Emocje 26 maja 2013

Mama i Ja

Stoję u progu drzwi łazienki. Swymi dużymi oczami, ukradkiem obserwuję kobietę – wysoką, zgrabną, niezwykle piękną, elegancko ubraną, podkreślającą swoją urodę czarnym tuszem do rzęs oraz czerwoną szminką.
– Kiedy dorosnę, będę taka jak Ona – pomyślałam.

To był czas wielkiej fascynacji postacią mojej Mamy. Uważałam Ją za chodzący ideał. W szkole na lekcjach języka polskiego pisałam o Niej wypracowania na temat „wzoru do naśladowania” i byłam w tym wyjątkiem, bo reszta klasy pisała wówczas głównie o Janie Pawle II.

Na pytania – dlaczego uważam Mamę za wzór godny naśladowania, odpowiadałam: bo jest piękna (ojj tak, byłam wtedy wpatrzona w Nią jak w obrazek ;-) ), niezwykle mądra, bardzo pracowita, doskonale dba o dom i w ogóle jest super!

Zawsze miałyśmy ze sobą dobry kontakt, dużo rozmawiałyśmy (ja byłam typem gaduły – katarynki, więc Mama na nudę chyba nigdy ze mną nie narzekała ;-) ). Bardzo lubiłam wspólnie spędzony z Nią czas, długie spacery trzymając się za paluszek (tak, za paluszek, nie za rączkę ;-) ) i ogólnie rzecz biorąc, nie znosiłam tych chwil czy nawet dni, kiedy nie było Jej blisko.

A potem przyszedł okres dojrzewania, czas wielkiego buntu, rozwód rodziców… i Nasze drogi gdzieś jakby się rozeszły. Ona poszła w jedną stronę, ja w drugą. Ona chciała rozpocząć nowe, lepsze życie, ja chyba też.

I tak, to co kiedyś było Naszą wielką siłą, stało się tylko wspomnieniem. Brak wspólnie spędzanych chwil, a przede wszystkim szczerych rozmów trochę Nas poróżnił. Prawdę powiedziawszy nawet skłócił.

Dziś sama jestem Mamą. Nieśmiało stwierdzam, że droga którą obrałam i rola w jaką się wcieliłam, pomogła mi dojrzeć, zmienić punkt widzenia na pewne sprawy i wyznaczyć inne priorytety.

Są takie sytuacje z przeszłości, które chętnie bym zmieniła. Są takie słowa, które chętnie bym cofnęła, ale nie da się. I trudno. Widocznie tak musiało być, bo przecież człowiek na błędach się uczy.

Życie nie pytając o pozwolenie o pozwolenie, dodało do mojego bagażu kolejne doświadczenie, o które jestem „bogatsza” i mądrzejsza. Bardzo chciałabym się nim podzielić i przekazać wszystkim innym buntownikom, by nie powielali mych błędów i zawsze, niezależnie od sytuacji kochali oraz szanowali swoje Mamy!

(choć wiem, że młodzi gniewni nie lubią słuchać rad starszyzny, więc pewnie moje słowa i tak trafią do lamusa.. )

Jedno wiem na pewno – Matka niezależnie od tego jak wygląda i gdzie pracuje, za trudy i  „cierpienia” jakie znosi od początku Naszego istnienia, by wychować Nas na ludzi, zasługuje na wszystko co najlepsze! A już na pewno, na dożywotni szacunek!

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 23 maja 2013

Trochę inny Dzień Matki

Zbliża się Dzień Matki. Macie pomysły, jak będzie wyglądał? Co będziecie robiły? Pewnie przyjmiecie pierwsze nieporadne życzenia i laurki od dzieci, a potem pewnie pójdziecie z „dorosłymi” życzeniami do Waszych Mam. Tak to sobie wyobrażam i tak to powinno wyglądać. No właśnie, powinno, ale…. Dziecko pewnie mi jakiegoś buziaka z tej okazji “sprzeda”, a co ja zrobię potem? Otóż jak co roku, kupię jakiś ładny znicz i pójdę na cmentarz zapalić go na grobie mojej Mamy. Pewnie się też jak co roku pomodlę za Nią.

Jestem dorosła, moja Mama nie żyje od wielu lat, teoretycznie powinnam się z tym pogodzić, ale to nie takie proste, można nauczyć się z tym żyć, ale pogodzić? Niby jak? W którym miejscu siebie mam szukać zgody na to, że Duśka nie ma babci? Na hasło babcia pokazuje na zdjęcie, to cała jej „znajomość” z babcią. Jest mała, nie rozumie co to znaczy, że babcia umarła i poszła do nieba. Ja jestem większa i też tego nie rozumiem. No bo jak to, dlaczego?! Przecież powinna tu być, patrzeć na swoją wnuczkę, brać ją na kolana i opowiadać mniej lub bardziej mądre historie, albo zabierać na długie spacery, żebym ja miała czas spokojnie coś do Was napisać, albo zrobić cokolwiek innego. Powinna po prostu być. Każde dziecko potrzebuje babci, tak samo jak każde potrzebuje mamy –  i z tego się nie wyrasta –  uwierzcie mi, z tego się nie wyrasta nigdy. Można mieć takie wrażenie, przychodzi czas, że chce się być dorosłym, usamodzielnić się, ale zawsze gdzieś w podświadomości tkwi jak amen w pacierzu, że jakby co to jest mama, przyjdzie, przytuli, pomoże. Do mnie już nie przyjdzie, nie umiem i nigdy nie będę umiała tego zrozumieć.

Wiedziałam, że moja Mama umrze. Głupio to brzmi? Może i tak, nie zmienia to faktu, że wiedziałam, że śmierć jest za rogiem. Nie pytajcie skąd, nie wiem skąd wiem takie rzeczy, po prostu wiedziałam. Usiłowałam oszukać samą siebie, wmawiałam sobie, że to nie jest prawda, że to niemożliwe, że mi się wydaje, że ciągle jestem w szoku bo przecież Babcia ledwo co umarła. Sny, które miałam w tamtym czasie uznałam za przedłużenie dziennej paranoi, nie przyjmowałam ich treści do wiadomości. Sprawdziło się wszystko, nawet tak absurdalny sen, że pierwszy raz grób Mamy zobaczyłam wcale nie na pogrzebie tylko później i byłam kompletnie sama. Na pogrzebie zwyczajnie nie wytrzymałam do końca….

Uciekałam przed tą wiedzą i dziś bardzo tego żałuję, bo myślę, że jeżeli ja wiedziałam –  nie przeczuwałam – ale wiedziałam, to tym bardziej moja Mama to wiedziała. Niestety żadna z nas nie miała odwagi powiedzieć tego głośno. Zabrakło ostatniej rozmowy, pożegnania, ostatnich słów ważnych i nieważnych, ostatniego „ Mamo kocham Cię”. Zawsze już będę miała do siebie żal o to, że nie miałam odwagi powiedzieć głośno z jak wielkim strachem wchodziłam co dzień do szpitala, właściwie z myślą, czy to już czy jeszcze jeden dzień będzie nam darowany.

Moja mama chorowała na nadciśnienie, niby coś o tym wiedziałam, ale niewiele. Chroniła mnie. Z jednej strony uważam, że niesłusznie, że tak nie powinno być, że powinnam wiedzieć, że miałam prawo, że… że… że…. Z drugiej strony zastanawiam się, co ja bym zrobiła na jej miejscu i…. no cóż, też bym nic Duśce nie powiedziała. Ani teraz ani za dziesięć lat, robiłabym wszystko żeby żyła w nieświadomości i błogim poczuciu bezpieczeństwa. Każde dziecko ma prawo czuć się bezpiecznie, każda matka ma obowiązek o to zadbać. Dopóki nie miałam Duśki inaczej na to patrzyłam, nie raz w myślach pytałam Mamę czemu mi nic nie powiedziała, teraz nie muszę pytać, już wiem.

A nadciśnienie to nie jest choroba śmiertelna, można z nią żyć, szczególnie pod opieką dobrego lekarza, a Mama takiego miała. Nie da się wytłumaczyć tego co się stało, zwyczajnie się nie da, przynajmniej nie z medycznego punktu widzenia. Nie wiem czy w ogóle z jakiegokolwiek się da.

Jak wyglądało nasze ostatnie spotkanie? Przewrotnie, tak dziś o tym myślę. Bo to były moje urodziny i  wtedy pierwszy raz od dwóch tygodni widziałam Mamę uśmiechniętą, spokojną, w dobrym stanie. Oczywiście od razu przekonałam siebie, że mam urojenia i utwierdziłam się w przekonaniu, że nie powinnam mówić o nich głośno. Mama poprosiła, żebym jej następnego dnia przyniosła wałki do włosów. Z głupia frant zapytałam po co Jej wałki w szpitalu. „Bo umierający człowiek też musi ładnie wyglądać” A co ja na to? „Nie martw się do trumny malują”. Czarny humor był u nas w domu na porządku dziennym, nic nadzwyczajnego. Kilka godzin później te żarty przemieniły się w ponurą rzeczywistość, następnego dnia już nie było.

Na pogrzebie Taty (umarł jak miałam trzynaście lat) ktoś, nie pamiętam kto, powiedział do mnie: nie płacz, masz jeszcze Mamusię. Kochałam mojego Tatę bardzo, wtedy potraktowałam te słowa jak bluźnierstwo, osiem lat później zrozumiałam jak wielką mądrość w sobie niosły.

Tak więc na Dzień Matki kupię jakiś wyjątkowo duży znicz, żeby się długo palił, usiądę na ławce przy grobie i będę wspominać. Jaka była, jak się uśmiechała, jak jadłyśmy razem lody, jak piekłyśmy ciasteczka, jak się kłóciłyśmy też. Oczywiście, że się kłóciłyśmy, niby czemu nie? Ale jednego zawsze mogłam być pewna, cokolwiek by się nie działo zawsze stanie po mojej stronie. Nawet jak nie miałam racji, nigdy nie powiedziała tego publicznie, czekała aż zostaniemy same, żeby spokojnie ze mną porozmawiać. I przypomnę sobie jak dobrze było nam razem i pewnie jak zwykle popłaczę sobie, że nigdy już tak nie będzie.

Kochajcie swoje Mamy, nie tylko w Dzień Matki, nie zapominajcie im mówić jak bardzo je kochacie, ot tak, bez okazji. Pamiętajcie, że ten dzień to nie tylko Wasze święto, jest ktoś kto czeka, nie pozwólcie żeby to czekanie trwało zbyt długo.

Mamo kocham Cię.

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Guest
Guest
6 lat temu

Pięknie napisany tekst… od serca! Poryczałam się :( Czytając go czułam jakbyś pisała o mnie z jedną różnicą, nie spodziewałam się, że gdy wrócę z obozu letniego nie będę mogła zamienić z Mamą słowa, bo już Jej z nami nie będzie:( Był to dla mnie koszmar! Minęło już 12 lat, a ja czuję jakby to było wczoraj. Smutek i pustka w sercu pozostaną na zawsze! Od 10 miesięcy sama jestem mamą więc muszę być silna, ale w dniu takim jak dziś człowiek nie wytrzymuje i się rozkleja :( Pozdrawiam Cię gorąco :)

Paulina
Paulina
6 lat temu

Pięknie napisany tekst… od serca! Poryczałam się :( Czytając go czułam
jakbyś pisała o mnie z jedną różnicą, nie spodziewałam się, że gdy
wrócę z obozu letniego nie będę mogła zamienić z Mamą słowa, bo już Jej z
nami nie będzie:( Był to dla mnie koszmar! Minęło już 12 lat, a ja
czuję jakby to było wczoraj. Smutek i pustka w sercu pozostaną na
zawsze! Od 10 miesięcy sama jestem mamą więc muszę być silna, ale w dniu
takim jak dziś człowiek nie wytrzymuje i się rozkleja :( Pozdrawiam
Cię gorąco :)

Mirella
Mirella
6 lat temu
Reply to  Paulina

Ale przyznaj, że jak jesteś mamą, to troszkę lżej to święto mija, prawda? Mnie jest łatwiej odkąd mam Duśkę. Przytulam i pozdrawiam!

Paulina
Paulina
6 lat temu
Reply to  Mirella

Faktycznie jest trochę lżej, Brunko jest dla mnie największym Skarbem :)
Pozdrawiam

Mirella
Mirella
6 lat temu
Reply to  Paulina

A poczekaj na pierwszego buziaka na Dzień Matki, to jest dopiero radość!

Patrycja Arent
4 lat temu

:'( czytajac ten tekst wyobrazalam sobie siebie i swoja mame. Tylko ze nam nie bylo dane sie z Nia pozegnac. Lzy same plyna na mysl co by bylo gdyby :'(

Ann
Ann
3 lat temu

Czytałam ten tekst już wcześniej, ale w tym roku nabrał jeszcze więcej smutku. Znałam dziewczynę odkąd byla kilkutetnim brzdącem. Minęło sporo lat. Zostala mamą dwóch córek i wkrótce miał przyjść na swiat synek. Nie mogła się go doczekać. Ale los dał jej tylko parę dni żeby przytulać małego. Pojawiły się komplikacje poporodowe i po kilku tygodniach w śpiączce młoda mama odeszła. Ośmiolatka , nieco ponad roczna dziewczynka i noworodek stracili mamę. Młodsi nawet nie będą pamiętali że była w ich życiu…

Kulinaria 22 maja 2013

Bułeczki drożdżowe z kruszonką

Bułeczki drożdżowe z kruszonką

W weekend zawsze gości u mnie na stole coś słodkiego. Czasem jakieś ciasto, czasem ciasteczka, czasem bułeczki. W zależności od humoru, smaków i życzeń domowników :)

Jednym z przepisów do których regularnie wracam są bułeczki drożdżowe z kruszonką. Proste, szybkie, smaczne no i dają wiele możliwości. Można je nadziewać do woli: dżemami, powidłami, marmoladą, nutellą, budyniem lub pozostawić puste. W każdej wersji będą pyszne i rozejdą się w mgnieniu oka.

Składniki

Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
1/3 szklanki cukru
szczypta soli
szklanka ciepłego mleka
4 łyżki roztopionego masła
2 jajka

Kruszonka:
1/2 szklanki mąki
4 łyżki cukru
4 łyżki masła

Sposób przygotowania

Robimy rozczyn z drożdży: drożdże zalewamy ok. 1/3 szklanki mleka oraz łyżeczką cukru. Jajka mieszamy bardzo dokładnie z cukrem. Rozczyn z drożdży dodajemy do mąki, dodając ubite z cukrem jajka, pozostałą część mleka i 4 łyżki roztopionego i ostudzonego masła. Następnie zagniatamy ciasto do momentu aż zacznie odchodzić od ręki. Zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu pod przykryciem.

Składniki na kruszonkę zagniatamy, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika.

Z ciasta formujemy małe bułeczki, ewentualnie nadziewamy.

Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i zostawiamy na ok. 30 min. żeby nieco podrosły.

Kruszonkę wyjmujemy z zamrażalnika i ścieramy na tarce. Bułeczki smarujemy rozkłóconym jajkiem i posypujemy kruszonką.

Pieczemy w piekarniku przez ok. 20 minut w 200 st. aż bułeczki drożdżowe będą rumiane.

Koniecznie sprawdź inne nasze przepisy.

bułeczki

Subscribe
Powiadom o
guest
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Edyta Skrzydło
Edyta Skrzydło
6 lat temu

Ale cudownie wyglądają, zapewne i tak smakują.

Amelia Rudnicka
5 lat temu

Można do nich dodać dżem?

Paulina Garbień
5 lat temu

Oczywiście, zarówno dżem, jak i czekoladę do smarowania czy inny krem typu nutela, powidła. Można poeksperymentować z serem czy masą budyniową gęstą co kto lubi :)

Kamila Odolińska
Kamila Odolińska
5 lat temu

mam pytanie pieczemy bez termoobiegu?

Paulina Garbień
5 lat temu

Można używać termoobiegu, ale wtedy temperatura powinna być ustawiona na 180 stopni, trzeba też kontrolować stopień wypieczenia żeby ich nie przypalić

Gosia
Gosia
5 lat temu

Pyszne polecam , zrobiłam bez kruszonki . Są smaczne nawet na następny dzień

a matter of taste
a matter of taste
5 lat temu

Z pewnością bardzo smaczne bułeczki. Natomiast ja zapraszam do mnie po przepis na bułeczki drożdżowe z nadzieniem wiśniowo-serowym: http://amatteroftaste.pl/na-sniadanie/buleczki-drozdzowe-z-nadzieniem-wisniowo-serowym/

iza f
iza f
5 lat temu

Fajnie jest uformowac kuleczki i wsadzic je do foremek do muffinek ;

Jadwiga Zyza
5 lat temu

fajny przepis, tylko prawdziwa kruszonka tak nie powstaje.Dodajemy np.4 łyżki cukru i tyle samo masła + 1/2 szkl.mąki.Kruszonkę wyrabiamy sprawnie palcami,nie całymi dłońmi, tak że od razu powstaje kruszonka,a nie jednolita kula ciasta.trzeba do tego trochę wprawy.

Agata
Agata
4 lat temu

Na ile bułeczek jest ten przepis? :)

Paulina Garbień
4 lat temu
Reply to  Agata

Zwykle wychodzi mi ok 20-24 sztuki wielkości mniej więcej pięści.

Natalia
Natalia
4 lat temu

Przepyszne, zrobiłam sobie taki prezent na Dzień Kobiet. W połączeniu z kakałkiem . Coś wspaniałego <3 :D

Magda
Magda
4 lat temu

Upieklam wlasnie, mimo ze nie jestem kulinarnie uzdolniona wyszly wysmienite. Dzieci zachwycone ? dziekuje za przepis ?

Beata W.
Beata W.
4 lat temu

SĄ WSPANIAŁE!!! Właśnie się zajadam z rodziną.Zrobiłam z powidłami i kruszonką.PYCHA.
Pozdrawiam.

Anna Maślarz
Anna Maślarz
4 lat temu

Dawno tak dobrych bułek nie jadłam!!! Rewelacja, własnie upiekłam i się zachwycam razem z dziećmi. Będę często robiła, być może nastepnym razem zrobię z jakimś nadzieniem. Dziękuję za przepis i serdecznie polecam.

ElaJ
ElaJ
4 lat temu

Bułeczki wychodzą przepyszne…Ja nadziewam i dżemem i owowocami.Teraz jagodami, bo akurat są dostępne. Właśnie za kilkanaście minut wstawiam do piekarnika ? dziękuję za przepis

Agata
Agata
4 lat temu

Wspaniałe bułeczki. Wyszły mi 22 sztuki. Dzieciaki rozpracowaly to w godzinę. Polecam wszystkim.

Katarzyna
Katarzyna
4 lat temu

Dzisiaj mam czas więc piekę. Jeszcze są w piekarniku ale wyglądają już tak apetycznie że nie mogę się doczekać jak je spróbuję. Polecam!!!

Justyna Witkowska
Justyna Witkowska
3 lat temu

Zrobiłam bez kruszonki i po prostu są niebianskie w smaku :D pozdrawiam :)

Aga
Aga
3 lat temu

Ja to będę musiała z dwóch porcji zrobić bo 22 sztuki to jest stosunkowo za mało dla mojego i mojej rodzinki brzusia :)

Ania M
Ania M
3 lat temu

Super bułeczki ? Pyszne

Iza
Iza
3 lat temu

Upiekłam i wyszły pyszne. Zdecydowanie polecam każdemu :)

Barbara Jakubik
Barbara Jakubik
3 lat temu

Upiekłam właśnie bułeczki wg tego przepisu. Wyszły super:
” Zrób bułeczki fajna sprawa,
świetna potem jest zabawa.
Gdy rodzina pałaszuje
wtedy ty się dobrze czujesz”.
Polecam na jesienne, długie wieczory.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close