Emocje 22 stycznia 2015

Mol książkowy czyli dlaczego warto czytać książki

Przeczytałam… hmmm, no właśnie, gdzie? Gdzieś na jakimś blogu, czy w książce Kominka? Jakoś to drugie bardziej mi pasuje. No nieważne. W każdym razie przeczytałam, że dzięki blogosferze czytelnictwo rośnie, bo ludzie czytają blogi czyli ogólnie więcej czytają a książek i tak prawie nie czytają, więc gdyby nie blogi nie czytaliby nic. Może i jakiś sens w tym jest, ale tak na zasadzie: lepszy rydz niż nic. Czy czytanie blogów może zastąpić czytanie książek? Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. A dlaczego? Mogłabym powiedzieć bo nie i już,  ale spróbuję wyjaśnić swój punkt widzenia.

Jak wygląda czytanie blogów? Czasem trafi się jakiś, który zauroczy czytelnika na tyle, że chce się przeczytać całe archiwum, ale to rzadko. Na co dzień po prostu sprawdza się, czy są nowe wpisy. Ile czasu czytacie jeden tekst na blogu? Minutę, dwie, pięć? I co dalej? Następny blog. I następny. I następny. Skaczecie z tematu na temat, z historii na historię, z fotki na fotkę. Też tak mam, trochę parentingowych, trochę linuxowych, po drodze jakieś finansowe, na deser kulinarne. Mój mózg skacze z tematu na temat, ręka niecierpliwi się na myszce, żeby kliknąć kolejny link, no więc dalej, dalej, dalej… Skupiam się? No przez te dwie minuty tak. Więcej nie muszę, bo tekst się kończy.

Kiedyś czytałam dużo, bardzo dużo, bardzo bardzo dużo. Nie wychodziłam z domu bez książki, nieważne dokąd szłam. Wyjątkiem był kościół. Poza tym brałam lekturę wszędzie – na zakupy, w podróż, do pobliskiego spożywczaka jak szłam po chleb, bo przecież dwie osoby w kolejce to pięć minut na czytanie, obowiązkowo na pocztę, żeby zdrowia i nerwów nie tracić, do banku, do lekarza, nawet z psem na spacer jak miałam wyjątkowo ciekawą i wciągającą pozycję.

Jak urodziłam Duśkę, wiadomo, czas jakby zaczął inaczej biec. Czytałam nadal, ale już mniej. W międzyczasie zaczęłam więcej przebywać w wirtualnym świecie. Minęło kilka lat, Duśka dorosła, a ja zatęskniłam za czytaniem. No i co? No i okazało się, że nie umiem czytać. Nie żebym zapomniała liter , spokojnie, poskładać w słowa i zdania też umiem, ale to jeszcze nie jest czytanie. Nagle okazało się, że mój mózg pracuje innym rytmem, tu minuta, tu dwie, tu pięć, ale skupić się bez przerwy przez godzinę? Tak dobrze to nie ma. Niestety, musiałam się tego nauczyć na nowo. Czytałam na ilość, robiłam założenie, że muszę przeczytać sto stron i czytałam. W końcu to tylko godzina. Na szczęście udało się, wróciłam do dawnego rytmu.

Mogłam oczywiście dojść do wniosku, że widocznie już mnie to nie kręci, wzruszyć ramionami, stwierdzić: “dlaczego warto czytać książki?” i  dać sobie spokój. Ale na szczęście nie udało mi się samej siebie oszukać. Bo ja wiem, że mnie to kręci, uwielbiam to, zawsze uwielbiałam, musiałam sobie tylko przypomnieć jak to się robi ;) Czy warto? A zdarzyło Wam się kiedyś tak utonąć w książce, że zapomnieliście o bożym świecie? Jeśli tak, to nie muszę przekonywać, że warto. Jeśli nie, to mogę tylko współczuć.

Gdyby komuś potrzebne były bardziej naukowe dowody na to, że czytanie ma sens, to Newsweek znalazł ich aż osiem ;)  W dużym skrócie mówiąc, czytanie rozwija inteligencję, ćwiczy pamięć, może zwiększyć kondycję mózgu i pomagać w walce z Alzheimerem. Do tego ostatniego ciężko mi się odnieść, natomiast z resztą jak najbardziej się zgadzam.

Odkąd znowu dużo czytam (średnio dwie książki na tydzień) czuję, że mój mózg pracuje na zupełnie innych obrotach niż kilka lat temu. Łatwiej mi się skupić i skoncentrować na zadaniu, nie czuję potrzeby przerywania żeby zrobić coś “w międzyczasie”, co jeszcze do niedawna było standardem.

Dalej Newsweek donosi, że czytanie uczy empatii. No cóż, były czasy, gdy czytałam jedną książkę dziennie, pewnie dlatego mam tej empatii tak dużo.

Z dalszej części artykułu dowiadujemy się, że czytanie pomaga się zrelaksować i zasnąć. Potwierdzam w całej rozciągłości. Nic mnie tak dobrze nie uspokaja jak czytanie, genialne lekarstwo na stres i nerwy, a bez wieczornej lektury nie zasnę. A jeśli chcemy, żeby i nasze dzieci czytały, trzeba dać im przykład, czytanie jest zaraźliwe ;) I z tym także się zgadzam!

Co czytam? Najczęściej nic ambitnego, ostatnio przeczytałam „Strzałę posejdona” Clive’a Cusslera, wcześniej „Wymarzony dom” Magdaleny Kordel. W kolejce stoją Coben i Kalicińska. Jeżeli nie znacie tych autorów to chyba nie będę z Wami gadać :P

Kiedyś czytałam głównie sensacje i thrillery, teraz czytam więcej książek obyczajowych. Dlaczego? Nie wiem, pewnie do tego dorosłam. Czytam sporo wspomnień i uważam, że są bardzo wartościowe – dziesięć lat temu zabiłabym śmiechem tego, kto by mi powiedział, że będę czytała wspomnienia Magdaleny Zawadzkiej. Pewnie za dziesięć lat dorosnę do Dostojewskiego, a za dwadzieścia do Prousta. Upodobania się zmieniają.

Mój gust zmienił się wraz z urodzeniem dziecka. No może trochę później. O czym czytasz? O pani i panu. I tak za każdym razem, bo przecież nie powiem, że o morderstwie prawda? A teraz mogę powiedzieć, o pani i panu nad morzem, o tej pani co grała w tym filmie, wspomnienia tamtego pana, opowiadania tej pani co wiesz…

Po co jej to wszystko mówię? Żeby skorupka za młodu nasiąkła. Żeby też chciała czytać zawsze i wszędzie, a w czasach gdy czytanie nie jest jedyną rozrywką, o zaszczepienie takiego bakcyla może być trudno. Dlatego robię to już teraz. Chyba mi się udaje, bo Duśka prosi o coraz dłuższe bajki na wieczór, ona też chce utonąć w innym świecie.

 

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Milena KamińskaKatarzyna TrudnosRenata RybakBarbara Fajfer KrzemkowskaOlga Kłoda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

W czasie ciąży czytałam książkę za książką.Pamiętam jak córcia mnie kopała coraz to mocniej jak książkę opierałam o brzuszek :) Po jej urodzeniu niestety dużo się zmieniło….. jako niemowlak moje dziecko było zbuntowane i nie mogłam przysiąść na ławce z wózkiem obok aby poczytać, a w domu kupa obowiązków. Jak skończyła rok trzeba było ją dokładnie pilnować na placu zabaw. Odkąd skończyła dwa latka to w końcu mogę sobie pozwolić na czytanie. Choć ostatnio jak wchłonęła mnie jakaś książka to moja córka przybiegła i powiedziała żebym już przestała (chyba była zazdrosna, że nie zajmuję się akurat nią a książka)….. Moja… Czytaj więcej »

Asia Kowalska
Gość

moim zdaniem dom bez ksiazek to jak plaza bez piasku:-)

Olga Kłoda
Gość

Zgadzam się :)

Barbara Fajfer Krzemkowska
Gość

Święta prawda. :-)

Asia Kowalska
Gość

ja uwilebiam.nic mnie tak nie relaksuje jak dobry kryminal

Renata Rybak
Gość

O tak zgadzam się w 100%❤❤❤

Katarzyna Trudnos
Gość

gorzej jak sie zacznie czytac i się siedzi do 3-4 rano, ale tylko jeszcze 1 strona ,no na prawdę jedna ,a tu o 6 synek budzi :P

Milena Kamińska
Gość

dawno nie odpoczywałam w wekend ale jeszcze tylko 2 tyg ciężkiej pracy i wracam do żywych :-)

Ciąża 20 stycznia 2015

Nowe przepisy dotyczące przewożenia dzieci w samochodzie

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym. Resort infrastruktury i rozwoju przewiduje kilka zmian w kwestii przewożenia dzieci w samochodzie. Zmiany spowodowane zostały dostosowaniem polskiego prawa do unijnych dyrektyw dotyczących stosowania pasów bezpieczeństwa i fotelików dziecięcych.

Co zakłada przyjęta przez rząd nowelizacja?

Zakaz przewożenia dzieci do lat 3 pojazdami niewyposażonymi w pasy bezpieczeństwa.(Nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji)

Jazdę w foteliku określa już tylko wzrost dziecka – do 150 cm.

Dopuszczalne będzie przewożenie – bez fotelika – dziecka mającego, co najmniej 135 cm wzrostu, ale na tylnym siedzeniu i zapiętego pasami bezpieczeństwa.

Trzecie dziecko bez fotelika

Możliwe będzie również podróżowanie trzeciego dziecka w wieku co najmniej 3 lat – bez fotelika – tylko w pasach bezpieczeństwa na tylnym siedzeniu pojazdu, gdy dwoje dzieci znajduje się w fotelikach (na tylnym siedzeniu) a konstrukcja auta nie przewiduje zainstalowania na tylnej kanapie, trzeciego środkowego fotelika.

Co z poduszką powietrzną?

Projekt doprecyzowuje obecnie obowiązujące przepisy przez zapisanie, że nie wolno przewozić na przednim siedzeniu w foteliku dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy w samochodzie wyposażonym w poduszkę powietrzną dla pasażera.

Kto nie musi zapinać pasów?

Projekt nowelizacji konkretyzuje, kto jest zwolniony ze stosowania pasów bezpieczeństwa – m.in. kobiety w widocznej ciąży, taksówkarze, instruktorzy lub egzaminatorzy szkolący na prawo jazdy, funkcjonariusze BOR i Żandarmerii Wojskowej, zespoły medyczne oraz osoby posiadające zaświadczenia lekarskie zwalniające z tego obowiązku.

Na kierowców autobusów wyposażonych w pasy bezpieczeństwa nałożony został obowiązek poinformowania pasażerów o konieczności korzystania z tych urządzeń.

Jaka kara będzie stosowana wobec kierowców, którzy nie zadbają o bezpieczeństwo dziecka?

Za przewożenie dzieci bez fotelika grozi mandat w wysokości 150 zł i 6 punktów karnych.

Według mnie każde małe dziecko powinno jeździć w foteliku, nie ważne czy to 2- latek czy 5 – latek. Po wprowadzonych zmianach mamy jeden kontrowersyjny zapis: Jeśli dwoje dzieci siedzi w fotelikach, trzecie może jechać zabezpieczone tylko pasem. Rodzi się pytanie czy ten pas będzie prawidłowo chronił malucha? Rozumiem, że nie każde auto dostosowane jest gabarytowo do tego by na tylnej kanapie zamontować w odpowiedni sposób trzy foteliki. Ale w mojej ocenie trzecie dziecko powinno obowiązkowo jechać choć na podstawce, tak by pas bezpieczeństwa prawidłowo przebiegał przez jego drobne ciało. O tym przepisy już nie mówią. Każdy zrobi jak uzna za stosowne. Nie wyobrażam sobie posadzenia 3- latka bezpośrednio na kanapę i zapięcia go pasami. Trzecie dziecko na tylnej kanapie to po prostu mniejsze zło. Lepsze to niż trzy nie poprawnie, na ścisk zamontowane foteliki, nie chroniące żadnego z dzieci i nie gwarantujące bezpieczeństwa w momencie wypadku.

Musimy pamiętać, że fotelik poprawia bezpieczeństwo, ale pod warunkiem, że jest dobry, poprawnie zamontowany i dobrany do auta oraz dziecka. Mam wrażenie, że z tym niestety  jest największy problem, a nie z przepisami. Nawet najbardziej wypasiony fotelik, źle zamontowany nie chroni naszego dziecka. Dlatego należy dbać o jego prawidłowy wybór i mocowanie na siedzeniu samochodowym.

Fot. Ernesto HuangCC BY

22
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alicja Kołodziejczyk
Gość

A co z autobusem ? też z małym dzieckiem do 3 lat nie mozna jechac ?

Anna Maria Rutkowska
Gość

Taxi… A co Taxi nie samochód. Foteliki powinny byc dostępne na zadanie

Kasia Kacprzyk
Gość

Juz to widze jak taksowkarze woza w bagazniku 3 rodzaje fotelikow ;) sorry ale sa rzeczy ktorych sie nieprzeskoczy. A odnosnie autobusu to tez mnie to zastanawia ;) moze pasy wozkowe podciagna pod pasy :p masakra te przepsy ;( przeraza mnie to 3 dziecko bez pasow;( przeciez mozna je posadzic z przodu w foteliku a samemu swoj tylek posadzic na tylnej kanapie.

Małgorzata Pol
Gość

Ja słyszałam że według nowych przepisów od jakiegoś już czasu dzieci powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy dużo dłużej niż tylko do 12 miesiąca życia.. Uważam ze to bardzo rozsądne i zamierzam się do tego stosować!

Regina Adamiec Babula
Gość

W Skandynawii tyłem do kierunku jazdy jeżdżą dzieci nawet 6 letnie, z tego względu, że taka jazda zapewnienia dziecku bezpieczeństwo. W fotelikach przodem do kierunku jazdy ciężar uderzenia przejmuje głowa, której waga u dzieci jest nieproporcjonalana do reszty ciała – odwrotnie jak u dorosłych. Co za tym idzie nawet przy najmniejszej stluczce albo ostrym hamowaniu dziecko może zerwać kręgi szyjne. W fotelikach tyłem do kierunku jazdy ciężar uderzenia przejmują plecy co jest o wiele mniej kontuzyjne. My będziemy wozić syna tyłem tak długo jak tylko będzie to możliwe. Nawet dziś przymierzalismy foteliki RWF z II grypy, bo z I powoli… Czytaj więcej »

Regina Adamiec Babula
Gość
Małgorzata Pol
Gość

Maxi Cosi podaje informację o wymaganych 15 miesiącach tyłem i równocześnie wprowadza fotelik 2way z grupy do 4 lat który umożliwia jazdę tyłem właśnie do tego wieku :)

Beata Baziak
Gość

Polecam be safe izi plus . Montowany tylem , mocowany pasami . Wygodny , 3 pozycje do spania .

Beata Baziak
Gość

no i najlepsze wyniki testow i najlepsze opinie

Regina Adamiec Babula
Gość

Myślelismy o nim, ale po przymierzeniu okazało się, że dla nas nie jest dobry. Wybraliśmy Klippan Kiss 2 też wysoko w testach Plus :-)

Kasia Kacprzyk
Gość

Dobre rozwiazanie pod warunkiem ze dziecko nie ma choroby lokomocyjnej ;( moje nienawidzilo jezdzic tylem i kazda wyprawa byla totalnym koszmarem ;(

Regina Adamiec Babula
Gość

Kiedy nasz syn miał pół roku, też myśleliśmy, że nie lubi jeździć tyłem, bo często były awantury, nie dawał się nawet włożyć do fotelika, wykręcał się do przodu – problem był w foteliku (było mu niewygodnie, zły kąt nachylenia i nieodpowiedni zagłówek) Zmieniliśmy na inny z tej samej kategorii wagowej i awantury ustały, dlatego teraz decydujemy się na kontynuację jazdy tyłem. Ale doskonale zdaję sobie sprawę, ze podróże z dziećmi nie należą do łatwych i chciałoby się zrobić wszystko, żeby obyło się bez wrzasków ;-) Ps. My, po zgłębieniu tematu jesteśmy trochę „przekręceni” na tym punkcie ;-) ale jak się… Czytaj więcej »

Monika Sidorowska
Gość

A jak jest z dzieckiem 4letnim? Może ono siedzieć z przodu, oczywiście w foteliku, jednak kiedy jest włączona poduszka powietrzna? Jakieś specjalne wymogi odnośnie rodzaju fotelika itp? Czy kompletnie nie wolno?

Beata Baziak
Gość

podobno nie wolno juz wcale . Ale nie moge znalesc tego artykułu .

Monika Sidorowska
Gość

Ja czytałam, że wolno, ale jeśli poduszka jest wyłączona, później że nie wolno i teraz już sama nie wiem :/

aga
Gość
aga

A mi ewien specjalista mowil, ze wozenie na podstawce dziecka to kompletnie bez sensu i to nie daje zadnego bezpieczenstwa.
Ogolnie uwazam ze te foteliki to niezly biznes i tyle. Jakos my te 20, 30 lat temu nie jezdzilismy w zadnych fotelikach i az tyle bylo wypadkow?

Anna Maria Rutkowska
Gość

1 dobrze bo ludzie zapominali wyłączyć poduszke.
2 cooooo?! Co za dekiel wymyślił trzecie dziecko? Teraz 90% będzie szło po taniości „eee no panie władzo ale to trzy nie wlezo. Takie samochód kupilimy”

Marta
Gość
Marta

Pani Moniko, ważne jest aby dziecko siedząc z przodu przy włączonych poduszkach było ułożone przodem do kierunku jazdy, inaczej wyskakująca poduszka z dużą mocą uderza w fotelik doprowadzając do uszkodzeń ciała. Pani Agnieszko, 20-30 lat temu nie było tyle pojazdów poruszających się po naszych drogach, nie wszystkie auta były wyposażone w pasy bezpieczeństwa, ze względu na małą liczbę aut było TROSZKĘ bezpieczniej na drogach. A jeżeli chodzi o podstawkę to spełnia ona bardzo ważną rolę ponieważ dziecko jest wyżej a tym samym odpowiednio dopasujemy do naszej pociechy pas bezpieczeństwa, nie będzie on przebiegać przez szyję dziecka, co może spowodować uszczerbek… Czytaj więcej »

Bernadetta Bolek-Jędrasik
Gość

Mam troje dzieci najstarszy ma 118 cm i w czerwcu bedzie miał 5 lat. Nie wyobrażam go sobie bez fotelika. Fotelik ma być i koniec. Czy ktoś wie że w razie wypadku taki malec jest zmiażdżony przez dwa pozostałe!

Bernadetta Bolek-Jędrasik
Gość

A co do trójki dzieci jest wiele aut w ktory spokojnie wejdą trzy foteliki. Zawsze jeden można dac z przodu a dorosłego do tyłu

aga
Gość
aga

A jaki komfort jazdy dla tego rodzica ktory na dluzsza podroz ma siedziec miedzy tymi dwoma fotelikami. Podejrzewam ze niektorzy by sie nawet miedzy nie nie zmiescili…..

Podróże 19 stycznia 2015

Pies nie zawsze przyjaciel człowieka

Gdy w telewizji TVN pojawiły się pierwsze doniesienia o tym, że 41 letnia kobieta została mocno pogryziona, broniąc przed psami swoje 9-cio miesięczne dziecko, zamarłam. To straszne jeśli pomyśli się, że matka chcąc ratować swoje dziecko przed ostrymi zębiskami, zasłania je własnym ciałem, ryzykując życie. Takie wiadomości zawsze mnie usztywniają na dłuższą chwilę, ponieważ psy towarzyszyły mi w domu odkąd pamiętam. Zdarzyło się, że zostałam ugryziona przez jednego, ale dopiero poważne pogryzienie mojej przyjaciółki przez dwa wilczury, sprawiło, że jestem bardziej ostrożna. Moja Marta o mały włos nie straciła życia, “zyskując”za to głębokie blizny na całym ciele.

Ta pogryziona kobieta, uratowała dziecko, ale w stanie ciężkim trafiła do szpitala, z widmem amputacji nogi. Niestety, z psami jest trochę jak z ludźmi, większość nie stanowi zagrożenia, ale może na naszej drodze stanąć ktoś, kto narazi nasze zdrowie na szwank, lub odbierze życie. A co należy zrobić, jeśli na naszej drodze stanie zwierzę, które przejawia wobec nas agresję, lub wydaje się być “niepewne” w zachowaniu?

Specjaliści od psiego behawioryzmu radzą – w żadnym wypadku nie uciekać! Psy to zwierzęta terytorialne i urodzeni łowcy w jednej postaci, mogą potraktować gwałtowny ruch jako zachętę do ataku. A my potraktowani jako zwierzyna, w starciu z dużym psem, lub cała sforą, będziemy mieli małe szanse na ucieczkę.

Z daleka można zauważyć, że pies nie ma dobrych zamiarów – zdradzać go będą sygnały wysyłane przez jego ciało. Możemy zaobserwować w takiej sytuacji, że pies sztywnieje, napinając mięśnie. Następnie dochodzi wyraźne ostrzeżenie – pies wydaje odgłos warczenia lub szczekania. Wyjątkowo ryzykowne jest ignorowanie tych sygnałów, bo gdy przychodzi kolej na psie zęby, nie będzie miejsca na spokojny odwrót.

Zanim stanie się najgorsze, wskazane są następujące zachowania:

  • Jeśli tak zachowuje się pies na swoim terenie, lepiej nie wchodź na niego, jeśli właściciel nie może uspokoić lub odseparować psa

A jeśli natkniesz się na zwierzę poza ogrodzonym terenem:

  • Nigdy nie patrz psu prosto w oczy
  • NIE UCIEKAJ, nie wykonuj gwałtownych ruchów
  • Nie wyrywaj się psu, bo może nakręcić się do ataku. Mimo iż to zabrzmi strasznie, bezpieczniej jest wepchnąć psu w gardziel np. torebkę, kurtkę, rękę, kiedy złapie ją w zęby. Pies dławiąc się, powinien puścić kończynę.
  • Gdy pies nas szarpie, bezpieczniej jest zwinąć się na ziemi w pozycji żółwia, osłaniając szyję (tylko to uratowało twarz i krtań mojej Marty przed tragedią!) rękoma. Tym sposobem uchronimy kończyny przed pokąsaniem. Pozycja “uległości” może zniechęcić psa od dalszego ataku na nas.

Mimo iż łatwiej jest pisać i czytać, niż zastosować to w praktyce, warto zapamiętać powyższe rady. Nawet niewielkich rozmiarów pies może nas boleśnie pogryźć, a świadomość, czego absolutnie nie powinniśmy robić w obecności agresora, może zapobiec nieszczęściu. Uczmy również nasze dzieci ostrożności względem wszelkich psów, nawet tych idących na smyczy, a także kotów czy lisów które często widuje się przy ludzkich osiedlach. Nie tylko ze względu na możliwość pogryzienia, ale i fakt, że nawet znany nam zwierzak może mieć pasożyty lub choroby skóry, które można przenieść na nasze maluchy.

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość
Milena Kamińska

Psu nie można ufać nawet swojemu. Nawet najłagodniejszy najkochańszy najmilszy piesek może kiedyś zaatakować. Mój sąsiad „kocha się” w wilczurach, kiedyś miał dwa, łagodne fajne pieski. Aż tu pewnego dnia niespodziewanie zaatakował jego syna, zaczął rozdzierać jego ubranie. Druga sytuacja w moim rodzinnym mieście http://www.eglos.pl/pilne-wataha-psow-zaatakowala-kobiete-jej-stan-jest-powazny/0,-2ck,1/ . niestety wiele osób puszcza swobodnie psy, bo im bezgranicznie ufa, uważają że sa łagodne. Tam gdzie mieszkam (wieś) biega mnóstwo psów, niejednokrotnie zgłaszałam do Gminy ale maja to gdzieś. Biegał jeden amstaf który po siatkach łaził jak kot, wchodził na każde podwórko, bałam się wyjść z dziećmi do ogrodu, właściciele nie widzieli problemu, gmina… Czytaj więcej »

Żaklina Kańczucka
Użytkownik

Współczuje doświadczeń. Niestety na bezmyślność właścicieli, lepszej rady rady nie ma. Mam nadzieje, że będzie jak najmniej podobnych wypadków, bo właściciele odpowiedzialnie podejdą do kwestii swoich pupili. Źle ułożony pies jest zagrożeniem dla nich samych.

Alicja Malinowska
Gość

Trauma mojego dzieciństwa. Byłam kąsana przez wszystkie psy. Na kilometr czuły, że się ich boję, a bałam się bo wiedziałam, że zaraz dostanę.

Alicja Malinowska
Gość

Tak wiem, że wyczuwają. Dopiero w dorosłym życiu udało mi się na tym zapanować. Dziś uczę moją córkę, że nie podbiega się beztrosko do pieska, tylko najpierw pyta właściciela, czy wolno.

Alicja Malinowska
Gość

Jakieś 10 lat temu spacerowałam po ogródkach działkowych. W tamtych czasach kręciły się tam jeszcze bezpańskie psy. Natknęłam się kiedyś na 3-4 sztuki. Jeden z nich zjeżył właśnie włosy na karku i wystawił zęby aż do dziąseł. Znałam już metodę z artykułu, więc wzięłam głęboki oddech i powoli wycofałam się kilkanaście metrów dalej.

Weronika Kowalczyk
Gość

Na mnie kiedyś skoczył wilczur, który uciekł komuś z podwórka. Nie wiem jakim sposobem zachowałam spokój i zamarłam bez ruchu. Pies po dłuższej chwili zostawił mnie w spokoju a ja powoli odeszłam, było to tuż obok komisariatu policji, byłam wtedy podlotkiem i nie powiedziałam nikomu przez lata.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close