Ciąża 21 marca 2012

„Miłość nie jedno ma imię” – imiona naszych dzieci

Wszyscy wiemy, ze “Miłość, nie jedno ma imię”… Wasze historie zainspirowały nas do podzielenia się naszymi! Jesteście ciekawi jak to było?! Jednak zanim pogrążycie się w lekturze, mamy dla Was ciekawostkę! Czy podejrzewacie jakie są najbardziej nietypowe imiona zgłaszane do Urzędu Stanu Cywilnego w naszym kraju?

My natknęłyśmy się na takie, najbardziej oryginalne i nietypowe (często “smakowite”) imiona:
Poziomka, Tiara, Truskawka, Vanilia, Sihanouk, Pakita, Luna, India, Mortycja, Awena, Bella i wiele wiele innych!

W świetle takiej oryginalności imiona naszych dzieci należą do nieco “nadgryzionych” przez mole, lecz dla nas są jedyne w swoim rodzaju! A było to tak:

Adrian Jakub – historia lekko sentymentalna Pauliny:

“Odkąd pamiętam jak rozmawialiśmy o imieniu dla chłopca było to imię Jakub – Kubuś :) – podobały nam się też inne, ale to szczególnie przypadło nam do gustu i tego się trzymaliśmy. Jednak kiedy zaszłam w ciążę, zaczęłam się zastanawiać nad imieniem, bo jakoś Kuba mi “nie leżał” – to nie było to. No i pojawił się problem, bo w zasadzie nic ciekawego nam nie wpadało do głowy. Ostatecznie po przewertowaniu po raz setny kalendarza z imionami zdecydowaliśmy, że imię Adrian jest tym, które nam pasuje. Było jedynym, które jakoś zwracało naszą uwagę. Zostawiliśmy sobie jeszcze otwartą furtkę, żeby po porodzie podjąć ostateczną decyzję, kiedy już zobaczymy synka. Jak lekarz nam go pokazał od razu wiedzieliśmy, że to jest to, natomiast z sentymentu do wcześniej wybranego Kubusia to jest drugie imię Adiego :) “

Aleks Bartłomiej – alfabetyczne zmagania Basi:

“Pierwsze imię Aleks (wywodzi się z języka starogreckiego, od czasownika „aléks”- „bronię, wspomagam”) wybrane na początku ciąży po długich rozmowach i pewnych kompromisach. Wersja pierwsza Aleksander odpadła ze względu na przyjęte w Polsce zdrobnienie Olek (którego akurat mąż chciał uniknąć) i większą popularność imienia. Drugie imię – miało być na B, zachowując ciąg A-B-C (nasze nazwisko na literę C), więc padło na Bartłomieja (chrześcijańskie – pochodzenia aramejskiego).”

Jakub – szczęśliwie spełnione marzenie Sylwii:

“Może zabrzmi to banalnie, ale wiedziałam od zawsze, że będę miała synka, dlatego imię było już dawno wybrane. To przeczucie towarzyszyło mi także w momencie zobaczenia 2 kreseczek. Wiedziałam, że będzie to mały słodki Kubuś/ Jakubek,  żywiołowy Kuba i dumny Jakub. Koniec i basta!!  Na szczęście propozycja spodobała się mężowi. Na imię dla córeczki nie miałam zupełnie pomysłu, pustka w głowie. Z odsieczą przyszedł małżonek i zaproponował, że skoro ja wybrałam imię dla chłopca to on wymyśli dla dziewczynki. Postawił na Natalię. Moje przeczucie jednak nie zawiodło i na świecie pojawił się Jakub. Dlaczego akurat to imię, spodobało mi się jego znaczenie. Jakub jest to biblijne imię wywodzące się z hebrajskiego, Jaaqob – ”Niech Bóg strzeże” po drugie miało być staropolskie (w Polsce znane od XIII w.), piękne – posiadać „dorosłą formę” i liczne zdrobnienia oraz pasować do nazwiska.  “

Jaś – o wirtualnym Zwycięzcu Fizinki:

“Na myśl o dziewczynce przychodzi mi do głowy co najmniej kilka propozycji imion: Zuza, Tola, Ola, Lena, Amelia, …..i z wyborem jednego na pewno miałabym problem! Ale dziewczynki (póki co) nie mam więc nie muszę się nad tym zastanawiać :-)
Mam za to cudownego syna, dla którego imię zostało wybrane jeszcze długo przed jego narodzinami, ba! Nawet go w moim brzuszku jeszcze nie było! O tym, że Jaś będzie Jasiem wiedziałam od czasu kiedy moje serce mocniej zabiło do pewnego mężczyzny, aktualnie mojego męża. I w gwoli ścisłości, ów mąż nie ma na imię Jaś! Miał za to taki nick na jednym z  portali społecznościowych, w związku z czym wszyscy nasi wspólni znajomi (włącznie ze mną!) wołali na niego Jasiu :-)
Kiedy nasze drogi zeszły się w jedną od razu wiedzieliśmy (bez omawiania tego) że nasz pierworodny przyjmie pseudo Tatusia :-) “

Klara Wiktoria Sz. (jak się potem zorientowaliśmy w skrócie KlaWiSz) – O tym jak Ala popadła w niełaskę:

“Klara miała być Alą, aż do momentu (kilka tygodni przed porodem) gdy na drodze mojego męża stanęła pewna Ala (jak się domyślacie nie przypadli sobie do gustu) – i tu sprawa była przesądzona- “wiem, że to już dawno ustalone, ale nie mogę tak dziecka nazwać! – stwierdził. Klara podobała się bardziej mi i była jedną z wersji – w ramach rekompensaty zerwanego “kontraktu”  mąż sam zaproponował Klarę. Wiktotria – ku pamięci dziadka Wiktora. Zależało nam na spełnieniu trudnych do połączenia kryteriów: tradycja, niepospolitość i piękno :) Dziś nie wyobrażam sobie, żeby Klara była Alą :)”

Klaudia Anna – opowieść o Duśce i fair play:

“Dlaczego Klaudia? Bo ładne :)) Imiona dla dzieci wybraliśmy daaawno temu w ramach zabawy, w czasie kiedy nie tylko dziecka ale nawet starań o dziecko w planach nie mieliśmy. Ot tak sobie, wypisywaliśmy imiona z kalendarza i po kolei odrzucaliśmy, aż zostały dwa: Klaudia i Rafał. Urodziła się dziewczynka więc została Klaudią, później w drodze naturalnych zdrobnień Klaudia→Klaudusia→Dusia→Duśka.
A dlaczego Anna? Gdyby był Rafałek dostałby drugie imię po tatusiu. To był mój pomysł, a że urodziła się Klaudia to mąż mi się zrewanżował.”

Tola – Dobra rady cioci Basi :) :

“Przy wyborze imienia braliśmy pod uwagę kilka aspektów: miało być proste, ale oryginalne, krótkie i pasujące do nazwiska. Miał być Aleksander (Alek, Olek, Olo, Alex), ale okazało się, że moja intuicja zawiodła, więc była Hania i Antosia – imiona odpadły z powodu ich popularności, a to był kolejny warunek – imię nie może być z pierwszych pozycji najczęściej wybieranych imion. Kolej przyszła na Polę, ale że nazwisko na P, to jakoś mi się to nie składało. Z pomocą przyszła forumowa koleżanka, która zaproponowała Tolę (tym utwierdziła mnie w moim cichym wyborze). Koleżanka ta to nasza pani Redaktor Naczelna – Basia, która na stałe wpłynęła na nasze życie (nie tylko jako pomysłodawczyni powstania bloga). Jako ciekawostkę dodam, że Tola pochodzi od staropolskiego imienia Tolisława (toliti – „uspokajać”, też: „tulić” i -sława „sława”) lub od Anatoli, imię to pojawiło się również w Biblii jako postać męska (sędzia starożytnego Izraela).”

Maja Magdalena M. – czyli męskie wybory:

“Nad imieniem dla naszego dziecka zaczęliśmy się zastanawiać już od początku ciąży. Początkowo były to propozycje, które od razu były odrzucane, czyli wymyślaliśmy imiona których nie chcielibyśmy wybrać. Jednakże w końcu przyszedł czas, w którym było się trzeba poważnie zabrać za ten temat. Jakoś tak spontanicznie wyszło, że imiona wybierze każde z nas. Tylko, żeby było sprawiedliwie, to mąż wybierze imię dla córki, a ja dla syna (wtedy jeszcze nie znaliśmy płci dziecka). No i tak w tempie ekspresowym mąż wybrał Maję a ja . . . tego Wam nie zdradzę. No może jak przyjdzie pora:) Moją ingerencją była decyzja o drugim imieniu – po mamusi.”

Marcin Iwo –  czyli o małym bohaterze Racheli:

“Szukając imion dla naszego dziecka, szybko i bezproblemowo wybraliśmy imię dla dziewczynki. Jednak kiedy przyszedł czas by wybrać imię dla chłopca, każdy z nas wytoczył ciężkie działa i walczył o swoje. Ja upierałam się przy Edwardzie, a mój mąż przy Bruno lub Igor. Z pomocą przyszła nam lektura słowackiej książki dla dzieci “ Bez Boga na świecie” Krystyny Royovej. Historia głównego bohatera Martinka tak nas zauroczyła, że jednogłośnie, któregoś wieczoru zdecydowaliśmy, że nasz syn będzie miał na imię Marcinek.
Drugie imię wybraliśmy już bardzo późno, po długich bojach.”

 

 

16
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
EmmaMaria CiahotnaJoanna PawlińskaSzpilkaPatrycja Zych Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Rogalska-Bućko
Gość
Anna Rogalska-Bućko

Cudne :)
Moja córka też ma drugie po mnie ;) za to że się tak nameczylam ;]
( ps. Sama.mam drugie po mamie- inwencja taty ;) )

Anna Haluszczak
Gość

Czyli jeśli wnusia będzie miała imię po Twojej córce, to zmieni się to w tradycję rodzinną :) Fajna sprawa! :)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Tez podobają mi się takie rodzinne tradycje związane z imionami. U nas w rodzinie takim imieniem był Jan, ale niestety na razie brak chętnych do jej podtrzymania…

Patrycja Zych
Gość

Mój syn ma drugie imię po zmarłym dziadku (tacie mojego męża)

M&Msy
Gość
M&Msy

Mateusz Jerzy.
Długo myślałam nad imieniem dla chłopca, dla dziewczynki miałam – Paulina, Magda -. Może to śmieszne ale oglądając „M jak Miłość” zawsze bardzo lubiłam tego małego serialowego Mateuszka. Na początek wypisałam wszystkie imiona z kalendarza męskie i wykreślałam te których nie chciałam, pozostało kilka więc postanowiliśmy z mężem urządzić losowanie i zgadnijcie jakie wylosowałam :)… A drugie imię Mateusz odziedziczył po swoich DWÓCH dziadkach :) tak się składa że mój ojciec jak i zarówno męża mają takie same imiona więc problemu nie było. Pozdrawiamy.

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

My z mężem wybierając imię dla synka mieliśmy bardzo wielki problem, ponieważ mąż pochodzi z Ukrainy ja jestem Polką, wiec tu mieliśmy wielki problem, ale jednak doszliśmy do porozumienia po długich namysłach i rozmowach nazwaliśmy synka Igor-ponieważ dla męża jak i dla mnie bardzo to imię się podoba a także Paweł na drugie u mnie jest brat o tym imieniu a także u męża, chociaż to mogło jeszcze się zmienić, ale tak zostało:) Cieszę się bardzO,że po długich namysłach udało nam się dojść do kompromisu, a co do imienia dziecka BARDZO JEMU TO IMIĘ PASUJE:)

Patrycja Zych
Gość

Piękne historie :)

Anna Haluszczak
Gość

Ciekawe historie :) Dobrze się je czyta. I tak przy okazji pomyślałam sobie, czy każdy z nas będzie pamiętał historię wyboru imienia dla naszych milusińskich za jakieś np. 20 lat? Gdy nasze małe-dorosłe dziecko przyjdzie i zapyta – a dlaczego nazwaliście mnie… ? :)

Julia Bąk Orczykowska
Gość

Super historie;-)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Każde imię ma swoja historię… Warto zachować w pamięci szczególnie te dotyczące właśnie naszych skarbów i opowiadać im je później:)

Szpilka
Gość
Szpilka

Tak sobie myślę czy rodzice wybierając imię dla dziecka zastanawiają się nad tym jak będzie mu potem w szkole, w życiu – te wszystkie poważne imiona : Eustachy, Stefan, Honorata …;) chyba, że cała szkoła będzie obsadzona imionami sprzed 60 lat to będzie im raźniej:)

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Czasami mam wrażenie, że niektórzy upierają się przy skrzywdzeniu swojego dziecka. Trafiają się imiona typu Szanel, Dżesika, Kewin, itp. Nie wiemy jaką dziecko będzie miało osobowość, nadając imię, które mocno odbiega od popularnych możemy wyrządzić nieśmiałemu dziecku krzywdę. Znam przypadki, gdzie pani przedszkolanka miała problemy z zaakceptowaniem inwencji twórczej rodziców i dziecko było traktowane jak gorsze, ze względu na udziwnione imię. Potem są nastolatki, które wytykają odmieńców, na końcu może z tego wyrosnąć przerażony dorosły marzący tylko o tym, żeby nazywać się „normalnie”. Do tego rodzice często nie zastanawiają się jak to się komponuje z nazwiskiem. Zestawienie Dżesika Kowalska dla… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Całą ciążę byłam przekonana, że będzie córka i będzie Oliwia Kinga. Właściwie na żadnym USG nie udało się podejrzeć płci. Ale ja wiedziałam, że córka i koniec. Jak się urodziła moja wymarzona córeczka to nagle uznałam, że przecież nie mam dla niej imienia. Wybrane przestały mi pasować. I tak dwa dni leżąc w szpitalu wpatrywałam się w córeczkę i pytałam jak chcesz mieć na imię malutka? Odpowiedź przyszła w dziwny sposób, nagle zaczęła mnie „prześladować” piosenka: „A Julia i ja, przez całą noc…” no i została Julia, drugie imię dostała po babci i jest Julia Anna :) Ostatnio rozmawiałyśmy o… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
Gość

Nasz wybór był utrudniony przez fakt, że ani za pierwszym, ani za drugim razem nie chcieliśmy znać płci dziecka, więc koniecznie trzeba było wybrać dwa imiona. Na imię dla dziewczynki mieliśmy wspólnie z mężem kilka pomysłów, ale zadecydował przypadek – na weselu znajomych byłam w ciąży ja i jedna koleżanka – mieli przygotowane imiona Magdalena i Tadeusz, ale wiedzieli, że będzie chłopczyk. A nam ta Magdusia zaczęła jakoś chodzić po głowie i już została (a potem się urodziła :)). Dla chłopca wybraliśmy w końcu Jacek – nie ma takiego w rodzinie, brzmi ładnie i nietrudno go napisać (mieszkamy w Czechach,… Czytaj więcej »

Emma
Gość

Ja rodzę za 2 miesiące, a imienia dla córci nadal nie mamy… Nic mi się nie podoba :(

Dom 20 marca 2012

Wiosenne porządki

Jeszcze niedawno na termometrze widniały stopnie poniżej zera, a ja marzyłam, aby jak najszybciej wrócić do ciepłego domku. Aż tu nagle pogoda się odmieniła, i powoli zawitała do nas ciepła, pełna słońca wiosna.
Z tej radości w pierwszej kolejności, wszystkie okna w domu na oścież, niech się mieszkanie wywietrzy po tej mroźnej zimie. Po drugie, dziecko na balkon, niech nawdycha się świeżego powietrza. Po trzecie dobra książka i na balkon, na te piękne ciepłe promienia słońca. Jednym słowem idylla.

Czy aby na pewno?

Balkon wygląda jak chodnik pod blokiem, szary, brudny, pełen pyłu i prochu. Z firanek aż się kurzy, a okna już dawno straciły swoją przejrzystość. Moja idylla zamieniła się w wyrafinowany plan wiosennych porządków. Niestety, porządki mnie czekają. Na bok odsuwam wszelkie środki chemiczne, bo w pobliżu grasuje 10-miesięczny maluch, który wszystko co ma w pobliżu musi sprawdzić, więc po co kusić los? Więc pozostają produkty dostępne w każdym domu: soda oczyszczona, ocet  oraz stare czarno-białe gazety.

Ocet

Ocet pozwala usunąć brud, kamień, i rdzę. Rewelacyjnie sprawuje się przy myciu okien i luster. Na 5 litrów wody należy dodać pół szklanki octu a potem zabrać się do mycia szyb i luster, a czarno-białą gazetą wyczyścić je do sucha. Gwarantuję, zero smug, i czyściusieńkie okna. Aby usunąć rdzę lub kamień najlepsze będą okłady z octu. Waciki, szmatki nasączone octem przykładamy w wybrane miejsce i pozostawiamy na 2-3 godziny. Potem wystarczy tylko spłukać. Ocet nadaje się także do mycia podłóg. Do pół wiadra wody, należy wlać pół szklanki octu. Jeśli nie lubicie zapachu octu, można dodać sok z cytryny lub kilka kropel ulubionego olejku zapachowego.

Soda oczyszczona

Do prania z firankami najlepiej wsypać pół szklanki sody oczyszczonej. Dzięki sodzie odzyskają swoją biel, a zawieszone zaraz po wypraniu nie będą później wyglądać na zmięte. Soda ma także właściwości zmiękczające wodę, więc można dodawać ją do każdego prania.

Świetnie sprawuje się także, jako pochłaniacz nieprzyjemnych zapachów. Wystarczy do niewielkiej miseczki wsypać sodę i wstawić do lodówki, lub szafy, butów, a zapach będzie przez nią pochłonięty.

Ponadto pasta z sody (woda i soda oczyszczona) rewelacyjnie czyści fugi w łazience. Pastę należy nałożyć na fugi, pozostawić ok. 1 godziny a później starą szczoteczką  wyczyścić. Taka pasta także poradzi sobie z odbarwieniami i kamieniem w ubikacji czy wannie. Można dodać do niej kwasku cytrynowego aby spotęgować działanie. Najlepiej pozostawić ją na min. 1 godzinę.

Ocet i soda oczyszczona wymieszane razem działają podwójnie skutecznie. Można przygotować pastę z sody i octu w proporcji 2:1. Pomoże ona usunąć kamień i wypolerować na wysoki połysk metalowe przedmioty takie jak, krany, słuchawkę prysznica, dzbanek do kawy. Jest świetna także na tłuste i zabrudzone wnętrze piekarnika. A kiedy pojawią się problemy z drożnością rur, wystarczy wsypać do odpływu pół szklanki sody i zalać szklanka octu. Kiedy mieszanina przestanie się pienić przelej wrzącą wodą. Najlepiej zastosować go na noc, a rano spłukać.
To tylko kilka przykładów, jak łatwo można zastąpić czasem drogie detergenty, środkami bardziej ekologicznymi i delikatniejszymi dla naszego budżetu.

A jakie są wasze sposoby na domowe porządki?

17
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

dorzucę swoje 3 grosze:
kamień w czajniku
woda z octem w stosunku 2:1 – zagotować w czajniku. dokładnie opłukać i zagotować samą wodę kilkukrotnie dla pozbycia się zapachu i smaku octu

Sylwia Chojnowska
Gość

Robię tak samo :)

Rachela
Gość
Rachela

do czyszczenia czajnika wykorzystuję kwasek cytrynowy. Jedno opakowanie kwasku na czajnik wody, także zagotować, później wodę wylać a potem tylko ze dwa razy przegotować wodę i za każdym razem ją wylać. i gotowe :)

Anna Rogalska-Bućko
Gość
Anna Rogalska-Bućko

Też wolę kwasek. Po prostu nie śmierdzi tak ;)

Patrycja Zych
Gość

Rachela robię identycznie jak TY:)

Anna Haluszczak
Gość

też tak robię – zawsze działa :)

Magda Kupis
Gość

ocet jeszcze jest dobry na Muchy i komary- można przegonić z kuchni, jeśli od czasu do czasu wyleje się kilka kropel octu na rozgrzaną płytę kuchenną. Parujący ocet skutecznie
odstrasza owady.

Anna Haluszczak
Gość

Świetne te rady! Chyba wypróbuję z oknami, bo mi zawsze zostają smugi.

Sposób na czystą mikrofalę? Wlać do miski wodę, dodać sok z cytryny lub kwasek cytrynowy i włożyć do mikrofali. Gotować kilka minut (tak, żeby wszystko ładnie parowało). Potem miskę wyjąć i wszystkie zanieczyszczenia łatwo usunie się miękką szmatką – bez szorowania. A mikrofala będzie pachniała świeżutką cytrynką :)

Magda Kupis
Gość

Aniu warunkiem koniecznym są gazety- bez nie próbuj :D ja muszę umyć jeszcze raz :D

Anna Haluszczak
Gość

to muszę starych gazet poszukać, bo „prasę” czytam z netu ;)

Liliana
Gość
Liliana

Wczoraj mąż był na zakupach i m.in. kupił pół litra. Octu :)

Anna Haluszczak
Gość

U nas ocet zawsze jest w domu :) Tak a propos octu i (niekoniecznie) porządków. Ocet jest świetny na ugryzienia komarów! Jeśli świeże ugryzienie przemyje się od razu octem (wystarczy zwilżony wacik), nie robi się bąbel i nie swędzi :) Tylko trzeba to zrobić w krótkim czasie po ugryzieniu – działa!

Patrycja Zych
Gość

Latem wypróbujemy :)

Patrycja Zych
Gość

Soda jest też rewelacyjna jeśli chodzi o czyszczenie srebra…

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Oj, często używam ekologicznych środków do sprzątania i czyszczenia! ocet i proszek do pieczenia/soda są na porządku dziennym:)

Ilona Szostek
Gość
Ilona Szostek

Witam serdecznie mam problem z kamieniem w toalecie jest go dosyć dużo proszę o radę jak to usunąć za pomocą sody i octu w jakiej proporcji

Agnieszka Jelinek
Gość
Agnieszka Jelinek

Najlepiej np. na noc zamknąć dla domowników toaletę. Wybrać z niej wodę, a następnie nałożyć pastę z sody oczyszczonej na kamień (soda zmieszana z odrobiną wody). Pozostawić na ok. 1 godzinę i zalać później delikatnie octem i pozostawić na noc. Rano np. szczotką lub drucikiem usunąć resztę kamienia i spłukać. Powinno puścić.

Uroda 19 marca 2012

Biedroneczkowa impreza, czyli ospaparty

Jak spiewała Kasia Sobczyk „(…) Biedroneczki są w kropeczki i to chwalą sobie, U motylka plamek kilka służy ku ozdobie(…) U dzieci kropeczki z powodu ospy czy różyczki nie dodają urody. Ostatnio jednak bywają porządane.  To znaczy nie przez dzieci, a bardziej przez rodziców. Zapytacie o czym mowa, o tzw. ospaparty.

Ospaparty jest ostatnio modne. W całej imprezie chodzi o to, żeby w jednym miejscu spotkaly się dzieci zdrowe i chore. Następnie jedne dzieci zaraziły w czasie swobodnej zabawy kolejne maluchy. Rodzice powiadamiają się na portalach społecznościowych o „wysypaniu dziecka” i organizacji kropeczkowego party lub organizują wymiany zarażonych smoczków, kocyków i lizaków!. Jakie powody nimi kierują? Być może chodzi o „odhaczenie” niektórych chorób wieku dziecięcego: odry czy różyczki i budowanie w ten sposób naturalnej odporności. Drugą  sprawą może być uniknięcie szczepień.

Przyznaję, że jak pierwszy raz usłyszałam w wiadomościach o takich pomysłach to zdębiałam. Pierwsza myśl: bezmyślność. Rodzice sami, dobrowolnie wystawiają swoje dziecko na działanie niebezpiecznych wirusów. Najczęściej logika każe chronić dziecko przed zarażeniem. Wydaje mi się że im dłużej żyję, tym bardziej pomysłowość geniuszu ludzkiego mnie zaskakuje.  Czy działanie takie świadczy o bezmyślności opiekunów malucha a może to swoista obrona przed szczepieniami? Zdania są podzielone na 2 obozy. Pierwszy to przeciwnicy szczepień, uważający, iż powikłania poszczepienne są znacznie groźniejsze niż przebycie tych chorób w wieku dziecięcym. W opozycji stoją zwolennicy szczepień twierdzący, iż powikłania chrobowe stanowią zagrożenie dla zdrowia i niekiedy życia dziecka. Dlatego szczepienie dziecka jest dobrym wyborem.

Osobiście nigdy nie poszłabym z dzieckiem na ospaparty. Nie przemawia za mną pogląd, że lepiej, aby dziecko przeszło ospę jak najwcześniej, ponieważ będzie miała ona wówczas łagodniejszy przebieg. Lekarze również krytykują takie postępowanie. Potwierdzają, że dzieci znoszą choroby łatwiej niż ludzie starsi, nie zmienia to jednak faktu, że wiek nie uchroni w tej sytuacji przed możliwymi powikłaniami. Ponadto ospa występuje ostatnio coraz częściej – w ciągu kilku lat zanotowano wzrost zachorowań o ok. 20 procent. W 2011 roku, w Europie zachorowało na ospę ok. 30 tys. osób. Niechlubne pierwsze miejsce zajęła Francja, gdzie odnotowano ok. 14 tys. zachorowań – prawie tyle samo co w Bangladeszu.

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega więc przed zabawami w zarażanie dzieci. Takie praktyki mogą bowiem doprowadzić do powrotu dawno zapomnianych chorób.[1]

Zastanawiam się czy, za kilka lat nie powrócą do nas ze zdwojoną siłą choroby o których ludzkość już dawno zapomniała. Czy przez świadome nie szczepienie i propagowanie takich zachowań jak opsaparty sami nie ściągamy na siebie pandemii. Nie jestem osobą, która  z byle katarem biegnie do pediatry. Mówię tak naturalnej medycynie i babcinym domowym sposobom, ale wszystko ma swoje granice. Świadome zarażanie dziecka to nie to samo co podanie syropu z cebuli, czy hartowanie na powietrzu. A niby obie czynności mają budować naturalną odporność. Zdecydowanie wolę bezpieczniejsze formy wspomagania odporności. Mama ekstremalna to raczej nie moja domena. Takie zachowania przyprawiają mnie o palpitacje serca. Jeśli moje dziecko zachoruje na wiatrówkę czy różyczkę pomimo szczepienia trudno, ale sama świadomie i z premedytacją reki do tego nigdy nie przyłożę.

Ciekawa jestem czy Wy zorganizowały byście i uczestniczyły w ospaparty? Takie przyjęcie to oznaka bezmyślności czy przemyślane działanie?




[1] źródło: tvn24

62
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Kupis
Gość

Jestem pod wrażeniem pomysłu….
Bynajmniej nie jest to pozytywne wrażenie. Zgadzam się z autorką.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Słyszałam już o tym… Chore…

Apsik
Gość
Apsik

Jestem zaskoczona, przepraszam za wyrażenie ludzką głupotą czego to już się nie wymyśli!

Fizinka
Gość
Fizinka

„..wymiana zarażonych smoczków..” – ohyda!!! Jestem wybitnie zniesmaczona i poirytowana!
W życiu nie wcisnęłabym dziecku Z PREMEDYTACJĄ „zarażonego” smoczka..!!! ;/

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

co do smoczka to nigdy bym nie dała dziecku cudzego smoczka :)

Anna Haluszczak
Gość

nie lubię
nie podoba mi się
nie zrobię takiego party
nie wezmę w takim udziału

NIE – koniec i „kropka” ;)

Agul80
Gość
Agul80

głupota stanowczo nie !!!!

Juliakosa
Gość
Juliakosa

Temat jest bardziej złożony niż się dziennikarzom wydaje. Ciekawe kto im podsunął pomysł tej informacji? Producent szczepionki? I dlaczego wiąże się z tym osoby sceptyczne wobec szczepień?

Patrycja Zych
Gość

Pierwszy raz o tym słyszę. Dla mnie to chore… W życiu nie naraziłabym dziecka świadomie na chorobę. Porażka…

Anna Haluszczak
Gość

O temacie już jakiś czas jest głośno – i w tv i w sieci. Mnie to jednak cały czas nie przekonuje :/ Ostatnio „ospa-party” są niestety na czasie.

Patrycja Zych
Gość

Ja jakoś nie słyszałam. W mojej okolicy się tego nie praktykuje ale może dlatego,że to mała mieścina…

Anna Haluszczak
Gość

ja też nie spotkałam się z tym osobiście, ale naczytałam się na ten temat. Wystarczy w google wpisać „ospa party” i zaraz wyskoczą nam znane portale, które poruszały ten problem.
Np. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-polsce-zapanowala-moda-na-ospa-party,1,4994382,wiadomosc.html

Wszyscy piszą, że to chore przedsięwzięcie, ale jednak ktoś takie imprezy robi i ktoś z dziećmi na nie przychodzi :/

Patrycja Zych
Gość

Bo na tym porąbanym świecie chorych ludzi nie brakuje

Patrycja Zych
Gość

Odpowiadając na pytanie Sylwii-takie przyjęcie to oznaka bezmyślności i głupoty rodziców!

M&Msy
Gość
M&Msy

Ja bym w życiu dziecku nie dała smoczka od innego malucha, a co dopiero zarażonego !! Dla mnie takie party to istna głupota, jak mój syn dostanie różyczki, świnki czy innej tego typu chorobu to trudno będziemy walczyć. Ale ja nigdy nie będę „winna” chorobie ! Czego to już ludzkość nie wymyśli :/

agi_p10
Gość
agi_p10

Moja starsza córka zaraziła sie ospą od kuzyneczki . Fakt bawiły się razem , ale ani Ja , ani rodzice Kasi nie wiedzieliśmy , ze ospa u Kasi się rozwija . Jak już była widoczna , to wiedziałam , ze Paulinka też zapewne „złapie” i odmawiałam wszelkich spotkań towarzyskich , żeby nie „sprzedać” choroby dalej . Ospa szybko minęła , na szczęście bez powikłań . Przyznam , że pierwszy raz słyszę o czymś takim jak ospaparty i uważam to za totalną głupotę i brak wyobraźni . W życiu świadomie nie zabrałabym córki do dziecka chorego . Staram się , na… Czytaj więcej »

ania
Gość
ania

Co ma ospa party do osób, które rezygnują ze szczepień? To jest decyzja podejmowana zarówno przez tych co nie szczepią, jak i tych co szczepią.
Co do powrotu dawno zapomnianych chorób to radzę się dowiedzieć jak wygląda sprawa np. z gruźlicą czy krztuścem. Nadal jest dużo zachorowań mimo szczepień.

Marcelia
Gość
Marcelia

sama nie wiem, chyba bałabym się. Sama jeszcze jej nie przechodziłam jako dziecko mimo kontaktu z dziećmi nie zaraziłam się. Lepiej żeby przejść tą chorobę a wolałabym żeby dzieci zaraziły się przypadkowo, więc świadomie nie posłałabym ich na ospa party.

Mama
Gość
Mama

Czym innym jest wysłanie dziecka do żłobka czy przedszkola, gdzie siedzi w grupie i wymienia się zarazkami? Tutaj nikt nie krytykuje rodziców, że świadomie zarażają dzieci (bo znajdźcie mi dzieciaka, który niczym się nie zaraził w takim miejscu). Normalnie zamknąć wszystkie żłobki, przedszkola, place zabaw! Różnica między ospa-party, a żłobkiem jest ogromna. Rodzic prowadząc dziecko do innego, chorego WIE, czym zarazi się jego dziecko i może zadbać wcześniej, by choroba przebiegła łagodnie, wcześniej podać leki, smarować pierwsze wypryski, a nie zastanawiać się czemu dziecko jest chore, czy to ospa czy wysypka po pomidorze… Ja chorowałam na ospę jako 13miesięczne niemowolę,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Gość
Joanna Pawlińska

Ospa party to niezbyt mądre rozwiązanie, ale… No właśnie jest ale. Co innego jak dziecko się zaraża od dziecka, z którym normalnie ma kontakt i tu jestem przeciwna izolowaniu dzieci, zwłaszcza że zaraża się przed wystąpieniem objawów. Prowadzenie dziecka do grupy nieznanych mu dzieci po to, żeby zachorowało czy poroniony pomysł z wymianą smoczków to przesada. Ja zachorowałam na ospę jako dorosła osoba, nie obyło się bez powikłań. Jakbym miała wybierać między odwołaniem spotkania bo dziecko chore albo spotkaniem i poinformowaniem o tym, że dziecko ma ospę to wybieram to drugie. Faktem jest, że przy ospie lepiej wiedzieć czego się… Czytaj więcej »

Ewa Klimera
Gość

Odpowiem krótko: NIE.

Dorota Grześ
Gość

moje dziecko miało ospę mając 1, 5 roku. Przechodziło bardzo ciężko, więc zdecydowanie NIE

Klaudia Stańco
Gość

nigdy w życiu takich głupkowatych party ……..

Ania Srokosz
Gość

Nigdy, ludzie myślą, ze ospa to kilka strupkow

Anna Liszewska
Gość

Trafiłam z córką do szpitala, ponieważ lekarka nie rozpoznała ospy i stwierdziła, że ma rumień guzowaty i wielopostaciowy (wrrr). Jak się okazało po szczepionce można mieć 4 krosty wyglądające jak pogryzienie komara i lekki stan podgorączkowy. Lekarka powiedziała nam o ospa party i o powikłaniach ospy. Uwierzcie, żadna normalna matka nie naraziłaby swojego dziecka na ŚWIADOME narażenie na taką podłą chorobę. Nie sugerujcie się tym, że dziecko sąsiadki przeszło bez szwanku. Każde z nich jest inne i ma różną odporność. To naprawdę może skończyć się źle. W przedszkolu córki była dziewczynka, której w powikłaniu ospy urósł guz na płucu!

Patrycja Bzumowska
Gość

Nie wiem jak można bezmyślnie zarazić specjalnie dziecko :/

Martyna Bednarczyk
Gość

nie nie nie

Alicja Malinowska
Gość

Ospa-party to moje dziecko miało w żłobku :)

Aneta Kobielus
Gość

ooo ospa…u nas była jak syn miał 5 lat….miał 7 krost i tyle:) ale ospa była

Anna Rozborska
Gość

Nigdy w zyciu.Jak mozna chciec choroby dla kogokolwiek. Moja corka zarazila sie ospa w szpitalu w wieku 5 miesiecy i to byl koszmar. Kilka dni goraczki po 40 stopni ktora ciezko bylo zbic ,krostki na calym ciele….Od niej zarazil sie dziadek i wujek,przechodzili to rownie ciezko….Zrobic to swiadomie wlasnemu dziecku-totalna glupota

Ewa Gołębiewska
Gość

Nigdy, dla mnie to totalna głupota.

Ewa Łukasiewicz
Gość

w życiu, podobno (tak nam mowili lekarze), to bardzo niebezpieczne, w sensie, ze organizm jakby sam wie, czy ma zachorować czy nie, a sprowadzenie na niego świadomie ospy, ponoć może się skończyć śmiercią.

Anna Stefanek
Gość

To jest skrajna nieodpowiedzialnoc narażać dziecko na jakąkolwiek chorobę swiadomie… zwłaszcza, że ospa potrafi się bardzo powikłac, no i zostawic ślady na całe życie….

Justyna Zbroszczyk
Gość

Nigdy !!! Niektóre dzieci po ospie maja ciężkie komplikacje. Ospa party głupota do potęgi n-tej :(

Marta Główka
Gość

Kurcze jak miło.poczytać ,gdy pisza mądre kobiety po tych kretynkach piszących na durnej stronie opieką medyczna nie watykanska jestescir prawdziwym balsamem na moja dusze

Anna Sznyk
Gość

Kretyński pomysł

Regina Adamiec Babula
Gość

Ospaparty?!?! Ale naprawdę??!! Jezu…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Juz pytała sie jedna mama czy moze przyjść do nas. Głupota ludzka niezna granic

Klaudia Stańco
Gość

pfffff no szok ze jakas mama nawet juz was pytała—nie zrozumiem tego nigdy

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

dla mnie też jest to niezrozumiałe

Karolina Płotecka
Gość

Ospa party to byla u mnie na osiedlu gdzie mamusie wychodzily z dzieciaczkami na dwor do piaskownicy bo tu cytat: nie ma goraczki wiex nie bede kisic dziecka latem w domu” a ze inne dzieciaki sie zaraza to juz je nie interesowalo. Z drugiej strony mimo wszystko choroby zakazne lzej przechodza dzieci niz dorosli. Moja mama mi opowiadala ze ja mialam ospe w wieku 8 miesiecy efekt 4 kropki na calym ciele ode mnie zarazila sie moja mama cala wysypana plus wysoka goraczka.

Ewelina Kulikowska
Gość

Julia ma 2 latka i wciąż uciekamy od ospy. Nie nie nie

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

To proponuje ew. zaszczepić. Do 3 roku szczepionka jest darmowa

Michalina Dymek-Skuczik
Gość

Darmowa tylko jak do żłobka dziecko chodzi

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

także do klubu dziecka,lub pozostające pod opieką niani

Maria
Gość
Maria

Ja ogólnie nie rozumiem idei nie szczepienia dzieci na podstawowe szczepionki. Jeśli tak dalej będzie to powiem Wam , że choroby wrócą ze zdwojoną siła i szybciej niż myślimy. ..np.odra. Zarazanie dzieci też głupota dla mnie…

Magdalena Kicińska
Gość

Głupota ludzka nie zna granic…

Ewa Oleksiak
Gość

Zgadzam sie

Milena Kamińska
Gość

Rozsądnie, a co kuz ktoś się zgłaszał :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Tak, ale w żartach na szczęście ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sama ja odwołałam wszystko co mialam zaplanowane, coby na kogoś nie przenieść przypadkiem i nie mieć wyrzutów sumienia.

Milena Kamińska
Gość

U mnie jak dzieci byly chore wszystkich gości odwoływałam chodziło mi o to by inni nie byli narażeni ale też o bezpieczeństwo dla moivh dzieci

Magdalena Witkowska
Gość

Głupota świadomie narażać własne dziecko!!!

Maria Ciahotna
Gość

Siostra przerabiała ostatnio ospę ze swoimi dziećmi, kontakty zostały zawieszone – nie chciałam ryzykować, tym bardziej że byliśmy przed urlopem, a z trójką dzieci chorować poza krajem… nie, dziękuję…

Karolina Płotecka
Gość

Zwykla nagonka, ospa jest tak wysoce zaraźliwa ze zadne ospa party niepotrzebne. Jak ma zachorować to i tak zachoruje. Jak to potocznie mowi moja mama pielęgniarka „wystarczy stanać na wycieraczce” . Grunt to szybko rozpoznac i trzymac w cieplym. W zeszlym roku byla taka sytuacja latem kiedy jedna z mam przyprowadzila corke do piaskownicy z ospa. Moj syn mimo iz mial styczność z dziewczynka nie zachorowal. Oczywiscie natychmiast mlodego zabralam z piaskownicy a matce dziewczynki powiedzialam ze to nieodpowiedzialne bo naraza swoja corke na powiklania. Na co uslyszalam: ze upal jest i nie bedzie corki kisic w domu. Wlasnie przez… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Wtrącę się, chociaż to nie mój dzień. Moja mama pracowała w szpitalu dziecięcym, gdzie dzieci mogły wychodzić na dwór jak nie miały gorączki i lekarze pozwalali także dzieciom z ospą wychodzić w upały./Mirella

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Mi przed chwilą lekarka zabroniła wychodzić na słońce. sprzyja to nadkażeniom. dodatkowo mogą zostać plamy po krostkach.

Karolina Płotecka
Gość

Ja osobiscie tez bym takiego dziecka nie wypuszczala z domu swedzace pekajace bąble plus kurz z piaskownicy do tego pot (wiadomo upal) moim zdaniem nie pomoze to dziecku wrecz zaszkodzi.

Anna Szydlowska
Gość

Ja mysle ze wszedzie trzeba zachowac zdrowy rozsadek po wyrzucie krost gdy zaczyna sie proces gojenia wyjscie do ogrodka pod wieczor gdy nie ma mega slonca raczej dziecku nie zaszkodzi nam nawet z zap oskrzeli lekarz kazal wyjsc bo od swiezegonpowietrza sie nie choruje . W ogrodku wlasnym jestesmy tez tylko my – nie zarazimy dzieci itp. Natomiast w momencie mieszkania w bloku wybralabym sie tez na 15 minut poznym wieczorem gdy wszystkie dzieci juz w domu w momencie zasuszania sie krost.

Anna Szydlowska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl plamy moga zostac glownie przez stosowany srodek na krosty

Natalia Magdziarek
Gość

My właśnie „wychodzimy” z choroby. U syna w przedszkolu pół grupy zachorowało na ospe. Ja niestety, albo i stety też zarazilam się od moich dzieci, bo nie miałam ospy w dzieciństwie

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close