Zabawa 9 maja 2012

Wakacyjne dylematy mamy i taty

Nadeszła wyczekana ciepła wiosna a z nią planowanie wakacji. Te będą szczególne, spędzone razem z naszym synkiem. Pierwsze wakacje we trójkę. No i zaczęły się małe schody i multum pytań w głowie. W końcu jestem żółtodziobem w dziedzinie planowania wakacji z dzieckiem.

Jedno co wiedziałam to to, że teraz na pierwszym miejscu staną wygody i potrzeby naszego dziecka. Po pierwsze gdzie jechać nad morze czy w góry? Wybór padł nad morze. Czemu? Stwierdziliśmy, że maluch najlepiej tam spędzi czas. Woda, piasek i obszerny teren do biegania. Drogocenny jod, czyste powietrze i słoneczko. Kolejny etap wakacyjnych planów: Miejscowość. Rzut okiem na mapę i  wybrana. Ulokowana w takim miejscu Polski byśmy za 1 pobytem mogli odwiedzić kilka miejsc spędzając aktywnie wypoczynek, nie wylegując się wyłącznie na plaży. Nadszedł czas na przeglądanie ofert pensjonatów i ich porównywanie. Zajęłam się tym sama – mąż stwierdził, że zrobię to najlepiej. Na kartce wypisałam swoje priorytety jakimi będę kierować się przy wyborze noclegu i zaczęłam wertować strony internetowe.

Przede wszystkim szukałam ośrodka w którym możemy aktywnie spędzić czas nawet w razie niepogody w atrakcyjnej cenie i dobrych warunkach. Jak wiadomo pogody nie możemy zaplanować, a matka natura niekiedy bywa przekorna. Oczywiście cena też odgrywała dużą rolę, chciałam byśmy spędzili wakacje w fajnym miejscu, w dobrych warunkach, a zarazem nie rujnując naszego budżetu przeznaczonego na ten cel. Cena nie powinna być za bardzo wygórowana, raczej w granicach rozsądku. Tu każdy ma swoje „pułapy” wiec pomijam te kwestię. Znalazłam takie miejsce, w którym mamy basen zewnętrzny i wewnętrzny, salę zabaw dla dzieci i plac zabaw oraz inne atrakcje dla dużych i małych na pogodne i niepogodne dni. Pensjonat znajduje się blisko lasu, więc cisza i spokój  od miejskiego zgiełku zagwarantowane.  Ośrodek przyjazny rodzicom – dziecko do 3 roku życia przebywa za darmo i wyżywienie również ma za free.  Zapewnia najpotrzebniejsze rzeczy dla małych dzieci, typu łóżeczko do spania, wanienkę czy krzesełko do karmienia oraz dostęp do pralki. Co prawda z wanienki nie skorzystamy, ale łóżeczko jak najbardziej się przyda i odpadnie problem zakupu turystycznej miejscówki dla małego podróżnika. To była kolejna rzecz z listy. Posiłki kolejny element wyliczanki. I tu mały problem- oferta noclegowa z dostępem do kuchni czy stół szwedzki. Z synkiem nie mamy problemu, bo jada to co my. Pomyślałam więc, że nie będzie problemu z posiłkami serwowanymi w Pensjonacie. Stół szwedzki ma to do siebie, że pewno spokojnie znajdę na nim odpowiednie posiłki na śniadanie czy obiad dla mojego smakosza. Ważnym punktem było też wyposażenie pokoju. I wcale nie chodzi o LCD czy wi-fi bądź inne nowinki technologiczne. Podstawa to czajnik i lodówka. W końcu gdzieś muszę przechować serek, jogurt czy inny smakołyk dla synka, a mleko czy kaszkę tez zrobić na miejscu. Porażką byłoby bieganie w popłochu o 6.00 rano po całym ośrodku w poszukiwaniu czajnika i dziecko czekające na mleko.

Mam nadzieję, że dokonałam trafnego wyboru. Wszystko zostanie zweryfikowane za jakiś czas. Przede mną kolejny etap wakacyjnych dylematów: Pakownie torby malucha. Ale o tym może napisze za jakiś czas. Oczywiście podstawą będzie przyszykowanie listy.

A Wy drogie mamy macie już zaplanowane wakacje? Czym kierowałyście się przy wyborze oferty?

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Bućko
Anna Bućko
8 lat temu

U nas wakacje to odwiedziny u rodziny. Mieszkamy daleko więc trzeba. Wprawdzie dla mnie to żaden wypoczynek ale czego nie robi się dla dziadków…
Dla siebie wybiorę się z córka na plażę- od plus mieszkania nad Zatoką.

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 lat temu

Ja polecam wszystkim podróżnikom worki próżniowe – ostatnia wyprawa za sprawa turbo odkurzacza odniosła sukces- z 3 toreb zrobiliśmy 1 walizkę :) Tylko upewnijcie się że na miejscu też będzie odkurzacz, żeby się móc spakować :)

Andrzej Heppa
8 lat temu

„Zajęłam się tym sama – mąż stwierdził, że zrobię to najlepiej.”

Na tym polega dobre,psychologiczne podejście do żony.Czytajcie mężowie i stosujcie.
Podbudować ego ,żona wybiera i gdyby cos nie tak ,spokojne dwa tygodnie-sama wybrałaś ,to mi głowy nie susz ;)

Sylwia Chojnowska
8 lat temu
Reply to  Andrzej Heppa

Sama zbierałam informacje i poszukiwałam miejsc a decyzja ostateczna wspólna. Wiec jakby, co to nie tylko moja będzie w tym wina. Wspólnie zadecydował :P

Magda Kupis
8 lat temu

jeszcze nie planowaliśmy urlopu, ale w zeszłym roku odwiedziliśmy morze. poszliśmy na łatwiznę i organizacją zajęli się znajomi, którzy mieli już doświadczenie :) z racji tego, że nie lubimy jeść na komendę, a konkretniej trudno czasem nam przewidzieć kiedy głodomorek będzie chciał jeść wybraliśmy opcję własnego wyżywienia, znamy miejsce gdzie jechaliśmy, więc znaliśmy też miejsca, w których bez obaw można jeść :) (głównie chodziło o obiady oczywiście). wynajęliśmy mieszkanie, cena przystępna, lokalizacja bardzo dogodna- z dala od zgiełku, a jednak blisko na plażę i do miasta. mieszkanie o wysokim standardzie z całkowitym wyposażeniem- od żelazka po kostki do zmywarki. 2sypialnie… Czytaj więcej »

Sylwia Chojnowska
8 lat temu
Reply to  Magda Kupis

Zgadzam się z Tobą Magda. Takowe rozeznanie także zrobione, numery tel. (apteka, przychodnia) również zapisane. Sklep ponoć dobrze zaopatrzony (jak mnie poinformowano) pod nosem. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Lepiej sobie zaplanować dokładnie coś i nie skorzystać z pomocy niż później w popłochu jej szukać.

Joanna Adamkiewicz
8 lat temu

Przed nami nasze pierwsze wakacje z dzidziusiem :) Jeszcze nie wiem, czy gdzieś się wybierzemy, ale napewno sporo czasu spędzimy u moich rodziców. Zawsze jak jadę tam nawet na kilka dni to rozpisuję sobie co dokładnie mam zabrać, a potem w trakcie pakowania wykreślam poszczególne rzeczy z listy :) Jeśli znajdziemy czas na wyjazdnad morze to napewno pierwsze co to będziemy szukać przyjaznego miejsca dla naszej córeczki :) Najważniejsze, żeby nie żyć w stresie, że ktoś może usłyszeć jej wieczorny płacz czy awanturę podczas kąpieli :) Przecież jefdziemy się relaksować a nie stresować :) Pozdrawiam :)

Zabawa 7 maja 2012

Łobuz czy odkrywca?

Kiedy rodzic po raz kolejny zbiera z podłogi rozłożoną na części zabawkę, pewnie obiecuje sobie w myślach: „już nigdy więcej nie kupię nowej rzeczy”, „temu łobuzowi nie opłaca się nic dawać”, „koniec z tym”. Nasza natura „nakazuje” nam być narzekającym, pesymistycznym, mistrzowsko uprawiającym czarnowidztwo człowiekiem.

Rozumiem jednak, że 15 minutowy żywot nowego prezentu  może doprowadzić do szewskiej pasji (nie wiem tego jeszcze z autopsji). Gdy ktoś pyta Cię o Twoje dziecko, a Tobie przychodzi do głowy tylko jedno określenie: łobuz – zastanów się czy masz rację?

Osobiście uważam, że kiedy nie mamy do czynienia z psuciem zabawek ze złości, a jednak jakieś „zło” powoduje, że nie są one w całości, to mamy ogromny powód do dumy i naszym obowiązkiem jest pielęgnowanie tego co się właśnie nam wykluwa. Tak, to paradoks, jednak bardzo istotny. Kiedy dziecko rozbiera na części samochodzik to mamy dowód na to, że pod naszym dachem rośnie mały ODKRYWCA, nie łobuz. Dziecko ciekawe świata, który je otacza. To wspaniały atrybut, który niestety w naszych oczach nacechowany jest negatywnie. Gorszym jest, że często zduszamy to w zalążku – tą pasję, chęć poznania tego co kryje się przed dzieckiem.

Kiedy sama byłam mała czułam niesamowitą satysfakcję, dumę, gdy udało mi się dokonać jakiegoś odkrycia. Może to odkrycie dotyczyło tylko tego, że woda z olejem nie chce się połączyć, albo tego, że kiedy zostawimy lody na stoliku w kuchni to zamienią się w mokrą plamę, ale doszłam do tego odkrycia sama! I pewnie nasze dziecko czuje dokładnie to samo… do czasu, kiedy nie podetniemy mu skrzydeł, ukarzemy po raz kolejny.

Oczywiście zaraz odzywa się głos rozsądku, że przecież te wszystkie zabawki sporo kosztują, a w dzisiejszych czasach nikomu się nie przelewa. Teraz trzeba sobie zadać pytanie, czy nasz Odkrywca musi posiadać zabawki z najwyższej póki, przez których zakup, nasz budżet znacznie się uszczupli? Na rynku mamy dostęp do całej gamy zabawek, zarówno jeśli chodzi o ich różnorodność jak i cenę. Oczywiście nie każdy ma chęć i odwagę kupić „buble”, więc jest alternatywa – zabawki kreatywne, zmuszające dziecko do myślenia, działania, wyobraźni.

   Czasem (a może i na stałe) załóżmy różowe okulary, zobaczmy coś z zupełnie innej perspektywy, bo nie zawsze czarne musi być czarne. Optymizm pomaga żyć szczęśliwie, więc zanim ocenisz swoje dziecko, zastanów się, czy to co robi nie oznacza zupełnie czegoś innego. Doszukujmy się nawet w negatywnych cechach pozytywnych ich stron. Nie odbierajmy dzieciom pasji poznawania świata, bo nauka to nie tylko książki i szkolna ławka.

   A Wy kogo macie w swoim domu- Łobuza czy jednak Odkrywcę?

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
KOPECANN
KOPECANN
8 lat temu

Po tym, co przeczytałam zmieniam swoje zdanie o moim dziecku. On uwielbia majstrować przy zabawkach, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, iż nie robi tego złośliwie, ale ze zwykłej ciekawości.
U nas w domu mamy parę zabawek „bubli” i w momencie kiedy zostają zepsute tak na prawdę mi nie żal – wcześniej gdy mały majsterkowicz rozbrajał zabawki, które swoje kosztowały, to wychodziłam ze skóry, złościłam się.
Teraz wiem, że mam w domu ODKRYWCĘ!

Magda Kupis
8 lat temu
Reply to  KOPECANN

Cieszę się bardzo, że mogłam przeczytać choć jeden taki komentarz!
My dorośli zapominamy, że dziecko to niezapisana karta, która tylko przez własne doświadczenia zapisuje zdania, które są najbardziej trwałe. Mimo, że dziecko z czasem nabywa umiejętność abstrakcyjnego myślenia i mimo bardzo bogatej wyobraźni nic nie zastąpi własnych odkryć, W dodatku człowiek,nawet taki młody najlepiej na własnych błędach :)

Bombel
Bombel
8 lat temu

Ja zawsze powtarzam naszemu Tatusiowi, ze DZIECKO MUSI JAKOŚ ODKRYWAĆ ŚWIAT ! :) Nie wiem skąd ta różnica się bierze, ale kiedy Nasz syn „psoci” mąż mówi, że jest niegrzeczny i że ja mu na wszystko pozwalam…a ja się z tym nie zgadzam! Uważam, że dziecko musi pewne rzeczy dotknąć/zrobić/….. by je poznać! Nie zabraniam „wszystkiego” tylko dlatego, że tak jest wygodnie, bo nie trzeba później po dziecku sprzątać kiedy np. wyciągnie garnki z szafki (mój syn uwielbia się nimi bawić! Może w przyszłości będzie kucharzem?! :) ) Moim zdaniem każdy rodzic powinien choć czasami spojrzeć na świat z punktu… Czytaj więcej »

Magda Kupis
8 lat temu
Reply to  Bombel

Bomleku u nas jest dokładnie tak samo- dla taty to psocenie, dla mnie uciecha, że mam ciekawskie dziecko, nawet uciążliwe krzyki i próby stawiania na swoim (choć są czasem uciążliwe) dla mnie są budowaniem charakteru – ja zawsze należałam do osób widzących większość rzeczy nieco inaczej, często słyszałam- „nie filozofuj tak”, a dla mnie to szukanie pozytywów :)

Paulina Garbień
8 lat temu

czasami trochę sie złoszczę na synka kiedy próbuje grzebać w koszu na śmieci, w szafkach w kuchni lub właśnie coś psuje, ale tłumaczę sobie, że nie mogę się za bardzo na niego złościć… przecież to dobrze, ze chce poznawać otaczający go świat, owszem grzebanie wkoszu nie jest dobrym pomysłem ale ja obracam to w zadanie do wykonania i daję mu różne rzeczy do wrzucania i jest ok, jedna szafka w kuchni jest dla niego dostępna, kaszki, puszki, makarony itp może sobie wyciągać i walać po kuchni, to jest jego mini królestwo odkrywcy ;) niektóre rzeczy są zabronione ze względu na… Czytaj więcej »

cościk
8 lat temu

Popieram.. a co do rozwalania zabawek, to nie dziecka wina, że dostanie od nas zabawkę, którą wystarczy mocniej dotknąć i ta się rozpada ;) Wiem co mówie, bo mamy w domu niezniszczalne ciuchcie hehe, a różne rzeczy z nimi były robione. A niektóre zabawki kupione były na raz ;(

ps. był czas, że Młodemu specjalnie dawałam śrubokręt i zabawki, aby rozbierał zabawki na części

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
8 lat temu

łobuz-odkrywca u mnie szaleje cały czas z tym że łobuz jest pozytywnym określeniem :) choć czasem pojawia się czarny charakter -złośnika-psuji :) ale to już inna historia :)

Joanna Pawlińska
7 lat temu

Bardzo fajny artykuł. Ja od zawsze mówiłam, że moja córka powinna mieć na imię demolka. Niektóre odkrycia tak jej się podobały, że powtarzała je wielokrotnie. Tym sposobem mieliśmy kilka pilotów, a każdego umiałam złożyć z zamkniętymi oczami póki się całkiem nie rozpadł, kompletnie zdekompletowane zestawy szkieł, bo widocznie fajnie brzęczało tłukąc się. Na początku się wściekałam, krzyczałam, denerwowałam, nic to nie dawało. W pewnym momencie zaczęłam tłumaczyć, że się zniszczyło i już nie da się naprawić. A wiele lat później dotarło do mnie coś ciekawego. Ilu rodziców budowało wieżę z klocków i pokazywało dziecku jak zburzyć? I zawsze dawało się… Czytaj więcej »

Kinga Jurkiewicz
6 lat temu

Pół na pól

Elzbieta Mazurczyk
6 lat temu

W moim 50/50 :-):-) lobuzoodkrywca ;-)

Natalia Zalewska
6 lat temu

Ł O B U Z zdecydowanie…i to płci żeńskiej… ;-)

Ciąża 2 maja 2012

Ciężarówką przez Irlandię

Wbrew pozorom nie zmieniamy profilu bloga, a wpis nie dotyczy przeżyć kierowcy tira mknącego w rytm muzyki przez autostrady „Zielonej Wyspy” ;)

Owa ciężarówka to Ja – Mama Adiego, która niewiele myśląc, pod wpływem zwykłego (a może niezwykłego) impulsu przy współudziale równie impulsywnego męża, zaszła w drugą ciążę.

No cóż, ciąża jak każda inna, pisano o niej już tyle, że pewnie nic nowego wymyślić nie można, dlatego pragnę się z Wami podzielić tym, jak przebiega to w warunkach i realiach irlandzkich.

Czego przyszła mama może oczekiwać od lekarza?
Co i kiedy się jej należy?
Gdzie się udać w razie problemów?
Jak przebiega poród i czego można w jego trakcie oczekiwać?

Postaram się jak najpełniej odpowiedzieć na te i inne pytania, w kilku wpisach, które w miarę przebiegu mojej ciąży będę zamieszczać, aby przybliżyć Wam różnice i podobieństwa między polską i irlandzką opieką nad przyszłą mamą i jej maleństwem.

Zacznijmy od początku.

Przede wszystkim, zanim zdecydowaliśmy się na ciążę, czytałam trochę z ciekawości jak to wszystko tutaj wygląda, rozmawiałam z koleżankami. Nie lubię być zaskoczona, a ponieważ wiedzieliśmy, że będziemy chcieli prędzej czy później mieć drugie dziecko, to chciałam wiedzieć jakie muszę spełnić warunki, żeby zostać objęta opieką medyczną w ciąży.

Najważniejsze dla każdego tutaj jest to, że opieka medyczna jest płatna, chyba że posiada się kartę medyczną, która przysługuje bezpłatnie jedynie najuboższym. Wyjątkiem są np. kobiety ciężarne, które mogą zostać objęte specjalnym programem, w ramach którego przysługują im bezpłatne wizyty u lekarza ogólnego tzw. GP (General Practicioner) oraz w szpitalu. Oczywiście wszystko w określonej ilości, chyba że stan zdrowia wymaga częstszych wizyt.
Dla nas ważne jest też to, że w odróżnieniu od Polski przed ukończeniem 12 tygodnia ciąży nie ratuje się jej tutaj, pozostawiając to naturze. Pewnie dla wielu jest to straszne, ale ja od początku byłam pozytywnie nastawiona i podchodziłam do wszystkiego ze spokojem, wiedząc, że skoro nie mam wpływu na to co się stanie – szkoda moich niepotrzebnych nerwów. Decydując się na ciążę tutaj warto od razu zdawać sobie z tego sprawę by uniknąć później trudnej sytuacji.

Jak już wspomniałam,można zostać objętym bezpłatnym programem dla ciężarnych. W tym celu należy udać się do swojego lekarza pierwszego kontaktu i wraz z nim wypełnić specjalny formularz, który później lekarz lub przyszła mama wysyłają do odpowiedniego urzędu. Po rozpatrzeniu zgłoszenia urząd ten w ciągu ok. 6 tygodni wysyła na podany przez Nas adres informację o przyłączeniu do programu. Z otrzymanym listem należy zgłosić się ponownie do lekarza. Ten powinien wystawić nam specjalne pismo skierowujące do szpitala, który wspólnie z lekarzem powinnyśmy wybrać.

Ważne jest to, że ciążę w Irlandii prowadzi nie ginekolog a GP czyli lekarz pierwszego kontaktu, w polskich klinikach są udogodnienia i często wizyty odbywają się u ginekologa, dla wygody i spokoju pacjentek.

Zdziwi Was pewnie też to, że przez ogromną większość okresu ciąży nikt nie będzie Nam „tam zaglądał” gdyż ogólna zasada jest taka, że im mniej zaglądania tym lepiej i zdrowiej. Lekarze tutaj uważają, ze badanie przez pochwę może przynieść więcej szkody niż pożytku. Dlatego jeśli mamy przeczucie, że możemy mieć jakąś infekcję, należy to samemu zgłosić lekarzowi wtedy ten pobierze wymaz do badania i przepisze nam odpowiednie leki. W przeciwnym wypadku nie zostanie to wyleczone.

Wizyty w szpitalu to częściowo spotkania z położną a częściowo z lekarzem. To tutaj robione są badania dzięki temu wszystkie wyniki są w posiadaniu szpitala i jadąc do porodu nie musimy o tym pamiętać. Kolejnym plusem wczesnego wyboru szpitala jest fakt, że „Sto pytań do…” czyli ankieta, którą wypełnia położna w Polsce wraz z położnicą w trakcie skurczów, jest przeprowadzona już przy pierwszej wizycie. Szpital jest przygotowany na to, że taka pacjentka zgłosi się do nich do porodu, jest w posiadaniu wszystkich informacji o niej i jej maleństwie, więc kiedy przyjeżdżamy rodzić trafiamy od razu na salę porodową bez dodatkowych zbędnych formalności. Wspominając narodziny Adiego i jazdę do szpitala w środku nocy, cieszę się, że uniknę tej wątpliwej przyjemności czekania, aż wszystko zostanie wpisane w odpowiednie rubryki ;)

Dla wszystkich tych, którzy nie są zbyt biegli w języku angielskim, lub po prostu boją się, że zawiłe lekarskie terminy będą niezrozumiałe mam dobrą wiadomość. Umawiając się na wizytę w szpitalu można poprosić o obecność tłumacza, który wyjaśni nam wszelkie wątpliwości po polsku. Gdy ciąża przebiega prawidłowo może się zdarzyć, że w czasie wizyt w szpitalu tłumacz nie będzie obecny, ale jeśli sobie tego życzymy na pewno będzie nam towarzyszył w trakcie porodu, bo tu nie da się przewidzieć rozwoju wypadków.

Ja obecnie jestem na etapie oczekiwania na list potwierdzający przyjęcie mnie do programu. Nie mogę już doczekać się wizyty u lekarza, żeby sprawdzić czy wszystko u mojej kruszynki w porządku.
Zaraz po wizycie w szpitalu opiszę Wam swoje wrażenia i opowiem co słychać u maleństwa, być może poznamy już płeć :)

Zaglądnij do pozostałych części:

Ciężarówką przez Irlandię cz. 2
Ciężarówką przez Irlandię cz. 3
Ciężarówką przez Irlandię cz. 4

Źródło zdjęcia: Flickr

Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Barbara Podraza
8 lat temu

Witam, fajnie ,że poruszony został taki temat:) ja od 8 lat mieszkam w Irlandii, urodziła tu dwójkę dzieci, -posiadam trójkę ale pierworodny był rodzony w Polsce- , to prawda,że jesli ciąża przebiega bez problemów to jest łatwiej -tak miałąm przy drugim dziecku – pierwszym rodzonym w Irl.wszystko było ok, ale jeśli już coś się dzieje to nie jest takie proste…moja ciąża ostatnia była bliźniacza i pokomplikowało się trochę, nie narzekam na opiekę szpitalną bo jest moim zdaniem dobra, ale … nie podoba mi się to,że na pierwsze usg trzeba czekać tak długo – u mnie to był 18 tydzień, gdyby… Czytaj więcej »

Paulina Garbień
8 lat temu

ja tez gdyby nie wizyta u mojego lekarza podczas pobytu w polsce też nie wiedziałabym co z moim maleństwem, teraz niecierpliwie czekam na kolejne USG już tutaj, zeby zobaczyć czy wszystko ok :) myślę, że jeśli juz sie człowiek zdecydował na ciąże i poród tutaj to przede wszystkim trzeba zaakceptować te zasady a wtedy chyba będzie łatwiej, bez tego bedziemy sie denerwować i stresować a to na pewno maleństwu nie pomoże…

Agnieszka Kubecka
8 lat temu

Rowniez uwazam, ze jesli ktos decyduje sie urodzic w ie powinien zaakceptowac sposob, w jaki prowadza tutaj ciaze. Moze nie jest to idealny sposob i pozostawia duzo do zyczenia, ale przez lata jakos to dziala i kobiety rodza, a dzieciaczki maja sie dobrze, no i jakby nie bylo przyrost naturalny w ie jest dosc spory ;) Zgadzam sie tez z tym, ze duuuuzo latwiej jest w tym systemie sie odnalezc jesli ciaza jest bezproblemowa. Ale ten brak problemow przeciez jakos mocno od nas juz nie zalezy, niestety. Natura jest bezwgledna :/ @Basia, strasznie mi przykro, ze Cie spotkalo cos takiego.… Czytaj więcej »

Bombel
Bombel
8 lat temu

Tak odbiegając od tematu ciąży…. mnie się od dawna marzy podróż do Irlandii!!!!!! :) Chciałabym na własne oczy zobaczyć czy ona faktycznie jest taka piękna? :) Zielona? :) Czy zwierzątka blokują „wsiowe” uliczki (jak na filmach :) ) ? :) ……chciałabym na żywo posłuchać prawdziwej irlandzkiej muzyki!! :) Wypić irlandzkie piwko :) i zjeść coś dobrego-swojskiego! :)

…..Paulina mogę Cię odwiedzić?????????????????????? :)))))))))))))))))))))))))))))))))

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Bombel

CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :):):):)
zapraszam :)

Buzka_2
Buzka_2
8 lat temu

Witam! Też jestem przyszłą mamusią w Irlandii i mam świeży pogląd na sprawę. W moim przypadku mamy z mężem kartę na wizyty do GP więc na żaden list nie musieliśmy czekać aby nas przyjęto do programu a lekarka wypełniła nam druk który wysłaliśmy do szpitala i pierwsze USG zostało ustalone na 12 tydzień nie mniej jednak w szpitalu wylądowaliśmy troszkę wcześniej bo w 9 tc pojawiło się dość obfite krwawienie i tak jak dziewczyny piszą ciąży się do 12tc nie ratuje więc zostałam pozostawiona sama sobie, jedynie zostałam umówiona na kolejne USG w 10tc w celu sprawdzenia czy z dzidzią… Czytaj więcej »

Tusia White
Tusia White
8 lat temu

w UK GP jest bezplatny. Generalnie przez cala ciaze ANI RAZU nie bylam ogladana przez ginekologa w srodku. tylko raz przez obstriciona – masaz szyjki macicy mi zrobil tuz przed porodem. cala moja ciaze prowadzili hematolog (mam maloplytkowosc) oraz polozna..
a co do USG jest identycznie u Was jak i u nas z tego co sie orientuje… sa dwa (bezplatne?): pierwszy 7 tyg a drugi 20.
trzymam za Was kciuki i gratuluje Córuni!!!!

Paulina Garbień
8 lat temu
Reply to  Tusia White

tak jeśli nie ma konieczności to dwa USG są wykonywane, choc jeśli jest taka potrzeba to oczywiście bezpłatnie robią w szpitalu kolejne, w środku też nie badaja, bo uważają, ze moze to bardziej zaszkodzic niż pomóc mamie i dziecku, ale skoro to u nich działa od dawna to może coś w tym jest… no cóż co kraj to obyczaj ;)

Kasia
Kasia
8 lat temu

Rodzilam w Irlandii i jedyne co musiałam zrobić na początku to udać sie do GP i tyle on wysyłał list do szpitala a szpital wysłał mi termin pierwszej wizyty i pierwszego USG .jesli chodzi o infekcje to i w szpitalu badają za każdym razem mocz tak samo GP to robi .

Ola
Ola
8 lat temu

Czesc Dziewczyny! Rowniez jestem w ciazy z blizniakami! 15 tydzien! Przed swietami mialam usg w rotundzie (12.tydz.)- lekarka stwierdzila jedno dziecko, chociaz ja czulam ze to blizniaki i nawet pytalam ja czy nie ma drugiego malucha;)! Tydzien pozniej, juz w Polsce na scanie wyszly blizniaki! Ale jako ze to moja druga ciaza w Irlandii moge powiedziec ze jestem z ich opieki bardzo zadowolona. Z prowadzenia ciazy, porodu i opieki po porodzie. Pierwsza wizyta u GP bezplatna. Moja zajela sie wszystkimi papierami, zapytala tylko czy wybralam szpital. A w pierwszej ciazy bylam pare razy na emergency w szpitalu i oczywiscie nic… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close