Emocje 11 kwietnia 2018

Stuk puk! Kto tam? Lato! Zaskoczona?!

Cieszysz się z nadejścia wiosny. Pomału zaczynasz robić porządki w domu i w garderobie, bo wreszcie można wyciągnąć lżejsze kurtki i buty nieocieplane. Przeglądasz aktualne oferty sklepów odzieżowych i rozmyślasz, co przydałoby się dzieciom, a co Tobie. Aż tu nagle dzwonek do drzwi. Otwierasz, a tam… lato stoi w progu i krzyczy – Niespodzianka!!! 

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie podskoczyłam z radości. Bo słońce, ciepełko i krótkie rękawy to ja uwielbiam! Ale, żeby aż tak z zaskoczenia nas wziąć?! Jeszcze rano był raptem 1 stopień Celsjusza, a w południe ni stąd ni zowąd termometr pokazał 20! A jeszcze chwilę później 25!

Wszystko ładnie, pięknie – kocham taką temperaturę. Szkoda tylko, że moje dzieci nie były na nią przygotowane i popierdzielały w jesiennych trzewikach! Pech chciał, że ten gorąc pojawił się w niedzielę, a te ostatnio robią się przecież wolne od handlu. I tak było tym razem – lato przyszło w dniu wolnym od pracy. Więc jakby nie miałam zbytnio możliwości, żeby poratować swoje dzieci  i cóż, musiały się kisić w tych skórzanych buciorach. Żal mi ich było okrutnie, no ale co zrobić.

Długo ich jednak nie żałowałam, bo okazało się, że ja też nie jestem przygotowana na letnią aurę. I wcale nie o trzewiki się rozchodziło. Buty to ja akurat mam, bo w przeciwieństwie do moich dzieci, już nie rosnę i mogłam sobie wyciągnąć  to i owo z zeszłego roku. Sęk w tym, że nie bardzo nadawałam się do rozbierania…

Nogi zarośnięte – nie tam jakoś bardzo, do faceta było mi daleko – ale moje lekko przyślepawe oczy dostrzegły jednak wystające tu i ówdzie włochale. A skoro ja – krótkowidz – to dojrzałam to znak, że czas na depilację ;-) No i te moje stopy, które nosiły na sobie pedicure machnięty tuż przed porodem. Siedem  tygodni to już odrost był całkiem spory! Już dawno chciałam strzelić sobie domowe SPA i się wypięknić – bo lubię! – ale co począć jak się jest mamą trójki dzieci (w tym niemowlaka wiecznie uwieszonego przy piersi) i najzwyczajniej w świecie brakuje rąk do pracy i czasu wolnego w ciągu dnia…

No ale w związku z tym, że lato przyszło niespodziewanie tej wiosny, trzeba wziąć się w garść, zarwać nockę i doprowadzić do ładu. A dzieci koniecznie trzeba prędko zabrać na zakupy, nim odparzą sobie stopy! ;-)

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 9 kwietnia 2018

7 przepisów na naturalne środki do czyszczenia w łazience. Nikt nie powie, że się nie da!

Sprzątając w  łazience zazwyczaj wytaczamy ciężkie działa pod postacią silnych środków chemicznych, które przy przypadkowym spożyciu stają się śmiertelnie niebezpieczne. Były już przypadki dzieci z oparzonymi przełykami, które nieświadomie połknęły żrącą substancję typu udrażniacz do rur lub środek z chlorem do czyszczenia toalet. Nawet nie trzeba wypijać lub połykać tych świństw, czasem wystarczy kontakt ze skórą lub wdychanie ich oparów, by zrobić sobie krzywdę.

W przypadku, gdy w domu są małe dzieci, zachowanie bezpieczeństwa to podstawa. Ale poza chowaniem przed milusińskimi środków do czyszczenia, warto te chemiczne, szkodliwe dla zdrowia i przyrody zamienić na coś łagodniejszego, ale wcale nie mniej skutecznego.

Jeśli jeszcze nie próbowałyście wysprzątać łazienki w sposób łagodny, koniecznie sprawdźcie te kilka przepisów na naturalne środki czyszczące.  

  1. Płyn na pleśń:
  • 0,5 szklanki wody,
  • 4 łyżki octu

Połącz składniki i wyszoruj płynem miejsca zapleśniałe.

  1. Pasta na pleśń:
  • jedna część soku z cytryny,
  • jedna część proszku do pieczenia.

Wymieszaj składniki na gęstą pastę, nałóż na miejsca z pleśnią, pozostaw na dwie godziny i dobrze spłucz wodą.

  1. Kamień na prysznicu:
  • 1 l wrzącej wody,
  • 0,5 szklanki octu.

Końcówkę prysznica włóż do miseczki z roztworem i pozostaw na 15 minut. Jeśli kamienia jest dużo, wykorzystaj sam ocet.

  1. Kamień na płaskiej powierzchni
  • cytryna.

Przekrój cytrynę na pół i przecieraj zakamienione powierzchnie. Pozostaw na jakiś czas, następnie spłucz. Możesz również pokroić ją w plastry i obłożyć problematyczne miejsce.

  1. Czyszczenie fug:

Fugi lubią żółknąć i zachodzić osadem lub pleśnią. Żeby je wyczyścić przygotuj:

  • soda oczyszczona,
  • woda w ilości, by wymieszać składniki na papkę.

Nałóż patyczkiem do uszu na fugi, pozostaw na kwadrans. Spłucz wodą.

  1. Mycie lustra:
  • 1 łyżeczka octu,
  • 0,5 l ciepłej wody,
  • butelka ze spryskiwaczem.

Składniki wymieszaj, przelej do butelki i jak zwykle umyj lustro. Przetrzyj ściereczką z mikrofibry lub zwykłą gazetą, żeby nie zostały smugi.

Możesz również wykorzystać:

  • 0,5 l wody,
  • cztery łyżki octu,
  • 2 łyżki soku z cytryny.

Tym specyfikiem umyjesz również okna w całym domu.

  1. Uniwersalny płyn do czyszczenia:
  • 2 łyżki octu,
  • 2 łyżeczki boraksu (alkaliczna sól mineralna o właściwościach dezynfekujących, potencjalnie trująca, należy zachować ostrożność),
  • 2 szklanki wody,
  • 6 kropli olejku herbacianego, lub innego o właściwościach odkażających.

Przelej do spryskiwacza i działaj.

  1. Pasta do czyszczenia umywalki, wanny i kafelków:
  • 0,5 szklanki sody oczyszczonej,
  • 2-3 łyżki octu.

Wyczyść powierzchnię miękką szmatką i spłucz wodą.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 6 kwietnia 2018

Moje dziecko nie ma dwóch lat. Ma prawo podejmować samodzielne decyzje

– Dlaczego ty ją tak rozebrałaś?! – usłyszałam na placu zabaw od przybranej babci Duśki.
– Ja? Sama się rozebrała.

– I ty na to pozwalasz?!

Hmm, a co ja mam właściwie do powiedzenia? Nie no, bez przesady. Mam dużo i jak trzeba, to wyrażam swoje zdanie dość stanowczo. Ale na litość boską, nie ja będę decydować czy mojemu dziecku ciepło, czy zimno. Przecież ono nie ma dwóch lat!

Duśka wychowuje się w demokratycznej rodzinie, gdzie każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ona też, chociaż ledwo od ziemi odrosła. I my się z jej zdaniem liczymy. Są kwestie, w których ma prawo decydować sama.

  1. Gorąco mi!

Ten tekst najczęściej słyszę na placu zabaw albo na podwórku. Wybiegana, zgrzana, przychodzi i oświadcza, że musi się rozebrać. I na ogół to robi. Jest na tyle duża, że wie, kiedy może. Nie każda pogoda pozwala na bieganie w samej podkoszulce i nie muszę jej tego tłumaczyć. Dlaczego jej pozwalam? Bo nie chcę, żeby się zgrzała, na tym jeszcze nikt dobrze nie wyszedł.

  1. Nie będę nosiła tych spodni!

Nie to nie, nie chcesz – nie kupujemy. Duśka od paru lat sama wybiera sobie ciuchy, staram się nie kupować niczego bez niej. Wyjątkiem są sytuacje, w których wiem na pewno, że będzie chciała nosić bluzkę, bo jest z bohaterem ulubionej bajki.

  1. Te buty są na mnie za małe!

Jeśli tak twierdzi, nie zmuszam do kupienia, nawet jeśli moim zdaniem są dobre. Nie ja noszę, nie ja decyduję. Jedyne czego pilnuję, to żeby nie kupować za dużych. Buty to nie bluzka, nie poczekają. Poza tym pozwalam jej kupować takie buty, na jakie ma ochotę. W końcu to nie ja będę je nosić, prawda? Tych pstrokatych trampek, które ona uwielbia, ja bym za nic w świecie nie założyła.

  1. W nocy mi gorąco, nie chcę tej zimowej piżamy!

Muszę wierzyć na słowo, ja w nocy jakoś marznę :P Ale faktycznie, ona śpi na antresoli, tam jest nieco cieplej. Środek zimy, mrozy, a ona w letniej piżamie, czasem nawet nieprzykryta – jej sprawa.

  1. Nie będę jadła mięsa!

No i co ja mam na to poradzić? Nie powiem jej przecież, że mięso jest zdrowe, smaczne i pożywne, skoro sama go nie jem. I szczerze mówiąc, nie uważam, żeby było zdrowe i pożywne. Smak to kwestia gustu, nie będę się spierać. Duśka przestała jeść mięso w okolicach trzeciego roku życia. Pilnuję, żeby jadła ryby i wyroby z soi. Regularnie chodzimy na badania krwi. Jest dobrze.

  1. Będę się przyjaźnić z Jolą!

A co mnie to obchodzi? Nie ingeruję w przyjaźnie Duśki, raczej mało prawdopodobne, że w trzeciej klasie wpadnie w „złe towarzystwo”. Ma kilka koleżanek, z którymi kumpluje się od pierwszej klasy. Ma też kilka takich, na których się zawiodła. Szczerze mówiąc, podejrzewałam, że tak będzie, ale chciałam, żeby osobiście tego doświadczyła. Moje słowa typu: „Nie baw się z Polą, bo ona lubi kłamać” raczej nie przyniosłyby tak dobrego efektu, jak bolesne rozczarowanie, którego doznała.

  1. Chcę kupić te perfumy!

W porządku. Nie są drogie i nawet całkiem ładnie pachną. I są dla dzieci. Perfumuj się, ile chcesz, ale nie ruszaj moich, które do tanich nie należały. Kupując dziecku tanie perfumy „dla dzieci”, nie wyrzucam pieniędzy w błoto, wręcz przeciwnie ;) Dzięki temu moje wystarczą na dwa albo i trzy razy dłużej.

 

Powyższa lista to nie wszystko, o czym Duśka decyduje sama, ale nie będę Wam tu pisała litanii o naszym życiu codziennym. Pozwalam jej decydować praktycznie o wszystkim. Oczywiście mam te decyzje pod kontrolą. I dzięki temu wiem, że kiedy będzie musiała sama wziąć całkowitą odpowiedzialność za swoje życie, będzie na to gotowa.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close