Rozwijamy odruchy malucha podczas zabawy


Wraz z narodzinami, nasz maluszek musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Miejsce przyjemnego i ciepłego brzucha mamy, zajął obcy świat – to niczym pobudka ze głębokiego snu. Zmiana ta wymaga przystosowania do nowych warunków, w których istotną rolę pełnią naturalne odruchy pomagające w jego rozwoju i dostosowaniu do nowej rzeczywistości. Sprawdźcie, jak możecie połączyć zabawę z korzyściami dla prawidłowego rozwoju dziecka.

Czym są odruchy noworodkowe

Badanie odruchów  u noworodków to jeden z pierwszych testów, który jest wykonywany tuż po narodzinach. Świadczy on o odpowiednim rozwoju dziecka i prawidłowym działaniu układu nerwowego. Odruchem noworodkowym jest na przykład zaciskanie przez malucha rączek, podczas podania mu kciuka. Po jakimś czasie odruchy te jednak zanikają, stając się świadomą reakcją.

Jednym z najwcześniej pojawiających się odruchów, którego rozwój możemy zaobserwować już w brzuchu mamy, jest odruch chwytny. Ciekawostką jest, że rozwija się on już w jedenastym tygodniu od zapłodnienia. Taki odruch powinien zanikać około szóstego miesiąca życia dziecka i powoli przeradzać się w świadomy chwyt za pomocą kciuka i palca wskazującego.

Odpowiedni rozwój odruchu chwytnego u dziecka możemy zaobserwować samodzielnie. Kiedy zauważycie, że z dnia na dzień dłonie maluszka się rozluźniają i nie są już tak ściśnięte jak tuż po porodzie, oznacza to, że noworodek prawidłowo się rozwija. W wieku 4-6 miesięcy maluszek bez problemu powinien zacząć sam chwytać zabawkę między kciuk, a palec wskazujący.

Jeżeli czas trwania odruchu chwytnego wydłuża się do 12 miesiąca życia, można uznać że dochodzi do pewnych nieprawidłowości. Przetrwanie odruchu może wiązać się z nieodpowiednim rozwojem układu nerwowego noworodka i spowodować utworzenie schematów, które będą dominować w późniejszym wieku. Oznacza to, że u kilkuletniego dziecka zostaną zachowane wzorce zachowań niemowlaka.

Nieprawidłowy rozwój odruchu chwytnego może mieć poważne konsekwencje. Dziecko może mieć osłabioną zręczność manualną,  czyli problemy z utrzymaniem flamastra czy kredki, co w konsekwencji będzie objawiało się niechęcią do rysowania. Poprzez słabą kontrolę mięśni mogą pojawić się problemy z mową, gdyż motoryka dziecka jest ściśle związana z jego rozwojem.

Zabawa z mamą

Poprzez wspólną zabawę, możemy pomóc naszemu dziecku w prawidłowym rozwoju odruchu chwytania. Do pierwszych ćwiczeń jeszcze nie potrzebujemy zabawek, ale odrobimy chęci i czasu.

Dotykanie własnego ciała

Poznawanie własnego ciała przez malucha to typowe ćwiczenie, które pomaga w rozwoju świadomego chwytania. Pokierujmy dłonie malucha na brzuszek czy nóżki, dziecko zacznie zauważać nasze ruchy, po czym będzie próbowało je naśladować.

Głaskanie stóp i rąk

Głaskanie powierzchni grzbietowych rąk i stóp niemowlaka jest zarówno przyjemne dla nas, jak i dla niego.  Dzieci mają bardzo dobrze wyczulony zmysł dotyku, dlatego poprzez takie zabawy stymulujemy ich układ nerwowy, co sprzyja prawidłowemu rozwojowi.

Zabawa „kosi-kosi”

„Kosi, kosi łapci, jedziemy do babci” to zabawa znana nam doskonale z dzieciństwa, ale pewnie nie każdy wie, że pomaga ona także rozwijać koordynacje ruchową dziecka. Podczas śpiewania piosenki złapmy za rączki maleństwa i zbliżajmy je do siebie.

Chodzenie boso

Należy pamiętać, że musimy obserwować nie tylko reakcję i pracę dłoni, ale także stóp. Chodzenie boso po zróżnicowanym terenie (piasek, dywan) pomoże w odpowiedniej pracy ciała. Złapmy dziecko za rączki i zabierzmy je na spacer.

Samodzielne chwytanie

Pozwólmy dziecku na samodzielne podtrzymywanie przedmiotów, np. butelek, przez co dziecko nauczy się jak ma prawidłowo trzymać rączki. Nie zabraniajmy maluchom także wyjmowania smoczka z buzi – jeżeli samo nie ma ochoty na ssanie, w żadnym wypadku go nie zmuszajmy. Takie sytuacje oznaczają, że dziecko zaczyna świadomie reagować na świat zewnętrzny.

Czym się bawić?

Maluszki są ciągłymi odkrywcami, więc na pewno zainteresują się zabawkami, które mają ciekawą formę, może to być choćby nietypowy kształt czy wykonanie zabawki  z niestandardowego tworzywa.

W rozwoju świadomego chwytania pomogą szczególnie te zabawki, które są większe od dłoni dziecka. Zbyt małych zabawek należy unikać nie tylko dlatego, że grożą one zadławieniem dziecka,  ale mogą też spowodować nasilenie się zaciskania, czyli odruchu chwytnego.

Przy wyborze odpowiedniej zabawki, warto kierować się opiniami innych mam, oraz producentów, którzy gwarantują, że dana zabawka będzie bezpieczna.

– Jedną z zabawek, która może rozwijać odruch chwytny u dziecka jest  Oball. To  bardzo lekka, okrągła piłeczka,  wykonana z bezpiecznego tworzywa. Dzięki dużym otworom jest łatwa do chwytania, a dzieci uczące się łapać przedmioty w rączki, będą miały większe poczucie sukcesu i wolę do dalszej zabawy. Niektóre z tych zabawek posiadają w środku kuleczki wypełnione kolorowymi koralikami, co może dodatkowo zachęcać dziecko do wyłapywania – mówi Marcin Domeracki, właściciel firmy DUMEL.

Kupując zabawki należy myśleć o bezpieczeństwie dziecka,  dlatego tak ważne są atesty i oznaczenia na opakowaniach. Najistotniejsza informacja to znak bezpieczeństwa CE, który świadczy o tym, że zabawka została wyprodukowana zgodnie z wymogami bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Kolejną, priorytetową informacją jest oznaczenie wieku dziecka, dla którego jest przeznaczona.

Zabawki dla niemowlaków nie powinny zawierać małych, łatwych do oderwania elementów, co może stwarzać ryzyko zadławienia się dziecka. Bardzo ważna jest także ich wytrzymałość.  Powinny być odporne na wszelkiego rodzaju uderzenia, nie mogą się łamać, kruszyć czy barwić. Wykonane z trwałych materiałów zapewniają bezpieczeństwo malucha.  Powinny być także łatwe do utrzymania w czystości. W tym okresie dziecko bardzo często wypuszcza je z rączek. Wykonane z nieodpowiednich materiałów mogą być siedliskiem bakterii. Istotną rolą jest także ich waga – im zabawka lżejsza, tym chętniej będzie bawiło się nią dziecko, które uczy się chwytać. Ciężką zabawką maluch może sobie nabić guza lub mieć problemy z jej utrzymaniem.

To, jakie zabawki oddacie do rąk swojego dziecka, zależy tylko od Was. Pamiętajcie, że warto czasem wydać kilka groszy więcej i mieć pewność, że zabawka jest bezpieczna.

odruchy

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Informacje prasowe
  Subscribe  
Powiadom o

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Naturalnie neutralnie


Wybierając poszczególne elementy wyposażenia wnętrz, warto mieć na uwadze to, by ostatecznie tworzyły spójną całość. O ile zasłony, dywan, czy nawet stół możemy w miarę łatwo wymienić, o tyle drzwi oraz podłogę montujemy na lata. Przy ich zakupie powinniśmy wziąć to pod uwagę, zwłaszcza jeśli lubimy częste metamorfozy.

Architekci wnętrz zgodnie podkreślają, że zarówno podłoga jak i drzwi to niezwykle istotne tło dla ostatecznego charakteru naszego wnętrza. W związku z tym, że raz wybrane, służą nam przez wiele lat i najprawdopodobniej będą świadkami rożnych pomysłów aranżacyjnych, warto dokładnie przemyśleć ich wybór.

Podłoga

Moda na wnętrze w jakimś określonym stylu przychodzi i odchodzi. Oczywiście są ludzie modoodporni, ale jednak większość z nas lubi od czasu do czasu zmienić coś w swoim otoczeniu. Dlatego zanim podejmiemy decyzję o zakupie podłogi w bardzo zdecydowanym kolorze, zastanówmy się kilka razy. Czy będzie ona równie dobrze prezentowała się, jeśli białe ściany zapragniemy przemalować na turkus, wściekły pomarańcz, czy choćby spokojny beż? Czy jeśli postanowimy zamienić naszą ultranowoczesną sofę na bardziej tradycyjną kanapę, a szklany stół, na ciężki, dębowy  to podłoga nie wniesie sprzeciwu? Aby za kilka lat nie żałować dokonanego wyboru, warto postawić na dębowe deski. Najlepiej prawdziwie drewniane, ale jeśli budżet na to nie pozwala, to albo w tańszej wersji deski trójwarstwowej, albo w formie laminowanych paneli. Choć rozwiązanie to wydaje się tradycyjne, dobrze koresponduje zarówno z klasycznymi jak i nowoczesnymi aranżacjami.

Drzwi

Podobną zasadą należy kierować się przy wyborze drzwi. Jeśli chcemy zostawić sobie otwartą furtkę w dokonywaniu aranżacyjnych rewolucji, postawmy na modele solidne, ale w miarę neutralne. Dobrym przykładem są drzwi z kolekcji Domino od Invado. Dostępne w wersji fornirowanej albo tańszej – okleinowanej, bez trudu wpasują się w budżet jaki planujemy przeznaczyć na wykańczanie domu. Kolekcję Domino tworzy aż jedenaście zróżnicowanych skrzydeł, od pełnych przez częściowo przeszklone, do takich, gdzie szyba stanowi dominujący element konstrukcji. Można więc idealnie dopasować je nie tylko do wyglądu, ale i przeznaczenia pokoju, w którym mają być zamontowane. Jednocześnie są na tyle neutralne, że nie determinują charakteru wnętrza. Jeśli chodzi o wybór koloru warto zastanowić się nad drzwiami w okleinie dębowej lub białymi. – W przypadku fornirowanych skrzydeł Domino szczególnie polecam dąb bielony, w okleinie eco – fornir ciekawie prezentuje się dąb eterno lub szary, w okleinie Enduro – dąb szlachetny, a w okleinie ryflowanej, czyli takiej, gdzie usłojenie jest wyczuwalne pod palcami – dąb verde – mówi Adam Hucz z Invado. W przypadku drzwi białych, ciekawą propozycją jest kolekcja drzwi Bianco, w której wszystkie modele dostępne są w tym kolorze. Alternatywą dla białych drzwi okleinowanych są drzwi malowane – matowe lub z połyskiem. Ich przewaga polega na tym, że jeśli mimo wszystko zamarzy nam się zmiana koloru, można je prostu przemalować.

Virgo_aranzacja_INVADO

Domino_aranzacja_INVADO  Portos_aranzacja_INVADO

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Informacje prasowe
  Subscribe  
Powiadom o

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Przypodłogowa kropka nad i


Jeszcze do niedawna kolor listwy dobierało się do koloru podłogi. Listwa miała spełniać swoje praktyczne zadania, ale nie bardzo rzucać się w oczy. Sytuacja powoli się zmienia. W domowych aranżacjach listwy zaczynają odgrywać  coraz ważniejszą rolę. Przestały być wąskie i nijakie. Mają swój charakter, który udziela się wnętrzu. 

Listwy to swoista kropka nad i –  mogą podkreślić styl wnętrza, wzmacniając aranżacyjny efekt, ale mogą też wszystko popsuć. Dlatego warto wybrać je z głową.

Od strony praktycznej

Miejsce, w którym podłoga styka się ze ścianą wymaga bardzo starannego wykończenia. Zwłaszcza jeśli posadzka ułożona jest w systemie pływającym. Listy zakrywają nierówności, skutecznie zasłaniając szczelinę dylatacyjną, dlatego wybór listwy w dużej mierze zdeterminowany jest jej szerokością. Listwy chronią też ściany przed uszkodzeniami. Odkurzając i myjąc podłogi łatwo o zabrudzenia i obicia, a listwy są dużo bardziej odporne niż farba czy tynk. Bez zastosowania listew przypodłogowych trudno, w sposób estetyczny, rozprowadzić kable. Dzięki nim uda się uniknąć przedłużaczy oraz metrów przewodów zaburzających estetykę wnętrza. Montaż listew, choć wymaga precyzji, można przeprowadzić samodzielnie na jeden z trzech sposobów – za pomocą kleju, wkrętów lub specjalnych klamer umożliwiających wielokrotny montaż i demontaż.

Mają swój styl

Poza znaczeniem praktycznym, nie do przecenienia jest ich rola designerska. W zależności od charakteru wnętrza i sposobu jego wykończenia mamy do wyboru listwy drewniane oraz okleinowane, dostępne w  kilkudziesięciu propozycjach kolorystycznych i różnych wysokościach. Projektanci coraz częściej wybierają listwy białe, które pasują do naturalnego drewna, paneli, ale też posadzki z gresu lub terrakoty. Wykonane na bazie płyty MDF lub z klejonki sosnowej zapewniają trwałość na lata. – W kolekcji białych listew Prestige znajduje się aż sześć różnych profili, nawiązujących zarówno do nowoczesnego, jak i klasycznego wzornictwa – tłumaczy Adam Hucz z Invado. – Wszystkie wykończone są białą okleiną przystosowaną do wielokrotnego malowania. Dzięki temu można je odświeżyć i zamalować ewentualne zabrudzenia. Listwy wykończeniowe z kolekcji Prestige dostępne są także w okleinach sztucznych typu: enduro, ryflowane, eco-fornir oraz w fornirze (materiał naturalny najlepiej oddający strukturę drewna).

Wysokość ma znaczenie

Listwy Prestige dostępne są w wysokościach od 60 do 110 mm. Najniższą z nich, P125, charakteryzuje prosta forma zwieńczona neutralną dekoracją. Płynne linie i łagodne kształty nadają listwie, a tym samym wnętrzom, w których jest zastosowana, swobody i lekkości. Model P124 to z kolei połączenie prostoty z wysmakowaną elegancją. Jej klasyczny kształt sprawia, że pasuje do różnych stylów i aranżacji. Najwyższa z listew Prestige, P127, stanowi kompromis między stylem klasycznym, a nowoczesnym. Pasuje zarówno do odważnych, minimalistycznych  aranżacji, jak i tych nieco bardziej tradycyjnych, stonowanych. Z kolei osiemdziesięciomilimetrowa P129 to pochwała minimalizmu. Geometryzujący kształt i brak zdobień czyni ją jedną z najbardziej neutralnych propozycji w kolekcji Prestige. Uniwersalizm rozwiązań reprezentuje także listwa P132. Subtelnie zaokrąglony profil i prostota formy sprawiają, że zawsze wygląda modnie. Do nowoczesnych stylizacji nawiązuje także listwa P130, która doskonale odnajduje się we wnętrzach urządzonych w duchu współczesnego designu.

listwa P124_Prestige_Invado

listwa P129_Prestige_Invado

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Informacje prasowe
  Subscribe  
Powiadom o

Sprawdź nasz kolejny artykuł

3,2,1…- przedszkole start


Pół roku temu hucznie otwierałaś szampana, bo Twoje dziecko cudem znalazło się na liście szczęściarzy, którym udało się dostać do przedszkola. Teraz, gdy zostało niespełna kilka dni do godziny zero, pełna niepokoju obgryzasz paznokcie… Jak to będzie? Czy sobie poradzi? A co, jeśli będzie płakało?

Nie zamierzam ściemniać – to nie będzie dla Ciebie łatwy okres. Twoje oczko w  głowie nagle trafi na obce terytorium, gdzie wszystko będzie dla niego nowe. I normalne jest, że  wszystko to, co nieznane budzi niepewność, obawy a nawet strach. A strach ma wielkie oczy! Masz prawo się martwić i przeżywać to wydarzenie. Będzie Ci raźniej z myślą, że każda z mam czuje podobnie?

Rok temu miałam to szczęście, że razem ze mną na tym samym etapie życia były jeszcze dwie moje koleżanki. Przekraczając próg przedszkola (gdy już wychodzi się lżejszym o bagaż w postaci dziecka) chwytałyśmy za telefon, by wyrzucić swoje emocje – nikt nie zrozumie lepiej, jak współtowarzysz niedoli – inna matka przedszkolaka.

Zbliżając się do pierwszej rocznicy tych ważnych przeżyć, postanowiłam zebrać kilka wg mnie ważnych wskazówek dla wszystkich debiutujących w roli mam przedszkolaczków.

1.         Nie koloruj ale i nie strasz!

Szczerze rozmawiaj z maluchem o przedszkolu. Nie przesadzaj w achach i ochach opowiadając, jak to będzie cudownie i doskonale. Dziecko musi być świadome, że zostanie tam bez Ciebie.

Ale niech nie przyplątają Ci się czasem na koniec języka groźby: „w przedszkolu wreszcie cię wychowają/ nauczą/ zajmą się tobą…”. Nie używaj też zwrotu „nie będzie tak źle”.

2.         Rytuały.

Już dla niemowlaka ważne są stałe zasady i rytm codziennych zdarzeń. Teraz przychodzi czas na duże zmiany w rozkładzie dnia. Do tego może pojawić się niepokój dziecka, że zostaje w przedszkolu samo i brak pewności, że ktoś po nie wróci.

Opowiadaj małemu o nowym planie dnia – co będzie się działo, kto odprowadzi je do przedszkola, kto i kiedy odbierze… Ja zrobiłam mojemu synowi plakat wycinając i naklejając z kolorowych gazet obrazki przedstawiające wszystko co się dzieje od rana do wieczora (pobudka, siku, mycie ząbków, ubieranie, spacer do przedszkola, rozbieranie w szatni itd.) – bardzo polecam.

3.         Podarujcie sobie czas.

Idąc do przedszkola obudźcie się wcześniej, by nie trzeba było wszystkiego robić w pośpiechu. Po co dodatkowe stresy z różnych błahych powodów: że nagle zaginęły w akcji skarpetki, że latorośl pobija rekord w długości jedzenia płatków, że na ulicy korki…

4.         Nie przedłużaj pożegnań.

Najprawdopodobniej najtrudniejszym momentem będzie rozstanie w szatni. Naprawdę ciężko jest wtedy odkleić się od dziecka, szczególnie jeśli i one wczepia się w mamę ze wszystkich swoich sił. Cokolwiek się wtedy dzieje – najlepiej zredukować te chwile do niezbędnego minimum – buziak, „kocham cię” i przekazanie pałeczki pani.

5.         Uwaga! Kryzys!

Często jest tak, że maluch na początku jest tak ciekawy nowych zabawek i odkrywania tego co nieznane, że  pierwsze dni radzi sobie o niebo lepiej od swojej mamy – biegnie z radością do dzieci, zapominając nawet o buziaku.  Dopiero po jakimś czasie odkrywa, że to nie jednorazowa przygoda, ale stały element jego nowego życia i wtedy pojawia się kryzys. Jest to trudne doświadczenie dla mamy, która zdążyła już się zacząć napawać szczęściem, że ma odważne i zaradne dziecko, a tu nagle ze spóźnionym zapłonem pojawiają się wszystkie przykre emocje Nie ma rady – trzeba przeczekać

6.         Kto i kiedy?

Powiedz dziecku kto i kiedy odbierze je z przedszkola. Nie zapomnij w wirze wydarzeń, że Twoja pociecha nie zna się na zegarku i używaj łatwych dla niej pojęć „po obiedzie”, „po podwieczorku”. Oczywiście dotrzymuj złożonych obietnic.

7.       Cierpliwość.

Wiem, że będziesz bardzo wszystkiego ciekawa, ale po powrocie z przedszkola odpuść sobie quiz „100 pytań do” i nie wypytuj o wszystko przedszkolaka. Maluch może być zmęczony ilością wrażeń i na pewno nie będzie pamiętał jaka była zupka. Jeśli będzie miał sam ochotę opowiadać, wtedy oczywiście zamień się w słuch.

8.       Uśmiech!

Zaprowadzaj i odbieraj dziecko z uśmiechem. Zrób wszystko by wprowadzić radosną atmosferę, a jest duża szansa, że zarazisz pozytywnym nastrojem malucha. Kto jak nie on doskonale wyczuwa Twój niepokój i przejmuje emocje.

Życzę Wam debiutantki – mamy przedszkolaków, aby Wasze niepokoje szybko zamieniły się w pełen entuzjazm i zadowolenie. Trzymam kciuki za maluchy, żeby szybko zaczęły czerpać radość z nowych przygód i wyzwań.

P.S. Mój syn (absolwent najmłodszej grupy) od tygodnia zamęcza mnie pytaniami, kiedy wreszcie  będzie mógł iść do przedszkola!

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

27
Dodaj komentarz

Basia Heppa-Chudy
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Milena Kamińska
Gość

Wszystko byłoby ok ale mąż zapomniał reczniczka i wywołało to płacz u corki ale malutki ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

No tak, takie drobiazgi mogą -niepotrzebnie- popsuć humorek.

Joanna Joanna
Gość

po remoncie za ponad milion zł przedszkole wygląda jak nowe…sama bym się tam chętnie pobawiła :D córka już od rana przebierała nogami i nie mogła się doczekać spotkania z koleżankami po wakacjach :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Super!

Agnieszka Parkitna-Wójcik
Gość

Dresowe i na gumce – najlepsze

Ewa Klepczarek
Gość

Na gumce, cienkie i krótki rękaw – w przedszkolach często jest po 25 stopni, a jak już sale wypełnia przedszkolaki to i duszno

Gosia Białowąs
Gość

Dresowe

Milena Kamińska
Gość

Nie tylko i wyłącznie w dresach na uroczystości dzinsy a na codzień dresiki, materiałowe nie krępujące ruchów. Osobiście nie lubie dzinsow jak tylko wracam do domu wskakuje w dresy.

Monika Patrycja
Gość

A ja sobie nie wyobrażam żeby mojemu dziecku było nie wygodnie w spodniach jeansowych tylko dlatego bo mi się podobają to ma je nosić. Unas tylko dresy! :))))

Julka Dydak
Gość

Dziewczyny dlaczego zakładacie że dziecku jest niewygodnie w dzinsach? Kupujcie w takim razie wygodne.

Julka Dydak
Gość

Monika Boroń, słusznie dziecko powinno mieć luźną odzież, bez względu na to czy to dres, jeans, sztruks czy getry

Jo Przybysz
Gość

U nas ciotki zawsze podkreslaja ze dresy sa najlepszym rozwiązaniem i w dodatki zeby sie nie wysilac w jakies super ciuchy bo dzieci na codziennych spacerach sie strasxnie szmodraja! I to fakt. Leon zawsze wraca wyczochrany ale szczesliwy. A zabawy jakie wymysla z kolegami najczesciej skutkuja btudnymi kolanami i butami

Kinga Turoń
Gość

Co prawda, to prawda. Przedszkole to nie rewia mody. Nawet Opiekunki podkreślają, że dziecku ma być wygodnie i dresy najlepsze.

Marta Wierzbicka
Gość

Nauczycielki.

Kinga Turoń
Gość

Przepraszam, racja. Panie w przedszkolu opiekują się naszymi dziećmi ale także je uczą i wychowują. Nie miałam zamiaru nikomu ubliżyć. Z drugiej strony, nie wszystkie Panie w przedszkolu to Nauczycielki, za to w „naszym” wszystkie opiekują się dziećmi bardzo troskliwie. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Moja starsza córka bardzo dobrze przedszkole wspomina, a młodsza już nie może się doczekać września po sierpniowej przerwie.

Aldona SG
Gość

Ogromna góra dresowych spodni i getry (dla dziewczynek).
Polecam sporą ilość bo dzieciaki dużo na kolanach chodzą, bawią się i szybko robią się dziury. Był moment, że już łaty naklejałam takie szaleństwo.
Jeansy syn ubierał okazyjnie jak była jakaś uroczystość. Ma być wygodnie, zwłaszcza idąc do toalety (jak wcześniej koleżanka napisała).

Aldona SG
Gość

Mogę też polecić aby kupić dziecku trampki z gómowym czubkiem bo całe materiałowe też szybko się wycierały (od chodzenia na kolanach) i dziecko miało palce na wierzchu.

Mo Ni Ka Dziubałka
Gość

Takie jakie dziecko lubi dresowe, dżinsowe lub sztruksowe. Moje dziecko lubi dresy, kolażanki lubi dżinsy. Każdy chodzi w tym co lubi

Ząbek Katrina
Gość

Dresowe i na gumce łatwiej gonią zbyt w toalecie jak ma samo sobie poradzić łatwiej mu będzie z gumka niż z guzikami jak wiadomo dzieci lecą na ostatnią chwilę do WC polecam dresy mimo wszystko dziecku wygodnie i zawsze luźno

Milena Kamińska
Gość

Tak zakladam bo dziecko mi to mowi poza tym wiem po sobie ;)

Margaretta Jańczak-Zarycka
Gość

Dresowe najwygodniejsze

Julka Dydak
Gość

Prowadząc dziecko do przedszkola, widzę jak są poubierane. Przeważnie w dżinsy, sztruksy czy getry, oczywiście w dress też. Co zauważyłam? Prawie wszytkie matki zakładają dzieciom zmienne ubranie i my też tak robimy. To bardzo fajne rozwiązanie.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close