Emocje 20 października 2017

Myślisz, że da się coś zaplanować przy dziecku? Też tak kiedyś myślałam

Właściwie już się do tego tematu nie dotykam. Patrzę/czytam z lekkim politowaniem, kiwam głową i idę dalej. Bo nijak nie da się przyszłej mamie wytłumaczyć, że przy dziecku nie da się zaplanować nic, kompletnie nic. Ona dobrze wie, jakie będzie jej dziecko, jak ładnie będzie jadło, spało, że nie będzie miało kolek. Jednym słowem – na pewno urodzi dziecko idealne.

Rzeczywistość jest jaka jest – dzieci są różne. Jedne płaczą, inne nie płaczą. Jedne śpią w nocy, drugie wolą spać w dzień. Jedne mają kolki, drugie za to boleśnie ząbkują. Potem też nie jest tak do końca różowo, bo jedne bawią się same, drugie trzymają się kurczowo maminej nogi. O konieczności przewijania w najmniej odpowiednim momencie nie ma, co pisać. Z tymi powrotami do pracy po porodzie też różnie bywa, nie każde dziecko nadaje się do żłobka. No wiadomo – przynajmniej wszystkie mamy wiedzą – nic się nie da zaplanować przy dziecku. Nic znaczy nic.

A ja się bez bicia przyznaję, dziś o tym zapomniałam. Albo może jakoś podświadomie założyłam, że przy ośmioletnim dziecku to już coś sobie mogę zaplanować. W końcu ma plan lekcji i jakoś się go trzyma. Mogłaby być miła i mojego planu też się trzymać, prawda?

Mój plan na dziś był prosty. Rano dziecko do szkoły odprowadza tatuś, ja ogarniam dom, idę na zakupy, po powrocie przygotuję sobie materiały do pracy, coś zjem, odbiorę dziecko z autobusu szkolnego, dam obiad i wezmę się za pisanie. Duśka w tym czasie miała odrobić lekcje. Reszta dnia była uzależniona od tego, ile tych lekcji przyniesie i jak mi praca pójdzie. O 16.30 różaniec, na który Duśka jako dziecko przygotowujące się do pierwszej komunii powinna pójść.

Plan zawalił się dokładnie w połowie dnia o godzinie 14.00, kiedy Duśka nie wysiadła z autobusu szkolnego. W zasadzie codziennie się z tym liczę, bo różnie bywa, ale jednak przyjeżdża. Dziś nie przyjechała. No szlag by to trafił, dlaczego akurat dziś?! Telefon do szkoły i wszystko jasne. Moje dziecko zgubiło identyfikator. Zgubiło, to zgubiło, tym się nawet nie przejęłam. Jak nie znajdzie, wyrobi nowy. Gorzej, że szukała tak długo, że autobus zdążył odjechać. Musiałam iść do szkoły. Godzina w plecy. Drugą godzinę zajęła nam wizyta u babci, która zadzwoniła, że akurat zrobiła naleśniki i może Duśka przyjdzie, bo przecież ona tak lubi. W głębi duszy podejrzewam, że się zmówiły! No co za pieroński zbieg okoliczności, że akurat ona nie przyjechała i babcia na obiad zaprasza. A że babcia mieszka dosłownie dwie minuty piechotą od szkoły, to jakby ciężko było się wykręcić. Skorzystałam, nie powiem. Nie musiałam obiadu robić. No ale jednak… Do domu wpadłyśmy tylko po to, żeby zostawić tornister, wziąć różańce i wyjść. W drodze z kościoła spotkałyśmy znajomych… Do pisania usiadłam o 18.30, zmęczona i bez koncepcji na pracę umysłową. I prędko dziś spać nie pójdę. Wieczór z książką trzeba przełożyć na bliżej nieokreślone kiedyś. A to był przecież tak dobrze zaplanowany dzień!

Kiedy jakaś przyszła mama mówi mi, że przecież jej dziecko nie musi być takie jak moje (a moje naprawdę nie jest trudne) to w duchu sobie myślę: no pewnie, że nie, może być gorsze. Tak, wiem. Jestem złośliwa. Trochę. Bo na głos tego nie mówię. Niemniej jednak każda przyszła mama powinna sobie jak mantrę wbić do głowy: im mniej planów, tym mniej rozczarowań. I nerwów też mniej.

Chyba to sobie na ścianie napiszę.  

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża 19 października 2017

Mieć dużo dzieci i pełen miłości dom – można dziś jeszcze o tym marzyć? Czy to już passé?

Nie wiem ile miałam lat, kiedy pierwszy raz zamarzyłam o dziecku, ale w zasadzie od zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Dzieci koniecznie troje. Być może dlatego, że sama miałam dwóch braci i nigdy nie narzekałam na nudę (moja mama pewnie też nie! :-)) 

O trzech pociechach również marzyła moja druga połówka, można by więc rzec, że pod tym względem dobraliśmy się idealnie. Dlatego też dom jaki sobie wybudowaliśmy, ma tyle pokoi, by pomieścić te wszystkie dzieciaki. I cierpliwie na to czeka, razem z nami ;-)

Pierwszy raz dwie kreski na teście ciążowym zobaczyłam nieco ponad 7 lat temu i dokładnie pamiętam ten dzień oraz emocje, które mi wtedy towarzyszyły, zupełnie jakby to było wczoraj!

Drugi raz, testowałam dwa lata później – więc jakby idealnie bo zawsze uważałam, że im mniejsza różnica wieku pomiędzy dziećmi tym lepiej – ale niestety z tą fasolką szybko musiałam się pożegnać

Na następne dwie krechy przyszło mi czekać kolejne dwa lata, przez co zdążyłam nieco już zwątpić w wielodzietność i przesterować swoje myślenie, że może jednak jedno dziecko też będzie ok. Tym bardziej, że Jaś miał “już” cztery lata i był na tyle samodzielny, że wizja powrotu do pieluch, karmienia, noszenia i nieprzespanych nocy bywała czasami mało atrakcyjna. Ale właśnie wtedy, kiedy powiedziałam sobie “Jest dobrze tak, jak jest”, miesiączka nie przyszła. Dzięki czemu Jaś, tuż przed swoimi piątymi urodzinami, doczekał się siostry, Poli – jego przyszłej żony, jak twierdzi :-)

Na trzecie dziecko nie chcieliśmy długo czekać, żeby różnica wieku nie była znowu taka duża. Ale jak to w życiu bywa – w ciążę nie zachodzi się wtedy kiedy się chce, lecz odwrotnie. I kiedy po ponad roku od narodzin Poli, coraz częściej zaczęłam rozmyślać o sobie – o swoim rozwoju, marzeniach, pasjach… O tym, że czas ucieka i być może powinnam teraz skupić się na własnej osobie, a nie na kolejnym dziecku, ta wredna małpa znowu nie pojawiła się o czasie! Dlatego dziś całą czwórką z niecierpliwością wyczekujemy piątego członka rodziny :D

I choć zapewne dla wielu (złośliwych lub zazdrosnych) będzie to tylko nasza słodka wpadka, no bo kto normalny w dzisiejszych czasach marzy o dużej rodzinie, to dla nas będzie to spełnienie marzeń.

Nie mogę się już doczekać, choć wiem, że lekko nie będzie. Bo już teraz, przy dwójce jest co robić (pranie i ogólny bałagan dosłownie rosną w oczach). Bywa wesoło i nerwowo. Dzieci raz się kochają, innym razem popychają. Ale i tak jest cudnie. Tego właśnie chciałam. Tak więc w 2018 roku po raz trzeci (być może ostatni) zostanę mamą!  Będę to celebrować i dumnie kroczyć ulicami ;-)

A tymczasem, pochwalcie się ilu wśród Was ma troje (lub więcej) dzieci? I jak Wam mija życie – całkiem słodko czy raczej gorzko? :-)

Subscribe
Powiadom o
guest
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marta Bolesta
3 lat temu

U nas model 2+2 i na tym etapie zostajemy :)

Katarzyna Krupowies
3 lat temu

Gratulacje :) u nas cztery córki – spełnieni rodzice :)

Agnieszka Triebs
3 lat temu

Mam trzech synów, od zawsze chciałam mieć dużą rodzinę… aaaa córka nadal mi się marzy

Elżbieta Sośnicka
3 lat temu

Asiu gratulację !!!! Pozdrawiam i całuję mocno całą rodzinkę

Joanna Fua
3 lat temu

Gratulacje Asiu i duzooo zdrowka;)))

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Joanna Fua

Dziękuję! ??

Emilia Permus
3 lat temu

Mam trójeczkę 2 starszych chłopców i malutką córeczkę a synowie chcą jeszcze jedną taką słodką siostrzyczkę;)

Danuta Filipiak
3 lat temu
Reply to  Emilia Permus

Wszystko przed Wami?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Emilia Permus

❤❤

Agata Rudnicka
3 lat temu

W czerwcu urodziłam trzeciego syna

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Agata Rudnicka

Gratuluję! ?

Adrianna Mizgiert
3 lat temu

Mam 5 i marzy mi sie jeszcze choć jedno

W roli mamy - wrolimamy.pl

Wow! ? Super! A przewaga jakiej płci? ☺

Adrianna Mizgiert
3 lat temu

W roli mamy – wrolimamy.pl sami chłopcy. Dlatego liczę na choć jedna dziewczynkę ?

Ewa Gołębiewska
3 lat temu

Ja mam trójkę. Duże rodziny są super :) Już nawet olewam pytanie „To wszystko pani???” ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

?

Karolina Rozbiewska
3 lat temu

My czekamy na 3 które już niedlugo przyjdzie na świat

W roli mamy - wrolimamy.pl

Na kiedy macie termin? ☺

Karolina Rozbiewska
3 lat temu

Na 17.11 ale rrozwiazanie ma być do końca miesiaca

W roli mamy - wrolimamy.pl

No to trzymamy kciuki! <3

Maria Ciahotna
3 lat temu

My marzyliśmy o trójce, a mamy 4 :) i jest super, nie mówię że łatwo i zawsze wesoło, ale jesteśmy szczęśliwymi rodzicami wspaniałych dzieci <3 <3 <3 <3

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Maria Ciahotna

<3 <3

Marta Ociesa
3 lat temu
Reply to  Maria Ciahotna

To tak samo jak my??

Kasia Górska
3 lat temu

Duzej. Mam dwie corki. 3 to minimum, jesli zdrowie pozwoli.

Bea Wawrzynowicz
3 lat temu

Mam dwoje i marze o jeszcze jednym

Patrycja Mucha
3 lat temu

Gratulacje Asiu:)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Patrycja Mucha

Dziękuję ??

Basia Iwańska
Basia Iwańska
2 lat temu

Witam,
jestem w 9ej ciąży. Mamy 5 chłopców i 3 dziewczynki. Teraz myślałam, że będzie Karol ale ta dziecina nie chce być chłopcem – będzie 4ta córka ?
Ja zawsze chciałam dużą rodzinę, mąż nie bardzo bo sam ma 7ro rodzeństwa i wie jak to jest mieć dużą rodzinę….tata ciągle w pracy a mama „w pracy” 24 na dobę!
Nie jest łatwo, ale mamy dobrych ludzi wokół siebie i zdrowe dzieci!
Chwała Panu!
Pozdrawiam

IrkA
IrkA
1 rok temu

Ja też zawsze marzyłam o dużej rodzinie i we wszczystkie 4 ciąże zaszłam wtedy kiedy chcieliśmy. Mieliśmy dużo szczęścia

Zdrowie 19 października 2017

Odparzenia skóry pod pieluszką to nie zawsze prosta do opanowania sprawa. Przyczyny i sposoby leczenia mogą być różne

Jakiś czas temu pytałam na fanpage`u FB naszego bloga, jakie macie sposoby na podrażnioną skórę pod pieluszką. Mój najmłodszy synek miał nieszczęście po antybiotykach dostać może nie tyle biegunki, co luźnych i bardzo podrażniających stolców.  Po kilku takich wypróżnieniach nawet przy dość szybkim zauważeniu problemu i zmianie pieluchy z tzw. marszu, zaczerwienienie rozrastało się bardzo szybko. Po dwóch dniach takiego załatwiania się, skóra nie wyglądała zachęcająco i przewijanie powodowało dyskomfort.

Z tego powodu pytałam was, jak wy sobie radzicie z tym problemem. Każda miała inny sposób – jedne polecały różne maści, inne zachwalały mąkę ziemniaczaną, jeszcze inne przypominały o wietrzeniu pupy i puszczaniu maluszka z nagą pupą, by powietrze ułatwiło proces gojenia. Czytałam wszystko z niekłamanym zaciekawieniem – u nas trzeba było zastosować maść intensywnie regenerującą, a także zrezygnować z obcierania pupy chusteczkami nawilżanymi. Przerzuciłam się zamiast tego na nawilżone przegotowaną wodą ręczniki papierowe. Położna podpowiedziała mi, że chusteczki nawilżane, szczególnie te zapachowe, mogą mieć w składzie substancje, które dodatkowo podrażniają i tak delikatną skórę pod pieluchą. Do głowy mi to nie wpadło, no i zapewne w ten sposób też dokładałam cegiełkę do rozrastającego się podrażnienia.

Podobną sytuację miała moja przyjaciółka, która też ma synka w wieku mojego Olka. U nich co prawda antybiotyk w ruch nie poszedł, ale pediatra przepisała małemu witaminę C w kroplach. Niestety nie trzeba było długo czekać na objawy uczulenia, którego nikt z biegunką nie skojarzył. Mały naprawdę intensywnie się wypróżniał, a my nie mogłyśmy dojść, o co chodzi. Dopiero po kilku dniach, gdy wyszła wysypka na ciele, wpadło nam do głowy, że to się zaczęło przy podaniu witaminy. Po odstawieniu preparatu szybko doprowadziłyśmy skórę małego do porządku.

Chciałabym was jeszcze uczulić na jedną rzecz, o czym może tak często się nie mówi, a co warto wiedzieć. Ten problem naświetliła jedna z czytelniczek, która bezskutecznie próbowała leczyć (jak jej się wydawało) odparzenia na skórze dziecka. Niestety to, co wyglądało na podrażnienie, czy też stan zapalny, na kontroli u pediatry okazało się grzybicą. Lekarka przepisała odpowiednią maść, która po kilku dniach stosowania przyniosła widoczną poprawę.

Jeśli, moje drogie, macie jeszcze pomysły, własne doświadczenia, jak można sobie pomóc w przypadku bardzo silnego podrażnienia skóry pod pieluszką, podzielcie się nimi w komentarzach. Im więcej ich zbierzemy, tym łatwiej będą mogły poradzić sobie z tym problemem mniej doświadczone mamy.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close