Zabawa 27 sierpnia 2013

3,2,1…- przedszkole start

Pół roku temu hucznie otwierałaś szampana, bo Twoje dziecko cudem znalazło się na liście szczęściarzy, którym udało się dostać do przedszkola. Teraz, gdy zostało niespełna kilka dni do godziny zero, pełna niepokoju obgryzasz paznokcie… Jak to będzie? Czy sobie poradzi? A co, jeśli będzie płakało?

Nie zamierzam ściemniać – to nie będzie dla Ciebie łatwy okres. Twoje oczko w  głowie nagle trafi na obce terytorium, gdzie wszystko będzie dla niego nowe. I normalne jest, że  wszystko to, co nieznane budzi niepewność, obawy a nawet strach. A strach ma wielkie oczy! Masz prawo się martwić i przeżywać to wydarzenie. Będzie Ci raźniej z myślą, że każda z mam czuje podobnie?

Rok temu miałam to szczęście, że razem ze mną na tym samym etapie życia były jeszcze dwie moje koleżanki. Przekraczając próg przedszkola (gdy już wychodzi się lżejszym o bagaż w postaci dziecka) chwytałyśmy za telefon, by wyrzucić swoje emocje – nikt nie zrozumie lepiej, jak współtowarzysz niedoli – inna matka przedszkolaka.

Zbliżając się do pierwszej rocznicy tych ważnych przeżyć, postanowiłam zebrać kilka wg mnie ważnych wskazówek dla wszystkich debiutujących w roli mam przedszkolaczków.

1.         Nie koloruj ale i nie strasz!

Szczerze rozmawiaj z maluchem o przedszkolu. Nie przesadzaj w achach i ochach opowiadając, jak to będzie cudownie i doskonale. Dziecko musi być świadome, że zostanie tam bez Ciebie.

Ale niech nie przyplątają Ci się czasem na koniec języka groźby: „w przedszkolu wreszcie cię wychowają/ nauczą/ zajmą się tobą…”. Nie używaj też zwrotu „nie będzie tak źle”.

2.         Rytuały.

Już dla niemowlaka ważne są stałe zasady i rytm codziennych zdarzeń. Teraz przychodzi czas na duże zmiany w rozkładzie dnia. Do tego może pojawić się niepokój dziecka, że zostaje w przedszkolu samo i brak pewności, że ktoś po nie wróci.

Opowiadaj małemu o nowym planie dnia – co będzie się działo, kto odprowadzi je do przedszkola, kto i kiedy odbierze… Ja zrobiłam mojemu synowi plakat wycinając i naklejając z kolorowych gazet obrazki przedstawiające wszystko co się dzieje od rana do wieczora (pobudka, siku, mycie ząbków, ubieranie, spacer do przedszkola, rozbieranie w szatni itd.) – bardzo polecam.

3.         Podarujcie sobie czas.

Idąc do przedszkola obudźcie się wcześniej, by nie trzeba było wszystkiego robić w pośpiechu. Po co dodatkowe stresy z różnych błahych powodów: że nagle zaginęły w akcji skarpetki, że latorośl pobija rekord w długości jedzenia płatków, że na ulicy korki…

4.         Nie przedłużaj pożegnań.

Najprawdopodobniej najtrudniejszym momentem będzie rozstanie w szatni. Naprawdę ciężko jest wtedy odkleić się od dziecka, szczególnie jeśli i one wczepia się w mamę ze wszystkich swoich sił. Cokolwiek się wtedy dzieje – najlepiej zredukować te chwile do niezbędnego minimum – buziak, „kocham cię” i przekazanie pałeczki pani.

5.         Uwaga! Kryzys!

Często jest tak, że maluch na początku jest tak ciekawy nowych zabawek i odkrywania tego co nieznane, że  pierwsze dni radzi sobie o niebo lepiej od swojej mamy – biegnie z radością do dzieci, zapominając nawet o buziaku.  Dopiero po jakimś czasie odkrywa, że to nie jednorazowa przygoda, ale stały element jego nowego życia i wtedy pojawia się kryzys. Jest to trudne doświadczenie dla mamy, która zdążyła już się zacząć napawać szczęściem, że ma odważne i zaradne dziecko, a tu nagle ze spóźnionym zapłonem pojawiają się wszystkie przykre emocje Nie ma rady – trzeba przeczekać

6.         Kto i kiedy?

Powiedz dziecku kto i kiedy odbierze je z przedszkola. Nie zapomnij w wirze wydarzeń, że Twoja pociecha nie zna się na zegarku i używaj łatwych dla niej pojęć „po obiedzie”, „po podwieczorku”. Oczywiście dotrzymuj złożonych obietnic.

7.       Cierpliwość.

Wiem, że będziesz bardzo wszystkiego ciekawa, ale po powrocie z przedszkola odpuść sobie quiz „100 pytań do” i nie wypytuj o wszystko przedszkolaka. Maluch może być zmęczony ilością wrażeń i na pewno nie będzie pamiętał jaka była zupka. Jeśli będzie miał sam ochotę opowiadać, wtedy oczywiście zamień się w słuch.

8.       Uśmiech!

Zaprowadzaj i odbieraj dziecko z uśmiechem. Zrób wszystko by wprowadzić radosną atmosferę, a jest duża szansa, że zarazisz pozytywnym nastrojem malucha. Kto jak nie on doskonale wyczuwa Twój niepokój i przejmuje emocje.

Życzę Wam debiutantki – mamy przedszkolaków, aby Wasze niepokoje szybko zamieniły się w pełen entuzjazm i zadowolenie. Trzymam kciuki za maluchy, żeby szybko zaczęły czerpać radość z nowych przygód i wyzwań.

P.S. Mój syn (absolwent najmłodszej grupy) od tygodnia zamęcza mnie pytaniami, kiedy wreszcie  będzie mógł iść do przedszkola!

Źródło zdjęcia: Flickr

27
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Margaretta Jańczak-ZaryckaMarta WierzbickaZąbek KatrinaAldona SGMo Ni Ka Dziubałka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Wszystko byłoby ok ale mąż zapomniał reczniczka i wywołało to płacz u corki ale malutki ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

No tak, takie drobiazgi mogą -niepotrzebnie- popsuć humorek.

Joanna Joanna
Gość

po remoncie za ponad milion zł przedszkole wygląda jak nowe…sama bym się tam chętnie pobawiła :D córka już od rana przebierała nogami i nie mogła się doczekać spotkania z koleżankami po wakacjach :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Super!

Agnieszka Parkitna-Wójcik
Gość

Dresowe i na gumce – najlepsze

Ewa Klepczarek
Gość

Na gumce, cienkie i krótki rękaw – w przedszkolach często jest po 25 stopni, a jak już sale wypełnia przedszkolaki to i duszno

Gosia Białowąs
Gość

Dresowe

Milena Kamińska
Gość

Nie tylko i wyłącznie w dresach na uroczystości dzinsy a na codzień dresiki, materiałowe nie krępujące ruchów. Osobiście nie lubie dzinsow jak tylko wracam do domu wskakuje w dresy.

Monika Patrycja
Gość

A ja sobie nie wyobrażam żeby mojemu dziecku było nie wygodnie w spodniach jeansowych tylko dlatego bo mi się podobają to ma je nosić. Unas tylko dresy! :))))

Julka Dydak
Gość

Dziewczyny dlaczego zakładacie że dziecku jest niewygodnie w dzinsach? Kupujcie w takim razie wygodne.

Julka Dydak
Gość

Monika Boroń, słusznie dziecko powinno mieć luźną odzież, bez względu na to czy to dres, jeans, sztruks czy getry

Jo Przybysz
Gość

U nas ciotki zawsze podkreslaja ze dresy sa najlepszym rozwiązaniem i w dodatki zeby sie nie wysilac w jakies super ciuchy bo dzieci na codziennych spacerach sie strasxnie szmodraja! I to fakt. Leon zawsze wraca wyczochrany ale szczesliwy. A zabawy jakie wymysla z kolegami najczesciej skutkuja btudnymi kolanami i butami

Kinga Turoń
Gość

Co prawda, to prawda. Przedszkole to nie rewia mody. Nawet Opiekunki podkreślają, że dziecku ma być wygodnie i dresy najlepsze.

Marta Wierzbicka
Gość

Nauczycielki.

Kinga Turoń
Gość

Przepraszam, racja. Panie w przedszkolu opiekują się naszymi dziećmi ale także je uczą i wychowują. Nie miałam zamiaru nikomu ubliżyć. Z drugiej strony, nie wszystkie Panie w przedszkolu to Nauczycielki, za to w „naszym” wszystkie opiekują się dziećmi bardzo troskliwie. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Moja starsza córka bardzo dobrze przedszkole wspomina, a młodsza już nie może się doczekać września po sierpniowej przerwie.

Aldona SG
Gość

Ogromna góra dresowych spodni i getry (dla dziewczynek).
Polecam sporą ilość bo dzieciaki dużo na kolanach chodzą, bawią się i szybko robią się dziury. Był moment, że już łaty naklejałam takie szaleństwo.
Jeansy syn ubierał okazyjnie jak była jakaś uroczystość. Ma być wygodnie, zwłaszcza idąc do toalety (jak wcześniej koleżanka napisała).

Aldona SG
Gość

Mogę też polecić aby kupić dziecku trampki z gómowym czubkiem bo całe materiałowe też szybko się wycierały (od chodzenia na kolanach) i dziecko miało palce na wierzchu.

Mo Ni Ka Dziubałka
Gość

Takie jakie dziecko lubi dresowe, dżinsowe lub sztruksowe. Moje dziecko lubi dresy, kolażanki lubi dżinsy. Każdy chodzi w tym co lubi

Ząbek Katrina
Gość

Dresowe i na gumce łatwiej gonią zbyt w toalecie jak ma samo sobie poradzić łatwiej mu będzie z gumka niż z guzikami jak wiadomo dzieci lecą na ostatnią chwilę do WC polecam dresy mimo wszystko dziecku wygodnie i zawsze luźno

Milena Kamińska
Gość

Tak zakladam bo dziecko mi to mowi poza tym wiem po sobie ;)

Margaretta Jańczak-Zarycka
Gość

Dresowe najwygodniejsze

Julka Dydak
Gość

Prowadząc dziecko do przedszkola, widzę jak są poubierane. Przeważnie w dżinsy, sztruksy czy getry, oczywiście w dress też. Co zauważyłam? Prawie wszytkie matki zakładają dzieciom zmienne ubranie i my też tak robimy. To bardzo fajne rozwiązanie.

Dom 25 sierpnia 2013

Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień…

Jak powiem, że kobieta niezależnie od tego czy pracuje zawodowo, czy zawodowo zajmuje się domem, w mniemaniu wszystkich (poza Nią samą) SIEDZI w domu, to chyba Ameryki nie odkryję..?

I powiem Wam, że ja to właśnie tak sobie siedzę w tym domu już jakiś czas. Siedzę i nic nie robię. Jedynie ładnie wyglądam i całkiem przyjemnie pachnę. No dobra, jeszcze od czasu do czasu jakiegoś manicure`a sobie strzelę, a w przypływie emocji gratisowo pedicure.

Cała reszta, czyli ogólnie rzecz ujmując – dom, ogarnia się sam. I z przykrością stwierdzam, iż mój świętej pamięci prywatny Ojciec był w błędzie powtarzając mi za młodu – „Samo się nigdy nic nie zrobi!”. A jednak….

Podłoga o powierzchni plus / minus stu metrów kwadratowych,  najpierw sama się odkurza, później myje, czasem nawet pastuje. W kuchni sam gotuje się obiad, z tych zakupów co to wcześniej same przypełzły ze sklepu rzecz jasna. Następnie wszystkie zbrudzone naczynia, gęsiego wskakują do zlewu tudzież zmywarki, po czym czyste i błyszczące, z gracją i wdziękiem układają się na kuchennych półkach.

W tak zwanym międzyczasie, brudna odzież powędrowała ochoczo do łazienki, wskoczyła do pralki, nastawiła tryb pracy, wyprała, a później wiadomo – sama się rozwiesiła na suszarce. I jakby tego było mało, wszystko się pięknie wyprasowało, poskładało w idealną kosteczkę i zaniosło do garderoby.

Nie mogę  nie wspomnieć o cudownej łazience, która również, każdego dnia sama przywraca się do porządku – muszla klozetowa bez zbędnego marudzenia usuwa to brązowe, co się czasem do niej przyklei, bądź to żółte co lubi pryskać na całą deskę sedesową, a umywalka razem z brodzikiem cierpliwie zmywają ślady mydła oraz wszelkie inne brudy, które mają zaszczyt niezwykle często u nich gościć.

Okazjonalnie, okna zmywają ślady obtłuszczonych lub „obczekoladowanych” małych rączek, śmieci same się segregują a potem wędrują do kolorowych kubłów, kwiatki same się podlewają, a dziecko samo się wychowuje. Idąc tym tropem myślenia, śmiało mogę stwierdzić, iż moje klientki także same się upiększają i w zasadzie to ja nikomu do niczego nie jestem potrzebna.

Nie wiem tylko, czemu po całym dniu totalnie bezproduktywnego leżenia jestem tak zmęczona? Chyba się starzeję.

Zastanawia mnie tylko jeszcze jedna kwestia. Czemu w nowoczesnym – samodbającym o siebie domu, przepalone żarówki nie potrafią się same wymienić? Kupiona dobre pięć miesięcy temu lampa nie chce się powiesić? A upaćkana (przez malutkie rączki) ściana nie zamierza się pomalować?

Hmmm, to może w końcu zamiast tak wiecznie narzekać, że ciągle brudno, że nikt nie pilnuje i nikt nie szanuje, zejdę z tej kanapy i wezmę się do roboty? Sama przykręcę tę lampę w łazience, najwyżej trochę mnie prąd popieści, a co mi tam! Czułości nigdy za wiele!

P.S. Z pozdrowieniami dla Tych, którzy każdego dnia (bez wyjątku) dbają o to bym się nigdy, ani przez chwilę nie nudziła i zbytnio nie odpoczęła..  A może raczej o to bym nie poczuła się niepotrzebna..? ;-)

 Źródło zdjęcia: Flickr

6
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość
Ola

Hihih :)
Skąd ja to znam! :)

Karolina Kałuska
Gość

Witam w klubie:), całe dnie pusty dom a na pytani ekto to zrobił slysze krasnoludki brudza, a JA HOME MENAGER – to typowy kanapowiec :) który lezy oglada TV pachnie… :)

Anna Maćkiewicz
Gość

u mnie też się samo robi wszystko a ja siedzę nic nie robię

Marysia Fritzsche
Gość

u mnie zmywa tylko maz, bo ja nie lubie :)

Milena Kamińska
Gość

Całe szczęście że mamy zmywarke ;)

Kulinaria 20 sierpnia 2013

Sernikowe muffiny

Sobotnie popołudnie, na dworze upalnie, dziecko przed chwilką zasnęło. Z ulgą i radością zagnieżdżam się w fotelu na balkonie. Nareszcie chwila dla mnie. Nie trwała długo, bo z pokoju słyszę dzwoniący telefon. Podbiegam czym prędzej po telefon, co by dzwonek nie zbudził dziecka i odbieram: Halo? Cześć Rachela? Wiesz właśnie jesteśmy w pobliżu i chętnie się zjawimy. Może być za ok. godzinkę?

Moje plany już się ulotniły, a w głowie nurtowało mnie tylko pytanie: Czym ich ugościć? Z szybkim i lekkim szelestem przejrzałam zawartość lodówki, szafek kuchennych i ze smutkiem stwierdziłam, że nie mam nic gotowego. Więc sięgam po mój zeszyt z przepisami i kartkuję, to nie – bo nie mam wszystkich składników, to nie – bo nie wyrobię się w godzinkę. Trafiam na przegródkę muffiny – to jest to. Teraz tylko, które? Czym zaskoczyć moich gości?

Zdecydowałam się na połączenie muffinów i sernika. Wyszło obłędnie :) Nie było nawet okruszków! Przepis szybki, łatwy nawet dla laika kulinarnego, a efekt jest piorunujący.

Składniki na 12 sernikowe muffiny:

12-15  pełnoziarnistych herbatników
80g masła
400g zmielonego białego sera twarogowego (np. z kubełka)
6 łyżek cukru
laska wanilii, lub cukier z prawdziwą wanilią
2 jajka
2 łyżki mąki pszennej
100g truskawek lub innych owoców

Sposób przygotowania:

Masło rozpuśćcie na małym ogniu. Następnie musicie pokruszyć herbartniki. Najlepszym na to sposobem jest włożenie całych herbatników do foliówki, lub zawinięcie w folię spożywczą i następnie wałkowanie do momentu skruszenia ich. W dalszej kolejności dodajecie do nich roztopione ostudzone masło. Małą łyżeczką nabieracie masę i przekładacie do silikonowych foremek typu muffin – niestety jest to konieczne, bo przy użyciu papierowych wasze muffiny po wyjęciu z piekarnika bardzo się skurczą i nie będą już tak efektownie wyglądać.  Masę ugniatajcie łyżeczką na dnie foremki i wstawcie do lodówki.

Do dużej miski włóżcie ser, jajka, cukier, mąkę, ziarenka z laski wanilii lub cukier z domieszką wanilii – ilość na oko i wg upodobań. Dobrze wymieszajcie całą masę mikserem.

Teraz przygotujcie owoce, np truskawki pokrójcie na mniejsze kawałki, lub dodajcie maliny, jagody itp.

Foremki z masą herbartnikową wyjmijcie z lodówki, nałóżcie masę serową do wysokości ¾ scianki foremki, dodajcie kawałki owoców i znów przełóżcie masą serową. Tak gotowe muffiny wstawcie do nagrzanego piekarnika – temp. 180C, pieczcie ok 20 min. – zawsze upewniajcie się patyczkiem drewnianym, czy ciasto jest już gotowe. Po ostygnięciu możecie przełożyć je do papierowych foremek, udekorować owocami, bitą śmietaną, miętą – czyli co wam w duszy gra!

Smacznego!

muffiny2

 Zdjęcia: Rachela

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close