Ciąża 2 lipca 2013

Przerwać ciszę

Zainspirowana pewnym artykułem, postanowiłam poruszyć temat ciszy, jaka jest wokół tematu poronień. Doświadczyłam tego na własnej skórze, więc przytoczę tu przykłady z mojego przeżywania tej sytuacji. Mojej, smutnej historii nie będę Wam tu opisywać, ponieważ już ją opowiedziałam  –  możecie przeczytać o niej tutaj.

Sięgnę pamięcią do chwil i sytuacji, które miały miejsce po całym zdarzeniu.

Tytułowa cisza zapanowała najpierw w moim związku. Mąż chyba nie wiedział co powiedzieć, jak zareagować, a może wolał to przeżywać sam w sobie. Do dziś nie poruszyliśmy tego tematu. Nie ukrywam, że ogromny wpływ miała nasza ówczesna sytuacja.  On pracował, musiałam na szybko odwieźć córkę do dziadków, sama też tam zostałam, by tato mógł mnie zawieźć rano do szpitala na zabieg. Tę okropną noc spędziliśmy osobno, a to odbiło się na późniejszych reakcjach i okazywaniu uczuć związanych ze stratą naszego maluszka.

Cisza wokół mnie miała szerszy zasięg, moja mama, siostry nigdy nie poruszały tego tematu. W pracy totalna zmowa milczenia, znajomi nagle zapadli się pod ziemię, od czasu do czasu posyłając współczujące spojrzenia. Dlaczego, skoro ja nie ukrywałam potrzeby mówienia? Rozmowa byłaby dla mnie oczyszczeniem, pozwoliłaby dać upust emocjom i może pomogła IM zrozumieć co się tak naprawdę wydarzyło. Poronienia mają miejsce (niestety) bardzo często, co nie sprawia, że stajemy się trędowate i lepiej nas unikać. Wręcz przeciwnie, kontakt – przemyślany i taktowny – jest potrzebny. A dlatego przemyślany i taktowny, bo bezmyślne słowa, mogą wyrządzić ogromną krzywdę.

Pamiętam dwie niefortunne scenki – jedna z udziałem teściowej, druga mojej mamy. Utkwiły mi one w pamięci, wywołały wówczas burzę uczuć, niestety bardzo negatywnych.

Teściowa zjawiła się u nas 3 dni po zabiegu – dla mnie to był akurat najtrudniejszy dzień – uraczyła mnie stwierdzeniem, że przecież nic się nie stało, ona też poroniła. Nie pomyślała tylko, że z biegiem lat ona inaczej to postrzega, bo straciła dziecko jakieś 30 lat temu, a ja raptem 3 dni!!  Poczułam się okropnie. Odebrałam ją jako zupełnie nieczułą i nietaktowną kobietę. Jej słowa do dziś dudnią mi w głowie, a żal kłębi się gdzieś w sercu.

A czym zaskoczyła mnie moja mama?

Po stracie, w ekspresowym tempie udało mi się ponownie zajść w ciążę. Czułam ogromny strach i wolałam początkowo nikomu nie mówić. Nie było natomiast tajemnicą, że wybieram się na kontrolną wizytę do ginekologa, po wcześniejszym zabiegu. Matka, jak to matka chyba wyczuwa pewne rzeczy – zapytała mnie – czy ty aby nie jesteś ZNÓW w ciąży??!! Podkreśliła słowo znów wyjątkowo negatywnym tonem. Żadnej radości czy przytulenia. Tę chwilę do dziś wspominam ze łzami w oczach. Bardzo mnie to zdystansowało do niej i do końca ciąży nie byłam w stanie pokazać jej jak bardzo się cieszę.

Takie pochopnie rzucane słowa, w sytuacji straty dziecka, potrafią wyryć w naszej psychice ogromną rysę, która się nigdy nie zatrze.

I już sama nie wiem, czy nie lepiej już nic nie mówić? Tylko, że otoczeniu trudno jest nawet słuchać, nie wspomnę o mądrej, przemyślanej rozmowie. A gdyby nam – mamom Aniołków – dano możliwość wygadania się, poczułybyśmy ogromną ulgę. Znaczyłoby to dla nas, że nie jesteśmy gorsze, pomogłoby uśmierzyć wewnętrzny ból.

Ja znalazłam zrozumienie i pomoc na forum. Tam mogłam i nadal mogę, pisać i pisać, bo skoro nikt nie chce mówić, nie potrafi wysłuchać, to może poczyta. Często taki wirtualny, anonimowy kontakt, jest jedyną możliwością ułatwiającą poradzenie sobie z taką sytuacją – z pożegnaniem dziecka, które tak bardzo kochamy. To uczucie nie zanika, nigdy nie nabierze czasu przeszłego, ono trwa w naszych sercach bezustannie.

Data w kalendarzu przypomina wszystko od nowa, mija dokładnie rok gdy pod prysznicem chowałam łzy. To co wówczas czułam, przeżywam na nowo i nieustannie tęsknię…

Na zakończenie cytat z mojego poprzedniego wpisu:

„Wcześniej wszyscy się uśmiechali, gratulowali – teraz milczą, odwracają wzrok, jak gdyby nic się nie stało, jak gdyby tego dziecka nie było… A ono BYŁO… JEST… w innym, lepszym świecie… w świecie Aniołków”.. i na zawsze pozostanie w naszych sercach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kulinaria 1 lipca 2013

Domowy dżem truskawkowy

Lato się już rozgościło na całego, a sezon truskawkowy w pełni. W związku z czym podzielę się z Wami moim przepisem na niezwykle smakowity dżem truskawkowy. Nie ma nic lepszego dla łasuchów- dużych i małych- niż dżem własnej roboty. Uwielbiam zapach truskawek rozchodzący się po domu w czasie jego wykonywania. Delikatnie łaskocze moje nozdrza i napała radością na wspomnienie okresu dzieciństwa i mamy robiącej taki smakołyk. Teraz sama jestem mamą i w ten sam sposób przyrządzam ten dżemik swojemu synkowi.  Trochę pracy i smakiem oraz zapachem truskawek (nie tylko mrożonych) możemy cieszyć się przez cały rok.

Składniki:

  • 1 kg truskawek
  • 800 g (ok. 3,5 szkl) cukru kryształu

Przygotowanie:

Truskawki myjemy, usuwamy szypułki, osuszamy i zasypujemy w misce cukrem. Odstawiamy na ok. 2-3 godziny do czasu aż puszczą sok.

Zawartość miski przekładamy do wysokiego garnka lub patelni. Całość podgrzewamy na małym ogniu, aż do rozpuszczenia cukru. Następnie zwiększamy odrobinę ogień, aby powstały syrop zaczął delikatnie bulgotać. Gotujemy go ok. 2 godzin, w międzyczasie zdejmując z powierzchni wytrącającą się pianę.

Po tym czasie sprawdzamy gęstość dżemu. Ja robię to na oko. Za to w Internecie znalazłam ciekawy sposób: należy wylać kroplę na zamrożony wcześniej w zamrażalniku talerzyk i odstawić go na ok. 1 min. do zamrażalnika. Po wyjęciu dżem powinien się pod naciskiem palca pomarszczyć i zachować nadany mu kształt. Jeśli dżem jest zbyt rzadki, kolejne próby gęstości należy przeprowadzać co 5-10 minut gotowania.

Gdy dżem osiągnie już odpowiednią konsystencję, przelewamy go do słoików zostawiając z 2 cm odstępu od wieczka. Zakręcone słoiki odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do ostygnięcia.

truskawki

Zdjęcia: Sylwia Źródło zdjęcia tytułowego: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 lat temu

Ja również robię domowe konfitury- nie ma nic lepszego do naleśników w ponury zimowy wieczór :)

Uroda 1 lipca 2013

Jak zrzucić futerko, czyli to i owo o depilacji

No i mamy wakacje! Pogoda pewnie nas trochę porozpieszcza w w ciągu najbliższych tygodni. Słońce obdaruje nas swymi promykami, bezchmurne niebo ucieszy niejedno oko, a wysoka temperatura każe nam rozebrać się niemal do rosołu.

Ale, żeby zrzucić wierzchnią, długą odzież, trzeba się do tego nieco przygotować. Pamiętaj, to już nie są te czasy kiedy „busz” nikogo nie dziwił! ;-) Dzisiaj by być glamour trzeba prezentować gładką, pozbawioną zbędnego owłosienia skórę nóg, pach oraz (przynajmniej częściowo) bikini.

Jak tego dokonać? Zacznijmy od początku…

Depilacja jest to mechaniczne usuwanie owłosienia, za pomocą różnego rodzaju preparatów bądź przyrządów. Depilując, usuwa się jedynie łodygę włosa (część, która wystaje ponad powierzchnią naskórka), natomiast korzeń zostaje nienaruszony.

Epilacja jest to usuwanie owłosienia, polegające na wyrywaniu włosów razem z korzeniem (cebulką) lub niszczenie mieszków włosowych przy użyciu prądu elektrycznego (elektroliza).

Sposoby usuwania nadmiernego owłosienia:
-maszynka do golenia,
-środki chemiczne,
-woski ciepłe lub zimne,
-depilacja cukrowa,
-depilatory mechaniczne,
-metody z użyciem prądu.

MASZYNKA DO GOLENIA – jest to bezbolesny i zdecydowanie najtańszy sposób depilacji, jednak mało skuteczny, ponieważ maszynka nie wyrywa włosków, a jedynie je przycina.  Efekt jest kiepski, zabieg należy powtarzać bardzo często, nawet co dwa dni. Poza tym, co ważne, po goleniu włoski odrastają dużo twardsze! Należy również pamiętać by nie golić się na sucho, a pod prysznicem, najlepiej używając do tego specjalnej pianki, która ochroni skórę przed podrażnieniami. W trakcie golenia, trzeba być również bardzo uważnym i delikatnym, by nie skaleczyć się ostrymi żyletkami.

ŚRODKI CHEMICZNE – tj. kremy depilujące, działają na zasadzie rozpuszczania keratyny włosa (keratyna jest to podstawowe białko budulcowe włosa). Na czystą i suchą skórę, aplikuje się równomiernie krem, pozostawia na chwilę – tak długo, jak podaje producent na opakowaniu, następnie szpatułką zbiera się krem, wraz z rozpuszczonymi włoskami. Po zabiegu należy zmyć skórę letnią wodą. Metoda jest bezbolesna, aczkolwiek efekt jest dosyć krótkotrwały i utrzymuje się około tygodnia.

WOSKI CIEPŁE i ZIMNE – tą metodą usuwa się  owłosienie wraz cebulkami, dzięki czemu efekt jest długotrwały, a włoski po każdym zabiegu odrastają dużo słabsze.

Ciepły wosk, nakłada się na owłosioną część ciała, zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa (pory skóry pod wpływem ciepła rozszerzają się), następnie na posmarowaną skórę przykłada się pasek flizeliny, który należy zerwać szybkim i energicznym ruchem, pamiętając o przeciwnym kierunku – pod włos. Mocne przytrzymanie i naciągnięcie skóry pomaga efektywniej usunąć owłosienie oraz zmniejsza nieco ból. Po zabiegu, resztki wosku można usunąć płynem na bazie olejku mineralnego i lanoliny lub zwykłą oliwką.

Włosy, w miejscach objętych zabiegiem powinny mieć długość:

– na twarzy – około 4 mm,
– na kończynach – około 6 mm,
– pod pachami i w okolicy bikini – około 10 mm.

Zabieg, zgodnie z powszechnie krążącą opinią, powtarza się co 4-6 tygodni/e, jednak z własnego doświadczenia wiem, iż jest to dosyć zawyżony okres – w tym czasie, włoski zdążą na nowo, solidnie pokryć nasze ciało (prawdę powiedziawszy, często zastanawiam się, skąd się biorą takie dane, że depilacja wystarcza na tak długo..?!).

Zimny wosk, działa pod wpływem temperatury ciała i jest rozpuszczalny w wodzie. Przed zabiegiem, tubkę z woskiem należy włożyć do ciepłej wody i zaczekać, aż uzyska płynną konsystencję. Dalsze postępowanie i zasady są takie same, jak w przypadku ciepłego wosku.

Przeciwwskazania do zabiegu woskowania:
– brodawki,
– stany zapalne i ropne skóry,
– świeże rany i blizny,
– obrzęki,
– choroby skóry (łuszczyca),
– zapalenie żył, żylaki,
– świeża opalenizna,
– bezpośrednio po kąpieli,
– zaawansowana ciąża,
– cukrzyca,
– epilepsja,
– słaba krzepliwość krwi,
– stany gorączkowe,
– zbyt krótkie włosy ,
– uczulenie na wosk,
– w trakcie leczenia pochodnymi kwasu witaminy A i do 6 miesięcy po jego zakończeniu.

DEPILACJA CUKROWA – zabieg polega na nakładaniu specjalnej pasty składającej się z: cukru, wody oraz soku z cytryny, która przylega tylko do włosków (nie do skóry), w związku z czym komfort zabiegu jest większy – mniej bolesny niż w przypadku depilacji woskiem. Pasta nakładana jest pod włos, a zrywana z włosem, dzięki czemu nie łamie i nie urywa włosków.

Zalety depilacji cukrowej:
– nie podrażnia zbytnio skóry,
– usuwa krótkie włoski, nawet długości 1-2 mm,
– resztki preparatu można usunąć za pomocą wody,
– można ją wykonywać przy delikatnej skórze, z problemami naczyniowymi.

Przeciwwskazania do wykonania zabiegu:
– rany, wypryski lub znamiona w depilowanym miejscu,
– świeża opalenizna,
– skóra po peelingu,
– łuszczyca w aktywnym stanie,
– liczne znamiona i brodawki,
– stosowanie kosmetyków z retinolem.

DEPILATORY MECHANICZNE – są to, różnego rodzaju, ogólnodostępne przyrządy elektryczne, wyrywające włoski wraz z cebulkami.  Generalnie, zasady ich stosowania, przeciwwskazania czy częstotliwość powtarzania zabiegu, są takie same jak w przypadku innych metod epilacji. Ich dużą zaletą jest to, iż (nowoczesne) urządzenia dodatkowo wyposażone są w nakładki masujące i chłodzące, których zadaniem jest zmniejszenie bólu.

ELEKTROLIZA metoda z użyciem prądu elektrycznego. Podczas zabiegu, mieszki włosowe pochłaniają promieniowanie lasera, którego zadaniem jest ich  uszkodzenie. Jest to (podobno) bardzo dobra metoda usuwania owłosienia, dająca długie efekty, jednak wiąże się z dosyć wysokim kosztem.

(Mówię podobno, ponieważ sama, na własnej skórze, nie miałam okazji wypróbować skuteczności tej metody, a znam co najmniej kilka negatywnych opinii..).

Przeciwwskazania do zabiegów z prądem:
– ciąża, karmienie piersią,
– wszczepiony rozrusznik serca,
– stany alergiczne skóry,
– stany zapalne mieszków włosowych,
– choroby skóry (łuszczyca, grzybica, drożdżyca),
– leki światło-uczulające ( retinoidy, tetracykliny),
– cukrzyca,
– epilepsja,
– zaburzenia krzepliwości krwi,
– skłonność do powstawania bliznowców.

Zarówno przy elektrolizie, jak i każdej innej metodzie depilacji, należy mieć świadomość, że włosy znajdują się w różnych fazach wzrostu*, w związku z czym, nigdy nie usunie się ich wszystkich, na długo, podczas jednego zabiegu. Nawet przy użyciu prądu, sposobie uważanym za najskuteczniejszy, trzeba liczyć się z wykonaniem serii zabiegów.

Wybór odpowiedniej metody depilacji, to kwestia bardzo indywidualna, w dużej mierze zależy od miejsca poddanego zabiegowi, tolerancji na ból, wolnego czasu, funduszy oraz oczywiście przeciwwskazań, których należy bezwzględnie przestrzegać!

Dodatkowo pamiętaj:

– by na jeden dzień przed i jeden dzień po depilacji, nie wykonywać peelingu skóry oraz żadnych innych czynności podrażniających naskórek.
– stosując systematycznie peelingi, możesz zapobiegać wrastaniu włoskom w skórę.
– stosując dodatkowo po depilacji, preparaty o działaniu opóźniającym odrost włosków (najlepiej z fitoestrogenami), możesz w mniejszym bądź większym stopniu opóźnić ten proces.

 

* fazy wzrostu włosa: anagen – trwa kilka lat, w tym czasie rośnie nowy włos. Katagen – trwa od 2 do 3 tygodni, w tym czasie włos obumiera. Telogen – trwa kilka miesięcy, w tym czasie włos zostaje wypchnięty przez następny, noworosnący.

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close