Ciąża 20 listopada 2011

Prezent (nie)urodzinowy

Od kilku dni czujesz się inaczej. Wiesz,  że coś się zmieniło. Liczysz, przeliczasz „ta” data już minęła a @ się nie pojawiła. Kupujesz test, chwila niepewności, podekscytowania i … widzisz II grube kreski. Szok, zaskoczenie, wielka radość. Wszelkie możliwe, i niejednokrotnie skrajne, uczucia kłębią się w Tobie. Po chwili, kiedy organizm dochodzi do siebie, zastanawiasz się jak ogłosić tę wiadomość partnerowi. A może już dawno wymyśliłaś scenariusz tej chwili?

Ze mną było jak we wstępie. Instynktownie czułam, że coś się zmieniło. Mimo, że nie do końca dopuszczałam taką myśl do siebie, a może nie chciałam zapeszać, czułam że ktoś zamieszkał pod moim sercem.  I tak mijały kolejne dni, burza myśli w głowie, przypuszczenia i marzenia. Mimo, że byłam jeszcze przed terminem spodziewanej @, w końcu zdecydowałam się na kupno testu.

Mąż akurat odsypiał nocną zmianę. Zrobiłam … zobaczyłam jedną kreskę i po chwili … cień tej drugiej. Serce zaczęło mi łomotać. Pierwszą rzeczą którą zrobiłam, to zasiadłam do komputera i w wyszukiwarkę wpisałam – test ciążowy cień II kreski czy coś w tym stylu. Bo chyba nie do końca uwierzyłam w to co zobaczyłam. A tam, fora i wypowiedzi dziewczyn potwierdzające, że to może być oznaka ciąży, zdjęcia podobnych wyników do mojego itp.

Przez cały dzień miałam motyle w brzuchu, ale nie pisnęłam nic mężowi, mimo iż tego dnia miał urodziny. W prezencie dostał tylko zestaw śrubokrętów ;-) Bałam się mu pokazać test, żeby nie zapeszyć, a może żeby się nie rozczarować.

Na drugi dzień, po mojej nocnej zmianie, z samego rana, pojechałam na badanie krwi, w kierunku Beta HCG. Mężowi powiedziałam, że coś się ostatnio dziwnie czuję i chcę zrobić sobie badania. A że akurat wybieraliśmy się na krótki wypad na ryby – mąż jest zapalonym karpiarzem (nie mylić z wędkarzem, bo to kolosalna różnica;-)), po wyniki wstąpiliśmy po drodze. Odebrałam wynik i bałam się otworzyć kopertę. Wsiadłam do auta … patrzę … i … Beta HCG 241!!!!! Zerknęłam na przedziały normy, chociaż już doskonale wiedziałam co taki wynik oznacza.

Ruszyliśmy i pytam się męża jak bardzo mnie kocha, on na to, że najbardziej na świecie. Na co ja, że go kocham bardziej bo … podwójnie (ten tekst miałam już wcześniej zaplanowany ;-)) W pierwszej chwili nie zrozumiał, ale moja mina, mój uśmiech i iskierki w oczach pozwoliły mu się domyślić. Mimo to powtórzyłam, że kocham go bardziej, bo podwójnie i że jestem w ciąży. Nacisnął na hamulec, zatrzymał samochód na środku drogi i przytulił mnie bardzo, bardzo mocno. Teraz i on miał te iskierki w oczach ;-) I tak w trójkę pojechaliśmy na urlopik. Całe szczęście, że akurat droga była pusta ;-)))

Może moja historia zachęci Was do zastanowienia się i przypomnienia, jak Wy poinformowałyście przyszłych tatusiów o ich nowej roli. A może jacyś tatusiowie napiszą nam jak się dowiedzieli o tym ważnym wydarzeniu. Zachęcam do podzielenia się z nami Waszym pomysłami. Może posłużą innym i będą inspiracją dla przyszłych mamuś i tatusiów.

Subscribe
Powiadom o
guest
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Baby_55
Baby_55
9 lat temu

ja po prostu pokazałam mężowi test, byliśmy oboje w szoku, bo długo staralismy się i kiedy nic nie wychodziło zdecydowalismy, ze odpuszczamy i nie będziemy sie starać i nagle, wynik tych „niestarań” raczkuje po pokoju i wspina się gdzie tylko może ;) nie zapomnę nigdy wyrazu twarzy męża obawa, radość i podekscytowanie…

Natalia Smykowska
9 lat temu

Wzruszyłam się i przypomniałam „naszą” chwilę :) ciąża planowana, ale przez trzy miesiące była zawsze 1 kreska. Gdy zrobiłam TEN test i wyszły 2 kreski a było wcześnie rano i mąż jeszcze spał, pobiegłam go obudzić i choć nie mogłam nic powiedzieć z podekscytowania, pokazałam mu test – zapytał co to oznacza :P powiedziałam co i jak i potem długi czas musiałam leżeć w jego objęciach i uspokajać oddech, bo tak się przejęłam! Oboje wiedzieliśmy, że wszystko będzie dobrze!
Mało oryginalne, ale nie potrafiłam poczekać na bardziej odpowiedni moment :)

Mrhepik
Mrhepik
9 lat temu

Po prezencie urodzinowym w postaci śrubokrętów ,byłbym sceptyczny…chyba,że to był super wypasiony zestaw ;)

Magdalena446
Magdalena446
9 lat temu
Reply to  Mrhepik

Tu akurat mąż miał farta, bo całość była wypasiona;-) Nie były to same śrubokręty, ale rewelacyjny zestaw, na temat którego nie będę się rozpisywać. A w tekście nie on stanowi meritum sprawy, więc maksymalnie skróciłam jego określenie.

Mrhepik
Mrhepik
9 lat temu
Reply to  Magdalena446

Ja sie dowiedziałem w siedemdziesiątym ósmym ubiegłego wieku ;)
Raczej wtedy nie było testów ciążowych ,a juz na bank nie było wtedy wypasionych zestawów śrubokrętów.
Może sie załapię na taki zestaw w 33 rocznicę ślubu? ;)

Magdalena446
Magdalena446
9 lat temu
Reply to  Mrhepik

Takie wiadomości nie znają granicy czasu, przynoszą radość i szczęście. No to trzymam kciuki, oby taki zestawik trafił w Pana ręce;-) Trzeba coś żonie szepnąć)) A swoją drogą gratuluję pięknej rocznicy.

Mrhepik
Mrhepik
9 lat temu
Reply to  Magdalena446

Wtedy byliśmy 3 miesiące po maturze(po LO) czyli ani przyszłej małżonce ,by ten zestaw nie przyszedł do głowy(nawet gdy by był na rynku),ani ja bym nie wiedział, po co mi on ;)
Reasumując tragedii nie było ,zwłaszcza patrząc z perspektywy lat minionych.

Magdalena446
Magdalena446
9 lat temu
Reply to  Mrhepik

No zdecydowanie nie można tu mówić o tragedii. Został Pan ojcem, teraz 33 razem z małżonką. Wszystko dobrze się ułożyło, mimo młodego wieku.

Agnieszka Jelinek
9 lat temu

piękna historia :) Ja miałam przygotowany w mojej główce plan, kolacja, buciki, itp. Jednak kiedy przyszło co do czego to nie mogłam czekać, by podzielić się tą informacją z całym światem :). Akurat mój M był na wyjeździe, więc wysłałam mu zdjęcie sms, a po chwili zadzwoniłam :) marzyłam, żeby zobaczyć jego reakcję – ale Jego głos mi wystarczył- był dumny :)

Magdalena446
Magdalena446
9 lat temu

Ja opcję z bucikami miałam przygotowaną dla babć i dziadków. Chciałam kupić parę niebieskich i różowych. Każda rodzinka dostała by wymieszany komplet – jeden różowy, drugi niebieski. Ale w praktyce wyszło tak, że trzeba było powiedzieć w pracy, a lepiej żeby dziadkowie dowiedzieli się od nas, niż od osób trzecich. I skończyło się na telefonie:-(

Sylwia
Sylwia
9 lat temu

Po pracy zrobiłam test wyszły 2 kreseczki, mąz jeszcze był w u siebie pracy. Poszłam do sklepu i kupiłam chłopięce skarpetki brązowe w paseczki miałam p rzeczucie że synek będzie :P) Wiedziałam że jak mąż wróci do domku to usiądzie przy komputerze wiec połozyłam je na klawiaturę. Szczęsliwy Test zapakowałam i położyłam w łazience. „Spostrzegawczy” maż nie zwuważył testu w łazience, wieć jeszcze czekałuy skarpetki :) Niespieczyło mu się jedna k do komputera. Pod jakimś tam pretekstem zmusiłam go by zasiadł. Odsunał pólke z klawiatura a tam… maluske skarpeteczki, spojrzał na mnie pytającym wzrokiem i powiedział czy… to co myślę.… Czytaj więcej »

mankowa
mankowa
9 lat temu

:)))) wlasnie kroi mi sie usmiech na twarzy gdy przypomne jak to bylo ze mna. My staralismy sie 1,5 roku, @ pojawial sie co miesiac nie regularnie mimo tego testu nie uzylam az do tamtego dnia. 1,5 roku wyczekiwania spowodowalo,ze stracilam nadzieje i totalnie odpuscilam i wtedy wlasnie zdarzyl sie cud. Bylam w ciazy nie wiedzac o tym. Pamietam,ze mialam ogromny pociag do alkoholu jak nigdy przedtem, albo ogormny apetyt albo wcale ale nie przyszlo mi do glowy ze moge byc w ciazy. Mialam taki zastrzyk energii. Robilam porzadki wokol domu wazac taczki z kamieniami, ech jak pomysle, jak bardzo… Czytaj więcej »

Magda
Magda
9 lat temu

Madziu śietna wiadomość. Czytając cieszyłam się razem z Tobą (z Wami). Zmusiłaś mnie do wspomnień. U mnie było podobnie jak u Ciebie. Minowicie miałam przeczucie, które towarzyszyło mi jakiś tydzień. Każdego dnia chciałam kupić test, ale miałam obawy. Towarzyszyły mi motyle w brzuchu, ekscytacja…ale ciągle testu nie kupowałam. Wkońcu nie wytrzymałam, zrobiłam test…bardzo się zawiodłam, gdyż kreseczka nie pojawiła się od razu. Zostawiłam test w łazience, poszłam zrobić sobie śniadanie. Jeszcze jeden rzut okiem na test, ale on milczał nadal…ehhh no cóż…do kosza….i nad koszem, w innym świetle patrzę, a tam cień drugiej kreseczki :D Ależ byłam szczęśliwa! Mężowi nic… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Ja miałam plan jak przekazać tą cudowną wiadomość mężowi ale „niestety” mężuś nie dał mi szansy by zrobić to tak jak chciałam :P Pamiętam ten poranek w lipcowy czwartek ;) kiedy zrobiłam test i ujrzałam w końcu dwie kreski! :) Cały dzień chodziłam zakręcona :) Nie chciałam mówić tego samego dnia mężowi o pozytywnym wyniku bo bałam się że to „błąd” i miałam zamiar powtórzyć test następnego dnia. Jednak kiedy mąż wrócił z pracy,pierwszym jego wypowiedzianym zdaniem było -” Kupiłem test,może jutro zrobisz?” Na co ja szeroko się uśmiechnęłam :) i powiedziałam że -już zrobiłam :) Mąż zapytał -„No i… Czytaj więcej »

Paulina2209
Paulina2209
9 lat temu

mi wiadomość że jestem w ciąży przekazał mąż:) po 3 latach starań gdy znów okres spóźniał się 3 miesiące ja nic sobie z tego nie robiłam zawsze tak bylo. mąż kupił w aptece test i „zmusił” mnie do zrobienia. usiadłam na kibelku zrobiłam test dałam mu i wyszłam. za 5 minut mąż mówi do mnie: kochanie jesteśmy w ciąży. na dowód zrobiliśmy drugi i wizyta u lekarza: tak jest pani w 9tc

Magdalena446
Magdalena446
9 lat temu

Fantastycznie czyta się Wasze opowieści;-)) Dziękuję za każdą jedną, bo uśmiech sam ciśnie mi się na buźkę;-)

Madzia_857
Madzia_857
9 lat temu

U nas również miała być niespodzianka dla męża z uroczystą kolacją, bucikiem, kiedy tylko się dowiem ale oczywiście wyszło inaczej. Pamiętam jak robiłam swój pierwszy test ciążowy po miesiącu starań o dzidziusia. Byłam pewna, że jestem w ciąży-okres się spóźniał aż jeden dzień :), miałam swoje zachcianki :) i tak bardzo pragnęłam mieć dziecko. Byłam niestety sama w domku kiedy go zrobiłam i wcale nie było kolorowo bo zamiast dwóch kresek ujrzałam jedną. Rozpacz była okropna. Mąż w pracy, telefony od niego „pocieszające”, że przecież dopiero zaczęliśmy się starać, że jeszcze troszkę cierpliwości a się uda, wcale mnie nie postawiły… Czytaj więcej »

Magda Kupis
9 lat temu

Jak to się stało, że zobaczyłam II kreski na teście opisałam tutaj: https://wrolimamy.pl/2011/09/05/mama-pcos/ , ale napiszę jak ja sobie wcześniej „wymarzyłam” obwieszczenie tej wiadomości (a miałam kilka scenariuszy ;)): dawno, dawno kupiłam małe, śliczne butki, chciałam je ze sobą zabrać, ładnie zapakować i wręczyć prezent na kolacji umówionej na mieście. Ale oczywiście było inaczej. Napisałam sms czy jesteśmy gotowi (jakby coś to teraz miało zmienić ;))- wiadomość zwrotna z potwierdzenie ;). Kiedy Tatuś wrócił z pracy, poszedł się wykąpać, a ja chodziłam od ściany do ściany i nie wiedziałam co ze sobą począć. Zrobiłam mu golonkę na obiad i kiedy… Czytaj więcej »

Karolinamagda
Karolinamagda
9 lat temu

My staraliśmy się trzy miesiące ale ja byłam przekonana że się nam tak szybko nie uda. Myślę sobie ja stresująca praca jak cholera mąż również zapracowany na maxa „Jak takich dwoje zabieganych może zostać rodzicami?” To sie nie uda tak łatwo tak myślałam. Akurat zrobiliśmy sobie kilkudniowy wypad do spa (długo wyczekiwany). Ja podziębiona łykałam aspirynę i inne świństwa i czekałam na @. Nie przyszła na czas ale łączyłam to z przeziębieniem itd. Następnego dnia rano w spa podczas śniadania zrobiło mi się słabo – myślałam że zemdleję więc szybko wyszliśmy. Nadal nic nie podejrzewałam. I tak żyłam w nieśwaidomości… Czytaj więcej »

Paulina Korpus
9 lat temu

My staraliśmy się o dzidziusia 3 miesiące. W pamiętnym miesiącu przeczuwałam że może się udało, ale bałam się rozczarowań tak jak było poprzednimi miesiącami… Nie mówiąc nic mężowi (bo inaczej musiałby być przy teście) zrobiłam test jak tylko wyszedł z pokoju. Spojrzałam na test I kreska i nie pojawia się druga, byłam zdziwiona i zrobiło mi się smutno że jeszcze nie teraz. Mimo to test schowałam do kieszeni i poszłam zrobić sobie herbatę. Potem poszłam do komputera i zerknęłam jeszcze raz na test a tam II jasna kreska! Moja radość nie do opisania! Lekarz powiedział mi że mogę mieć problemy… Czytaj więcej »

Iza Kasparek
8 lat temu

bede mało oryginalna. zanim pojawiły sie 2 kreski kilka testów zrobiłam. o każdym mąż wiedział.kiedy pojawiły sie 2 kreski po prostu pokazałam test i sie przytuliłam. mąż nie był jakoś specjalnie zaskoczony przeczuwał tak jak i ja;) najlepsze jednak były miny teściów jak powiedzieliśmy że będzie nas więcej ;D

Ania Stanczak
8 lat temu

o matko łzy mi poleciały :P a u mnei było na odwrót… mąż przyjechał pomnie jak wracałam od rodziców czekał z kwiatami a ja zdziwiona ale z jakiej to okazji..? a on no jakto z jakiej? no będziesz mamusią uśmiechnełam się i pojechalismy do domu nie chciałam robić testu bo nie wierzyłam że już… ale kupiliśmy po paru dniach nic nie wyszło… za 2 dni znowu zrobiłam ale rano wczesniej robiłam w ciagu dnia i od razu wielkie 2 czerwone kreski! on oczywiście pierwszy oglądał ;) poszłam do lekarza i byłam już w 7 tygodniu ;))

Gosia
Gosia
8 lat temu

U nas było inaczej bo nie mieszkaliśmy wtedy razem .. Chcieliśmy dziecka , a wiadomo skąd ono się bierze ;) jeszcze tego samego dnia wróciłam do domu no i zaczęły się wymioty .. Myślałam że to przez podróż autobusem ponieważ mam chorobę lokomocyjną .. no ale na drugi i trzeci dzień było to samo .. w końcu przyjaciółka namówiła mnie na test .. zrobiłam go no i pojawiły się dwie kreseczki :) mąż , a wtedy jeszcze chłopak , nie dowiedział się od razu , nie chciałam mu mówić przez telefon , a ze względu na jego pracę wtedy nie… Czytaj więcej »

Gosia
Gosia
8 lat temu
Reply to  Gosia

a zapomniałam dodać że mąż do tej pory nosi test w portfelu ;)

Zabawa 18 listopada 2011

Smutna jesień

Podchodzę do okna, wita mnie szarobury, pochmurny dzień. Niebo zachmurzone bez przebłysku promieni słonecznych, 2 stopnie na plusie, bezwietrznie. Zaglądam do pokoiku synka, smacznie śpi, to pora Jego drzemki. Korzystam z okazji i znoszę na parter klatki wózek. Jak synek wstanie pójdziemy na spacer, to taki Nasz codzienny rytuał. Szybko szykuję się do wyjścia, by być gotową, gdy mój śpiący królewicz wstanie. Robię drugie śniadanie, w trakcie szykowania słyszę, że synek wstał. Idę do pokoiku, biorę Kubusia, który zjada ze smakiem płatki ryżowe z owocami, siedząc w swoim krzesełku . Dziecko najedzone,mogę odhaczyć ten etap. Teraz tylko ubrać do wyjścia, tu trochę oporu przed założeniem kombinezonu. Na szczęście level drugi także zakończony powodzeniem.

Wychodzimy na dwór, wita nas zimne powietrze i przejmująca cisza. Pusty plac zabaw. Smutna huśtawka, na której nikt się nie buja, samotny konik i drabinki, po których nikt się nie wspina. Mijamy ten przygnębiający obraz. Idziemy do parku nieopodal naszego bloku. Drzewa ogołocone z liści, puste ławki. Jesteśmy sami nie licząc ptaków… i pary staruszków. Smętny widok, jestem jedyną mamą spacerującą po parku. W lecie park tętnił życiem, na nieopodal położonym placu zabaw było słychać radosne okrzyki dzieci. A dziś…. Co się zmieniło? Tylko pogoda, albo aż… Spacerując sama po parku mam wrażenie, że gdy tylko aura staje się mniej sprzyjająca wszystkie mamy zamykają się ze swoimi maluchami w domowej otchłani. Czyżby udzielał im się nastrój depresyjny i nie chce im się wyjść na spacer? A może to pogoda odstrasza, boją się chorób. Sama już nie wiem. W lecie ledwo mogłam znaleźć miejsce by przysiąść i nakarmić synka w spokojnym, ustronnym miejscu a dziś wszędzie otacza mnie pustka.

Nasza Polska Złota Jesień jest smutna. Boję się pomyśleć jak będzie wyglądała śnieżnobiała, mroźna zima.

Nam nie straszna jest ponura, mglista, pluchowata pogoda. Ciepło ubrani, spacerujemy do pory obiadowej. Staram się by codziennie wychodzić i zahartowywać malucha. Spacery to sama radość. Pokazuję synkowi otaczający Nas świat: spadające liście z drzew, przemykającą gdzieś szybko kuropatwę czy polującego kota. Huśtamy się na huśtawce i korzystamy z ostatnich jeszcze w miarę ciepłych dni.

Ciekawa jestem Drogie Czytelniczki, czy u Was podobnie wyglądają place zabaw. Są opustoszałe i smutne, czy nadal tętnią życiem? Często wychodzicie na spacerki ze swoimi pociechami, mimo nie sprzyjającej aury?

Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Filiama
Filiama
9 lat temu

U nas na placu zabaw pustki ale na szczęście w parku zawsze kogoś spotkamy:)

Magda Kupis
9 lat temu

Też to zauważam, zastanawiam się czy może nie chodzi o to, że dzieci są w przedszkolach/szkołach kiedy my spacerujemy? Ale ogólnie zauważam znaczny spadek obecnych na ulicach ludzi, nie tylko spacerujących. Ci przypadkowi rzucają jeszcze zimniejsze spojrzenia niż odczuwalna temperatura na dworze, jak widzą moją huśtającą się córkę czy zbierającą listki. Dwa dni temu pani zaczepiła mnie i ze zdziwieniem powiedziała „ona jeszcze nie śpi?”- była 12, po pierwszej drzemce (jak się okazało i ostatniej tego dnia) więc dlaczego ma spać? Patrzyła na płynący strumyk :)

Sylwia
Sylwia
9 lat temu
Reply to  Magda Kupis

Ja miałam czasem wrażenie, że inni zjadają mnie wzrokiem, za to że moje dziecko w wózku nie było po uszy opatulone. Nie miał kombinezonu i grubeko kocyka. Temp. ok 10 st. synek miał kurtkę jesienną, spodenki (pod spodem body, bluzę, rajstopki) i adidaski a wszystkie babcie patrzyły na mnie jakbym dziecko matretowała dziecko. Wychładzała jak conajmniej na mrozie -20. Ładna pogoda słonce świeci, synek nie zgrzany to czemu mam go maltretować zimowym ubraniem.

Natalia Smykowska
9 lat temu
Reply to  Sylwia

Mnie też się wydaje, że statystyki „psują” dzieci szkolne i przedszkolne…ale poza tym są też mamy bądź babcie z małymi dziećmi i nie będę pisać, że wszystkie, ale zdarza mi się spotkać taką na spacerze z wózkiem :D bo spod kocyków, śpiworków, osłonki itp. nie widać nawet nosa dziecka!!! Czemu niby służy taki spacer?! Gdy pada lub mocno wieje nie wychodzimy, bo to żadna przyjemność…ale staramy się być na dworze codziennie. A i zdarza się, że odwiedzimy opustoszały plac zabaw ku uciesze mojego synka :) Nie będę komentować życzliwych uwag na temat ubioru mojego dziecka ;)

baby_55
baby_55
9 lat temu

Też spotkałam sie z wypowiedziami „życzliwych” starszych pań, które uważały, że powinnam synka przyryć jeszcze dwoma kocykami i zaciągnać mocniej budkę bo przecież jest tylko 8 stopni !!!! moja propozycja, żeby same owineły się kocem i tak chodziły na zakupy nie spotkała się ze zbyt przychylnym spojrzeniem… zupełnie nie wiem czemu ;)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu
Reply to  baby_55

Ja jeszcze nie spotkałam się z taką uprzejmością innych, ale musze przyznać, że włos mi się jezył na głowie, gdy wychodząc na spacer mijałam Mamusie ubrane w wersji wiosennej( w cieplejsze dni nawet w samych sweterkach) wiozące w wózku swoje pociechy zagotowane jak weki, w dwudziestu warstwach puchatych ubrań róznej maści.

M&Msy
M&Msy
9 lat temu

W mojej miejscowości również jest ten problem, plac zabaw mam za oknem jest wiecznie pusty. Czyżby rodzinny z dziećmi się teleportowały ? Czasem znajdzie się jakaś duszyczka bawiąca się ale teraz to rzadkość a w lecie zawsze wrzawa. Czy troszkę zimna zagraża dziecku bądź matce, ojcu, babci ? A będąc na spacerze bardzo rzadko mijamy wózki… Co się takiego wydarzyło ? Również ludzie dziwnie spoglądają na mnie i mojego syna. Gdy się huśta ludzki wzrok nas potępia lub omija… Tak samo się dzieje gdy Mateusz idzie koło wózka czy nawet w nim siedzi. Czy ja naprawdę jestem złą matką bo… Czytaj więcej »

Patrycja Zych
9 lat temu

U mnie plac zabaw jest już zamknięty do 1 kwietnia :( a szkoda…bo było jeszcze tyle ciepłych dni w listopadzie a mój synek uwielbia się tam bawić. My teraz siedzimy w domu (przez chorobę) na szczęście już przechodzi i wczoraj skusiłam się na spacerek :) Ja wychodzę z małym jak tylko mogę chociaż na godz… ale i u mnie jest tak jak piszesz… mało dzieci… pusto i szaro :( gdzie ta wiosna ?? ;)

Sprytnamama
Sprytnamama
9 lat temu

U nas tez pustka na placach, spotykam tylko Babcie z wnukami i wtedy się czuje troszkę dziwnie. Ale nie wszyscy mają ten komfort i do południa maja czas dla swych pociech. Zanim wrócą z pracy i coś przekąszą już jest popołudnie za oknem półmrok i coraz niższa temperatura. Ja staram się z hartować mojego synka i wychodzić jak najczęściej, ale w taka pogodę to nawet ja ma gorsze dni, kiedy patrze przez okno i stwierdzam „dzisiaj nikt mnie na zewnątrz nie wyciągnie”:)
pozdrawiam

https://wrolimamy.pl/
https://wrolimamy.pl/
9 lat temu

próba

Marysia
Marysia
9 lat temu

Wy kochane moje, przynajmniej macie place zabaw, u mnie, na wcale nie małym osiedlu został zlikwidowany kilka lat temu, bo ludzie narzekali na hałas bawiących się dzieci! Jeszcze przed wyborami mieszkańcy podpisali petycję za przywróceniem placu na osiedlu, i niby ma powstać, czekam więc z niecierpliwością ja i wiele innych mam. Póki co brak placu rekompensuję Bartkowi codziennymi wycieczkami z psem do lasu, praktycznie niezależnie od pogody i temperatury ( z pominięciem nawałnic oraz syberyjskich temperatur ;)

baby_55
baby_55
9 lat temu

U nas tzn. w Dublinie jest plac zabaw i to piękny tuż przy ogromnym kilkuhektarowym parku więc jest gdzie spędzac czas z maluchem :) dzieci z rodzicami jest duzo codziennie, oczywieście jesli nie leje, bo nawet wiatr jest niestraszny :) jest wszechobecny i dość częsty więc trudno byłoby go uniknąć ;)

Sylwia
Sylwia
9 lat temu

U mnie na szczęście plac zawaw jest co krok przy każdym bloku. Przy pobliskim parku są 2. Fajna sprawą jest umieszczenie w praku przyrządów do ćwiczeń (rowerki, atlasy, stopery itp) dla dorosłych i dzieci. W lecie mnówstwo rodziców i dzieci razem ćwiczy :)

Baby_55
Baby_55
9 lat temu
Reply to  Sylwia

na pobliskim placu zabaw w polsce mieliśmy również takie przyrządy ale nikt dorosły nie ćwiczył, tylko dzieciaczki się tam bawiły…

rachela
rachela
9 lat temu

Podobnie u nas. Puste place zabaw. Niewiele rodzicow z dziecmi. My staramybsie wyjsc dwa razybdziennie nawet po 1,5-2 godz. Ostatnio moja mama wziela wnuka na spacer i po dwoch godzinach wrocila do domu, bo „przymarzla do wozka” :) a maly caly czas slodko spal.

Aldona Seemann-Gnida

Pewnego zimowego dnia, gdy śnieg sypał baaardzo, pewna Pani powiedziała mi, że oszalałam wychodząc z dzieckiem w taką pogodę…cóż…

Karolinamagda
Karolinamagda
9 lat temu

dzieci mniej to prawda ale jest plus że mamy zawsze wolną huśtawkę na placu zabaw a to dla mojej córci najważniejsze, musi być buuuu czyli buju i basta

Ciąża i dziecko 15 listopada 2011

INNI

Kiedy rodzi się dziecko pierwszym gorącym tematem do rozmów staje się jego chrzest. Ludzie chrzczą niemowlę bo tak się robi od dawien dawna, bo tak robią „wszyscy” .
Kiedy zaszłam w ciążę nikt nie pytał mnie czy ochrzczę swoje dziecko? „Wszyscy” z góry założyli, że to zrobię. Szanowna Mamusia nawet pozwoliła sobie kiedyś poinformować mnie i męża, że to Ona zrobi tort na tę okazję.

No więc kiedy mój syn przyszedł w końcu na świat „wszyscy” ogromnie się zdziwili, że nie ochrzciliśmy go w pierwszych tygodniach jego życia. Mało tego, dziwią się do dzisiaj (!) bo po dziś dzień nie zdecydowaliśmy się na ten krok (syn obecnie ma skończone 8 miesięcy).

Spotykam się z różnymi reakcjami, jedni podejrzanie milczą, inni krytykują i atakują, jeszcze inni zadają mnóstwo pytań, ale są też tacy którzy ograniczają się do krótkiego  – „Aha”.

Zaczynając sprawę od samego początku musiałabym nieco cofnąć się w przeszłość i przyznać, że: JA –jestem ochrzczona, przystąpiłam do komunii, bierzmowania i niegdyś regularnie uczęszczałam do kościoła (miałam nawet swój mały epizod w marjankach :-) ). Później nadszedł okres dojrzewania, czyli czas buntu, któremu towarzyszyły przykre  doświadczenia a te z kolei zmieniły moją psychikę i zmąciły moją wiarę.

Obecnie, gdyby ktoś zapytał czy jestem wierząca, odpowiedziałabym –„wierząca niepraktykująca” (do kościoła nie chodzę, modlić się nie modlę, nie żyję zgodnie z przykazaniami i ogólnie przyjętymi pewnymi zasadami chrześcijańskimi, wierzę po swojemu). Ale są tacy, którzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak „wierzący niepraktykujący” i dla nich katoliczką nie jestem. Sprzeczać się o to nie będę, poniekąd mają rację.

Korzystając jednak z okazji chciałabym zapytać tych wszystkich zdziwionych i oburzonych – dlaczego powinnam ochrzcić swoje dziecko?? Dlatego, że zdecydowana większość społeczeństwa tak robi? Dlatego, że Wy tego chcecie?? Że Nasza rodzina tego chce? Dla świętego spokoju?  Żeby ludzie nie mówili..??

Jeśli tak to ja przepraszam bardzo ale mam gdzieś takie argumenty! Konformistką nie jestem! Hipokrytką również! Nie wstydzę się swoich poglądów, nie boję się głośno wyrażać swego (odmiennego) zdania. Nie toleruję obłudy i kłamstwa dlatego też nie będę udawać świętej i nie będę publicznie, przed Bogiem ściemniać, że jestem kimś innym! Nie będę przysięgać że wychowam swoje dziecko w wierze katolickiej skoro nie jestem tego pewna!

Czułabym się wybitnie ŹLE gdyby kiedyś moje dziecko zapytało mnie – PO CO je ochrzciłam skoro nie żyjemy w zgodzie z kościołem?!?

W gwoli ścisłości, nie zamierzam zamykać swego dziecka i zabraniać mu żyć po chrześcijańsku. Jeśli będzie chciało obrać tę drogę, proszę bardzo, nawet Mu w tym pomogę!  Ale jeśli wybierze jeszcze inną drogę, inną wiarę również –proszę bardzo!

 Bo najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą.  Znać i kierować się takimi  wartościami jak: tolerancja, szacunek, odpowiedzialność i konsekwencja.

Gdyby wszyscy rodzicie od początku wpajali te (i podobne)  zasady swoim dzieciom może nie byłoby teraz takiego „problemu” z tą całą INNOŚCIĄ ?!

 Na koniec chciałabym spytać: jak to było/jest w Waszym przypadku? Czym dla Was jest Chrzest? Czy otaczający Was świat wywiera na Was presję? Czy podpowiada jak powinnyście wychowywać swoje dzieci? Czy jesteście tolerancyjne? Jakie są dla Was najważniejsze wartości i cechy człowieka?

Subscribe
Powiadom o
guest
46 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
divette
divette
9 lat temu

Brawo. Drażnią mnie ludzie którzy chrzcza dzieci czy biorą ślub kościelny bo wypada, bo rodzina chce, bo to tak ładny zwyczaj, będą prezenty i piękne zdjęcia… A za przeproszeniem nie wiedzą kiedy powiedzieć amen, wstać czy usiąść.
Ja się nie dziwie. Zapytam z ciekawości, bo ciekawość rzecz ludzka. Ale nie wglebiam się.
U nas chrzest był. Bo wierzę, chce wierzyć, rodzice chrzestni również wierzą i nie są z rodziny, bo tam odpowiednich osób nie było, choć się nasluchalismi, bo oboje mamy rodzeństwo.

Aga
Aga
9 lat temu

U nas też zdecydowanie motywem była wiara. Sami prowadzimy życie religijne i tak chcemy wychować dzieci. Chrzest jest dla nas pierwszym sakramentem, wprowadzeniem na Drogę, otwarciem Ścieżki. Chcieliśmy to zrobić jak najwcześniej.
Jednak ja dość przychylnie patrzę nawet na tych, którzy chrzczą swoje dziecko, a nie wiedzą kiedy powiedzieć: amen ;) choćby dlatego, że nawet jeśli sami średnio wierzą, to nie zamykają dziecku drzwi.

divette
divette
9 lat temu
Reply to  Aga

Jak nie? Nie wychowują w wierze, nie uczestniczą w życiu Kościoła. Więc jaki sens?

Magdalena Błaszczyk-Czajkowska

My ochrzcimy naszego malucha, ślub również był kościelny. To dla nas ważne wydarzenie. Nie krytykuje i nie oceniam ani osób, które chrzczą, bo tak wypada, bo taka tradycja. Znam też sporo osób, które zdecydowały, że ich dzieci nie zostaną ochrzczone, są zadeklarowanymi ateistami – rozumiem to. Akurat wśród moich znajomych nikt nie miał szczególnego problemu z brakiem chrztu, dzieciaki też te w wieku szkolnym nie są uważane za „inne”. Zastanawia mnie tylko jedna kwestia (niedawno rozmawiałam o tym z teściową, bardzo mądrą kobietą), często ludzie wybierają sobie te miłe elementy życia kościelnego, życia w wierze, czyli Boże Narodzenie, Wielkanoc i… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Dla mnie zarówno Boże Narodzenie jak i Wielkanoc to bardziej TRADYCJA niż Święto. W ciągu roku kiedy wszyscy są zabiegani,zapracowani,pochłonięci swoim życiem i rozsiani po całej Polsce – nie ma kiedy spotkać się w rodzinnym gronie! Usiąść,odpocząć,porozmawiać… Taką okazją do tego stały się właśnie Boże Narodzenie i Wielkanoc. (w gwoli ścisłości od baaardzo dawna nie zajadam się ani opłatkiem w Wigilię ani nie biegam z koszyczkiem w Wielkanoc ;) ) Poza tym,ja nigdy nie powiedziałam -nie wierzę w Boga. Słowa które używam to raczej – jestem zagubiona…. Jak już to – nie wierzę w księży i w kościół. Ale to… Czytaj więcej »

Magdalena Błaszczyk-Czajkowska
Reply to  Fizinka

Fizinko, ja właśnie o tym pisałam, wybieramy to, co dla nas łatwe i przyjemne :) Przecież można spotkać się w wolny grudniowy czas bez zdobienia domu, prezentów i całej świątecznej otoczki :) „Teatralnym przedstawieniem”, patrząc, z drugiej strony może być więc kolacja wigilijna, czy obiad świąteczny. Nie bierzemy ślubu, nie chrzcimy dzieci dla księży. Ksiądz jest tylko pośrednikiem, świadkiem (np. ślubu nie udziela ksiądz, tylko udzielają go sobie nowożeńcy). To samo z chrztem, nie robimy tego dla księdza, nie dla księdza chodzimy też do kościoła. Myśląc, w ten sposób nie posłałabym też dzieci do szkoły (można je przecież uczyć w… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Po 1sze: (jak dotąd) nie zdobię domu,nie ubieram choinki…nie próbuję wyczarować tej świątecznej otoczki – jak to nazwałaś :-) Po 2gie: to że ja podchodzę do świąt jak do tradycji i traktuję je jako okazję do spotkania się,nie oznacza że moja rodzina ma takie podejście. Bo moja rodzina ma nieco odmienne zdanie na ten temat – oni np. lubią połamać się opłatkiem,pośpiewać kolędy… ogółem – lubią czcić te dni jak inni chrześcijanie. JA piszę w SWOIM imieniu :-) Po 3cie: wiem że nie bierze się ślubu dla księży i nie chrzci się dla księży. Ale wiem też że przystępując do… Czytaj więcej »

Magdalena Błaszczyk-Czajkowska
Reply to  Fizinka

Konkluzja z tych naszych rozmyślań jest całkiem przyjemna – każda z nas wie, co ma w sercu i co jest dla nas i naszych dzieci najlepsze :) Najważniejsze to żyć w zgodzie z sobą, cokolwiek dla nas to znaczy :) ale też tolerować, próbować zrozumieć innych i ich życie, nawet gdy nam wydaje się dziwne :)
Pozdrawiam ciepło i dziękuję za wymianę zdań :)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Święte słowa Magdaleno! ;-)

NAJWAŻNIEJSZE TO ŻYĆ W ZGODZIE Z SAMYM SOBĄ! ;-)

Dziękuję za włączenie się do dyskusji – jest to dla mnie niezwykle cenne!
Dziękuję również za Naszą wymianę zdań ;-)

AB
AB
9 lat temu
Reply to  Fizinka

Zarówno Boże Narodzenie jak i Wielkanoc to święta wynikające – fakt, z tradycji, ale tradycji chrześcijańskiej, a nie świeckiej, np.tzw. ludowej, u której podstaw nota bene również leży religia. Obrzędowość narosła wokół tych wydarzeń to kwestia kulturowa, specyficzna dla każdego państwa, a nawet poszczególnych regionów, gdzie celebracja świąt ma specyficzny, lokalny charakter. Wielkanoc, czyli Zmartwychwstanie Jezusa, a następnie w skali ważności Jego narodzenie to przede wszystkim wydarzenia religijne. Jeśli ktoś chce spotykać się z rodziną, może to rzecz jasna robić w czasie, kiedy inni prawdziwie świętują wydarzenia istotne dla swojej wiary, ale to będzie tylko rodzinne spotkanie z okazji święta… Czytaj więcej »

Mama ;)
9 lat temu

Masz trochę racji, ale akurat choinka ma swoje tradycje w germańskich obrzędach pogańskich. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5685

baby_55
baby_55
9 lat temu

My ochrzciliśmy Adiego bo uwazaliśmy, że to ważne, obchodzimy większość świąt koscielnych, modlimy się kiedy czujemy taką potrzebę, choć do koscioła nie chodzimy, powodem są księża i ich hipokryzja, a uważam, że modlić mozna sie w domu tak samo dobrze jak w kościele a przynajmniej robie to bo tak czuję a nie na pokaz przed sąsiadami itp…

Magda Kupis
9 lat temu
Reply to  baby_55

właściwie to mogłabym tylko powtórzyć słowo w słowo to co napisałaś.

Ruetta
Ruetta
9 lat temu

Ja tez nie oceniam, to jest indywidualna sprawa kazdego z nas. My ochrzcilismy swoja coreczke, mimo iz nie mamy slubu koscielnego ale dla naszej coreczki chcemy go wziasc, tak by byc dla niej dobrym przykladem, mimo iz nam to do szczescia nie potrzebne ale jesli powiedzielismy A trzeba powiedziec B. Ja wierze i to gleboko wierze mimo iz nie latam do kosciola co niedziela, gdyz moja wiara miesci sie w sercu a nie na pokaz. znam wiele osob i wy na pewno tez, ktorzy biegaja regularnie do kosciola a zaraz po wyjsciu z niego sypia sie plotki , epitety na… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu
Reply to  Ruetta

Zdecydowana większość ludzi z którymi miałam czy mam do czynienia chodzi do kościoła nie dlatego że tak chce – bo tak nakazuje wiara a dlatego że: -tak wypada -bo ktoś „mi” kazał -bo spotkam tam znajomego to sobie z nim pogadam -bo muszę zobaczyć z kim sąsiadka się teraz „buja” -bo muszę się pochwalić nową fryzurą,kiecką i ładną torebką -…….takich przykładów jest mnóstwo i nie będę ich tutaj wszystkich przytaczać bo to bez sensu. Zmierzam do tego że kościół to wg mnie zbiorowisko PRZYPADKOWYCH ludzi nie mających zielonego pojęcia o religii! Zacząć można od księży którzy na co dzień palą… Czytaj więcej »

Sylwia
Sylwia
9 lat temu

Dla Nas Chrzest był oczywisty. Nie mieliśmy wątpliwości, jedynym pytaniem było tylko kiedy. Ochrzciliśmy Kubę, gdyż uważaliśmy to za swój „obowiązek” rodzicielski wynikający z zasad wiary, które wyznajemy. Chcieliśmy zaszczepić w nim ziarenko wiary, które wspólnymi siłami wraz z rodzicami chrzestnymi będziemy pielęgnować. Mamy ślub kościelny i innego nie braliśmy pod uwagę. Oboje jesleśmy osobami wierzcymi, choć do Kościoła nie chodzimy co każdą niedzielę. Zawsze znajdzie się jakaś w miesiącu bez pójścia do Kościoła. Jednak gdybym nie była osobą wierzacą, nie ochrzciłabym dziecka tylko dla tego że tak wypada lub rodzina naciska . Skoro ktoś nie ma nic wspólnego w… Czytaj więcej »

divette
divette
9 lat temu
Reply to  Sylwia

….popieram. Jak poszliśmy prosić o chrzest ksiądz był mile zaskoczony, że ślub bylismy ponad 2 lata wcześniej ;)

Natalia Smykowska
9 lat temu

Przyznajemy z mężem, że Chrzest Św. naszego syna odbył się: z tradycji, z obowiązku, z przekonania…bo tak nas wychowano, bo w to wierzymy, bo Chrzest rozpoczyna naszą wspólną drogę w wierze w Boga. Nikt nas do niczego nie zmuszał. Żyjemy zgodnie z przykazaniami bożymi, tak samo jak staramy się być dobrymi ludźmi, mieć zasady niekoniecznie dlatego, że były spisane na kamiennych tablicach. Przykazania kościelne stworzyli długo po Jezusie ludzie, na potrzeby instytucji kościoła, w którą nie wierzę…a na pewno zwątpiłam… co nie uwłacza wg mnie wiernym przyjmującym sakramenty. Zostawiam mojemu dziecku wolną wolę na przyszłość – jeżeli wybierze inaczej niż… Czytaj więcej »

Agusiak
Agusiak
9 lat temu

My również ochrzciliśmy córkę chociaż mąż nie był do tego przekonany. Oboje zostaliśmy wychowanie w wierze i ja nie wyobrażałam sobie tego by moje dziecko było nie ochrzczone. Ślub kościelny także mieliśmy, bo było to dla mnie ważne. Mąż początkowo chciał cywilny, bo ma awersję do księży ale dla mnie taki ślub nie miałby znaczenia (nie urażając osób po ślubie cywilnym) . Moglibyśmy równie dobrze pójść do prawnika i zawrzeć umowę. Braliśmy ślub i chrzciliśmy dziecko u braci zakonnych, którzy są fantastyczni i z księżmi, za którymi także nie przepadam mają niewiele wspólnego. Nawet mąż był zadowolony i nie żałuje… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu
Reply to  Agusiak

Hmmm.. zaintrygowałaś mnie tymi braćmi zakonnymi ?!? :-)

Sylwia
Sylwia
9 lat temu
Reply to  Agusiak

Uważam że jeśli ktoś ma powołane to idzie właśnie do zakonu. Tam nie ma szans na super fury, kasę bez liku, ekscesy. Wszystko ma wyliczone, nawet habit. Dzien zaplanowany na pracę w klasztorze, modlitwę i pomoc innym. Znam 1 zakonnika, młody meżczyzna, skonczył prestiżową szkołę wojskową, przed nim malowała sie kariera pilota…. i zrezygnował z tego wszstkiego wstapił do klasztoru. Każdy się dziwił co taki przystojny facet tam robi. A on naprawdę świetnie się tam odnalazł. Powiem Wam, że to chyba jedyna osoba z kręgu kościelnego ( tego lokalnego) która wywarla na mnie duże wrazenie i darze ją szacunkiem i… Czytaj więcej »

Magdalena Błaszczyk-Czajkowska
Reply to  Agusiak

Nam ślubu „udzielał” wujek (ojciec chrzestny) mojego męża, ochrzci też nasze maleństwo :) Chociaż ksiądz, a nie zakonnik to jest to wspaniały, mądry człowiek, prawdziwy ksiądz z powołaniem, najważniejszy dla niego jest człowiek :) Dla nas ważne i bardzo miłe było też to, że ślubu nie udzielał nam anonimowy urzędnik tylko wujek (w asyście księdza-przyjaciela rodziny i kuzyna-ministranta, lektora). Dzięki temu nasz ślub był bardzo „nasz”, rodzinny :) Goście, którzy nie wiedzieli, że księża to nasza rodzina mówili nam później, że „taka ładna tradycja, że księża przytulają u nas młodych podczas życzeń i tak bardzo wczuwają się w całą sytuację”… Czytaj więcej »

Agusiak
Agusiak
9 lat temu

Muszę przyznać, że nasz ślub był pierwszym na którym byłam gdzie goście nie ziewali, czekając końca Mszy i początku wesela. Każdy później na przyjęciu i przy innych okazjach wspominał tą mszę, jako ciekawą i bardzo wesołą :) Mieliśmy super braciszka, który na koniec powiedział żebyśmy o nim pamiętali po weselu i że on bardzo lubi ciasto, wszyscy zaczęli się śmiać a my na drugi dzień zjawiliśmy się u niego z ciastem i „czymś do ciasta” ;) Ślub i chrzest nie kosztował nas ani grosza. Po wszystkim zostawiliśmy jakieś tam pieniążki bo naprawdę mieliśmy na to ochotę. Nie ma żadnego cennika… Czytaj więcej »

Sylwia
Sylwia
9 lat temu
Reply to  Agusiak

U nas też nie ma cennika co łaska ile chcesz to dajesz a jak nie dasz to też ok. Po ślubie ksiądz wręczył nam książkę pamiątkową z przebiegiem mszy i wypisanymi naszymi imionami, czytaniami, kazaniem itd. Z jej pomocą odprawiał mszę św.,także złozył nam zyczenia i gościom życzył udanej zabawy. Fajnym gestem było przekazanie nam tek książeczki która jeste teraz jedną z wielu pamiątek tego ważnego dla nas obojga dnia. Napisał naprawde fajne kazanie, jakby tylko dla nas. Długo z nami rozmawiał przy spisywaniu protokołu by poznac nas lepiej i kazanie było takie życiowe i opisujące nasz związek :)

Agusiak
Agusiak
9 lat temu
Reply to  Sylwia

faktycznie fajna sprawa z tą książką i super pamiątka

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu

A gdzie w Biblii jest napisane by chrzcić małe dzieci? Mnie wychowano w rodzinie katolickiej i ochrzczone mnie w pierwszym miesiącu mojego życia. Nie miało to dla mnie żadnego wpływu, bo jako nastolatek i tak robiłem co chciałem, a już na pewno nie to co chce Jezus. Gdy miałem 28 lat, po raz pierwszy przeczytałem Biblię. I wówczas zrozumiałem, że teraz chcę się ochrzcić, świadomie w imię Pana Jezusa. Gdy do Jezusa przyprowadzali dzieci, On ich nie chrzcił. On je błogosławił. Chrzczą się ludzie dorośli, świadomi wyboru. Nie może ktoś za nas zdecydować, że oddaje swoje życie Bogu. Jako rodzice… Czytaj więcej »

Marysia
Marysia
9 lat temu
Reply to  Kamil Serafin

Więc pewnie ewangelik ;)
Czytam pana, i myślę, że tak naprawdę mało wiem o tym wszystkim, choć jestem katoliczką, ochrzczoną, w uświęconym związku małżeńskim, z synkiem również ochrzczonym… Z przykrością muszę przyznać, że nie wiele z tego wynika- wierząca- niepraktykująca, żyjąca bez głębokiej wiary, za to w wygodnej otoczce świąt i dni wolnych od pracy.
Aż sama jestem w szoku, że to powiedziałam…

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu
Reply to  Marysia

Uczęszczam do Kościoła Zielonoświątkowego.
Ja też byłem katolikiem. Po za papierkami z chrztu, komunii, bierzmowania i ślubu nic więcej mnie nie łączyło z kościołem.

Dopiero kiedy zacząłem czytać Biblię zobaczyłem jakie są różnice. Co mówi Biblia, a co mówiono mi na katechezie.
Polecam serdecznie czytanie Słowa Bożego. Ewangelia Jana może na początek.

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu
Reply to  Marysia

Wierzący niepraktykujący to tak jak wegetarianin jedzący mięso tylko w piątek. Albo się wierzy albo się nie wierzy.

Mrhepik
Mrhepik
9 lat temu

„A gdzie w Biblii jest napisane by chrzcić małe dzieci?”

Zapewne nigdzie.
Ty jestes specjalistą ,bo Biblia praktycznie jest ta sama.
Można zbawienie osiągnąc bez chrztu?
Nie wszystkie dzieci osiągaja dorosłość.Jeśli tylko zachoruje ,na konkretna śmiertelną chorobę,ochrzcic zawsze sie zdąży.
Ale sa różne wypadki,w tym komunikacyjne,w których dzieci giną…jeśli rodzic to agnostyk czy ateista nie ma problemu ale jeśli tylko kiepski katolik to jest problem,bo wyrzuty sumienia zapewne pozostają-nie ochrzczone dziecko ,przynajmniej wg katolików ,zbawienia i życia wiecznego bez chrztu,nie zazna.

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu
Reply to  Mrhepik

Chrzest to zewnętrzna oznaka tego, co się we mnie stało. Czyli nowonarodzenia, uwierzenia w Jezusa. Jeśli ja dzisiaj uwierzyłem i poszedłem do pastora z prośbą by mnie ochrzcił, a on ustalił ze mną termin miesięczny, to nawet jak przed tym chrztem umrę, to i tak jestem zbawiony, bo uwierzyłem. Przykład z Biblii. Łotr wiszący na krzyżu obok Pana Jezusa powiedział, wspomnij na mnie jak będziesz w niebie. Uwierzył w Jezusa, w jego boskość. Jezus nie miał czasu go chrzcić, a jednak powiedział: „Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.” Łotr otrzymał zbawienie bez chrztu a tylko i wyłącznie dzięki swojemu… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu
Reply to  Mrhepik

W Biblii napisane jest to, że zbawieni jesteśmy przez wiarę i to, że Bóg patrzy w ludzkie serca a nie na ceremoniały. W Biblii wyraźnie nawet jest powiedziane, że bez chrztu można zostać zbawionym.
No i biblijny chrzest jest przez zanurzenie a nie przez pokropienie.

Mrhepik
Mrhepik
9 lat temu

Miedzy „nie sa potępione” a „osiągają szczęśliwą wieczność” jest jednak przepaść.
Co wynika bezpośrednio z Biblii a co z „mówionej” praktyki -spora róznica.Za mnie katolik raczej zblizony do tych pań wyżej czyli kiepski.
Jak jest naprawdę po tamtej stronie nie wie nikt.
Umownie Niebo -Piekło – Czyściec ,nieochrzczone-nicosć z której nie ma nijak wyjścia i jednocześnie bez żadnej ich winy.
I w takich nagłych wypadkach,świadomość ,że mogłem tak niewiele dla dziecka(ochrzcić) choćby tylko dla swojego świętego spokoju,może być,zwłaszcza na starość rujnujace dla własnej psychiki.
I to niezależnie od tego czy cokolwiek jest,czy nie jest po Drugiej Stronie.

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu
Reply to  Mrhepik

Czyśćca nie ma. Jest tylko niebie i piekło.
„Kto uwierzy będzie zbawiony, kto nie uwierzy będzie potępiony.”
Ale to tak na marginesie.

A tutaj masz wykładnię katolickiego duchownego:
http://zapytaj.wiara.pl/doc/525315.Zbawienie-bez-chrztu

Żeby nie tylko mój punkt widzenia był przedstawiony.

Aleksandra Gulbinowicz-Gemback
Aleksandra Gulbinowicz-Gemback
9 lat temu

Córcię ochrzciliśmy dopiero gdy miała 1,5 roku. Wcześniej nie chciałam, nie byłam wierząca. Z czasem wróciłam do Kościoła, przeżyłam nawrócenie. Ochrzciliśmy córkę bo tego potrzebowaliśmy jako rodzice. Chcę przekazać córci wiarę w Boga, ale nic do tego innym, tym bardziej tym ludziom, którzy chcieli coś na nas wymusić.

LILY
LILY
9 lat temu

My jesteśmy przed chrztem i przed ślubem kościelnym ale jesteśmy zdecydowani, przede wszystkim robimy to z przekonania. Jesteśmy wierzący ale do kościoła na msze nie chodzimy co niedziela. Dla mnie najważniejsze są święta Wielkiej Nocy. Czasem też czuje potrzebe oczyszczenia spowiedzią, taką dla siebie, czuję potrzebe wyrzucenia z siebie tego co złe. Ale oczywiście zgadzam się z tekstem, sama mialam chwile zwątpienia podobnie jak wielu przedmówców w instytucje kościoła, w Boga zawsze wierzyłam. Jednak chciałabym wyrazic moje pozytywne zdanie odnośnie księży bo zauważyłam że ogólnie jest duża krytyka. U mnie w kościele służą księża salezjanie, bardzo dobrzy ludzie. Nie pobierają… Czytaj więcej »

LILY
LILY
9 lat temu

Można się owszem wahać i mieć chwile zwątpienia ale potem jednak nadchodzi chwila że stwierdzam że wierze albo nie wierzę. A nie że może. I nie ma w tym nic złego. Mimo że wiele dewotek nas potępi za zwątpienie a jeszcze gorzej za brak wiary. I nie łudźmy się one wiedzą że nas nie było w kościele :D Zwłaszcza w takiej miejscowości jak moja.

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu

List do Rzymian 14:21-23

„(21) Dobrze jest nie jeść mięsa i nie pić wina ani nic takiego, co by twego brata przyprawiło o upadek. (22) Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto nie osądza samego siebie za to, co uważa za dobre. (23) Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem. ”

Jeśli nie mamy przekonania, a robimy coś wbrew przekonaniu, grzeszymy. Robienie czegoś by babcia była zadowolona to nie droga do celu. To droga do babci.

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

KAMILU chciałam cytować kilka Twoich wypowiedzi..kilka Twoich słów.. ale uznałam że to bez sensu bo musiałabym skopiować prawie wszystko to co napisałeś :P :)
A chciałam powiedzieć że bardzo mnie intrygujesz i inspirujesz!!
Nie powiem że ze wszystkimi,ale z wieloma Twoimi poglądami się zgadzam! Niektórymi w pewnym sensie mnie zaskakujesz-bo dowiaduję się czegoś nowego! :P Ale to bardzo fajne,bo jestem otwarta na – „nowości” :)

Przez chwilę pomyślałam sobie nawet o Tobie jak o światełku w tunelu… :) Ale nie w tym tunelu co to się odchodzi na wieki….w innym tunelu..- w tunelu zwątpienia,zagubienia…… ?? :)

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu
Reply to  Fizinka

Nie patrz na mnie! Ja jestem tylko człowiekiem.
Patrz na Jezusa. On jest drogą, prawdą i życiem.

Ja ze swojej strony postaram się odpowiedzieć na wszelkie pytania i wątpliwości, które się nasuwają, wynikają z moich wypowiedzi.

Pozdrawiam

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Cieszy mnie to bardzo! Tym bardziej że mam pytanie (!) , co prawda ono raczej nie wynika z Twoich wypowiedzi ALE – pozwoliłam sobie wczoraj na krótką dyskusję (nie powiem z kim :P ) dotyczącą wiary…a głównie chrztu i szczerze mówiąc byłam i jestem w dalszym ciągu zarówno zdziwiona jak i oburzona pewną argumentacją! Otóż – usłyszałam wczoraj że wyrządzam krzywdzę swojemu dziecku ponieważ – za kilka lat Jego koledzy przystąpią do I Komunii Św. i dostaną PREZENTY z tego tytułu, a moje dziecko NIE!! W zasadzie to nie pierwsza taka sytuacja kiedy w „grę „wchodzą takie argumenty więc w… Czytaj więcej »

Kamil Serafin
Kamil Serafin
9 lat temu
Reply to  Fizinka

No nie wiem czy jest tutaj co komentować. Myślę, że dla większości ludzi ten argument jest absurdalny. Może krótko powiem o faktach. Ja ze swojej komunii pamiętam zegarek, kalkulator, długopis no i oczywiście walkmana. No i w sumie nic więcej. No może jeszcze jedną pieśń: „Panie Jezu zabierzemy Cię do domu” Tak jakby Bóg był materialny. Jeżeli wierzymy w Jezusa, to jesteśmy świątynią Ducha Świętego jak mówi Pismo. Bóg mieszka w nas. Bóg nie mieszka w świątyniach ludzką ręką zbudowanych. Dzieje Apostolskie 17:24 „Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Tak sobie myślę że dorośli to chyba często gęsto nie doceniają swoich dzieci i nie wierzą w ich mądrość i inteligencję! Któregoś razu przy rozmowie dotyczącej oczywiście chrztu powiedziałam że – jeśli sama szybciej (przed tą „nieszczęsną” komunią ) nie zmienię swojego podejścia i zdania i tym samym nie ochrzczę dziecka, to zamierzam z Nim szczerze rozmawiać na ten temat..-pytać,tłumaczyć… Może (idąc tym przykładem,który podałeś Kamilu) syn sam powie, że chce bądź też nie -przyjąć Jezusa..? ….w rozmowie którą prowadziłam z pewnymi osobami zostałam rzecz jasna,krótko mówiąc – wyśmiana!! „Bo przecież tak małe dziecko (kilkuletnie) nie może wiedzieć czego chce!”… Czytaj więcej »

Avatea
9 lat temu

I ja myślę tak samo jak autorka tekstu. Skoro nie wierzę w boga i nie chodzę do jakiegokolwiek kościoła dlaczego sztucznie mam trwać w jakiejś tradycji.

Agaa
Agaa
9 lat temu

Zdecydowanie uważam, że dobrze zrobiłaś nie poddając się presji. Skoro nie jesteś katoliczką, po co miałabyś się w to bawić. To tak jakbym chciała dokonać na dziecku jakiegoś tradycyjnego obrzędu żydowskiego czy muzułmańskiego, nie wierząc ni trochę. Pomijam już fakt ludzi, którzy publicznie przyznają, że dla nich to tradycja, nie wierzą i wręcz domagają się chrztu dla swoich dzieci…

Dla nas Chrzest to bardzo ważna sprawa, ale my znamy jego sens i wierzymy. I tylko dlatego chrzcimy małe dzieci – bo wychowamy dziecko w wierze.
Każdy inny przypadek chrztu dla samej tradycji jest zwyczajnie bez sensu.

Alicja Kowalczyk
Alicja Kowalczyk
7 lat temu

My ochrzciliśmy, jak miał chyba właśnie 8-9 miesięcy. Mąż jest wierzący, co niedziela chodzi do kościoła, jego rodzina również, moja z resztą też. Ja bym powiedziała, że nie tyle nie wierzę, bo naprawdę trudno mi się określić, sama nie wiem, nie przekonuje mnie żadna ze stron. Do kościoła idę – czasem, z mężem. Ja jestem zdania, że nawet otrzymując chrzest nie stajemy się katolikami dożywotnio, w każdej chwili mój syn, jeśli miałby taką ochotę może odstąpić od kościoła. Religia a wiara to zupełnie oddzielne dziedziny, samo założenie wiary jest dobre, trzyma człowieka w pionie. Ale gdy wkracza religia, otumanianie, ogłupianie,… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close