Raz dwa trzy – ty masz wszy!


„Dziwny jest ten świat” – śpiewał przed laty Czesław Niemen. Im dłużej na tym świecie żyję tym bardziej przekonuję się, że miał rację.

Rozmawiałam dziś z panią, która pracuje w przedszkolu prawie trzydzieści lat. Przetrzymała niejedną dyrekcję i niejedne obyczaje. Jest osobą bardzo otwartą, można z nią porozmawiać, zapytać o wszystko, dowiedzieć się dużo więcej niż od pań nauczycielek. Jako że w innych przedszkolach w moim mieście, a i w szkołach także, pojawiła się wszawica, zapytałam jak to wygląda w naszym przedszkolu. Duśka ma długie włosy, ewentualne insekty pewnie by się skończyły zmianą fryzury, czyli dramat gotowy. Dowiedziałam się dwóch rzeczy:

– po pierwsze, nikt z rodziców nie zgłaszał w tym roku, więc zakłada się, że wszy się nie pojawiły,

– po drugie, i to mnie mocno zaskoczyło, personel przedszkola nie ma prawa grzebać dzieciom we włosach i sprawdzać czy są te wszy czy ich nie ma. Rodzice mają prawo sobie nie życzyć, żeby ktoś dotykał ich dzieci.

Mogę zrozumieć, że rodzice sobie nie życzą, żeby ktoś dotykał miejsc intymnych ich pociech, ale włosów?! Dlaczego we wrześniu wciśnięto mi na zebraniu niebywałą ilość list do podpisania, a żadna nie dotyczyła kontrolowania higieny? Musiałam wyrazić zgodę na wycieczki poza teren przedszkola (swoją drogą ciekawe co by przedszkole zrobiło z moim dzieckiem, gdybym takiej zgody nie wyraziła), na publikowanie zdjęć (nie wyraziłam, ale nikogo to nie obeszło, można Duśkę znaleźć w przedszkolnej galerii), na wychodzenie na zajęcia dodatkowe poza salę (w praktyce – przejście po schodach do innej sali) i nie pamiętam na co jeszcze, dlaczego więc nikt nie zapytał, czy zgadzam się na sprawdzanie higieny mojego dziecka? Wyraziłabym taką zgodę bez wahania, dbam o dziecko i nie mam się czego wstydzić. Jednak to już wykracza poza granice wolności i nietykalności przedszkolaka. Czy ktoś jest w stanie mi to wytłumaczyć?


Teraz będzie archaicznie:

W czasach gdy ja chodziłam do przedszkola, a potem do szkoły, w każdej placówce była pielęgniarka, która robiła dzieciom raz na jakiś czas przegląd włosów, uszu i paznokci. Wszyscy traktowaliśmy to naturalnie, nikt się nie dziwił, tak było i koniec. Nikt też nie czuł się z tego powodu poniżany czy w jakikolwiek inny sposób źle traktowany. Jeżeli tak się zdarzyło, że jakieś dziecko miało wszy (rzadko bo rzadko, ale się zdarzało) to było odsyłane do domu i mogło wrócić do szkoły dopiero po rozwiązaniu problemu. Dbano o te dzieci, które nie miały problemów z pasożytami, robiono wszystko co się dało, żeby je ochronić przed rozprzestrzenieniem się insektów. I właśnie taka postawa placówki oświatowej moim zdaniem była jak najbardziej w porządku. Nie dopuścić do epidemii, o ile wszawicę można nazwać epidemią.

Dziś dzieci mają prawo do nietykalności cielesnej, słusznie bo przemoc jest niedopuszczalna. Ale czy naprawdę sprawdzenie główki malucha pod kątem wszawicy jest przemocą? Tak ważna kiedyś i stosowana profilaktyka, dziś jest przestępstwem? To co pozostaje robić mnie, matce dziewczynki z długimi włosami w takim przypadku? Przedszkole wie tyle, ile zgłoszą rodzice, więc tak na dobrą sprawę nie mam żadnej pewności, czy w grupie mojej córki nie było lub aktualnie nie ma dziecka z zarobaczoną głową.

W naszym przedszkolu wszy się na szczęście (według wersji oficjalnej) nie pojawiły, w innych przedszkolach niestety są. Są również w szkole podstawowej, do której już za rok trafi moje dziecko. Mogłabym sobie powiedzieć, że przecież to dopiero za rok, ale wiem z różnych źródeł, że ten problem pojawia się tam co roku. Nie mam złudzeń, w przyszłym roku pewnie znowu się pojawi, a ja będę miała do wyboru modlić się żeby Duśka pasożytów nie przyniosła albo trzymać ją w domu dopóki szkoła sobie z problemem nie poradzi. O ile w ogóle sobie poradzi.

Problem wszawicy w ostatnich latach jest powszechny i nie ukrywam, że bardzo mnie to dziwi. Dlaczego? Bo najlepszą profilaktyką jest zachowywanie higieny. Ja wiem, że są rodziny biedne, są bardzo biedne, ale też wiem, że litrowy szampon familijny majątku nie kosztuje a wystarcza naprawdę na długo. Nie próbowałam, ale myślę, że w skrajnej sytuacji to i mydłem dałoby się głowę umyć. Gdyby mnie nie było stać na dobre szampony po prostu nie miałabym długich włosów, o krótkie zadbać łatwiej i taniej.

A jak to wygląda w przedszkolach i szkołach Waszych dzieci?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena kamińska

    U nas tam gdzie chodzą moje dzieci podpisywałam zgodę na kontrolę czystości jestem za nie mam się czego wstydzić

  2. Też bym podpisała bez wahania

  3. To tak samo z toaletą panie nie mogą pomagać maluszkowi bo mogą być osądzone o molestowanie.

  4. To jest wina wielu rodziców to przecież na ich życzenie

  5. Wystarczyloby druczek podpisac ze sie zgode wyraza i po krzyku

  6. Ja mieszkam w Niemczech,tutaj chyba tez nikt nie sprawdza ale rodzice sami powiadamiaja jak jest jakis problem. Jak jakies dziecko mialo wszy czy szkarlatyne to od razu byla informacja dla innych rodzicow ze panuja taka choroba i zeby zwracac szczegolna uwage na dziecko. Wtedy inni rodzice maja okazje szybciej zareagowac na problem i nie narazac innych dzieci. Swoja droga szampony na wszy sa dostepne w kazdej drogerii czy supernarkecie i nie trzeba sie wstydzic mowic glosno aptekarce czego potrzebujemy.

  7. Teściowa mi mówiła ze właśnie u niej w pkolu jest taka durnota w efekcie której najmłodsi chodzą z tyłkiem w kupie ale przynajmniej nikt go nie dotyka… Żenada
    Na szczęście opiekunki córki w innej placówce zakazu nie maja chociaż interweniowałam pare razy bo przyszła w strasznym stanie po korzystaniu z toalety…
    Odnośnie wszy to chyba sprawa oszczędności, kto miałby sprawdzać głowy skoro nie ma na etacie higienistki/pielęgniarki?

  8. Rany jak czytam te wszystkie wymysly to zaczynam sie mocno zastanawiac czy w ogole dam mojego synka do przedszkola. Nie po to dbam o niego pielegnuje zeby jakies za przeproszeniem “syfy” przynosil. Kiedys nie bylo problemu pamietam za czasow podstawowki raz w miesiacu wpadala pani na lekcje i przegladala dzieciom glowy rece i paznokcie. Zaden rodzic sie nie bulwersowal to co teraz sie dzieje w przedszkolach i szkolach to po prostu absurd nad absurdami.

  9. Paranoja, na szczęście u nas w zerówce nie ma takiego problemu. Pamiętam w podstawówce,jak trzy razy przyniosłam wszy. Pielęgniarki dyskretnie powiadomiły rodziców dziewczynki która zarażała.Niestety nic to nie dało,wszy przyniosłam.Rodzicielka moja wściekła była bo miałam włosy do pasa,oczyszczenie ich zajmowało kilka godzin.Musiała zrobić niezłą aferę w szkole żeby pomogło.Ale wiecie jak to jest,szkoła wszystkiego narzucić nie może,muszą być “poprawni politycznie” jak ja to mówię.Wszystko zależy od rodziców,bo pielęgniarka może być w szkole,swoje robić a to i tak ma z góry narzucone przez szkołę,dopiero rodzice na swoje własne życzenie robią coś lub nie.

  10. U mnie q szkole w której pracuje rodzice również na początku roku podpisywali zgody na sprawdzanie czystości głów

  11. le chat noir

    a mnie dziwi jeszcze bardziej inna rzecz, a mianowicie to, że to czasem dzieci z najbogatszych rodzin przynoszą do przedszkola wszy. nie wiem z czego to wynika – brak higieny? na to wygląda – jeśli w domu np. chodzi się w butach,…hmm

  12. U nas nie ma na szczęście tego problemu, Ale co mnie dziwi to postawa rodziców, którzy nie wyrazili zgody na przegląd głwek

  13. śląsk to znaczy jaka okolica dokładniej? Ja nie spotkałam się jeszcze z tym problemem a pracowałam też jakiś czas w przedszkolu i mam w rodzinie kilka dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym.

    1. niestety, nie znam dokładnej lokalizacji.

    2. Na całym śląsku :/ niestety

    3. pierwsze słyszę a mieszkam 20 km od rybnika

    4. ja też ze śląska i się nie spotkałam z problemem…

  14. Wiem że w szkole apelowali że jest problem, i że mają być kontrole, u syna w klasie nic nie wykazało. Nie rozumiem tylko dlaczego rodzice nie zgadzają się na takie sprawdzenie. Ja się zgadzam, ale my na bieżąco przy myciu sprawdzamy włosy dzieci.

  15. Za czasow mojej podstawowki to byla norma sprawdzanie glowy u higienistki kilka razy w roku i rodzice nie wyrazali zgody no ale teraz sa inne czasy wszystko trzeba utrudniac

  16. Mieszkam w Irlandii i tu problem wszawicy jest tak samo powszechny jak zapalenie oskrzeli. Zawsze w pazdzierniku i na wiosne.Pewna starsza irlandka doradzila mi olejek herbaciany posmarowac za uszkami..i dziala..dla mnie nieladnie pachnie ale polecam..zapobiegawczo..bo jak w poscie wspomniane-nie wszyscy rodzice dbaja o swoje pociechy jak my.

    1. olejek eukaliptusowy podobnie działa :)

  17. U nas była w grudniu w przedszkolu.. Szampon Hedrin+ ocet+ prostownica+ metalowy grzebyk do wyczesania. Włosy długie ocalone ale..Teraz wypadają.. Płaczu było co.nie.miara..

    1. ja uzywałam na całej naszej czwórce preparatu NYDA i oczywiscie grzebyk gęsty . Włosy nie wypadały

  18. u nas ten problem był w październiku a aptece preparatów brakło wtedy

  19. W Lubelskim było, nas na szczęście omineło, a stosowałam szampon profilaktycznie.

  20. Bylo haslo w przrdszkolu ze problem moze byc ale ucichlo a ja uzylam szamponu na calej rodzinie tak na wszelki wypadek

  21. U nas w kujawsko pomorskim jest z tym rowniez problem. W szkole do której chodzą moje dzieci non stop jest wszawica i szkoła sobie nie radzi z tym problemem. Sprawdzam dziecią codziennie głowy bo już nie raz przyniosły niespodzianke :/ Masakra żeby w XXI wieku takie cuda na kiju się działy.

  22. U nas nie ma takiego problemu, nie slyszalam do tej pory o tym a mały drugi rok do przedszkola chodzi. Śląsk, Żory ;)

  23. moja siostra chodzi do przedszkola w Katowicach, gdzie prawie cała grupa miała wszy. w tym roku to było …. masakra jakaś.

  24. W tym roku jeszcze nas nie dopadło,ale w zeszłym roku chyba w każdej szkole w rejonie panowała-aptekarki są cennym źródłem informacji ;)

  25. U mnie na szczęści nie ma tego problemu w przedszkolu, nic mi o tym nie wiadomo. Młody nie drapie sie po głowie, wiec Bogu dzięki do nas to dziadostwo nie dotarło

  26. U nas są wszy w szkole kilka razy do roku. Na szczęście my jeszcze nie mieliśmy tego problemu i mam nadzieję że nie będziemy mieć bo córka i ja mamy włosy do pasa…

  27. W Żorach w przedszkolu mojego syna co jakis czas pojawia sie problem, ja juz dmuchając na zimne, spryskuje dzieciom głowe preparatem który kupiłam w aptece , jego zapach odstrasza to robactwo. W przedszkolu wisi kartka ze prosza o szczególne dbanie o higiene dziecka i sprawdzanie głów.

  28. Nas dopadło w lutym niestety, obecnie chyba problem się trochę uspokoił, przynajmniej mam taką nadzieję….Profilaktycznie sprawdzam młodemu głowę co jakiś czas :)

  29. W Wlkp. problem był od paźzdzernika jakoś. Najpierw w jednej grupie w przedszkolu, gdzie chodzi córka. Potem, że niby już nie ma, a za tydzień, że nów jest i tylko w tej jednej grupie. W listopadzie już byla w 2 grupach, a w grudniu rozniosła się na połowę przedszkola – a jest na 200 dzieci. Wtedy Dyrekcja kazała zabrac wszystkie rzeczy dzieci do domu i myli szafki wodą z octem, a dzieciom które miały wszy kazali je usunać. Po tyg okazało się, że nic to nie dało wszy nadal.. znów dezynfekcja całego przedszkola, wszystko tzreba było zabrać, żadnych zabawek dzieci z domu nie mogły przynosić, włosy musiały być związane gładko. zabawki przedszkolne pokładli w worki i wyniesli tzn pluszaki. I to już dało efekt, ale też zaczeli weryfikowac głowy dzieci w salach i już wiedzieli jakie dzieci przynoszą, więc zwłaszcza tym dzieciom na wejściu spr głowy jak było widac wszy to dziecko nie było wpuszczone do przedszkola i rodzic musiał zabrać dziecko. Nie pomogły tłumaczenia, że one już nieżywe i tylko wyczesac trzeba.. Od tego momentu w przedszkolu koniec wszawicy ;) zobaczymy co dalej.. odpukac teraz nie ma ;)

  30. u nas w przedszkolu (Śląsk Cieszyński) też już druga fala, ale nas omija :) rzeczywiście problem powraca, choć ja tego za bardzo nie rozumiem… :(

  31. I nas już drugi raz, tzn w przedszkolu, bo nas póki co omija.

  32. Problem jest a wielu rodziców nie zgadza się na przegląd. Ja nie mam nuc przeciwko. Poza tym uważam iż powinien być ogólny przegląd czystości i nauczyciele powinni zgłaszać rodzicom gdy dziecko przychodzi brudne i nie umyte. I nie chodzi mi tu o brudną bluzeczkę zalaną rano mlekiem tylko wałkujący się brud i wylewający się miód itp

  33. Oczywiście i nie rozumiem dlaczego niektórzy rodzice na to nie pozwalają.

  34. Totalna głupota, synek przyniósł niespodziankę do domu, usunęłam i powiadomiła w szkole. Pani rozłożył ręce i powiedziała ze rodzice sobie nie życzą kontroli grrr….

    1. Jezeli problem sie powtarza, mozna zawiadomic sanepid

  35. Kiedyś nikt nie pytał o taka zgodę. Odbywalo sie to zupelnie naturalnie i bylo dobrze. Na chwile obecna pielęgniarki szkolne nie maja obowiązku tego robić i nawet nie musza poniewaz nie maja tego w umowie. Coraz wiecej rodzicow sobie tez po prostu nie życzy zaglądanie dzieciom we wlosy. Dla mnie jest to niezrozumiale.

  36. U nas było kartka i się podpisywał zgodne na przeglądanie głowy dzieci przez panią na szczęście nic do domu synek nie przyniósł z reszta sama w domu też sprawdzam i nie mam nic przeciw lepiej jedno niż cała grupa.zarażona wszawica nic przyjemnego dla dziecka a tym bardziej dla reszty rodziny w domu jestem jak najbardziej.za sprawdzaniem

  37. jasne że się zgadzam, u nas w przedszkolu na zebraniu pytano o zgodę, nikt nie był przeciwny

  38. Moja córka zawsze dostaje pisemną zgodę do podpisania. Nie wiem ilu rodziców się zgadza a ilu nie, ja nie mam nic przeciwko. Jak ja chodziłam do szkoły to wchodziła do klasy pielęgniarka i sprawdzała głowy każdemu jak leci i było ok.

  39. U mnie też synek przyniósł…zgłosiłam Pani i co z tego nic…potem dla dobra innych jak się widziałam z rodzicami to im mówiłam bo Pani ani me ani beee….

  40. to teraz trzeba podpisywać zgody na sprawdzanie włosków dziecka???!!! Boże, istna głupota!!! To chyba naturalne, że TRZEBA to robić i nie powinno się mieć tu jakiś pretensji, że nie!!!

  41. U nas zbierali podpisy we wrześniu. Kiedyś nawet nie myślano o tym, żeby zapytać rodziców o zgodę. Czasy się zmieniają, ale rodzice nie powinni utrudniać życia.

  42. U syna w szkole lekarka potrafiła powiedzieć synowi ze jest za gruby(a nie jest!) Ale wszami się nie przejmują

  43. Jak słyszę wszy to już mnie trzęsie. Mojego dziecko w tym roku przyniosło taką niespodziankę już kilka razy , a w szkole oczywiście nic nie robią z tym. Tylko przynoszą dzieci karteczki żeby sprawdzać głowy i na tym się kończy, 2 rodziców sprawdzi a 10 Nie i później są takie cuda na kiju !!!!!

  44. To nie wina ani szkol ani przedszkoli…niestety teraz sa takie procedury,ze nie mozna nez zgody rodzica sprawdzac…wiella szkoda,bo wszawica panuje niemilosiernie :(

  45. To nic strasznego, więc rodzice nie powinni mieć nic przeciwko – takie sprawdzanie skóry głowy dzieci może tylko pomóc. Kiedyś kontrolowanie włosów przez higienistkę było normą i dobrym nawykiem.

  46. Córeczka początkiem roku szkolnego przyniosła kartkę do podpisania dotyczącą tego czy wyrażam zgodę czy nie, na sprawdzenie główki mojego dziecka. Byłam zaskoczona, że wymagana jest zgoda. Dawniej wchodziła do klasy higienistka i po kolei sprawdzała głowy dzieciom bez żadnej papierologii.

  47. Niech sam sobie polewą główkę, np konewką na mojego zadziałało .

    1. Jak jest na basenie czy konewka, spoko może lać. Ale jak w domu trzeba umyć – za nic w świecie.

  48. Ja również się dołączam do pytania , moja prawie dwuletnia córka taki cyrk robi jak mam jej głowę myć . Porażka

  49. A rondo kąpielowe do mycia głowy się nie sprawdza? My myjemy z rondem od kiedy syn zaczął siedzieć, teraz ma 18 miesięcy i nie ma większych problemów z myciem głowy

    1. Właśnie chyba kupie i sprawdze ten wynalazek.

  50. Nie ma, musi się przywzwyczaić

  51. Kasia Chalamońska

    Szkoda, że takie problemy jeszcze występują, mimo że żyjemy w XXI wieku i teoretycznie każdy powinien być czysty i zadbany. Trochę to jest wina rodziców, że nie dbają o czystość swoich pociech i potem dziecko przynosi wszawicę z przedszkola i zaraża inne dziecko… Moja córka miała to stosowałam tylko domowe sposoby na wszy z tej strony i pomogło, ale pamiętajcie – trzeba być systematyczną! Nie możemy odpuścić, bo one się potrafią szybko namnażać… Codziennie rozczesujemy, płuczemy włosy i możemy też je próbować wypalić. U mnie te wszystkie metody zadziałały… Później zastosowałam kilka maseczek NATURALNYCH na włosy mojej córki, bo były one lekko zniszczone po tych ciągłych zabiegach. Powodzenia!

  52. Pingback: Wszawica atakuje! Dlaczego na to pozwalamy? - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Święty Mikołaj – tradycja czy samo zło?


Kiedy sięgam pamięcią do świąt mojego dzieciństwa, pamiętam dziadka witającego nas w przedpokoju, babcię krzątającą się w kuchni, choinkę z kiczowatymi bombkami, które wcale nie raniły naszego poczucia estetyki, a wręcz przeciwnie. Był pyszny piernik i ciasteczka z powidłami. Były późnonocne rozmowy, potajemne skakanie po kanapie i podjadanie cukierków ze świątecznego drzewka. Bardzo żałuję, że wspomnienia coraz bardziej się zacierają, że za kilkanaście lat będę pamiętała jeszcze mniej.

Jedne święta zapamiętałam szczególnie. Po kolacji zadzwonił dzwonek do drzwi – nie taki klasyczny, to było ćwierkanie ptaszka. Nie spotkałam takiego w żadnym innym domu niż u dziadków. Okazało się, że to był On! Święty Mikołaj. W zasadzie nikt go nie widział, ale wiadomym było, że to nikt inny. Zostawił kilka paczek na wycieraczce. Dokładnie pamiętam, co wtedy od niego dostałam. To była lalka w koronkowej białej sukience. Na głowie miała ówczesny trend we fryzjerstwie. To była moja Panna Młoda – była taka piękna! Pamiętam też dyscyplinującą rózgę, ale kto by się nią przejmował? Pamiętam też (tak myślę) jeszcze wcześniejsze święta. Właściwie to spotkanie ze Świętym. Tamtego roku postanowił nas odwiedzić osobiście. Pamiętam też, że ktoś zrobił zdjęcie i podczas błysku flesza Mikołaj znikł! Magia! Przez kilka lat wspominałam to zdarzenie. Właściwie to wspominam do dziś – co z tego, że jest to nielogiczne. Tak zostało zapamiętane i wcale mi nie przeszkadza, że po przeanalizowaniu odkryłam, że to przecież niemożliwe. Chociaż czy mogę mieć pewność? :)

Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej zapytałam tatę dlaczego co rusz spotykamy na ulicach kolejnych Mikołajów. Wytłumaczył mi, że to są jego pomocnicy, bo ten prawdziwy, żył dawno, dawno temu. Czy poczułam się oszukana? Absolutnie nie! Czy przestałam wierzyć? Mam 27 lat i co roku z moją starsza siostrą próbujemy podglądnąć, które prezenty są dla nas! Nic się nie zmieniło. Żadnej traumy.

Przechodząc do sedna sprawy – nie wyobrażam sobie, żeby ktoś zabrał mi te wspomnienia, odarł święta z tej magii. Nie wyobrażam też sobie, że mogłabym nie podarować ich swojej córce. Myślę, że każdy mądry rodzic jest w stanie wybrnąć z opresji kiedy dziecko zacznie mieć jakieś wątpliwości, zacznie zadawać pytania na temat Mikołaja. Spotkałam kilka opinii, że nie wolno okłamywać dziecka. Jeśli pewne niedoprecyzowanie historii o Świętym jest kłamstwem to faktycznie jest to okłamywanie. Takie samo jak przedstawienie skąd się biorą dzieci (myślę, że jest niewielu rodziców, którzy bez ogródek wykładają cały proces powstawania człowieka kilkulatkowi). W zasadzie to nie widzę tego problemu, który budzi wątpliwości. Chętnie posłucham dlaczego nie należy wierzyć w Św. Mikołaja, ale jeszcze chętniej historie z Waszego dzieciństwa, które w szczególności zapadły w Waszych sercach.

Fot. AurelienS/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. do nas przychodził Mikołaj ale zawsze wtedy znikał tata lub dziadek bo musiał jechać na chwile do pracy lub pójśc do sąsiadów

  2. Teraz robimy tak samo i mój Kacperek parę dni temu powiedział że w tym roku przytrzyma tatusia bo chce aby też on zobaczył Mikołaja

  3. Ja w tamtym roku rozmawiałam z synem jak to jest z tym Mikołajem mimo to on wierzy i niech narazie tak zostanie

  4. Pracuję w wiejskim przedszkolu i wiem,że ten problem pojawia się sezonowo kiedy robi się chłodno.Szatnia nie ma boxów tylko haczyki jeden koło drugiego.Jak narazie u nas tego nie było,ale zawsze proszę rodziców o podpisanie zgody i zawiadamiam ośrodek zdrowia.Pani pielęgniarka zagląda do nas przy okazji fluoryzacji zębów w szkole i wilk jest syty i owca cała.Wszawica nie wyróżnia bogatych i biednych i to nie zawsze kwestia higieny.Wystarczy tłok w szatni,uczesanie cudzym grzebieniem czy przytulenie do koleżanki,niestety zaraźliwe to jak katar.A kwestii pomocy maluchowi w toalecie a raczej jej braku nigdy nie zrozumiem.A jak dziecko zrobi w majtki a nie ma go kto odebrać to chodzi tak 8 godzin???I paniom i rodzicom nie przeszkadza zapach i czerwona pupa????To już nie paranoja tylko głupota.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Szykujemy wyprawkę dla noworodka


Wyprawka dla noworodka – temat ważny i “lubiący” spędzać niektórym rodzicom sen z powiek, szczególnie tym zabieganym, zapracowanym i niedoświadczonym. Produktów i różnego rodzaju akcesoriów dla dzieci, mamy teraz całe mnóstwo, jak więc w tym wszystkim się odnaleźć ? Co jest naprawdę potrzebne noworodkom i jego młodym rodzicom, a bez czego można się obejść?

Ponieważ sama to przerabiałam i wiem ile czasu zajmuje  przygotowanie porządnej  listy wyprawkowej, postanowiłam wypisać w punktach i stosownych kategoriach poszczególne przedmioty, w które warto się zaopatrzyć.

Lista wydaje się być długa, ale każdy może ją indywidualnie zmodyfikować – skracając jej zawartość bądź wydłużając, wedle potrzeb i  zasobności portfela.

SEN:

  • Rożek / otulacz – używany przez wielu rodziców, choć osobiście uważam, że nie jest koniecznością – ja nie używałam.
  • Kocyk  – a nawet dwa lub trzy.
  • Prześcieradło – najlepiej z gumką.
  • Kołdra i poduszka, ewentualnie śpiworek  – wedle uznania.
  • Łóżeczko.
  • Opcjonalnie – ochraniacz na szczebelki łóżeczka.

KARMIENIE:

  • Poduszka do karmienia, tzw. rogal – bardzo przydatna sprawa, znacznie odciąża ręce i plecy, polecam!
  • Butelka – nawet jeśli planujemy karmić naturalnie, przyda się choćby jedna awaryjna butelka.

KĄPIEL:

  • Wanienka – polecam do kompletu zaopatrzyć się w stojak lub przewijak, na którym można postawić wanienkę – ponieważ schylanie się nad nią znacznie obciąża plecy, a przecież kąpiel to ma być przyjemność!
  • Ręcznik – przynajmniej dwie sztuki i najlepiej z kapturkiem by okryć główkę dziecka.
  • Mydełko i/lub szampon.  

PIELĘGNACJA:

  • Nożyczki do paznokci lub obcinacz.
  • Patyczki do uszu.
  • Płatki bawełniane – przydatne do pielęgnacji pępka czy przemywania oczek.
  • Aspirator bądź  gruszka do oczyszczania noska.
  • Miękka szczoteczka do włosów.
  • Sól fizjologiczna – do oczyszczania oczu lub nosa.
  • Krem / puder na odparzenia.
  • Octanisept do czyszczenia pępka.

APTECZKA:

  • Termometr – najlepiej bezdotykowy.

PRZEWIJANIE:

  • Przewijak – do ułożenia na komodzie lub wolnostojący (w Ikei są takie drewniane, za około 80.00 zł).
  • Chusteczki nawilżane – przydatne do wszystkiego, nawet ścierania kurzu w aucie! :P
  • Pieluszki jednorazowe lub wielorazowe – jak kto woli.   
  • Woreczki na zużyte pieluszki –  polecam! Przydatne nie tylko w domu, ale i na spacerze, w podróży, na zakupach czy w gościach. Gwoli ścisłości – nie muszą to być typowe “woreczki na pieluszki”, wystarczą zwykłe śniadaniówki, czy siatki ze sklepu.

SPACER I PODRÓŻ:

  • Wózek
  • Fotelik samochodowy.
  • Opcjonalnie – Termoopakowanie na butelkę – przydatne w chłodne lub zimne dni.

ODZIEŻ:  

  • Śpioszki i/lub pajacyki – na początek około 7-8 sztuk powinno wystarczyć (później goście doniosą ;-) ).
  • Body lub kaftaniki – (j.w. około 7-8 sztuk) osobiście wolę body, ponieważ dają gwarancję, że plecy dziecka będą cały czas zakryte.

W zależności od pory roku….

  • Skarpetki.
  • Dresik / Legginsy.
  • Kombinezon (jesienno-zimowy).
  • Grubsza czapka (na zimne dni).
  • Cienka bawełniana czapeczka (na cieplejsze, ale wietrzne dni).

PONADTO:

  • Pieluszki tetrowe –  przydatne przy wielu czynnościach, np. kąpieli, przewijaniu, karmieniu, wycieraniu brudnej buźki dziecka czy jako śliniaczek.   
  • Smoczek – nie wszystkie dzieci je lubią, ale warto mieć awaryjnie, przynajmniej jeden. 
  • Leżaczek – moje dzieci spędzały w nim dosyć sporo czasu, szczególnie w kuchni, kiedy gotowałam obiad.
  • Proszedk do prania i płyn do płukania – dla niemowląt, hypoalergiczny.

OPCJONALNIE… :

  • Laktator – do odciągania mleka np. na wypadek nieobecności mamy w domu.
  • Niania elektroniczna – przydatna szczególnie w domu, podróży czy przy okazji różnych wizyt u znajomych/rodziny gdzie nie zawsze możemy położyć dziecko tuż obok siebie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Idealna lista :-) Nic dodać, nic ująć :-)

  2. Milena kamińska

    Wyczerpująca lista, na pewno pomocna.

  3. O! Dziękuję, podesłałam link przyjaciółce bo ostatnio podpytywała mnie co ma przygotować na początek. Przydatny artykuł. :-)

  4. Jeszcze troche mi zostali do rozwiazania ale juz kupilam poduszke do karmienia HIT jak dla mnie. Mialam w poprzedniej ciazy teraz tez MUSIALAm i polecam. Wielka ulga i wygoda przy karmieniu.

  5. Przy drugim niewiele kupowałam , bo było po pierwszym :-D Ale teraz takie cuda dla dzieci są, że hoho

  6. Nie mam poduszki do karmienia, przewijaka, niani elektronicznej, opakowania termicznego na butelkę ( jesteśmy tylko na piersi ), nie mam też nosidełka ( jeszcze ). Reszta wszystko było kupione

  7. U nas też przy drugim dziecku miało być wszystko po pierwszym, dlatego też zdecydowaliśmy się na małą różnicę wieku, a że będzie drugi syn to w ogóle miało być całkiem ekonomicznie… Miało być a w rezultacie trzeba było dokupić szafę na dodatkowe ubrania :-D poduszli do karmienia mamy 2, wózki 3 i foteliki też 3. Kocyków chyba 15 a chust i nosidełek 4 :-D ehh matka wariatka zakupoholiczka :-D

    1. A przy trzecim to będą zakupy od zera, bo po tej dwójce robimy dłuższą przerwę i pewno wszystko sprzedamy :-P :-D

  8. A co dopiero dla trzeciego… ;) muszę przyznać, że przy trzeciej ciąży trudno już było znaleźć odpowiedź na pytanie, co by się jeszcze przydało… W każdym razie wszystkie te przygotowania wspominam baaardzo miło :)

  9. u nas rogal się nie przydał, a niani nawet nie kupowaliśmy :)

  10. Laktator obowiązkowo w moim przypadku, niania tez super zwłaszcza gdy urzedowalam wiosna i latem w ogrodzie.

  11. Leżaczek-bujaczek:-) ale ten na sprezynkach:-)

  12. Jeśli szukacie wysokiej jakości okrycia kąpielowego z kapturkiem dla maluszka to polecam http://www.dlabobasow.pl/a/Okrycie-kapielowe-recznik-kapturek-bawelna-80 oferowane w super atrakcyjnej cenie a przy tym wykonane w 100% z bawełny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Papierowa gwiazdka 3D – zrób to sam


Do Świąt Bożonarodzeniowych jeszcze trochę czasu pozostało. Podejrzewam, że jak u większości z Was choinka stanie tuż przed Wigilią. Mimo, że poza rodzinnym domem mieszkam już 5 lat to w tym roku stanie u nas nasza pierwsza choinka, gdyż poprzednie święta spędzaliśmy u jednych lub drugich rodziców i nie było sensu stawiać choinki, która sama stałaby w mieszkaniu.

Tym razem oczekiwanie na drugie dziecko zmieniło nasze plany i zostajemy w naszym małym gniazdku. Zatem pierwsza choinka musi być wyjątkowa, oryginalna. Mam już zrobione na szydełku aniołki z białego kordonka, a niedawno wpadłam w produkcję papierowych gwiazdek 3D.

Papierowa gwiazdka 3D  –  zwana także  gwiazdką morawska jest jedną z najbardziej popularnych ozdób bożonarodzeniowych. Jest także symbolem gwiazdy betlejemskiej.

Gwiazdka może być zarówno ozdobą choinkową, gwiazdką na prezent lub  wystarczy połączyć kilka gwiazdek by stworzyć okienną girlandę.

Aby wykonać małą gwiazdkę będziecie potrzebować:

  • 4 paski papieru (30 cm x 1cm)
  • nożyczki
  • nitkę i igłę

Mała wskazówka dot. wymiarów pasków  i rozmiarów gwiazd

  • mała gwiazdka 3D – 30 cm x 1 cm
  • średnia gwiazdka 3D – 75 cm x 2,5 cm
  • duża gwiazdka 3D – 115 cm x 5 cm

Filmik instruktażowy

Instrukcja

 Przygotowałam cztery paski papieru do wykonania małej gwiazdki o długości 30 cm na 1 cm (z kartki A4)

Instrukcja 1

 Wszystkie paski składamy na połowę

Instrukcja 2

  Następnie za pomocą nożyczek ucinamy w szpic końcówki wszystkich paseczków
(od strony “otwartej”)

Instrukcja 3

  Układamy 2 paski jak na zdjęciu poniżej

Instrukcja 4

 Pasek biały  i ciemno zielony przeplatamy przez dwa pierwsze – tak jak na zdjęciach poniżej

Instrukcja 5

Instrukcja 6

 W dalszej kolejności ściągamy razem paski – aby utworzyć mały kwadrat

Instrukcja 7

Instrukcja 8

 1 pasek z góry z lewej strony (tutaj różowy) ściągamy do dołu

Instrukcja 9

 Podobnie przekładamy kolejne paski

Instrukcja 10

 Ostatni pasek (w moim przypadku biały) przekładam przez kieszonkę w lewym górnym rogu

Instrukcja 11

Tak wygląda efekt końcowy

Instrukcja 12

Jesteście dalej ze mną? Jeśli to ogarnęliście to połowa sukcesu za wami.

Najpierw zajmiemy się górnym paskiem z prawej strony (u mnie jasnozielony).
Należy go zagiąć w trójkąt jak na poniższym zdjęciu

Instrukcja 13

Następnie ten sam pasek znów zaginamy by stworzyć kolejny trójkąt

Instrukcja 14

Kolejnym krokiem jest złożenie tego trójkąta na połowę

Instrukcja 15

Końcówkę naszego paska przekładamy przez prawą górną kieszonkę jak na zdjęciu
i ściągamy do dołu, nasz złożony trójkąt jest lekko odchylony do tyłu

Instrukcja 16

Ten ruch powtarzamy jeszcze 3 razy z co drugim paskiem – tymi krótszymi,
co pokazują kolejne zdjęcia

Instrukcja 17

Instrukcja 18

Instrukcja 19

Instrukcja 20

Instrukcja 21

Gdy wszystkie 4 paski zostaną przeplecone, czas na kolejny krok.

 Teraz naszym zadaniem będzie wykończenie tej strony gwiazdki za pomocą tzw. zawijasów.

Bierzemy do ręki pasek z prawej strony i zawijamy do siebie, żeby powstało coś na wzór oczka oraz przedkładamy przez górną lewą kieszonkę i powinien on wyjść w środku jednego z trójkącików

Instrukcja 22

 Na kolejnym zdjęciu widać efekt końcowy naszego zawijasa (mały stożek)

Instrukcja 23

Podobnie zrób z pozostałymi 3 paskami

Instrukcja 24

Instrukcja 25

Instrukcja 26

 Gwiazdka jest już gotowa z jednej strony. Teraz to już będzie tylko z górki

Odwracamy gwiazdkę na drugą stronę i powtarzamy nasze kroki od wykonania trójkąta na jasnozielonym pasku

Instrukcja 27

Instrukcja 28

Instrukcja 29

Instrukcja 30

Instrukcja 31

Instrukcja 32

Instrukcja 33

Instrukcja 34

Kiedy cała gwiazdka jest gotowa pozostało obciąć końcówki nożyczkami

Instrukcja 35

Można także pozostawić dwa paski z jednej strony by z naszej gwiazdki zrobić kometę

Instrukcja 36

Nasza mała gwiazdka 3D jest gotowa

Instrukcja 37

Teraz pozostaje  nawleczenie nitki na igłę i zrobienie pętelki na gwiazdce, by zawiesić ją na choince.

Instrukcja 38

Mam nadzieję, że moja instrukcja jest dla was jasna i przejrzysta – a jeśli ktoś ma jeszcze trudności to zapraszam do filmiku – gdzie możecie podpatrzeć, jak powstaje gwiazdka.

Zdjęcia i film : Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku