W szkole 16 marca 2018

Nie musisz być najlepsza. Wolę, żebyś była sobą

Nigdy nie mówię Duśce, że musi najlepiej napisać klasówkę, najładniej powiedzieć wiersz, czy w ogóle cokolwiek zrobić najlepiej. Nie. Nie musi. Dla mnie ważne jest, że zrobi najlepiej, jak potrafi, że się postara, że jej zależy. A wynik? A dajcie spokój, czy Wy pamiętacie swoje oceny z podstawówki? Czy one faktycznie tak bardzo zaważyły na Waszym życiu?

O moich nauczycielach z podstawówki już Wam kiedyś pisałam. Owszem, czegoś tam mnie nauczyli, może nawet dużo, ale też umówmy się – sporo z tej wiedzy, którą mi do głowy wciskali, kompletnie mi się nie przydało. Zresztą – wiedza jest teraz na wyciągnięcie ręki – wszechobecny internet nie pozostawi bez odpowiedzi nawet najgłupszego pytania. Nie wierzycie? To zapytajcie wujka G. o życie seksualne larw płowowłosych :P.

Chciałabym, żeby moje dziecko wyniosło ze szkoły coś więcej, niż tylko podręcznikową wiedzę, która w wielu punktach będzie nieaktualna już w okolicach matury. Chciałabym, żeby nie uczono jej przyswajać wiedzy, bo wykuć na pamięć to i małpa da radę, ale faktycznego tej wiedzy rozumienia i korzystania z niej. I jeszcze, żeby wiedziała, gdzie najlepiej szukać. Bo internet to też wielki śmietnik i nie wszystkim stronom warto ufać.

Chciałabym, żeby moje dziecko umiało pracować z ludźmi, dogadywać się z nimi. Wiem, że lubi pracę w grupach, wraca wtedy ze szkoły szczęśliwa. Praca w grupie uczy nie tylko zachowań społecznych, ale i odpowiedzialności zbiorowej. I chociaż ta ostatnia bywa życiową pułapką, to jednak dobrze jest umieć mieć świadomość, że odpowiada się nie tylko za siebie, ale też za innych.

Chciałabym, żeby Duśka nauczyła się oceniać ludzi nie za to, jak wyglądają, ale za to, kim są. Tak, wiem, że to nie tylko rola szkoły, moja i męża też. Niemniej jednak to właśnie w szkole często bardziej liczy się nowy ciuch niż jakakolwiek umiejętność.

I chciałabym jeszcze, żeby moje dziecko wiedziało, że nie musi być we wszystkim najlepsze. Nie wiem, kto tę głupotę w ogóle wymyślił. Bądź najlepszy i bądź najlepszy. I tak do każdego, jakby wszyscy mogli być najlepsi. Nie mogą, nie da się. Jedyne, co daje wszechobecny wyścig szczurów, to frustracje, depresje i niską samoocenę. Nie chcę tego dla mojego dziecka. Niech sobie znajdzie swój kierunek i będzie w nim dobra. Warto być dobrym w czymś konkretnym.

Oczywiście cieszę się, jak Duśka przynosi ze szkoły dobre oceny, niby czemu mam się nie cieszyć? Ale jak zdarza jej się przynieść słabszą, to się nie martwię. Nie mówię jej też, że koniecznie musi poprawić. Będzie chciała, to poprawi.

Czasem mnie zaskakuje:

– Dostałam dziś szóstkę z angielskiego, bo się zgłosiłam z tego wiersza, co jest na poniedziałek.

– Jak to się zgłosiłaś? Już dziś? Miałaś się przez weekend go nauczyć przecież?

– No tak, ale tyle razy mówiliśmy go na lekcji, że jakoś się nauczyłam.

I nawet nie z tej szóstki cieszę się tak bardzo, jak z tego, że ma odwagę próbować. Bo to oznacza, że nie boi się porażki, nie uda się, to się nie uda, trudno. Ważne, że próbowała. Podobnie podchodzę do jej udziału w konkursach typu Alfik. Chce, niech próbuje, niech się sprawdza.

Duśka stanowczo odmawia udziału w konkursach, gdzie trzeba wyjść na scenę i coś powiedzieć, albo zaśpiewać. Nie i koniec i kropka pe-el-be. Nie to nie. Nie zmuszam. Nie każę jej się przełamywać na siłę. Jak już wyżej pisałam – nie trzeba być dobrym we wszystkim. Ja też nie lubię stać na scenie :P. Może kiedyś to się zmieni, a może nie. Nie wszyscy muszą lubić publiczne wystąpienia przed tłumem ludzi.

Obserwuję rozwój mojego dziecka i widzę, ile jeszcze pracy przed nami. Jak dużo zależy ode mnie, od mojego męża, od tego, co jej przekażemy i czego ją nauczymy. Szkoła? Tak, jest potrzebna, jest ważna. Ale nie jest najważniejsza. Jest jakimś etapem w życiu i tyle. Trzeba ją wycisnąć jak cytrynkę, wyssać ile się da i iść dalej. Ale to jej powiem dopiero za jakiś czas ;)

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close