Emocje 30 sierpnia 2017

Kupię dzieciom psa albo kota, będą miały świetną zabaw (k)ę!

“Chcesz kotka?” – pyta pewna kobieta mojego syna. “Mam kilka malutkich, niedawno się urodziły. Pokażę Ci zdjęcia.” Reakcji mojego dziecka chyba nie muszę opisywać? Oczywiste jest, że był na tak. Ale dlaczego mnie – matki – nikt nie zapytał WCZEŚNIEJ o zdanie??

Niestety tego typu sytuacje zdarzają mi się stosunkowo często. Nie wiem czy akurat  mam do tego szczęście, czy może spotyka to wszystkich, nieposiadających jakichkolwiek zwierząt rodziców? W każdym razie bawi mnie to i irytuje jednocześnie.

Dlaczego? Ano np. dlatego, że co najmniej śmieszne i perfidne jest dla mnie, pytanie mnie “Dlaczego nie macie psa (lub kota)?” od osób niemających dzieci. Z całym szacunkiem, ale czy ja Was pytam, dlaczego Wy nie  macie dzieci?? No nie! Bo to nie moja sprawa.

Poza tym słabe są dla mnie argumenty, które próbujecie mi za każdym razem wciskać. Jak np. ten, że dzieci lepiej się rozwijają kiedy dorastają w otoczeniu zwierząt. Cóż, nie twierdzę, że tak nie jest, ale równie dobrze można powiedzieć, że dzieci lepiej rozwijają się gdy mają rodzeństwo i poświęcających im czas rodziców.

Albo ten wskazujący nasz dom jako wystarczający powód do zakupu zwierzaka. “Macie dom i nie kupiliście sobie jeszcze psa?!”. No patrzcie, jakie my dziwolągi jesteśmy. Może powinniśmy się zbadać u psychologa? Bo to przecież nie jest normalne… w Waszym mniemaniu oczywiście.

Jednak najpopularniejszym argumentem jest ten, że moje dzieci – jak to dzieci – lubią zwierzątka i bardzo cieszyłyby się z nowego domownika. No więc jak one chcą, to ja, kochająca mamusia, powinnam spełnić ich zachciankę.

Czy aby napewno? No nie wydaje mi się. Zresztą niewątpliwie dziwne jest to, że tego typu wnioski wysuwają osoby mające jakiegoś pupila, czyli ludzie, którzy raczej zdążyli się już przekonać z czym to się wiąże.

A pracy przy zwierzaku jest przecież niemało. Codzienne sprzątanie odchodów (z klatki, kuwety lub podwórka), odkurzanie sierści, wyprowadzanie na spacer (kilka razy dziennie), karmienie, które łączy się z dodatkowymi zakupami i nierzadko gotowaniem. Dbanie o zdrowie, a więc regularne odwiedzanie weterynarza, szczepienie, podawanie leków jeśli zachodzi taka potrzeba. No i oczywiście nauka dobrych manier (tresura) oraz wspólna zabawa, bo jej, szczególnie psy, również potrzebują. Poza tym, jest jeszcze kwestia opieki nad zwierzęciem pod naszą nieobecność, np. podczas wakacji  – bo zostawić go samopas przecież nie można.

A jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze pozostałe codzienne obowiązki, takie jak praca zawodowa, prowadzenie domu, czy wychowywanie dzieci to robi się już naprawdę ciasno w ciągu jednej doby.

I każdy powinien mieć tego świadomość. Bo wziąć zwierzaka pod swój dach to nie problem. Problemem natomiast staje się czasami codzienna opieka nad nim.

Osobiście znam ludzi, którzy sprawili sobie psa – bo mają dom, bo wszyscy dookoła posiadają psy, bo był taki słodki jako szczeniak,… – a teraz o niego nie dbają, nie poświęcają czasu i w zasadzie to woleliby gdyby uciekł i już nie wrócił. Wtedy mieliby spokój.

Więc jeśli następnym razem moje dziecko będzie się zachwycać Twoim pupilem, zamiast go zachęcać, by namówił rodziców do zakupu, powiedz mu, że zwierzę to nie zabawka, którą rzuca się w kąt, kiedy się znudzi. A mnie, zamiast oceniać i krytykować,spróbuj zrozumieć – być może mam już na tyle dużo obowiązków, że więcej nie potrzebuję.

 

13
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Natalia Proszek OczkowskaW roli mamy - wrolimamy.plJulka DydakEdyta SkrzydłoMarta Langner Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natalia Proszek Oczkowska
Gość

Ja mam dwa koty .. dlatego że je uwielbiam .. a córkę ucze do zwierząt szacunku .. jeszcze mała jest to tak nie rozumie .. ale krzywda kotom moim się nie dzieje ..

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Przypuszczam, że decyzja o posiadaniu kotów była przemyślana – i o to właśnie chodzi!

Natalia Proszek Oczkowska
Gość

Kot był zanim byłam w ciąży i tak są już do dziś .. ja miałam koty jak byłam dzieckiem tak i teraz córcia ma

Julka Dydak
Gość

Dzieci uwielbiają koty i psy, ale decyzja o przygarnięciu zwierzątka do domu powinna być przemyślana. Bo kot czy pies tonie zabawka i rośnie…!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Otóż to! Każdy powinien mieć takie podejście, to nie byłoby tyle zaniedbanych i porzuconych zwierząt!

Edyta Skrzydło
Gość

My mamy pieska

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Jakiego? ?

Edyta Skrzydło
Gość

Żebrador ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

O jeja, jaki śliczniutki!!! ?

Julka Dydak
Użytkownik

Taa! Dobry artykuł. I dziwne myślenie tych którzy posiadają psa. Ten który go nie posiada to zły człowiek… ??? Nie dziwię się Twojej reakcji, bo pies to faktycznie nie zabawka, gdyby inni byli tego świadomi to nie byłoby schronisk dla zwierząt.

Marta Langner
Gość
Marta Langner

Ja niestety jestem niechlubnym przykładem…pare lat temu tez kupiłam córeczce zwierzaka,świnkę morska,która nie miał się kto zająć-koniec końców,gdy wyjeżdżaliśmy na wakacje wzięła ja moja mama i świnka od tego czasu jest tylko przez nas ,,odwiedzana”.Dzieki temu wiem,ze żadne poważniejsze zwierzątko jak pies czy kot nie wchodzi w rachubę,właśnie z powodów które wypisałeś w artykule.Tez codziennie słyszę ,,mamo,zobacz jaki słodziak,chce takiego”ale mam świadomość,jak by się to skończyło.

Gościnne wtorki 29 sierpnia 2017

Tata nie jest gorszy od mamy

Mówi się, że najważniejszą osobą w życiu dziecka jest jego matka. Choć to ona nosiła maleństwo pod swoim sercem, rodziła w bólach i męczarniach, ojciec odgrywa również kluczową rolę w wychowaniu młodego człowieka. Nie wiem czym to jest spowodowane, że matki stawiane są na piedestale, a o ojcach zawsze się zapomina. Czytamy w artykułach, że matka to czy tamto, a gdzie tata???

W naszym domu od samego początku mąż brał aktywny udział w życiu zarówno Jakuba, jak i teraz Agaty. W okresie ciąży nie jest ważne tylko i wyłącznie spełnianie zachcianek przyszłej mamy, ale także nawiązanie więzi z nienarodzonym maluchem. Warto pozwolić tacie uczestniczyć w badaniach USG czy przy wyborze wyprawki. Warto również po urodzeniu malucha nie zostawiać taty gdzieś tam w tyle, lecz dać mu możliwość zaopiekowania się maleństwem.

Czasami matki same sobie robią krzywdę odsuwając partnera na dalszy plan. Potrzeby dziecka są najważniejszą rzeczą dla rodzica, ale tata to też rodzic. Oprócz tego, że może zająć się maluszkiem, to również takim sposobem odciąży nas – matki od całodobowej opieki nad dzieckiem.

W naszym domu od samego początku dzielimy się obowiązkami. Chcemy jednakowo uczestniczyć w życiu naszych dzieci. To ja cały dzień, kiedy to mąż był w pracy zajmuję się Jakubem i Agatą. Gotuję, spaceruję z nimi czy się bawię. Czasami sprzątamy razem czy robimy inne ciekawe rzeczy, np gramy w gry czy układamy klocki. Po powrocie Męża dzieci rzucają mu się na szyję i nie mogą nacieszyć się obecnością taty.
Takiej radości nie wolno zabierać dziecku, więc dzieciaki spędzają wieczory razem.

Wspólne rytuały, jak już Wam kiedyś pisałam, są dla nas bardzo ważne. Może nie trzymamy się sztywno godzin, bo patrzymy na potrzeby dzieci, ale postępujemy zawsze zgodnie z tym, co sobie wypracowaliśmy.

Wspólna kąpiel w wannie lub pod prysznicem z tatą to istne szaleństwo. Można robić wąsy z piany i nurkować. Zawsze zabawa jest tak dobra, że w większości przypadków trzeba wycierać podłogę. Ale jest plus – płytki lśnią, a buzia naszego słonka jest zawsze uśmiechnięta. Przygotowanie do kolacji, czyli wycieranie po kąpieli, ubieranie się w piżamkę oraz atrakcja wieczoru – czesanie włosów. Pozostaje zjedzenie kolacji, czy też nakarmienie piersią w przypadku Agaty- tutaj tata nie pomoże, umycie ząbków i błogi sen.

Jak widzicie, tata jest bardzo ważny w życiu Waszych pociech. Dajcie sobie pomóc i pozwólcie ojcom zająć się dzieciakami. Dla naszych facetów, to również cudowna przygoda.

Choć ogólnie uwielbiamy spędzać czas we czworo, to daję dzieciakom i tacie również ich przestrzeń.
Tylko ojciec i dzieci.
Lubię ich podglądać jak się razem bawią – zastanawiam się wtedy kto ma większą frajdę. Tata czy dzieci. Najważniejsze dla mnie jednak jako mamy jest zobaczenie szczęśliwych i dopilnowanych dzieci oraz radości w oczach ojca.

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Kowalczyk
Gość

Ja zauważyłam, że ile bym syna nie tulila, głaskała, kupowala zabawek jak widzi tate to jest najwspanialszy na swiecie mimo, że to ja młodemu ciagle cos kupuje, gdy jest chory a mąż jest w pracy a ja czówam i dbam itp. I dłuzej siedze z nim to jak mąż mu da kubek soku heheh to najwspanialszy tatuś na świecie :-D..

Aneta Wnuk
Gość

Tata od rana do nocy w pracy jest ale jak wraca do domu to bawi się z chłopakami. Jego zadaniem jest kąpiel starszego i pomoc przy kapaniu młodszego. To on szykuje mleko i kładzie spac starszego synka. Zmienia mlodszemu pampersy oczywiście o ile jest w domu. Ogólnie bardzo nam pomaga

Sylwia Wnuk
Gość

Tata? Hmmm głównie rozpuszczaniem dzieci :D powszechnie wiadomo ze kiedy tata przekroczy próg domu zaczynają się najlepsze wyglupy :D

Karina Żółkowska
Gość

Tata? Hmmm.
Jeden (ex) zapomniał że ma dzieci
Drugi jest najlepszym tatą na świecie dla swojego dziecka jak i dla moich dzieci z ex. Sprząta, gotuje, bawi sie, odrabia lekcje i wychowuje!

Monika Patoka
Gość

Obecnie niczym

Basia Chwała
Użytkownik

U nas od początku tatuś jest obecny: pomaga przy zmianie pieluch, w nocy to właśnie tatuś wstaje jak maluch płacze i podaje mamusi do cycusia, teraz jak szkrabik jest już większy (9mc) to właśnie z tatusiem jdst najlepsza zabawa – również w nocy kiedy zjadwszy cycucha szkrabik stwierdził że juz mu się nie chce spać :) odwraca się do tatusia, tryka go w ramię i wola – ej ti :) tata tata :) :)

W przedszkolu 27 sierpnia 2017

Kto jest beksą i mazgajem, ten się do nas nie nadaje!

Znacie słowa tej piosenki? Nie wiem, jak Wy, ale ja jako trzylatka śpiewałam tak w przedszkolu. Wtedy pewnie pierwszy raz dowiedziałam się, że płaczą „beksy” i „mazgaje”.

Na pewno zdarzyło Ci się słyszeć, jak ktoś obcy zwraca się do dziecka „taki duży, a tak płacze”. Niestety dla wielu ludzi łzy są przejawem słabości. A i czy Tobie nie przytrafiło się powiedzieć „nie płacz, przecież nic się nie stało”. Oczywiście nie ze złej woli! Ale przyznaj, że bagatelizujemy smutki dzieci – uważamy, że nie są one warte łez.

Nie zabraniajmy naszym dzieciom płaczu. Nawet jeśli z naszego punktu widzenia, nic się nie stało – nie wmawiajmy tego dziecku. Naturalnie, że w ten sposób chcemy pomóc zmniejszyć cierpienie, ale ono ma prawo czuć to, co czuje i ma prawo do okazywania emocji. Tłumiony płacz może przynieść więcej krzywdy niż pożytku. Zamiast mówić „nic się nie stało”, popatrzmy na dziecko z empatią i wtedy zareagujmy: przytulmy, szepnijmy „jestem tutaj”, wysłuchajmy, spróbujmy rozwiązać problem.

Przyjrzyjmy się sobie – przecież też zdarza nam się płakać. W przeróżnych okolicznościach – gdy stanie się coś przykrego, gdy nie potrafimy sobie poradzić z rzeczywistością, gdy czujemy się bezradni, a także, gdy jesteśmy bardzo zmęczeni, albo gdy czujemy ulgę po stresującym przeżyciu. Płacz pomaga, oczyszcza i uspokaja. Jest po prostu potrzebny, by odreagować, pogodzić się z trudną sytuacją, albo by spojrzeć na zdarzenie z innej perspektywy. Ktoś mądry kiedyś powiedział: Zobaczysz wszystko inaczej i o wiele lepiej oczami, które wylały łzy.

Tak samo jest z dziećmi, więc pozwólmy im wyrzucić z siebie nadmiar trudnych emocji. Wyobrażasz sobie, żeby ktoś zabronił Ci nie tylko płakać, ale i złościć się, czy denerwować? Tymczasem dzieci, które płaczą, złoszczą się i denerwują, określa się niegrzecznymi. Jakie to niesprawiedliwe, tym bardziej że dziecko dopiero poznaje świat i własne emocje.

Nie bójmy się, że przez takie podejście, wychowamy beksę, która nie poradzi sobie w życiu. Mówiąc „płacz ci w niczym nie pomoże” sygnalizujemy, że uczucia dziecka nie są ważne, a okazywanie emocji jest złe. A one same nie znikną – dziecko nauczy się innego sposobu, by je rozładować np. agresją, zachowaniem autoagresywnym. Może też zamknąć się w sobie, a napięcie będzie się kumulowało, prowadząc do frustracji czy chorób.

Albo spójrzmy na to z drugiej strony – przecież chcemy, żeby nasze dzieci były wrażliwe na krzywdę i cierpienie drugiego człowieka.  A gdy Twoje dziecko czuje, że nie zgadzasz się na jego płacz i nie akceptujesz jego smutku, jak ma zrozumieć smutek innych? Dla kogoś, kto słyszy „nie płacz, nic się nie stało”, także płaczący kolega będzie słaby, przecież nie ma powodu, by tak się mazał.

Emocje są niezwykle skomplikowane, nawet dla nas dorosłych, więc pomagajmy dzieciom je nazywać, zrozumieć i zmierzyć się z nimi. Nauczmy, że to, co dziecko przeżywa, jest ważne i warto to zaakceptować. Pozwólmy dzieciom płakać! Tłumaczmy, że jego smutek jest naturalną odpowiedzią, gdy coś boli, gdy się stresujemy, cierpimy.

A zamiast mówić „nie płacz”, lepiej powiedzieć np.:
Jestem przy tobie.
Jak mogę ci pomóc?
Pokaż, gdzie boli.
Co się stało? Opowiedz.

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa Kowalczyk
Gość

:-( masz rację…kurcze nigdy jakoś nie zastanawialam się nad tym głębiej…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dziękuję

Lucyna Bożek
Gość

Dobrze napisane . Bardzo jestem anty jak ktoś dokucza , dogryza smutnemu dziecku . Nie raz spotykałam się z negatywną reakcją w bliskim otoczeniu , które wyśmiewa płaczące dziecko .

Marta Obtułowicz
Gość

Wysmiewac placzace dziecko? To wysmiejmy zdenerwowanego doroslego. Wiadomo, ze jakos ten placz trzeba zalagodzic, ale pomysl zanim cos powiesz… tak samo jak wkurza mnie porownywanie do innego dziecka. Popatrz jaki tamten grzeczny! Moj tez jest grzeczny, a ze jest ruchliwy to tylko sie cieszyc!

Zuzanna Szumińska
Gość

Tak… Też nie lubię porównywania i mówienia np.: zobacz, bo x i y uczą się lepiej niż ty, dlaczego ty tak nie możesz

Ewa Kowalczyk
Gość
Ewa Kowalczyk

Smutne i prawdziwe…otworzyłaś mi oczy…

Marta Kosieradzka
Gość

Cała prawda

Sylwia Romańska
Gość

Nigdy,przenigdy tak nie robię. I szału dostaję, gdy ktoś mówi do jednego z moich synów : taki duży, a płacze albo co gorsza : chłopak i płacze? Musisz być twardy! No wtedy to już jestem mega wściekła.

Gosia Król
Gość

Kasia też się zdenerwowalas na tekst tej piosenki, pamiętasz?

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close