Ktokolwiek wie, ktokolwiek widział… – wakacje, kiedyś, a dziś


W końcu nadeszło długo wyczekiwane lato, a wraz z nim wakacje. Dzieciaki z radością rzuciły w kąt plecaki i książki. Odebrały dyplomy i nagrody za rok ciężkiej pracy, a potem… wzięły i zniknęły!

Serio! Nie wiem jak to wygląda u Was – może w miastach jest inaczej? – ale u mnie na wsi zrobiło się wręcz przerażająco cicho i pusto.

Wiem, że w pierwszym tygodniu wakacji pogoda miała dziwny kaprys i uraczyła nas mocnym ochłodzeniem oraz deszczem. Ale wszystko wraca do normy, słońca znowu mamy coraz więcej, temperatura z dnia na dzień rośnie – nic tylko cieszyć się z wolnego czasu i korzystać!

A tymczasem, wybieram się z moimi dziećmi na spacer – jeden, drugi… – i nikogo nigdzie nie ma. Wyjechali wszyscy w jednym czasie na wakacje, czy może wciągnęły ich i pochłonęły w całości telewizory i komputery??

Dziwi mnie to o tyle, że za moich czasów było zupełnie inaczej. I nie wracam pamięcią do średniowiecza. Lata 90-te to wcale nie jest tak odległy termin. A mimo to, tak bardzo różnią się sposoby spędzania wolnych chwil przez dzieci.

Ja do dziś z uśmiechem na ustach wspominam te wakacyjne dni, które od rana do wieczora spędzałam ze znajomymi na dworze. Nie mieliśmy czasu jeść, bo byliśmy w ciągłym ruchu. Kiedy mama wołała nas na obiad, udawaliśmy, że nie słyszymy, a potem wpadaliśmy do domu tylko po kanapkę.

Pomysłów na zabawę bez użycia telefonów i innych wymyślnych akcesoriów/gadżetów mieliśmy mnóstwo. Wystarczało nam w zasadzie wzajemne towarzystwo i to co otaczało nas dookoła – patyki, kamienie, liście, czy piasek. Ewentualnie piłki, albo rowery.

A teraz, pomijając fakt, że dzieci dużo czasu spędzają w domach, jak już wyjdą na “świeże powietrze” często nie potrafią się bawić. Nie wiedzą czym i jak, jeśli nie dostaną gotowych, wypasionych zabawek, czy pomysłów.

Trochę mi żal, a nawet bardzo, że tamte czasy minęły, i że nasze dzieci ich nie zaznały. Czasem opowiadam o nich Jasiowi, który zresztą lubi słuchać takich historii. I wciąż domaga się więcej – Mamo, a opowiesz coś jeszcze?  :-)

Widzę po jego uśmiechu i rozmarzonym spojrzeniu, że świetnie odnalazłby się w grupie moich dawnych kolegów i koleżanek. Chętnie powspinałby się z nimi na drzewa, zrobił tajną bazę w krzakach, zagrałby w kapsle, palanta, czy chowanego po zmierzchu… 

Zresztą ja też bym tak jeszcze poszalała, zamiast prać, sprzątać i gotować! 😉

A Wy, za jakimi wakacyjnymi zabawami i wspomnieniami najbardziej tęsknicie?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena Kamińska

    Ja o “moich czasach” też opowiadam dzieciom, często zadają pytania i z chęcią słuchają. Mieszkałam w bloku gdzie większość moich sąsiadów w moim wieku to koledzy mało miałam koleżanek. Mimo to świetnie się z nimi dogadywałam. Była piłka nożna (efekty są do dzisiaj nikt z moich uczniów nie potrafi pobić mnie w odbijaniu główką ;-), nawet mój syn piłkarz i mąż ), był bejsbol, zabawy na trzepaku, wojna na jabłka na płytach (nie raz pozdzierane były nogi), chowanego, podchody, pielęgnowanie ogródka przed blokiem, adopcja bezdomnego psa i opiekowanie się nim )Puszek był wspaniały), skakanka, podpalanie ogniska lupą (to było nieodpowiedzialne), dokuczanie sąsiadom (tylko tym którzy narzekali, że do późna hałasujemy przed blokiem), mazanie klatki markerami (no i później wspólne odmalowanie za karę), gra w kapsle, klasy, zbijaka, jazda na rowerze, wspólne ogniska, dyskoteki, budowanie namiotów z koców na dworze i pikniki, robienie wianków z koniczyny, gra w gumę, statki, państwa miasta, bierki, . To były czasy, chodziliśmy po osiedlu całą ekipą do późnych godzin wieczornych nikt się nie bał, rodzice też nie marudzili za bardzo, jeśli ktoś kogoś zaczepił wszyscy stawali w obronie, no i później gdy byliśmy trochę starsi pierwszy papieros przez patyczek, aby rodzice nie poczuli, pierwsze piwo i imprezy. Było SUPER SUPER SUPER czasami chciałabym choć na jeden czas wrócić do tamtych czasów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

15 najlepszych gier na wakacje, w sam raz do walizki, czy plecaka


Przed nami dwa miesiące wakacji i wiele okazji by spędzić wspólnie z dziećmi czas. Będą to wyprawy, spacery, czy pogaduchy do poduchy. Przed wyjazdem warto się przygotować także na deszczową pogodę i spakować zawczasu jedną z gier. Specjalnie dla Was wybrałam, te gry na wakacje, które w moim domu grane są najczęściej, a po drugie zajmują niewiele miejsca. W sam raz, by dopełnić plecak, czy walizkę.

Gotowi na listę najlepszych gier na wakacje? Z góry uprzedzam, że kolejność prezentowanych gier jest przypadkowa. Linki prowadzą zazwyczaj do naszych recenzji, w których możecie szczegółowo zapoznać się z prezentowanymi grami.

Dobble
Dzieciaki są niezwykłymi obserwatorami, nic nie umknie ich spostrzegawczości. Dlaczego tego nie wykorzystać i nie zaproponować im wspólnej zabawy w Dobble? Na czym ta gra polega? W wielkim skrócie: gracze ścigają się, by jak najszybciej odnaleźć na dwóch kartach takie same obrazki. Kto pierwszy, ten lepszy. Rozgrywka jest szybka i emocjonująca. Do zabrania gry na wycieczkę, przekonuje metalowe pudełko, w którym mieszczą się karty i dzięki temu niestraszny nam deszcz, czy ścisk w plecaku.

Jungle Speed/Prawo dżungli
To podobna gra jak opisana powyżej Dobble, z tą niewielką różnicą, że tutaj walczymy nie tylko o karty, ale o Totem.  Warto zaznaczyć, że jest to gra dla starszych dzieciaków. Przedszkolaki mogą mieć jeszcze spore problemy w dostrzeżeniu różnicy. Całość mieści się w płóciennym woreczku.

Cardline /Zwierzęta/Dinozaury
Kolejna propozycja, która mieści się w metalowym pudełku, co podczas podróżowania jest bardzo praktyczne. Można ją znaleźć w wersji z dinozaurami czy zwierzętami. Nie dajcie się zwieść, że gra jest banalna, bo czy wiecie, kto jest cięższy z tej dwójki: nasz rodzimy żubr, czy azjatycki jak? Gdy dochodzą kolejne karty wcale nie tak łatwo oszacować wagę, wiek, czy wielkość danego zwierzęcia.

cardline zwierzęta

Memo
Tej gry mam nadzieję, że nie muszę Wam przedstawiać. W naszym domu mamy, chyba z pięć, czy sześć wersji, a to z Zygzakiem, roślinami, owadami. Gra się nie nudzi, a ćwiczy bardzo dobrze naszą pamięć. Można w nią grać już z trzylatkami. Pamiętajcie tylko, że im młodsze dziecko, tym mniejszy zestaw par. No i warto na początku dać dzieciom fory, by nie zniechęcić ich przegraną.

Ligretto
Rozgrywek w Ligretto długo się nie zapomina. Była hitem numer jeden na studenckich imprezach. Cechują ją szybkość, spostrzegawczość i przewrotność. Po prostu jak najszybciej musicie pozbyć się swoich stosów kart, dokładając kolorami od 1 do 10 do kart przed Wami. Tu nie ma rund, wszyscy wykładamy karty w tym samy czasie. Zasada kto pierwszy, ten lepszy i tutaj się sprawdza. Jedno pudełko zapewnia karty dla 4 graczy, ale wystarczy połączyć z innymi zestawami i można grać nawet w dwanaście osób naraz. Istna jazda bez trzymanki.

Rummikub
Za tą grą nie kryje się tylko matematyka i związane z tym nieustanne obliczanie. Świetnie kształtuje ona umiejętność przewidywania ruchów, strategie, jak również logiczne myślenie. Można powiedzieć, że jest to wersja znanego Wam karcianego remika (jokera). Sprawdzi się już u sześciolatków, które szybko załapią proste zasady gry, a dla dzieci młodszych polecamy opartą na podobnych zasadach – Rummikub Junior.

Talia kart
Chyba każdy w domu ma talię kart. Propozycji gier jest naprawdę mnóstwo, ale wśród dzieciaków świetnie sprawdzą się takie gry jak: remik (znany też jako joker), wojna, tysiąc, trzy pięć osiem, pasjans, oczko, makao i wiele innych.

Szachy
Kolejny klasyk, który warto mieć. Szachy uczą logicznego i strategicznego myślenia. Warto zacząć uczyć już 5 latki od gier w zbijanie, takich jak warcaby. Później można wkręcać dziecko w grę w szachy. Ta gra jest idealnym łącznikiem między wnukami i dziadkami. Aż łezka w oku się kręci, gdy widzę, jak Marcin grywa z Dziadkiem i idzie mu coraz lepiej!

Scrabble
Przyszedł czas by podszkolić nieco nasz ojczysty język. Scrabble to gra zdecydowanie dla dzieci szkolnych, które nie mają trudności w czytaniu i składaniu słów. Czasem można się naprawdę zdziwić jakie słowa tworzymy, by tylko zdobyć kolejne punkty. Doskonałym towarzyszem wakacyjnych podróży może być wersja kompaktowa – Scrabble Travel.

Story cubes
Lubicie wymyślać opowiadania i historie razem z dziećmi? Pomoże Wam w tym 9 kostek story cubes, których ścianki ozdabiają najróżniejsze obrazki. Po rzucie kośćmi ustawiamy je w wybranej przez nas kolejności i opowiadamy historię mrożącą krew w żyłach, czy miłosną, wzorując się na obrazkach, które wyrzuciliśmy.

UNO
Kolejna karcianka, która gwarantuje dobrą zabawę. Razem ze znajomymi mamy już ustalone dodatkowe zasady, przez które gra staje się coraz bardziej emocjonująca. Polega na pozbyciu się swojego stosu kart poprzez dokładanie do głównego stosu odpowiedniej karty pod względem koloru lub cyfry. Czasem trzeba porażkę wziąć na klatę i dobrać z głównego stosu nawet szesnaście kart.

Hop! Hop!
Lubicie pograć w samotności albo zająć na chwilę dziecko? Gra Hop! Hop! wciąga w rozgrywkę, rozpalając szare komórki do białości. Proste zasady (przypominające warcaby) powodują, że gra może być przeznaczona dla dzieci młodszych. Jest solidnie wykonana, a kolory pionków, żabek zachęcają wręcz do zabawy.

LABIrynt, Getriko, Kubik
Podróżując w trakcie wakacji, coraz rzadziej korzystamy z tradycyjnych map i przerzucamy się na mapy Googla, albo inne nawigacje. Szkoda, bo zabijamy w sobie umiejętność orientacji w terenie, nasza wyobraźnia przestrzenna na tym bardzo cierpi i gdy trzeba wziąć mapę do ręki, to wielokrotnie ją obracamy, próbując odnaleźć nasze położenie i ustalić, w jakim kierunku jechać. Można jednak kształtować swoje umiejętności orientacji w przestrzeni, czy wyobraźnię geometryczną. Zachęcam do zapoznania się z tymi trzema grami, które szerzej opisałam tutaj.

Co jeszcze dorzucicie do listy?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena Kamińska

    5 sekund, monopoly, bierki, pchełki, pentago

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

9 objawów odwodnienia. Warto umieć je rozpoznać


Woda jest podstawą życia i obecna jest w każdej komórce naszego ciała. Nawet niewielki jej niedobór boleśnie odbija się na funkcjonowaniu całego organizmu.

Nie wiem czy wiecie, ale już 2% odwodnienie niesie ze sobą zmiany np. w pracy mózgu, dlatego tak ważne jest żeby pamiętać o piciu wody nie tylko podczas upału. Tymczasem objawów niedostatecznej ilości wody w organizmie jest znacznie więcej i mogą być one bardzo mylące.

9 objawów odwodnienia:

  1. Suchość w ustach i nieświeży oddech

Błony śluzowe w ustach potrzebują odpowiedniej ilości wody, aby spełniały swoje zadanie.  Gdy organizm cierpi z powodu odwodnienia, produkuje za mało śliny, a to sprawia, że namnażają się bakterie i powstaje nieprzyjemny zapach z ust.

  1. Sucha skóra i oczy

Przesuszona skóra, łuszcząca się i zaczerwieniona, może świadczyć o odwodnieniu. Skóra jest największym organem w ludzkim organizmie i potrzebuje naprawdę dużej ilości wody, aby być w dobrej kondycji. Podobnie jest z oczami. Niedobór wody wpływa na nawilżenie oczu i powoduje problemy z ich suchością, pieczeniem i niedostatkiem łez.

  1. Ból stawów

Z powodu chronicznego niedoboru wody w organizmie chrząstka stawowa może ucierpieć. Wypiajnie odpowiedniej ilość wody zabezpiecza kości przed ocieraniem się o siebie i chroni przed bólem w trakcie ruchu.

  1. Osłabienie

Podczas odwodnienia może pojawić się uczucie zmęczenia, chęć na sen. Mało kto wtedy sięga po wodę, bo najczęściej staramy się przegonić dyskomfort kawą. Efekt jest jeszcze gorszy, bo kawa przyspiesza wydalanie moczu, czyli pozbywanie się wody z organizmu.

  1. Odczuwanie głodu

Często mylimy uczucie głodu z pragnieniem. Szczególnie apetyt na słodycze może być objawem niedoboru wody w organizmie.

  1. Zaparcia

Woda jest potrzebna do funkcjonowania układu pokarmowego. Gdy płynów w organizmie brakuje, pojawiają się uciążliwe zaparcia.

  1. Ciemny mocz

Gdy organizm jest odwodniony, wytwarza mniejszą ilość moczu, który staje się bardziej skoncentrowany, ciemny i mocno go czuć. Rzadziej chodzimy do toalety, co nie służy ani nerkom, ani pęcherzowi.

  1. Ból i zawroty głowy

Oba objawy często związane są z niedostatek wody w organizmie. Zamiast sięgać po tabletkę przeciwbólową, lepiej najpierw sięgnąć po szklankę z wodą.

  1. Problemy z pamięcią

Tak jak wcześniej zostało wspomniane, już 2% odwodnienie odbija się negatywnie na pracy mózgu. Ten organ złożony jest aż w 89% z wody, więc w pierwszej kolejności odczuwa jej niedobór. Problemy z pamięcią, koncentracją, ciężkie myślenie to jedne z pierwszych oznak zagrażającego odwodnienia.

Aby uniknąć kłopotów, należy każdego dnia małymi łykami, ale często, wypijać najmniej ok. 1,5 – 2 litry wody (ok. 8 szklanek). Dwie szklanki napoju wychylone na raz, przelatując przez układ pokarmowy, nie zostaną w pełni przyswojone i wykorzystane przez organizm.

Pijcie powoli, systematycznie i na zdrowie.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. madziula klupka

    Mi bardzo kiedyś pomagał kmin na jelita, potem przestałam pić i zaczęłam stosować intestę, bo tylko ona potrafiła mi juz pomóc przy moich wzdęciach i zaawansowanych zaparciach. To pewnie sprawka maslanu sodu, który jest zawarty w inteście, bo to on odpowiada za uregulowanie błony śluzowej jelita, a dzięki temu ja się świetnie czuję :)

  2. Milena Kamińska

    hmmm ja niestety mało piję i ma to wpływ na moje funkcjonowanie. Niestety jestem tego świadoma i muszę sama nad tym pracować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Przedurlopowy zawrót głowy, czyli o czym nie mogę zapomnieć


W związku ze zbliżającym się urlopem i nagromadzeniem zleceń zawodowych (jak zwykle przed urlopem), mam wrażenie, że na bank o czymś zapomnę. Zwyczajnie brakuje mi czasu, przychodzące maile w smartfonie nie przestają ćwierkać powiadomieniami, telefon dzwoni nawet kiedy śpię. Zaczęłam więc pisać listę rzeczy, które muszę ogarnąć jeszcze przed wyjazdem w obawie, że zawalę coś ważnego. Dla mnie ważnego, bo tak ogólnie to niekoniecznie. Też tak macie?

  1. Przegląd szaf z ciuchami. Nie lubię tego i odkładam, jak tylko mogę. Ponieważ do przejrzenia jest nie tylko moja szafa, ale i Duśki, odkładałam to na wakacje. No i wakacje nadeszły, nie ma zmiłuj. Przegląd ciuchów muszę zrobić przed wyjazdem z dwóch powodów – po pierwsze chciałabym wrócić do posprzątanego domu, a nie od razu po urlopie brać się za generalne porządki, po drugie przy okazji dowiem się, co muszę dokupić przed wyjazdem.

 

  1. Mycie lodówki. Niby można to zrobić kiedykolwiek, ale moja lodówka jest ciągle pełna. Właściwie tylko przed urlopem powoli systematycznie ją opróżniamy, wyjadając wszystkie zapasy. Przed samym wyjazdem porządnie ją umyję, dokładnie wyszoruję wszystkie szpary, wyjmę i umyję szklane półki, pojemniki na lód, jajka i wszystkie inne małe elementy. Na czas wyjazdu lodówka będzie odłączona od prądu, więc musi być absolutnie pusta.

 

  1. Przegląd szafek kuchennych. Osobiście dopilnuję, żeby wszelkie herbatniki, kasze, ryże i makarony zostały dojedzone. Zwrócę szczególną uwagę na słodycze i wszystkie napoczęte opakowania czegokolwiek. W tym roku nie będzie nas wyjątkowo długo, a mrówki tylko na to czekają!

 

  1. Henna i paznokcie. Nie lubię się malować i nawet nie mam czym, jednak wypadałoby jakoś wyglądać na urlopie, prawda? Dlatego pójdę do pani Agatki, bo ona robi najlepszą hennę, zna moje prywatne preferencje i nie muszę jej wszystkiego tłumaczyć. W tym roku zamierzam też iść do jakiejś doświadczonej i cierpliwej (dla niezdecydowanych klientek) stylistki paznokci. Niech mi zrobi coś, co wytrzyma trzy tygodnie, ha!

 

  1. Ważne listy. I nie chodzi tu o korespondencję, ale o dwie ważne listy: rzeczy do zabrania i rzeczy do kupienia na miejscu. Obie zacznę robić na tydzień przed wyjazdem, bo przecież przez tydzień dużo mi się przypomni, prawda? Mam jeszcze plan rozeznać się w możliwości robienia zakupów przez internet tam, gdzie będę. Wygodna się zrobiłam :P

 

  1. Rachunki. Wydawanie pieniędzy na opłaty zawsze boli, szczególnie przed urlopem, ale jak mus, to mus. Po pierwsze, po urlopie pewnie będziemy spłukani, po drugie – część zdąży się przeterminować. Za to ja nie wiem, jakim cudem zdążę to wszystko zrobić. Rachunki płacę instynktownie w połowie miesiąca, czasem ktoś mi o tym przypomina, tym razem muszę dużo wcześniej.

 

  1. Kino. Wpisuję na listę, żeby nie zapomnieć. Obiecałam Duśce, że pójdziemy na „Uprowadzoną księżniczkę”, czy jak tam się ten film nazywa. Nie mam tylko pojęcia, kiedy uda nam się to ogarnąć. Na szczęście będą to grali w moim mieście, nie muszę jeździć do Warszawy. Dzięki temu „zmarnuję” tylko pół dnia nie cały.

 

  1. Biblioteka. Po pierwsze muszę wypożyczyć książki na urlop, bo to, co mam mi nie wystarczy, po drugie – zapomniałam oddać nakrętki (mam cały zapas plastikowych nakrętek a w bibliotece trwa zbiórka dla chorego chłopca). No cóż – kto nie ma w głowie, ten ma w nogach… Kiedy, ja się pytam? Wiadomo przecież, że jak pójdę do biblioteki, to nie wyjdę przed zamknięciem. Za późno nie mogę iść, bo Duśka będzie chciałam pograć na PlayStation, a bez niej nie mogę iść, bo są wakacje i nie mam co z nią zrobić.

 

  1. Wizyta u dentysty – bo akurat kurde mnie boli i nie do końca wiadomo co. No i zamiast pracować, to muszę latać od dentysty do rentgena, od rentgena do dentysty i tak w kółko. I daję Wam słowo, o tym też mogę zapomnieć, jak tylko na chwilę przestanie boleć. A jeszcze mąż nas hurtowo do internisty zapisał. Ale o tym to niech on pamięta :P

 

  1. Ciasteczka. Niby nic takiego, a poświęcę na nie pół dnia. A wszystko przez rzucanie głupich słów na wiatr. Rok temu obiecałam przywieźć ciasteczka, którym nie można się oprzeć. Pyszne są, nie przeczę, ale też pracochłonne.

 

  1. Urodziny siostrzenicy. Wypadają w połowie naszego urlopu i miałyśmy pojechać z wizytą wcześniej. Szczerze mam nadzieję, że Duśka zapomni, ale na wszelki wypadek wpiszę i zarezerwuję jakiś ogryzek czasu…

 

Nie piszę takich bzdetów jak pranie i pakowanie, bo o tym nie zapomnę. Chyba…

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. kasia nowak

    Na pewno jednym z kilku objawów odwodnienia jest wzmożone pragnienie, rzadsze oddawanie moczu, suchość śluzówek jamy ustnej i języka, wzdęty brzuch, brak apetytu, senność a czasami pobudzenie. Leczenie odwonienia polega na zapobieganiu dalszej utracie wody z organizmu i uzupełnianiu jej niedoborów. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie doustnej terapii nawadniającej np Orsalit.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku