Dom 20 listopada 2015

Odrabianie lekcji z dzieckiem

Nie lubię odrabiać lekcji z dzieckiem. Tak – dobrze przeczytaliście. Nie lubię. I co z tego? Ano nic, jak muszę to się angażuję. Ale żadna siła na świecie nie usadziłaby mnie na kilka godzin przy stole i kazała patrzeć dziecku na ręce.

A za jakie grzechy ja się pytam? Co ja takiego złego zrobiłam i co złego zrobiło moje dziecko, żebyśmy obie miały sobie zafundować taki stres? Przecież gdyby mnie ktoś patrzył na ręce i sprawdzał czy równo piszę, to na bank bym się nie zmieściła w liniaturze a moje ręce poziomem drgawek śmiało mogłyby konkurować z rękami osób cierpiącymi na chorobę Parkinsona.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że siedzę przy Duśce i tłumaczę jak krowie na rowie, że nie dojechała do linijki. Przecież ona to widzi, widocznie nie umiała inaczej. Zamiast kazać ścierać, czekam na następna literkę. Udało się? Super, znaczy tamta to był wypadek przy pracy. Zresztą powiem Wam, że im więcej się przy dziecku siedzi, tym gorzej mu te lekcje idą. Jak dzieciak słyszy: “źle, nie wyszło, jeszcze raz, popraw, postaraj się bardziej, no przecież potrafisz”, to w końcu przestaje wierzyć, że umie prawidłowo trzymać ołówek, a co dopiero literki nim pisać.

Duśka na szczęście lubi odrabiać lekcje i na ogół czyni to bez oporów aczkolwiek w swoim rytmie i tempie. Do czego sprowadza się moja rola? Po pierwsze do przypominania, że jednak teraz odrabia lekcje a nie rysuje lub bawi się zegarkiem/linijką/chusteczką/wstawcie cokolwiek – na to będzie czas potem. Po drugie – do oglądania tego co zrobiła i chwalenia. Tak, chwalenia. Bo dziecko w początkowym okresie nauki trzeba przede wszystkim chwalić, nawet jeśli literki są tak koślawe, że o matko i córko :P przyjdzie czas nauczy się kaligrafii. A może i nie, jeśli odziedziczyła charakter pisma po mamie i babci. Szczerze mówiąc – jest mi to obojętne. Pisanie ręcznie wychodzi z mody. Po trzecie, jeśli widzę, że lekcje kompletnie jej nie idą (to znaczy, jak przychodzi do mnie pokazać każdy jeden rząd literek oddzielnie) to ogłaszam przerwę.

A gdzie ja jestem w tym czasie? Najczęściej stukam zawzięcie w komputer w niewielkiej odległości od niej. Jestem na tyle blisko by widzieć czy rzeczywiście odrabia lekcje, czy coś ją rozproszyło i jednocześnie na tyle daleko, by dać jej poczucie samodzielności. Bo tak naprawdę o to w tym wszystkim chodzi. Dziecko powinno odrabiać lekcje samodzielnie, jedynie w krytycznych momentach prosić o pomoc. Tak z ręką na sercu, czy rodzice odrabiali z wami lekcje? Jak długo? Ze mną do połowy trzeciej klasy podstawówki, potem ogłosiłam niezależność. Odrabianie lekcji z dzieckiem, albo co gorsze, odrabianie lekcji za dziecko, to nie pomoc, to krzywdzenie swojej latorośli.

Zauważyłam jeszcze taką rzecz, im mniej czasu tym sprawniej to odrabianie lekcji idzie. Nigdy nie ma problemu w poniedziałki i środy kiedy są tańce. We wtorki, czwartki i piątki lekcje idą bardziej opornie. Staram się pilnować by nic nie zostawało na weekendy.

I jeszcze jedno Wam powiem: nie bójcie się mówić dzieciom rzeczy oczywistych. Czasem okazuje się, że dla nich to odkrycie porównywalne z odkryciem Ameryki przez Kolumba. „Tatusiu to ty mnie nauczyłeś kolorować, bo mi wytłumaczyłeś, że jak się koloruje to nie może zostać biały kolor i przy krawędziach trzeba zwolnić to wtedy się nie wychodzi za linie.” No właśnie, czasem przyda się trochę teorii przy wydawałoby się tak oczywistych czynnościach.

A to czego najbardziej nie cierpię gdy odrabiam lekcje z Duśką to temperowanie kredek. No normalnie krew mnie zalewa, gdy słyszę, że znowu mam zatemperować kredki! Poważnie rozważam kupno temperówki elektrycznej.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Edyta Skrzydło
5 lat temu

Odrabiania lekcji hmmm , nie Mam oporów , ale strugać kredki uwielbiam !! Już mój syn krzyczy zaraz nie będę miał kredek codziennie strugasz tylko :-P .
Irytuje mnie za to ogrom pracy domowej. Syn lubi szkołę i po szkole najchętniej by siadał do lekcji ….

W roli mamy - wrolimamy.pl

nie chcesz czasem wpaść do nas potemperować trochę? ;)

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Kurde , z wielką przyjemnością !

W roli mamy - wrolimamy.pl

Edyta Skrzydło :D

Edyta Skrzydło
5 lat temu

:-D :-D :-D :-D

Agnieszka Kołodziejczyk

Jeżeli my nie powiemy dziecku,że to i to trzeba poprawić to zrobi to wychowawczyni w szkole. Zetrze wszystko i każe pisać poprawnie. Gdzie większy stres?

W roli mamy - wrolimamy.pl

Akurat wychowawczyni mojego dziecka większą uwagę przykłada do budowania w dzieciach pewności i wiary w siebie niż kształtu liter. Nawet nie stawia minusów tylko jakieś tajemnicze znaczki, które niby to samo znaczą ale dzieci ich nie odbierają negatywnie. I nigdy nie mówi co jest źle, tylko najpierw wylicza co jest dobrze a potem nad czym trzeba jeszcze popracować. Tak wiem, Duśka ma wyjątkowe szczęście. ;)

Agnieszka Kołodziejczyk

Oj tak,ma szczęście w takim razie:). Mój syn pierwsza klasa ma na każdej stronie w zeszycie ocenę za dokładność pisania:(. Ocenę obniża niedociągnięcie do linii np;/

W roli mamy - wrolimamy.pl

Agnieszka Kołodziejczyk a w życiu! U nas to inaczej wygląda na szczęście

Agnieszka Kołodziejczyk

Już pominę fakt,że Panie świetliczanki uświadamiają moje dzieci,że mikołaj nie istnieje! Niszcząc tym moje wieloletnie starania o czar świat dla dzieci.. Jeszcze mogą trochę powierzyć.. Ale te zołzy myślą,że mogą wtryniać się w czyjeś wychowanie i odzierać moje dzieci z ostatnich chwil magicznego przeżywania świąt. O!

W roli mamy - wrolimamy.pl

Agnieszka Kołodziejczyk o fuck! Ale bym raban zrobiła! Duśka też jeszcze wierzy w Mikołaja i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kilka lat ją w tym świecie dziecięcych wierzeń zatrzymać.

Agnieszka Kołodziejczyk

Co mi po rabanie.. Już drugi rok dzieci przez to wątpią. A rówieśnicy wcale nie pomagają bo jak się okazuje większość rodziców jest na tyle leniwa,że już od dawna nie ukrywają przed 7 i 10 latkami prawdy:(. I uświadamiają się wzajemnie,ale jak nauczyciel-autorytet to mówi to co innego:/

W roli mamy - wrolimamy.pl

Agnieszka Kołodziejczyk może to Cię natchnie co robić → https://wrolimamy.pl/swiety-mikolaj-tradycja-czy-samo-zlo/

Agnieszka Kołodziejczyk

W roli mamy – wrolimamy.pl bardzo ładnie napisane:)

Olga Rynkowska-Szeląg

Pamiętaj, że jest dziecko i dziecko. Moja córka sama przychodzi żeby z nią robić pracę domowe. Pokazuje mi każda literke i pyta, czy dobrze. I chce szczerej odpowiedzi. Mój brat siedział z mamą do 6 klasy, bo chciał. Ja nie siedzialam wcale, bo nie chciałam i bralam swoje błędy na klate.

W roli mamy - wrolimamy.pl

Zgoda – dzieci są różne. Tylko teraz jest taki dziwny trend, nie wiem skąd się wziął, rodzice uważają, że jak nie siedzą przy odrabiającym lekcje dziecku to je zaniedbują i niestety bywa, że to rodzic bardziej niż dziecko chce tego wspólnego odrabiania lekcji. Faktycznie za mały nacisk położyłam w tekście na ten aspekt, mea culpa.

Katarzyna Brandykowska

Ja mam co tydzien taki piekny weekend… tym razem na poniedzialek 6 stron zdan literek i slow do napisania, 4 zdania nauczyc czytac i to tylko pierwszak, ktory jeszcze nie skonczyl lat UWAGA – 6 ! paranoja…

Karolina Nowacka
Karolina Nowacka
5 lat temu

A co zrobić jeśli dziecko nie chce się uczyć, a to II klasa podstawówka, jest oporne, emocje jakie się pojawiają w tym czasie to nie wiem jaki poradnik dałby sobie z tym radę. Jest agresja słowna czasami nawet z rękoma, wyzywanie, chamstwo -nie pomaga ani tłumaczenie ze tak nie wolno, nie pomagają kary, nie pomaga klaps – nie podnoszę głosu a dziecko uparcie słyszy ze podnoszę głos, mnie już sił brak – co radzicie?Każde uczenie się to kara dla niej., trwa dwie godziny z napadami agresji.

Małgorzata Krupa-Kurz

Ja siedzę z synkiem(klasa pierwsza) przy lekcjach,ale raczej dlatego,żeby go przywoływać na ziemię. Często się wyłącza przez co strasznie dużo czasu mu schodzi na odrabianiu lekcji. Ale bywa,że ja robię swoje w domu,a on w tym czasie robi co ma tam do zrobienia. I zawsze jestem z niego dumna :D Jeżeli chodzi o ogrom to u nas nie ma przesady. Maksymalnie miał do napisania stronę(w zeszycie) literek. A zazwyczaj dwie,trzy linijki. Mikołaj to inna bajka. Część dzieci nie wierzy,o czym poinformowali rodzice na wywiadówce. Jest ich mniejszość, ale pani stwierdziła,że chyba będzie musiała jakoś dzieci uświadomić. Mają robić sobie mini… Czytaj więcej »

Dominika Koźmińska
Dominika Koźmińska
4 lat temu

1. Natychmiast zmienić nastawienie dziecka agresywnego! Odwołaj się do rzeczy, które sprawiają wam przyjemność. Odrabianie to ma być przygoda, coś miłego, czas specjalnie dla Was. Ja lubię prasować jak ktoś jest obok. Dziecko może lubić robić zwoje jak ktoś jest obok. Żadnych negatywnych emocji. Do skutku i spokojnie. Przy agresji przerwać odrabianie, odseparować, zamknąć książki i poczekać. Dać kartkę do wymazania żeby emocje poszły precz. I spokojnie wrócić do lekcji. Do skutku. Z czasem zauważy, że musi dokończyć, a histerie spowalniają. Poczytać coś dziecku w międzyczasie. Chwalić. Nagrodzić w małych odstępach. Żelek po przeczytaniu kawałka. Cokolwiek co sprawi, że kiedyś… Czytaj więcej »

Ciąża 19 listopada 2015

Zalety porodu rodzinnego

W trakcie ciąży, im bardziej zaokrągla się twój brzuszek, mimowolnie coraz częściej myślisz o zbliżającym się porodzie. Nieważne czy pod uwagę bierzesz poród naturalny czy cesarskie cięcie, istotne są dla ciebie opieka, komfort, bezpieczeństwo i szczęśliwe zakończenie. Zapewne nie raz nie dwa, na spotkaniach rodzinnych czy ze znajomymi padało sakramentalne pytanie skierowane do męża czy partnera:  A będziesz przy porodzie?

Przyjście na świat dziecka to przełomowe wydarzenie dla każdego związku – rodzi się nowy człowiek. Ten mały człowiek ma dwoje rodziców. Kobieta nosi pod sercem dziecko i później na nią spada cały fizyczny trud jego urodzenia, ale mężczyzna ma w jego powołaniu do życia niemały udział. Gdzie powinien, więc być w takiej chwili, jeśli nie przy rodzącej żonie czy partnerce?

Zalety porodu rodzinnego:

  1. Niebywała więź mężczyzny z dzieckiem. Chwila, gdy widzi on po raz pierwszy własne dziecko, wywołuje ogromne wzruszenie. Nie jeden twardziel w tej chwili nie wstydzi się swoich łez.
  2. Poród rodzinny wpływa na pogłębienie więzi małżeńskiej i emocjonalnej pomiędzy partnerami.
  3. Świeżo upieczony dumny tata, jeśli chce, może przeciąć pępowinę.
  4. Praktyczna pomoc dla rodzącej np. masażu pleców w czasie skurczów, podtrzymywanie głowy podczas parcia, przypominanie o  odpowiednim oddychaniu, zwilżanie ust.
  5. Poczucie bezpieczeństwa przyszłej mamy. Świadomość, że ktoś bliski szybko może wezwać pomoc. Niestety położna nie przebywa z rodzącą non stop.
  6. Obecność bliskiej osoby może wpłynąć mobilizująco na działania personelu medycznego.
  7. Po porodzie w czasie dwugodzinnej obserwacji poporodowej osoba towarzysząca może przebywać na sali razem z matką i dzieckiem.
  8. Współprzeżywanie i możliwość dzielenia się emocjami w pierwszych chwilach po porodzie.
  9. Osoba towarzysząca może obserwować mierzenie i ważenie dziecka, zrobić zdjęcia w czasie gdy świeżo upieczona mama jest szyta po porodzie naturalnym.

Poród rodzinny może przynieść wiele korzyści zarówno dla świeżo upieczonych rodziców jaki i dziecka . Ważne by decyzja o porodzie rodzinnym nie była podjęta pod wpływem presji czy mody. Istotnym jest, by mężczyznę zachęcić przedstawiając mu zalety, ale nie zmusić, do uczestnictwa w porodzie.  Warto zostawić mu „furtkę” – gdy w trakcie porodu poczuje, że to ponad jego siły niech wyjdzie. W końcu personel medyczny ma skupić się na rodzącej kobiecie a nie ocucać nieprzytomnego przyszłego tatę.

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wcześniak i co dalej
Wcześniak i co dalej
5 lat temu

Marzył mi się poród rodzinny. Niestety decyzja o rozwiązaniu ciąży zapadła tak szybko, że mąż nie zdążył dotrzeć na czas. Ale ta świadomość, że jest pod salą też była dla mnie bardzo ważna.

Sylwia
Sylwia
5 lat temu

Również rodziłam przedwcześnie. Na szczęście mąż wpadł na porodówkę dosłownie w ostatniej chwili (w sumie od miesiąca był „w pogotowiu”).

Ewa Gołębiewska
5 lat temu

Ja musiałam trzecią córcię urodzić sama bo tatuś zajmował się starszymi córkami. Bardzo mi było z tym źle dlatego większość porodu przeczekałam w domu i na porodówkę wpadłam dosłownie na 30 minut ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Siła wyższa ;)

Agnieszka Ordyniec
5 lat temu

Ja dziękuję za towarzystwo na porodowce :)

Barbara Naczk
5 lat temu

Też nie skorzystałam z towarzystwa… Mimo że rodziłam w szpitalu tylko 15 minut to sama nie chciałabym na to patrzeć…. Mąż poczęła przed porodowką ;-)

Aleksandra Faligowska

Mój mąz byl na wlasne zyczenie-ja sama go nie chcialam :P ale oboje nie zalujemy. Ja mialam kogo wyzywać, a on mial okazje przezyc cos nowego i niezapomnianego;) a tak poza tym oboje uwazamy ze to jeden z najpiekniejszych i najwazniejszych momentów w naszym zyciu. Oboje jestesmy z siebie dumni. Brawo my ;)

Veronika Kate
5 lat temu

Muszę przyznać, że mój mąż był fantastyczny w obu przypadkach i bez niego byłoby ciężko bardzo.

Nina Grzejdziak
5 lat temu

Nie wyobrażam sobie bycia samej na porodówce.. Szczególnie, że poród trwał 14 godzin…

Olga Rynkowska-Szeląg

Mój mąż był przy narodzinach starszej. Młodszy urodził się przez CC i nie chciałam żeby mąż był, to jednak operacja poważna. Chociaż była taka możliwość żeby był.

Ciąża 18 listopada 2015

Ja będę podwójną mamą, a On starszym bratem… czyli czekamy na rodzeństwo!

– Mamusiu, czy to tutaj pan doktor wyciągnął mnie z twojego brzuszka kiedy byłem małym dzidziusiem?? – spytał Jaś gdy weszliśmy do budynku szpitala, odebrać wyniki moich ostatnich badań.
– Tak synku. I tutaj też przyjdzie na świat twoja siostra.
– Czy to dziś mamo???? – spojrzał na mnie tak wielkimi oczami, że od razu dostrzegłam w nich niezwykłą ekscytację, radość i ciekawość!
– Nieee, jeszcze nie dziś. Ale niebawem….. (za niecałe 3 miesiące!). 

Kiedy urodził się Jaś, przekonałam się jak wielkie drzemią we mnie pokłady bezwarunkowej i bezgranicznej miłości. Cieszyłam się, a właściwie to celebrowałam, każdą spędzaną z nim chwilą, każdy jego pierwszy raz, wszystkie kroki milowe… I choć nie zawsze było miło i łatwo, czerpałam z tego mnóstwo energii oraz radości.

Jedyną rzeczą, która w pewnym sensie spędzała mi sen z powiek była myśl o drugim dziecku. Co w sumie było nieco dziwne, bo przecież marzyłam o nim. Od początku wiedziałam, że nie chcę by Jasiek był jedynakiem (sama mam dwóch braci i wiem jakie to szczęście!), ale prawda jest taka, że bałam się tego jak na nie zareaguję, gdy już się pojawi! Czy będę je kochać tak samo mocno jak pierworodnego? Czy będę traktować równo, nie pozwalając na żadną faworyzację? Wreszcie, czy będę miała w sobie tyle sił, chęci i cierpliwości by znosić trudy wychowywania?

Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Błagam, powiedzcie, że nie tylko mi towarzyszyły takie rozterki!

Niebawem, po raz drugi zostanę mamą. Tym razem, rzekomo córeczki. I powiem Wam jedno, niejednokrotnie słyszałam od podwójnych mam, że druga ciąża jest inna, nie taka ekscytująca jak pierwsza, bo gdy ma się pod opieką przynajmniej jedno dziecko, człowiek nie ma czasu na pełne jej przeżywanie. A także na wskazany w tym okresie odpoczynek.

I owszem, zgodzę się z tym – nie czytam tak nałogowo wszystkich artykułów dotyczących ciąży, porodu oraz pielęgnacji noworodka, bo wiele już wiem. Nie odliczam chorobliwie dni do kolejnej wizyty u gina bo nie mam do tego głowy, poza tym czas tak szybko teraz biegnie, że ani się obejrzę, a tu kolejna kartka spada z kalendarza. Nie stresuję się też każdym ukłuciem czy twardniejącym sporadycznie brzuchem i innymi huśtawkami nastroju, bo wiem, że to normalne.

Ale jest w tym wszystkim coś, czego nie doświadczyłam w pierwszej ciąży, a daje mi to mnóstwo radości i powodów do wzruszeń. Wiecie co to takiego? Dzielenie się tym czasem z synem!

Taak, wyczekiwanie z własnym dzieckiem przyjścia na świat nowego członka rodziny jest niesamowite. Uwielbiam nasze wieczorne rozmowy na temat tego co będzie gdy dzidzia pojawi się na świecie, wspólne wybieranie i kompletowanie wyprawki, głaskanie brzucha, przytulanie się do niego, całowanie i mówienie – z głębokim przekonaniem, że siostra słyszy brata i nawet mu odpowiada! =)

Rozczula mnie gdy Jasiek sam z siebie chwali się wkoło, że będzie miał rodzeństwo, gdy ni stąd ni zowąd oznajmia, że „już nie może się doczekać kiedy ten dzidziuś w końcu wyjdzie z brzucha”, albo kiedy troszczy się o mnie, przypominając mi, że nie mogę dźwigać i się denerwować. A piernik ma dopiero cztery lata!

Zdaję sobie sprawę z tego, że gdy przyjdzie co do czego, rzeczywistość może okazać się inna, mniej kolorowa, że bycie starszym bratem może szybko się znudzić, ale póki co, nie przejmuję się tym. Wręcz przeciwnie, cieszę się tym co mam i jestem dobrej myśli. A co przyniosą realia, to się okażę… w lutym. = )

A Wy jak przeżywacie lub wspominacie swoją drugą ciążę? Pochwalcie się też JAK powitało malucha starsze rodzeństwo??

 

Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena Kamińska
5 lat temu

Ekscytująca piękna wyczekiwana ale podejście nastawienie inne w końcu juz jakiś bagaż doświadczeń mamy

Anna Stalmach
5 lat temu

U mnie jest niecale 2 lata roznicy i obie nieplanowane w obu rzygalam dalej niz widzialam ale w pierwszej wszystko bylo nowe wszystko sie przezywalo oszczedzalo sie siebie przed cc to kroplowke na uspokojenie mi dali a w drugiej tez wszystko cieszylo ale juz nie bylo takie nowe i mialam takie mysli ze nie bede juz miala tyle czasu do pierwszego dziecka ze cos moze mnie ominac do ostatniej chwili cos robilam zalatwialam nawet 5 minut przed cc dzwonilam podac licznik z gazu to polozne sie smialy ze mnie ze na luzie ide a teraz mam 2 latke i 4… Czytaj więcej »

AlergiczneDziecko
AlergiczneDziecko
5 lat temu
Iza Kasparek
5 lat temu

jak bym czytała o sobie i swoich przemyśleniach ;) jak będzie okaże sie w marcu ;) pozdrawiam

Madzia
Madzia
5 lat temu

Jestem obecnie w 13 tyg ciąży……. ciąży „z zaskoczenia”……. ale ile radości ona już przyniosła :) Nasza córka 3,5 roku jest zachwycona faktem, że będzie miała rodzeństwo….. po moim mężu była pierwszą osobą, która się o ciąży dowiedziała :) Jeśli chodzi o przeżywanie samej ciąży to jest wiele ekscytacji….. oczekiwania na kolejną wizytę aby zobaczyć na ekranie nasze maleństwo…… oczekiwanie na ruchy dziecka aby też tym podzielić się już nie tylko z mężem ale i córką :) Zupełnie inne mam podejście do tego co już będzie po porodzie……. doświadczenie już mam więc tylko należy to odświeżyć :) Nie mam już… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close