Kulinaria 18 maja 2013

Pesto z czosnku niedźwiedziego

Do dziś w ogrodzie moich rodziców jest kąt, który wiosną przyciąga piękną zielenią i kusi swym zapachem. Pamiętam, jak z moją mamą przed kolacją zrywałyśmy listki, a potem wspólnie przyrządzałyśmy sałatkę z listkami czosnku niedźwiedziego – aż mi ślinka cieknie na samo wspomnienie. Dziś kiedy czosnek jest dostępny także na naszym targu, lubię z niego przyrządzić nie tylko sałatkę, ale także naszym przysmakiem jest pesto i  masło czosnkowe.

Niedawno moja dobra znajoma podrzuciła mi przepis na czosnkowe pesto.

Składniki:

200 g listków czosnku niedźwiedziego
0,5l oleju rzepakowego
150-200 g pestek i orzechów – orzechy nerkowca, pestki dyni i słonecznika
100 g parmezanu

Przygotowanie:

Na czosnkowe pesto potrzebujecie ok. 200g czosnku niedźwiedziego – zwanego także dzikim czosnkiem, który należy dobrze opłukać, poucinać ogonki, następnie zmiksować z olejem rzepakowym – ok. 0,5 l – ale zacznijcie lepiej od mniejszej ilości.
Następnie trzeba zmielić w mikserze lub blenderze na miazgę pestki i orzeszki, całość przelać do misy, dodać i wymieszać łyżką parmezan, doprawić pieprzem i solą. Jeśli chcecie możecie też dodać czosnek (świeży lub w przyprawie).

Tak przyrządzone pesto może stać w lodowce nawet przez cały rok. Czosnek można kupić lub zebrać tylko w okresie marzec-maj, więc warto zrobić sobie na zapas. Jest idealne na świeżą bułeczkę, makaron, inwencja należy do was po prostu – niebo w gębie! I baaardzo zdrowe!

Dobra rada na koniec – na początek polecam wziąć trochę mniej oleju, dopiero potem w misie dolewać ewentualnie jeszcze trochę, kiedy całość nabierze nieco łagodniejszego smaku.

Smacznego!

pesto

Autorka przepisu i zdjęcia: Milena Hohdorf

 Źródło zdjęcia: Flickr

15
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Marta M. ŁysakowskaElzbieta Jankowska-KoszelaMilena KamińskaMaria CiahotnaW roli mamy - wrolimamy.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda Zielińska
Gość

uwielbiam :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja muszę dziś zebrać bo mi ucieknie. :)

Maria Ciahotna
Gość

my mamy zapasy czosnku niedźwiedziego od mamy, suszy i potem je kruszy, więc świetnie się nadają do wszelkich potraw, a pachną tak cudoooownie :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Jest także super dodatkiem do masła. Tylko wymieszać i już

Maria Ciahotna
Gość

spróbujemy jak rozpoczniemy sezon na grilla :) a jak się sprawdzi, to do codziennego użytku też może być :)

Milena Kamińska
Gość

Hmm kusicie mnie tym czosnkiem juz od dawna a ja nie wiem gdzie go zbierać

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Niestety w lesie zabronione. Ale czasem można znaleźć na targach :)

Marta M. Łysakowska
Gość

W ogóle nie znam tej rośliny, nie widziałam u siebie na bazarze, ale poszukam. Brzmi interesująco.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Czosnek niedźwiedzi jest genialny nie tylko do przetworów, ale także jako zamiennik zielonej sałaty. Pyszności można z nim zrobić :)

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Dziś byłam w lesie mam cały worek

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Teoretycznie nie wolno go zbierać w lesie bo jest to roślina pod ochroną. No ale u rodziców mamy przydomowy lasek a w nim pełno czosnku :)

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

No ja w naszym lesie u teściów

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Właściwie nawet nie trzeba do lasu wchodzić. Z roku na rok coraz więcej, a kolo domu nam sarenki zjadły ?

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość
Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Spróbuję i pesto, ja kroje i zasypuje solą morka, tez może stać w lodowce

Ciąża 16 maja 2013

Kinder niespodzianka

Zazwyczaj kobiety marzą o tym, aby ich życie potoczyło się zgodnie z założonym przez nie planem. W moim przypadku wyglądało to następująco – mieszkanie, samochód, małżeństwo i krótki czas oczekiwania na dziecko. Mój partner, a obecnie mąż, popierał moje dążenia, więc ze wspólnym widokiem na przyszłość również nie mieliśmy problemu. I tak, wszystko czego chcieliśmy, szybko stawało się rzeczywistością. Przy planowaniu malucha wyznaczyliśmy termin na rozpoczęcie starań, więc wiadome było, co po kolei.

Odstawiłam pigułki, umówiłam wizytę u ginekologa, gdzie wykonano potrzebne badania, zaopatrzyłam się w kwas foliowy i rozpoczęliśmy wesołe cztery miesiące dzikich harców ;) Poszczęściło nam się w święta, już po Sylwestrze czułam że coś jest inaczej – nigdy nie zapomnę tego zapachu whisky z cytryną, którą raczyli się chłopaki w Nowy Rok, czułam go aż z kuchni. W dniu oczekiwanej miesiączki 9 stycznia, zrobiłam test ciążowy, tak bardzo nie mogłam już wytrzymać z ciekawości! I wyszedł, ba, nawet nie jeden a trzy testy pozytywne. Zadzwoniłam do siostry bo, mimo iż miałam wszystko „czarno na białym” to i tak potrzebowałam potwierdzenia że dobrze widzę. Radość, radość i jeszcze raz radość.

A później USG, rosnący brzuch, problemy z utrzymaniem ciąży i strach przemieszany z radością i nadzieją, że MUSI być dobrze, bo My tu czekamy na małego Kluseczka. Ciążę udało mi się o cztery dni przenosić, poród trwał 18 godzin. Nigdy tego nie zapomnę…

W końcu urodził się duży i piękny, wyczekany. I wywrócił moje życie o 180 stopni, do tej pory zresztą tak jest, że czasem trudno jest się odnaleźć, gdzie jestem i co właściwie tu robię?! Mimo iż matką jestem całkiem przyzwoitą, jednak mój syn to czort niepokorny, więc stwierdziłam, że ja dziękuję za większą ilość dzieci. Nie bo nie.

Akurat zaczęłam przesypiać noce, opanowałam huragany histerii jakie fundował nam bardzo często młody, znalazłam wymarzoną pracę, wciągnęłam się w biegi długodystansowe i ukochałam sobie wizję modelu rodziny 2+1. Poza tym mam dopiero 30stkę , więc czas nie naglił. Cieszyłam się, mogąc realizować plan na dalszą część życia. Do czasu.

Skąd się biorą dzieci to ja doskonale wiem, ale kiedy zobaczyłam na teście ciążowym ponownie dwie czerwone kreski, nie mogłam zrozumieć jak to się mogło stać?! Jakie to jest zadziwiające – zaprawiona żona, matka, dostaje ataku histerii gdy pojawia się dziecko w perspektywie najbliższych 9 miesięcy. I ja tak właśnie się czułam, jedyne na co było mnie stać to łzy wściekłości i rozczarowania, bo nie tak miało być! Mój plan szlag trafia a ja nie mogę już nic. Nie macie pojęcia jakie myśli tłuką się po głowie, gdy kobieta patrzy na dwie kreski, których wcale nie chce i nie potrzebuje.

Tym razem nie dzwoniłam z wiadomością do najbliższych, cały czas liczyłam że miesiączka nadejdzie. Nadeszły za to intensywne plamienia i ból, nie było wyjścia, zgłosiłam się na izbę przyjęć w szpitalu, gdzie lekarz po USG rozwiał wszelkie nadzieje że to pomyłka. On mi gratulował 6 tygodniowej ciąży a mi leciały łzy – pewnie myślał że ze wzruszenia. Dostałam leki na podtrzymanie i nakaz odpoczywania.

Miałam czas aby wszystko przemyśleć, a czekała mnie jeszcze rozmowa z pracodawcą, do której nie miałam odwagi się zabrać i za każdym razem czułam, że na tym polu również zawiodłam. Chwała Bogu, że mam wokół siebie przyjaciół, którzy trzeźwo myślą i nie dali mi się nad sobą użalać, ani wykończyć się psychicznie. Rozmowa z dyrektorką zaskoczyła mnie pozytywnie. „Z dzieci należy się cieszyć” usłyszałam, „ciąża to nie problem”. Do dziś jestem w szoku, bo doświadczenie z poprzednim pracodawcą nauczyło mnie ostrożności i oczekiwania najgorszego. Czas pokaże jak to się potoczy, ale teraz jestem spokojna.

Wszystko znów się zmienia, ponownie przemeblujemy nie tylko mieszkanie, ale i nasze życie – na lepsze. Nie martwię się niczym na zapas, bo to nie ma sensu. Teraz skupiam się na ciąży i tych pozostałych 6 miesiącach które Matka Natura ofiarowuje mi aby cieszyć się z nienarodzonego dziecka. I to właśnie zamierzam robić, szczególnie że na kolejnych USG też pojawiły się łzy, ale wzruszenia, bo to niesamowite jest patrzeć na dziecko figlujące w brzuchu i czuć jego ruchy.

Tylko takich łez i takiej radości życzę wszystkim kobietom, niezależnie od tego czy na teście ciążowym objawi się obecność dziecka „planowanego” czy nieoczekiwanej „Kinder niespodzianki”.

Źródło zdjęcia: Flickr

27
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
katarzynagieracka
Gość
katarzynagieracka

Nasza kinderniespodzianka ma już 2 miesiące i jest kochany jak niewiemco ….a też miało być inaczej…Jak córa skończy 2 latka to zaczniemy starać sie o drugie …żeby młoda była wieksza, bardziej samodzielna,bez pampersów, a tu 1 października 2 urodziny córki ,a 27 października urodził sie synuś…i wiecie co …wcale nie żalujemy….niczego ,choć na początku ciąży nieraz ryczałam , jak to bedzie,jak damy rade , jak sie pomieścimy we czwòrkę…a teraz nie wyobrażam sobie życia bez naszych bąbelków kochanych.

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

To zupełnie tak jak u mnie, przy czym cichaczem już o trzecim bąblu myślę :) dzieci to fantastyczne dopełnienie szczęścia :)

Justyna
Gość
Justyna

swietny tekst :-) a dzieci czy planowane czy nie, zawsze sa te nasze, najwazniejsze, najkochansze :-) u mnie sytuacja troszke inna. Planowane wszystko. Slub, po 2 latach wynajmowanego mieszkania kupilismy swoj wlasny, wymarzony dom, i wraz z wreczeniem kluczy, ja wreczylam mezowi test ciazowy (pozytywny) :-) radosc, radosc i jeszcze raz radosc. ciaza idealna, zero jakichkolwiek problemow. nieztety… problemy pojawily sie przy porodzie. po 36 godzinach porodu zakonczonym kleszczowym, dostalam do rak piekna coreczke, niestety cieszylam sie nia przez kilka sekund. dostalam krwotoku, utrata przytomnosci i inne nieciekawe rzeczy. udalo sie opanowac, wybudzic mnie. powoli zaczelelo sie ukladac, przyszedl kolekny… Czytaj więcej »

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Oj, przeżycie nie do pozazdroszczenia, tym bardziej cieszę się że wszystko dobrze się skończyło :) wszystkiego dobrego!

Anna Haluszczak
Gość
Anna Haluszczak

gratuluję!!! :) Na pewno wszystko dobrze się potoczy :) Mój synek też nie do końca był planowany. I do dziś pamiętam minę mojego ginekologa, który powiedział mi o ciąży (test wyszedł mi negatywnie!). To wywróciło moje życie do góry nogami, bo dopiero co wróciłam do pracy po macierzyńskim ;) Bałam się, nie mogłam przyjąć do wiadomości, że znów będę miała dziecko. Nie chciałam zmian… Wczoraj moje małe szczęście skończyło 3 latka i nie wyobrażam sobie mieć tylko jednego dziecka :) Dwójka! To jest dopiero coś! Wiele dobrego Wam życzę – ciesz się tym pięknym czasem oczekiwania, a potem – wspaniałymi… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

Ja miałam inna sytuacje niż opisane, u mnie pierwsza ciąża była troszkę zaskoczeniem choć dziecko planowaliśmy, ale nie wiedzieliśmy że tak szybko nam „pójdzie”. po pierwszych staraniach okazało się że jest maleństwo w 6 miesiącu dowiediałam się że mam toksoplazmoze badanie było wykonane późno i dopiero po zmianie ginekologa, nie wiedzieliśmy co będzie czy dziecko będzie zdrowe na szczęście Nasza córeczka urodziła się 2 tygodnie przed terminem- czyli o czasie dostała 10pkt, ma toxo wrodzoną ale wszystkie badania wykluczyły małogłowie zwapnienia śródmózgowia, Majka ma w tym roku 5 lat 120cm wzrostu i jest wesołym przedszkolakiem. Natomiast drugą ciążę planowaliśmy byłam… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość

Ja przez 3 lata po ślubie nie mogłam zajść w ciążę. Nie spieszyło mi się, kończyłam jeszcze studia, potem pierwsza praca, potem zdecydowałam się na doktorat za granicą. W międzyczasie zapisałam się do lekarza, żeby zacząć coś robić, sprawdzać. Pierwszą ciążę poroniłam w 6 tyg. – nawet nie wiedziałam że jest i wtedy niestety trafiłam na nienajlepszego lekarza, który po prostu kazał czekać. Potem kolejny lekarz, inne badania i nic. W końcu trafiłam na dobrego naprotechnologa-ginekologa, wreszcie poczułam że ktoś się mną interesuje. W styczniu dostałam potwierdzenie że przyjęli mnie na doktorat (który miał się zacząć w sierpniu). Zaczęliśmy planować… Czytaj więcej »

Anna Rutkowska
Gość
Anna Rutkowska

ja jestem teraz na etapie. „nie chce drugiego” to tak jak Ty… :) do 30stki mi daleko. moze wtedy bede chciała. Ale jeszcze ponad 3 lata daje sobie przerwy moze potem mi sie zachce, narazie musze poszukac swojego miejsca na ziemi.

Karolina Zwierska
Gość

trzęsące się dłonie, uginające kolana, euforia, udało się!, przerażenie, dużo tego było :)

Ewa Gołębiewska
Gość

Ja tylko ostatnio byłam zaskoczona ciążą, może nie byłam w szoku ale martwiłam się bo wiedziałam że ciąża będzie zagrożona, że ze mną może być nie ciekawie a tu już dwie córki do wychowania… ale po kilku dniach mi przeszło, skoro jest dzieciątko to trzeba zrobić wszystko żeby było zdrowe i tyle. Teraz jestem w 28 tygodniu ciąży, łatwo nie było ale z każdym tygodniem ma większe szanse na przeżycie więc już jestem spokojniejsza :)

Żaneta Tumłowska
Gość

spokój :-) na biologii, wiedzy o rodzinie już w szkole podstawowej mówiono o konsekwencjach współżycia seksualnego, przywyklam do świadomości, że taka jest natura ludzka :-) Tys chyba wagarowala, albo zamiast tego chodziła na dodatkową historie ;-) hehe

Żaneta Tumłowska
Gość

drocze się Zaklina ;-)
a z tym zabezpieczaniem, to czasem lepiej nie, bo korzyści są niesamowite;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Jasna sprawa :D Najbardziej spektakularna korzyść, to widzieć siebie o 20 kg grubszą w trakcie, niż poza ciążami ;) a poważnie, dzieci to najlepsze co może się przydarzyć :) Bez dwóch zdań. Tylko czasem trzeba się z tym oswoić i do tego dojrzeć :)

Patrycja Żelisko
Gość

Płacz i niedowierzanie, że po trzech latach wreszcie się udało :)

Regina Adamiec Babula
Gość

U nas zakoczenia nie było ani za pierwszym razem ani za drugim ☺ mimo, że między chłopcami będzie mała różnica wieku (półtora roku) to była to nasza świadoma decyzja, choć zdarzyło mi się usłyszeć, że na pewno wpadliśmy

Irena Szkaradek
Gość

Przeogromna radość zarówna moja jak i męża, która towarzyszy nam cały czas a od narodzin naszej córeczki minęło ponad 6 lat :-D <3

Ania Czapka-Moraniec
Gość

ja iwedzialam ze jestem zanim test ciazowy cokolwiek zaczal pokazywac… musialam przy pierwszej ciazy zrobic az 5 zeby w koncu zobaczyc 2 kreski… przy drugiej 3… ;)

Benita Kiwior
Gość

Myśmy się starali o dziecko i musiałam się leczyć, żeby zajść w ciążę. A więc jak się dowiedziałam, że jestem to byłam rzeczywiście zdziwiona. Jednak moje zdziwienie się powiększyło, kiedy okazało się że to trojaczki. No i wtedy już ryczałam, tak się bałam. A teraz? Moje trojaki to kochane słodziaki.

Milena Kamińska
Gość

Ja zaplanowsłam i miałam, szoku nie było więc ale radości dużo

Kinga Walczak
Gość

w szoku była siostra bo zadzwoniłam do niej i powiedziała ze nie pożycze jej swojej kurtki zimowej z pierwszej ciąży bo bedzie mi potrzebna :) rodziłyśmy z niecałym miesiącem odstępu :)

Slotko
Gość
Slotko

Hahaha pamietam jak dzis..:) Na poczatku chcieliśmy miec dziecko dzoalalismy i dzialalismy i nic…testy negatywne w miedzy czasie stwierdziliśmy ze skpro chcemy zakladac rodzine to moze slub:) wiec zalatwiamy i nagle zaczal mnie tak wnerwiac zapach kielbasy w kazdej postaci ze szok…do tego Pani dr chciala mi dac antybiotyk ale stwierdzila ze najpierw mam zrobic test zeby byla pewnosc ze nie jestem…a tu bęc jedna krecha wuraźna a druga delikatna ledwo widoczna…zadzwonilam do kolezanki i jej mowie a Ona mi gratuluje…ja placze :D nie tak mialo byc… Pierwsze co to do partnera powiedzialam „ja Cię ku*** zabije” a ten mi… Czytaj więcej »

Ala Zielonka
Gość

Moja druga ciąża też była mega zaskoczeniem dla wszystkich, a chyba najbardziej dla mnie i mojego męża ;) dziś Adaśko ma 2.5 roku i to była najlepsza wpadka jaka mogła nam sie trafic <3

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Trzeci raz 35lat świat mi się zawalił w sekundzie….wpadka totalna, dzieci odchowane, kontrakt w pracy,sielanka…
A tu dup….dwie kreski…na ser mater…wyłam trzy dni, nie powiedziałam nikomu pojechałam na kontrakt za granicę, musiałam to przemyśleć,poukładać w głowie,w życiu,jak wróciłam powiedziałam mężowi. Ale się ze mnie śmiał „stara tupot małych stupek nas czeka”Trzeba wiedzę odświeżyć….jego słowa… O i to moje cudo ma 5 lat i jest wszystkim dla mnie. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Anna Grunt
Gość

jedna zaskoczenie bo nie planowałam i druga też że tak szybko się udało :)

Kulinaria 14 maja 2013

Ostatni mleczyk w sezonie, czyli miód z mlecza

Od kiedy pamiętam gotowanie, pieczenie, oraz eksperymentowanie w kuchni , było jednym z moich ulubionych zajęć. Dziś kiedy czuję, że nie mam już sił na nic, cudem odkrywam pokłady energii, gdy znajdę ciekawy przepis lub coś gdzieś podpatrzę. 

Odkąd zostałam mamą, czasem odbija mi na punkcie tego by nasze posiłki były nie tylko zdrowe, ale prosto z natury. Jednak w swoim eksperymentowaniu kulinarnym poszłam dalej. Dlaczego nie stworzyć własnej domowej apteki. Z dzieciństwa pamiętam jak zbieraliśmy kluczyki, mlecze i inne kwiaty, a to na herbatkę, a to na miód. Tym razem postawiłam na miód z mlecza. Dlaczego? Ponieważ kiedy dopadnie nas złośliwy kaszel lub ból gardła będzie jak znalazł, wystarczy dodać do herbatki, mleka lub po prostu zlizać go z łyżki.

Razem z Marcinkiem wybrałam się na spacer, hen daleko poza osiedla, na ogromną łąkę w lesie. Po drodze mijaliśmy miliony mleczy – jednak pobliże drogi i domów powstrzymało nas od ich zerwania. Brnęliśmy dalej i im bliżej naszej łąki, tym mniej mleczy. Myślałam, że nie uda nam się ich uzbierać. Jednak łąka nas nie zawiodła, była wręcz zasypana żółtym dywanem.

Podjęliśmy się razem zrywania –  na jeden przepis potrzeba ok. 300 kwiatków  mlecza bez łodyg. Po powrocie do domu, uzbierane kwiatki na chwilę zamoczyliśmy w dużej misce i odkrywaliśmy, jakie zwierzątka przyszły razem z nami. Wśród kwiatków mleczy znaleźliśmy: dwie mrówki, pająka kwietnika, ślimaka i malutkie chrząszcze – istna lekcja przyrody.

Składniki na własny miód z mleczy:

ok. 300 sztuk kwiatków mlecza
750 ml – 800 ml wody
2 średnie cytryny
8- 10 sztuk goździków
0,75 – 1 kg cukru

Przygotowanie:

Opłukane kwiatki, bez łodyg wrzucamy do garnka, zalewamy ¾ litra wodą i wstawiamy na gaz. Gdy zacznie się gotować, to zmniejszamy ogień i gotujemy przez ok. 20 min (ale nie więcej).

Później odsączamy kwiaty, wyciskamy z ich wywaru ile się da – potem możemy je spokojnie wyrzucić do kosza. Do wywaru dajemy 2 średnie cytryny – pokrojone w plasterki oraz ok. 0,5 kg cukru. Całość zagotowujemy i ponownie wsypujemy kolejne 0,5 kg cukru – choć na mój gust można go spokojnie dać mniej. Moja babcia dla smaku dodawała jeszcze goździki – ok. 8-10 szt.

Całość musimy gotować na małym ogniu przez około 1,5-2 godziny, później przekładamy do mniejszych słoików, zakręcamy i stawiamy do góry dnem, a jak ostygnie odkładamy w ciemnie miejsce.
Z naszych 300 kwiatków udało nam się pozyskać ok. 1 litr miodu. Polecam od razu umyć garnki, lub je wylizać :)

mlecze

15
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Wypijewska
Gość
Ania Wypijewska

Właśnie sie gotuje :)

Rachela
Gość
Rachela

niech idzie na zdrowie :)
Zachęcam też do syropu z sosny – idealny na problemy oddechowe :)

Milena Kamińska
Gość

I to musi bym mlecz majowy

Milena Kamińska
Gość

Robiłam wianek bukiet dla mamy ale i syropek

Monika Górny
Gość

Pewnie :))) i z pędów sosny ;)

Joanna Okońska
Gość

u nas mlecze przekwitły, ale miodek z mlecza zrobiony, chociaż kilka słoiczków :)

Kinga Schroeder
Gość

Robilam ;) super dziala na kaszel i bolace gardlo ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A jak stosujesz?

Ania Małecka
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl Ja zazwyczaj podaję synkowi 2-3 razy dziennie po 1- 2 łyżeczki. Zależy od stopnia zachorowalnosci ;) A jeśli widze, że coś go bierze to podaję przez kilka dni profilaktycznie :)

Kinga Schroeder
Gość

Dokładnie tak jak napisała Ania :)

Ania Małecka
Gość

Nam zostały dwa ostatnie słoiki, czekamy na wiosnę :)
(Najlepiej smakuje tuż po przygotowaniu, na ciepło…. Wylizujesz i wylizujesz… :) )

Milena Kamińska
Gość

Warto zrobić polecam

Barbara Ruszynska
Gość

moja mama kiedys robila, ja jakos nie mam cierpliwosci(jeszcze mam kilka słoiczków w rezerwie).Ale za to zeszlej wiosny syropu z sosenki naprodukowalam, na te mrozy do herbatki – pyszotka :D

uMamyiTaty.pl
Gość

http://umamyitaty.pl/syrop-z-mniszka-miod-z-mniszka/ Polecamy jak tylko mleczyki się pojawią. My go stosujemy przez zimę, jako pyszny dodatek do herbatki.

uMamyiTaty.pl
Gość

A bardzo też polecamy sok z kwiatów czarnego bzu… idealny na lato, jako lemoniada i w zimie do herbaty ;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close