Zabawa 19 kwietnia 2012

Kultura wobec dzieci

Moje dziecko nie jest bardzo uciążliwe, no ale jest dzieckiem, czasem coś się nie spodoba i “zamiauczy”, rzadko bo rzadko, ale zdarza się. Wczoraj na przykład weszłyśmy do sklepu gdzie były jakieś przedpotopowe wózki sklepowe, bez siedzenia dla dziecka. Pierwszy raz się z takimi spotkałam szczerze mówiąc. Dziecko mówi, że chce na wózek, ja tłumaczę że nie można, bo „zobacz nie ma siedzenia”, dziecko nawet rozumie bo rzeczywiście nie ma dziur na nogi, na to odzywa się kasjerka: „U NAS SIĘ DZIECI DO WÓZKÓW NIE WKŁADA!!!”

No jak bym bez dziecka była, to by się kobieta ze szpar w podłodze nie wygrzebała, ale nie chciałam dziecku pokazywać, że wgniatanie w szpary od podłogi jest najlepszym sposobem na radzenie sobie w takich sytuacjach. Poprzestałam na pogardliwym: „Niech się pani nie boi nie wkładam”, wzruszyłam ramionami i poszłam. Pewnie dlatego musiałyśmy potem stać w kolejce do kasy i nikt mnie nie zapytał czy płacę kartą czy gotówką, bo jak gotówką to mogę przejść do innej kasy, a inne osoby z kolejki pytano. Akurat płaciłam kartą, ale nie w tym rzecz. Faktem jest, że nikt nie zapytał. Dziecko było zmęczone więc przymiauczało, że chce do domku, ja poprzestałam na rzuconej w przestrzeń uwadze, że wraz z peerelem skończyło się obligatoryjne przepuszczanie matek z dziećmi, a sklep trafił na listę sklepów nie do odwiedzania. Na bank już tam nie wrócimy.

Tak, tak pamiętam peerel, mówiłam Wam kiedyś. W oczach mam sceny, gdy matka wchodziła z dzieckiem do sklepu brała na ręce i podchodziła bez kolejki, a wtedy naprawdę były kolejki! I nikt nie miauknął, chociaż w praktyce oznaczało to, że dla kogoś stojącego w kolejce czegoś zabraknie. Bo matka z dzieckiem to matka z dzieckiem. Było minęło.

Niedawno w markecie sieciowym dowiedziałam się, że kasa uprzywilejowana jest do pięciu artykułów i to dotyczy też kobiet w ciąży i z dziećmi, jak się ma więcej to się stoi do normalnej kasy i w ogóle to pani za ladą troje dzieci urodziła więc wie lepiej, w kolejkach stała i nie umarła, a teraz to się matkom w głowie przewraca, a jak mi się coś nie podoba to mogę sobie z kierownikiem porozmawiać. Powiedziałam, że owszem mogę niech go poprosi. Kierownika nie poprosiła. Widocznie zdawała sobie sprawę z tego, że to ona oberwie, bo sklepy sieciowe o pracowników nie dbają. Może i bym próbowała ją zrozumieć, chociaż tłumaczenie, że przerzucać na stojąco nie będzie, bo ciężkie-  jakoś mnie nie przekonało, w końcu to kasa, ale cała afera była na temat: sześć artykułów nie pięć. Nawet pożałowałam, że tego kierownika nie wezwała.

W innym sklepie sprzedawczyni łaziła sobie z chusteczką po sklepie, a na pytanie „czy to alergia?” – odpowiedziała, że raczej wirus. Na moją prośbę, żeby się do nas nie zbliżała (generalnie była kasjerką z sąsiedniej kasy, więc nie musiała wędrować po sklepie) odpowiedziała, że wirusów i tak nie uniknę. Nosz kurza twarz!!! Jak można być chorym i podchodzić do małego dziecka??? Duśka już nie noworodek, ale chora trzylatka to też nie rozrywka w domu.

Bandę gimnazjalistów na chodniku rozgoniłam dla zasady. Żeby ich ominąć musiałabym z dzieckiem na ulicę zejść, a po moim trupie! A jacy zdziwieni byli!!! Przecież to naturalne, że trzeba gdzieś stać i kląć, chodnik dobry jak każde inne miejsce, a że się cały zajmuje, no trudno, dużo ich było. Widzieli, że idziemy, owszem, ale się nie ruszyli, bo po co. Przepraszać i prosić o drogę nie zamierzałam, uważam to za ich zakichany obowiązek ruszyć nóżkami jak ktoś idzie.

Kolejna przeszkoda chodnikowa to pies bez smyczy. Nie musi być duży, nie musi być groźny, może być mniejszy od kota, jest psem i to wystarcza – Duśka się boi. Nie wiem dlaczego, nie walczę z tym, widocznie taki etap. Pies podchodzi, dziecko krzyczy i próbuje uciekać, szarpie się, ja trzymam mocno za rękę, bo obok ulica. Tłumaczenia ludzi skierowane do mnie, że nie ma czego się bać, podnoszą mi ciśnienie. Z zaciśniętymi zębami odpowiadam: „proszę to dziecku wytłumaczyć, ale tak, żeby uwierzyło”. Na hasło: „pies nie gryzie” odpowiadam: „do pierwszego razu”. Ciągle powstrzymuję się przed zrobieniem awantury, nie chcę uczyć dziecka takich zachowań, jednak coraz częściej zastanawiam się czy słusznie.

Stoimy na przejściu dla pieszych, czekamy na cud czyli pustą ulicę, nie zatrzyma się nikt bo po co. No dobra, czasem się zdarza, ale rzadko. Do tego się przyzwyczaiłam, nie oczekuję tego, nawet nie zawsze korzystam jak ktoś się zatrzyma, bo często się niestety zdarza, że z lewej strony ktoś się zatrzyma, a z prawej dmuchnie nam przed nosem (przecież zdąży). Ale do szału najwyższego gatunku doprowadza mnie sytuacja, gdy skrzyżowanie jest nieprzejezdne przez światła albo samochody jadące poprzeczną, więc teoretycznie możemy przejść ale nie, bo jakiś baran na pasach stanął i żeby przejść trzeba lawirować między samochodami.

Rodzice uczyli mnie, że nie jestem sama jedna na świecie i trzeba się z ludźmi liczyć. No to się liczę. Ale coraz częściej mam wrażenie, że ludzie nie liczą się ze mną. Dlatego ja Duśkę uczę, że szacunek ma działać w dwie strony, my liczymy się z ludźmi ale i ludzie z nami. Dlatego rozganiam gimnazjalistów, bo ich zasmarkanym obowiązkiem jest ustąpić, ale każę dziecku się odsunąć na bok jak idzie matka z wózkiem albo starsza osoba o lasce czy kulach. Bo wtedy to nam jest łatwiej się odsunąć niż tej drugiej osobie. Mała jest, ale tłumaczę jej takie rzeczy już teraz z nadzieją, że wejdzie w geny i nie będzie się kiedyś zastanawiała dlaczego ma się zachować tak, a nie inaczej. Liczę na to, że to będzie oczywiste.

To wszystko o czym napisałam nazywa się kultura osobista, a raczej jej braki, możecie mnie oświecić kiedy kultura wyszła z mody?

Źródło zdjęcia: Flickr

16
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Aleksandra GreszczeszynAnna BućkoAdooshkaAnna HaluszczakAnna Cekiera Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Fizinka
Gość
Fizinka

„To wszystko o czym napisałam nazywa się kultura osobista, a raczej jej braki, możecie mnie oświecić kiedy kultura wyszła z mody?” – też się nad tym zastanawiam! I czasami mam nieskromne wrażenie, że jeszcze tylko ja „używam” kultury osobistej. Mój Misiek jest młodszy od Duśki o całe 2 lata więc rozumie zdecydowanie mniej, jednak mimo to już teraz pewnymi dobrymi zachowaniami staram się go zarazić, ale przy tym strasznie wkurza mnie to, że my rodzice uczymy swoje dzieci, np. żeby ustąpiło miejsca starszej osobie a później to dziecko obserwuje, że nikt inny, poza nim tego nie robi ! I teraz… Czytaj więcej »

Magda Kupis
Gość

Zgadzam się i z tekstem i komentarzem. Czasem wydaje mi się, ze „wymagam” od innych czegoś nad ich siły! Co do młodzieży – już gdzieś opisałam sytuację z autobusu, gdzie gromada młodzieży (bo dzieci to podobno niepolitycznie) stała przy naklejce z matką i wózkiem. Ani myślała przejść na tył (PUSTEGO) autobusu. Przecież wielką krzywdę wyrządziłam prosząc o przesunięcie się, bo chcę wsiąść z wózkiem. A w sklepach… rónwnież czuję sie jak złodziejka- ochroniarz prawie włazi mi na plecy, kasjerka mało nie wypada z za lady, prześwietlając mój wózek niczym rentgen (ale pan z małą torbą podróżną, którą przeznaczył na zakupy… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

Ojjj ja kiedyś prawie dostałam takimi drzwiami wejściowymi do CH! W zasadzie nawet nie ja, a wózek w którym siedział Jasiek!! A to dlatego że osoba która wchodziła przede mną tak się spieszyła na zakupy, że nie mogła chwilę zaczekać! Tak mi drzwi trzasnęły przed nosem, że aż podskoczyłam. Później się z nimi siłowałam bo one cholernie ciężkie – jedną ręką próbowałam otworzyć i przytrzymać sobie drzwi, a drugą próbowałam wepchać 15kg wózek z 10kg dzieckiem w środku! Na szczęście pewien starszy pan, który siedział nieopodal na ławce okazał trochę empatii i mi pomógł!

Magda Kupis
Gość

Przyznaję, że paradoksalnie mężczyźni mają więcej empatii niż kobiety.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Święta prawda! W zeszłym roku byliśmy pociągiem nad morzem. Jula zasnęła w drodze do domu, więc położyliśmy ją na dwóch miejscach. Wsiadła sobie starsza pani z na oko 20-letnią towarzyszką i zdobywszy miejsce dla siebie poprzez zdjęcie torby z siedzenia obok mojego też śpiącego męża (co jeszcze można zrozumieć, choć kultura wymaga raczej zasugerować zdjęcie tej torby właścicielowi) zaczęła walczyć o miejsce dla dziewczyny nakazując mężowi zwolnienie jednego miejsca, na którym spała Julka „bo chyba pan za dwa nie płacił!”. Oczywiście ruszyłam do akcji, ale i tak skończyło się na tym, że przycupnęłam w Julki nogach, bo faktycznie za dwa… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Młodzież uczy się od dorosłych… Taka jest prawda… Dlatego takie zachowanie świadczy o ich rodzicach i innych dorosłych z otoczenia, którzy – jak wynika z tekstu i komentarzy niniejszych – też takim „pięknym” przykładem świecą…

M&Msy
Gość
M&Msy

Eh… A już myślałam że ja i Mateusz to tacy „sklepowi złodzieje” :( nie wiem co ludzi tak dziwi matka robiąca zakupy z dzieckiem, które siedzi w wózku :( Czasem mam wrażenie że mojego Syna oskarżają o kradzież gapiąc się na wózek od kółek aż po rączkę. O przejściu na pasach przy ruchliwej drodze bez sygnalizacji świetlnej już nie wspomnę :/ czasem to i 15 minut czekam aż jezdnia będzie pusta (co nie zwykle rzadko się zdarza) albo ktoś łaskawie się zatrzyma, nie wiem dokąd ludzkości tak pędzi, że nie mają czasu na parę sekund się zatrzymać. A sklepy to… Czytaj więcej »

Natalia Smykowska
Gość

Bliski mi temat :) nie zdołam opisać wszystkich sytuacji jakie mi się przydarzyły – choć chciałabym :P co do gimnazjalistów – są prawie jak plaga egipska – wystając na nieswoich klatkach schodowych tudzież piwnicach i paląc papierochy, pijąc alkohol, zachowując się głośno i często coś psując – bardzo łatwo wywołują negatywne emocje w mieszkańcach. Jednak nie wiem czy tak jakoś mają ci „nasi” młodzi, ale jak np. wychodzę z dzieckiem na rękach czy w wózku – zawsze otwierają mi drzwi i to samo jak wracam. Na chodniku się rozchodzą i przestają przeklinać czy pokrzykiwać jak jesteśmy blisko, ganiąc siebie nawzajem… Czytaj więcej »

Sylwia Chojnowska
Gość

Pod wszystkim co napisałyście mogę podpisać się rękoma i nogami :P więc nie będę powielać. Jakiś czas temu musiałam podjechać z synkiem do centrum miasta. W związku z czym by było mi wygodniej poczekałam na autobus niskopodłogowy, niestety chyba tylko z nazwy. Kierowca nie obniżył poziomu wiec ciężko było mi wnieść 15 kg wózek i 10 kg bobasa. W drzwiach grono młodzieży, ale nikt się nie kwapi. Ku mojemu zaskoczeniu z autobusu wyszedł starszy Pan i mi pomógł. Byłam zszokowana, że taki staruszek chce dźwigać wózek a dorodni młodzieńcy stoją i udają że nie widzą. Nie wiem jak u Was,… Czytaj więcej »

Anna Cekiera
Gość

Ja muszę przyznać, że rzadko spotykam nieuprzejmych ludzi i wtedy potrafię być bardzo niemiła. Ale generalnie wolę zwracać się do ludzi z uśmiechem i prośbą o przepuszczenie , przytrzymanie drzwi, przeniesienie wózka itp.niż z pogardą w oczach z tonem roszczeniowym. Często ludzie po prostu „nie pomyślą” i nie robią nam – matkom z wózkiem, z dzieckiem, w ciąży – specjalnie na złość. Do szału natomiast doprowadzają mnie samochody zaparkowane na chodnikach w ten sposób, że trzeba wózkiem zjechać na jezdnie, chociaż wiem, że to też wynika z roztargnienia bądź nieznajomości tematu – wielu tatusiów kierowców zaczęło na to zwracać uwagę… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
Gość

Ja jakoś na szczęście nie mam takich przykrych doświadczeń. Ludzie są raczej mili, raczej ustępują mi z drogi jak idę z dziećmi, uśmiechają się do maluchów i raczej jest przyjaźnie. Ale to moze być też kwestia tego, że mieszkam w raczej małym mieście i może tu jest inna mentalność?

Tylko gimnazjaliści wszędzie tacy sami i krew się we mnie zbiera gdy idę z dzieciakami na spacer, by pooddychać świeżym powietrzem i dobrze się bawić, a idzie jakaś banda i tylko słyszę h*** i k***. Na szczęście dzieciaki jeszcze tego nie podłapały… do czasu…

Adooshka
Gość

Proszę nazwę sklepu by omijać z daleka :)

Anna Bućko
Gość
Anna Bućko

Ze sklepem problemów nie ma. Ba nawet czasem mnie przepuszczają w kolejce,ale z prostego powodu- moje dziecko jest w chuście ;) z tego samego powodu nie mam problemu z autobusem- może raz zdarzyło mi się stać. Ale fakt. Ludzie są nieogarnieci. Młodzież siedzi i nie myśli o ustąpieniu miejsca starszym czy kobietom w ciąży. Miejsca ustępują starsze osoby. Czasem mi wstyd za.nich. A kobiety są bezczelne. „ja w ciąży stalam”… To róbmy to samo,żeby nic się nie zmieniło…

Sylwia Chojnowska
Gość

Tylko każda ciąża jest inna. Każda kobieta inaczej ją znosi. Fakt ciąża to nie choroba a dar, ale jakoś trzeba funkcjonować, chodzić do pracy, robić zakupy itp. więc czasem odrobina empatii otoczenia się przydaje.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Oj, kto tego nie zna! kasy pierwszeństwa dla ciężarnych??? Czy coś takiego w ogóle istnieje? Ani w pierwszej ani w obecnej ciąży tego w każdym razie nie doświadczyłam! A o przepuszczeniu w kolejce ot, tak, z dobrej woli, można jedynie pomarzyć – jakby tego mięsa faktycznie miało zaraz zabraknąć niczym w PRL-u! Co więcej, kilka razy spotkałam się z sytuacją odwrotną – to przede mnie i mój brzuch się bez krępacji wpychano albo proszącym tonem wymagano na mnie przepuszczenie: „bo ja tylko po papieroski!”… No maskara! Z kolei moja córka najczęściej jest za głośna w sklepie, a nie raz nawet… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close