Nie życzę sobie, żeby kobiety wyciągały nad moim talerzem cycek!

Nie życzę sobie, żeby kobiety wyciągały nad moim talerzem cycek!


Fizinka

10 sierpnia 2016

Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz wybucha w Polsce afera dotycząca karmienia piersią w miejscach publicznych. Generalnie miałam tego nie komentować, bo uznałam, że jakakolwiek dyskusja na ten temat to walka z wiatrakami. Jednak prawda jest taka, że od czasu kiedy w sprawę wmieszał się nieznany dotąd mi polityk, porównując naturalne karmienie do puszczania śmierdzących bąków(!), z trudem powstrzymuję nerwy na wodzy.

Naprawdę mam ochotę rzucić jakimś chamskim hasłem w stronę tego, pożal się Boże polityka, ale nie będę zniżać się do jego poziomu. Niech mi tylko ktoś wyjaśni, bo ja naprawdę nie rozumiem – co trzeba mieć w głowie, żeby palnąć takim głupim tekstem?! Albo, jakim trzeba być hipokrytą, by powiedzieć -”Nie życzę sobie, żeby kobiety wyciągały nad moim talerzem cycek!”?!

HA!HA!HA! No prawie pękłam ze śmiechu! Choć to wcale nie jest śmieszne. Wręcz przeciwnie, to jest żenujące! Bo po pierwsze, nie cycek, a pierś! A po drugie, nigdy nie uwierzę, że heteroseksualny facet nie lubi kobiecego biustu. Nigdy nie uwierzę, że facet na ten biust się nie gapi, gdy tylko ma okazję. No, chyba że jest gejem…. A czy pan polityk jest gejem? No nie wiem. I w sumie nie chcę wiedzieć.

W każdym razie, na co dzień, w różnych miejscach i sytuacjach spotykam wiele kobiet, które zupełnie bez skrępowania, naciągając dekolty do pasa, pokazują wszystkim biust (i nie tylko) i o dziwo, jakoś nigdy nie słyszałam oburzenia pt. Nie chcę, na to patrzeć! Nie życzę sobie!

Skąd więc to obrzydzenie do kobiety – matki, która chcąc nie chcąc, nieco obnaża swoją pierś po to, by nakarmić nią małe dziecko?!

A jak już tak przy obrzydzeniu jesteśmy, to powiem Wam co MNIE przyprawia o odruch wymiotny. No np. to, że faceci szczają gdzie popadnie – pod drzewem czy jakimś murem …byle gdzie! I nie myją potem rąk. Jak zresztą większość społeczeństwa! Bleee…!!

Poza tym obrzydzają mnie faceci, którzy nagminnie chodzą bez koszulek – nieważne czy wokół własnego domu, czy na mieście – facetowi jest gorąco to się rozbiera do naga i g*wno go obchodzi, co myślą o tym inni. To, że ja o mało się nie spawiuję widząc otyłe, często z dużym piwnym brzuchem, sflaczałe i owłosione cielsko, to jest już nieistotne.

Wybitnie mnie też obrzydza plucie, drapanie po jajkach, grzebanie w majtkach, dłubanie w nosie albo zębie, mówienie z pełną buzią, mlaskanie, no i nieskrępowane puszczanie śmierdzących bąków! Aaa i wulgarne zachowanie, w tym nagminne przeklinanie, też mnie niezwykle odpycha.

Czy w związku z tym powinnam się wiecznie awanturować i robić szum? Czy ja powinna ciągle krzyczeć, że sobie tego nie życzę?! Nie! Wiesz dlaczego? Bo jak mi się nie podoba goły, owłosiony brzuch jakiegoś Kowalskiego, to ja mu się nie narzucam i nie każę ubrać, albo zadbać o siebie, tylko odwracam wzrok i po prostu na niego nie patrzę. A przynajmniej staram się. Dlaczego więc nie można tak samo zrobić względem karmiącej kobiety?

Pomijam fakt, że samo karmienie piersią nie jest według mnie niczym złym i brzydkim, ale jak już tak komuś strasznie to wadzi, to niech się nie gapi! Tym bardziej, że zazwyczaj kobiety robią to niezwykle dyskretnie i trzeba naprawdę się „lampić” żeby dojrzeć kawałek biustu, tylko po to by później potwornie się oburzyć.

Tak więc może następnym razem zanim zbluzgasz matkę karmiącą piersią swoje dziecko i wygonisz ją do kibla, spróbuj ją zignorować. A jak nie umiesz, to zastanów się – jak TY byś się czuł, gdybyś był na jej miejscu? Jak byś zareagował, gdybym podeszła do ciebie w restauracji i powiedziała, że „nie życzę sobie twojej gęby nad moim talerzem” i żądam, byś poszedł jeść obiad do toalety, he?! Miło by ci było?? Poszedłbyś?

Na pewno nie! Bo po pierwsze, w tyłku byś miał moje zdanie. A po drugie – TOALETA TO NIE JEST MIEJSCE DO SPOŻYWANIA POSIŁKÓW! Toaleta to miejsce, w którym załatwia się swoje potrzeby fizjologiczne, mówiąc wprost – tam się sika i robi kupę, a nie je!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zgodzę się z częścią tego posta – z resztą nie bardzo. Sama piersią karmiłam – w restauracji zawsze znajdowałam ustronne miejsce i nakrywałam pierś i głowę dziecka pieluchą tetrową, dla własnej satysfakcji, że się nie obnażam w miejscu publicznym jak i spokoju dziecka. Nie jest obcym mi obrzydzenie podawania piersi w miejscach publicznych – sama tego nie robiłam i nigdy nie zrobię. Karmiąc dziecko zapewniam sobie komfort psychiczny, innym ludziom w koło to też się należy. Pozdrawiam Panią od owłosionych brzuchów piwnych xD

    1. Czy spożywanie posiłku pod zasłoną /firanka itp jest czymś oczywistym, bo ja się z tym nie spotkałam? Czemu moje dziecko ma się chować i wstydzić tego, że je posiłek przygotowany specjalnie dla niego? Czemu ja mam się wstydzić, że używam moich piersi do tego do czego natura je stworzyła? Nawet papież Franciszek zachęca kobiety do karmienia piersią w kościele! Za to w restauracji czyli miejscu przeznaczonym do spożywania posiłków mojemu dziecku broni się swobodnego jedzenia!

    2. Tak jak napisałam – tak robiłam JA. Nikogo do tego nie zmuszam – odczuwałam pewien dyskomfort z tytułu wgapiania się panów, którzy byli łasi na te „cycki”… Dziecko pod pieluchą ma przewiew a jest osłonięte od właśnie takich gapiów. Odpowiedź na pytanie 3 – niektórzy odczuwają dyskomfort, inni się peszą. Obnażanie się w miejscach publicznych jest zakazane a zgodnie z prawem pierś jest narządem płciowym – przykład – opalanie topless na pustej plaży i mandat o SM. I to nie dziecku się broni jedzenia tylko nie chce się gorszyć gości. I nie zrozum tego źle – niektórych ten widok naprawdę kręci, innych podnieca a kolejnych po prostu brzydzi. Ja opisałam swoją historię po prostu :)

    3. A dlaczego ja mam oglądać Twoja pierś ? Może sobie nie życzę tego po drugie małe dziecko w restauracji w tylu bateriach ? Proste chcesz karm ale trochę przyzwoitości tak samo jak zmienianie pieluch dziecia trochę kobieta się w głowach poprzewracało z tym karmieniem i obnazaniem się to jest chwila dziecka które chce zjeść w samotności z mama ale matka walić w głowę zaczyna

    4. Kinga Ubysz zgadzam się, że to sprawa intymna każdej kobiety, zwłaszcza przy okazji zmiany pieluchy na stołach restauracyjnych uwalniane są miliony bakterii… dlatego każdy powinien mieć trochę przyzwoitości aby się chociaż osłonić przy karmieniu a przy pielusze – odejść od stołu i iść w miejsce do tego przeznaczone.

    5. Dokładnie a teraz wielkie afiszowanie się sanolubnych matek nie myślących wogole o swoich dzieciach w modzie to jest zawsze ale skromność kobiety

    6. Kinga Ubysz jak długo żyję nigdy nie spotkałam matki karmiącej piersią, która by się tym afiszowała i obnażała. Matki, które spotykam, w różnych miejscach, karmią dzieci tak dyskretnie, że NIC nie widać. Dlatego nie rozumiem tego oburzenia i wyolbrzymiania „problemu”.

    7. A co do bakterii – one są wszędzie! Kiepski więc to dla mnie argument przemawiający za tym by nie karmić dziecka w restauracji.

    8. W roli mamy – wrolimamy.pl chodziło o zmianę pieluchy. Co do afiszu – a ja się spotkałam, Katowice są oblężone przez tego typu matki…

    9. Co do zmiany pieluchy się zgadzam – nie uważam by miejsce przy stole, tuż obok jedzenia, było odpowiednim miejscem do zmieniania pampersa. Ale karmienie to dla mnie zupełnie inna kwestia. Choć przyznaję, że ja nie spotkałam jeszcze ani razu matki z odsłoniętą piersią – jakoś widać mam szczęście do dyskretnych mam ;)

    10. Skoro matki się nie obnazaja to skąd ten wpis ? Ja jako kobieta mówię że nie mam ochoty oglądać cycków kobiet jak karmią dzieci w miejscach publicznych dwa noworodka do restauracji sorry ? Za mały za dużo ludzi bakterii starszy ?no sorry mnie to brzydzi wykarmilam dwójkę dzieci i mój cycek światowy nie był i nie życzę sobie tak samo jak przy jedzeniu mlaskania w restauracji i brania tak samo nie chce widzieć dziecka na cycku. Na sali tak samo jeśli rodzice nie umieją dziecka przystosować do wyjścia do restauracji to idą knajp które na to pozwalają skoro karmienie jest naturalne bo to fizjologia to jeszcze więcej można podać przykładów fizjologii które są nie na miejscu

    11. Kinga kto mówi o braniu noworodków do restauracji? I czy piersią karmi się wyłącznie noworodki?
      Moja córka ma 7 mies., noworodkiem więc dawno już nie jest, a mimo to karmię ją piersią. I co prawda rzadko, ale zdarza mi się pójść z nią do lokalu gastronomicznego – restauracji lub kawiarni, i nie widzę w tym nic złego.
      Bakterie są wszędzie – w domu, w przedszkolu do którego chodzi mój starszy syn, w sklepie, na placu zabaw czy nawet w przychodni, do której jeżdżę z córką na szczepienia. Uważasz, że w związku z tym powinnam popaść w paranoję i zamknąć się z dzieckiem w domu na całe 12 miesięcy, a może nawet na kilka lat?
      Bez przesady! We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek!
      A wpis nie jest o „obnażaniu się matek”, a o publicznym karmieniu piersią, które można zrobić bardzo dyskretnie, tak by nikt nie widział tego nieszczęsnego „cycka”.
      Poza tym – żyjemy w takich czasach, że nagość jest WSZĘDZIE, tym bardziej więc nie rozumiem oburzenia na widok kawałka piersi.

    12. Moje zdanie jest takie ze nie życzę sobie takich widoków chcesz karmić piersią wyjdź w ustronne miejsce

    13. Po co te nerwy?… skoro chcesz karmić – karm, tak żebyś nie przeszkadzała innym ludziom. Kogoś może to obrzydzać, kogoś innego podniecać. Prawda jest taka, że nagość jest tabu a kobiety w reklamach i teledyskach są skąpo bo skąpo ale ubrane częściowo. Napisałam o bakteriach z przebierania pampersa na stole w restauracji. A zdarzają się takie matki, które tym pampersem wymachują. Higiena jest od tego żeby jej przestrzegać, od tego są też odpowiednie pomieszczenia. A jeśli chodzi o karmienie – ustronne miejsce i nie afiszowanie się z tym to podstawa, nikt nie chce żeby go oglądano w intymnych korelacjach i nikt nie chce oglądać takiego obnażania się. Bo jednak odkrywanie ciała w miejscach publicznych to obnażanie. Karmienie winno odbywać się w miejscu spokojnym, cichym a nie w autobusie na przykład przy gapiach :P

    14. Kinga a Ty wychodzisz w ustronne miejsce gdy jesteś głodna i chcesz coś zjeść?? ;-)

    15. Przepraszam ale nie potrafisz uszanować mojego zdania ? Nie wychodzę bo jem z talerza sztuccami a nie ciagne soku z męża. :) i skończyłam temat większość kobiet myśli tak samo. I skończyłam dyskusje

    16. To, że zadaję pytania i nie rozumiem takiego podejścia do sprawy nie oznacza, że nie szanuję odmiennego zdania ;)

  2. Dobrze napisane i absolutnie sie zgadzam! Tez mnie obrzydzają tacy faceci ale nie lecę do każdego i im tego nie mowie!

  3. Karmienie piersią jak najbardziej, ale nie trza robic tego ostentacyjnie.

    1. znaczy się jak? Jeszcze nigdy nie widziałam aby mama chcąca nakarmić swoje dziecko, specjalnie szukała miejsca, gdzie będzie ją widać w całej okazałości i zdejmowałam całą bluzkę, biustonosz tak, aby każdy widział jej biust. Zbyt ostentacyjne karmienie to problem osób zbyt mocno się gapiących.

    2. Ja widzialam niestety…. kobita w smazalni nad morzem wywalila najpierw olbrzymigo cyca nawieszch a potem siegla po dziecko do wózka, ktore wcale male nie bylo i srednio mialo chec na jedzenie…..

    3. Nie wiem jak kobieta o innej kobiecie może pisać że „wywaliła cyca” a wiek dziecka, w ogóle nie powinien mieć nic do rzeczy

    4. Jak by Pani to widzila to by zrozumiala… to byl olbrzymi, spocony cyc…..

    5. Ja niestety, ale też tego nie pojmuję – jak kobieta kobiecie może być takim wilkiem?!?! :(

    6. Wydaje mi sie bardziej, ze to jest kwestia wychowania, dla mnie jest nie do pomyslenia obnazyc sie tak jak tamta kobieta w miejscu publicznym.
      Jak najbardziej mozna karmic tylko nie trzeba robic z siebie widowiska, jestem za okryciem się i nie pokzaywaniem publicznie czesci ciala, ktorych pokazywac nie wypada, a piersi są taka czescia ciala.
      I caly czas twierdze ze tamata kobieta miala Cyce i do tego bylo to obrzydliwe

  4. gdyby można było to biłabym brawo wirtualne!

  5. Karmilam w miejscach publicznych i jakos nikt nigdy niewidzial moich piersi nie wpadajmy w skrajnosci „wywalony cyc” mozna normalnie dziecko nakarmic piersia

  6. Karmię syna 5 miesiąc, zdarzyło mi się karmić na ławce w parku, cukierni, restauracji i centrum handlowym, aha i jeszcze na przystanku. Nikt mi uwagi nie zwrócił, ale też staram się być mega dyskretna. Nie wiem skąd ten szum, luje pijący alkohol w różnych miejscach nie powodują takiego nie smaku. Pozdrawiam wszystkie mamusie karmiące piersią.

  7. Skoro temat jest taki popularny od zawsze jak sądzę,niech zrobią pokoje dla matek karmiacych,w których będzie również przewijak.Sama z takich korzystam.W wielu galeriach handlowych są takie pokoiki.

    1. Otóż to! Takie pokoje, w dzisiejszych czasach, powinny być standardem.

  8. Polityk, o którym piszesz Marek Migalski, był moim wykładowcą na politologi na UŚ. Nie spodziewałabym się takiej wypowiedzi po panu dr, serio nawet jeśli tak myśli to nie powinien tego na głos mówić.

  9. w tego typu dyskusjach o „wywalaniu cycków” najbardziej zastanawia mnie to jak bardzo ktoś musi się na wszystkich w koło gapić, aby zauważyć tę kobietę, która rzekomo ten „cyc wywala”? No ja ze względu na pracę związaną z promocją karmienia naturalnego serio zauważam każdą mamą karmiącą, ale jak żyję na tej ziemi, tak nigdy nie widziałam u żadnej większej powierzchni gołej piersi niż u pań na kąpieliskach publicznych.

    1. Dokładnie Ewa! I o to mi właśnie chodzi!

  10. Właśnie karmię córkę w Termach Bania, z tyłu na leżaku „nie wywalam cyca”. Karmię dyskretnie córkę, mam gdzieś czy komuś to przeszkadza, moja córka też chce jeść.

    1. Ps. Więcej tu nagości jak mój cycorek ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jak zrobić pyszne powidła śliwkowe?

Jak zrobić pyszne powidła śliwkowe?


Agnieszka Jelinek

9 sierpnia 2016

Nie wiem jak wy, ale ja mam już powoli dość tych ulew i burz. Letnie burze z mojego dzieciństwa, w żadnym stopniu nie przypominają tego, co teraz się dzieje. Po ostatnim takim urwaniu się chmur, powaliło u rodziców jedno drzewo. Nie byle jakie – śliwę. A teraz ja tkwię w kuchni i smażę i duszę powidła śliwkowe.

Tym razem powidła śliwkowe – moje pierwsze w życiu – zrobiłam ze śliwek o tajemniczej nazwie renkloda, a ja znam je pod nazwą ulena, wy też? W tym roku tak obrodziła śliwa u moich rodziców, że gałęzie dosłownie się uginały. Pech chciał, że po burzowej nocy, rankiem drzewo leżało już na ziemi wyrwane z korzeniami. Przejeść wszystkich nie jesteśmy w stanie więc zabrałam się do roboty i mam dla was dwa mało wymagające przepisy na powidła śliwkowe.

Powidła śliwkowe z imbirem i kardamonem

Składniki:

  • 2 kg śliwek ulen/renklod – wypestkowanych
  • 5 łyżek cukru kryształu
  • szczypta kardamonu lub pół łyżeczki cynamonu
  • niewielki kawałek świeżego, startego imbiru
  • małe słoiczki z wieczkami

Przygotowanie:

  1. W pierwszej kolejności wyjmuję pestki i kroję śliwki na połówki.
  2. Wsypuje je do dużej, głębokiej patelni, zasypuje cukrem i zostawiam na godzinkę by puściły sok.
  3. Następnie duszę je na niewielkim ogniu przez kolejną godzinkę i odstawiam
  4. Wracam do nich wieczorem, dodaję kardamon i imbir i znów duszę około godzinkę – tym razem warto już przy nich stać i często mieszać.
  5. Powidła śliwkowe pozostawiam na noc i następnego ranka znów duszę godzinkę, by mocno zgęstniały.
  6. Ostatni krok to przełożenie gorących powideł do słoików i ewentualna pasteryzacja.

Tradycyjne powidła śliwkowe z renklod

Składniki:

  • 1,5 kg śliwek ulen/renklod – wypestkowanych
  • 1,5 szklanki cukru kryształu
  • małe słoiczki z wieczkami

Przygotowanie:

  1. W pierwszej kolejności wyjmuję pestki i kroję śliwki na połówki
  2. Wsypuje je do dużej, głębokiej patelni, zasypuje cukrem i zostawiam na godzinkę by puściły sok.
  3. Następnie duszę je na niewielkim ogniu przez kolejną godzinkę i odstawiam.
  4. Wracam do nich wieczorem i znów duszę około godzinkę – tym razem warto już przy nich stać i często mieszać.
  5. Powidła śliwkowe pozostawiam na noc i następnego ranka znów duszę godzinkę, by mocno zgęstniały.
  6. Ostatni krok to przełożenie gorących powideł do słoików i  ewentualna pasteryzacja.

Pasteryzacja jest najlepszym sposobem na utrwalenie domowych przetworów. Polega na podgrzaniu w naszym przypadku zamkniętego słoika z powidłami do temperatury ok 85-95 stopni Celsjusza w piekarniku, garnku z wodą, który wcześniej należy wyłożyć starą gazetą i pozostawić przez około 20 min.

Wykonane powidła śliwkowe idealnie nadają się do deserów, kanapek, ciast, a także mięsnych dań. Wystarczy odkręcić wieczko słoiczka i dać się ponieś wyobraźni. Teraz jest najlepszy czas na zrobienie własnych, domowych przetworów. Nawet teściowa będzie chwaliła twoje powidła śliwkowe. Spróbuj mi tylko nie uwierzyć.  =p

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. W tym roku też pierwszy raz robiłam powidła z moich śliwek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Potrzeba wiele siły, by dać komuś siłę. To o Tobie…

Potrzeba wiele siły, by dać komuś siłę. To o Tobie…


Basia Heppa-Chudy

8 sierpnia 2016

Z okazji Igrzysk Olimpijskich pojawiła się w telewizji reklama, przy której się wzruszam. W krótkim filmie poznajemy cztery mamy i widzimy, jakie wsparcie dawały i wciąż dają swoim dzieciom – sportowcom olimpijskim.

Migawki z walki o medale przeplatają się ze scenami z dzieciństwa. Mama wyciąga rękę do córeczki podczas huraganu, inna idzie z nastoletnią córką na trening, podczas, gdy ta słyszy zaczepki kolegów. Trzecia matka uspokaja syna w samolocie podczas turbulencji, a ostatnia wspiera dziecko po ciężkim treningu, mimo dzielących ich kilometrów.

To nie są sytuacje niezwykłe, spektakularne czy heroiczne. Są to codzienne gesty i słowa, które nabierają ogromnego znaczenia. Powtarzane przez wiele matek na całym świecie.

Dziękuję za tę reklamę, bo przez to, że wzrusza, każe się zatrzymać i wymusza refleksję. Żyjemy w czasach, gdy matka jest szczególnie mocno poddawana ocenie, jest obserwowana, krytykowana i często osądzana jako winna. Tak powinna, a tak nie powinna. Bo to taka rola, która z automatu wciąga kobietę na piedestał. A nie ma ludzi idealnych i we wszystkim doskonałych. Każdy człowiek ma prawo popełniać błędy i mieć własne słabości.

Także mama! Ona jest tylko człowiekiem – z krwi i kości, i z wszystkimi jego niedoskonałościami, ale ma coś wyjątkowego – jest dla dziecka ważna. Po prostu. Macierzyństwo wydobywa z kobiet wewnętrzne niesamowite zasoby. Jej określone spojrzenie, przytulenie czy zdanie wypowiedziane w odpowiednim momencie bardzo dużo znaczy. Czasem rozpieszcza, czasem egzekwuje, jak trzeba ukarze, wysłucha, pomilczy… Kieruje się instynktem. Jest.

Codzienne zmaga się z własnymi słabościami i problemami, a to wszystko po to by wspierać, być obok i obdarzać miłością dziecko. By przekazać i pokazać mu, że może osiągnąć wszystko czego chce, żeby nic go nie blokowało. Bo mamy zazwyczaj chcą, by dzieci odważnie spełniały się w życiu.

Jeśli czujesz się niepewną w swojej macierzyńskiej roli…

jeśli jest Ci ciężko w rodzicielskich zawirowaniach…

jeśli czasem słyszysz słowa krytyki…

jeśli wątpisz, czy idziesz w dobrym kierunku i zastanawiasz się, czy to ma sens…

– znajdź w sobie siłę. Masz ją na pewno. Potrzeba wiele siły, by dać komuś siłę.

Zobacz reklamę:

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Świetna reklama ☺️ łezka kręci sie w oku ☺️

  2. Płakałabym, gdybym nie znała historii matek pracujących w tej korporacji :) Jak w większości korpo. Własne dziecko widujesz po 20:00 :) Ale nie biedujesz jak matki z reklamy :)

    1. Coś za coś.
      Ale przyznaj, że przesłanie w reklamie piękne :)

  3. „A to właśnie ona codzienne zmaga się z własnymi słabościami i problemami, a to wszystko po to by wspierać, być obok i obdarzać miłością dziecko.” A ojciec to już nie? Ojciec nie zmaga się z własnymi słabościami i problemami, a to wszystko po to by wspierać, być obok i obdarzać miłością dziecko? …

    1. No, reklama akurat o mamach.
      Ale za to na blogu https://wrolimamy.pl/ myślimy jak najbardziej o ojcach – właśnie dla nich dedykowana jest akcja #NaturalnieRazem :)

    2. Mariusz, czysta polityka marketingowa. To kobiety głównie kupują chemię gospodarczą, więc ich producent musi je wzruszyć. Gdzieś ktoś na pewno będzie chciał namówić mężczyzn do wydawania kasy przez pokazanie im, że są dobrymi ojcami :)

    3. Pewnie zależy od produktu, prawdopodobnie producent motocykli/samochodzików dla dzieci z napędem elektrycznym zaadresowałby swoją reklamę do ojców, bo przypuszczam, ze takie zabawki częściej kupują ojcowie…

  4. Można się chwilkę zastanowić nad wszystkim oglądając ja ☺

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Muffinki z jagodami – przepis

Muffinki z jagodami – przepis


Paulina Garbień

7 sierpnia 2016

Po pysznych drożdżówkach z jagodami, które możecie znaleźć tutaj oraz pierogach z jagodami, przyszedł czas na kolejną wariację na temat ;)

Tym razem potrzebowałam coś szybkiego, na już, bez przygotowywania wcześniej ciasta. Padło na łatwe w przygotowaniu jagodowe muffiny przepis poniżej. W końcu wymieszać trochę składników może nawet mój pięciolatek :P Sprawdźcie sami!

Potrzebne będą:

300 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
80 g cukru
1 jajko
220 ml maślanki, kefiru lub jogurtu naturalnego
125 ml oleju rzepakowego lub słonecznikowego
ok. 150 g jagód (poza sezonem można użyć mrożonych)

Przygotowanie:

  1. W jednym naczyniu łączę wszystkie suche składniki – mąkę, sodę, proszek do pieczenia i cukier, natomiast w drugim mokre – maślankę, jajko i olej.
  2. Wlewam składniki mokre do suchych. Mieszam delikatnie tylko do połączenia składników. Dodaję jagody i delikatnie mieszam. Gdyby ciasto było zbyt gęste można dodać 1-2 łyżki maślanki.
  3. Nagrzewam piekarnik do temperatury 180 stopni. Ciasto przekładam do foremek. Użyłam silikonowych więc nie potrzebowałam papilotek.
  4. Piekę muffiny ok 25-30 minut do tzw suchego patyczka. Zostawiam w foremkach do ostygnięcia.

Prawda, że proste? Smacznego :-).

muffiny-przepis-1

muffiny-przepis-2

muffiny-przepis-3

muffiny-przepis

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku