Emocje 25 kwietnia 2016

Siostrzana więź – jaka ona jest?

Mam blisko trzydziestoletnie doświadczenie w byciu siostrą. Nie wyobrażam sobie nie być w tej roli, mimo że bywało różnie. Jedna odważna, temperamentna, asertywna i umiejąca postawić na swoim, druga zaś niepewna, nieśmiała, wręcz płaczliwa i bardzo spokojna. Jak tym dwóm charakterom żyło się pod jednym dachem?

Kiedy przyszłyśmy na świat (dla tych którzy nie pamiętają: miałam bliźniaczkę, niestety los dość szybko zadecydował by patrzyła teraz na nas z góry), moja siostra miała niespełna dwa lata. Już wtedy nieco pokrzyżowałyśmy jej plany – dwa małe płaczące bobasy, które odciągały uwagę rodziców. Szybko zorientowałam się, że opłaca się być dzidziusiem. Oczywiście sama tego nie pamiętam, ale krąży kilka zabawnych anegdot z tego okresu. Właściwie tylko one nam zostały. Nie mam pamiątek z okresu wczesnego dzieciństwa, a w albumie jest może dziesięć naszych zdjęć. Bardzo żałuję, że nie udało się odnaleźć klisz na których byłyśmy jeszcze we trzy i teraz mogę polegać jedynie na opowieściach i kilku odbitkach. Trudno, nie da się cofnąć czasu, a gdyby się dało to nie o klisze bym walczyła.

Za to zdecydowanie wyraźniej pamiętam dzień 13 lutego, kiedy na świat przyszedł nasz brat. Obie skakałyśmy z radości trzymając się za ręce. Jeden telefon, który wyrwał nas z kłótni, bo w końcu cóż innego mogły robić we wtorkowe popołudnie dziewięcio i jedenastolatka? Tak, na chwilę udało nam się znaleźć wspólny język. Chwila, jak to chwila – trwała krótko, a mama podejmowała różne próby pojednania. Jednym z pomysłów były wspólne zdjęcia. Efekt – dwie naburmuszone dziewczyny między którymi na huśtawce uśmiechał się niemowlak. Mimo wszystko lubię to zdjęcie :)

Mijały lata na zabawach i kłótniach, aż w końcu pojawił się bunt. Przez pewien okres trochę się oddaliłyśmy – dwa lata to była spora przepaść emocjonalna, a i potrzeby zdawały się być inne. Jedna „dorosła”, ze swoimi tajemnicami, a druga „małolata”, która ze złośliwością korzystała ze wspólnego pokoju, kiedy tamta przyprowadzała swojego chłopaka. Ja, zapatrzona w starszą siostrę nigdy nie przyznawałam się, że mi imponuje, a jej zdanie było ważniejsze od tego co mają do powiedzenia rodzice.

Odkąd mamy własne dzieci, jesteśmy bardziej zżyte – no bo na kogo można liczyć jak nie na siostrę? Kiedy na świat przyszła moja córka nie wyobrażałam sobie, żeby to nie siostra została jej matką chrzestną. Bardzo się cieszę, że ja mogę pełnić taką samą rolę w życiu jej córki. Mimo że dalej nasze charaktery są bardzo różne znajdujemy wspólny język, do tego obie uwielbiamy zdjęcia! Przynajmniej raz w roku robimy wspólne, pamiątkowe sesje zdjęciowe. W domu, na spacerze, w studio… Nie ma nic piękniejszego jak uchwycenie nie tylko naszej więzi, ale przede wszystkim wzajemnej miłości naszych dzieci, a do tego jest to świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu. Skąd ta miłość do fotografii? Może nauczone doświadczeniem, z obawy o utratę części wspomnień tak bardzo zależy nam na pełnych albumach? Choć właściwie zdjęcia w naszych domach pojawiają się w różnych formach: w ramkach, na fotoobrazach, magnesach na lodówkę i fotoksiążkach. Te ostatnie to zdecydowanie najpiękniejsze, pełne wzruszeń, szczęścia i niezapomnianych chwil książki jakie mam w domu! Zresztą zobaczcie sami :) Fotoksiążka Printu w twardej, eleganckiej oprawie z mnóstwem zdjęć.

Specjalnie dla Czytelników W Roli Mamy, Printu przygotowało wspaniałą niespodziankę – aż 40% zniżki na wszystkie książki! Odbierzcie swoje kody i stwórzcie własne, wyjątkowe egzemplarze.
40% zniżki od Printu!

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

Printu

 

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Mama-to-wie.pl(nie)Magda(lena)Printu - drukujemy emocjeBożenaMilena Kamińska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza
Gość
Iza

Marzę o fotoksiążce, a ta naprawdę dobrze się prezentuje.
Dużo czasu zajmuje jej przygotowanie?

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

To świetna okazja – odbierz swoją zniżkę :)

Ja swoją przygotowywałam ok 2 godziny. Niestety nie przygotowałam sobie wcześniej odpowiedniej ilości zdjęć, dlatego tyle mi to zajęło

Milena Kamińska
Gość

:)

Bożena
Gość
Bożena

Potwierdzam ta książka jest bardzo ładnie wydana.Mam inne foto-ksiązki,ale ta jest najlepsza bo w twardej oprawie…Pozatym zawartość ksiązki jest najpiękniejsza, bo są w niej najcenniejsze moje skarby…dzieci moje i wnuczątka.Cudownaaaa….

Printu - drukujemy emocje
Gość

Piękny tekst :)

Mama-to-wie.pl
Gość
Mama-to-wie.pl

Ja nie daję słodkiego i gonie za częstowanie. O dziwo nie ma protestów ze strony córki. raczej zatroskane spojrzenia cioć i dziadków, którym wydaje sie, że pozbawiam dziecko radości dzieciństwa.

Gry planszowe i nie tylko 24 kwietnia 2016

Gra „Domek”, czyli budujemy swój wymarzony dom – patronat medialny

Wychowałam się w domu wielopokoleniowym z dużym ogrodem. Teraz razem z mężem i dziećmi mieszkamy w bloku z widokiem na plac zabaw, a mój rodzinny dom odwiedzamy co jakiś czas wpadając do dziadków. Marzenie o własnym domu już nie jest zarezerwowane tylko dla mnie, a to za sprawą nowości, gry rodzinnej „Domek” od Rebel.

Prosta, zrozumiała nazwa ukrywa pod swoją postacią najskrytsze marzenia dorosłych i dzieci. Ta gra przenosi nas w nowy wymiar, gdzie planowanie wymarzonego domku nie będzie już takie trudne.

Zatem jak będzie wyglądał Twój wymarzony dom?

Domek-plansza-gracza

Od ciebie zależy co wybierzesz, jak urządzisz swój dom. Marzy ci się duża sypialnia z ekskluzywnym łóżkiem z baldachimem, a może przestronny salon, w którym bez trudu zmieści się pianino? Pamiętaj, by przy projektowaniu swojego „Domku” dobrze wykorzystać dostępną przestrzeń, gdyż później niezwykle trudno wprowadzić zmiany!

Domek
W ciągu dwunastu rund zbierzesz tyle kart, by zapełnić swoją planszę pokojami, wybrać kolor dachu i znaleźć miejsce na stylowe lub praktyczne dodatki, tworząc tym samym niepowtarzalny „Domek” z charakterem. Na koniec gracze porównują swoje dzieła i zliczają punkty za funkcjonalność, dobry projekt, jakość dachu i wykończenie całości.

domek-w-grze

Pięknie graficznie i różnorodność kart (prawie 100 unikalnych grafik) potęgują przyjemność płynącą z każdej rozgrywki. Przejrzysta i bardzo spójna z tematem mechanika daje możliwość podejmowania za każdym razem nowych, ciekawych decyzji i budzi chęć zagrania w „Domek” po raz kolejny… i kolejny.

Patronat medialny nad grą „Domek” objęło W Roli Mamy oraz ZnadPlanszy.

domek-pokoj

Domek-pokoje

domek-pudełko

 

Informacje o grze na stronie wydawnictwa: http://wydawnictwo.rebel.pl/x.php/6,697/Domek.html

Premiera: 19-22 maja 2016 roku na Warszawskich Targach Książki
Autor gry: Klemens Kalicki
Ilustracje: Bartłomiej Kordowski
Liczba graczy: 2 – 4
Czas gry: 20 – 40 minut
Sugerowana cena detaliczna: 99,95 zł

Wykorzystano materiały prasowe od Rebel.pl

Wpis jest elementem współpracy z Rebel.pl

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Monika Grabska
Gość

Od jakiego wieku dziecka jest przeznaczona gra ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

od 7 lat, ale z pomocą rodzica myślę, że 5 latek też da radę :)

Milena Kamińska
Gość

Rewelacja

Gandalf.com.pl
Gość
Gandalf.com.pl

My moglibyśmy grać tak kolejny, kolejny i… kolejny raz! :) Świetny projekt, świetne ilustracje, świetna gra i świetna recenzja! Takie czytamy z przyjemnością! :)

W przedszkolu 24 kwietnia 2016

Zabawy manipulacyjne – kolorowy ryż

Nie od dziś wiadomo, że najlepszymi zabawkami w rękach dziecka są przedmioty, które pozornie nie przypominają typowych pluszowych czy plastikowych zabawiaczy. Niejeden maluch chętniej sięgnie po kolorowe ziarenka ryżu, pojemnik z grochem czy drewnianą łyżkę i garnek niż pluszowego misia. Rodzicom pozostaje uzbroić się w cierpliwość, narzędzia sprzątające a przy wyborze garnków zakupić stopery do uszu i cieszyć się z wyboru dziecka.

Takie zabawy rozwijają kreatywność, pobudzają zmysły i twórczość dziecka. Pozytywnie wpływają także na rozwój motoryki małej (sprawności manualnej), która pełni ważną rolę w rozwoju dziecka.

Dziś chciałabym pokazać Wam jak w prosty sposób możecie ze zwykłego ryżu przygotować wielowymiarową zabawkę sensoryczną. Samo barwienie ryżu będzie ciekawym eksperymentem dla kilkulatka a przecież dzieci lubią takie zabawy. W końcu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki białe, zwyczajne ziarenka ryżu staną się kolorowe.  

Do wykonania potrzebne będą:

  •         biały ryż
  •         barwniki spożywcze
  •         alkohol
  •         pojemniki najlepiej szklane
  •         sitko
  •         papierowy ręcznik

Przygotowanie kolorowego ryżu

  1.      Barwnik spożywczy rozpuszczamy w wodzie (połowa szklanki). Dodajemy ryż i pozostawiamy na 20 minut.
  2.      Dolewamy kilka kropli alkoholu, najlepiej spirytusu ale inny bezbarwny też się nada, w celu zabezpieczenia przed późniejszym farbowaniem ryżu po wyschnięciu.

kolorowy ryż

 

  1.      Po 20 minutach odcedzamy ziarenka ryżu i wysypujemy każdy kolor oddzielnie na papierowy ręcznik zostawiając go aż do wyschnięcia (najlepiej na całą noc). Do przyśpieszenia procesu schnięcia można także wykorzystać słońce lub lekko rozgrzany piekarnik.

kolorowy ryż

 

Tak powstały kolorowy ryż jest doskonałą zabawką sensoryczną stymulującą wrażliwość zmysłową dziecka jakże ważną w całym procesie poznawczym. Segregowanie wielobarwnych ziarenek ryżu wspomaga naukę kolorów, rozwija sprawność manualną i wykonywanie czynności precyzyjnych. Stanowi swoistą gimnastykę dla małych rączek. Nie mniej ocenione jest ćwiczenie koncentracji i cierpliwości, bo zbieranie drobnych ziarenek jest nie lada wyzwaniem.

Miłej zabawy!

 

kolorowy ryż

Zdjęcia: Sylwia

 

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina Dziura
Gość

Moja to by go zjadła ;p haha

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Myślę źe by nie zaszkodził ;)

Nefertari
Gość
Nefertari

Brawo! I mnie to zawsze denerwowało! Albo prawdziwa bezczelność, gdy zabraniałam dawania synkowi czekolady Kinder (która taka „zdrowa”, bo przecież w reklamie mówili, że zawiera w sobie całą szklankę mleka!), a dziadek odciągnął wtedy synka do kuchni i „potajemnie” mu tę czekoladkę wcisnął – tuż po tym, jak powiedziałam, że nie chcę, by młody ją jadł. Paranoja! Albo jak mój synek lubił jeść suchy chleb to że „biedny”, bo „co takie suche jeść będzie”, chociaż bym mu szyneczkę dała albo chociaż masełkiem posmarowała… (Tja, a on właśnie lubił miętolić, to bym potem wszystko utłuszczone masłem miała…) Albo jak wodę mu… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close