Uroda 25 lutego 2014

Telewizja nie dla dzieci?

Ile Twoje dziecko spędza czasu przed telewizorem? Ja co pewien czas zadaję sobie to pytanie i za każdym razem stwierdzam – za dużo! Następnym moim krokiem jest ograniczenie tej uwielbianej przez Aleksa „atrakcji dnia”, by znów po pewnym czasie uświadomić sobie, że ustalony limit rozciągnął się jak guma.

Zachęcam do zmierzenia się z kilkoma faktami i do chwili refleksji na temat szkodliwości oglądania telewizji.

Awaria!

Pamiętasz z dzieciństwa zrzędzenie rodziców „nie siedź tak blisko telewizora, bo popsujesz sobie oczy”? I choć ten typ odbiorników telewizyjnych jest już przeżytkiem, to jednak oglądanie telewizji nie jest nadal bezpieczne dla oczu. Dlaczego?

Oko wpatrujące się w ekran – w ogóle się nie rusza, a to z kolei źle wpływa na jego mięśnie. Nie ryzykujmy, bo przecież wzrok u małego dziecka rozwija się intensywnie, więc po co go przeciążać i narażać na choroby oczu.

W zwolnionym tempie

Siedząc czy leżąc na kanapie spowalnia się metabolizm. A w jakiej pozycji ogląda się telewizję? No właśnie! Dodatkowo badania potwierdzają, że patrząc w telewizor  – ten proces staje się jeszcze wolniejszy. Już nie mówiąc o chipsach, orzeszkach i innych tzw. podjadaczach , po które często sięgamy siedząc przed telewizorem. Albo o tym, że zamiast bezproduktywnego siedzenia, sprzyjającemu skrzywieniu kręgosłupa i otyłości, dziecko mogłoby biegać i skakać.

Na wysokich obrotach

Zauważ, jak obraz w bajce, filmie, reklamie szybko się zmienia. Przyzwyczaja to dziecko do tego by skupienie na scenie trwało kilka sekund. Tymczasem jako rodzice oczekujemy by nasze dziecko potrafiło się długo skoncentrować na rysowaniu, czytaniu, rozwiązaniu zadania. Denerwujemy się, gdy po chwili układania puzzli czy kolorowania obrazka nudzi się i sięga po nową zabawkę.

W krzywym zwierciadle

Wiele dzieci źle śpi w nocy. A przecież oglądają tylko spokojne, dobre i ładne bajeczki. Zastanawialiście się kiedyś, jak telewizja różni się bardzo od naszego codziennego życia? Ile sytuacji zdarzyło się Wam w ciągu ostatniego miesiąca: kradzież, zdrada w małżeństwie, wypadek samochodowy, zabójstwo, a ile z nich w tym czasie zobaczyliście w okienku TV? Podobnie jest z bajkami – większość bajkowych wydarzeń zupełnie odbiega od znanej bezpiecznej rzeczywistości dziecka i stąd często jego niespokojny sen. Poza tym dzieci po obejrzeniu bajki często są podekscytowane, ale jeszcze nie potrafią sobie poradzić z emocjami. Maluchy długo nie odróżniają rzeczywistości od fikcji i nawet reklamy traktują serio. A im młodsze dziecko tym wpływ reklamy jest na nie silniejszy.

Złodziej czasu

Sami doskonale wiemy, jak podczas oglądania telewizji szybko upływają minuty. W tym czasie dziecko może robić mnóstwo innych rzeczy – bawić się na świeżym powietrzu, aktywnie poznawać świat, malować, grać, rozmawiać z rodzicami itp. – omijają go zajęcia wpływające pozytywnie na jego rozwój fizyczny, poznawczy i społeczny.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Nie chcę całkowicie demonizować oglądania telewizji przez dzieci, w końcu odgrywa ona też wiele pozytywnych ról. Pamiętajmy jednak o kilku podstawowych zasadach:

  • dobierajmy programy telewizyjne do wieku maluchów (upewnijmy się, czy dziecko rozumie co się dzieje, czy nie ma w bajce przemocy, czy tempo fabuły nie jest zbyt szybkie, obserwujmy jak nasza pociecha reaguje na to, co ogląda)
  • kontrolujmy to, co i jak długo dziecko ogląda (kategoryczne nie telewizorowi w pokoju dziecka)
  • ograniczajmy długość oglądania telewizji (z góry ustalajmy moment zakończenia oglądania “tylko dwie bajeczki, potem wyłączam telewizor”)
  • nie włączajmy telewizora podczas posiłków (choć niestety nie tylko malutkie dzieci często chętniej otwierają buzię, wpatrując się w kreskówkę)

Źródło zdjęcia: Flickr

24
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Budująca MamaJózekMo Bloguje Blog Mobloguje.plBarbara Heppa-ChudyMilena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Moja córka do 1,5 roku nie wiedziała za bardzo co to TV. Był w domu, ale nie podłączony i go najnormalnie nie używaliśmy (jakiegoś kabla nie chciało się nam przeciągać przez cały dom). Ale po tym czasie nastąpiła przeprowadzka do dziadków i … tam TV rządzi. Więc już jest inaczej. A obecnie, jak jest z nami synek, czasem wykorzystuję TV, żeby zająć Maja podczas gdy ja usypiam Małego. Nie jestem z tego dumna, ale będąc sama z dwójką maluchów, czasem włączam TV, aby móc coś zrobić.
Pilnuję jednak co tam ogląda, wybieram edukacyjne bajki, dostosowane do jej wieku itp.

Monika
Gość
Monika

No właśnie dziadkowie! Wydaje mi się, że to właśnie zdecydowana większość babć i dziadków jest całkowicie nieświadoma w tym temacie. Uważają, że robią super rzecz, jak włączą dziecku bajkę. A podobno dzieci do 3 lat nie powinny wcale oglądać telewizji.
Jeśli jeszcze mówią otwarcie, że robią to, bo są zmęczeni obecnością wnuka i potrzebują odpocząć, to ja to rozumiem, ale jeśli są przekonani że jest to najlepszy sposób na uszczęśliwienie dziecka, to już niefajnie.

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

u mnie to żeby zająć dziecko. Bo poco się wysilać i organizować czas?? Lepiej włączyć bajkę, dać cukierka i dziecko z głowy;(((

tomek q (jakchcemy.pl)
Gość

Niedługo minie rok jak przestaliśmy oglądać telewizję. Jest super :).
Nie oznacza to braku bajek, filmów, ale oznacza to o wiele bardziej świadome wybieranie tego co obejrzeć.
Polecam taki eksperyment wszystkim.

Alicja Kowalczyk
Gość
Alicja Kowalczyk

Ja też jestem zwolenniczką takiej metody. Nie oglądać wszystkiego jak leci, a wybierać czy faktycznie warto gapić się w ekran. Dla mnie TV mógłby nie istnieć. Mało tego, mi grający w tle telewizor przeszkadza i drażni. Owszem, lubię obejrzeć czasem film, czasem wkręcę się w jakiś serial, ale to przeważnie włączam z płyt. Program tv nie oferuje chyba niczego godnego uwagi.

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Ja też się zaliczam do tego grona – tzw. telewizor w tle mnie drażni. Lubię ciszę (ewentualnie radio). Jak mam ochotę coś zobaczyć korzystam z internetu i np. podczas prasowania włączam serial (wtedy kiedy ja chcę, a nie że muszę dostosować swój rytm dnia do telewizyjnej ramówki).

Edyta Skrzydło
Gość
Edyta Skrzydło

Straszne są te telewizory wciągają, psują oczy i niekontrolowane. Czesto niszczą psychikę dzieciom, dlatego ograniczam tv, wole wyjść z dziećmi na spacer czy sie pobawić niż gnic godzinami na kanapie.

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Pozostaje mi tylko przyklasnąć. I trzymać kciuki, by takie nawyki weszły w krew Twoim dzieciom i w przyszłości świadomie wybierały inne aktywności niż wpatrywanie się w tv.

Alicja Kowalczyk
Gość
Alicja Kowalczyk

U nas walka z TV trwa! Ustaliłam synowi ile czasu może spędzać codziennie przy telewizorze i staram się tego trzymać. Niestety, jego tata nie widzi nic złego w oglądaniu TV. Podobnie dziadkowie – tam telewizor gra 24 na dobę. Jest to gorący temat, bardzo gorący. Ostatnio mój syn chorował i zostaliśmy uziemieni w domu. Wiązało się to ze zmianą trybu dnia i niestety – bajek było sporo, oby już tylko nie marudził ;) W efekcie zauważyłam jak się zmieniło jego zachowanie. Miał trudności z koncentracją, zrobił się agresywny i nadpobudliwy. Kolejna sprawa to fakt, że kiedy nie miał ograniczeń czasowych… Czytaj więcej »

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

Oj tak, uziemienie w domu niestety sprzyja przyjaźni z telewizorem. Sama ze swojego dzieciństwa pamiętam, że gdy byłam chora i nie szłam do szkoły to sięgałam po moje ulubione filmy na kasetach video (np. Dirty Dancing). :)
Ale z drugiej strony ile jest innych fajnych zajęć, które można zaproponować choremu dziecku. Oglądanie/ czytanie książeczek, gry planszowe, karciane, rysowanie…
Jako mama jestem gorąco za tym by ustalać limity i rytuały – bajki o stałej (plus minus) godzinie w określonej ilości.
Trzymam za Ciebie Alicjo kciuki byś stoczyła mądrą walkę z TV – z tego co piszesz, jesteś na dobrej drodze! :)

http://monpetittmonde.blogspot
Gość
http://monpetittmonde.blogspot

Na szczęście jakiś czas temu my pozbyliśmy się tv i od paru lat go nie ma. Ja mam czasu na książkę a wieczorem wyciągamy gry planszowe. Oczywiście Jula ogląda bajki jedną dwie w tyg w weekend może trochę więcej bo często jest wtedy czas a jakąś pełnometrażową animacje a nie 20 minutową Myszkę Miki. Ale to ja wybieram te bajki i nie ma przerw na reklamy które robią wodę z mózgu naszym dzieciom.

Barbara Heppa-Chudy
Gość
Barbara Heppa-Chudy

No właśnie, jeszcze te reklamy…
A już zupełnie nie rozumiem, jak w kinie seans dla dzieci może być poprzedzony 20 minutami reklam! Masakra!

Milena
Gość
Milena

moja córa 1,5 roku nie ogląda w ogóle a syn mało,

Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl
Gość
Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl

Ja uważam, że nie ma co demonizować roli telewizora. Ja całe dzieciństwo ślęczałam przed nim oglądając bajki po wiele godzin, a wyrosłam na zdrowego, normalnego i całkiem mądrego człowieka. Mój niemal 8-miesieczny synal lubi oglądać bajki, czasami potrafi nawet obejrzeć całą 120-minutową pełnometrażówkę (chyba tylko Japończycy robią takie długie :P). To nie jest codziennie, ale od czasu do czasu mu puszczam. Zawsze w językach obcych, żeby był z tego jakiś pożytek. Jeśli mu to sprawia frajdę, to why not? Jak do tej pory nie jest jakimś dziwnym niemowlakiem, dużo bardziej i tak jarają go inne zabawki, nie musi oglądać bajek… Czytaj więcej »

Józek
Gość
Józek

Mam nadzieję, że ten komentarz to żart….
Jeśli nie to widzę sporą rozbieżność w Twoim podejściu do życia…
Oglądanie przez 8 miesięczne dziecko jest ok, ale usypianie dziecka na rękach, w wózku czy przy piersi to dla ciebie złe praktyki? Idź poczytaj swoje komentarze raz jeszcze…..

Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl
Gość
Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl

Nie uważam usypiania dziecka przy piersi czy na rękach za złe praktyki.

Józek
Gość
Józek

Hymmm… a co można wyczytać z Twojego komentarza pod wpisem na jednym blogu pt: „usypianie dziecka- tego nie rób” , gdzie autorka wymienia, że czymś złym jest bujanie w wózku, noszenie na rękach, usypianie dziecka przy cycu itp a Ty skomentowałaś to słowami: „Zgadzam się, to są okropne praktyki, które bardzo utrudniają życie. Na krótką metę skuteczne ale w dłuzszej perspektywie nieznośne i bezowocne.”??
To są Twoje słowa, chyba że w ciągu 3 mies diametralnie zmieniłaś poglądy….

Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl
Gość
Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl

No wyobraź sobie, że zmieniłam. Jestem tylko człowiekiem, uczę się cały czas. Mam pierwsze dziecko, z każdym dniem odkrywam nową prawdę o rodzicielstwie, i JAK KAŻDY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE czasem zmieniam zdanie. Nie ma w tym nic dziwnego.

Józek
Gość
Józek

W takim razie z całego serca życzę Ci, żebyś i w temacie oglądania telewizji przez niemowlaka zmieniła zdanie i to jak najszybciej. Jeśli nie przekonuje Cię powyższy artykuł, to może wyniki badań? W trakcie eksperymentu opisanego na łamach „The Journal of Pediatrics” dr Christakis wspólnie z innymi naukowcami przebadał 384 dzieci w wieku od ośmiu do 16 miesięcy i wykazał, że każda godzina oglądania programów dla maluchów na DVD dziennie wiązała się ze znajomością sześciu-ośmiu słów mniej (czyli np. te dzieci, które oglądały telewizję dwie godziny dziennie, znały średnio o 12-16 słów mniej niż te, które w ogóle nie przesiadywały… Czytaj więcej »

Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl
Gość
Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl

Nie ma tu mowy o zanikaniu więzi, bo jeśli coś oglądamy to wspólnie i zawsze na głos komentuję i dopowiadam do akcji coś od siebie. Nie ma tu też mowy o liczeniu tego oglądania w godzinach dziennie, bo o ile zdarzyło się raz czy dwa 2-godzinne posiedzenie przed filmem czy bajką – o tyle oglądanie nie ma miejsca codziennie, tylko raz na 2-3 tygodnie i najczęściej i tak trwa nie więcej niż 20min. Co do kwestii języków – ja i mój młodszy brat jesteśmy dowodem na to, że oglądanie bajek po angielsku i granie w anglojęzyczne gry od dzieciństwa może… Czytaj więcej »

Józek
Gość
Józek

Nie żebym chciał się czepiać, ale wyżej napisałaś, że Twoje dziecko jest w stanie obejrzeć pełnometrażowy film/bajkę (120min!) a teraz piszesz o 20 minutach…
No ale jak facet ma zrozumieć kobietę skoro ona pisząc/mówiąc coś ma zupełni co innego na myśli???

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

U nas tv jest włączony, ale bajki puszczamy tylko czasem. I cieszę się, że zaraz zrezygnujemy z kablówki i będzie znów normalnie. TV mam włączony, bo bym po cichu nie usiedziała, ale czasem włączamy radio. Mam nadzieję, ż nigdy nie dojdziemy do dziecka, które żyje bajkami i wymusza kolejną kreskówkę.

Kulinaria 23 lutego 2014

Domowy chleb w 3 i pół minuty

Masz już dość gumowatego chleba? Brakuje Ci chrupiącej skórki i zapachu chleba w domu? Nie masz czasu, by upiec domowy chleb, bo zajmuje to za dużo czasu? Mam coś w sam raz dla ciebie!

Poniżej znajdziesz przepis na chleb w 3 i pół minuty. Jak nie wierzysz, licz ze stoperem :) Czekam na twoje wrażenia i efekty!

Składniki:

3 szklanki pszennej mąki (ew. 2 szklanki mąki zwykłej i 1 szklankę mąki razowej)
1 łyżeczka suszonych drożdży lub 2,5 dag drożdży na 1 chleb
1,5-2 łyżeczki soli
1 łyżeczka zmielonego kminku
1,5 szklanki wody

Do smaku: cebulka, czosnek, zioła, nasiona (słonecznik, siemię lniane, itp.), skwarki,…

Przyda się:

Miska, szklanka 250 ml, stolnica, (szklane) naczynie żaroodporne z pokrywką (ew. brytfanka, także  z pokrywką), ścierka

Przygotowanie:

1  minuta

  1. Do miski wsypuję: mąkę, sól, kminek, oraz dodatki, np siemię lniane, słonecznik, dynię – co dusza zapragnie.
  2. Wszystko mieszam dokładnie.
  3. Drożdże rozpuszczam w letniej wodzie (1 szklance wody) i dodaję do sypkich produktów, i jak potrzeba dolewam jeszcze maksymalnie pół szklanki wody (ostrożnie, raczej niech ciasto na chleb będzie gęste, lepiej się z nim potem pracuje). Powstanie nieładne ciasto, które przykrywam ścierką i odstawiam w ciepłe, spokojnie miejsce na 8-12h.

1 minuta  

Po minimum 6 godzinach wyjmuję ciasto na umączoną stolnicę i umączonymi dłońmi rozciągam na placek ok. 2-4cm grubości, przykrywam ścierką i niech  15 min odpoczywa.

0,5 minuty

  1. Ciasto przekładam „z góry i z dołu” i „z lewej i z prawej”- tak jak kopertę  i  30 minut odpoczywa na stolnicy przykryte ścierką.
  2. Włączam piekarnik na 230°C z naczyniem żaroodpornym z pokrywką w środku piekarnika, w którym będę piekła chleb.
  3. A ciasto w tym momencie cały czas odpoczywa przez kolejne 30 min.

0,5 minuty

Następnie chleb przekładam do gorącego naczynia żaroodpornego i piekę go 30 min.

0,5 minuty

Potem zdejmuję wieko i piekę chleb jeszcze 15 min.

Sumując czas cala produkcja zajmowania się chlebem zajmie Ci 3 i pół minuty, natomiast efekt końcowy jest po okołu 10 godzinach :) Nie zrażaj się, bo warto!

chleb1

chleb2

chleb3

 

Autor zdjęć: Rachela

12
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Na pewno wypróbuję! Wygląda tak smakowicie, że żal nie spróbować

Rachal
Gość
Rachal

najlepiej smakuje w wersji prosto z pieca – rozchodzi się z prędkością światła :)

(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

a ten kminek ważny? bo niespecjalnie lubię ;)

Rachela
Gość
Rachela

można go pominąć, nic się nie stanie :)

Barbara Malec
Gość
Barbara Malec

Myślę, że bardzo ważny. Kminek wzmacnia pracę drożdży, ale skoro próbowaliście bez i OK, to super.

Edyta Wilk
Gość

I super! :)

Magdalena Marczuk Romanowska
Gość
Magdalena Marczuk Romanowska

Pyszności!!!!

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

Jakbym zobaczyła godzinę temu, to bym sobie ukręciła na jutro, a tak, to już idę spać, ale na pewno kiedyś się wezmę :)

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Już mi pachnie domem babci… do tego prawdziwe masło, jakie w dzieciństwie ręcznie ubijałyśmy z siostrą, i kubek kawy zbożowej :) Cudownie :)

Domek za lasem
Gość
Domek za lasem

Wygląda pysznie ,pewnie też tak smakuje :) Ja mam ochotę zrobić z suszonymi pomidorami i z oliwkami :) na razie jednak czasu brak :( Pozdrawiam

Podróże 20 lutego 2014

W drogę!

Sprzątanie przy dziecku to jak mycie zębów w trakcie jedzenia – uświadomiła mi koleżanka blogerka. Miała rację. Niby moje dziecko nie takie małe, niby rozumie, ale co z tego? Ja sprzątam ona się bawi, wystarczy chwila mojej nieuwagi i już podłoga zasypana zabawkami, a w planach odkurzanie, ratunku! Dosyć, tak być nie może, nie chcę, nie, nie, nie, sio dziecko, wynoś się na dwór bo ja chcę sprzątać, a jak posprzątam to pójdziemy na spacer.

– Długi?
– Jasne, będziesz chciała to długi, ale teraz idź na dwór.

Mam ten luksus, że mam podwórko, nie muszę się martwić, widzę ją przez okno cały czas. Poszła. Nie żeby nie pukała co pięć minut w drzwi, nie ma tak dobrze, ale w końcu się rozkręciła i zajęła sama sobą. A ja? Nie wiedziałam, a raczej zapomniałam, że czterdzieści minut to naprawdę dużo czasu i można mnóstwo zrobić. Przecież przy dziecku te same czynności trwają dwie godziny! I to nawet nie dlatego, że mi dziecko złośliwie przeszkadza, cóż znowu, moja córeczka mi pomaga! No tylko tempo jakby wolniejsze niż moje. Nie wyganiam, nie zabraniam, niech się wdraża w obowiązki, im szybciej tym lepiej. Ale czasem mam ochotę sprzątnąć szybko i nie marnować soboty.

– Już wychodzisz?
– Tak prawie, jeszcze tylko węgiel przyniosę, chodnik wytrzepię i już się ubieram.

Ubrałam się.

– To dokąd idziemy?
– Na długi spacer.
– Dobrze, to prowadź.

Wychodzimy z bramy, Duśka decyduje, że idziemy w lewo, niby słusznie, dalej od głównej ulicy, ale jakie błoto! Ale dobrze, wiem z doświadczenia, że za zakrętem już będzie lepiej, to tylko przy zabudowaniach tak źle  wygląda.

Na pierwszym skrzyżowaniu Duśka chce skręcać w lewo, domyślam się dlaczego, ostatnio szła tą trasą z tatusiem, ale w lewo błoto nie do przebrnięcia, nie ma szans. Przekonuję, ją że lepiej iść prosto, tam jest sucho.

– No dobrze, jak chcesz to chodźmy prosto.

Dzięki Ci Boże za takie zgodne dziecko! Idziemy.

– Zobacz wrony! Jak dużo!

No dużo, jedno stado, za nim kolejne, czyżby już od nas odlatywały? Super, znaczy wiosna idzie! Skręcamy w kolejną suchą ulicę, domy, przy domach zjeżdżalnie, huśtawki, każde dziecko ma swoją – gdzie się podziały place zabaw? Jakoś nam wymarła okolica, mojego placu zabaw z dzieciństwa już nie ma, został porośnięty krzakami i chwastami plac – śmietnik. Przykre.

Ulica zmienia się w leśną drogę, niby ciągle jest to ulica, ale po lewej las, po prawej las… Miło, cicho.

– Zobacz jakie paprochy drzewiaste, jak tu brudno.

No brudno, też uważam, że lasy liściaste powinny być grabione na jesieni, ale jakoś nikt się za to nie łapie, nie wiem czemu.

– A co będziemy robić jak wrócimy do domu?
– Zjemy obiad i obejrzymy skoki.
-To jak będzie skakał Jasiek Ziobro to ci powiem, dobrze?
– Dobrze kochanie.

Przypominają mi się wczorajsze kwalifikacje, patrzyłam jednym okiem, od niechcenia poprosiłam dziecko żeby mi powiedziało jak będą Polacy skakać. Za chwilę usłyszałam – mamusiu, Jasiek Ziobro skacze, poznałam po kasku!

– Chciałabym żeby już była wiosna mamusiu.
– Ja też bym chciała, już niedługo kochanie.

Idziemy dalej, właściwie nie rozmawiamy, Duśka milczy, dziwne, na ogół buzia jej się nie zamyka. Nie zagaduję jej, korzystam z chwili spokoju, przecież wiem, że w domu mnie zagada na przysłowiową śmierć.

Skręcamy na teren dawnego szpitala, ciekawa jestem, kto w ogóle pamięta, że tu był szpital, już dwadzieścia lat jak go nie ma. Podobno teren wykupił miejscowy przedsiębiorca wielobranżowy. Mam tylko nadzieję, że nie wybuduje tu żadnego marketu. Niby teren leśny, ale nie łudzę się, wystarczyłoby  postawić Biedronkę czy innego Lidla żeby się pół naszego miasta i okolic zjechało. Oby nie.

Po raz kolejny przekonuję Duśkę, że nie możemy iść tam gdzie ona chce, bo tam jest błoto. Wychodzimy na ulicę, hałas, uciekamy w bok przy pierwszej okazji. Jednak te leśne drogi są całkiem przyjemne.

Retrospekcja mnie dopada. Kiedy ja tu ostatni raz byłam z dzieckiem? Chyba jak ją w wózku woziłam i to nie w spacerówce a w głębokim. Po co? No właśnie, po co ja z nią chodziłam? Przecież mogłam postawić wózek pod drzewem, dziecku wszystko jedno. Na początku tak robiłam, raz że za słaba byłam na długie spacery z wózkiem, dwa – wydawało mi się, że mogę ten czas wykorzystać jakoś produktywnie. Zmądrzałam. Spacer z maleństwem nie jest dla dziecka, jest dla matki. Chodziłam z nią po tych leśnych drogach i odpoczywałam. Po prostu sobie szłam i było dobrze.

Dziś sobie idziemy razem. I też jest dobrze. Nie rozmawiamy, odpoczywamy, delektujemy się ciszą, cudownie jest. Trzeba korzystać, bo jak się ociepli to znowu będziemy chodzić na plac zabaw do parku, gdzie o ciszy i spokoju nie ma co marzyć.

Kierujemy się w stronę domu. Powrót na ziemię jest bolesny. Na ulicy grupa gimnazjalistów słucha muzyki z telefonu. Przepraszam, pomyliłam się. Tego czegoś nie da się nazwać muzyką, to nawet koło muzyki nie leżało. A było tak miło, tak cicho. Co to za głupia moda robić publiczny hałas?!

Mijamy ich szybko i wracamy do domu, posprzątanego na szczęście. Możemy spokojnie zjeść obiad i delektować się sobotnim popołudniem.

Zastanawiacie się czy na co dzień nigdzie nie wychodzimy, że tak się rozczuliłam nad spacerem? Ależ wychodzimy, do sklepu, do klubu, na pocztę, do banku, na bazar, do biblioteki, do znajomych. Z naszego końca świata wszędzie jest daleko, każda wyprawa jest jednocześnie spacerem. Dziś miałyśmy spacer bez celu, daawno tak nie było ;)

A jutro znowu pójdziemy na spacer.

Przeszłyśmy około trzech kilometrów, dziecko nie zamiauczało, myślę, że to dobra wróżba na sezon letni, tyle dróg przed nami!

24
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tomek q (jakchcemy.pl)
Gość

I mamy kawałek dnia z życia mamy z dzieckiem :).
Fajny taki spacer.

Mirella
Gość
Mirella

Fajny, fajny ;) Następny był dłuższy – 4,5 km, jeszcze fajniejszy bo dwa strumyki po drodze ;)

Edyta Wilk
Gość

A w strumyku woda i różne żyjątka… i tak patrzeć godzinami można! Mnie los nagrodził Sanem kilkaset metrów od domu. Spacer nad rzeką nigdy się dzieciom nie nudzi!

Mirella
Gość
Mirella

Pozostaje mi zazdrościć bo my nad te strumyki to kawałek mamy, no i zawsze co rzeka to rzeka. Ale co racja to racja, na wodę można patrzeć godzinami ;)

Edyta Wilk
Gość

Zapraszam na weekend do nas :) A tak naprawdę to uważam, że szczęśliwi są ci, którzy mają przyrodę za oknem…

Mirella
Gość
Mirella

Och, żebyś bliżej mieszkała!
Za oknem mam las, dzięcioły, kowaliki, sójki, wiewiórki, nie tak źle ;) Ale ja jestem wodne stworzenie, jeziorem za oknem bym nie pogardziła ;)

Edyta Wilk
Gość

Z którego zakątku Polski jesteś?

Mirella
Gość
Mirella

Z Mazowsza ;) Mieszkam w Mazowieckim Parku Krajobrazowym ;)

Edyta Wilk
Gość

Toż to rzut beretem ;) jakieś 500 km ;)

Mirella
Gość
Mirella

No fakt, na moją wymarzoną Nową Zelandię duuużo dalej ;)

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

Super! Też uważam, ze spacery są dla mam. Jak Zosia była malutka, my się przeprowadziliśmy, była moją przepustką, żeby wyjść z domu, zrelaksować się, a nawet – poznać nowych sąsiadów :) Teraz już widzę radość w jej oczach, kiedy się zabieramy za szykowanie na spacerek :)
i mam nadzieję, że będziemy miały okazję na nóżkach równie piękne spacery odbywać :)

Mirella
Gość
Mirella

Na nóżkach jest fajniej, z wózkiem nie wszędzie się wejdzie ;) I w ogóle dziecko im starsze tym fajniejsze, codziennie się o tym przekonuję!

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

a tak tak… ale my mamy 8 miesięcy i sobie na razie na 4 drałujemy :) to po dworze jeszcze nie da rady. Za to w chuście też chodzimy i wszędzie się da :)

Mirella
Gość
Mirella

I na czterech się da po dworze, tylko jeszcze nie teraz ;) Przerabiałam to błoto na kolanach – bezcenne :D

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

:) jak już trawka trochę wyrośnie to pewnie. Ostatnio nawet na placu zabaw ją posadziłam, ale po dróżkach nie pochodzi. Zanim się zrobi ładnie cieplutko, to już pójdzie wydaje mi się, bo już się podnosi, choć pewnie nie raz będzie wygodniej na 4 :D

Mirella
Gość
Mirella

Oj tak, jest taki czas, że na czterech szybciej i łatwiej, nawet jak się umie na dwóch :D Już niedługo będzie cieplutko ;)

Ania Król Malcherek
Gość
Ania Król Malcherek

ja się pochwalę, że mam w okolicy domu rzekę, na której bobry sobie harcują… niesamowite, że te niewielkie zwierzęta potrafią powalić ogromne drzewa- taki spacer to lekcja przyrody dla mnie i dla Małej :) pozdrawiam!

Mirella
Gość
Mirella

Oglądałam bobrowiska na Mazurach i teraz to mnie skręciło z zazdrości! Również pozdrawiam!

Edyta Skrzydło
Gość
Edyta Skrzydło

Marzenia,taki spokojny, cudowny spacer w ciszy

Mirella
Gość
Mirella

Marzenia do spełnienia :D

Edyta Skrzydło
Gość
Edyta Skrzydło

Yhy chyba jak sama pójdę sobie na taki spacer :-)

Mirella
Gość
Mirella

A to też jest dobra opcja, jeśli tylko ma się z kim dziecko zostawić ;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close