Uroda 21 listopada 2012

Światowy Dzień Toalety

Jak często myślicie o rzeczach oczywistych? Zastanawiacie się jakbyście żyli nie mając tego, co w każdym domu jest podstawowym wyposażeniem? Bez telewizora na przykład, albo pralki? A bez kuchenki gazowej bądź elektrycznej? Bez telewizora da się, bez pralki od biedy też, można pranie ręczne uczynić swoim hobby. Gorzej z kuchenką, no ale pozostają restauracje i bary, jakoś by to było.

Pójdźmy więc krok dalej. Wyobrażacie sobie życie bez toalety? Żeby nie było nieporozumień, nie mówię o toaletach wieczorowych, ani tzw. porannej lub wieczornej toalecie. Mówię o pomieszczeniu, do którego, elegancko rzecz ujmując, król piechotą chodzi. Co Wam wyobraźnia podpowiada, jak wyglądałoby takie życie? Dobrze już dobrze, nie znęcam się, nie musicie myśleć, powiem Wam do czego prowadzi brak toalety.

1 miliard ludzi na świecie zaspokaja swoje potrzeby fizjologiczne na wolnym powietrzu. Nie od czasu do czasu, ale codziennie! Kilka razy dziennie! Nie muszę Wam chyba robić wykładu o skutkach braku higieny? Wystarczy jak powiem, że efektem takiego stanu rzeczy jest szereg chorób, których objawem  najczęściej jest biegunka. Brzmi niewinnie? Każdego dnia 3000 dzieci na świecie umiera z powodu biegunki. Mówiąc jeszcze bardziej obrazowo, co 15 sekund umiera jedno dziecko! Mowa tu o dzieciach poniżej piątego roku życia.

Nie wiem jak Was, mnie te dane przeraziły. Wydawałoby się, że toaleta jest tak potrzebna, wręcz niezbędna, że po prostu ma ją każdy. Niestety nie. O ile w krajach rozwiniętych z ulepszonych urządzeń sanitarnych, czyli po prostu toalet ze spłuczką, korzysta 99% ludności to w krajach rozwijających się zaledwie 55%.

Hasło „Światowy Dzień Toalety” brzmi zabawnie, przynajmniej w moich uszach, ale za tym hasłem kryje się bardzo poważny problem i bardzo poważne działania.

Światowy Dzień Toalety obchodzimy co roku 19 listopada, został on ustanowiony przez Światową Organizację Toaletową (WTO). Celem tych obchodów jest nagłośnienie kryzysu sanitarnego na świecie, kryzysu wskutek którego śmierć zbiera tak ogromne żniwo szczególnie wśród dzieci. Temat wydaje się być błahy, może dla niektórych zabawny, tymczasem mówimy o codziennych dramatach ogromnej rzeszy ludzi.

W tym roku w ramach obchodów Światowego Dnia Toalety w parku Potters Fields przy Tower Bridge w Londynie stanął pomnik „Publiczna Toaleta” ufundowany przez Domestos i WTO. Wysoki na cztery i pół metra przedstawia kucającą postać, która na wysokości twarzy ma ekran multimedialny. Na ekranie wyświetlane są zdjęcia i filmiki osób, które wspierają akcję.

Poczuliście się na tyle zainteresowani, że chcecie więcej danych? Zajrzyjcie na strony www.publicznatoaleta.pl oraz http://www.facebook.com/Splucz.Kryzys.Sanitarny

Dowiecie się tam więcej o tym niby drobnym, a jednak ogromnym światowym problemie.

Zastanawiacie się po co to wszystko? Tym, którzy wiedzą, że życie jest najcenniejszym dobrem na świecie nic więcej dodawać nie trzeba.
Dla innych trochę ekonomii: gdyby każdy człowiek na świecie miał dostęp do toalety ze spłuczką można by zaoszczędzić 15 miliardów dolarów rocznie. Tylko zaoszczędzić. A zysk? 170 miliardów dolarów rocznie! Tyle można zyskać inwestując w poprawę warunków sanitarnych i dostęp do czystej wody na świecie. Dla obu tych powodów warto, prawda?
Osobiście wybieram pierwszy.

Powiedzcie o tym wszystkim swoim znajomym, którzy jeszcze nie wiedzą na czym polega Światowy Dzień Toalety, warto o tym mówić, warto ten temat nagłaśniać, powiedzmy stop brakowi podstawowych urządzeń sanitarnych. Powiedzmy stop umieraniu z powodu braku higieny, zwłaszcza stop umieraniu dzieci!

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Bombel
Bombel
8 lat temu

Nie do pomyślenia, że w XXIw. można nie mieć toalety!
Sprawa jest faktycznie na tyle (z pozoru) błaha, że prawdopodobnie 99% społeczeństwa w ogóle się nad tym nie zastanawia..
Dobrze, że jest taki dzień, jeden w roku, który może zwrócić na ten „problem” uwagę.
Swoją drogą, nawet nie wiedziałam, że jest taki dzień…. – dzięki Mirella! ;)

Mirella
Mirella
8 lat temu
Reply to  Bombel

Zawsze do usług :)) I nie jest tak źle, w Polsce „zaledwie” 71% społeczeństwa nie wie o tym problemie…

Ania Stanczak
8 lat temu

to jest takie straszne :( i przykre….

Na zakupach 21 listopada 2012

Zakupoholizm przy pierwszym dziecku

Narodziny dziecka są dla nas czymś, czego nie da się opisać nawet w kilkuset zdaniach. Szczególnie, gdy rodzicami stajemy się po raz pierwszy w życiu, gdzie beztroskie i swobodnie zaplanowane dni zmieniają się w czas poświęcony tylko i włącznie nowo narodzonemu dziecku.

Każda kobieta wydając na świat potomka, pierworodnego syna, lub córkę stara się wyróżnić własnego noworodka pośród reszty maluchów. Chyba nikogo nie dziwi fakt, że pierworodne dziecko zyskuje więcej przywilejów od sióstr i braci, którzy ewentualnie towarzyszyć mu będą w przyszłości.
Urodzenie pierwszego dziecka jest przełomem w życiu każdego człowieka, który pogrążony w fascynacji i zachwycie nad malutkim człowieczkiem stara się uchylić nieba, byle by tylko zapewnić dziecku maksymalnie komfortowe warunki życia.

Jedną z najczęściej zauważalnych zmian okazuje się wręcz nałogowa chęć kupowania, nawet tych przedmiotów, które w rzeczywistości rzucone zostaną w kąt zaraz po zakupie. Inwestowanie w markowe ubranka dla niemowląt, kosmetyki, zabawki nie zawsze odpowiednie do wieku malucha sprawia radość przede wszystkim rodzicom. Noworodek nie zdaje sobie sprawy, że odzież,obuwie, czy nowoczesny wózek odgrywa w życiu jakąkolwiek rolę.

Dziecku wystarcza, bowiem ciepłe okrycie, smaczny posiłek, miłość rodziców i poczucie bezpieczeństwa.
Dopiero doświadczony rodzic zgodzi się z tezą, że przy każdym kolejnym dziecku podejście do życia zmienia się diametralnie. Zapominamy o zapełnianiu szaf kolorowymi ubrankami dziecięcymi, dziesiątkami zbędnych zabawek, licznymi akcesoriami, które zupełnie nie sprawdziły się podczas testowania na pierwszym dziecku. Nie ma się, co dziwić okres obsesyjnej fascynacji zwykle mija i życie zaczyna toczyć się spokojnie, rozważnie, nie obciążając równocześnie naszych zasobów finansowych. Owszem dla malucha jesteśmy w stanie zrobić niemal wszystko, tylko, czy przesadność i chęć kolekcjonowania masy bluzeczek, spodni, bucików ma jakikolwiek sens, skoro dziecko rośnie w mgnieniu oka i najprawdopodobniej połowy rzeczy w ogóle nie będzie miało okazji przymierzyć?

Jak mówi stare przysłowie każdy medal ma dwie strony. Po jednej kryje się zakupowy szał i chęć kupowania wszystkiego, co tylko przypadnie nam do gustu, z drugiej rozrzutność, którą i tak należy wybaczać szczególnie rodzicom, którzy po raz pierwszy w życiu mieli okazję zostać rodzicami i cieszyć się z cudu, jaki stanowią narodziny dziecka.

A jak jest u Was Drogie Czytelniczki? Czy wydajecie fortunę podczas zakupów w sklepach dla dzieci? Czy w szafach Waszych maluszków są rzeczy, które nigdy nie zostały ubrane?

Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Iza Kasparek
8 lat temu

jestem minimalistka z natury. ubranka dla syna dostałam od koleżanki i tak przez prawie półtora roku kupiłam dla syna dosłownie kilka sztuk. uwazam za głupote kupowanie nowych za naprawde duze pieniądze tylko dlatego ze chcemy mieć nowe… tak jak w artykule dla dziecka nie to jest najważniejsze ;)

Skoczek
Skoczek
8 lat temu

Ja z kolei kupiłam ubranka dla mojej Edytki od znajomej, po jej starszej córce. Córcia jak była maleńka, miała tak wiele ubranek, że bywały takie, których nie zdążyła założyć, bo wyrosła. Ale nie przejęłam się tym, bo teraz te ubrania noszą moją siostrzenica i córka przyjaciółki. Teraz nadal kupuję ubrania od znajomej, dodatkowo odwiedzam mój ukochany ciucholand, gdzie wynajduję perełki dla córci, ale ubrań jest mniej, za to kupuję nawet z wyprzedzeniem wiekowym. I tak, córka ma 3 i pół roczku, a na strychu czekają rzeczy na 6 letnią dziewczynkę :) I jestem z tego zadowolona, bo nie wydaję za… Czytaj więcej »

Ania Stanczak
8 lat temu

ojj niestety jest ich sporoo i ciągle mam ten problem bo ja nie umiem się nieraz powstrzymać…. bo sukieneczki są takie śliczne!!!!!!!!!!!!

Angelina Kisielewska
Angelina Kisielewska
8 lat temu

No niestety ja też mam z tym problem, mam słabość do ślicznych ubranek i nawet swoje ulubione firmy. Niestety nie mogę kupować nowych ciuszków bo ich ceny są zatrważające, lubię więc wyszukiwać ciekawe oferty ubranek używanych. Przeważnie jest tak, że wolę coś kupić córce niż sobie samej. Niektórych ubranek tak mi szkoda, że ubrane były tylko raz a później okazało się, że są już za małe na córkę. Mimo wszystko uwielbiam jak moja córeczka jest ładnie ubrana :))

Guest
Guest
8 lat temu

przy pierwszym dziecku niemal wszystko dostałam nawet wózek od koleżanek bo wszystkie mialy juz po troje dzieci,cieszyłam sie niezmiernie bo jedyne co miałam do kupna to tetry,smoczki butelki ale i tak sie nie mogłam opanowac i polowałam na sukieneczki,na dzien dzisiejszy moja bratowa rozdała wszystko bez mojej wiedzy teraz po 11 latach jestem znowu w ciazy ale teraz to musze wszystko kupić tym bardziej ze to co pozostało to niewiele i jest rózowe a tym razem bedzie chłopiec prawdopodobnie Jestem w 6 miesiącu juz i swobodnie moge sie nazwac zakupocholikiem

Gosia Surmaj
8 lat temu

przy pierwszym dziecku niemal wszystko dostałam nawet wózek od koleżanek bo wszystkie mialy juz po troje dzieci,cieszyłam sie niezmiernie bo jedyne co miałam do kupna to tetry,smoczki butelki ale i tak sie nie mogłam opanowac i polowałam na sukieneczki,na dzien dzisiejszy moja bratowa rozdała wszystko bez mojej wiedzy teraz po 11 latach jestem znowu w ciazy ale teraz to musze wszystko kupić tym bardziej ze to co pozostało to niewiele i jest rózowe a tym razem bedzie chłopiec prawdopodobnie Jestem w 6 miesiącu juz i swobodnie moge sie nazwac zakupocholikiem

Gosia Dzięgielewska

Miałam to szczęście, że dostałam w spadku praktycznie wszystko; )a było tego naprawdę dużo;) dokupuję tylko to co jest potrzebne… córka bardzo szybko wyrasta z ubranek… a zabawki ma swoje ulubione, a ich też mamy dużo wiec czasem z rozrzutności coś nowego zakupię;)

Emocje 18 listopada 2012

7 sposobów na poprawę humoru

Zanim przejdę do zdradzenia powyższych, chciałabym zaznaczyć, że są to MOJE własne, osobiste sposoby na poprawę humoru, które zawsze zdają u mnie egzamin. Zastanawiałam się, w jaki sposób ułożyć je od rzeczy najważniejszej, do mniej istotnych, ale ilekroć je przestawiałam, tylekroć ich “hierarchia” nie była wystarczająco “sprawiedliwa”.  To patenty sprawdzone przeze mnie, nie dam jednak gwarancji, że i na Was Kochane Mamuśki podziałają…  Ale spróbować nie zawadzi, prawda?

1. Muzyka – mocna, szybka i najlepiej taka, żeby sąsiedzi słyszeli, że właśnie oto dawkuję sobie muzyczną terapię wstrząsową. Uwielbiam mocny bas, tak żeby było przy czym poskakać, bo ja oprócz zamiłowania do słuchania muzyki, kocham również do niej tańczyć i śpiewać, o ile muzyka posiada jakikolwiek tekst do odśpiewania.

Dla jasności – ani śpiewać, ani tańczyć nie potrafię, ale nie umiem się opanować, to jakoś tak z automatu idzie – muzyka + śpiew i taniec = dobry humor. Poza tym, jeśli zły humor spowodowany jest np. bałaganem w mieszkaniu , to przy okazji pląsania po nim, można złapać od razu za ścierkę czy odkurzacz i dalej, ile tchu w płucach łączyć przyjemne z pożytecznym. A dla tych którym muzyka z mp3 w domu nie wystarczy, polecam imprezy, szczególnie w nadmorskich dyskotekach :) Pamiętajcie, że z reguły od lokalu do plaży jest rzut beretem i również bardzo miło można tam spędzić czas!

2. Bieganie – nie za dzieckiem po placu zabaw, czy psem na spacerze, ale takie prawdziwe, na świeżym powietrzu, obliczone na zadowalający mnie dystans. Fantastyczna sprawa, móc się tak zmęczyć, że problemy gdzieś po drodze na wertepach się ulatniają. Płuca wypełnione powietrzem, rumieńce na polikach i piękne widoki, szczególnie gdy biega się przy lesie, na polnych dróżkach.

I to o czym nigdy nie zapominam – MUZYKA! Nie rozpoczynam biegu, nie mając słuchawek w uszach. Szybki rytm pomaga mi biegać, nie skupiam się na myśleniu, że nogi bolą a do domu daleko. Bieganie oprócz fizycznego zmęczenia co oczywiste, spala tłuszcz i wyrabia kondycję, a to ucieszy z pewnością wiele kobiet.

3. Słodycze – wiadomo że jak już się spali kalorie, to należy je nadrobić ;) A tak poważnie, to uszczęśliwia mnie cokolwiek słodkiego. Nie istotne, czy krówki, żelki, czy może pachnące domowe ciasto. Słodkie musi być, i to bez limitów i gęb chętnych do podziału.

4. Kawa – to jasne, jak ze słodyczami :) Może nie na noc, ale od bladego świtu po późny wieczór, zapach kawy rozbudza najgłębiej schowane szare komórki, a ja lubię być na najwyższych obrotach, również intelektualnych.

5. Absurdalny humor – Niestety śmieję się z rzeczy dziwnych, czasem jest tak, że tylko ja się śmieję w całym towarzystwie, ale wiadomo – różni ludzie, różne potrzeby. Uwielbiam pokręcone komedie, podpowiem że ostatnio dosłownie płakałam ze śmiechu na filmie “A więc wojna”. Dodatkowo rozbraja mnie mocny internetowy humor i ludzka głupota, więc na co dzień powodów do radości mi nie brakuje.

6. Rozmowa z przyjaciółką – zawsze, ale to zawsze uśmiecham się do siebie, gdy siedzę z moją psiapsiółą,  i po jednym spojrzeniu wiem, że myślimy o tym samym. Nie potrzeba słów, żeby się rozumieć.

7. Szpilki – moje ukochane 12 i 14 cm w których czuję się tak mega kobieco, że samo to uczucie luzuje mężczyznom szczęki na mój widok ;) Do tego spódniczka albo rurki i dobre samopoczucie gwarantowane. Oczywiście makijaż, włosy, paznokcie –  wiadomo, nie muszę o tym osobno przypominać ?:)

To moje pomysły na poprawę humoru, odpoczynek od męczącej chwilami codzienności, głodnego męża i rozkrzyczanego synka.  A jak z tym u Was? Co już jest w wykorzystaniu na co dzień, a co dopiero zamierzacie wypróbować? Podzielcie się, a może i ja z Waszych pomysłów skorzystam?

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Iza Kasparek
8 lat temu

1,3 i 6 zdecydowanie tak 2 i 7 ze względu na zdrowie odpadają kawy nie pije a głupi humor mam na co dzień

Sara
Sara
8 lat temu

Najlepiej na odreagowanie ciężkiego dnia pomaga nocna głupawka z siostrą, przy robieniu ogórków konserwowych, gdy już pada się na twarz i pęka ze śmiechu z byle czego.

Żaklina Kańczucka
8 lat temu
Reply to  Sara

Czyli w przyszłym roku, abyś miała doskonały humor, zrobimy jeszcze więcej ogórczaków ;)

Kamila :D
Kamila :D
8 lat temu

Słodyczko Słodyczko Słodyczko – Kocham ten sposób na poprawę humoru :D Polecam

Ania Stanczak
8 lat temu

hahahha mi najbardziej też szpilki poprawiają nastrój ale Nowe;p jak je kupie:D

Żaklina Kańczucka
8 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

Ja miałabym jeszcze lepszy humor, gdyby było mnie stać na wszystkie szpileczki które mi się podobają ;) choć ostatnio moja uczennica powiedziałam mi, że moje czarne 12 cm z czerwonym spodem zrobiły szał w szkole, ale to nie wskazana konkurencja na studniówkę ;) Duma aż rozpiera ;)

Mel'sfashion
Mel'sfashion
6 lat temu

Zdecydowania kawa- napój bogów. Bez kawy nie mogę żyć, piję ją wyłącznie dla smaku, bo na mnie taka ilość kofeiny nie działa. Dla mnie potrafi zdziałać cuda, właśnie jeśli chodzi o nastrój. Jest napojem bliskości, odpoczynku, relaksu, spokoju, samotności i bycia z kimś jednocześnie.
A inny sposób? Może fajny makijaż, nowa sukienka, spojrzenie na zdjęcie córci i męża.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close