Na zakupach 21 września 2014

Oznaczenie CE czyli o szkodliwych produktach – bransoletki z gumek recepturek

Na rynku pojawiają się produkty, które mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia. Potwierdza to najnowsza plaga szkodliwych gumek recepturek do robienia bransoletek, będących podrobioną wersją Rainbow Loom. Gumki te zawierają podwyższoną ilość ftalanów, które mogą powodować problemy skórne, przedwczesne dojrzewanie, co w konsekwencji może doprowadzić do bezpłodności. Jak się chronić przed podróbkami? Czym jest oznaczenie CE?

Czym jest oznaczenie CE?

Oznaczenie to jest niczym innym jak deklaracją producentów, że wprowadzany na rynek produkt spełnia wymagania (określone najczęściej w rozporządzeniach wydawanych na podstawie ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. o systemie oceny zgodności (Dz. U z 2010 r., Nr 138, poz. 935 z późn. zm.) – wprowadzających do polskiego prawa tzw. dyrektywy nowego podejścia). Dyrektywy te dotyczą bezpieczeństwa użytkowania, ochrony zdrowia i środowiska, określają zagrożenia, które producent powinien wykryć i wyeliminować. Aby móc oznakować swój produkt producent musi dokonać analizy, podjąć działania, które umożliwiają spełnienie dyrektyw, następnie produkt zostaje poddany ocenie. Takie oznaczenie powinno znaleźć się na grupach produktów takich jak:

  • Wyroby medyczne osadzane aktywnie
  • Urządzenia spalające paliwa gazowe
  • Urządzenia kolei linowych przeznaczone do przewozu osób
  • Eko-projektowanie produktów związanych z energią
  • Kompatybilność elektromagnetyczna
  • Urządzenia i systemy ochronne przeznaczone do użytku w miejscach zagrożonych wybuchem
  • Materiały wybuchowe do użytku cywilnego
  • Kotły wodne
  • Chłodziarki domowe i zamrażarki
  • Urządzenia medyczne do diagnostyki in vitro
  • Windy / dźwigi
  • Urządzenia „niskiego napięcia” / sprzęt elektryczny
  • Maszyny
  • Przyrządy pomiarowe
  • Urządzenia medyczne
  • Urządzenia emitujące hałas do środowiska
  • Wagi nieautomatyczne
  • Środki ochrony osobistej / indywidualnej
  • Urządzenia ciśnieniowe
  • Urządzenia gazowe
  • Pirotechnika
  • Radiowe urządzania telekomunikacyjne
  • Łodzie rekreacyjne
  • Proste zbiorniki ciśnieniowe
  • Zabawki dla dzieci do lat 14

Produkty z wyżej wymienionych grup muszą zostać oznakowane znakiem CE, a za odstępstwa od niego przewidziano konsekwencje karne.

Jak odróżnić oryginalny znak CE od podróbki?

Forma i wielkość znaku jest ściśle określona i zastrzeżona. Znak zawsze musi zachowywać określone proporcje. Jeśli dyrektywa nie określa inaczej, naniesione na wyrób lub opakowanie, oznakowanie CE musi mieć co najmniej 5 mm wysokości.

Odległość między symbolami („C” i E”) wyznacza wewnętrzna krawędź okręgu będącego przedłużeniem pierwszego znaku – mówiąc prościej, gdyby z literki „C” zrobić „O” to kolejny znak, czyli E nałożyłby się na okrąg. Następnie poprzeczna belka litery E jest wyraźnie krótsza od zarysu litery. W „chińskim” oznaczeniu odległość między znakami jest niewielka, często belka w literze E jest w równej linii z górna i dolną. *

ce

Kupując produkty, zwłaszcza te dla dzieci musimy zwracać uwagę na oznaczenie CE. Mimo że producentom czy importerom wprowadzającym produkty z fałszywym oznaczeniem lub niespełniające norm unijnych grozi grzywna, to bardzo często można spotkać się z takimi „podróbkami”. Naszym zadaniem jest skrupulatne sprawdzanie, co trafia do rąk naszych dzieci, by cyklicznie nie powtarzały się nowe afery z udziałem  produktów dla nich przeznaczonych. Pamiętajmy też jakie grupy produktów powinny być oznaczone znakiem CE, by bezpodstawnie nie żądać od producentów zapewnień o bezpieczeństwie (zwłaszcza w stosunku do produktów nie przeznaczonych dla dzieci lub użytych niezgodnie z przeznaczeniem) jak w przypadku firanek makaronów.

 www.oznakowanie-ce.pl

Źródło grafiki: http://edgp.gazetaprawna.pl/

12
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
MoniaAlfredPaulina FuntowiczLolololo(nie)Magda(lena) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alex Kazarski
Gość
Alex Kazarski
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Na aukcji niestety nie ma informacji, że posiadają certyfikat CE, warto zapytać o to sprzedawcę (najlepiej prosząc o zdjęcie produktu z widocznym oznaczeniem)

Mateusz błachut
Gość
Mateusz błachut

czyli jak kupie gumki do robienia branzoletek itp gdzie mają znak CE to moge kupic i nie beda rakotwórcze tak?.

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Producent nanosząc oznakowanie CE deklaruje, iż wyrób, który wprowadza do obrotu lub oddaje do użytku jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami dyrektyw, które go dotyczą (po wcześniejszym udowodnieniu, iż spełnia on zasadnicze wymagania tych dyrektyw, czyli po przeprowadzeniu i uzyskaniu pozytywnego wyniku procedury oceny zgodności oraz po wystawieniu deklaracji zgodności). Dyrektywy te dotyczą bezpieczeństwa użytkowania, ochrony zdrowia i środowiska, określają zagrożenia, które producent powinien wykryć i wyeliminować (tu dyrektywy w sprawie bezpieczeństwa zabawek: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2009:170:0001:0037:PL:PDF)

Producent umieszczając te oznakowanie na produkcie oświadcza, że jest on między innymi bezpieczny dla zdrowia.

Mateusz Błachut
Gość
Mateusz Błachut

Czyli jak na opakowaniach gumek do robienia branzoletek itp to jak maja znak ce to moge kupic i nie beda rakotwórcze?

Lolololo
Gość
Lolololo

http://allegro.pl/item4654396040.html czy te gumki są orginalne

Paulina Funtowicz
Gość
Paulina Funtowicz

Mam pytanie. Kupiłam ostatnio gumki i mam pytanie czy są bezpieczne dla zdrowia i czy posiadaja odpowiednie prawdziwe certyfikaty,

Paulina Funtowicz
Gość
Paulina Funtowicz

C:\Documents and Settings\Admin\Pulpit\gumki.jpg
C:\Documents and Settings\Admin\Pulpit\gumki (1).jpg
to te gumki

Alfred
Gość

Brawo dla autora

Monia
Gość
Monia

Do jakiego lekarza się udać

Emocje 19 września 2014

Komputerowiczka

– Bodzianga! Bodzianga! Bodzianga!!! – krzyczała dwuletnia Duśka pokazując na komputer.
– Bajkę ci włączyć?
– Bodzianga!
– Piosenki?
– Bodzianga!
– Nie wiem co ty chcesz, co to jest bodzianga?!
– Bodzianga!!!!

W końcu załapałam – bocianka!!! Dzień wcześniej podglądałyśmy małe bocianki w gnieździe – przypomniało jej się i znowu chce. Włączyłam, godzina spokoju to cenna rzecz ;) Dla mnie wtedy było to niesamowite, zresztą nadal mnie to dziwi, jak dwuletnie dziecko mogło gapić się godzinę na gniazdo, w którym tak naprawdę niewiele się dzieje? Teraz myślę, że to nie o bocianki chodziło, tylko chciała mi komputer zabrać ;)

Duśka zawsze lubiła przychodzić do mnie na kolana jak pracowałam. Czasem dzieliłam ekran na pół i na jednej połowie ja pracowałam na drugiej ona oglądała coś na YT, nierzadko była to „Carmen”. Później ja stałam się posiadaczką laptopa a ona odziedziczyła mój stary komputer.

Gdy zaczęła namiętnie oglądać bajki na YouTube nauczyła się sama klikać, bo ma leniwą mamusię, której nie chciało się co pięć minut podchodzić do dziecka żeby włączyć nową bajkę. Później zaczęłam tworzyć dla niej playlisty, obu nam było tak wygodniej. Przy okazji zauważyłam, że nie wszystkie bajki są tak dobre dla dzieci, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Wychwalany przez wszystkich „Klub Myszki Miki” wyzwalał w moim dziecku pokłady nerwowości, podobnie kucyki Pony. Za to stary dobry Miś Uszatek był lekiem na całe zło.

– Maaamooooo zobacz co mi się stałooooooo!

W moim lesie cywilizowany internet nie działa, jestem skazana na neozdradę, a ta wiadomo jaka jest – zdradliwa :P No i kiedyś się zacięła i YouTube wywalił błąd. Na to jest prosta rada, wystarczy odświeżyć, tylko trzeba umieć ;) Nie wiem czym byłam zajęta, ale absolutnie nie mogłam jej pomóc.

– Odśwież sobie to będzie dobrze – poradziłam.
– Jak?
– Tę zakręconą strzałkę naciśnij.

Nie znalazła niestety, nigdy nie używała, mogła nie umieć. Ale ja nadal nie mogłam podejść do niej.

– Naciśnij razem kontrol i literkę R

Ile ona miała wtedy? Ze trzy lata chyba. Może trzy i pół. Wysunęła klawiaturę, poprzyglądała się z mądrą miną:

– A gdzie ja tu mam kontrol?
– Na dole z lewej  strony

Popatrzyła, pokombinowała, znalazła,  nacisnęła R, zadziałało, Uffff. Nigdy więcej mnie nie wołała bo YT się zaciął.

– Mamo jak się kopiuje to najpierw control ce czy fał?
– Ce
– A kontrol iks to po co?
– Żeby wyciąć.

Nie wiem czy to pamięta, ale udaje, że tak ;) Nie wiem też, po co jej to bo nic nie kopiuje i nie wycina. Może lubi wiedzieć.

– Mamo a dlaczego ja mam tylko jednego Linuxa jak ty masz dwa?
– Ty też masz dwa, Mint i Sparky
– Sparky? Tak jak tatuś? Hurrraaaaa!

Nie wiem z czego się tak ucieszyła, bo w ogóle nie korzysta ze Sparky tylko z Minta, ale widać liczy się ilość. Tak na marginesie – Linux jest dziecinnie prosty ;)

Pierwszą grą jaką jej zainstalowałam był TuxPaint. Sympatyczne stempelki dla dzieci, bardzo intuicyjny interfejs, naprawdę „nawet dziecko daje radę”. Teraz ma jeszcze kilka innych prostych gierek dla dzieci, jak ma ochotę to sobie włącza. Nie są to strzelanki tylko gry typu puzzle, znajdź literkę, albo dopasuj dźwięk do obrazka. Przyjemne z pożytecznym.

Ostatnio polubiła stare dobre Mario. Chciała pograć u mnie, ale mnie komputer był potrzebny, u siebie nie chciała, bo słabo chodzi. To jej poradziłam, żeby poprosiła tatusia, żeby zainstalował u siebie.

Tatuś jak to tatuś, miauknął, że nie umie. Pewnie nie kłamał. Ja byłam zajęta i wcale nie miałam ochoty odchodzić od komputera, niecierpliwie warknęłam:

– No bez przesady, co za problem wpisać w terminal: sudo apt-get install smc?
– No właśnie tato, wpisz sudo apt-get install smc.

Chwila ciszy…

– Ja bym tego nie powtórzył…

Przesiąkło mi dziecko :D

(jeżeli w tym momencie dostaliście drgawek na myśl o terminalu, to zapewniam, że są i inne sposoby instalowania, choćby dwuklik znany z „jedynego słusznego systemu”)

Po co ja ją tego uczę?

Po pierwsze, ja używam komputera dużo i do różnych celów, nie tylko rozrywkowych. Przygląda się i też chce, w końcu dzieci uwielbiają naśladować rodziców, prawda?

– Mamo będziemy robić pokaz?
– Będziemy, tylko trzeba dźwięki na filmiku poprawić, bo straszny szum.

Ot, takie nasze rozmowy nad komputerem.

Po drugie, czy mi się to podoba czy nie, w dzisiejszych czasach kto nie będzie umiał obsłużyć komputera ten zginie. Czy nie za wcześnie zaczynamy? Nie sądzę, dzieci przyswajają wiedzę łatwiej i szybciej. Nierzadko po raz pierwszy spotykają się z komputerem już w przedszkolu. A że Duśka do przedszkola poszła późno to spotkała się z komputerem w domu ;)

Po trzecie, nie myślcie sobie, że to jest mój sposób na święty spokój. Wcale nie spędza przed komputerem dużo czasu, bo taka samotna zabawa ją nudzi, woli siedzieć przy mnie i dopytywać co robię. A jeśli widzę, że za długo gra i robi się nerwowa (tak tak, komputer nie działa dobrze na system nerwowy, nie tylko dzieci, dorosłych też) to każę wyłączyć. Ale to się rzadko zdarza, generalnie moje dziecko woli się bawić.

– Mamo, włączyłam komputer.

Nie jest to takie proste, bo konfiguracja w Biosie jest zła a mnie się nie chce naprawiać, więc za każdym razem trzeba w odpowiednim momencie wcisnąć F1 a potem Spację.

– Mój ty mały komputerowcu – westchnęłam.

– Mamo nie! Komputerowiec to chłopiec. Ja jestem Komputerowiczka!

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jerema Wiśniowiecki
Gość
Jerema Wiśniowiecki

Chyle czoła nad mądrością mamy….

Agnieszka Siedlecka
Gość
Agnieszka Siedlecka

Myślałam że w miarę sobie radzę z komputerem Ale z Twoją córką to bym chyba przegrała w przedbiegach ?

Emocje 17 września 2014

Dramat w autobusie

Czasem ogarnia mnie złość. Nie zgadzam się z tym, co widzę…

Miejsce akcji: Autobus. Większość miejsc zajęta – gdzieś w głębi dostrzegam dwa, nazwijmy je częściowo wolne (leżą na nich torebki), ale nie rzucają się w oczy. Kilkanaście osób stoi, ale nie ma ścisku.

Wsiada mężczyzna. Na oko mógłby być dziadkiem każdej jadącej osoby w autobusie. Szczupły, lekko przygarbiony, pomarszczoną dłonią chwyta się najbliższej rurki.

Tuż przy nim siedzi dwudziestoparoletnia dziewczyna – matka. Obok kobiety – na osobnym krześle – jej około trzyletnia drobna córeczka, która zajmuje jedną trzecią siedzenia. Dziewczynie ani nie drgnie powieka, nie wygląda by przez jej głowę przeszła myśl by ustąpić miejsca staruszkowi. By zabrać małą z zza dużego dla niej miejsca i posadzić na swoich kolanach. Nic. Zero. Żadnej konsternacji.

Przyglądam się pozostałym siedzącym osobom. Zaczytani, zaabsorbowani swoimi smartfonami, zapatrzeni w widoki za oknami, drzemiący… Każdy jest czymś zajęty. Nikt nie wstaje, nie reaguje. Może nawet nie zauważa.

Ja jednak najbardziej skupiam swoją wewnętrzną agresję na tej, która jest najbliżej dziadka. Na tej, która nie tylko odpowiada za swoje zachowanie, ale jednocześnie jest wzorem dla własnego dziecka. Jaki daje mu przykład dzisiaj? Czy da mu lepszy jutro?

Główny bohater sytuacji – starszy mężczyzna jechał tym feralnym autobusem 18 minut. Cały czas stojąc.

A mi było wstyd za wszystkich statystów tego wydarzenia.

5
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama Filipka
Gość
Mama Filipka

Niestety w naszym społeczeństwie panuje straszna znieczulica. Ja nie zapomnę jak w ostatnich tygodniach ciąży jeździłam na uczelnię, w ręku torba, przed sobą brzuch. Kiedy wsiadałam do autobusu to większość osób udawała,że nie widzi…tacy byli zajęci telefonami i widokami za oknem. Może ze trzy razy ktoś mi ustąpił miejsca i za każdym razem były to osoby starsze, które same potrzebowały siedzieć;/

Ela
Gość
Ela

Ojj, jak mnie to denerwuje!!
W twojej sytuacji, matka daje zły przykład dziecku bo nie ustępuje miejsca starszemu panu, ale ile razy widziałam też jak dorosła osoba (nie tylko mama) sadza brzdąca na krześle i sama „nad nim” stoi!
No więc pytam – JAK / SKĄD to dziecko ma wiedzieć, zarówno teraz, jak i w przyszłości, że powinno ustąpić starszej osobie miejsce, skoro od małego ktoś je uczy, że ono-młode siedzi, a „stary” stoi!?! ;/

Ania
Gość
Ania

A słyszeliście o akcji „Obywatelu, powstań” – która w Warszawie zachęcała do ustępowania miejsca starszym osobom w komunikacji miejskiej?
Okazało się, że wzbudza ona spore kontrowersje wśród internautów.
Pisali, że starzy ludzie mają siły stać na miesięcznicach i w kościołach, to niech mają siłę stać w środkach masowego transportu…

Mel's fashion
Gość
Mel's fashion

Mnie też serca pęka jak widzę takie rzeczy. Nie rozumiem jak można nie mieć skrupułów, życzliwości, zwykłej ludzkiej wrażliwości. Przecież ta matka nie tylko daje fatalny przykład dziecku, ta matka ma rodziców, może nawet dziadków i za grosz dobrego serca, za grosz wyobraźni. Kiedys moze jej rodzice znajdą się w takiej sytuacji, bardzo mnie irytuje jak młodzi ludzie są tak znieczuleni i wykazują sie takim ignorantctwem!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close