Kulinaria 13 lipca 2014

Ogórek, ogórek, ogórek…….

Lato w pełni – w szklarni powoli dojrzewają pomidory, a zdecydowanie szybciej mogę się cieszyć z ogórków, które lubię wcinać nie tylko latem. Tak dziś tematem mojej kulinarnych podbojów będzie tradycyjny ogórek, zielony, świeży ogórek. 

To najlepszy czas (lato), by spróbować zachować ile i co się da w słoiku, a jak mamy w dodatku sprawdzony przepis to dlaczego nie spróbować?

Dziś chętnie podzielę się z wami przepisem na ogórki – korniszony – z nutą papryki i cebuli.

Składniki:

5 kg ogórków
½ kg cebuli
2 szt. papryki (1 czerwona i 1 żółta)
1 mały seler

1.  Ogórki myję i kroję  na ćwiartki, a  cebule i papryki kroję w plasterki. Seler najlepiej zetrzeć na tarce.

2. Wszystkie składniki mieszam razem, najlepiej w dużym garnku, lub misce (dla ułatwienia podpowiem: żeby nie robił się bałagan, cebulę, papryki i seler zawijam w gazę).

3. W dalszej kolejności posypuję szklanką soli, dodaję 8 szklanek wody. Całość należy dobrze wymieszać i odstawić na ok.3 godz.

4. Po 3 godzinach odlewam całą wodę  i ciasno układam ogórki w przygotowanych wcześniej słoikach.

5. Pozostało jeszcze  przygotowanie zalewy.

Składniki na zalewę:

3 szklanki wody
2,5 szklanki octu
2 łyżeczki gorczycy
1 łyżeczka ziela angielskiego
1 łyżeczka kolendry
70 dkg cukru

6. Te wszystkie składniki zagotowuję razem i zalewam nimi ogórki. Tak gotowe słoiki z ogórkami i zalewą pasteryzuję ok 4 min. (w piekarniku lub specjalnym garnku).

Pasteryzacja jest najlepszym sposobem na utrwalenie domowych przetworów. Polega na podgrzaniu w naszym przypadku zamkniętego słoika z ogórkami do temperatury ok 85-95 stopni Celsjusza. Dzięki niej giną wszelkie drobnoustroje, które mogłyby zepsuć naszą pracę, a tak nasze przetwory spokojnie doczekają przyszłego lata.

Podzielcie się swoimi przepisami  na ujarzmienie ogórków!

ogórki 7

ogórki 6

ogórki 1

ogrórki 2

ogórki 3

ogórki 4

ogórki 5

Zdjęcia: Rachela

 

15
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Alicja PluskotaGrażyna LachowiczAnna ArtsishevskaSuutorr JoannaDomi Bee Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Ogórki uwielbiam od każdą postacią- korniszone, kiszone, małosolne czy z papryczką chili :) I nieskromnie napiszę, że dobrze spod mojej ręki wychodzą, bo zawsze gdy mam gości, proszą mnie abym zapakowała im na drogę słoiki z ogórkowymi pysznościami.

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Oj, uwielbiam ogóreczki. Sezon się rozpoczął i u mnie przybywa słoiczków;)

Netka
Gość
Netka

Ogórki małosolne z Beskidów
kamionkowy słój lub zwykły z jasnego szkła
koper ogrodowy

czosnek

chrzan
po ok 6 sztuk: liście dębu, liście czarnej porzeczki i liście wiśni
na litr wody- duża łyżka soli
Na spód koper, pomiędzy nim czosnek i chrzan pokrojony w słupki

Potem ogórki ciasno ułożyć a na górę liście. Zagotować wodę, wsypać sól, odstawić na 10min i ciepłą wodą, ale już nie wrzątkiem zalać ogórki.

koniec:)

Anitka Guza-Bielarz
Gość

Ja zawsze nawet jak robię kiszone odcinam końce

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

ja tez?

Marta Stępień
Gość

Jak liscie od ogorkow sa zdeptane to beda gorzkie albo obierane z ciemniejszej strony tez goszkie beda

Milena Kamińska
Gość

Zależy od której strony jest obierany

Edyta Bruś
Gość

A jak nie jest obierany?

Domi Bee
Gość

Podobno obiera się od ciemnej strony do jasnej

Suutorr Joanna
Gość

Odwrotnie.

Domi Bee
Gość

A to dobrze wiedziec? właśnie nie byłam pewna

Grażyna Lachowicz
Gość

Od kwiatka do ogonka :-)

Anna Artsishevska
Gość

Jak jest im za dużo słońca, to wtedy będą gorzkie. No i jeszcze trzeba podlewać, żeby nie było za sucho.;) Tak mówi moja mama).

Alicja Pluskota
Gość

Ciemna strona ogórka jest gorzka a jasna nie, jeśli ogórek jest obierany od ciemnej czyli od ogonka w stronę jasną od kwiatka to będzie gorzki. Na odwrót nie powinien być gorzki

Podróże 10 lipca 2014

Lato leśnych ludzi

Ile razy już Wam pisałam, że mieszkam w lesie? Może nie wygląda to tak, że tylko mój dom i nic więcej, ale jednak więcej drzew niż domów, ulice też często-gęsto przypominają leśne drogi. Na zdjęciach satelitarnych mojej okolicy widać po prostu las, dopiero w zbliżeniu można zauważyć zabudowania.

Jak się mieszka w lesie? Przyjemnie! Rano budzi śpiew ptaków, w dzień obserwujemy ganiające się wiewiórki, słuchamy stuku dzięcioła, wieczorem podnosimy głowy by zobaczyć nietoperze, a w nocy obserwujemy gwiazdy ;)

Jeżeli jednak jesteście mieszczuchami i wybieracie się na wakacje do lasu, musicie pamiętać o kilku rzeczach.

  • Las to nie tylko ptaki i zwierzęta (tym ostatnim lepiej w drogę nie wchodzić), to również owady, nie wszystkie przyjazne człowiekowi. Lepiej nie wabić os, pszczół, bąków, trzmieli, szerszeni i nie wiem czego jeszcze ubraniem w kolorach kwiatów. Szczególnie lecą do żółtego, sprawdziłam.
  • Z tych samych powodów lepiej nie używać kwiatowych lub owocowych kosmetyków i perfum, a ubrania płukać w płynach o neutralnych zapachach.
  • Jeżeli nie macie pewności czy tam, gdzie jedziecie będą moskitiery w oknach, zabierzcie je ze sobą, do tego parę pinesek lub plaster, czymś je trzeba tymczasowo przyczepić.
  • Spray przeciwko osom i szerszeniom dużo miejsca w bagażu nie zajmuje, a może się okazać równie przydatny, co trudny do zdobycia.
  • Nigdy nie wypróbowałam, ale mądrość ludowa głosi, że po ukąszeniu przez osę trzeba wycisnąć to co nam zostawiła i przyłożyć w to miejsce przekrojoną na pół cebulę, lub korzeń pietruszki.
  • Na obrzęki po ugryzieniach dobry jest okład z sody oczyszczonej, ale trzeba uważać bo można łatwo poparzyć skórę, szczególnie u dzieci. Dobrze działa też Altacet, najlepiej w żelu, najłatwiej nałożyć ;)
  • Na komary nie ma skutecznej metody, przynajmniej ja nie znam. Oczywiście jeśli mówimy o przebywaniu wieczorem na dworze. Olejek waniliowy jest przereklamowany, aplikacja antykomarowa na smartfona też nie spełnia zadania, za to szybko zjada baterię. Najlepiej działa smarowidło o nazwie Autan, ale po pierwsze nie dam głowy czy jeszcze można je kupić, po drugie zupełnie nie nadaje się dla dzieci.

Basia podpowiada: polecam http://mugga-polska.pl/ zawiera deet – związek chemiczny stworzony przez chemików ze Stanów Zjednoczonych dla potrzeb wojska , walczącego w wilgotnych lasach i innych terenach gdzie występują owady.

Hanna podpowiada: tani i całkiem niezły jest produkt dla dziec z ziajki „anty bzzz”.

  • Z powyższych powodów jasno wynika, że jeżeli jedziecie na wakacje z małym dzieckiem, moskitiera do wózka powinna być na pierwszym miejscu na liście Waszego niezbędnika.
  • Ponoć zdrowo jest chodzić boso, szczególnie dzieciom jest to polecane, ale cóż… jak widzę ile robactwa chodzi mi po podwórku to zdecydowanie każę dziecku zakładać buty.
  • Owocowa przekąska na dworze? Tylko jeśli macie pewność, że dziecko ją pochłonie zanim dowiedzą się o niej wszelkie owady słodkolubne.
  • Absolutnie i pod żadnym pozorem nie wolno bezmyślnie jeść czy pić nie patrząc na talerz lub do kubka. I to nie tylko będąc na dworze! Do dziś mnie ciarki przechodzą na wspomnienie takiej sytuacji: byłam w domu, na ekspresie do kawy stała moja filiżanka z resztką napoju (filiżanka 750ml więc ta resztka to całkiem sporo ;) ), sięgnęłam po nią żeby się napić i zobaczyłam żywą osę! Pływała sobie małpa jedna! Gdybym nie miała wyrobionego odruchu patrzenia co jem i piję nie pisałabym dziś do Was.
  • Oprócz owadów latających macie szansę spotkać kleszcza, lepiej mieć coś do wyjęcia go. Nie zawsze do szpitala jest blisko, a wyjęcie kleszcza wcale nie jest trudne.
  • O apteczce i jej zawartości pisała niedawno Fizinka, więc nie będę się powtarzać, zajrzyjcie tutaj ;)
  • Pamiętacie ze szkoły, że piorun wali tam gdzie najwyżej, prawda? W lesie wali w drzewa, więc wiadomo – zbliża się burza, uciekacie do domu, na kwaterę, czy gdzie tam akurat stacjonujecie.
  • Grzybobranie polecam tylko znawcom tematu ;) Amatorzy lepiej niech sami nie gotują tego co zbiorą ;)
  • Owoce leśne… temat rzeka. Sporo się mówi, że zwierzęta na nie siusiają i lepiej nie zbierać. Nigdy nie chorowałam po leśnych jagodach czy jeżynach, ale nie gwarantuję, że to zbieranie jest bezpieczne.

Basia podpowiada: bardzo niebezpieczne! Bąblowica – śmiertelna choroba, której można się nabawić jedząc NIEUMYTE owoce leśne

Hanna podpowiada:  bardzo pilnujcie swoje dzieci, które na widok „jagód” mogą bez zastanowienia się poczęstować, nie wszystkie owoce z rodziny jagód są jadalne ;)

  • W lesie łatwo zabłądzić, dobrze jest patrzeć na oznakowania szlaków i zapamiętywać charakterystyczne miejsca, typu sosna o szesnastu pniach (mamy taką, jest pomnikiem przyrody ;) ), powalone drzewa, duże głazy czy mrowiska.
  • W lesie obowiązują podobne zasady co w górach, jeśli wybieracie się na wyprawę w nieznane lub w kompletną dzicz koniecznie poinformujcie kogoś gdzie się wybieracie i kiedy planujecie wrócić.
  • I na koniec, żeby nie było że Mirella nie powiedziała: NIE WOLNO ŚMIECIĆ W LESIE!!!

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Bartnik
Gość

Też mieszkamy przy lesie więc….piąteczka!

Mirella
Gość
Mirella

Piąteczka!

Maria Ciahotna
Gość
Maria Ciahotna

U nas do lasu trochę dalej, mieszkamy praktycznie w mieście, ale dzieci lubią wyprawy do lasu :) młoda już nie raz przytachała kleszcza, więc poważnie myślimy o jej zaszczepieniu (i tak samo pozostałych dzieci..). Jednak nic nas nie zraża i wyruszamy na poszukiwanie grzybów i owoców leśnych, a czasami po prostu fajnych przygód. A jeśli chodzi o apteczkę – mamy taką „podróżną” – gdy wyruszamy „w świat” zabieramy ją ze sobą i wiemy, że wszystko niezbędne jest pod ręką ;)

Mirella
Gość
Mirella

Prawdziwi z Was turyści ;)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Podpisuję się pod powyższym :)

Mirella
Gość
Mirella

Dziękuję ;)

Asia
Gość
Asia

Ja raz znalazłam ogromnego pająka krzyżaka w swojej kawie!! A innym razem prawie połknęłam pszczołę która wpadła mi do piwa, w butelce!!
Także potwierdzam – zaglądajcie do tego co jecie i pijecie!!

Mirella
Gość
Mirella

Brrrrrr, aż ciary przechodzą!

Magda
Gość
Magda

Kiedy byłam mała mojej koleżance na lizaku usiadła osa. Całe szczęście użądliła ją „tylko” w wargę…

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Dla mnie spacerowanie po lesie to największy relaks. Uwielbiam.

A propos leśnych zwierząt – pochwalę się jednym sąsiadem zza płota:

BAFOMET
Gość

Ja wspaniale mieszkać tak przy lesie :) Ja mam już tak bardzo dość miejskiej gonitwy, że zupełnie poważnie myślę o zostaniu leśniczym.

Mirella
Gość
Mirella

Pięć lat mieszkałam w Warszawie, z prawdziwą ulgą wróciłam do mojego lasu, więc świetnie Cię rozumiem ;)

Uroda 8 lipca 2014

Dziewczyny! Zarost zostawcie facetom

Ostatnio na blogu pojawił się tekst mojej redakcyjnej koleżanki Hani, która z przymrużeniem oka opowiedziała o wstydliwych sekretach matek. Miał on ogromne powodzenie, widać mamy mocno się z jego treścią identyfikowały i same uchylały rąbka własnych tajemnic.

Z zaciekawieniem i uśmiechem czytałam komentarze pod wpisem, i uderzyło mnie to, jak wiele z Was zakrzyknęło, że zna to z autopsji, i że czasem to masakra, a te gatki zakupkane w torebkach noszą i że w ogóle i w ogóle… Można i tak, nie neguję tego, jednak ja nie mogę się pod tym podpisać, bo dla mnie zupełnie naturalne jest poświęcanie czasu nie tylko dzieciom, ale również własnej osobie. Tekst ten dedykuję więc tym, które uważają że jedyny i słuszny  system funkcjonowania to “dla dzieci wszystko, dla siebie nic”.

Sama dobrze wiem, że CZASEM można nie znaleźć chwili na zadbanie o siebie, ale bez przesady. I to nie tylko moja opinia, choć kiedy pojawiła się ona w komentarzach, od razu siła złego na jednego, że pewna morderczyni “też była ładna i zadowolona z siebie”. Co prawda nic mi o tym nie wiadomo, ale nóż w kieszeni się otworzył. Bo gdybym ja dzieci nie miała – a mam dwójkę, gdybym nie zajmowała się domem – a zajmuję się na piątkę z plusem (ocena męża) i gdybym miała kogoś do pomocy oraz dobę z gumy (litości), to mogłabym siedzieć cicho w gąszczu “owłosionych” komentarzy na blogu. A tak nie jest.

I wnerwia mnie, że moc głosów zaczyna cichaczem kreować negatywny obraz matki zadbanej dla odmiany. Bo pewnie coś musi być nie halo, skoro taką fryzurę ma, oko pomaluje, nogi zawsze ogoli. Kobieta to nie osławiona Conchita, żeby z zarostem chodziła. I przy tej okazji chciałabym zaznaczyć że wbrew temu co pewnie ktoś zdążył pomyśleć, nie mam gosposi, babci ani super ekstra sąsiadki, która by mnie w obowiązkach odciążyła. Nie mam i już. Mimo tego mam czas dla dzieci, którymi opiekuję się w domu, czas na pisanie nowych tekstów, chęci i siły na bieganie, któremu poświęcam się coraz bardziej. I można? Można!

Co więcej, żeby wkurzyć te co szczególnie zadbanych nie znoszą, nie tylko jestem zadbana mama, ale i mam też ogarniętą chatę z ogarniętym psem, bo śmierdziuch sam się nie naumiał wyprowadzać. Pomoc męża jest skromna, bo On pracuje, więc nie ma takiej siły, żeby mnie na co dzień odciążał w obowiązkach w domu i przy dzieciach.

I zanim ktoś rzuci we mnie wirtualnym pomidorem, uchylę rąbka tajemnicy, że tyle ile mogę, zazwyczaj w ratach, odczyniam kiedy dzieci śpią, a raczej w przerwach pomiędzy ich wstawaniem. Nocki u nas rządzą się dziwnymi prawami. Ale dzięki dobrej organizacji i chęciom czucia się zadbaną dziewczyną, nóżki mam ładne i bez włosia, i paznokietki trzaskam na różne kolory. Nawet jak trzeba cztery razy poprawić, poprawiam, nie lubię roboty na odwal się. A jak już naprawdę nie mam opcji na kolor,  opiłować je i machnąć bezbarwnym, to żadna filozofia. Wystarczy chcieć, a nie szukać stu tysięcy wymówek.

A! Zapomniałabym o imprezach. One też się u nas dzieją, życie towarzyskie nie umiera wraz z narodzinami dzieci, gdyby ktoś jeszcze tego nie wiedział ;) Tyle, że pić – nie piję, bo raz – za kacem nie tęsknię, a dwa – karmię piersią.

Proszę Was dziewczyny, spójrzcie tak uczciwie na swoją dobę i “z ręką na sercu” powiedzcie mi, że naprawdę ani minuty nie wyskrobiecie żeby zrobić coś dla swojego ciała, a nie tylko dla dziecka? Wierzyć się nie chce. No, chyba że jesteście w domu same, bez mężczyzny który zechciałby lub miałby możliwość w czymkolwiek Wam pomóc. Choć to akurat smutne, bo chyba to naszym mężczyznom powinno najbardziej zależeć, by mieć u boku piękne, zadbane i szczęśliwe kobiety. Niech moc będzie z Wami, kosmetyki na półkach a bóbr niechaj zniknie na zawsze :)

15
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta
Gość
Marta

:) Super artykuł :) I dostarczył mi jeszcze więcej motywacji – dziś strzele sobie Dwa kolorki na pazurkach :)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Ajlajkyt :D Bez żartów, wystarczy kilka-kilkanaście minut w ciągu wieczora, żeby zrobić coś tylko dla siebie :)

Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość
Marta Sobczyk-Ziębińska

Ja jestem raz na 8 tygodni u fryzjera, u kosmetyczki to roznie, ale na regulacji brwi. Zima raz w tygodniu chodzilam na BPU i raz na zumbe, zawsze mam pomalowane paznokcie i zeby nie bylo mieszkam z mezem i corka sama. Moi rodzice pracuja i widzimy sie raczej w niedziele, a do tesciow mam dwie godziny drogi. Moja corka ma rok, chodzi, sama je czesc rzeczy, pomaga mi w tym co jest w stanie zrobic, rozumie wszystko co do niej mowie i potrafi zakomunikowac swoje potrzeby, pokazac gdzie ma poszczegolne czesci ciala, jako tako umyc zeby i czesac wlosy. Do… Czytaj więcej »

Anna Bartnik
Gość

Haha no właśnie, ale skoro kobiety chcą być jak mężczyźni….if you know what I mean :).

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

A to tak z przymrużeniem oka ;)

Asia
Gość
Asia

Ludzie, a w szczególności kobiety zawsze będą obgadywać i krytykować inne. No bo… jedna chodzi w dresach, nieumalowana i gustownie nieuczesana więc na bank o siebie nie dba, nie chce, nie potrafi i w ogóle jest daremna bo na piedestale stawia dzieci! A druga jest tak ładnie ubrana, z delikatnym makijażem, zrobionym manicurem i elegancko ułożonymi włosami, a przy tym jest po prostu piękna, więc na bank zaniedbuje dzieci, albo ma kogoś do pomocy (gosposię, babcię, sąsiadkę,….) i na dodatek jest płytka bo przykłada zbyt dużą uwagę do swego wizerunku zewnętrznego, a nie do……. hmmm no właśnie do czego?! Kobiety,… Czytaj więcej »

Magda Koziróg
Gość
Magda Koziróg

popieram, ja też mam dwójkę (5 lat i 2 miesiące) i też mam nóżki ogolone, paznokietki pomalowane i dwa tygodnie temu spędziłam u fryzjera 3 godziny, a potem imprezka i też karmię piersią , po prostu jak się chce to można zrobić wszystko :)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Kwestia dobrej organizacji i wszystko można :)

Magda
Gość
Magda

Popieram!!!! :) Jestem mamą dwóch szalonych chłopaków, sama ogarniam dom, robię dodatkowe kursy,żeby się rozwijać zawodowo,czasami popołudniami pracuję, kończyłam nawet studia będąc w ciąży, w przerwie wakacyjnej rodziłam i od jesieni juz byłam z powrotem na uczelni. Obroniłam się w dwójką dzieci, sama…bez niczyjej pomoc bo mąż akurat ciężko pracował i nie mógł mi tyle pomóc. I mimo wszystkich obowiązków znajduję min 2 razy w tygodniu czas na taką dłuuuuuugą kąpiel z leżeniem w wannie, z pianą i muzyką, paznokcie maluję min 2 razy w tygodniu, codziennie rano maluję się sama dla siebie, co 3 tygodnie chodzę do fryzjera, nóżki… Czytaj więcej »

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Brawo :) Kobietom powinno zazdrościć się wyglądu i rodzinki, a nie współczuć z tego powodu ;)

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja bym chyba umarła gdybym nie ogoliła tego i owego… Zarost zdecydowanie dla panów ;)

Olga Kłoda
Gość

Ja tez sobie nie wyobrazam pozostawienia wlosow ;) wole depilacje dluzej spokoj

Agnieszka Adam Kwiatkowscy
Gość

Ja latem to. czesto ale zima mi sie nie chce i raz w tyg

Ewelina Mąkosa-Salamon
Gość

ohyda- zero włosów poza tymi na głowie :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close