Zabawa 21 maja 2012

Po drugiej stronie barykady

Czy zastanawialiście się kiedyś ILE kosztuje bezpieczeństwo Waszego dziecka? Ile jest wart Jego mile i radośnie spędzony czas? Ile jest wart Jego spokojny sen, czy pełny i zdrowy brzuszek?? Przyznam się szczerze, z ręką na sercu, że JA nigdy na ten temat nie rozmyślałam, aż do dziś…

Z przykrością stwierdzam, że od kilku miesięcy bezskutecznie szukam dla siebie „dobrej” pracy. Młoda mama, mieszkająca w małej mieścinie, a w zasadzie oficjalnie – wsi, bez doświadczenia w wyuczonym zawodzie (dotychczas pracowałam w gastronomii, co już mnie nie kręci!), niestety nie ma wielu perspektyw i propozycji. A żeby było trudniej „wyrwać” się z domu, w okolicy brakuje placówek (żłobków, przedszkoli) dla dzieci!

Zmęczona i trochę podłamana owym faktem oraz pośpieszana kosztownym życiem wpadłam na pomysł by wziąć pod swe skrzydła „obce” dziecko do opieki. Misiek będzie miał kompana do zabawy, a ja podreperuję trochę domowy budżet – ta myśl rozwiała na chwilę moje troski.
Niestety tylko NA CHWILĘ, bo rozsyłając ogłoszenia wdepnęłam w temat –  zarobków. Przejrzałam kilka stron internetowych, poczytałam komentarze na różnych forach i zdębiałam! Ceny jakie ludzie oferują opiekunkom do dzieci są co najmniej ŚMIESZNE! Doszłam do wniosku, że najlepsza opiekunka to taka, która: posprząta, ugotuje i zaopiekuje się dzieckiem lub dziećmi (!) – 8 godz. dziennie, 5 razy w tygodniu biorąc za to wszystko bagatela – 300.00zł !!!!!

Kiedy przeczytałam komentarz w stylu „..5-6 zł za godz. to ogromne pieniądze!” przyznaję, że aż zadrżałam! Przecież opieka nad dzieckiem to OLBRZYMIA ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! A za czyjeś dziecko chyba jeszcze większa niż za swoje!?! Poza tym praca w wymiarze 8 godz. dziennie, 5  dni w tygodniu to jest PEŁNY ETAT!

Zastanawiam się więc w czym tkwi problem? Może wynika on z powszechnego przekonania społeczeństwa, że kobieta zajmująca się dzieckiem SIEDZI w domu i nic nie robi..?? Jeśli tak, pragnę zaznaczyć, iż rola mamy i/lub opiekunki nie polega na SIEDZENIU przed tv, z pilotem w jednej dłoni, gazetką w drugiej, popijaniu drinka z palemką i plotkowaniu w najlepsze z psiapsiółkami.

Dziecko potrafi być naprawdę niezwykle absorbujące i pochłaniające nas bez reszty. Sama często-gęsto zauważam wieczorem, że dzisiaj (od rana) jeszcze ani na chwilę nie usiadłam – cały czas jestem w ruchu, cały czas staram się być o krok od mojego syna, który stety/niestety  jest już mobilny i wszędzie go pełno. Raz wejdzie na stół, za chwilę na krzesło, jak go przegonię to biegnie do kuchni odkręcać kurki z gazu i zrobić przegląd szafek. Kiedy uporam się z wkładaniem ich zawartości z powrotem na swoje miejsce, dostrzegam że syn zdążył już wyciągnąć pościel i obrusy z salonowych szafek, włączyć pralkę, wyrzucić mopa przez balkon, „wychlapać” herbatę z niekapka, wypastować podłogę bułką z pasztetem i zrobić przegląd kosza na śmieci. W czasie kiedy próbuję ogarnąć ten artystyczny nieład, syn oczywiście nie stoi bezczynnie, tylko dba o to bym miała za chwilę co robić..

Nie zapominajmy również o tym, że dziecko musi czasem jeść, a więc czasem trzeba mu COŚ przygotować, następnie nakarmić, bądź też pozwolić na samodzielne konsumowanie posiłku, co jednak wiąże się ze sprzątaniem całej kuchni tudzież pokoju. Oprócz jedzenia i psocenia dzieci również lubią siusiać i kupkać (szczególnie w świeżo przebraną pieluszkę), brudzić się od stóp po głowę, przewracać i spadać z wysokości nabijając sobie przy tym solidne guzy, a nas przyprawiając o palpitacje serca. W ciągu dnia trzeba też wygospodarować choć odrobinę czasu na spacer, sen no i oczywiście na wspólną, kreatywną zabawę! Podsumowując – obowiązków i pracy jest nieustannie całe mnóstwo!

Pozwolę sobie jeszcze zaznaczyć, iż doskonale rozumiem rodziców których zarobki wołają o pomstę do nieba i najzwyczajniej w świecie nie stać ich na opiekunkę do dziecka. Sama jestem w podobnej sytuacji, dlatego też ani nie mam opiekunki, ani pracy.. Jednak mimo to nie uważam, że opiekunki żądają zbyt wiele. Mają normalną pracę, jak każda inna. Kasjerki w marketach, sprzątaczki, pielęgniarki, nauczycielki, panie pracujące na poczcie, w banku czy aptece.. – zarabiają te same bądź (raczej) nawet nieco większe pieniądze i jakoś im nikt nie mówi, że żądają krocie.

Ślęcząc nad tym tematem, dochodzę do jeszcze jednego wniosku, mianowicie: kiedy sami szukamy zatrudnienia dla siebie – żądamy WIELE w zamian za ODROBINĘ pracy i BRAK ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności, a kiedy przyjdzie nam stanąć po drugiej stronie barykady, kiedy to MY mamy być czyimś PRACODAWCĄ – chcemy DAĆ ODROBINĘ i WYMAGAĆ WIELE.

Drodzy rodzice! Pomyślcie też czasem o tym. Nim osądzicie kogoś lub czyjąś pracę spróbujcie spojrzeć na temat z innego punktu widzenia. Odpowiedzcie sobie na pytanie – czego ja bym chciał/a będąc w podobnej sytuacji?

Źródło zdjęcia: Flickr

8
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Weronika Kordzińska-ŚniegotaLenaAleksandra GreszczeszynBeata PuchałaMagda Kupis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ilona
Gość
Ilona

Bardzo dobry wpis.

Piotrowa
Gość
Piotrowa

Ale czasem kogoś nie stać by zapłacić więcej, więc skoro znajdzie się osoba kompetentna, której odpowiada 5zł za godzinę, to dlaczego nie skorzystać?

Bombel
Gość
Bombel

Ale tu nie chodzi o to by nie korzystać jeśli się znajdzie kompetentną osobę i chętna do pracy za 5zł a o to by nie krytykować, nie kpić i nie obrzucać błotem osoby, w tym przypadku – opiekunki, która chciałaby dostać za pracę w pełnym wymiarze godzinowym „NORMALNĄ” zapłatę. Życie pędzi do przodu w zastraszającym tempie, jednak czasem trzeba się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad pewnymi sprawami, spróbować postawić się w sytuacji danej osoby – stanąć właśnie „po drugiej stronie barykady”. Poza tym należy pamiętać, że taka osoba również ma swoje życie, swoje rachunki do opłacenia…. W każdej sytuacji… Czytaj więcej »

Magda Kupis
Gość

Racja, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czasem faktycznie należy zastanowić się nad tym kim jest opiekunka do dziecka, bo ona nie tylko sprawuje opiekę nad dzieckiem. Ona jest czasem jak mama- a to pojęcie jak dobrze wiemy jest bardzo szerokie i zawiera wiele dziedzin życia od opowiadaczki bajek, kucharki, po pielęgniarkę.

Beata Puchała
Gość
Beata Puchała

Zgadzam się z Magdą, że mama-opiekunka to tak naprawdę wiele rodzajów zawodów począwszy od kucharki, sprzątaczki a kończąc nawet na złotej rączce (np. zabawka się zepsuła, to zrobimy wszystko, by ją naprawić, żeby dzieciątko było szczęśliwe. Więc tak naprawdę praca opiekunki jest za mało płatna, ale z drugiej strony z tego co zauwazyłam i mysląc nawet o zatrudnieniu takowej to niektórych po prostu nie stać na to, żeby zapłacić np. 10 zł/h. No coz takie życie.

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Fizinko znam twój ból! sama mieszkam na wsi, gdzie nie ma perspektyw na znalezienie dobrej opieki do dziecka. Jestem od 4 lat w domku z dziećmi. Teraz pojawił się Szymek, więc na pewno prędko się to nie zmieni. Na szczęście jest internet – przez prawie rok pracowałam online w reklamie, pisywałam artykuły, pomagałam przy pisaniu przeróżnych pism, udzielałam korepetycji. Teraz też szukam pracy, która pozwoli mi być w domu, a jednocześnie rozwijać się i dorzucić trochę do domowego budżetu. Co do stawek dla opiekunek – sama zajmowałam się dziećmi (2) za 300 zł… I to od 6 do 17. To… Czytaj więcej »

Lena
Gość
Lena

wziąć czyjeś dziecko pod opiekę, siedząc w domu ze swoim. Pomysł super, ale czy pomyślałaś jeśli Twoje, bądź to dziecko którym się zaopiekujesz zachoruje? Ja bym dziecka do drugiego chorego nie przyprowadziła. Zdrowia swojego też bym nie narażała. A co z matką, która powierzyła Ci dziecko. Pozostaje nagle w czarnej dupie i…bierze opiekę na dziecko w pracy.Świetny pomysł.

Weronika Kordzińska-Śniegota
Gość

Hmm, coz- bylam niania. Wlasciwie od pierwszego dnia bylam po prostu ciocia- co bylo dla mnie zadziwiajace,ale bardzo pozytywne:) Co prawda nie mialam jeszcze wtedy swojego dziecka. Umowilismy sie, ze zarabiac bede 1400/mies. Bylo to 3 lata temu. Umowa byla taka- zostalam zatrudniona,zeby zajac sie Liwka (rok i dwa m),wiec nie piorw, nie sprzatam, czasem moze bedIe cos do ugotowania. Jak wiadomo- roczne dziecko potrafi jeszcze duzo. Spac, wiec jakos samo wyszlo,ze poprasowalam, wstawilam pranie, cY ogarnelm mieszkamie- na koniec slyszalam „Ty wariatko!”. W reziltacie oprocz pensji dostawalam „bonusy”,a to jakis ciuch(szefowa pracowala w firmie odziezowej), torebke, prezenty swieta,ur,imieniny itp.z… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close