz kramik :) On jest z tych którzy wola rozmawiać niż zamiatać pod dywan.

Żaklina Kańczucka
8 lat temu

U nas mija 10 lat wspólnego życia, parę kryzysów po drodze też było, widzę jak rozpadają się związki znajomych, z winy i jego i jej. Niestety ja nie znalazłam recepty za „szczęśliwe zakończenie” idziemy z prądem, zobaczymy co czas przyniesie. Najważniejsze jest uczucie, reszta się dokula ;)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

10 lat to dużo czasu:) A masztu rację, przede wszystkim uczucie, reszta się jakoś poukłąda:)

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

Życie we dwoje, na poważnie, w tej szarej codzienności bywa trudne, ale wystarczą najmniejsze chęci by próbować naprawiać to co się psuje i sklejać to co się rozkleja. Jednak moim zdaniem, większość z nas, zamiast działać uważa, że wszystko się samo naprawi, problem się sam rozwiąże, z czego to wynika? Chyba z lenistwa.. Poza tym, większość z nas zapomina (albo w ogóle nie myśli) o tym, że miłość i związek są jak roślina, jak kwiat, który trzeba cały czas pielęgnować, dbać o niego, podlewać.. bo inaczej uschnie i zwiędnie. Wydaje się to być takie banalne i oczywiste.. szkoda że nie… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Fizinka

zgadzam się, trzeba pielęgnować związek,ale nie dla wszystkich to jest jasne:)

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

Przydałyby się jakieś grupowe korepetycje.. :)))))

Maria Ciahotna
8 lat temu

Oboje z mężem od samego początku (jesteśmy ponad 7 lat razem, a 4 po ślubie) wiedzieliśmy, że nad związkiem trzeba pomimo cudownej, szalonej i pięknej miłości pracować – choć to trudne i na początku wydaje się nawet niepotrzebne. Tego nauczyły nas nasze własne przykre doświadczenia rodzinne – gdy wyrasta się w rodzinach, gdzie zamiast rozmowy krzyczy się, zamiast przebaczania tylko ciągle wypomina stare krzywdy, to daje to wiele do myślenia. Więc dzisiaj jesteśmy świadomi ogromu naszego szczęścia i troszczymy się o niego, jak tylko potrafimy. A mój Ukochany (choć tak samo jak ja ma swoje myszki) jest najfantastyczniejszem mężczyzną na… Czytaj więcej »

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

prawda…niestety

Fizinka
Fizinka
8 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

Najgorsze jest to, że wszystkie te osoby, które się poddają i wymieniają partnera na „lepszy” model nie uważają tego za coś złego, wręcz przeciwnie – za coś zupełnie normalnego, za zwyczajną kolej rzeczy..

Emocje 20 września 2012

Teściowa –(po?) twór żywy!

Co to jest? Czterdzieści żabek i jedna ropucha? …Teściowa wiesza firanki!
Chyba prawie każdy zna ten dowcip na wylot! A to dopiero przedsmak, kanonady jaką przyszykowali przez lata zięciowie na spółkę z synowymi!

Teściowa – odwieczna „rywalka” żony i pogromczyni „męża”? Mądry przewodnik po małżeństwie, czy krucjata krzyżowa z butami w nie swoje życie? Jak naprawdę jest? Każda inna i jedyna w swoim rodzaju! Choć ja na swoją „teściową” narzekać nie mogę, dziś trochę na wesoło i w krzywym zwierciadle!

Narzekać nie mogę, ponieważ mama mojej drugiej połówki (tak jak i moja własna) jest daleko od nas, nasze osobiste kontakty są bardzo rzadkie i zawsze w innym kontekście niż szara codzienność– choć jak niektórzy twierdzą, odległość dla teściowej nie jest żadną barierą ;) Podobnie jak przestrzeń, czas czy pokonanie prędkości światła, a analizując te wszystkie historie, skromna polska teściowa urasta do rangi Chucka Norrisa! I bardzo dobrze co byśmy zrobili, gdyby nie te wszystkie „żarciki” – są jak miód na nerwy zszarpane drobnymi nieporozumieniami i jak mantra przy otwartej wojnie o władzę w małżeństwie!

Zapraszam więc Was na wycieczkę po społecznie usankcjonowanych przywarach statystycznej teściowej! Czas upuścić trochę pary! ;)

Teściowa :

  1. Składa się z:
    • odnóży do przychodzenia,
    • głowy do zawracania,
    • rąk do „ręczę Ci, że…!”,
    • nieśmiertelnej duszy (i nie tylko),
    • siedzenia – do manifestowania niewygody Twojej sofy,
    • talentu wychowawczego (który ujawnia się dopiero przy wnukach),
    • szczególnych zdolności – których Ty nie posiadasz lub posiadasz w mniejszym stopniu,
    • aparatu mówiącego – w skład którego wchodzą: usta, telefon, skype i inne urządzenia zakłócające Twój spokój,
    • brzucha – do pochorowania się po Twojej kolacji,
    • uszu do … – chyba nie musimy tego wymieniać☺ !
    • teścia, zięcia lub synowej – do systematycznego treningu,
    • jadu – do konserwacji i nabywania życiowego wigoru,
    • umysłu – do wykonywania algorytmów, będących przeciwieństwem Twoich komunikatów,
  2. Jest jak spektrometr – wyczuwa przesolenie w niesolonych potrawach.
  3. Jest najlepszą metodą antykoncepcyjną!
  4. Jest jak samotna wyspa –„dookoła woda, a w środku „Cholera” – teściowa w wannie;)”
  5. Jest  kąśliwa – „a wiesz, że mamusia była wczoraj u tego słynnego dentysty? – Tak? A co, kanały jadowe jej udrażniał?”
  6. Jest jak Gordon Ramsay – nigdy jej nie dorównasz i może Cię wyrzucić z Twojej własnej kuchni.
  7. Z punktu widzenia ewolucji, Teściowa jest tworem idealnym!

Mam nadzieję, że moja „teściowa” również potraktuje temat z przymrużeniem oka! [ a jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka? Dopóki muszka nie zejdzie się ze szczerbinką!]  A przy okazji chcę podziękować jej za ponad 4 lata wzajemnie zgodnej egzystencji – oczywiście nie myślcie, że nie zdarzyło nam się zetrzeć. Jednak jestem zdania, że nie warto z błahostek budować murów na miarę średniowiecznej twierdzy. A teściowa, która potrafi z siebie również zażartować i traktować swój zaszczytny tytuł  z humorem, to prawdziwy skarb!

Rozmawia dwóch małżonków. Pierwszy mówi, wzdychając:
– Nie ma na świecie bardziej złośliwej i przewrotnej istoty niż kobieta.
Na to drugi:
– Jest! Jej matka!
A jakie są Wasze teściowe? A czy nasze główne bohaterki – lubią żarty o „sobie”, czy też mają nam je za złe? Zapraszamy wszystkie teściowe, synowe i zięciów do dyskusji! Ponoć w każdej legendzie czy stereotypie jest choć ziarnko prawdy… Ale czy to coś złego – wszak wszyscy jesteśmy tylko ludźmi!
Tak więc drogie Panie, po obu stronach barykady: znacie dobry żart na temat, chcecie upuścić sobie pary lub poradzić się kogoś – piszcie bez skrępowania, na tę okoliczność ogłaszamy zawieszenie broni!

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
167 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ania Stanczak
8 lat temu

ja nei mam takiego szczęścia i moja teściowa mnie nie lubi… juz nic nie zmienie już nie mamy na to siły i nie warto..

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

czyli „prawdziwa” teściowa:)

Ania Stanczak
8 lat temu

bardzo PRAWDZIWA!

Paulina Garbień
8 lat temu

No cóż Ja i moja tesciowa „lubimy” się na odległość, choć odkad dowiedziała się, że dzięki mnie wreszcie zostanie prawdziwą Babcią bo dorobi się wnuczki zamiast kolejnego wnuka to lubi mnie nawet bardziej :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

to dobrze, że tak wyszło:)

Maria Ciahotna
8 lat temu

Świetny tekst!
Ja mam szczęście, bo z teściową mieszkamy niedaleko, bardzo nam pomaga i jest naprawdę fajnym człowiekiem. Choć i nam zdarzyła się nieraz wojna pokoleń, a jak przez pół roku przyszło nam mieszkać razem w jednym mieszkaniu, to wszystkim chyba ulżyło po przeprowadzce… a teściowa mojego męża to żadna teściowa tylko Danka, tak normalnie, po imieniu, więc też stosunki dobre.
A kiedyś jak dzieci podrosną i się pożenią i powychodzą za mąż, to ciekawa jestem, jaka ze mnie będzie teściowa :D

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

Fajnie,że się tak dogadujecie:)

Maria Ciahotna
8 lat temu

A wiecie ile zębów powinna mieć teściowa?
Dwa: jeden do otwierania piwa zięciowi a drugi, by ją bolał :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

dobre:)

Iza Kasparek
8 lat temu

moja mama zmarła 7 lat temu za to od prawie 7 lat mam „nową” bo tak właśnie traktuje teściową ;)

Ania Stanczak
8 lat temu
Reply to  Iza Kasparek

zazdroszcze kontaktów z teściową..

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

i ja:)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu
Reply to  Iza Kasparek

fajnie, że masz kogoś na kogo możesz liczyć:)

Żaklina Kańczucka
8 lat temu

Moja Teściowa jest w porządku nie mogę narzekać, nie tylko pomaga nam jak może, ale dzięki Bogu służy dobrą radą tylko w tedy, gdy Ją o to proszę. Wychodzi z założenia- żyj i daj żyć innym, traktuje mnie na równi ze sobą, za co jestem jej wdzięczna, choć czasem trudno mi to okazać, bo ja nie należę do ludzi o łatwym charakterze ;)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

fajnie, ze tak ci się „udała” teściowa

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

Ja nie mam teściowej.Wyszła z domu jak mój Krzyś miał 5 lat i słuch po niej zaginął.

Agnieszka Danielewicz

Patrzę na to zdjęcie i widzę moją Teściową, jak z okna podgaduję mnie
przez lornetkę co robię i z kim…..

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

czyli „prawdziwa teściowa”:)

Edyta Skrzydło
6 lat temu

Hehhe dzień teściowej :-D szukam takiego kwiatuska :-P

Magdalena Kicińska
6 lat temu

Ja mam zajebistą teściową :D

Martyna Bednarczyk
6 lat temu

Moja teściowa jest super :)

Maria Ciahotna
6 lat temu

a ja nie mam teściowej tylko drugą Mamę :) która jest super! A mój mąż ma tak samo ;)

Lena rey
Lena rey
5 lat temu

Moja teściowa jest chyba najbardziej nieznośną kobieta… nie mam na nią już nerwów. Swoich rodziców widuje rzadko bo daleko mieszkają za to ona pojawia się bez zapowiedzi co 2-3 dni. A 30 min rozmowy z nią to już za dużo. Mój mąż zwracał jej uwagę żeby ograniczyła te swoje wizyty ale to jak „grochem o sciane” nic nie da się jej wytłumaczyć. A gdy urodziła się niedawno nasza córeczka to już w ogóle nie można się jej pozbyć. Chcę planować nam życie. Mówić co mamy robić. Dodam że we wszystkim co robimy widzi wszystko w czarnych barwach. Zamiast motywacji. Pobcinal… Czytaj więcej »

Ciąża 17 września 2012

Ciężarówką przez Irlandię cz. 3

Dzisiaj kilka słów na temat Skanu, czyli USG, które w Irlandii wykonywane jest zasadniczo dwa razy w czasie ciąży. Raz ok. 11-14 tygodnia podstawowe określające liczbę płodów oraz ich stan, a następnie drugie – tzw. duży skan – jest wykonywane ok 22 tygodnia ciąży. Wtedy określa się czy dziecko rozwija się prawidłowo, czy wszystkie narządy są w porządku no i pozostałe konieczne parametry.

Ja miałam to USG wykonywane nieco później z uwagi na problem z ustaleniem dogodnego terminu. Lekarka wykonująca badanie zaprosiła mnie do gabinetu i poprosiła o zajęcie wygodnej pozycji na „leżance”. Z uwagi na niedogodności ciążowe owa „leżanka” była wygodnym łóżkiem szpitalnym, na którym umieszczona jest ogromna poduszka wypełniona czymś co świetnie dopasowuje się do ciała i pozwala ułożyć się wygodnie, tak by móc dokładnie obejrzeć na monitorze swoje maleństwo.

Udzieliłam kilku niezbędnych do badania informacji jak dane osobowe czy termin ostatniej miesiączki. Po tym pani doktor przystąpiła do badania. Pokazywała mi na monitorze wszystkie poszczególne narządy, dokonując przy okazji koniecznych pomiarów oraz wykonując zdjęcia. Zmierzony został także poziom wód, odsłuchałyśmy czy serduszko bije miarowo i w odpowiednim tempie a następnie lekarka sprawdziła również przepływy. Okazało się, że wszystko jest w normie, czyli Nasze Maleństwo rozwija się jak najbardziej prawidłowo. Na koniec dowiedziałam się również, że jest dziewczynką :) zobaczyłam również potwierdzenie tej informacji na monitorze,  zdecydowanie nie wyglądało to na chłopca ;)

Większość wykonanych przez lekarkę zdjęć było na potrzeby szpitala, jednak kilka otrzymałam dla siebie na pamiątkę. Po około godzinie czasu, uzbrojona w pakiet zdjęć i szczęśliwa, że moje dzieciątko jest zdrowe, opuściłam gabinet, aby jak najszybciej wrócić do domu i pochwalić się wszystkimi nowinami mężowi i synkowi :)

Następne kilka wizyt odbyło się jak poprzednie, bez żadnych problemów. Słuchałam serduszka maleństwa, miałam robione badanie moczu oraz krwi, badane ciśnienie a lekarze i położne odpowiadali na wszystkie dręczące mnie pytania. Zatem opieka nade mną i maleństwem była cały ten czas bardzo troskliwa i spełniła moje oczekiwania.

Teraz zostało mi zaledwie 2 tygodnie do terminu porodu. Czekam cierpliwie na Naszą Nikolcię (takie otrzymała imię) razem z mężem i synkiem. Nie możemy się doczekać aż wrócimy z nią do domu i będziemy cieszyć, powiększeniem naszej rodzinki.

Obiecuję pochwalić się córeczką jak tylko pojawi się na świecie :) Koleżanki redaktorki z pewnością przekażą Wam tę radosną nowinę jak tylko ją otrzymają.

Na koniec chciałabym zapytać Was o Wasze doświadczenia z opieką w czasie ciąży. Czy byłyście/jesteście z niej zadowolone? Jakie macie zastrzeżenia i co chciałybyście zmienić w podejściu lekarzy i położnych do ciężarnej?

Zaglądnij do pozostałych części:

Ciężarówką przez Irlandię cz. 1
Ciężarówką przez Irlandię cz. 2
Ciężarówką przez Irlandię cz. 4

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
37 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Monika Stradza
8 lat temu

JA miałam usg na każdej wizycie- ale w PL nie w Irlandii :)
Wrzesień to cudowny miesiąc na przywitanie maluszka coś o tym wiem :)

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Monika Stradza

też tak sądzę :) podobnie jak kwiecień :) wtedy witaliśmy Adiego :D
Moniko a jakie masz doświadczenia z opieką w PL poza USG? jesteś zadowolona?

Monika Stradza
8 lat temu

Nie mogę narzekać, chociaż dopiero w trzeciej ciąży znalazła NORMALNEGO lekarza, który prowadził mnie świetnie, mogłam zawsze zadzwonić i pytać o najmniejsze pierdoły.
Dwie wcześniejse ciąże straciłam moim zdaniem przez niekompetencje lekarzy

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Monika Stradza

Tak najważniejsze, to mieć lekarza do którego ma się zaufanie, a o to nie zawsze jest łatwo, cieszę się, że udało się znaleźć tego odpowiedniego :)

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
8 lat temu

Ja zmieniłam lekarza prowadzącego w 16tc. Z kilku powodów.Przede wszystkim był gburem a każda jego odpowiedź na moje pytanie była chamska i na odczepnego. Kolejnym powodem było to że nie pozwolił na to aby tatuś był przy USG!!!Wkurzył mnie tym. Na sam koniec nie chciał mi dać zwolnienia L4 mimo że źle się czułam a pracę miałam nieciekawą.Zmieniłam i nie żaluję. Nowy lekarz jest super:) Sam wołał tatę na USG i odpowiadal na wszystkie moje pytania wyczerpująco:)

Paulina Garbień
8 lat temu

Nawet w zaawansowanej ciąży warto zmienić lekarza jeśli obecny nie spełnia naszych oczekiwań, w końcu tu chodzi o zdrowie Naszego maleństwa oraz spokój, który jest w ciąży bardzo potrzebny i Mamie i maleństwu :)

Bombel
Bombel
8 lat temu

Ja byłam/jestem zadowolona z opieki mojego gina, tym bardziej, że kiedy pojawiły się problemy (przedwczesne skurcze, szyjka zaczęła się skracać i rozwierać..) szybko zareagował, zrobił co uważał za słuszne i z sukcesem doprowadził moją ciążę do końca :)
A na dodatek mój ginekolog jest ordynatorem w szpitalu, w którym rodziłam w związku z czym jak leżałam, zarówno na patologii jak i później na porodówce – miałam zapewnioną świetną opiekę :)

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Bombel

ja w Polsce miałam podobnie niestety tylko dlatego, że chodziłam prywatnie, lekarz na NFZ zbagatelizował moje plamienia i inne problemy, jak kłucia w szyjce i skurcze i tylko dzięki prywatnemu udało mi się donosić ciążę i urodzić w terminie zdrowego synka :)

Ania Stanczak
8 lat temu

ach życzę szybkiego rozwiązania ;)!!! no i super że jest tak fachowa opieka;))

Ania Stanczak
8 lat temu

no i gratuluje bo to moje spełnienie marzeń najpierw synek późńiej córa ja już mam córeczkę więc nie będe miała starszego synka ale nie żałuje mam mała królewnę!! :)

Magdalena Bryła
5 lat temu

Co wizyta to usg plus pod koniec juz co tydzień sprawdzal przeplywy

Karolina Zaba
5 lat temu

5 w obydwu ciazach.

Ewelina Mąkosa-Salamon

Ja miałam przy kazdej wizycie co trzy,cztery tygodnie w obu ciazach

Angelika Kozłowska
5 lat temu

U nas to samo w niemczech ..co kazda wizyte .raz nie mialysmy w tym miesiacu bo spotkanie z p.polozna mialysmy

Agnieszka Lejman
5 lat temu

Ja rowniez na kazdej wizycie co 3-4 tygodnie.

Sylwia Kotewicz
5 lat temu

w anglii tez 2, ale ja miałam 7 ;)

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Przy pierwszej może 3-4 a przy drugiej ok 10

Ewa Gołębiewska
5 lat temu

Ja w pierwszej miałam kilkadziesiąt razy, nie bardzo jestem w stanie policzyć ile, ale co dwa- trzy dni przez ponad pół ciąży a potem nie rzadziej niż co dwa tygodnie. W drugiej ciąży miałam tylko 2 razy usg :( a teraz jestem w 20 tygodniu ciąży i miałam jedno usg na NFZ i niedługo będę miała następne.

Martyna Hansson
5 lat temu

jedno USG na cala ciaze w 19 tc, mieszkam w polnocnej szwecji:) jezeli ciaza przebiega prawidlowo, to nie robi sie dodatkowych. Opieke podczas ciazy i porodu oceniam na 5/5 gwiazdek :)

Kasia Singh
5 lat temu

ja corke rodzilam w irlandii i faktycznie usg byly 2 lub 3. w ciazy w Pl mialam usg co 3tyg ale to byla inna sytuacja- ciaza blizniaza jednojajowa z ryzykiem wystapienia zespolu podkradania. niemniej jednak o ike opieka nad ciezarna w irlandii dosc kulala tak sam porod i pobyt w szpitalu, pomoc w poczatkach KP wspominam swietnie

Dagmara Mika
5 lat temu

Co wizytę czyli średnio raz w niesiącu i nawet zdjęcia dostawałam jeśli maluszki ładnie zapozowały :P

Joanna Żuk
5 lat temu

co wizytę :)

Sylwia Wnuk
5 lat temu

za każdym badaniem czyli co miesiąc pod koniec ciąży jest co tydzień- Belgia

Joanna Korzystko
5 lat temu

Na każdej wizycie mam USG. W Polsce ;)

Marlena Jkb
5 lat temu

Co wizyte czyli co miesiac no chyba ze cos sie dzieje to czesciej a pod koniec juz czesciej

Klaudia Brachman
5 lat temu

W 1 ciazy mialam prywatnie co miesiac :) w drugiej 3 razy na nfz + 1 prywatnie :)

Patrycja Bzumowska
5 lat temu

Ja co 3 tyg usg , tylko córcia nigdy nie chciała współpracować na usg

Aleksandra Kreis
5 lat temu

W Pl co 3 tyg- jupi, a w Canadzie tylko 2 razy. Wrrrr

Agnieszka Warzecha
5 lat temu

urodziłam dwoje dzieci w Irlandii. Miałam 2 max 3 USG w czasie ciąży – zaznaczam ciąża przebiegała prawidłowo, czułam się dobrze więc jak dla mnie uważam że ciągłe zaglądanie nie miało sensu… porod również wspominam dobrze…. bolało owszem ale każdą z nas boli, a o bólu sie zapomina trzymając maluszka na rekach. Są różne szkoły na temat USG.. z tego co obserwuje wśród swoich znajomych – nawet jak USG nie jest potrzebne to i tak wszyscy robia jak nie z rutyny lekarza to mama malucha chce popatrzeć. Jak mus to mus… ale jak nie ma potrzeby to jaki jest inny… Czytaj więcej »

Natalia Zelewska
5 lat temu

co miesiąc :-)

Marlena Kruczek-Sekuła

Prywatnie co miesiąc, od połowy 8 mc co 2 tygodnie.

Łukasz Nicole Dziekiewicz

Ja rowniez urodzilam coreczke w Irlandi i mialam usg robione więcej niz 3 razy poniewaz co chwile mialam skurcze u musialam byc pod katrola. Jesli chodzi o porod i opieke powiem tak bolalo mnie bardzo ale poprosilam o znieczulenie od pasa w dol i bardzo mi polozne pomagaly w raz z moim partnerem to moje pierwsze dziecko. Opieka po porodzie zagladaly caly czas pielegniarki i pytaly czy cos potrzeba nie zostawialy na pastwe losu a radz se sama. Jesli chodzi o porod i opieke w Irlandi oceniam na bardzo bardzo doba z porownaniem do Polski co sie tam wyprawia

Adi Ska
5 lat temu

moj lekarz powiedzial ze robi sie tylko max 3, rozmawialam z 3 lekarzami ktorzy byli tego samego zdania, co miesiac sluchalam serduszka, chodzilam prywatnie

Ania Srokosz
5 lat temu

gdzies czytalam artykul, ze dla dziecka usg to jest nieprzyjemne doswiadczenie – w Polsce chodzilam prywatnie wiec usg bylo przy kazdej wizycie, w Anglii 2 – wszystko bylo ok, wiecej nie potrzebowalam ;-)

Katarzyna Brzozowska

Miałam 3 razy z tego względu ze jedno było przez nie doszkolony panią robione . Mieszkam w Danii i opieka 10/10 byłam i jestem zadowolona .

Sylwia Suchodolski
5 lat temu

w 1 ciazy mialam co 4 tyg robione USG – mieszkam w DE , a teraz przy 2 ciazy zmienily sie przepisy i USG sa 3 refundowane w okolicach 12tc, 20tc i 30tc , chyba ze ciaza zagrozona wtedy tych badan jest wiecej, mozna tez zaplacic i dodatkowo zrobic sobie USG

Irena Szkaradek
5 lat temu

Podczas każdej wizyty (prywatnie) czyli raz w miesiącu, a jak już termin upłynął a małej się nie spieszyło na świat to w ciągu 10 dni chyba ze 4 razy ;-)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close