Dom 14 marca 2012

Warsztaty „Warto słuchać dzieci” – Wspomnienie weekendu

W ubiegły weekend miałam przyjemność wraz z Klarą wziąć udział w warsztatach organizowanych przez firmę Pudliszki. Warsztaty dotyczyły zdrowego odżywiania i całej gamy problemów, jak do tego przekonać młodego człowieka.

Spotkanie odbyło się w Warszawie w miłej i przytulnej kawiarni dla mam i dzieci, było bardzo sympatycznie! Oprócz mnie było kilka innych mam blogerek i ich pociechy.

Nie myślcie jednak że skończyło się na leniwych pogaduchach przy kawie! O nie! Pudliszki nie zawiodły moich oczekiwań i stanęły na wysokości zadania! Spotkanie odbyło się pod czujnym okiem specjalistów i prowadzącej spotkanie Odety Moro-Figurskiej.

Piękna prezentacja otwierająca spotkanie udowodniła po raz kolejny co najmłodsi Polacy myślą o spaghetti! Krótko  podsumowując nasze dzieci mówią TAK TAK TAK! A specjaliści przyklaskują! Bo przecież to pełnowartościowy posiłek (oczywiście przygotowany z głową i z warzywami, z mięskiem itd.)

Po tak zwanych „nudach dla dorosłych” przyszedł czas na wspólna zabawę – i tu znowu chylę czoło Organizatorom. Suto nakryte stoliczki dla najmłodszych kusiły barwami zdrowych pyszności, do wyboru do koloru.  Pod okiem dorosłych, w tym Pani Kingi Dutkiewicz, psychologa dziecięcego z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, Mali i Duzi rozpoczęli ciężką pracę i zabawę zarazem – układanie zdrowego talerzyka, obiadowe puzzle czy „gotowanie-komponowanie” super zupy z warzyw. Prawdę mówiąc zabawom nie było końca – Klara niestety nie dotrwała, bo o tej porze była niekwestionowana pora na zupę i drzemkę, więc w iście angielskim stylu wymknęła się do domu z tatusiem, a w tym czasie mamusia…

… Wzięła na spytki panią  Małgorzatę Strucińską, dietetyka z Instytutu Matki i Dziecka  w Warszawie. Dyskusja była długa i  zaowocowała niezliczonymi propozycjami dla mojego niejadka – które od początku tygodnia testujemy :)

Żeby było jeszcze milej i przyjemniej, na zakończenie czekała na nas niespodzianka w postaci pysznego lunchu (i nie tylko ) – miałyśmy okazję spróbować na własnych talerzach sosów Pudliszek, dedykowanych najmłodszym  koneserom „włoskiej kuchni” (Instytut Matki i Dziecka  zaopiniował te produkty jako polecane dla maluchów 4+). Mój werdykt: bardzo smaczne, etykieta prześwietlona – bez konserwantów.

No a po lunchu … już trochę lenistwa, kawka i „ploteczki” – ale każdemu się należy od czasu do czasu taka babska chwila relaksu!

Serdecznie dziękujemy firmie Pudliszki za miło spędzony czas i udostępnienie fotosów ze spotkania!

A  czy Wasze pociechy są zakochane w spaghetti? A może na widok jarzynki uciekają w popłochu? Już niedługo obiecujemy wrócić do tematu zdrowego odżywiania!

Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu
Warsztaty „Warto słuchać dzieci” Pudliszki – Wspomnienie weekendu

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Haluszczak
9 lat temu

Fajne takie warsztaty! Nie miałam pojęcia, ze coś takiego się dzieje. No ale Warszawka i tak za daleko :(
Moje dzieciaki średnio lubią spaghetti, ale może to dlatego, że ja niestety takiego domowego nie umiem zrobić, a taki z fixa to nie to samo.
A może ktoś ma sprawdzony przepis na domowy sos do spaghetti? :)

Aleksandra Greszczeszyn

Tylko pozazdrościć udziału w tak apetycznym wydarzeniu!:)

Karolina Wawrzyniak
9 lat temu

szkoda ,że w Łodzi nie było czegoś takiego :(

Anna Haluszczak
9 lat temu

Dopiero teraz widzę zdjęcia! Wczoraj mi się nie wyświetlały. Teraz to dopiero widać jaką pyszną mieliście zabawę! :)

Patrycja Zych
9 lat temu

Ale super! szkoda,że u Nas nie ma takich spotkań. Dzieciaczki miały ucztę :)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Jasiek jak na rzyzwoitego „jadka” przystało – spaghetti nie pogardzi :) A ja uwielbiam patrzeć na niego jak je makaron (z rosołu również) bo go tak słodko wciąga :))))))

Patrycja Zych
9 lat temu
Reply to  Fizinka

Mój Filipek też fajnie wciąga makaron. Hehe a my mamy cieszymy się z takich drobnostek :)

Kobiecym_okiem
9 lat temu

Zdjęcia ładne, kawiarenka dla mam i dzieci też – zastanawiam się tylko, jak tytuł warsztatów ma się do ich treści :-) Czy chodzi o to, aby słuchać dzieci – że chcą jeść spaghetti? Rzeczywiście, mój syn lubi, ale takie najprostsze – makaron z sosem z oliwy i pomidorów (ja stawiam na rzeczywiste, ewentualnie te z puszki, ale nie gotowe fixy czy ze słoika).
A dzieci warto słuchać – sama uczestniczyłam w warsztatach, które były przeznaczone rzeczywiście temu tematowi – polecam. http://www.mojesedno.blogspot.com/2012/02/komunikacja-w-domu-i-w-szkole.html

Emocje 13 marca 2012

Z pamiętnika nastolatki

Jest niedziela, marcowe popołudnie. Bezchmurne niebo i złocisty blask pełni słońca sprawiają, że nawet marne 7 st.C cieszy moją skromną, spragnioną wiosny osobę. Idę z Miśkiem na spacer, na plac zabaw, świecący od kilku miesięcy pustkami. Krążymy chwilę w koło, przyglądamy się wszystkim huśtawkom, ślizgawkom, karuzelom i innym zabawiaczom (to w zasadzie nasza pierwsza wizyta w takim miejscu). Nikogo poza nami nie ma więc możemy spokojnie przetestować kilka huśtawek.

Misiek zmęczony bujaniem, skakaniem, kręceniem i wędrowaniem w końcu zasypia, a ja mam CHWILĘ dla siebie. Zamykam oczy, twarz odwracam w stronę słońca, zbieram pierwsze jego promyki, wyłączam myślenie, odpływam, marzę, odpoczywam…

I nagle tę błogą ciszę i spokój przerywa dobitne –„Chodź tu q*wa!” Otwieram więc szybko oczy, rozglądam się i co widzę? Widzę młodzieńca, na oko 13 lat, zanim drepcze dziewczynka, domniemam że to jego młodsza siostra. Idą w naszą stronę, na pusty plac zabaw. Chłopak pokrzykuje na dziewczynkę, pospiesza ją, po czym „wrzuca” na huśtawkę, buja 2 razy i próbuje ją ściągnąć. Nie potrafi więc się denerwuje i krzyczy (nie zważając, że siedzę tuż obok z malutkim, śpiącym dzieckiem) –„Q*wa nie mogę cię ściągnąć! Jesteś za gruba, grubasko!”. Czuję jak na mojej skórze pomału włosy dęba stają.

Chwilę później do młodzieńca dołączają niewiasty. Nie będę przytaczać ich wzajemnego dialogu, bo to zupełnie bez sensu. Wypowiedzi bowiem były zaszyfrowane tajnymi zwrotami, a głównymi bohaterami gorącej dyskusji zdawali się być tajemniczy panowie na „ch” i panie na „k”. Nie miałam ochoty słuchać tego typu historyjek, a że nie słyszeć się nie dało, szybko nas stamtąd ewakuowałam.

Obrazek, mimo że „normalny” trochę mnie zniesmaczył, trochę zirytował i zmusił do refleksji. Wspominam więc swoje dzieciństwo… Jakie było? Ano było inne!

Na podwórku spotykaliśmy się codziennie! Nieważne, że zimno! Nieważne, że pada! Graliśmy w: „nogę”,  „siatkę”, „palanta”, w „kartofla”, podchody….. i w chowanego – najlepiej po zmroku! :-) Nie były nam potrzebne komputery, telefony, iPad`y, tablety i inne ówczesne gadżety. Wystarczaliśmy sami sobie! Do dziś z ogromnym uśmiechem i wzruszeniem wspominam naszą ławkę, na której przesiadywaliśmy każdego wieczora, wspólne „ogniskowanie” (na początek i koniec wakacji OBOWIĄZKOWO!).

A w domu? Tam też było inaczej! Odkąd sięgam pamięcią rodzice trzymali dyscyplinę, szczególnie ojciec, zawodowy żołnierz. U niego wszystko musiało być zrobione porządnie, dokładnie, od A do Z! Oprócz chodzenia do szkoły mieliśmy (razem z braćmi) również inne obowiązki – sprzątanie, robienie drobnych zakupów, struganie kartofli na obiad, zmywanie naczyń po posiłku… Na dwór mogliśmy wyjść tylko wtedy kiedy lekcje były odrobione, a wracać mieliśmy punktualnie o wyznaczonej godz. (nawet 1 min spóźnienia skutkowała karą – wcześniejszym powrotem do domu następnego dnia).

Wtedy nie raz, nie dwa złościliśmy się na rodziców, ale dziś jestem im za to wychowanie wdzięczna! Wyrosłam na porządną dziewczynę, jestem pracowita, ze wszystkim potrafię sobie SAMA poradzić, cenię sobie ład i porządek (zarówno w domu jak i w życiu), szanuję drugiego człowieka…

A dzisiejsza młodzież? Generalnie rzecz biorąc – ma wszystko w d*pie! Od szkoły zaczynając, a na swoich rodzicach kończąc! Jedyne co się dla nich liczy to imprezy i dobra zabawa. Nie mają żadnych obowiązków, robią co im się żywnie podoba! Dziewczynki 12, 13- letnie ubrane w sexowne ciuchy, wymalowane jak „stare maleńkie”, wulgarne, pijane, naćpane – myślą, że są piękne, że są cool. (Ja w ich wieku nie mogłam nawet BEZBARWNYM lakierem pomalować paznokci!!) A chłopcy? Nastoletni tatusiowie?! Albo nastoletni przestępcy?! Strach się do nich odezwać. Ba! Strach się na nich spojrzeć, bo jeszcze im wzrok nie spasuje i w***dol spuszczony!!

Obrazek ówczesnej młodzieży jest krótko mówiąc żenujący! I przykry!! Czasem drżę gdy pomyślę o przyszłości mojego syna. W jakim środowisku będzie musiał się „obracać”?? Z jakim „elementem” będzie chodził do szkoły?? Przyznam szczerze, że trochę się tego boję. Pff..! Nawet bardzo!

Mam nadzieję, że uda mi się uchronić Miśka przed czyhającymi na Niego pułapkami, że zdołam wychować Go na porządnego człowieka, tak jak moi rodzice wychowali mnie i moich braci. Mam też głęboką nadzieję, że do pewnych spostrzeżeń i refleksji dochodzą inni rodzice! I tak samo jak ja, dołożą wszelkich starań by z pomocą Naszych potomków zbudować lepszy świat. Może podobny do tego, który MY pamiętamy..?

Subscribe
Powiadom o
guest
169 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
9 lat temu

Prawda jest taka, że to „wina” nas, dorosłych. Więc mamy do spełnienia pewną misję- wychować nasze dzieci tak, aby nie wstydzić się później za nie. Myślę, że to też jest zjawisko falowe, powtarzające się jak echo.
Z tematem skojarzyło mi się ta opowieść- mam nadzieję, że zmusi nas do refleksji (nie wszystko przecież misi być bio, eko, naj i jeszcze kilka przedrostków) http://zaje.pl/31882+Opowiesc.html

Anna Haluszczak
9 lat temu

Ja też boję się o to, jakie będą moje dzieci. I najbardziej przeraża mnie to, że nie ochronię ich przed złem tego świata. Co z tego, że u mnie w domu nikt nie klnie, nikt nie bije, nikt nie poniża? Pójdzie do przedszkola, do szkoły i spotka się z tym wszystkim, czego chciałabym, by moje maleństwo uniknęło. Cóż mi zostanie? Tłumaczenie, tłumaczenie i tłumaczenie. Ciekawe tylko jakie będą tego efekty. Sama pamiętam, ze w szkole trzeba było być grzecznym, do nauczycieli zwracać się z szacunkiem. Każdy wiedział jakie prawa panują w tym świecie. A teraz? Dzieciom wszystko wolno, nie czują… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn

Oj, ja też się zastanawiam, jak będzie wyglądało moje życie z dziećmi – nastolatkami! Rzeczywiście to, co dzieje się z naszą młodzieżą może przerażać… na szczęście nie wszyscy nastolatkowie są tacy, jak Ci z wpisu powyżej! Są i młodzi, wrażliwi ludzie, niosący pomoc, mający pasje i zasady. Tak naprawdę bardzo dużo zależy od nas – rodziców. Bo podstawy wynosi się z domu… Dlatego mam nadzieję, ze to jak juz teraz wychowuję córkę, zaprocentuje w przyszłości!

Paulina Korpus
9 lat temu

Świetnie napisane! Ja też mam dużo takich obaw, już zaczynam kolekcjonować gry planszowe żeby z córką grać jak dorośnie, a nie żeby siedziała przy komputerze. Jak widzę że roczne dziecko całymi dniami siedzi przed telewizorem albo 3 latek radzi sobie w strzelankach na kompie lepiej ode mnie to aż mnie dreszcze przechodzą :/ Oj bardzo się boję przyszłości naszych dzieci. Mam nadzieję że moja córka nie będzie taka bezmyślna jak młodzież którą widzę

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Paulina Korpus

Znam z obserwacji to, o czym piszesz. Jakiś czas temu widziałam jak 4-latek świetnie gra w strzelankę na kompie. Ja tam nie wiedziałam co i jak się robi, a on naprawdę sprawnie poruszał się po planszy.
Szkoda, że nie każdy ma dla dzieci dużo czasu. Ciekawe jak mi potoczy się życie?

Aleksandra Greszczeszyn

Dziewczyny, ale to za pozwoleniem rodziców ten 4-latek grał w taka grę! Ja jestem zdania, że od rodziców zależy bardzo dużo – przynajmniej 70% tego, jakie będą nasze dzieci za te 10-15 lat!

Karolina Wawrzyniak
9 lat temu

niestety takie są realia….i to mnie również najbardziej przeraża…. przyszłość i to by mój syn był taki jak ja – zawsze patrzyłam na siebie a nie na innych, nie ulegałam wpływom. Nigdy nie dałam się sprowokować by coś zrobić bo inni tak robią… mam nadzieję ,że mój synek będzie myślał samodzielnie i nie ulegnie modzie na robienie głupot ,które w dzisiejszych czasach wyrastają jak grzyby po deszczu :/

jedynaczka
jedynaczka
9 lat temu

dokładnie… nie raz już myślałam jakie będzie moje dziecko patrząc na nastolatki pałętające się po placu zabaw pijące piwo, palące, klnące gorzej niż szewc w wieku 16 lat!
100% racji w tym, że strach sie nawet na nich popatrzeć, a co dopiero odezwać…
do czego ten świat zmierza?

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  jedynaczka

Kilka dni temu widziałam trzy – chyba – 14/15 latki stojące pod klatką i pijące piwo. Do tego „łacina” obowiązkowa. Nie pamiętam, żebyśmy my tacy byli…
I rzeczywiście – strach coś powiedzieć, żeby zaraz nie oberwać :( Smutne, ale prawdziwe :(

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  jedynaczka

Ja się zawsze zastanawiam – dlaczego akurat na palcach zabaw są takie obrazki? I mam wrażenie, jakby ta „zła” młodzież podświadomie chciała wrócić do dzieciństwa, do czasu, kiedy byli oczkami w głowie swoich rodziców, kiedy poświęcało się im uwagę, kiedy nie wymagało się od nich dorosłości, kiedy umiało się z nimi rozmawiać… Stając się nastolatkami, stali się „trudni” dla swoich rodziców – tak to już jest, ale to od rodziców zależy, czy sobie z tą „trudnością” swoich dzieci poradzą…

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Powiem Wam jeszcze coś… mieszkam w małej mieścinie, w zasadzie – wiosce! :P W bloku 4-piętrowym. Mieszkam tu dopiero od roku więc nie znam wszystkich sąsiadów jednak ta część którą zdążyłam poznać nie pokazała mi się z dobrej strony. Głównie są to młodzi mężczyźni, nie wiem czy bez pracy czy o co z nimi kaman? W każdym bądź razie całymi dniami do późnych godzin nocnych potrafią przesiadywać pod blokiem, na ławce, popijając % , wydzierając się i kląć na pół osiedla.. a wśród nich kobiety, „młode” mamy.. upajające się tymi samymi % z papierochami w buzi, i z dziećmi „pod… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

Fizinka – powodzenia! Oby udało Ci się wychować naprawdę wspaniałego człowieka z Twojego dziecka.
Przykre tylko jest to, ze jeśli ktoś urodził się w rodzinie, gdzie na codzień się klnie, pije i pali to uznaje to za normalne. Ma takie wzorce i pewnie tego będzie się trzymać.

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Dziękuję! Za Was również trzymam kciuki!!

A my dzisiaj obchodzimy I urodzinki :) a więc pierwszy etap wychowywania za nami.. :) hihi :)))))))))

Magda Kupis
9 lat temu
Reply to  Fizinka

To Jasieńku i mamusiu, życzę Wam słoneczka w dniu waszego wspólnego święta.

Fizinka
Fizinka
9 lat temu
Reply to  Magda Kupis

Dziękujemy pięknie kochane!! :*

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Fizinka

Wszystkiego naj naj naj dla małego Solenizanta! Niech przynosi rmamie tylko powody do dumy!:)

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

W takim razie sto lat i wielu pięknych, kolejnych wspólnych lat!!! Buziaki dla roczniaka! :D

Maria Ciahotna
9 lat temu

Z tym urodzeniem – pozwolę sobie polemizować, bo i z tego da się wyjść – my z siostrami potraktowałyśmy czasami przykrą szkołę życia, jaką w porywach fundowali nam rodzice (ale potrafili być też bardzo opiekuńczy i kochani, tylko jak im się popiło to było gorzej…) jako przykład życia, którego chcemy uniknąć – i tak wiemy, że każdego dnia trzeba walczyć i dbać o swoje szczęście, żadna z nas nie pali, a alkohol to tak od święta, nie jako rozwiązanie wszystkich kłopotów świata. Więc nadzieja jednak jest, chociaż niestety najczęściej bywa tak, że złe wzorce wyniesione z domu lubią się powtarzać,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu
Reply to  Fizinka

wyjdzie, że się czepiam :) ale ów się odmienia (do owych dzieci)

natomiast co do tego co nam pozostaje… pozostaje nam pokazać dziecku różne możliwości, które daje życie i liczyć na to, że podejmie dobrą decyzję

najlepszą opcją w takim przypadku będzie odkrycie zainteresowań dziecka i pomoc w stworzeniu grupy z takich dzieci, co mają wspólne zainteresowania, grupa do której należy dziecko to wcale nie muszą być koledzy z podwórka

agi_p10
agi_p10
9 lat temu

Fizinka gratuluje tekstu !!! Jakże prawdziwy i ukazujący przykrą teraźniejszość :( Powiem szczerze,że świat oszalał . Jak idę do szkoły mojej starszej córki i widzę dziewczynki , które dopiero co zaczynają gimnazjum , ba nawet te z podstawówki , to zastygam w zadumie i przerażeniu . Czuję sie niejednokrotnie jakbym to ja była uczennicą , a One dorosłymi kobietami . Ich makijaż , ubiór i dialog mnie przeraża !!! Staram się jak mogę , nie uchronić moja córkę przed takim światem , bo się nie da . Ale nauczyć ja radzić sobie w tym zwariowanym świecie , gdzie brakuje moralności… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
9 lat temu

Świetnie napisane, chociaż aż żal to czytać… ale niestety tak jest. Ja też pamiętam inne czasy, chociaż to raptem kilka lat – rodziców się słuchało, zabawki robiło się z tego, co było pod ręką, zawsze były najpierw obowiązki, dopiero potem zabawa, no i ogólnie jakiś taki większy szacunek do drugiego człowieka – dziś to nie wiadomo, co młodzieży po głowie chodzi – wolno im wszystko, a jak się im zwróci uwagę, to ojoj, aż strach idzie z takich młodych gniewnych… U nas jeszcze nie jest tak źle, przynajmniej pod tym względem, że w polskim środowisku (wśród większościowej czeskiej nacji) trzymamy… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

A słyszałyście może o tym nowym programie emitowanym na Tvn`ie „Surowi rodzice” ?? W niedz. był bodajże 1-szy odcinek, całego co prawda nie widziałam bo mi się usnęło :P :) ale to co zdążyłam zobaczyć mnie zatrwożyło!!! Jak te dzieciaki traktowały swoich rodziców!! Jak się do nich odzywały!! Aż mnie teraz ciarki przechodzą! I przyznam szczerze, że łezka mi się w oku zakręciła jak jedna dziewucha powiedziała swojej mamie że jej nie kocha i że ma ją w d*pie! :( ….ochhhhh nie wyobrażam sobie usłyszeć coś takiego od własnego dziecka..!

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

jest też taki amerykański program. Tylko nie pamiętam jak się nazywa. Tam są właśnie takie dzieciaki i wysyła się je do „zastępczych” rodzin – chyba na miesiąc, żeby zobaczyły inne życie, obowiązki i w ogółe inny świat. Niby wracają odmienieni. Ale jak to wygląda naprawdę, ciężko stwierdzić.
Dziwne jest tylko to, że jak oglądam takie programy, to wydaje mi się, że tacy to mogą być tylko Amerykanie. Tymczasem to samo mam pod nosem :(

Aleksandra Greszczeszyn

Nie wierzyłabym tego typu programom… Za to w życiu można zauważyć wiele takich przykładów, kiedy młodzież potrafi się zmienić pod wpływem różnych bodźców na lepsze… Ważne, by umieć pomóc, kiedy dzieje się źle, nie ignorować problemu i nie oceniać – jaka jest zła ta dzisiejsza młodzież – tylko poszukać powodów, dla których dzieje się tak, a nie inaczej…

Michał Gawryluk
Michał Gawryluk
9 lat temu

Ekhm, czyżbym był jedynym osobnikiem płci męskiej tutaj? Nieważne ;]

Trafiłem tu przez przypadek ale pod tym tekstem podpisuję się obiema rękoma, zarówno pod wspomnieniami z zabaw młodości jak i pod obawami o dorastanie własnego dziecka.

Będę zaglądał częściej :D

Magda Kupis
9 lat temu

Serdecznie zapraszamy! Fajnie miec Rodzynka :) Czekamy na komentarze z meskiego punktu widzenia

Aleksandra Greszczeszyn

Bez wątpienia męski punkt widzenia jest pożądany:)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Witam Cię Michale! :)

Swego czasu zaglądało tu bodajże dwóch Panów :) ale gdzieś zniknęli ostatnio.. :(
Mam nadzieję, że Ty będziesz pojawiał się częściej! :)
Dobrze jest poznawać nie tylko kobiecy punkt widzenia :)

Justysiak
Justysiak
8 lat temu

To może i ja dorzuce swoje 3 grosze :) Czasy się zmieniły, niestety, bo tez uwazam że kiedyś było inaczej(lepiej?) ale nie wszyscy młodzi ludzie są tacy jak przedstawiła to Fizinka. Pracuje w szkole i codziennie spotykam się z dzieciakami (młodzieżą) pełną pasji, mającą wiele zainteresowań, planów na przyszłośc, są inteligentni i da się z nimi porozmawiać na wiele tematów. Mam nawet wrażenie, że ja w ich wieku wiedziałam o świecie dużo dużo mniej. Owszem spora część ma wiele wspolnego z młodymi zaobserwowanymi przez Fizinke ale nie przekreślajmy dzisiejszej młodzieży patrząc przez pryzmat wiekszości. To troche tak ze świat pędzący… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu

Otóż Fizinko muszę się z Tobą zgodzić w kwestii, że dzisiejsza młodzież to już nie my. Mówią na to konflikt pokoleń ;) Ale zaraz, zaraz, ta dzisiejsza młodzież przecież została wychowana przez pokolenie, które przesiadywało całymi dniami na podwórku, nie miało gadżetów ani też się nie malowało w wieku lat 12. To pokolenie to w większości ludzie starsi ode mnie o kilka lat. Czyżbyś była wyjątkiem, który jest wdzięczny za to przesiadywanie na ławce, za te zabawy z rówieśnikami, ogniska i brak makijażu? A może tylko rodzice tych dzieci zgubili gdzieś świat swoich wartości? Z opowiadań moich babć wiem, że… Czytaj więcej »

Emocje 10 marca 2012

Dzień SuperMena

Być mężczyzną – co to znaczy? O to trzeba by zapytać drogich Panów, którzy dziś obchodzą swoje święto! Czy mamy swoich Supermenów? Czy dziś znajdą zamiast Goździka w wazonie, buteleczkę, jakże męskiego złocistego trunku?

Dzień mężczyzny, trzeba przyznać szczerze, jest mało popularnym świętem w naszym kraju –  czy to kwestia naszego kobiecego monopolu na tego typu święta, czy też zaradność Panów? Pozwoliłam sobie na drobną uszczypliwość, ponieważ nie spotkałam się z ogólnymi oczekiwaniami wobec naszych męskich towarzyszy, aby z tej okazji przygotowali wyjątkową celebrację dla swoich gości (i np. upiekli dla nas Pań świąteczne ciasto). A szkoda …  ja z przyjemnością dałabym się zaprosić na taką wyjątkową kawkę – oczywiście nagrodziłabym Gospodarza za fatygę!

Jednak nie będę rozprawiać o tym co tajemnicze i “niewyjaśnialne” :) , a jedynie korzystając z okazji przybliżę pewną nowinkę…

Jak wygląda świat współczesnego mężczyzny i czy można odnaleźć odpowiedź na to pytanie?
Tą próbę podjęło Discovery Channel, czy udaną oceńcie sami!
Naukowcy z  Discovery swoje spostrzeżenia, zawarli  w publikacji : “Species: Praktyczny przewodnik po świecie młodych mężczyzn”. Badanie dotyczyło grupy 12 tysięcy mężczyzn w wieku 25-39 lat, badano między innymi ich obawy i oczekiwania od życia.

Owocem tej wytężonej pracy są typologie mężczyzn, nazwane “Męskimi plemionami”
I tak o to dowiadujemy się, że na terytorium naszego kraju zamieszkują cztery plemiona:
“Żywiciel pod presją” – 25%
“Nowoczesny i powściągliwy” – 38%
“Wszystko dla mnie” –  16%
“Unikający zobowiązań” –  21%

“Żywiciele pod presją”, w dużym uproszczeniu, to tradycjonaliści pod presją stawianych im wymagań współczesnego świata.
“Nowocześni i powściągliwi”, to  mężczyźni , którym łatwiej jest się dostosować do zachodzących zmian w tradycyjnym modelu rodziny, popierają “partnerstwo” w związku.
„Wszystko dla mnie” czyli Panowie, dla których priorytetem jest praca, mniej skupieni na związkach czy rodzinie.
Oraz “Unikający zobowiązań”, to grupa, dla której ważne jest tu i teraz!

Plemiona dzielą się na kolejne szczegółowe grupy, lecz nie będę tutaj streszczać, a jedynie zachęcam Was do lektury!

Chciałam jednak zapytać Was (również śledzących naszego Bloga Tatusiów), czy korzystając z własnych obserwacji, uważacie taką “Typologie” za trafną, odzwierciedlającą naszą rzeczywistość? A może wręcz wzburzyła Waszą krew – jako nowa “stereotypizacja “?

PS.: Drodzy Panowie! W dniu Waszego święta, Redakcja życzy Wam przede wszystkim radości i zadowolenia z życia oraz żeby nikt nie chciał Wam odbierać Waszych męskich spraw!

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Weronika Militowska
Weronika Militowska
9 lat temu

Mąż stoi za moimi plecami i z półuśmiechem podpowiada,że podpisuje się pod pierwszymi dwoma „plemionami”… (I czeka kiedy nastąpi “stereotypizacja “ kobiecych plemion :-)) Rzeczywiście – żywiciel rodziny jedyny w tej chwili, a to drugie troszeczkę wymuszone sytuacją,ale w tej chwili mogę w pełni potwierdzić,że stał się dla mnie partnerem… Mimo wykonywanej pracy, kilku lub nawet kilkunastu czasem godzin na nogach pomaga jak może przy naszej trójeczce… Wszystkiego najlepszego kochani mężczyźni – wytrwałości w wytrzymaniu z nami kobietami :-)

Aleksandra Greszczeszyn

Nie lubię uogólnień – żadnych. tak samo, jak ja jako kobieta nie lubię być szufladkowana, tak nie lubię szufladkować mężczyzn. Być może są faceci, których można ująć w takie ramy, ale…ja tam wolę mówić mojemu Super Menowi, że jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju!:)

Weronika Militowska
Weronika Militowska
9 lat temu

Te ostatnie słowa działają jak kolejna dawka energii do działania… Mężczyźni lubią być dowartościowywani… Warto mówić,bo takie miłe słowa działają cuda :-)))

Aleksandra Greszczeszyn

To fakt:) Ale bez wątpienia tak właśnie jest! Jak pisałam – stereotypizacja jest nie w porządku w każdej sferze. I chyba własnie dlatego jesteśmy z naszymi mężczyznami, bo są wyjątkowi…:)

Maria Ciahotna
9 lat temu

A mój mąż jest również żywicielem pod presją, który jednak jest partnerem i świetnie się dostosowuje to zmieniającego się świata. Gdy czasami z powodu nadmiaru pracy i obowiązków nie zdąży się pobawić z córeczką to bardzo to przeżywa. Nie boi się okazać swoich uczuć, ale nie jest zniewieściały… Kochany Szymonku, wszystkiego najlepszego :*
PS – właśnie pobiegł fo sypialni uspokoić naszą córeczkę, bo jej się chyba coś złego przyśniło…

Anna Haluszczak
9 lat temu

A czy to nie jest tak, że w zależności od sytuacji każdego można przypisać do każdej z grup? Raz się jest tu, raz gdzie indziej. Bo takie jest życie :)
Poza tym… ja mojemu mężowi składam życzenia na koniec września. Bo jak to tak? Jest dzień mężczyzny, dzień chłopaka, dzień kobiet i…? No właśnie. Oni mają dwa święta, a my tylko jedno? ;)

Magda Kupis
9 lat temu

jeszcze jest dzień dziecka :D hihi także mają 3 święta ;)

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Magda Kupis

No trochę to niesprawiedliwe;)

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Magda Kupis

No tak – mężczyźni to w końcu wieczne dzieci ;)

Aleksandra Greszczeszyn

A ja też chętnie będę dzień dziecka świętować:)))

Slodki-nalesnik
Slodki-nalesnik
9 lat temu

mój mężczyzna w dniu mężczyzny naprawił nam zmywarkę! czyż może być lepszy dowód męskości? jak to stwierdziłam to były jak „klocki lego” tyle że level 99 :D
a co do plemion to się zgadzam. Mój jest gdzieś między tradycjonalistą z pozytywnym spojrzeniem na partnerstwo. Bo czym jest tradycjonalista? To wcale nie ten który tylko pracuje i zarabia, bo tradycjonalista to ten który docenia delikatność kobiecej natury, więc mój tradycjonalista pomoże mi zdjąć firany (bo wysoko), umyc parkiet (bo gdzie Ty na kolanach). ale ja z chęcią zajmuję sie obiadami i innymi rzeczami.. :)

Anna Haluszczak
9 lat temu

Gratuluję złotej rączki w domu :) Mój też stara się wszystko robić sam. I chwała im za to!
W sumie, co by nie mówić – nasi mężczyźni są wspaniali, bo… są nasi. I myśmy ich wybrały jako miłości naszego życia!
Ano niech mają swoje święto… Niech im będzie ;)

Aleksandra Greszczeszyn

Mój właśnie złożył córce meblościankę:) Nie obyło się bez złamanej nogi od ławy, ale zrzucam to na karb jego wyjątkowej siły ha ha :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close