W przedszkolu 21 października 2014

Pomocy! Moje dziecko jest „niegrzeczne”!

Jaś – 3,5-latek, z natury: radosny, żywiołowy, towarzyski, przywódczy, temperamentny. Ponadto: bardzo wrażliwy, lubi się przytulać, wygłupiać, spędzać czas wśród rówieśników, być w centrum uwagi.

Gdy skończył 1,5 roku, przez dwa lata uczęszczał do żłobka, który uwielbiał i do dziś z uśmiechem na twarzy wspomina.

Aktualnie, od września b.r. chodzi do przedszkola. Porównanie tych dwóch placówek jest proste – niebo a ziemia. I nie chodzi mi tylko o wygląd zewnętrzny (gdzie prywatny żłobek posiada bardzo wysoki standard, a publiczne przedszkole wygląda, jakby pamiętało jeszcze czasy wojny), a przede wszystkim o to KTO i JAK sprawuje opiekę nad małymi dziećmi.

W żłobku, każda pani była ciocią, czyli poniekąd rodziną, a nie obcą osobą. I tak też się zachowywały – serdeczne, ciepłe, zawsze uśmiechnięte, kreatywne, troskliwe…. Dla nas – rodziców stanowiły niezwykłą pomoc, były jak połączenie dobrej przyjaciółki z psychologiem. Zawsze dawały oparcie, słuchały kiedy mówiliśmy i dawały wskazówki kiedy tego potrzebowaliśmy.

A przedszkole? Hmmm…. Panie wyglądają na zmęczone życiem, wypalone zawodowo, z trudem znajduję SZCZERY uśmiech na ich twarzy. Kiedy bym nie przyszła do przedszkola (rano, popołudniu) czy przechodziła obok, gdy pogoda dopisuje i dzieciaki spędzają czas w ogrodzie – panie siedzą! Siedzą przy biurku, przy filiżance…. kawy? Wyglądają jak umordowane matki, które po całym dniu pracy spotkały się na placu zabaw i cieszą się, że dzieci zajmują się same sobą.

Do swych podopiecznych zwracają się bardzo oschle, rzekłabym nawet – trochę po wojskowemu. Z wszystkich słów jakie padały z ich ust i miałam okazję słyszeć, najczęściej było to coś na styl: „Nie ruszaj tego! Nie biegaj! Nie mów tak głośno! Przestań beczeć!…” – mam ogromne  wrażenie, że tam panują same nakazy i zakazy.

Choć istnieje podział na dwie grupy wiekowe, przez większą część dnia 3 i 4-latki są razem z 5 i 6-latkami. I może by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie fakt, że w moim odczuciu panie mają jednakowe wymagania co do wszystkich dzieci. Dla przykładu – po około dwóch tygodniach „przedszkolakowania”, zarzucono mi, że mój syn nie potrafi się podcierać, gdy zrobi kupę! Przyznaję, że szczena mi wtedy opadła. Pomyślałam – ok, popracujemy nad tym w domu, ale też nie przesadzajmy, on ma dopiero trzy lata, ma więc  prawo nie umieć jeszcze wszystkiego!

Gwoli ścisłości – na chwilę obecną potrafi się już podetrzeć, ale uwierzcie mi – zazwyczaj jego tyłek, ręce i paznokcie (!) nadają się wówczas do gruntownego mycia, jeśli wiecie o co mi chodzi…? A personel niestety się do tego nie kwapi, wmawiając mi, że to “nie leży w ich obowiązku”!
Mało tego! Kilkakrotnie zdarzyło się, że Jaś wrócił do domu z kupą w majtkach(!), śmierdzącą i rozsmarowaną po kolana, co świadczyć mogło o tym, że chodził tak przez wiele godzin!

Z własnych obserwacji oraz opowieści syna wiem, że dzieci chodzą do toalety same, niezależnie od tego, czy akurat reszta grupy znajduje się w budynku, czy też są na dworze. Zdarza się, że panie puszczają do wc więcej niż jedno dziecko. Wiecie co tam się wtedy dzieje?!

Ja wiem, bo po pierwsze – Jasiek wraca czasem do domu z siniakami – na twarzy(!), twierdząc, że ktoś popchnął go np. na suszarkę do rąk!

A po drugie – zostałam wezwana na dywanik, gdzie usłyszałam, że moje dziecko jest „bardzo niegrzeczne”…
– Dlaczego tak pani uważa? – spytałam.
– Ponieważ chlapie w toalecie wodą i pani sprzątaczka ma przez niego więcej pracy. Do tego, rozwija rolkę papieru, rozrywa na małe kawałki i zapycha wc.
Poczułam jak rosnące ciśnienie uderza mi do głowy. Próbując opanować emocje, zapytałam:
– To dlaczego puszcza pani dzieci same do wc?!
– Ależ ja nie puszczam ich samych. Idę z nimi!
– To chce mi pani powiedzieć, że idzie z moim synem, stoi tuż obok i on na pani oczach łobuzuje??
– No ja do niego mówię, żeby przestał, ale on mnie nie słucha!

I ręce mi opadły! Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę! Miałam wrażenie, że rozmawiam z małą dziewczynką, której powierzyłam na chwilę opiekę nad synem i ona z racji swojego wieku, braku doświadczenia oraz niekompetencji, zupełnie nie mogła sobie z nim poradzić.

A żeby było “śmieszniej”, za moją dociekliwość usłyszałam, że „ze mną, w przeciwieństwie do innych rodziców, nie da się rozmawiać. I skoro ja uważam, że mam idealne dziecko, to ona nie ma o czym ze mną dyskutować”, ot co!

Minął kolejny miesiąc i w związku z tym, iż doszły mnie słuchy, że Jasiek bije się z dziećmi w przedszkolu, poszłam tam na rozmowę, tym razem z własnej, nieprzymuszonej woli.

Pani bardzo się ucieszyła, że „zmądrzałam” i ku swej radości dała upust emocjom wyciągając mi całą długą listę wad i złych postępowań Jasia, określając go ponownie „niegrzecznym” dzieckiem.

Co takiego robi, że jest aż taki „niegrzeczny” (w przeciwieństwie do reszty ułożonych dzieci)?

Ano podobno: „Nie zna różnic pomiędzy dobrem a złem. Nie szanuje starszych. Nie słucha poleceń i zakazów. Nie zna systemu nagradzania i karania. Bije dzieci. I na dodatek uważa, że wszystko jest dla niego, wszystko mu się należy i we wszystkim musi być pierwszy!” – na marginesie dodam, że jest jedynakiem.

Poczułam się wtedy jakby mi ktoś solidnie dał w pysk! Miałam wrażenie, że albo ta kobieta mówi o innym dziecku, albo ja nie znam własnego syna! A co najgorsze, odniosłam silne wrażenie klęski, ponieważ spędzam z Jasiem bardzo dużo czasu, daje mu mnóstwo swojej energii, uwagi i miłości. Każdego dnia, nie tylko się z nim bawię i wygłupiam, ale też UCZĘ!

W moim mniemaniu, tudzież– w mojej obecności – Jasiek doskonale wie co wolno, a czego nie. Gdzie leżą pewne granice, których nie można w danej sytuacji przekroczyć. System nagradzania i karania jest u nas powszechnie używany. Każdy nasz dzień podlega stałemu, ustalonemu przeze mnie rytmowi. Kompletnie więc nie rozumiem tego co usłyszałam!

Ponadto uważam, że jestem świadomą mamą, spełniającą się w tej roli. Bardzo dużo czytam na temat rozwoju dzieci i metod wychowawczych, ciągle szukam wskazówek, choć w dużej mierzę zdaję się na swoją matczyną intuicję. Cały czas pracuję nad sobą, by dawać dziecku dobry przykład, a gdy pojawia się problem – szukam rozwiązań.

Tyle pracy włożonej zarówno w samą siebie, jak i w mojego syna, a tu nagle ktoś, bez mrugnięcia okiem, podważa wszelkie moje kompetencje! Mało tego! Daje mi znać, że ŹLE wychowuję swoje dziecko, bo ono jest „niegrzeczne”!

Pomijając jednak fakt, że to co usłyszałam bardzo mnie dotknęło i zdenerwowało, ciągle zastanawiam się czy przypadkiem pani przedszkolanka nie przesadza? Bo nawet jeśli to prawda i mój syn jest nieposłuszny, to wciąż uważam, że nie jest „niegrzeczny”! A jego zachowanie może mieć głębszy sens, wynikający zarówno z jego cech charakteru (o których wspomniałam na początku), jak i jakiegoś zaniedbania – niekoniecznie tylko mojego…!

Wydaje mi się, że każdy “normalny” rodzic, mając obraz przedszkola jaki przedstawiłam powyżej, zastanowiłby się w tej chwili nad poprawnością jego funkcjonowania. I nie żebym się czepiała, ale uważam, że personel nie nadaje się do tej pracy! Albo minęły się z powołaniem, albo ich czas świetności już się skończył!

Poza tym uważam, że ludzie z wykształceniem pedagogicznym powinni umieć poradzić sobie z różnymi dziećmi – nawet nieposłusznymi, powinni umieć dobrać odpowiednie metody wychowawcze i do każdego dziecka podchodzić indywidualnie. Bo każde dziecko jest inne.

Wybitnie nie podoba mi się to, że winą za zachowanie syna, który w danym momencie nie jest pod moją opieką zostałam obarczona TYLKO JA! Pani ewidentnie nie poczuła się do odpowiedzialności.

A na koniec jeszcze dwie sprawy, które mocno mnie zjeżyły:

  1. Gdy wspomniałam o żłobku i tym, że tam przez dwa lata nikt nigdy nie powiedział złego słowa na Jasia, usłyszałam –„Ale tam pani płaciła pieniądze za opiekę, więc logiczne jest że nikt się nie skarżył”  – większej bzdury nie słyszałam! Co ma piernik do wiatraka?! Z resztą, gwoli ścisłości, za przedszkole, mimo iż jest publiczne też PŁACĘ!
  2. Kiedy opowiadałam o tym ile czasu poświęcam na edukację by móc sprostać macierzyństwu, w odpowiedzi usłyszałam „No tak, bo pani jest bardzo młodą osobą więc musi się  pani jeszcze dużo nauczyć” !!!!

Małe sprostowanie – wizualnie podobno wyglądam na młodą osobę i tak też się czuję, ale w rzeczywistości mam już prawie 30 lat na karku, więc za gówniarę się nie uważam! A tak właśnie zostałam potraktowana…

Koniec końców, nie dostałam żadnych wskazówek ani porad – śmiem twierdzić, że samo przedszkole nie ma pomysłu na to jak „wyprostować” moje dziecko. Zostałam za to zlinczowana krytyką i sama z „problemem”.

50
Dodaj komentarz

avatar
31 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
Liliana P.ULLA NIKITORAniaGosiaOla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Jeśli te kobiety opiekują się dziećmi tak jak prowadzą rozmowę z rodzicami to obawiam się, że że powinny zmienić pracę. Albo dawno skończyły szkołę i już zapomniały w jaki sposób powinna przebiegać rozmowa (do dziś pamiętam setki scenek odgrywanych na płaszczyźnie pedagog-rodzic, pedagog-uczeń) albo ich indeks wyglądał dość kiepsko, skoro już z takimi podstawami sobie nie radzą. Poza tym jej zarzuty są tak „poważne”, że gdybym nie wiedziała ile lat ma Jaś to pomyślałabym, że chodzi o nastolatka. 3 latek ma prawo do takich zachowań, a obowiązkiem nauczycielek jest o tym pamiętać i dopasować metody wychowawcze indywidualnie, jeśli te „ogólne”… Czytaj więcej »

Anita Kasprzycka
Gość
Anita Kasprzycka

Odnoszę wrażenie ze panie umywają ręce od wszystkiego.Zaczynając od zabawy po nauczanie przed szkołą (w końcu to przedszkole). Oczywiście najlepiej wypościć gromadkę na plac zabaw usiąść i poplotkować, obgadać rodziców jacy są nieodpowiedzialni i jak oni nie potrafią nauczyć dzieci podstawowych zachować. Wydaje sie ze panie zjadła rutyna i wypalenie ale czy to oznacza ze dziecko może chodzić z kupą w majtkach kilka godzin?? czy one sie z tymi dziećmi nie zajmują, nie bawią? (kupę zazwyczaj czuć, przynajmniej moich dzieci)

Fizinka
Gość
Fizinka

Raz, mój mąż odbierał syna, który miał właśnie kupę w majtkach – powiedział, że od razu to poczuł! Mało tego! Jakaś dziewczynka narzekała przy nim, że śmierdzi w sali! A pani rzekomo tego nie czuła i poinformowana przez męża o tym, że dziecko biega z niespodzianką w majtkach odparła „Niemożliwe!” …… ;/

Kowalska
Gość
Kowalska

Drogie Mamy.
Wycieranie waszym dzieciom pup z kopy nie należy do obowiązku pań. Nie uczycie niczego dzieci, a potem macie pretensje, że dzieci robią w majtki. Gdyby każde dziecko załatwiało się w majtki, to panie nie robiłyby nic innego, jak tylko zmieniały dzieciom majtki i myły pupy. Proponuję posiedzieć z gromadą dzieci przez cały dzień, to wtedy zobaczycie jak jest miło i fajnie. Są przedszkola (prywatne) w których zmieniają pieluchy. W państwówkach się tego nie robi, więc jak nie odpowiada wam to, to możecie przenieść dziecko do innej placówki.

Edyta Skrzydło
Gość

Masakra! Co za porąbane babsko!!! Ona powinna już przestać pracować.
Po pierwsze nie ma prawa podważać Twoich metod wychowawczych, po drugie jej zasranym obowiązkiem jest podtarcie pupy!!
To, że rozlewa wodę, wielkie halo. Ja bym nie darowala i poszła do dyrektora, zachowanie i postępowanie przedszkolanki jest niedopuszczalne!!!!!! I mówię. To jako pedagog i matka dwóch Przedszkolaków.

milena kaminska
Gość
milena kaminska

zgadzam się z Toba że panie sa nieodpowiedzialne ale jesli chodzi o toaletę pani nie ma prawa wejsć z dzieckiem do toalety. w przedszkolu gdzie chodzi mój syn i innych w mieście jest rekrutacja i jesli dziecko nie potrafi „wytrzeć pupy” nie może zostać przyjęty. wiem absurd ale to wina tylko i wyłącznie rodziców którzy oskarżają o molestowanie dlatego taka procedura została wprowadzona do przedszkoli

Klaudia K.
Gość
Klaudia K.

Uważam, że masz rację. Panią się poprostu nie chce. Córka ma 2 wychowawczynie, jedna jest zaraz po studiach, druga ok 50. Obie zawsze skore do odpowiedzi na pytania, zawsze z uśmiechem witają i żegnają dzieci i rodziców. Moja córka poszła do przedszkola mając 2 lata i 8msc. Jedyne co usłyszałam od Pań, że cięzko jej się odnaleźc w tym, że wszystko ma swoje miejsce. Że jest czas na leżakowanie, spacer i na zabawe. Wiadomo w domu jest inaczej. Zdarzyło się, że nie zdązyła do toalety po leżakowaniu i piżamka mokra, albo kupka zrobiona w majty. Zero problemu, przebrana, majty sprane… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

U nas tak właśnie było w żłobku – każdego dnia, zanim odebrałam Jasia pani opowiadała mi co dziś robili, jak się Jasiek sprawował, czy spał, czy zjadł obiad….. no dosłownie wiedziałam o wszystkim!
A tu….. dziecko jakby w przechowalni było, a nie przedszkolu :(

Dorota Szymańczak
Gość

Dzieci często inaczej zachowują się w domu niż w przedszkolu, są zupełnie innymi osobami. Hałas, zamieszanie dookoła dziecka sprawia, że jest ono zestresowane, zszokowane tą sytuacją. Są dzieci nadwrażliwe na dźwięk, dla których takie warunki są bardzo niekomfortowe. Ale przedszkolanki są od tego, żeby zajmować się dziećmi, pomagać im. To ich praca i nikt ich nie zmuszał do wyboru zawodu.. Wiedziały na co się godziły. a metoda nie rób, nie ruszaj, zostaw działa odwrotnie jak się nie tłumaczy dziecku dlaczego… Panie chyba o tym zapomniały..

megi84
Gość
megi84

Maskara, mój syn chodzi już drugi rok do przedszkola, w pierwszym roku był grzeczny, choć jest baaaaaaaaaaaaardzo energiocznymdzieckiem, teraz jest niegrzeczny na zajęcia luźnych , na lekcjach dostaje pochwały. Ma super opiekunkę , która mu tłumaczy jak coś robi źle, nawet jak ja jestem i widzę co robi źle ona osobiscie prawie przy nim klęka i tłumaczy. Nie do pomyślenia aby przedszkolanka za przeproszeniem „jechała” do mnie z takim tekstami od razu bym ją sprowadziła na ziemię i zapytała od czego ona tam jest. Musisz się im postawic , mój syn raz też przyszedł do domu z kupą to zrobiłam… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

Problem w tym, że pani przedszkolanka moje interwencje odbiera jako ataki ;/
Wychodzi na to, że człowiek nie może już nic powiedzieć, o nic zapytać i absolutnie nie może się bronić (lub swojego dziecka), bo to oznacza, że nie szanuje drugiej osoby, pyskuje – jak na smarkacza przystało i idealizuje…
A przecież wiadomo, że to nie o to chodzi! I nie taki jest mój cel!
Ale jak pani nie rozumie małego dziecko, to co się dziwić że i z dorosłym nie potrafi rozmawiać…..

Gosia
Gość
Gosia

Mi w podobnej sytuacji kazali iść do poradni pp. Poświęciłam czas i okazało się ze z dzieckiem Ok tylko jakby to powiedzieć jestem za mało wymagająca w domu i za mały rygor panuje…. a poza tym z dzieckiem wszystko Ok.

Monika Ilecka-Folcik
Gość

przeczytałam na blogu i jedynie co mi w głowie siedzi to smutek… że brak człowieczeństwa, dobroci, empatii… za parę lat panie starsze będą zdziwione, że nikt nie ustąpi miejsca w autobusie.

dzieci to nasza inwestycja. i nie tylko finansowa.

Ewelina Bałazy
Gość

W szoku jestem! Ja raz usłyszałam, że moje dziecko było niegrzeczne. Dlaczego? Otóż śmiało się. I za śmianie się stało w kącie. Było to chyba 2 lata temu. Ręce mi opadły, powiedziałam co o tym myślę i więcej za takie rzeczy nie był karany…. Tutaj to się w ogóle dziwię. Trzylatek, to chyba powinny pomóc trochę w „higienie”. Ja rozumiem, że panie nie są od podcierania pup (bo nie są) i źle wytarta pupka to rzecz normalna i trzylatka, ale żeby dziecka nie przebrać jak… popuści? To już jest dla mnie dziwne. Poza tym puszczanie dzieci samych do wc –… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dla mnie puszczanie 3-latków samych do toalety i zamykanie za nimi drzwi w sali zabaw – co widziałam na własne oczy, oznacza totalny brak wyobraźni! No bo co by było, gdyby to dziecko zasłabło w toalecie?! Zachlapało podłogę, jak mój syn, a następnie się pośliznęło i uderzyło głową o kibelek czy wykafelkowaną podłogę?! Kto by temu dziecku udzielił pomocy? Kto usłyszałby wołanie o pomoc?! …. :(

Agnieszka Warzecha
Gość

Często w przedszkolach pracuja panie już chyba z tzw. „zasiedzenia” – a ich energia do pracy dziala niestety nie wprost proporcjonalnie. A tekst ” jest pani młoda – musi sie pani wiele nauczyć” – powalił mnie na kolana :))) zakladam iz powiedziała to osoba w wieku średnim ktora juz wiele wie i zgodnie z tym powinna wiedziec że dzieci są różna i są rożne metody współpracy z dziećmi np. śmiałymi, otwartymi i ruchliwymi. Moim zdaniem przydałaby się rozmowa z dyrekcja przedszkola o kompetencjach pani przedszkolaniki… może trzeba wysłac na jakieś szkolenie uświadamiające,że to przedszkole jest dla dzieci a nie na… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ta pani, na moje oko to taka 30-stka + , myślę że więcej niż 35 lat nie ma, więc tym bardziej zwrócenie mi uwagi, że jestem „za młoda” było co najmniej nie na miejscu…..

Agnieszka Warzecha
Gość

pozostaje rozmowa z dyrekcja bądź ponowna rozmowa z pania przedszkolanką, co wg niej oznacza bycie grzecznym….. polecić tej pani przeczytanie artykułu a później obejrzenie flmu – może wyciągnie wynioski -http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,140951,16817026,Jak_zabijamy_dzieciece_talenty.html ….. nie kształtujmy „mas posłusznych konsumentów…” a wydobądźmy i kształtujmy 3,5 geniuszy kreatywności…

Ivonka Banaszkievicz
Gość

Moj synek 3.5 lat poszedl od października do przedszkola wtedy zwolnilo sie miejsce.
Dwa razy zrobil mi „histerie” w przedszkolu. Rozmawialam wtedy z wychowawczynia jego grupy ktora stwierdziła ze on jest jeszcze mały nowa sytuacja i ma prawo tak zareagowac – nie twierdzila ze dziecko jest niegrzeczne bo płacze tylko tak male dzieci wyeazaja emocje. Wziela za raczke poszli ogladac zabawki itd teraz juz nie ma problemu z chodzeniem do przedszkola-wspomne z Alus wczesniej nigdzie nie uczestrzal. wszystko zalezy od podejscia opiekunki ktora to powinna wiedziec jakie zastosowac metody wych do danego dziecka zwlaszcza do tak malego

Anna Stefanek
Gość

Wiesz co… gdybym się dowiedziała, że pani przedszkolanka w sali, w której biega kilkanascioro-kilkadziesiat dzieci pije kawęy herbatę (która zapewne na jakimś etapie jest gorąca) to za samo to zrobiłabym gigant awanturę u dyrektorki, że panie stanowią zagrożenie dla dzieci. Oparzenie jest ciężką chorobą, którą się długo leczy, a ślady zostają na całe życie…

Ola
Gość
Ola

kawa? u mnie w grupie panie prasuja w sali firanki :)

Dave
Gość
Dave

A moja córka jest w przedszkolu Aniołkiem:) W domu natomiast temu aniołowi wyrastają rożki;)

Aga
Gość
Aga

Rozumiem Twoje wzburzenie i przyznam, że nauczycielka zachowuje się stosunkowo dziwnie. Ale nie popadajmy w paranoję. Sama jestem nauczycielką w przedszkolu i włos mi się na głowie zjeżył, jak przeczytałam niektóre komentarze. Do Pani, która uważa, że nauczycielce przez cały dzień pracy nie należy się wypicie kawy czy herbaty. Otóż Droga Pani. Nauczyciel pracuje głosem i wskazane jest wręcz niemalże niekończące się zwilżanie gardła. Przypominam, że wszyscy nauczyciele przedszkola także) mamy pracować do 67 roku życia, więc musimy ten głos chronić jak największy skarb. Niestety na wypicie herbaty w całkowitym odosobnieniu nie mamy ani czasu ani warunków. A tak poza… Czytaj więcej »

Fizinka
Gość
Fizinka

Zgadzam się z Tobą i zawsze powtarzam by nie popadać w paranoję! W domu również pijemy gorące napoje, gotujemy, pieczemy, używamy ostrych narzędzi (noży), … etc. i nikt się przed dziećmi nie chowa (przynajmniej ja nie! :P )
Z resztą nie o tym prawię w swoich „gorzkich żalach”, chodzi mi zupełnie o coś innego…

Kasia Kowalska
Gość
Kasia Kowalska

Otóż droga Pani nikt Pani nie kazała wybierać tego zawodu jak się nie daje rady trzeba zmienić zawód.

Mel's fashion
Gość
Mel's fashion

Dla mnie to jest po prostu szok, że dziecko wraca do domu ubrudzone kupa. To jest nie do pomyślenia, to już wskazuje na to co to za przedszkole i jaka ma kadrę…

Karolina
Gość
Karolina

no cóż mogę ci powiedzieć, mogę się jedynie podzielić z tobą spostrzeżeniami nt mojego przedszkola. córka ma 3 lata, od września poszła do przedszkola, pierwszy raz miała kontakt z taką dużą liczbą dzieci, to jest pierwsze miejsce gdzie zostaje zupełnie sama, bez osoby którą zna, łatwo nie jest bo płacze, pojawiły się wymioty na tle nerwowym, ale rozmawiamy dużo o przedszkolu i o tym co się tam dzieje itp. kierując się wyborem przedszkola poszłam za głosem serca i wybrałam przedszkole, w którym pracowałam, panie które dobrze znam i powiem ci że jestem zawiedziona, jedna pani ciągle jest z dziećmi, druga… Czytaj więcej »

Kasia Singh
Gość

Oj niestety negatywne :) zmienilam przedszkole od wrzesnia

Beata Pisera
Gość

przeczytałam i faktycznie w przedszkolu Jasia dzieją się jakieś dziwne rzeczy.Mój synek też chodzi do przedszkola , ma 3,5 latka( Janek ) i wiem że Panie pupę podcierają i pomagają jeść .W kwestii grzeczności – to wiadomo są różne dzieci , rożne temperamenty ale aby dziecko nazwać niegrzecznym trzeba mieć konkretne przykłady , konkretne sytuacje.Przecież dziecko też może mieć gorsze dni , też może zostać sprowokowane przez inne dziecko…

Ewa Gołębiewska
Gość

U mojej córci w przedszkolu nikt nie chodził z dziećmi do toalety, nie wiem jak 2,5 latki, bo takie smyki też były, ale 3 latki zawsze chodziły same, na stołówce też nikt nigdy nie pomagał, albo się dziecko najadło albo nie…

Kinga T
Gość
Kinga T

Witam, jestem studentką Technologii Żywności i Żywienie Człowieka, zwracam się z prośbą do rodziców dzieci w wieku przedszkolnym o wypełnienie ankiety, której wyniki posłużąmi do pracy inżynierskiej. Z góry dziękuje za pomoc :)
https://docs.google.com/forms/d/1hem5xSj7bxxag0sZKjFld5fSLUFgipzerqTuXFi_M-w/viewform

Klaudia Wachnik
Gość
Klaudia Wachnik

Matko kochana, jakbym czytała o tym co się obecnie u mnie dzieje. Każdego dnia wracam do domu zalana łzami z powodu wiecznych skarg na moje dziecko. Panie wydają się być bezsilne. Twierdzą, że syn jest niegrzeczny tzn. bije, popycha, pluje, sypie piaskiem, dokucza, nie słucha, nie bierze udziału w zabawach itd itd w nieskończoność. Słucham uważnie. Syn każdego dnia ma przeprowadzane rozmowy. Dodam, że gdyby mi w domu zamontowano kamerę i przedszkolanki mogłyby obserwować to można by posądzić dziecko o rozdwojenie jaźni. Gabriel w domu, czy też u babć jest grzeczny i posłuszny. Nie mam w przedszkolu kamery by móc… Czytaj więcej »

Ela B
Gość
Ela B

Klaudia Wachnik, mam identyczną sytuację. Ręce już mi opadają bo mam wrażenie , że im bardziej gadam to jest gorzej. Mam wrażenie , że problem tkwi w autorytecie do Pani. Nie umie poradzić sobie i próbuje zwalić to na mnie. Poprosiłam powiedziała co mam robić jest pedagogiem i cenne są jej wskazówki to usłyszałam odpowiedź , że ona nie jest od wychowywania tylko przekazuje informacje. Zapisałam dziecko do psychologa dziecięcego, niech go przebada , napisze co jest nie tak. Jeśli okaże się że z nim jest wszystko ok to udam się do dyrekcji i niech z tym coś robią.

Kasia
Gość
Kasia

Witajcie mamy Urwisow; ) ja również mam problem z moim 4 latkiem, w domu jest ok za to w przedszkolu tragedia, skargi nie kończą się . Dodatkowo mój syn bardzo słabo mówi właściwie dopiero zaczyna przez to jeszcze gorzej jest nam się porozumieć. Po południu obiecuje ze będzie grzeczny a później wystarczy chwila impuls i juz wszystko po swojemu załatwia rano w grupie. Nie wiem co robić. Nauczycielka tylko skarży nie umie powiedzieć o dziecku nic pozytywnego ciągle tylko kary wymagania i wszystko jest źle . Czy któraś z Was może ma jakiś złoty środek żeby ogarnąć nasze pociechy???pozdrawiam Was

Ola
Gość
Ola

Bardzo jestem ciekawa co zrobiłaś w tej sytuacji. Jestem w podobnej niestety i rozważam rezygnację z przedszkola.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Jestem po rozmowie z dyrekcją psychologiem i okazało się ze to nie moje dziecko ma problem tylko panie mają problem ze swoją niekompetencja, mój synek będzie objęty programem wspomagającym radze udać się do dobrej poradni psychologiczno pedagogicznej. Lub znaleźć oligofrenopedagoGa. Jestem dobrej myśli mam nadzieje ze wszystko się ulozy

Ela B
Gość
Ela B

Byliśmy u psychologa i zaczął pełny profil psychologiczny. Pani wychowawczyni dostała do wypełnienia opis dziecka oraz wyszczególnienie problemów jakie ma z nim. I tu zaczęły się schody . Pani wypisała z wielkim problemem , największy zarzut to to że nie przewiduje konsekwencji swojego zachowania – śmiech na sali. Pani psycholog po wstępnym przepadaniu powiedziała ze jest inteligentnym dzieckiem i nudzi się na zajęciach i pragnie zwrócić na siebie uwagę bo ma charakter lidera. Po około 2 dniach od otrzymania informacji od wychowawczyni zaczepiła mnie Pani dyrektor przedszkola i tłumaczyła mi że się pospieszyłam z tym psychologiem , że niepotrzebnie tam… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Ja to miło wiedzieć że nie jest się samemu w problemie:) dzięki dziewczyny za rady nasze dzieci to nasze skarby i nie pozwolimy ich skrzywdzić żadnym pseudo przedszkolankom! !!!dziś mam wizytę dam znać co powiedział psycholog pozdrawiam wszystkie super mamy;)

Ulla Nikinor
Gość
Ulla Nikinor

A ja mam sprawę sądową z tego powodu. że moje dziecko jest niegrzeczne w przedszkolu. Podobno zagraża paniom przedszkolankom. Ciekawe czym. Najgorsze jest to, że panie są niezwykle miłe i życzliwe, a za plecami świnię podrzucają. Dodam, że moje dziecko ma stwierdzoną niedojrzałość układu nerwowego. Nie uważam, że jest idealne, ale ze strony pań nie uzyskałam żadnej rady czy pomocy. One po prostu nie wiedzą, jak sobie z dzieckiem poradzić, więc winą należy obciążyć rodziców.

B. witonska
Gość
B. witonska

Jakie wy jesteście wszystkie wspaniałe, a ci nauczyciele tacy kiepscy, zgroza.

Ulla Nikinor
Gość
Ulla Nikinor

Nie my. Nasze dzieci są wspaniałe. My po prostu umiemy to dostrzec.

esadora
Gość
esadora

My nauczycielki, czy jak wolicie – opiekunki – po studiach, często jeszcze po studiach podyplomowych, kursach, mianowane, dyplomowane itp. też zauważamy wyjątkowość każdego dziecka, na dodatek potrafimy ją nazwać i zdystansować się do niej. Ale pracujemy z grupą, czasami na poziomach ( dzieci zróżnicowane wiekowo) i nie możemy sobie pozwolić na zajmowanie się jednym dzieckiem, a nawet trójką; bo co wtedy z resztą? A te spokojne, ciche tzw. bezproblemowe – one potrzebują wsparcia, wzmocnienia,uwagi – chociaż niczego nie żądają i na nic nie narzekają. Ich rodzice zresztą też. Jak mam reagować, gdy dziecko na każdą prośbę, która mu nie pasuje,… Czytaj więcej »

Anna Kowalska
Gość
Anna Kowalska

Esadora , popieram w 100 %. Rodzice zamiast patrzeć przez pryzmat : Ale przecież moje dziecko ? Nie! On w domku jest bardzo grzeczny ! Mój Michałek? Nigdy w życiu !
A jednak. Ja jako animatorka i przedszkolanka nie skupie całej uwagi osobie, która przeszkadza, bije, biega, zaczepia. Mam również inne dzieci, które potrzebują uwagi i zabawy. Jeśli zdarza się takie dziecko, po prostu nie reagować. Synek mamusi będzie zawsze najlepszy :) Ja to rozumiem i popieram, ale dziecko w szkole, a w przedszkolu czy na urodzinach bez widoku na mamę, jest zupełnie inne.

Ania
Gość
Ania

A w przypadku mojego synka, odkąd chodzi do przedszkola Pod Dębusiem Olbrzymkiem stało się tak, że stało się bardziej zdyscyplinowane, innymi słowy grzeczniejsze :)
I to mnie się podoba.

ULLA NIKITOR
Gość
ULLA NIKITOR

Nie wiem, jak mają sobie radzić panie wychowawczynie z „niegrzecznymi” dziećmi. Moje dziecko musiałam wypisać z przedszkola, bo panie nie dawały sobie z nim rady. W innym przedszkolu panie dały sobie radę. Ustaliły zasady, jak w domu mamy ustalone i dziecko chociaż z początku próbowało jak daleko może się posunąć, zasady zaakceptowało. Jeśli panie sobie nie radzą, to może trzeba pomyśleć nad zmianą zawodu? Są inne osoby, które sobie radzą z każdym dzieckiem i całą grupą.

Liliana P.
Gość
Liliana P.

Witam też chciałam się doradzić…. Mój 3,5 letni synek poszedł od września do przedszkola i ciągle słyszę skargi… A to bryka i skacze po dzieciach i się śmieje, na zajęciach w kółeczka trzyma się boku i obserwuje, nie lubi zajęć plastycznych. W każdym razie niewiele dobrego tylko wszystko źle. Dodam że większą część tych 6 tyg.spedzil w domu bo ciągle ma katar i chodzi tylko na 4 godz. Pani przrdszkolanka zasugerował rozmowę z psychologiem na którą poszłam i czułam się jak patologiczne matka. Mały jest jedyną kim a ja jestem w ciąży.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close