Ryzyko infekcji intymnej – skalkuluj je!


Coraz więcej kobiet zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest zdrowie intymne i że ten kluczowy aspekt kobiecości wymaga wyjątkowej dbałości i troski. Czy wiemy jednak, że podstawowe zasady higieny to nie wszystko? Czy znamy czynniki, które zwiększają ryzyko infekcji? Czy wiemy, jak je oszacować?

Codzienna higiena to w dobie współczesności aspekt życia, o którym nie trzeba przypominać. Wagę czystości i odpowiedniej dbałości o higieniczny tryb życia docenia zdecydowana większość naszego społeczeństwa. Mycie rąk przed jedzeniem czy po skorzystaniu z toalety, szorowanie zębów po każdym posiłku, mydło w płynie na umywalce w łazience, a na wycieczce – nawilżające chusteczki. Coraz więcej osób rozumie też, że równie – a kto wie czy nie bardziej – wzmożonej pielęgnacji wymagają te najbardziej delikatne i wrażliwe części naszego organizmu – miejsca intymne. Nasza kobiecość potrzebuje kompleksowego podejścia, delikatnej pielęgnacji i systematycznej kontroli. Przede wszystkim jednak, wymaga wiedzy, która pozwoli uniknąć czynników dodatkowego ryzyka bądź – gdy ich uniknięcie okaże się niemożliwe – zastosowania właściwej profilaktyki. O tym, jakie czynniki zwiększają ryzyko infekcji intymnej, przypominają twórcy kampanii „Kobiecość niejedno ma imię”.

Mamusia pod podwójną kontrolą

W ciąży ryzyko infekcji intymnej występuje częściej niż zwykle. Działanie hormonów ciążowych powoduje zmianę odczynu pochwy z kwaśnego na zasadowy, a zasadowe pH tworzy idealne środowisko dla rozwoju chorobotwórczych bakterii. W tym okresie zwiększa się także ilość wydzieliny z pochwy, na bazie której może łatwo dojść do zakażenia. Z tego też względu, kobieta spodziewająca się dziecka powinna szczególnie zadbać o higienę miejsc intymnych. Nie można przecież zapominać, że chroni nie tylko siebie, ale i swoją pociechę.

Aktywnie – nie zawsze znaczy bezpiecznie

Warto zauważyć, że do rozwoju infekcji intymnych często dochodzi w miejscach, które odwiedzamy dlatego, że… chcemy dbać o swoje zdrowie. Basen, sauna, siłownia – miejsca te tworzą idealne warunki dla rozwoju różnego rodzaju wirusów, bakterii i grzybów. Mokre płytki, wilgotne ławki, zawilgocone ręczniki, nie do końca wysuszone stroje kąpielowe… Warto więc po powrocie z takich miejsc dokładnie umyć okolice intymne specjalnym żelem. Pamiętajmy też, że wzmożona aktywność fizyczna może skutkować spadkiem odporności, a to zwiększa podatność na infekcje – także te intymne. Zadbajmy więc o zdrową, odpowiednio zbilansowaną i urozmaiconą dietę.

Menopauza – pauza dla infekcji?

W okresie menopauzy w ekosystemie pochwy zmniejsza się liczba pałeczek kwasu mlekowego, co sprzyja mnożeniu się bakterii – pochwa staje się bardziej podatna na stany zapalne. Staje się też bardziej sucha, a niedostateczne nawilżenie powoduje, że podczas stosunków seksualnych powstają różnego rodzaju mikrouszkodzenia błony śluzowej. Warto więc w tym okresie przyłożyć jeszcze większą wagę do higieny intymnej. W aptece można dostać preparaty, które odbudowują właściwą florę bakteryjną pochwy, działają antyseptycznie i łagodzą podrażnienia.

Antykoncepcja – antyinfekcja?

Nic z tego. Antykoncepcja nie tylko przed infekcją intymną nie chroni, ale wręcz zwiększa jej ryzyko. Powoduje zmniejszenie liczby pałeczek kwasu mlekowego w pochwie, a co za tym idzie – wzrost odczynu pH. Dobre bakterie w tak małej ilości nie są w stanie kontrolować namnażania się liczby złych drobnoustrojów, a stąd – prosta już droga do infekcji intymnej. Zdrowiu intymnemu nie sprzyjają też nazbyt częste kontakty płciowe i ryzykowne zachowania seksualne, szczególnie – częste zmiany partnerów. Mogą skutkować powstawaniem podrażnień w okolicach pochwy i sromu. Zmniejszona wskutek tego odporność tkanek pochwy znacznie zwiększa ryzyko zakażenia. Prowadząc aktywne życie seksualne – szczególnie zadbajmy o higienę miejsc intymnych.

Antybiotyk – wróg dla zdrowia intymnego

Skutkiem ubocznym stosowania antybiotyków jest niszczenie fizjologicznej flory bakteryjnej. Z tego względu terapia antybiotykowa powinna być ostatecznością, której nie warto nadużywać. Jeżeli kuracja taka jest konieczna, warto podjąć działanie prewencyjne i zastosować tzw. probiotyki ginekologiczne, jak np. Lactovaginal – obecnie najchętniej wybierany probiotyk tego typu w Polsce. – Wspomniane preparaty zawierają pałeczki kwasu mlekowego i łagodzą naturalną mikroflorę pochwy. Mogą być stosowane jako lek, w celu przywrócenia i uzupełnienia prawidłowej flory układu moczowo-płciowego, ale także – z uwagi na brak skutków ubocznych – również wtedy, gdy zdrowie intymne nie szwankuje – zauważają twórcy kampanii „Kobiecość niejedno ma imię” (www.kobiecosc.info). Probiotyki uzupełniają bowiem niedobór kwasu mlekowego – substancji, która odpowiada za utrzymanie właściwego pH w pochwie oraz chronią przed infekcjami intymnymi wywołanymi nie tylko przez antybiotyki, ale wszystkie wspomniane wcześniej czynniki.

Ryzyko infekcji – skalkuluj je!

Zdrowie intymne to efekt świadomego podejścia do swojej kobiecości i przekonania o tym, że ta najdelikatniejsza i zarazem najważniejsza jej strona, wymaga szczególnej pielęgnacji i troski. Zanim więc zauważymy objawy, świadczące o tym, że nasze zdrowie intymne szwankuje sprawdźmy, czy jesteśmy w grupie szczególnie narażonej na tego typu infekcje.

Takie kompleksowe rozwiązanie proponują twórcy kampanii „Kobiecość niejedno ma imię”. Ich autorski kalkulator zachorowania na infekcję intymną (http://kobiecosc.info/kalkulator/kalkulator-ryzyka-zachorowania-na-chorobe-intymna/) pozwala na sprawdzenie, czy styl życia, jaki prowadzimy, zwiększa ryzyko infekcji. W jaki sposób? Wystarczy wypełnienie krótkiego quizu. – Warto pamiętać, że zwiększonej podatności na infekcje intymne często sprzyjają czynniki zupełnie od nas niezależne, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy. Kalkulator ryzyka infekcji intymnych pozwoli je zauważyć, a jeśli będzie taka konieczność – zastosować odpowiednią profilaktykę na etapie, kiedy możliwe będzie uniknięcie zachorowania – zauważają twórcy kampanii.

Należy pamiętać, że infekcje intymne zdarzają się przynajmniej raz w życiu niemal każdej kobiecie. Nie są jednak i nie powinny być powodem do wstydu!

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
Informacje prasowe
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jak po ciąży przywrócić ciału dawną świetność?


Oczekiwanie na narodziny dziecka jest przede wszystkim wielkim szczęściem dla przyszłej mamy. Jednak bez wątpienia ciąża wywiera także destrukcyjny wpływ na organizm kobiety. Z jednej strony zmiany hormonalne, z drugiej naturalny rozrost tkanek – w rezultacie kobieta po porodzie zostaje z bagażem nadmiaru skóry i  tkanki tłuszczowej, a czasem także rozstępów, cellulitu, blizn po cesarskim cięciu oraz przebarwień na twarzy. Jak w takiej sytuacji odzyskać dawną formę i pewność siebie?

Kobieta w czasie ciąży potrafi znieść wiele wyrzeczeń i przetrwać nawet największy dyskomfort, tłumacząc sobie to dobrem dziecka. W tym czasie kobiecie nie przeszkadza to, że na jej ciele pojawiła się dodatkowa warstwa tłuszczu, albo że skóra na brzuchu naciągnęła się do granic możliwości. Podejście to zmienia się wówczas, kiedy dziecko przychodzi na świat, a mankamenty ciała mimo to nie znikają. Nagle okazuje się, że figura nie jest już taka jak kiedyś, jakość i wygląd skóry też już nie są te same, a tu i ówdzie na ciele zaczyna coś nieestetycznie zwisać. Nic, więc dziwnego, że młode matki tak często cierpią na depresję poporodową. Aby zmienić swój stan psychiczny i wygląd fizyczny, kobiety po urodzeniu dziecka powinny jak najszybciej o siebie zadbać.

Nie każdy wie o tym, że już nawet w okresie karmienia piersią można poddawać się wielu zabiegom medycyny estetycznej, poprawiającym wygląd. Zupełnie bezpieczne są zabiegi działające miejscowo,  nie wywołujące ryzyka przeniknięcia substancji chemicznych do krwiobiegu. Są to wszelkiego rodzaju zabiegi laserowe, radiofrekwencja mikroigłowa, endermologia itp. Ostrożniej należy podejść do zabiegów powodujących wprowadzenie do organizmu różnego rodzaju preparatów. W czasie laktacji nie można stosować na przykład peelingów chemicznych, czy mezoterapii igłowej, ponieważ podane substancje mogą dostawać się do mleka matki.

Po porodzie najczęściej pojawiają się problemy w obszarze brzucha, a wśród nich przede wszystkim rozstępy, nadmiar tkanki tłuszczowej i obwisła skóra. Równie często młode mamy skarżą się na cellulit.

Problem nr 1 – rozstępy

W leczeniu rozstępów zasada jest prosta – na pojawiające się prążki najlepiej reagować jak najwcześniej. Na świeże rozstępy można zadziałać już ok. szóstego tygodnia po porodzie. Według doktora Marka Wasiluka z warszawskiej kliniki Triclinium, najlepszymi metodami niwelującymi ten problem są laser frakcyjny, frakcyjna radiofrekwencja mikroigłowa oraz laser bromkowo-miedziowy. „Światło lasera wnikając w głąb skóry stymuluje procesy naprawcze, które powodują tworzenie się nowego kolagenu i zaleczanie świeżych rozstępów. Zabieg laserem jest bezpieczny i nie wymaga długiego gojenia. Ponieważ rozstępy to ubytki w głębokich warstwach skóry, a laser frakcyjny dociera jedynie na głębokość 1,5 milimetra, to czasem jego działanie może być niewystarczające. Na szczęście jest jeszcze inna, zupełnie nowa metoda – frakcyjna radiofrekwencja mikroigłowa. To zabieg, który polega na jednoczesnym nakłuwaniu i podgrzewaniu skóry głowicą wyposażoną w 25 mikroigieł pozwalających wniknąć w skórę bardzo głęboko, bo aż do 3,5 milimetrów. Takie podgrzewanie i nakłuwanie silnie stymuluje fibroblasty do produkcji nowej elastyny i kolagenu. Włókna skręcają się i zagęszczają, powstają też między nimi nowe wiązania. W ten sposób głęboko umiejscowione rozstępy na nowo zaczynają się zapełniać i w rezultacie zanikać. Natomiast laser bromkowo-miedziowy skutecznie niweluje sinoczerwony kolor w obrębie świeżych rozstępów”.

Problem nr 2 – obwisła skóra

Warto wiedzieć, że RF mikroigłowa powoduje również napinanie skóry, a więc w pewnym stopniu pozwala usunąć wiotkość brzucha po porodzie. Jest to idealne rozwiązanie dla kobiet z rozstępami i nadmiarem skóry na brzuchu, ponieważ w ramach jednego rodzaju terapii można poprawić dwa problemy estetyczne. Jeśli jednak skóra w tym obszarze jest bardzo naciągnięta, tego typu zabieg z pewnością nie wystarczy i konieczny może być zabieg chirurgiczny. Nie można również zapomnieć o mięśniu prostym brzucha, który po porodzie jest zazwyczaj wiotki. Aby poprawić jego napięcie warto poddać się elektrostymulacji lub też masażom wykorzystującym podciśnienie. Dobrym przykładem może być tutaj endermologia, której podstawowym zadaniem jest właśnie modelowanie ciała. Pomóc mogą również regularnie wykonywane „brzuszki”.

Problem nr 3 – nadmiar tkanki tłuszczowej

Endermologia, wspomagana laserem biostymulującym i radiofrekwencją, może również wspomóc spalanie tkanki tłuszczowej, jednak pod warunkiem, że w czasie korzystania z zabiegów pacjentka będzie zachowywać prawidłową dietę oraz będzie ćwiczyć. Alternatywą dla tradycyjnych form zrzucania zbędnych kilogramów są zabiegi medycyny estetycznej, takie jak kriolipoliza oraz zimny laser (laserowa lipoliza). Kriolipoliza jest bezinwazyjną metodą usuwania tkanki tłuszczowej, która niszczy komórki tłuszczowe poprzez ich wyziębienie.

Według doktora Marka Wasiluka metoda ta jest prosta i bezpieczna. „Zabieg wykorzystuje fakt, że komórki tłuszczowe są bardziej wrażliwe na zimno, niż inne komórki, z których zbudowany jest nasz organizm (np. komórki skóry, czy nerwów). Poddane stresowi w postaci zamrażania, ulegają apoptozie, czyli obumarciu”.

Kriolipolizę wykonuje się za pomocą specjalnego urządzenia, które zasysa fałd skórny z tkanką tłuszczową. Następnie zassana tkanka jest schładzana i utrzymywana w takim stanie przez kilkadziesiąt minut. Mówiąc obrazowo maszyna działa jak połączenie odkurzacza z zamrażarką. Po zdjęciu aplikatora skóra przez kilkadziesiąt minut wygląda, jak wyjęta z zamrażarki. Schładzane miejsce przez pewien czas może być również mniej wrażliwe na dotyk. Jednak pomimo tych kilku niedogodności metoda jest często stosowana, ponieważ daje bardzo dobre efekty. Po jednym zabiegu tkanka tłuszczowa jest zredukowana od 20 do 30 procent. Efekt jest w pełni widoczny po pewnym czasie, ponieważ komórki tłuszczowe obumierają stopniowo.

Doktor Marek Wasiluk twierdzi, że jest to zabieg doskonały dla kobiet po ciąży. „Kriolipoliza idealnie sprawdza się w przypadku osób z otyłością miejscową, to znaczy takich które posiadają np. „oponki” na brzuchu i „boczki”, a z takimi problemami borykają się najczęściej świeżo upieczone mamy”.

Zimny laser działa inaczej o kriolipolizy – nie zabija komórek tłuszczowych, a jedynie zmniejsza ich objętość. Ta metoda jest więc nieco mniej inwazyjna, dlatego trzeba ją częściej powtarzać. Należy  podkreślić, że to od pacjentki zależy co ostatecznie stanie się z uwolnionym tłuszczem czy – zostanie spalony w trakcie ćwiczeń, czy też ponownie wbuduje się w komórki tłuszczowe.

Problem nr 4 – cellulit

Cellulit, czyli tzw. pomarańczowa skórka, to problem, który także jest związany z tkanką tłuszczową, ale nie jest on efektem jej namiaru, tylko niewłaściwej struktury związanej z zaburzeniami krążenia, zmianami hormonalnymi i innymi czynnikami. W ten sposób na ciele, zwłaszcza w okolicach ud, bioder i pośladków, powstają nierówności lub grudki. Aby doprowadzić skórę do normalnego stanu, należy poprawić w niej mikrokrążenie. W tym celu medycyna estetyczna stosuje różne metody. Między innymi ,podobnie jak w przypadku wiotkości skóry, pomóc mogą masaże, w tym endermologia. Można ją połączyć z zabiegami zimnym laserem i radifrekwencją. Poza tym dobrze jest robić drenaż limfatyczny, a także stosować kraboksyterapię. Ta ostatnia polega na podskórnym podawaniu odpowiednich dawek dwutlenku węgla, który naturalnie występuje w naszym organizmie. Wprowadzony dwutlenek węgla wpływa przede wszystkim na rozszerzenie naczyń krwionośnych zwiększając ukrwienie tkanek, a tym samym ich utlenowanie. Zwiększony przepływ krwi prowadzi do przywrócenia prawidłowej struktury tkance tłuszczowej.

Problem nr 5 – przebarwienia

Innym problemem ponad połowy młodych mam są przebarwienia na twarzy. Podczas ciąży znacząco zmienia się gospodarka hormonalna organizmu kobiety, co przyczynia się do powstawania tego typu zmian. Plamy pigmentacyjne nie są groźne, ale ze względu na swoje położenie (zazwyczaj twarz) i rozległość mogą być szpecące.

Za najskuteczniejszą, najtrwalszą i najbezpieczniejszą metodę usuwania przebarwień uznawany jest laser. Jego działanie polega na emisji fali świetlnej o odpowiednio dobranej długości, której energia jest pochłaniana przez przebarwione fragmenty skóry. W ten sposób rozgrzewa je i uszkadza Tak potraktowane melanocyty są następnie wydalane z organizmu. W pierwszych dniach po zabiegu przebarwienie staje się coraz ciemniejsze, a po upływie około dwóch tygodni plama znika na dobre. W czasie ciąży zazwyczaj powstają najcięższe postacie przebarwień, do których należy ostuda.

Na tego typu, rozległe i trudne do usunięcia przypadki dr Marek Wasiluk poleca laser bromkowo-miedziowy. „Przełomowość lasera bromkowo-miedziowego polega między innymi na tym, że w jednym pulsie aplikuje dwie długości fal, podczas gdy tradycyjne lasery emitują wiązkę o jednej długości. Nowa technika sprawia, że pod względem skuteczności laser bromkowo-miedziowy wyprzedza inne rozwiązania o lata świetlne”.

Problem nr 6 – blizna po cesarskim cięciu

Blizna po cesarce też nie musi być problemem. Dawniej tego typu „pamiątka” ozdabiała wzdłuż cały brzuch, dziś cięcie robi się poziomo na granicy owłosienia łonowego, a lekarze przykładają o wiele więcej uwagi i staranności temu, w jaki sposób zakładają szwy, dzięki czemu blizna jest prawie niewidoczna. Jeśli jednak kobieta i tak czuje dyskomfort spowodowany śladem po cesarce, istnieje sposób, żeby temu zaradzić. Najważniejsza jest odpowiednia profilaktyka i dbanie o ranę. Zaraz po porodzie można zacząć stosować silikonowe plastry żelowe, które naklejone na cięcie nie dopuszczają do rozwoju blizny przerostowej. Jeśli tego typu zabezpieczenia nie zostały zastosowane i blizna przerostowa zdążyła już powstać, dobrze jest zastosować laser bromkowo-miedziowy, którego działanie spowoduje jednocześnie spłaszczenie i zblednięcie blizny, a następnie laser frakcyjny, który odbuduje powstałe w skórze braki, dzięki czemu wyrówna jej strukturę.

Po porodzie może pojawić się znacznie więcej problemów natury estetycznej, z którymi muszą zmagać się kobiety. Opadnięte piersi i blizny w okolicach krocza to tylko przykładowe tematy, które nie zostały poruszone. Z tak dużą ilością dolegliwości młoda mama na pewno nie poradzi sobie z dnia na dzień, ale jednak dobre nastawienie, mobilizacja oraz wybieranie odpowiednich zabiegów medycyny estetycznej, na pewno pomogą jej w końcu uporać się z defektami własnego ciała.
 —————————

Informacje o ekspercie:

Dr Marek Wasiluk – lekarz medycyny estetycznej, lekarz stomatolog, audytor standardów ISO. Specjalista w dziedzinie laseroterapii. Jako pierwszy w Polsce wprowadził do praktyki wykonywanie zabiegów estetycznych nowej generacji laserem frakcyjnym CO2 More-Xel scanning, nowatorskie protokoły zabiegowe laserem bromkowo-miedziowym oraz urządzeniem frakcyjnej RF mikroigłowej Secret. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging. Brał udział w opracowywaniu przez Towarzystwo programu certyfikacji lekarzy medycyny estetycznej. Od 2008 roku współpracuje z Centrum Kształcenia Podyplomowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego będąc wykładowcą na podyplomowych studiach. Jest współwłaścicielem warszawskiej Kliniki Zdrowia Triclinium, która powstała z chęci stworzenia miejsca zajmującego się kompleksowo problemami estetycznymi. Jest też autorem eksperckiego bloga „Medycyna estetyczna bez tajemnic”  –  www.marekwasiluk.pl

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
Informacje prasowe
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Play-Doh – obrazki dla małych – Nowość wydawnictwa Egmont Polska


Egmont Polska przedstawia najmłodszym serię książek Play-Doh. Nowy cykl w skład którego wchodzą książeczki do kolorowania, książki kartonowe, karty, zeszyty z naklejkami, czy książki kreatywne z dołączoną ciastoliną to propozycja dobrej i bezpiecznej zabawy. Książki z tęczowym światem Play-Doh w tle skierowane są już do dwulatków.

 koloruje dom_ostateczna koloruje zwierzeta_ostateczna PlayDoh_Zabawki_okl_small

Urocze ciastolinowe figurki Play-Doh to prawdziwa inspiracja dla dziecka. Pobudzają wyobraźnię i zachęcają do zabawy w kolorowanie, które nie tylko sprawia wielką przyjemność, lecz także rozwija zdolności manualne i kreatywne myślenie.

 

Pierwsze tytuły w serii, książeczki Play-Doh. Obrazki dla małych. Koloruję… to doskonały sposób na wesołe i edukacyjne spędzenie czasu w tęczowym świecie Play-Doh. Książeczki to nie tylko kolorowanki, to także doskonałe inspiracje do zabawy ciastoliną Play-Doh. Dzieci na podstawie realistycznych ilustracji mogą stworzyć swoje postacie, przedmioty, zwierzęta i mnóstwo innych ciekawych propozycji. A wszystkie te dzieci, którym nie wystarcza kolorowanie i lubią prace ręczne, wyraźne czarne linie konturowe pozwolą na wyklejenie ciastoliną zaproponowanych rysunków, wśród których m.in. zwierzęta, owoce, zabawki, czy przedmioty znane milusińskim z ich własnego domu. W ten sposób dziecko będzie miało okazję rozwijać również koordynację wzrokowo-ruchową. Radość tworzenia z ciastoliną, baw się razem z dzieckiem.

 

W serii Play-Doh ukazały się:

  • Obrazki dla małych, Koloruję…:
    • Zabawki
    • Dom
    • Zwierzęta
    • Owoce

Wkrótce w cyklu Play-Doh pojawią się jeszcze:

  • Obrazki dla małych:
    • Zabawki
    • Dom
    • Zwierzęta
    • Owoce i warzywa
  • Wesołe obrazki, wesołe zgadywanki
  • Karty – Zapamiętuję słowa (2 tytuły)
  • Karty – Rozpoznaję słowa (2 tytuły)
  • Play-Doh Akademia Kreatywności wraz z ciastoliną (2 tytuły) 

Poniższy tekst jest informacją prasową przesłana nam przez zaprzyjaźnione serwisy. Żadna z naszych redaktorek nie jest autorką poniższego tesktu i nie odpowiadamy za zamieszczone treści. Jednakże dokładamy wszelkich starań, aby przedstawione informacje były zgodne z polityką oraz tematyką naszego serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
Informacje prasowe
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Sprawdź nasz kolejny artykuł

[Wpis konkursowy] I’m a mum and these are my choise notes…


Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest  promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Joanna P.
Blog: I’m a mum and these are my choise notes…

„And the Mamoscar goes to…”

Wieczorne wydanie serwisu informacyjnego: „Tak, proszę państwa. To właśnie ten wieczór. To już dziś doroczna uroczysta gala wręczenia Mamoscarów. Nominowane Mamy wyglądają dziś na czerwonym dywanie cudownie – te suknie, piękne fryzury, makijaże… Śliczne mamy w naszym kraju Mamy! Już za chwilę, już za moment okaże się w czyje ręce trafi Mamoscar za pierwszoplanową rolę w pełnometrażowym filmie «Mama każdego dnia». Nominowane Mamy czekają w napięciu. Na twarzach widać pewne zniecierpliwienie. I oto słynne: „And the Mamoscar goes to…”.

Hmmm… Chyba tak właśnie wyglądałby informacyjny news dotyczący gali rozdania Mamoscarów, gdyby takie nagrody istniały… <uśmiech>. Ale choć statuetek dla mam się jako takich nie wręcza, to nie zmienia to faktu, iż każda mama żyje na co dzień swą szczególną rolą – jak wspomniano pierwszoplanową i to w pełnometrażowym filmie jakim jest Życie. Wiele mam traktuje tę rolę jako najważniejszą do spełnienia czy – używając wywołanego już do tablicy języka filmowego – zagrania. Wkładają w nią swoje serce, energię, fantazję – wszystko po to, aby cieszyć serca tych, których pokochały wyjątkowo. W tym sensie każda mama zasługiwałaby na swój wyjątkowy wieczór gali rozdania nagród, wieczór, w czasie którego po czerwonym dywanie, piękna i promieniejąca, zmierzałaby odebrać nagrodę za to, jak wspaniałą jest mamą. Po słynnej frazie „And the Mamoscar goes to…” każda mama powinna usłyszeć właśnie swoje imię i ucieszyć się sobą, uświadomić sobie, że jest kochana, podziwiana i niezastąpiona dla tych, którzy kochają ją z całego serca za to, że jest i jaka jest. Powinna mieć chwilę, by wyjść na środek sceny, by oczy wszystkich były utkwione właśnie w niej, by móc wygłosić słowo od siebie – słowo refleksji, podziękowania, tego, co chce powiedzieć innym, co chce przekazać bądź czym obdarować…

Taki wieczór nagradzający rolę życia – czyli bycia mamą – przypomina bowiem o drugim znaczeniu słowa „rola”. Bowiem tak, jak aktor wkłada w swą rolę (kwestię) – rolę (niemalże w znaczeniu rolniczym – ponieważ trud jaki wkłada w to, by odegrać ją całym sobą przypomina trud rolniczej orki), tak każda mama wie, że rola mamy, to też niemalże uprawna rola życia, która wiąże się z wysiłkiem, zmaganiami, cierpliwością, zmęczeniem i oczekiwaniem na owoce swej pracy.

Wydaje się, że te dwa znaczenia czy odcienie słowa „rola” – „rola mamy”, choć na pozór odległe, tak naprawdę łączą się w przedziwnej harmonii. Bowiem nie ma roli bez roli, nie ma Mamoscara bez trudu i wysiłku, ale też nie ma wysiłku, który w życiu mamy prędzej czy później nie zostanie nagrodzony. Nagrodą – choćby małą, ale dla mamy wielką – jest dziecko, jego szczery uśmiech, wdzięczne przytulenie, spojrzenie w oczy, a w końcu bezgraniczne zaufanie. Jest nią też miłość tej drugiej osoby. Oby tych słodkich chwil w życiu mam było jak najwięcej. Oby one dawały nam wciąż nowe siły do jak najpiękniejszego grania pierwszoplanowej roli mamy. Ach… no i aby nie brakowało chwil, gdy mama choć przez krótką chwilę dostanie też Mamoscara za rolę drugoplanową – wszak nawet najlepsza mama powinna móc na drugim planie odpocząć, mieć czas dla siebie, poleniuchować, pójść na spacer, do kosmetyczki, na zakupy. Po prostu być „dla siebie”, aby potem być także bardziej „dla innych”.

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Subscribe
Powiadom o
Wpis Gościnny
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia B.
Kasia B.
9 lat temu

świetny tekst :) pozdrawiam!

Guest
Guest
9 lat temu

dziękuję

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close