Uroda 16 marca 2014

Mamo zabiorę cię do dentysty

Ząb mnie rozbolał. Nagle i złośliwie. I wrednie. Przecież dostał lekarstwo i miałam się zgłosić za tydzień! A tu już wczoraj wieczorem wiedziałam, że jest źle, gorzej – jest bardzo źle. Leki przeciwbólowe nie chciały współpracować. Noc przespałam z lodem na twarzy – cztery kostki lodu zawinięte w chusteczkę do nosa przynosiły ulgę na mniej więcej dwie godziny. Po tym czasie lód się topił i budził mnie koszmarny ból. Szłam do lodówki po nowy okład  i tak kilka razy w nocy.

No dobrze, noc się skończyła, coś by trzeba zrobić.

Udałam się do mojej przychodni. Bardzo miła recepcjonistka poinformowała mnie, że stomatolodzy będą dopiero po południu i na pewno któryś mnie przyjmie, przecież jestem z bólem. Po południu? Jak ja już po ścianach chodzę? Niby mogłam jeszcze kilka godzin pocierpieć, jakoś bym dała radę, ale w czym innym problem. Akurat mojemu mężowi wypadł dzień obowiązkowej wizyty w urzędzie skarbowym, nie ma zmiłuj, skarbówka spóźnień w składaniu deklaracji nie lubi. Nie wiem czemu, dziwna jakaś, no ale nie lubi, zaraz kary przywala. Gdzieś w głowie zahuczała mi świadomość, że po południu absolutnie nie mam z kim zostawić dziecka, nie mam i koniec. Sympatyczna pani Monika z rejestracji zaproponowała, że skseruje mi kartę i mogę spróbować w innej przychodni. Uczepiłam się tego pomysłu jak tonący brzytwy. O święta naiwności! W dwóch kolejnych przychodniach również usłyszałam, że lekarze będą po południu. Co oni się nagle wszyscy tacy drugozmianowi zrobili?! Zawsze musiałam zrywać się rano (przynajmniej z mojego punktu widzenia) marudziłam, że mogliby trochę później pracować i nagle co? Postanowili się do mnie dostosować? Wszyscy???

Wróciłam do domu i naradziłam z mężem. Nie bardzo było o czym dyskutować, decyzja mogła być tylko jedna, po południu zabieram Duśkę ze sobą. Jakoś to będzie…

Chwila na dygresję. Drogie przyszłe mamy, jeśli macie w swoim życiu jakiekolwiek niezałatwione sprawy czy to zdrowotne czy inne, załatwcie je teraz, nigdy nie zakładajcie, że “jakoś” to będzie. Tak naprawdę bardzo trudno to “jakoś” poukładać, jeżeli nie ma się kogoś pewnego do pomocy. Ja nie mam. Od początku wiedziałam, że będziemy zdani tylko na siebie i w sumie mnie to nie przerażało. Na co dzień jest w porządku, ale w sytuacjach ekstremalnych „jakoś to będzie” nabiera zupełnie innego wydźwięku. Planujecie wizytę u lekarza, w urzędzie, remont, przeprowadzkę, czy cokolwiek innego większego kalibru zróbcie to teraz, póki nie macie dzieci, żeby potem nie musiało być “jakoś”. I nigdy przenigdy nie zakładajcie, że Wasze dziecko będzie jak te słodziaki na reklamach pampersów, bo różnie w życiu bywa. Zdecydowanie lepiej wszelkie rewolucje życiowe przeprowadzić przed przylotem bociana.

Zapakowałam do torby pięć książeczek, Duśka wzięła w rękę ulubionego (akurat tego dnia ulubionego, bo to się zmienia jak w kalejdoskopie) pluszaka, no i w drogę. Zazwyczaj to mama zabiera chore dziecko do lekarza, ale u mnie zawsze coś musi być inaczej niż standardowo. To Duśka zabiera mnie.

Nasza przychodnia jest nieduża, nie ma obszernej poczekalni, ale jest bardzo przytulna i przyjazna. Pod gabinetami lekarskimi mały stolik dla dzieci, dwa krzesełka, kartki, kredki, klocki i karty do gry „Zagadki Smoka Obiboka”. Atrakcji wystarczyło, aby dziecko nie nudziło się czekając. Miło, że pomyśleli, przecież to nie przychodnia dla dzieci, mali pacjenci czasem się zdarzają, ale są tu rzadkimi gośćmi.

No dobrze, ale przecież nie mogłam zostawić dziecka w poczekalni i sama wejść do gabinetu. Takiego zaufania do świata to ja nie mam, o nie!

I tu okazało się, że nasza przychodnia w pełni zasługuje na nazwę „Rodzinne Centrum Zdrowia”. Mną zajęła się pani stomatolog a moją córką jej asystentka. Posadziła dziecko przy swoim biurku, dała kartkę, udostępniła wszystkie mazaki jakie tam stały i … została zagadana na śmierć :D O tak, moje dziecko to potrafi. Głośno komentowała wszystko co rysowała, a wiadomo, że jak dziecko komentuje, to nie sposób nie reagować ;)

A ja? Kolejny rentgen, kolejna zagadka stomatologiczna. Ale ze mną to zawsze tak, im bardziej nietypowy przypadek tym większe prawdopodobieństwo, że to mnie się przytrafi. Tak do końca to nie wiadomo, który ząb i czy w ogóle ząb powoduje, ze boli mnie pół twarzy. No może ćwiartka – Prawa strona od żuchwy do kości policzkowej. Myślę, że podobnie bym się czuła gdybym dostała pięścią w twarz.

Moje leczenie jeszcze trochę potrwa, jutro ciąg dalszy, Duśka już umówiła się z panią Żanetą na kolejne wspólne rysowanie.

I taka refleksja mi się nasunęła – wybierając przychodnię trzeba brać pod uwagę nie tylko odległość od domu, dostępność lekarzy, ale i indywidualne podejście do pacjenta w ekstremalnych sytuacjach. No i taki drobiazg jak rejestracja pacjentów. W naszej przychodni odbywa się przez telefon, dla mnie wstawanie o piątej rano po numerek jest reliktem przeszłości, inne przychodnie nadal to praktykują. Skąd brać tyle zdrowia na chorowanie???

Ja już wiem, że wybrałam dobrze. A wybrałam przychodnię położoną w moim rejonie najdalej od domu.

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Maćkiewicz
Anna Maćkiewicz
8 lat temu

Az mnie zab rozbolal panikara dentystyczna jestem

Mirella
Mirella
8 lat temu

To idź do dentysty zanim się dorobisz tak jak ja ;) Nie ma strachu, dają znieczulenie na NFZ ;)

Milena Kamińska
Milena Kamińska
8 lat temu

przypomniało mi się jak po porodzie zrobiła mi się zgorzel, wielki ból spuchnięta twarz ja na szczęście miałam z kim zostawić dziecko i pojechałam do stomatologa , niestety blisko mnie nie ma tak pro rodzinnej przychodni :-(

Mirella
Mirella
8 lat temu

Ja już teraz wiem, że mam ósemkę do usunięcia, bo za nią robi się jakaś dziwna kieszeń gdzie się radośnie gromadzą bakterie beztlenowe i to one mnie tak załatwiły. Czekam na następny wolny dzień męża i jadę na chirurgię szczękową.

Agnieszka
Agnieszka
8 lat temu
Reply to  Mirella

A nas spotkala troche przykra sytuacja ostatnio. meza strasznie rozbolal zab i pojechalismy wszyscy do przychodni bo i z dzieciakami akurat wtedy tez szlam do lekarza, a u dentysty z bólem oczywiście go przyjęli odrazu ale dowiedzieliśmy się że na fundusz robia tylko zęby do trójki za pozostałe trzeba płacić.

Mirella
Mirella
8 lat temu
Reply to  Agnieszka

Może zależy jak jest umowa podpisana? Za leczenie kanałowe rzeczywiście płaciłam, za plombę nie.

bezaczek7
bezaczek7
8 lat temu
Reply to  Mirella

„u mnie” na południu PL robią wszystkie zęby na nfz, ale raczej się trzeba umówić wcześniej, a jak pilnie, to raczej tylko prywatnie. ponadto dziś dopytałam: jak to jest, że umawiam się na nfz, a i tak płacę za plombę? otóż na nfz plomby są srebrne lub szare, nieestetycznie wyglądają, odznaczają się od zęba, a w przednich są białe, ale nie utwardzane światłem, po prostu bez dodatku srebra, przez co też i mniej wytrzymałe. ja mam bardzo słabe zęby, mam 25 lat a już 4 martwe, jeden jedyny ząb bez plomby został(ósemka), a dziś się dowiedziałam, że aby uratować martwą… Czytaj więcej »

Mirella
Mirella
8 lat temu
Reply to  bezaczek7

Moja plomba na NFZ jest biała, fakt, że nie była utwardzana światłem, ale nie odznacza się od zęba. Widać co przychodnia to obyczaj.

Irenlit
Irenlit
7 lat temu

Wybitnie odlotowy post, ciekawe wpisy polecam wszystkim lekturę

DIY 13 marca 2014

Tort pieluszkowy dla Lili – DIY

Kiedy na świecie pojawia się mały człowieczek, zazwyczaj na powitanie obdarowujemy go jakimś prezentem. No właśnie, prezentem.. tylko JAKIM??

Generalnie pomysłów jest całe mnóstwo, od ubranek, przez zabawki i pamiątki, po praktyczne gadżety typu – kocyk czy leżaczek. Ale prawda jest taka, że jak człowiek staje przed wyborem, to jakby trochę głupieje i nie wie na co się właściwie zdecydować?

Problem staje się  jeszcze większy kiedy rodzice noworodka, mają już starsze rodzeństwo i wnioskujemy wówczas, że teoretycznie mają już „wszystko”. I ja właśnie przed takim dylematem stanęłam w lipcu ubiegłego roku, kiedy na świat przyszła druga córeczka mojej szwagierki, Lili.

W związku z tym, że drzemie we mnie artystyczna dusza, a do narodzin Lilki podchodziłam bardzo emocjonalnie, chciałam aby mój prezent był wyjątkowy, niestandardowy i  od serca.

Wymyśliłam więc, że własnoręcznie zrobię dla niej……. tort! Ale nie taki do jedzenia! Raczej do pupy… ;-)

Podaję więc przepis na (mój) TORT PIELUSZKOWY

 

Składniki:

  • Paczka pieluszek jednorazowych 
  • Patera pod tort – może być gruba i sztywna tektura, pamiętaj tylko że tort będzie dosyć ciężki, więc ta podstawa musi go utrzymać. Ja wykorzystałam do tego celu, stary, plastikowy talerz, kupiony w jakimś markecie za 5 zł
  • Sznureczek do związywania pojedynczych pampersów (ja wykorzystałam kolorową rafię)
  • Wstążeczki / Tasiemki / Kwiatki / Naklejki / Scrapki / wszelkie inne ozdoby do dekorowania tortu
  • Celofan
  • Nożyczki
  • Taśma klejąca dwustronna lub klej / ewentualnie agrafki

Dodatkowo:

  • Pluszak
  • Buciki / skarpetki
  • Opaska na głowię / dla chłopca może być czapeczka
  • Smoczek / Butelka / Kosmetyki do pielęgnacji / Kocyk / … – w moim torcie ich nie użyłam, ale Ty oczywiście możesz o tym pomyśleć, wszystko zależy od wielkości Twojego tortu oraz inwencji twórczej ;-)

Sposób wykonania:

1. Każdą pieluszkę zwiń w rulonik, zwiąż sznureczkiem by się nie rozwijały.

2. Jeśli jest taka potrzeba przygotuj paterę – wytnij koło z tektury lub (co jest zdecydowanie wygodniejsze) weź tak jak ja, gotowy, plastikowy (nieużywany już dawno) talerz.  Na wybranej podstawie tortu zacznij układać pojedyncze pieluszki, najpierw jeden poziom, następnie na nim – drugi, nieco mniejszy, itd.  W moim torcie zużyłam 68 sztuk pampersów i wyszły mi cztery poziomy.

3. Każdy poziom tortu przewiąż wstążeczką/ami tak by pieluszki się nie przewracały oraz by dodać pierwszy element dekoracji. Ja  do tego, użyłam dwóch kolorów wstążeczek – pastelowego różu i szarego, ponieważ wiedziałam, że pokój Lilki jest w takiej aranżacji i chciałam by z nim współgrał.

Ostatni, najmniejszy poziom tortu, zamiast wstążeczką „związałam” elastyczną opaską do włosów.

4. Kolejnym krokiem, jest zdobienie – w tym celu użyłam scrapków w kształcie serduszek, kwiatków i misiów, które poprzyklejałam z pomocą taśmy dwustronnej do pieluszek oraz tasiemek. Małą drewnianą klamerką przypięłam również  niewielką karteczkę z informacją dla kogo i od kogo jest owy prezent.

5. Na najwyższym poziomie tortu ułożyłam buciki, a z kolei na najniższym posadziłam misia, którego przywiązałam tasiemką do pieluszek, żeby przypadkiem się nie przewrócił  ;-)

6. Całość zawinęłam w celofan i związałam wstążeczkami w kokardki.

Voila! ;-)

Dodatkowym elementem prezentu była własnoręcznie zrobiona kartka z życzeniami, w kształcie butelki, ale nie będę już opisywać sposobu jej wykonania bo to akurat jest łatwe i chyba każdy choć raz w życiu robił coś podobnego..?!  ;-)

Powodzenia!

tort3

tort

Zdjęcia: Fizinka

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
8 lat temu

Super! Niebawem wykorzystam :D Ile mniej więcej pieluszek tu wykorzystałaś? Zazwyczaj te małe rozmiary mają mniej sztuk w paczce.

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

Dokładnie 68 sztuk i bodajże 4 z paczki mi zostały – chyba jeszcze gdzieś leżą w szufladzie :) czekają na następną okazję :)

Matka Wariatka
Matka Wariatka
8 lat temu

szkoda, że wcześniej nie było tego wpisu. Dziś Szwagierka moja urodziła drugą córeczkę a prezent spakowany ładnie w torbę prezentową, tylko kartkę dokupimy z gratulacjami :)

Budująca Mama
8 lat temu

Fajny pomysł. Ja dostałam dużo paczek z pampersami – to najlepsze prezenty, choć używamy wielorazówek, to i trochę tych pampków poszło :)

Lilu
Lilu
8 lat temu

Torcik był super, już dawno został skonsumowany :) Taki prezent zawsze jest trafiony i nie ma obaw że dziecko z niego nie skorzysta jak w przypadku niektórych ciuszków lub zabawek które nie wpiszą się w gust mamy. Tak zapakowany jak ten był cudowny. Dziękujemy
http://lilubabiesfashion.wordpress.com/

Emocje 9 marca 2014

STOP katowaniu dzieci!

Ostatnimi czasy zdumiewa mnie liczba doniesień w mediach o zakatowanych dzieciach. Jestem tym przerażona!!!!

Jak wiecie mam w domu dwójkę maluchów – Maja ma prawie 3 latka a Mateusz niespełna rok. Niewyobrażalnym jest dla mnie fakt, iż ktoś może być tak nieludzki, by zadać ból takim kruszynkom. Ale jak widać ludzkie bestialstwo nie ma granic. Czy takie zachowanie i czyny można w jakikolwiek sposób wytłumaczyć? Jakoś usprawiedliwić?

NIE, NIE, NIE, NIE!!!!!!!!!!!!!

Nie potrafię objąć umysłem takiego zachowania. Patrząc na te małe skarby, ich delikatne ciałka, na samą myśl o takim okrucieństwie chce mi się płakać. Nie potrafię wymyślić takiej kary dla kata, która byłaby adekwatna do dokonanych czynów.

Najgorszy jest fakt, że często dzieje się to w „naszym sąsiedztwie”, ktoś coś słyszał, coś widział, ale nikt nic nie mówi. Bo po co się wtrącać, a już reagować – toż to absurd! Panie pielęgniarki, lekarki w przychodniach nie są zaniepokojone siniakami, dziwnymi tłumaczeniami rodziców? Gdzie tu są ludzkie odruchy??!! Jak siebie dorośli leją po mordach to niech się obijają, ale dzieci niech zostawią w spokoju!!!

Patrząc w oczy moim dzieciom, widzę bezgraniczną miłość i ufność. Jasne, że takie szkraby potrafią człowiekowi nieźle zaleźć za skórę, to normalne. To trudy wychowania, odpowiedzialność, dojrzałość. Ale żeby z premedytacją podnieść na nie rękę, pas, kabel, młotek czy co tam jeszcze te bestie wymyślają??!! I to systematycznie, jeden siniak czy złamanie się nie zagoi, a małe ciałko ponownie zostaje okaleczone. A psychika? Taki mały człowieczek, jeśli przeżyje, już nigdy nie zazna spokoju. Nie rozumie zachowania dorosłych, nie wie czym sobie zasłużył na takie traktowanie. Ale czy potrafimy odpowiedzieć na to pytanie – czym to dziecko sobie zasłużyło na takie traktowanie? Na takie cierpienia? Czy Ci zwyrodnialcy myślą, że im mniejsze dziecko tym słabiej odczuwa ból?!

Jak tylko pomyśle sobie, albo wyobrażę taki mały, bezbronny skarbek gdzieś tam, zwinięty, zapłakany w kącie pokoju, czy sponiewierany w łóżeczku, mam ochotę wyć. Ludzie gdzie podziały się wasze rozumy!! Wasze normalne uczucia, relacje, odruchy??!! Wiem, że często zalewacie je alkoholem czy innymi używkami, ale dajcie żyć Waszym dzieciom! A jeśli nie jesteście w stanie udźwignąć tej odpowiedzialności jaka na Was spoczywa, jest wiele opcji które możecie wykorzystać, wystarczy tylko odrobina ludzkich zachowań.

STOP KATOWANIU DZIECI!!

Nie mam pomysłu na pytanie zachęcające Was do skomentowania tego wpisu, ale czy trzeba zachęcać…?

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
Milena Kamińska
8 lat temu

STOP KATOWANIU DZIECI!! ciężki i niezrozumiały dla mnie temat , moje jest zdanie takie że żaden zdrowy człowiek nie jest w stanie dopuścić się takiego czynu są to osoby chore psychicznie

Magdalena Marczuk Romanowska
Magdalena Marczuk Romanowska
8 lat temu

Też uważam, że ten kto podnosi rękę na bezbronne dziecko nie jest normalny!!!

Jagoda Polak-Wątor
Jagoda Polak-Wątor
8 lat temu

Pracuje w osrodku pomocy spolecznej i spotykam sie w swojej pracy z roznymi sytuacjami. Sama jestem mama 3,5 letniego Mateuszka. Jak dla mnie kara dla dzieciecych oprawcow nie wazne czy to pedofil czy ojciecc matka czy sasiad powinna byc jedna – smierc. I choc to okrutne i zapewne wiele osob mnie za to zlinczuje moim zdaniem tylko tak mozna ich ukarac! Dzieci nie obronia sie same ufaja i kochaja bezgranicznie. Kto je krzywdzi zasluguje jak dla mnie na najgorsza kare!

Magdalena Marczuk Romanowska
Magdalena Marczuk Romanowska
8 lat temu

Niby tak, ale czy śmierć dla takich oprawców nie byłaby zbyt „szybkim” rozwiązaniem? Niezależnie od formy jej wykonania, to chwila cierpienia i koniec, a katowane dzieci cierpią do końca swoich dni. Więc kat też powinien cierpieć i nie zaznać spokoju. Takie moje zdanie

Jagoda Polak-Wątor
Jagoda Polak-Wątor
8 lat temu

Moze i za szybkim ale mialabym pewnosc ze zadne dziecko nie zostanie wiecej przez niego skrzywdzone. Dla mnie osobicie kary sa nieadekwatne do popelnianych przestepstw. Zwlaszcza dzieci POWINNY BYC CHRONIONE NAJBARDZIEJ przez organ sprawiedliwosci bo kto krzywdzi bezbronne dziecko jest ZWYRODNIALCEM ktory zasluguje na najciezsza kare

Magdalena Marczuk Romanowska
Magdalena Marczuk Romanowska
8 lat temu

to mocny argument, ale jakby taki posiedział w pace z równymi sobie, został by tam „odpowiednio” potraktowany to może by mu się odechciało. Oczywiście oby siedział tam do końca życia, a nie że wyjdzie za dobre sprawowania. nie minie dużo czasu a znów podniesie rękę.

Maria Ciahotna
Maria Ciahotna
8 lat temu

To rzeczywiście straszne, nie do pojęcia, przecież dziecko nie ma jak się bronić, początkowe zaufanie wobec dorosłych i miłość do rodziców przeradza się w lęk, nienawiść, brak poczucia bezpieczeństwa… a to wszystko zostaje w nich na zawsze – przykro to mówić, ale krzywd rodziców dzieci nie potrafią nigdy całkowicie zapomnieć. A karuzela zła właśnie w ten sposób się nakręca… Dzieci dorastają a wcześniej poznane zachowania niestety często stają się dla nich normą – przecież „w ten sposób rozwiązuje się wszystko”. Okropność… choć przyznam, że z trójką dzieci nie zawsze łatwo jest trzymać ręce na boku, głos spokojny, być wyrozumiałym i… Czytaj więcej »

Magdalena Marczuk Romanowska
Magdalena Marczuk Romanowska
8 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

Marysiu :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close