Pan Jaromir i zagadka aniołów

autor: Daniel Napp
przekład: Joanna Borycka – Zakrzewska
ilustratorzy: Daniel Napp
wydanie: 1
format: 12.3×20.4
oprawa: twarda
stron: 140
cena: 27 zł

Pan Jaromir i zagadka aniołów to już trzecia część przygód o dwóch zaprzyjaźnionych detektywach, lorda Hubera i mówiącego jamnika, pana Jaromira. W pierwszej, jak i w drugiej  rozwiązanie zagadek okazało się dość skomplikowane i bardzo zaskakujące, a trzecia powieść z tej serii również nie rozczarowuje pod tym względem.

Dwaj zaprzyjaźnieni detektywi, otrzymują propozycję rozwiązania tajemniczej sprawy kradzieży w trzech różnych miejscach. Coś, co na pierwszy rzut oka nie ma ze sobą żadnego związku, okazuje się być szeroko zakrojoną intrygą, ukazującą spryt poszukiwanego złodzieja. Koło ratunkowe pozostawiane w miejscach kradzieży, to jedyny punkt zaczepienia dla utalentowanych detektywów. Kto ukradł te przedmioty, czy to była jedna, czy więcej osób? W jakim celu znikają rzeczy, które nie powinny być dla złodzieja szczególnie wartościowe?

W powieści pojawia się motyw chińskiej wazy, pasjonatów starych przedmiotów i dzieł sztuki, oraz wyjątkowego, bezcennego manuskryptu, schowanego w nietypowym miejscu. Podpowiem jeszcze, że postać wielkiego Leonardo da Vinci ma tu duże znaczenie, a kamienne skrzydło anioła, to nie jedynie zwykła ozdoba. Na szczęście duet sprytnych detektywów wie, w jaki sposób łączyć zdarzenia, a dzięki pomocy Ferdynanda i laski do zadań specjalnych, udaje się naszym bohaterom rozwikłać tę zagadkę.

Oczywiście nie będę zdradzała szczegółów, ponieważ chciałabym zaprosić Was do lektury, abyście sami łamali głowy nad zmieniającymi się faktami.

Pan Jaromir i zagadka aniołów, to książka, która prócz świetnie pomyślanej intrygi, prezentuje świat sztuki, przybliżając znane dzieła, czy dokonania mistrza da Vinci. Opis architektury Wenecji i Rzymu oddaje klimat tego miejsca, i pozwala jeszcze bardzie zagłębić się w ten tajemniczy świat, i stanowi dodatkowy atut zdobywania przez starsze dziecko ciekawej wiedzy.

Warto przeczytać tę książkę, podobnie jak jej poprzednie części, sprawi przyjemność i wciągnie w swój świat zarówno starsze dzieci, jak i ich rodziców.

Dziękuję wydawnictwu Bona za przekazanie książki do recenzji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Zobacz kolejny produkt z naszego katalogu

Piszczek osiołek – BabyOno

Produkty marki BabyOno zawitały w naszym domu już dużo wcześniej niż przesyłka kurierska z artykułami do testowania. Są to różne przedmioty z bogatej oferty jaką prezentuje firma – był to nie tylko nasz własny wybór, ale również najbliższych, którzy obdarowywali nasze dzieci prezentami. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy po otwarciu paczki, zobaczyłam piszczącą zabawkę osiołka –  kolegę dziewczynki szatynki, którą już mamy.

Zabawka ma podłużny kształt – u góry – z głową osiołka, na dole zakończony gryzaczkiem. Łączna jej długość to 27 cm. Nasz osiołek jest różowy – idealny dla dziewczynki, ale w ofercie dostępne są w wielu kolorach tęczy. Zabawka pokryta jest przyjemnym w dotyku misiem/pluszem o różnej strukturze, od gładkiej po chropowatą, co świetnie wpływa na rozwój zmysłu dotyku naszego maluszka. Uchwyt doskonale dopasowuje się zarówno do maleńkiej dłoni dziecka jak i dużej ręki rodzica. Na nim wyszyte są kółka i prostokąty wypełnione materiałem o różnej fakturze, które także wpływają na rozwój czuciowy dziecka. Głaszcząc uchwyt słyszymy szelest, a po ściśnięciu go dłonią słyszymy charakterystyczny „bip, bip”. Co ważne, uruchomienie piszczka, nie wymaga zbyt dużej siły i każdy niemowlak powinien sobie z tym poradzić. Piszczek włącza się również przy mocniejszym potrząsaniu i wydaje wtedy nieco inny odgłos. Głowa osiołka jest na tyle duża, że nie trafia w całości do buzi dziecka i tym samym nie stanowi żadnego zagrożenia. Nasz zwierzak posiada kolorowe uszy, które często są mokre, bo córcia uwielbia je „mamlać”.

W dolnej części uchwytu przyszyta jest metka producenta, która budzi zainteresowanie dziecka i równie często jak uszy osiołka ląduje w buzi. Zabawka zakończona jest przymocowanym za pomocą chropowatej tasiemki gryzakiem.  Plastikowy gryzaczek w kształcie kwiatka z wyciętym środkiem, dzięki czemu gryzak koi nie tylko ból związany z ząbkowaniem, ale również umożliwia ćwiczenie przez dziecko chwytania z wykorzystaniem kciuka. Gryzaczek posiada wypustki w kształcie kropek. Osobiście w czasie ząbkowania wybieramy gryzaki wodne, gdyż ten wydaje się być zbyt mało elastyczny, trochę za twardy, ale mimo tego potrafi zająć dziecko na dłużej.

Producent przeznaczył zabawkę dla dzieci w wieku 6 miesięcy i starszych. Moim zdaniem, piszczek może umilić czas naszym pociechom już znacznie wcześniej i w zależności od wieku, rozwijać na różne sposoby. Nawet trzylatek może pożyczyć zabawkę od młodszego rodzeństwa i wykorzystać ją jako pałeczki do grania na wymyślonej przez siebie perkusji.

W tego typu produktach BabyOno, które mamy w naszej kolekcji na metce producent zalecił przecierać zabawkę wilgotną szmatką – na szczęście przepis konserwacji uległ zmianie – osiołka można prać ręcznie w temperaturze 30 stopni. Nie wyobrażam sobie, nie prać czegoś co jest cały czas chwytane, ślinione i upada nie zawsze na czyste podłoże, dlatego my praliśmy ręcznie nasze zabawki już wcześniej, nawet w pralce w niskiej temperaturze i z zabawkami nic się nie stało. Gryzak myjemy mydłem i polewamy wrzątkiem – nie odbarwia się i nic się z nim nie dzieje.

Opakowanie, które towarzyszy zabawce jest  estetyczne i czytelne dla kupującego – wyraźnie  jest napisane do czego produkt służy,  jakie posiada funkcje i dla dzieci w jakim wieku jest przeznaczony. Instrukcja użytkowania jest jasno przedstawiona. Napisałam, że opakowanie towarzyszy zabawce, gdyż osiołek jest przymocowany za pomocą plastikowego zatrzasku do kartonika i brak jest opakowania samej zabawki – to duży minus. Piszczek który jest dotykany i testowany przez przypadkowych ludzi w sklepie lub zabawka, która spada i leży na marketowej podłodze nie spełnia higienicznych norm w przypadku niemowlaków –  szczęście, że można już zabawkę przed użyciem wyprać.

Córcia lubi bawić się ze swoim piszczkiem osiołkiem, a my lubimy go za to, że pomaga on nam w rozwoju naszej dziewczynki na wielu płaszczyznach.

Dziękuję firmie BabyOno za przekazanie zabawki do testów

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku