Dom 15 lutego 2016

Twoje dziecko to nie mój gość!

Karolinę – panią fotograf o niesamowitej wrażliwości i artystycznym spojrzeniu na rzeczywistość – poznałam kilka miesięcy temu. Nasze drogi zawodowe przez moment wiodły w tym samym kierunku. Oprócz spraw związanych z pracą omawiałyśmy inne sfery życia, tak zupełnie po kobiecemu. Mimo, że różni nas tak wiele mówiłyśmy jednym językiem. Dziś Karolina chciałaby zabrać głos.

Postanowiłam dłużej nie czekać i skorzystać z tej uprzejmości, by móc w końcu przemówić w imieniu bezdzietnych. Tak, nie mam dzieci i w najbliższym czasie nic nie wskazuje na to bym chciała to zmienić. I nie to, że ich nie lubię, taką drogę wybrałam i tyle. Tu zupełnie nie o mnie idzie. Chodzi o Was drogie mamy. O Was i Wasze dzieci. Rozumiem wiele, uważam się za empatyczną osobę, ale na litość boską trochę się opamiętajcie! Te wszystkie Wasze apele o to by cały świat skupiał się na Waszych dzieciach są drażniące. Jeśli nie wiecie o co chodzi to przytoczę kilka głośnych spraw – zmiana pieluszki w najmniej stosownych miejscach (restauracja, autobus!), oburzenie na pomysł restauracji tylko dla dorosłych… Oliwy do ognia dolewają jednak moje znajome. Jakim to trzeba być ….., żeby zwracać mi uwagę, że w MOIM WŁASNYM DOMU jest niebezpiecznie. Kiedy jej dziecko nabiło sobie guza o niską szafkę zwróciła mi uwagę żebym to JA uważała, bo młody zrobi sobie krzywdę i że POWINNAM trochę lepiej zorganizować przestrzeń. Już nie jesteśmy koleżankami, niestety musiała dość szybko opuścić moje mieszkanie.
– Cześć, jesteś w domu? Jestem niedaleko, wpadnę na kawę – usłyszałam w słuchawce. Pięć minut później siedziała już w moim salonie. Nie uprzedziła jednak, że przyjdzie ze swoją dwuletnią córką. Czy zabieranie dzieci w gości nie wymaga zapowiedzi? A czy mi przeszkadzała? Nie, no w sumie wcale. Grzecznie wyjadła połowę Rafaello, które rychło wyrzygała na mój jasny, długowłosy dywan! Rachunek za czyszczenie wysłałam pocztą, niestety koleżanka nie odbierała ode mnie telefonów. W moim mieszkaniu nie znajdziecie zabawek, ale za to kilka drogich i delikatnych sprzętów, które chciałabym mieć szansę schować przed wizytą Waszych dzieci.
Nie miałam pojęcia, że ktoś kiedykolwiek mógłby wpaść na pomysł by na spotkanie biznesowe przyjść z dzieckiem! Bo wiesz, ona jest teraz na etapie podejmowania trudnych decyzji i nie pozwala mi wyjść z domu. Jezu, czy ona powiedziała to na serio?! Jej czteroletnie dziecko nie pozwala wyjść jej z domu… Nie muszę chyba wspominać, że podejmować decyzji na płaszczyźnie zawodowej też jej nie pozwala. Projekt goni, a my nie ustaliłyśmy nic! Myślałam, że tylko ja gromadzę wokół siebie takie osoby, ale po wymianie kilku historii z inną znajomą boję się, że macierzyństwo jest pewnego rodzaju chorobą. No bo jak inaczej określić osobę, która przyszła na rozmowę kwalifikacyjną z dzieciakiem, które cały czas obściskiwała i całowała między wypowiadaniem zdań o swoim zawodowym doświadczeniu?
Drogie mamy, jestem w stanie uwierzyć, że macierzyństwo jest czymś najważniejszym i najpiękniejszym co Was w życiu spotkało, ale pamiętajcie, że nie każdy będzie czerpał tyle radości z WASZEGO rodzicielstwa. Nie zmuszajcie nikogo do akceptowania Waszych dzieci w ich życiu, pytajcie czy komuś nie będzie przeszkadzała Wasza wspólna wizyta, zachowajcie resztki zdrowego podejścia i logicznego myślenia. Nie myślcie, że jestem zgorzkniałą, bezdzietną, starą babą. Lubię dzieci, często je fotografuję i zakochana jestem w ich delikatności, ale ich obecność w pewnych sytuacjach jest niewskazana.

Karolina

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Kołodziejczyk

Amen:)

Ewa Gołębiewska
5 lat temu

Jako mama trójki dzieci zgadzam się zupełnie. Chociaż sama zdawałam test praktyczny na prawko ze śpiącą córką na ręce ;) Tyle że jak tylko zapisałam się na kurs to dostałam zgodę na przychodzenie z dziećmi na zajęcia teoretyczne. Mimo to nie zabrałam ich ani razu, jedynie w terminie egzaminu nie miałam z kim ich zostawić. Jeżeli umawiam się ze znajomymi ( nawet tymi którzy mają dzieci ) to zawsze uprzedzam że będę z dziewczynkami, że z wózkiem bo nie zawsze jest gdzie go zostawić a wjechać komuś do domu z toną śniegu przyklejoną do kół… Trochę nie bardzo ;) Wiadomo… Czytaj więcej »

Ewa Gołębiewska
5 lat temu

Test teoretyczny miało być :P aż taka dobra nie jestem żeby jeździć z dzieckiem na ręce :D

Żaneta Witczak
5 lat temu

Mam dziecko ale zgadzam się z nią. Osobiście nie przepadam za cudzymi dziećmi i nie życzę sobie by czekoladą mi smarowały meble czy sikały na moją kanapę. To dziecko nie jest moje wiec niech jego rodzic nim się zajmuje i nie oczekuje specjalnego traktowania. Szczytem było gdy przyszła koleżanka i kazała mojemu dziecku(tk kazała nie poprosiła)ściszyć muzykę bo jej dziecko nie lubi głośne muzyki…zaproponowałam więc spacer do parku.

Aneta Błąd
5 lat temu

Trochę więcej zrozumienia po obu stronach i będzie dobrze :-)

Agnieszka Pawlik
5 lat temu

Dom to nie muzeum a dziecko to nie zabawka ! Nie mam takich koleżanek które oczekują ,że przed spotkaniem z nimi zostawię dziecko w domu . Osoby które nie lubią moich dzieci nigdy nie będą moimi koleżankami.

ann
ann
3 lat temu

ohohohoho to straszne, że tak wielu ludzi okrutnych dla Twego myślenia chodzi po tej ziemi…

Magdalena Zajega
5 lat temu

W 100% się zgadzam z artykułem. :) Jeszcze dodam, iż uważam, że to bardzo dobrze, że istnieją restauracje tylko dla dorosłych. I to nie chodzi tylko o kobiety bezdzietne, jak ja. Czasami mąż z żoną mogą mieć ochotę wyjść sobie gdzieś na randkę bez dzieci i mogą sobie wybrać taki właśnie lokal i to tylko dlatego, że mają swoje dzieci.

Na zakupach 14 lutego 2016

Jak wybrać najlepszy prezent dla dziecka?

Urodziny, imieniny lub święta, to okazja do rodzinnych spotkań, składania życzeń i uszczęśliwiania solenizantów podarkami. A gdy swoje święto ma dziecko, tym chętniej staramy się obdarować je prezentem, który sprawi radość. Ale tak jak kiedyś nie było specjalnego wyboru, a same zabawki były raczej “na jedno kopyto” i bez szału, tak teraz można dostać zawrotów głowy, od różnorodności na półkach w sklepie dziecięcym.

Wybór jest ogromny, a same dzieci jak na komendę wykrzykują pragnienia, mijając sklepy lub oglądając reklamy w telewizji. Tylko czy jest sens kupować po raz kolejny zabawkę o podobnym działaniu? Nie zawsze zakup pierwszego lepszego elektronicznego gadżetu będzie strzałem w dziesiątkę i wyczekiwana radość ustąpi miejsca rozczarowaniu.

Czym się więc kierować, by wybrać najlepszy prezent dla dziecka?

Oto kilka praktycznych wskazówek :

  • Warto podpytać dziecko, o czym marzy. Nie pytać wprost, bo może od razu padnie odpowiedź, a tym samym dziecko zostanie pozbawione elementu oczekiwania i zaskoczenia. Dzieci mają swoje zainteresowania, pasje, więc przedmioty związane z nimi z pewnością ucieszą obdarowanych.
  • Nie dajcie się złapać na czar reklam kierowanych do dzieci. Trzeba zadać sobie pytanie, czy dany przedmiot zostanie użyty więcej niż raz. Jeśli zabawka sprawdza się wyłącznie podczas jednego rodzaju zabaw, istnieje duże prawdopodobieństwo, że szybko znudzi się dziecku. Rozczarowanie będzie dla darczyńcy tym większe, im więcej zapłacił on za zabawkę w sklepie.
  • Sprawdźcie bezpieczeństwo zabawki – certyfikaty, sposób i materiał wykonania. Nie kupujcie wątpliwych zabawek, dziecko nie tylko długo się nimi nie pobawi, ale może zrobić sobie krzywdę.
  • Doskonale sprawdzają się książki i zabawki edukacyjne dla młodszych jak i starszych. Warto pamiętać, że mogą one pomagać w rozwoju dziecka, pod warunkiem, że zostaną dostosowane do wieku i możliwości malucha.
  • Jeśli wiecie, że jest taka rzecz o której dziecko marzy od dawna, ale jest bardzo kosztowna, może zamiast kilku mniejszych prezentów od wielu osób, zróbcie zrzutkę na spełnienie marzeń dziecka?

Nie ma nic wspanialszego od obdarowania prezentami najbliższych. Pamiętajcie jednak, że podarunek powinien być spełnieniem marzeń dziecka, a nie rodzica.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Malgorzata Michalska-Pacek

Jak corki nie umialy jeszcze mowic to kierowalam sie tym co lubia,co ich interesuje,teraz gdy sa juz duze i wiedza czego chca to staram sie podolac finansowo i spelniac ich marzenia…czasami pragna miec cos z reklamy,a czasem inspiruja sie swoimi zainteresowaniami….

Sylwia Wnuk
5 lat temu

Wybieramy głównie takie które zainteresują synka. Czasem sam podejmuje decyzję co chce. My stawiamy bardziej na takie które wnoszą coś do jego rozwoju.

Sport 13 lutego 2016

Z notatnika praktyka, czyli garść „rad nietypowych”dla początkujących biegaczy

Ostatnio tchnęła mnie do pisania rozmowa z koleżanką, która chciała zacząć przygodę ze sportem właśnie poprzez bieganie. W sumie nie dziwię się temu, bo to aktywność raczej niewymagająca wielkich nakładów finansowych, ogólnodostępna i przynosząca szybkie efekty, co szczególnie istotne bywa dla przedstawicielek płci pięknej. Tak czy inaczej,  padło pytanie, co mogłabym poradzić na początek? Żadna ze mnie specjalistka, ale przyswoiłam to co usłyszałam od tych bardziej wybieganych i sama zaobserwowałam u siebie, co spokojnie można potraktować z przymrużeniem oka jako „dobre rady cioci Kloci”.

A więc wyliczankę czas zacząć :

1)  Kobiety, zwiążcie włosy! Bo mnie okropnie wytrącało z rytmu i równowagi, gdy co chwila włosy założone za ucho, klapały mi na twarz, a przy dłuższym biegu w wysokiej temperaturze zwyczajnie się do niej przyklejały. Ja w moim mieście, z wysiłkiem graniczącym z cudem kupiłam specjalne elastyczne opaski, które genialnie trzymały włosy razem i nawet całkiem przyzwoicie wyglądały. Co ważniejsze nie zsuwały się jak plastiki z głowy więc spełniły swe zadanie w 100 %.

2)  Strój nie musi być piękny, za to obowiązkowo wygodny i oddychający. To „wybieg” sportowy a nie pokaz mody, i tak chciała nie chciała – do domu wrócicie spocone, często i niespecjalnie czyste, jeśli biegacie po leśnych czy polnych ścieżkach. I jeszcze jak włożycie na siebie zbyt wiele warstw nieprzewiewnego materiału, to zamiast biegania zafundujecie sobie saunę i kiepskie samopoczucie. A jak się jeszcze naubieracie nie wiem jak grubo, to co później z tym zrobić? W ręku trzymać? Na biodrze przepasać? Raczej mało wygodna alternatywa. A pamiętajcie, że podczas ruchu bardzo szybko się rozgrzejecie. Wygodne buty to arcyważna sprawa, nie muszą kosztować nie wiadomo ile, ale muszą być dopasowane. Ciężko uwierzyć że w zwykłych trampkach można czerpać przyjemność z biegania. A może faktycznie można, tylko ja jeszcze o tym nie wiem?;)

3)  Makijaż– wedle uznania, w sumie są wodoodporne kosmetyki, to można i „w pełnym kamuflażu” zasuwać. Tylko kwestia tego, że buraczany kolor twarzy i cienie do powiek etc. jakoś specjalnie się nie komponują.

4)  Koleżanki do towarzystwa. Oj, na ploty lepszy klimat panuje przy kawie lub innym trunku, a do biegania chyba lepsza muzyka z mp3, przynajmniej dla mnie, bo łatwiej przy niej trzymać tempo. Znam ja parę takich Dam, co im się buzia nie zamyka, a to strasznie mnie wytrąca z równowagi. Weźcie ze sobą biegającego kolegę, może być przystojniak, to jeszcze łatwiej będzie o motywację do biegania ;)

5)  Picie. Wody mineralnej oczywiście albo innych płynów uzupełniających to, co nasz organizm straci podczas wysiłku. Możemy ograniczać  nadmiar kalorii jeśli biegamy dla zgrabnej sylwetki, ale nie powinnyśmy żałować płynów, bez tego trudno zachować równowagę w organizmie.

6) Natomiast jeśli chodzi o jedzenie, to chyba zależy od naszych upodobań czy przyzwyczajeń, ale ja odradzam jedzenie tuż przed bieganiem. Raz spróbowałam takiej zabawy na pełen żołądek, i stąd wiem jak fantastycznie potrafi się wywracać na lewą stronę. Za to po bieganiu chętnie wrzucam „co nieco” na ruszt, bo skoro tyle kalorii spaliłam, to czym prędzej muszę je nadrobić ;)

7)   No i ostatnia rada „cioci Kloci” (choć może i powinna być pierwsza) ruszajcie się dla siebie, nie dla oczu i komentarzy innych. Biegajcie według własnej mocy a nie oczekiwań „obserwatorów” narzucajcie sobie taki dystans, aby jego przerobienie dało Wam poczucie satysfakcji i chęci na więcej, niż powodu do zarzucenia aktywności, bo przez zakwasy nie ruszycie się aż do czterdziestki ;) Cieszcie się i bawcie ruchem, i tak nic lepiej nie zmotywuje Was niż podbudowana psychika oraz zdrowie i piękniejące ciało :)

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia Wnuk
5 lat temu

Oj bieganie mam w planach :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

super, bieganie cudnie wpływa na sylwetkę :) najlepiej iść od razu, fajna temperatura i pogoda na ruch :)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Ja musze spokojnie bo boje się o mleko czy się nic nie stanie, bo dzidzia jeszcze mała

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

Sylwia, spokojnie, ja biegałam 4 tygodnie po porodzie, nic się nie działo. Ponoć mleko może mieć inny smak, ale Woju nie narzekał ;)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Aha. No to ok :) jak tylko cieplej się zrobi to trzeba zacząć :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

Sylwia zacznij od spokojnego truchtu i nie patrz na czas, po porodzie wcale nie jest tak lajtowo. Ja przed Wojem biegałam bez problemu po 10 km, a po porodzie przebiegłam 3 km i kręciło mi się w głowie ;) jak dasz sobie za mocno czadu, to rozczarujesz się i zniechęcisz. Tylko spokój może nas uratować, tylko spokój ;)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Wiem wiem. Juz biegalam przed ciążą po 5 km bez przerwy ale zaczynałam pomału trochę trucht troche spacer :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Sylwia Wnuk

W takim razie powodzenia i radości z ruchu :)

Sylwia Wnuk
5 lat temu
Reply to  Sylwia Wnuk

Dziękuję i nawzajem :)

Magdalena Bryła
5 lat temu

Biegam na bieżni juz 3,tydzień zaniedlugo w marcu dojda kije :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Super, wytrwałości życzę :)

Milena Kamińska
5 lat temu

Dzień dobry, oj tak od kilku lat planuję bieganie i basen :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

a więc nadszedł idealny czas by plan zamienić w działanie :D

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close