Emocje 11 czerwca 2012

Wywiad z Ewą Żeromską

Na początku jest wielka miłość, zafascynowanie i ich dwoje. On i ona i to im wystarcza. Po pewnym czasie prawie każda para zaczyna myśleć o potomstwie. Myśli przechodzą w realizację i na świecie pojawia się upragniony mały skarb, a wraz z nim nowe wyzwania i … problemy w związku.  O tym, co jest „punktem zapalnym” z związku po narodzinach dziecka, o kryzysie, kłótni  i odmiennym postrzeganiu świata, rozmawiałam z moim gościem – Ewą Żeromską.

Po narodzinach dziecka pojawiają się problemy, czym są spowodowane? Czy chodzi o odmienne postrzeganie świata przez mężczyzn i kobiety?

Ewa Żeromska: Najczęściej są spowodowane brakiem czasu, zmęczeniem i niedospaniem, głownie mamy, ale też taty, brakiem pełnej świadomości, że życie po narodzinach dziecka zmienia się. Już nie jesteśmy we dwoje, wolni i swobodni, tylko we troje, a ta trzecia osoba wymaga wiele uwagi i poświęcenia. Nadto zwykle kobieta jest „uwiązana w domu”, zawiesza pracę i karierę, ma poczucie odstawienia na boczny tor, a niektóre kobiety kiepsko to znoszą i mają pretensję do partnera, że w jej życiu zmieniło się wszystko, a w jego niewiele.

 

W jaki sposób najlepiej zapobiegać narastającym konfliktom, gdy „punktem zapalnym” jest sprawowanie opieki nad dzieckiem, podział obowiązków?

E. Ż: Trzeba na coś umówić się jeszcze zanim dziecko pojawi się na świecie. Warto też dobrze przyjrzeć się sobie i partnerowi. Nie każdy z nas nadaje się do opieki nad maluchem. Zwykle to rola kobiet, ale zdarzają się mężczyźni, którzy świetnie sobie radzą. Poza tym ktoś musi zarabiać na dom, więc pretensja do partnera, że nie ma go w domu, jest nieracjonalna. No chyba, że wyraźnie „ucieka” i wymyśla preteksty, żeby wrócić jak najpóźniej i już niczego nie musieć. Dziecko jest wspólne, a nie tylko kobiety, nawet wtedy, gdy jest malutkie. Tata powinien robić to, co może i nie marudzić. Czasem ojcowie czują się odsunięci na dalszy plan, ale to jest w pewnym stopniu normalne i warto użyć rozumu a nie tylko emocji. Im kobieta będzie mniej obciążona, tym więcej energii znajdzie dla partnera.

Często pary nie uzgadniają nic przed narodzeniem dziecka, zakładając, że jakoś to będzie i dadzą radę w nowej roli. Niestety czasami rodzi się konflikt interesów, który prowadzi do rozstania. Statystyki są niepokojące, coraz więcej młodych małżeństw rozwodzi się. Czy młode pokolenie nie umie czy nie chce ze sobą rozmawiać o piętrzących się problemach?

E. Ż: To prawda, że łatwiej jest uciec od problemu, niż zrobić wysiłek (zawsze obopólny) i rozwiązać problem. Łatwo wchodzimy w związki, łatwo z nich wychodzimy. Zdecydowanie mamy kłopoty z komunikacją, tak jakbyśmy nie umieli ze sobą rozmawiać. Bywamy elokwentni na konferencjach, zebraniach, a w domu chcielibyśmy, żeby pewne sprawy załatwiały się same, a tak się nie da.

Może jesteśmy słabi psychicznie i zamiast stawiać im czoło wolimy ucieczkę? Pozornie łatwą drogę do spokojniej głowy?

E. Ż: Myślę, że wielu parom przyświeca myśl  ….”Jeśli może być łatwo, to po, co zawracać sobie głowę problemami…” Oczywiście bywają problemy tak istotne i nabrzmiałe, że nie da się już niczego poskładać, ale najczęściej zabijają nas drobiazgi i brak wzajemnej troski o codzienność. To jest trudne, ale daje satysfakcję. Może jesteśmy po prostu leniwi…..?

Jeśli dochodzi do konfliktu. Kłócić się? Walczyć o swoje? Czy lepiej zacisnąć zęby, tak dla świętego spokoju?

E. Ż: Na pewno rozmawiać, czasem nawet emocjonalnie, ale to nie znaczy, że bezrozumnie. Nie dusić w sobie problemów, nie liczyć na cud i domysł partnera. Uważać na słowa i nie zostawiać niedomówień. Żadna sporna kwestia nie rozwiąże się sama. Emocje schowane, wcześniej czy później wypłyną i to ze zdwojoną siłą, a więc znacznie lepiej rozwiązywać problemy na bieżąco i nie czekać aż „z igły zrobią się widły”, bo to może być trudne do ogarnięcia.

A co z dziećmi? Jak nie wciągnąć ich w pułapkę naszych niedomówień, jak ochronić je przed naszymi konfliktami?

E. Ż: Dziecko jest w domu i obserwuje nas uważnie. Nie można o nim zapomnieć. Sprawy dorosłych są sprawami dorosłych i dziecka nie można w nie wciągać, ani tym bardziej posługiwać się dzieckiem, jako „argumentem” w kłótni… Niestety, w emocjach często o tym zapominamy. W efekcie krzywdzimy dziecko. Powodujemy, że traci ono poczucie bezpieczeństwa, nie rozumie co się dzieje, boi się po prostu. Cóż z tego, że deklarujemy wielką miłość do dziecka, skoro skaczemy sobie do oczu, obrażamy się, a ciosy, które wymierzamy sobie, rykoszetem trafiają w dziecko. Taki brak wyobraźni i emocjonalny egoizm zawsze się mści.

Jeśli nie uda się zapobiec kłótni w jaki sposób nią pokierować by każda ze stron wyciągnęła  z niej jakąś lekcję dla siebie?

E. Ż: Trudno w paru zdaniach na to odpowiedzieć… Odsyłam do książki. Tam są przykładowe sytuacje, dialogi, historyjki i komentarze do nich. Można się spierać głupio, a można mądrze, bo raczej nie da uniknąć się nieporozumień.

Można pokusić się o stwierdzenie, że nasz naród należy do „kłótliwych”, skąd pomysł na poradnik?

E. Ż: Pomysł wziął się z obserwacji życia. Po prostu. Kłótnia, to trochę wstydliwa sprawa, bo chcielibyśmy uchodzić za takich, co to się nie kłócą, umieją się porozumieć w każdej kwestii. Znam takie pary, które twierdzą, że się nie kłócą, nie mają do siebie o nic pretensji, a tymczasem sama byłam świadkiem ich starć. Znaczy to, że nie zawsze tak samo rozumiemy pojęcie kłótni. To normalne, że czasem ponoszą nas nerwy, ale nie musimy się pozabijać, ani nie musimy robić przedstawienia dla sąsiadów. Ot, taka sobie różnica poglądów, nastrojów i emocji.

Nie sądzę, żebyśmy byli bardziej kłótliwi niż inne nacje, chociaż patrząc na nasze życie publiczne, można by tak sądzić… Proszę nie sugerować się kłótniami polityków. To często gra, inaczej niż w normalnym domowym życiu. Tu raczej nie ma przedstawienia, emocje są prawdziwe.

E. Ż: Jednym słowem warto zapamiętać, że kłótnia jest sztuką i ma swoje zasady. Kłócić się warto, ale tylko w umiejętny sposób. Jeszcze lepiej po prostu otwarcie ze sobą rozmawiać o narastających problemach.

Tym refleksyjnym akcentem pragnę zakończyć wywiad. A Pani dziękuję za rozmowę.

Na temat kryzysu  w rodzinie

z Ewą Żeromską rozmawiała Sylwia Chojnowska

Subscribe
Powiadom o
guest

9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Fimiak
10 lat temu

Ciekawa wypowiedź, warto przeanalizować.

Aleksandra Greszczeszyn

Posiadam w/w książkę:) Tylko czasu brak na przeczytanie. Pani Żeromska jest bardzo sympatyczną i życiowo mądrą osobą.

Marysia Kleczek
10 lat temu

wydaje mi się że ta kobieta bardzo mądrze podchodzi do tego tematu- zawsze podobały mi się jej wypowiedzi i chyba sięgnę po tą książkę bo wydaje mi się że warto

Hedzia
Hedzia
10 lat temu

Super wypowiedź! A książka warta uwagi!:)

Katarzyna Jaroszewicz
10 lat temu

Tak, to bardzo cenne rady i polecałabym tego typu poradniki parom jeszcze na długo przed założeniem rodziny.

Basia Wawrzyczek
10 lat temu

Na szczęście u nas kłótnie są baaardzo rzadkie, a po narodzinach dziecka, mąż bardzo mi pomagał w opiece w nad nim :)

gabi hekokf
gabi hekokf
10 lat temu

Chętnie przeczytam książkę pani Żeromskiej i skorzystam z rad w niej zawartych

Marta Ulińska
10 lat temu

Prawda jest taka, że samo przeczytanie rad nic nie daje. Jeśli nie ma chęci do ich zastosowania, a praktyka zawsze bywa najtrudniejsza.

Emocje 9 czerwca 2012

Czy to jest normalne?

Często czytamy i słyszymy, że kiedy pojawia się dziecko w rodzinie, to ojcowie czują się „zazdrośni” o nowego członka rodziny. Przyznam, że nie przyszło mi do głowy, że to ja jako matka będę „zazdrosna” o swoje dziecko, że pojawi się u mnie zazdrość.

Po pięknych sześciu miesiącach spędzonych razem z maluszkiem, musiałam powrócić do pracy. Mimo, że bardzo chciałam zostać z dzieckiem na wychowawczym nie było na to szans. W tamtej chwili zazdrościłam rodzicom, którzy mogą sobie na to pozwolić, niestety z różnych przyczyn (głównie finansowych) powrót do pracy był nieunikniony.

Pierwsze dni w pracy były trudne, myślami byłam cały czas przy maluszku i tacie, który pod moją nieobecność zajmował się dzieckiem. Mimo, iż pracowałam tylko 7 godzin dziennie to wraz z dojazdem nie było mnie w domu  przez 10 godzin. Obawiałam się – jak to teraz będzie, przecież wcześniej, kiedy byłam z Marcinkiem, to za każdym razem gdy mnie nie widział płakał, szukał mnie wzrokiem, a co będzie teraz? Jak sobie dadzą radę? Czy oboje będą mieli na tyle siły?

Teraz to tata, spędza więcej czasu z naszym synem. Pamiętam, że gdzieś tam głęboko poczułam się zazdrosna, smutna, bo tak bardzo brakowało mi kontaktu z dzieckiem. Czułam jak wiele mnie omija, jak wiele spraw mi umyka. Czasem dopiero po dwóch, trzech dniach odkrywałam, że Marcin się czegoś nauczył, a mąż kwitował, że przecież już wczoraj to robił. Czy czułam się zazdrosna, czy to zazdrość?

Trudno to tak jednoznacznie nazwać, bo czy nie powinnam się cieszyć, że mój mąż, ojciec naszego syna ma tak świetny kontakt z dzieckiem, że wręcz domaga się opieki nad nim. Może jestem zbyt sentymentalna, ale kiedy patrzę na mojego męża i Marcinka kiedy razem się śmieją, bawią, niejeden raz w oku zakręci mi się łezka.

Ponadto zauważyliśmy ciekawe zachowanie naszego synka. Kiedy coś się stanie, nagły hałas, upadek itp. to mama jest najlepszym lekarstwem. Natomiast kiedy ja i mój mąż jesteśmy w tym samym pokoju, to Marcin szuka kontaktu z tatusiem, a na mamę zerka, upewniając się, że jest w pobliżu.

A Wy Drodzy Czytelnicy, czy czujecie się zazdrośni o Wasze maleństwa?

Subscribe
Powiadom o
guest

14 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Aleksandra Greszczeszyn

Dla Julki mama to taka codzienność – zawsze jest i nie czyni jej to jakoś specjalnie wyjątkowej, za to tata – przez tydzień jest w pracy, a potem ma tydzień wolnego i ten czas jest świętem, wtedy istnieje tylko tata! Tata najlepiej robi mleko, nosi na barana, bawi się i ścieli łóżko, a nawet rozczesuje włosy po kąpieli! Zdarza się nawet, że bywa dla mnie niemiła, stwierdza, że ja nie mogę się z nią bawić, tylko tata. Cóż, cieszę się, że mają taki dobry kontakt, ale nie ukrywam, że czasem jest mi trochę przykro. Myślę, że to normalne, a dzieci… Czytaj więcej »

Madzia_857
Madzia_857
10 lat temu

U nas póki co nasza 3-miesięczna córeczka jest zakochana w mamusi i jej cycusiu :P (karmię piersią). Mojego męża zwykle nie ma około 10 godzin więc malutka spędza czas głównie ze mną. Kiedy jesteśmy w gronie rodzinnym tzn. babć, dziadków, ciotek, wujków to Zuzia bez problemu jest u każdego na rączkach ale jak znajdzie mnie w końcu swoim wzrokiem to już nie odrywa i zwykle sygnalizuje, że chce z powrotem do mamusi. Jesteśmy bardzo przywiązane do siebie a ja też niebawem wracam do pracy i już się martwię ile mnie ominie kiedy będzie pod opieką babci. Czy będę zazdrosna… nie… Czytaj więcej »

Karolina Pawłowska-Cyprysiak

jesteśmy ludzmi i ludzkich emocji sie nie wyzbedziemy a zazdrosc jest jedna z nich. nie robmy z tego tragedii, taka Nasza natura

Marta Ulińska
10 lat temu

U nas wszystko przed nami jeszcze. Maleństwo pojawi się za niedługo i sami się przekonamy jak to będzie. Jedno jest pewne – jest różnica w podejściu taty i mamy do wychowania.

Agnieszka Fimiak
10 lat temu

U mnie nie można mówić o zazdrości, ja raczej się cieszę kiedy córcia łapie kontakt ze swoim tatą. w końcu tak mało go widzi więc wcale się nie dziwię kiedy mąż wraca wieczorem z pracy a Wiktoria od razu ląduje w jego ramionach.

Paulina Garbień
10 lat temu

ja niestety byłam i nadal jestem zazdrosna o synka ale w kontaktach z innymi tzn dziadki, ciocie niektóre itp, ale też nie wszystkie i w sumie nie wiem dlaczego tylko w sprawie niektórych… natomiast co do męża to zupełnie nie było i nie ma u mnie zazdrości, wręcz przeciwnie bardzo się cieszę, ze synek tak bardzo za nim tęskni i wita w drzwiach z usmiechem, mają swoje wspóólne rytuały, strasznie to słodkie no i ja mam wtedy czas dla siebie ;)

Magda Kupis
10 lat temu

Na początku też czułam zazdrość o wybrańców hehe. Teraz denerwuje mnie, jak ktoś nie wie, że ona coś potrafi od dawna i z ekscytacją mnie o tym informuje (oczywiście nie chodzi o jakieś ciotki, tylko o osoby, które POWINNY to wiedzieć). Za to nieodstępującym mnie na krok uczuciem jest to, że mnie coś może ominąć, i to nie jakiś przełom rozwojowy, a minuty w których jestem nieobecna przy dziecku.

Aleksandra Greszczeszyn

O, z tym czasem dla siebie to masz rację:) Ja też mam go tylko wtedy, kiedy Julka akurat spędza czas z tatą.

Marysia Kleczek
10 lat temu

Ja się cieszę, że synio potrafi spędzić jakiś czas z tatą- najbardziej ujmujące jest kiedy tatuś śpiewa malutkiemu kołysanki:) i na razie w sumie tyle- jest raczej do mnie przywiązany bo ma dopiero 2 miesiące i raczej to u mamusi czuje się bezpieczny i to ja mam jedzonko;)
ale nie wiem jak to będzie kiedy mój Przytulasek zacznie bardziej szukać towarzystwa taty niż mojego- mam nadzieję że oboje do tego będziemy mieć zdrowe podejście:)

Rachela
Rachela
10 lat temu

Moja 'zazdrość” wzięła się od niemożności spędzania z dzieckiem tyle czasu ile bym chciała. Niestety do pracy musiałam powrócić, bądź co bądź jest lepiej płatna. Jednakże tak jak i was cieszy mnie fakt jaki moi panowie mają ze sobą kontakt. Cudnie jest na nich patrzeć gdy coś zbroją :)

Hedzia
Hedzia
10 lat temu

Przyznam, że u nas trochę tak było ale wystarczyło usiąść, porozmawiać i wiedzieć, że oprócz dziecka są też inni, którzy potzrebują naszej uwagi i nie należy o nich zapomniać:)

Katarzyna Jaroszewicz
10 lat temu

Godna pochwały jest taka postawa taty, który został w domu z dzieckiem, a odrobina zazdrości chyba każdemu z nas towarzyszyła chociaż przez chwilę:)

Basia Wawrzyczek
10 lat temu

Na szczęście to ja jestem z moimi dziećmi w domu, a mój mąż pracuje. Ale gdy nie ma mnie w domu dłużej, gdy pomagam teściowej w jej sklepie i przychodzę dopiero wieczorem, dzieci czekają na mnie z niecierpliwością! Nie chcą położyć się spać dopóki mama nie przyjdzie, a gdy już przyjdę nie mogę się od nich „ogonić”! Myślę że trochę rozłąki z dzieckiem to nic złego. :) Tylko trudniej mają właśnie mamy, które muszą wrócić do pracy po macierzyńskim.

gabi hekokf
gabi hekokf
10 lat temu

Powiem tak… córcia jest przywiązana bardziej do mnie. Mąż potrafi zając się L. aż do momentu placzu i to ja jestem tą osobą która potrafi ją uspokoić.Pomimo to czuję zazdrość kiedy mąż i L. się wygłupiają a ona głośno się śmieje bo mnie obdarza tylko uśmiechem

Dzień Dziecka 2 czerwca 2012

Idealne święto, idealny prezent, czyli Prezent na Dzień Dziecka – część II

[Aktualizacja] Dzisiaj prezentujemy drugą część idealnych prezentów na naszych pociech! Już jutro – część trzecia. Obserwujcie nas!

Nie od dziś pod koniec maja, rodzice zaczynają gorączkowo przeszukiwać sklepowe zakamarki i zarywać noce na eksplorację internetowych półek.

Wszak zbliża się wyjątkowy dzień – Dzień Dziecka, często ten pierwszy w życiu naszej pociechy!

Czasem brak pomysłów, czasem wręcz odwrotnie – trudno nam dokonać wyboru wśród tak bogatej oferty!

My również doskonale znamy te dylematy! Czy uda się w tym roku dokonać właściwego dla nas i naszych dzieci wyboru? To okażę się dopiero po weryfikacji przez eksperta! Nasz własny Ekspert – nasze dziecko, doskonale i z zabójczą szczerością dokona oceny w chwilę po otwarciu prezentu!

Zapraszamy Was do obejrzenia, co szczególnego dla dzieci przygotowali producenci oraz sklepy z myślą o świętowaniu 1 czerwca!

A jak nie dać się zwariować w kolorowej lawinie prezentowym propozycji? To proste, skorzystajcie z naszych podpowiedzi…

Możesz również sprawdzić naszą pierwszą część listy – zobacz tutaj.

Dla Miłośnika „mokrych” atrakcji:

Freski na wannie:


Na wielkie wodowanie:


Dla szalonego instrumentalisty:

Człowiek orkiestra:


Nutka po nutce:


Dla złotej rączki i kierowcy:

Demon szybkości:


Na warsztacie:


Dla mini-Mola książkowego:

Na poprawę humoru:


Na spotkanie przygodzie:


Dla Maluszka:

Block Crayon – kredko-klocki dla malucha
Intensywne, ciepłe kolory klocków i ciekawe kolorowanki zachęcają do malowania.
Kształty zwierzątek i tłoczenia literek to pierwszy krok w nauce.
Kredko-klocki można też ustawiać jedna na drugiej, tworząc fantazyjne budowle.
Zalety:
– klocki są duże, bezpieczne, o zaokrąglonych brzegach
– nie zawierają toksycznych substancji
– łatwo zmywają się z różnych powierzchni

Dla artystki:

Podążaj za modą i wyróżniaj się!
Zestawy Color Freedom to piękne torebki, portfele, plecaki i piórniki-kosmetyczki pokryte wzorem, z dołączonymi markerami do malowania po materiale

Subscribe
Powiadom o
guest

14 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Danielewicz
10 lat temu

Block Crayon – kredko-klocki dla malucha polecam, naprawde super :)

Basia Wawrzyczek
10 lat temu

Zestaw dla artystki oraz kredki do malowania w kąpieli, to coś dla moich dzieci. Fajna zabawa by była w wannie, byleby tylko nie zostały jakieś ślady.

Katarzyna Jaroszewicz
10 lat temu

Człowiek orkiestra to jest to, a tak ze zdwojoną siłą – po prostu brak słów:)

Aleksandra Greszczeszyn

Jestem przekonana, że moja córka z tych zabawek wybrałaby auto i zestaw małego majsterkowicza:)))

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 lat temu

A ja polecam cymbałki :) wszystkie części mozna zdjąć dzwoneczek bębenki(działaja również jako grzechotki) bardzo fajna i funkckcjonalna zabawka i bezpieczna metalowe płytki sa bezpieczne dla dziecka dzieki obudowie

Monika Miler-Surdacka
10 lat temu

u nas również kredki dla syna uwielbia malować i pluskać się a córka plecak bo również maluje a 2 plecaki które miała zostały pogryzione przez królika :/

Karolina Wawrzyniak
10 lat temu

nam się podoba pierwsza opcja najbardziej… no i niby druga też tyle ,że Michał już prawie sam pływa i nie potrzebuje żadnego wsparcia a ma niecałe 3 latka ;)

Justyna Sosnowska
10 lat temu

świetne propozycje, na Dzień Dziecka były klocki i puzzle, a od kochanej cioci wędka z rybkami na magnes, ale niedługo urodziny…może skorzystamy z podrzuconych pomysłów?

Marta Ulińska
10 lat temu

Demon szybkości – marzenie każdego chłopaka;) Mój mąż kupił swojemu chrześniakowi może nie takiego demona szybkości, ale rowerek bardzo się maluszkowi spodobał.

Hedzia
Hedzia
10 lat temu

I kolejny super konkurs, który przegapiliśmy;/

Hedzia
Hedzia
10 lat temu

Ale gapy z nas!:/

gabi hekokf
gabi hekokf
10 lat temu

demon szybkosci- ale moj chrzesniak poszalalby na nim

Marta Ulińska
10 lat temu
Reply to  gabi hekokf

Widzę, że mam wspólne zdanie, że chłopcy i rowery to dobre połączenie :)

Anna Ja
Anna Ja
8 lat temu

zapraszam na fp https://www.facebook.com/pages/Kropka-kropka/156332247905150
znajdziecie tu masę pomysłów na prezent z okazji Dnia Dziecka, a nawet
specjalnie przygotowane na tę okazję zestawy promocyjne :) zapraszam
Kropka kropka (już Ekokropka) :)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close