Zabawa 5 października 2013

Ach, śpij kochanie

Najpiękniejszym momentem w ciągu dnia, biorąc pod uwagę relacje między mną a moim dzieckiem, jest chwila usypiania. Jestem mamą 4 – latka, z którym kładę się co wieczór, przytulam i jestem tak długo aż zaśnie.

Był czas, kiedy chciałam to zmienić – zaczęłam wtedy stosować sposób superniani – po czytaniu, siadałam przy łóżku, nie nawiązywałam kontaktu wzrokowego i czekałam, aż zaśnie. Nie wiem, czy próbowaliście, ale jest to bardzo skuteczna metoda.

Pewnego wieczoru odstąpiłam od sprawdzonego rozwiązania – byłam tak zmęczona, że położyłam się z Aleksem. Potem syn sam zaczął pytać „Jesteś zmęczona? To śpij ze mną”. A ja uświadomiłam sobie, że to jest właśnie to, czego chcę – po całym dniu móc się do niego mocno przytulić i spędzić te ostatnie chwile dnia trzymając go w ramionach.

Aleks jest samodzielnym i rezolutnym czterolatkiem – coraz częściej obywa się bez mojej pomocy i obecności. Uwielbia spędzać czas w przedszkolu, jeździć do babci na noc, przeżywać męskie przygody z tatą. Nie potrzebuje mamy by ubrać się od stóp do głowy, potrafi się fantastycznie samodzielnie bawić, bez żadnych problemów nawiązuje nowe znajomości z innymi dziećmi i sam podejmuje coraz więcej decyzji. Z każdym dniem staje się coraz bardziej autonomicznym człowiekiem. Zdarza się, że zapomina o buziaku na pożegnanie i gdzieś między jego tysiącem ważnych spraw rzuca niby mimochodem „Kocham Cię mamuś”.

I przychodzi wieczór – wtedy wtula się mocno i czasem nawet kilkakrotnie szepcze, że kocha mnie… jak cały świat…, jak wszystkie gwiazdy i planety…, bardziej niż ja jego… A ja przytulam go równie mocno, wdycham jego cudowny dziecięcy zapach i delektuję się tą spokojną, pełną czułości i niezwykłości chwilą. Gdy jego oddech staje się miarowy, cicho i delikatnie wysuwam się spod kołdry i wracam do swoich spraw, domowych obowiązków, obiadu na następny dzień, do kwestii blogowych, do swojego męża, i własnego łóżka…

Wiem, że kiedyś – pewnie lada moment – ten cudowny element dnia i ta strona naszych relacji ulegnie zmianie, jak wiele innych rzeczy, które zniknęły wraz z rozwojem mojego dziecka. Sama mam bardzo dobry kontakt z moją mamą, ale jest on dziś zupełnie różny od tego, gdy byłam dzieckiem. I choć nadal mówię jej, że ją kocham, to nie robię tego codziennie i nie ma między nami już tyle fizycznej bliskości. Co ciekawe nie brakuje nam tego – jest dobrze tak, jak jest. Istota miłości między matką a dzieckiem wciąż jest ta sama, tylko zmienia się jej forma.

I choć na tę chwilę robi mi się smutno na myśl, że mój syn kiedyś wyfrunie spod mych skrzydeł, to jednocześnie jestem dumna z każdego jego kroku ku samodzielności.  No i – wracając do meritum – cieszę się z każdego wspólnego wieczoru, kiedy mogę być blisko, gdy moje dziecko zasypia… po dniu pełnym ciekawych przeżyć… i przed dniem wypełnionym nowymi doświadczeniami.

Źródło zdjęcia: Flickr

 

1
Dodaj komentarz

avatar
0 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close