Z pamiętnika nastolatki


Jest niedziela, marcowe popołudnie. Bezchmurne niebo i złocisty blask pełni słońca sprawiają, że nawet marne 7 st.C cieszy moją skromną, spragnioną wiosny osobę. Idę z Miśkiem na spacer, na plac zabaw, świecący od kilku miesięcy pustkami. Krążymy chwilę w koło, przyglądamy się wszystkim huśtawkom, ślizgawkom, karuzelom i innym zabawiaczom (to w zasadzie nasza pierwsza wizyta w takim miejscu). Nikogo poza nami nie ma więc możemy spokojnie przetestować kilka huśtawek.

Misiek zmęczony bujaniem, skakaniem, kręceniem i wędrowaniem w końcu zasypia, a ja mam CHWILĘ dla siebie. Zamykam oczy, twarz odwracam w stronę słońca, zbieram pierwsze jego promyki, wyłączam myślenie, odpływam, marzę, odpoczywam…

I nagle tę błogą ciszę i spokój przerywa dobitne –„Chodź tu q*wa!” Otwieram więc szybko oczy, rozglądam się i co widzę? Widzę młodzieńca, na oko 13 lat, zanim drepcze dziewczynka, domniemam że to jego młodsza siostra. Idą w naszą stronę, na pusty plac zabaw. Chłopak pokrzykuje na dziewczynkę, pospiesza ją, po czym „wrzuca” na huśtawkę, buja 2 razy i próbuje ją ściągnąć. Nie potrafi więc się denerwuje i krzyczy (nie zważając, że siedzę tuż obok z malutkim, śpiącym dzieckiem) –„Q*wa nie mogę cię ściągnąć! Jesteś za gruba, grubasko!”. Czuję jak na mojej skórze pomału włosy dęba stają.

Chwilę później do młodzieńca dołączają niewiasty. Nie będę przytaczać ich wzajemnego dialogu, bo to zupełnie bez sensu. Wypowiedzi bowiem były zaszyfrowane tajnymi zwrotami, a głównymi bohaterami gorącej dyskusji zdawali się być tajemniczy panowie na „ch” i panie na „k”. Nie miałam ochoty słuchać tego typu historyjek, a że nie słyszeć się nie dało, szybko nas stamtąd ewakuowałam.

Obrazek, mimo że „normalny” trochę mnie zniesmaczył, trochę zirytował i zmusił do refleksji. Wspominam więc swoje dzieciństwo… Jakie było? Ano było inne!

Na podwórku spotykaliśmy się codziennie! Nieważne, że zimno! Nieważne, że pada! Graliśmy w: „nogę”,  „siatkę”, „palanta”, w „kartofla”, podchody….. i w chowanego – najlepiej po zmroku! :-) Nie były nam potrzebne komputery, telefony, iPad`y, tablety i inne ówczesne gadżety. Wystarczaliśmy sami sobie! Do dziś z ogromnym uśmiechem i wzruszeniem wspominam naszą ławkę, na której przesiadywaliśmy każdego wieczora, wspólne „ogniskowanie” (na początek i koniec wakacji OBOWIĄZKOWO!).

A w domu? Tam też było inaczej! Odkąd sięgam pamięcią rodzice trzymali dyscyplinę, szczególnie ojciec, zawodowy żołnierz. U niego wszystko musiało być zrobione porządnie, dokładnie, od A do Z! Oprócz chodzenia do szkoły mieliśmy (razem z braćmi) również inne obowiązki – sprzątanie, robienie drobnych zakupów, struganie kartofli na obiad, zmywanie naczyń po posiłku… Na dwór mogliśmy wyjść tylko wtedy kiedy lekcje były odrobione, a wracać mieliśmy punktualnie o wyznaczonej godz. (nawet 1 min spóźnienia skutkowała karą – wcześniejszym powrotem do domu następnego dnia).

Wtedy nie raz, nie dwa złościliśmy się na rodziców, ale dziś jestem im za to wychowanie wdzięczna! Wyrosłam na porządną dziewczynę, jestem pracowita, ze wszystkim potrafię sobie SAMA poradzić, cenię sobie ład i porządek (zarówno w domu jak i w życiu), szanuję drugiego człowieka…

A dzisiejsza młodzież? Generalnie rzecz biorąc – ma wszystko w d*pie! Od szkoły zaczynając, a na swoich rodzicach kończąc! Jedyne co się dla nich liczy to imprezy i dobra zabawa. Nie mają żadnych obowiązków, robią co im się żywnie podoba! Dziewczynki 12, 13- letnie ubrane w sexowne ciuchy, wymalowane jak „stare maleńkie”, wulgarne, pijane, naćpane – myślą, że są piękne, że są cool. (Ja w ich wieku nie mogłam nawet BEZBARWNYM lakierem pomalować paznokci!!) A chłopcy? Nastoletni tatusiowie?! Albo nastoletni przestępcy?! Strach się do nich odezwać. Ba! Strach się na nich spojrzeć, bo jeszcze im wzrok nie spasuje i w***dol spuszczony!!

Obrazek ówczesnej młodzieży jest krótko mówiąc żenujący! I przykry!! Czasem drżę gdy pomyślę o przyszłości mojego syna. W jakim środowisku będzie musiał się „obracać”?? Z jakim „elementem” będzie chodził do szkoły?? Przyznam szczerze, że trochę się tego boję. Pff..! Nawet bardzo!

Mam nadzieję, że uda mi się uchronić Miśka przed czyhającymi na Niego pułapkami, że zdołam wychować Go na porządnego człowieka, tak jak moi rodzice wychowali mnie i moich braci. Mam też głęboką nadzieję, że do pewnych spostrzeżeń i refleksji dochodzą inni rodzice! I tak samo jak ja, dołożą wszelkich starań by z pomocą Naszych potomków zbudować lepszy świat. Może podobny do tego, który MY pamiętamy..?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Prawda jest taka, że to “wina” nas, dorosłych. Więc mamy do spełnienia pewną misję- wychować nasze dzieci tak, aby nie wstydzić się później za nie. Myślę, że to też jest zjawisko falowe, powtarzające się jak echo.
    Z tematem skojarzyło mi się ta opowieść- mam nadzieję, że zmusi nas do refleksji (nie wszystko przecież misi być bio, eko, naj i jeszcze kilka przedrostków) http://zaje.pl/31882+Opowiesc.html

  2. Ja też boję się o to, jakie będą moje dzieci. I najbardziej przeraża mnie to, że nie ochronię ich przed złem tego świata. Co z tego, że u mnie w domu nikt nie klnie, nikt nie bije, nikt nie poniża? Pójdzie do przedszkola, do szkoły i spotka się z tym wszystkim, czego chciałabym, by moje maleństwo uniknęło. Cóż mi zostanie? Tłumaczenie, tłumaczenie i tłumaczenie. Ciekawe tylko jakie będą tego efekty.

    Sama pamiętam, ze w szkole trzeba było być grzecznym, do nauczycieli zwracać się z szacunkiem. Każdy wiedział jakie prawa panują w tym świecie. A teraz? Dzieciom wszystko wolno, nie czują przed nikim respektu. I przeraża to, że część rodziców jest zbyt zajęta / zapracowana, by wychować swoje dzieci. Myślą, że zrobi za nich to szkoła…

  3. Oj, ja też się zastanawiam, jak będzie wyglądało moje życie z dziećmi – nastolatkami! Rzeczywiście to, co dzieje się z naszą młodzieżą może przerażać… na szczęście nie wszyscy nastolatkowie są tacy, jak Ci z wpisu powyżej! Są i młodzi, wrażliwi ludzie, niosący pomoc, mający pasje i zasady. Tak naprawdę bardzo dużo zależy od nas – rodziców. Bo podstawy wynosi się z domu… Dlatego mam nadzieję, ze to jak juz teraz wychowuję córkę, zaprocentuje w przyszłości!

  4. Świetnie napisane! Ja też mam dużo takich obaw, już zaczynam kolekcjonować gry planszowe żeby z córką grać jak dorośnie, a nie żeby siedziała przy komputerze. Jak widzę że roczne dziecko całymi dniami siedzi przed telewizorem albo 3 latek radzi sobie w strzelankach na kompie lepiej ode mnie to aż mnie dreszcze przechodzą :/ Oj bardzo się boję przyszłości naszych dzieci. Mam nadzieję że moja córka nie będzie taka bezmyślna jak młodzież którą widzę

    1. Znam z obserwacji to, o czym piszesz. Jakiś czas temu widziałam jak 4-latek świetnie gra w strzelankę na kompie. Ja tam nie wiedziałam co i jak się robi, a on naprawdę sprawnie poruszał się po planszy.
      Szkoda, że nie każdy ma dla dzieci dużo czasu. Ciekawe jak mi potoczy się życie?

      1. Dziewczyny, ale to za pozwoleniem rodziców ten 4-latek grał w taka grę! Ja jestem zdania, że od rodziców zależy bardzo dużo – przynajmniej 70% tego, jakie będą nasze dzieci za te 10-15 lat!

  5. niestety takie są realia….i to mnie również najbardziej przeraża…. przyszłość i to by mój syn był taki jak ja – zawsze patrzyłam na siebie a nie na innych, nie ulegałam wpływom. Nigdy nie dałam się sprowokować by coś zrobić bo inni tak robią… mam nadzieję ,że mój synek będzie myślał samodzielnie i nie ulegnie modzie na robienie głupot ,które w dzisiejszych czasach wyrastają jak grzyby po deszczu :/

  6. dokładnie… nie raz już myślałam jakie będzie moje dziecko patrząc na nastolatki pałętające się po placu zabaw pijące piwo, palące, klnące gorzej niż szewc w wieku 16 lat!
    100% racji w tym, że strach sie nawet na nich popatrzeć, a co dopiero odezwać…
    do czego ten świat zmierza?

    1. Kilka dni temu widziałam trzy – chyba – 14/15 latki stojące pod klatką i pijące piwo. Do tego “łacina” obowiązkowa. Nie pamiętam, żebyśmy my tacy byli…
      I rzeczywiście – strach coś powiedzieć, żeby zaraz nie oberwać :( Smutne, ale prawdziwe :(

    2. Ja się zawsze zastanawiam – dlaczego akurat na palcach zabaw są takie obrazki? I mam wrażenie, jakby ta “zła” młodzież podświadomie chciała wrócić do dzieciństwa, do czasu, kiedy byli oczkami w głowie swoich rodziców, kiedy poświęcało się im uwagę, kiedy nie wymagało się od nich dorosłości, kiedy umiało się z nimi rozmawiać… Stając się nastolatkami, stali się “trudni” dla swoich rodziców – tak to już jest, ale to od rodziców zależy, czy sobie z tą “trudnością” swoich dzieci poradzą…

  7. Powiem Wam jeszcze coś… mieszkam w małej mieścinie, w zasadzie – wiosce! :P W bloku 4-piętrowym. Mieszkam tu dopiero od roku więc nie znam wszystkich sąsiadów jednak ta część którą zdążyłam poznać nie pokazała mi się z dobrej strony. Głównie są to młodzi mężczyźni, nie wiem czy bez pracy czy o co z nimi kaman? W każdym bądź razie całymi dniami do późnych godzin nocnych potrafią przesiadywać pod blokiem, na ławce, popijając % , wydzierając się i kląć na pół osiedla.. a wśród nich kobiety, “młode” mamy.. upajające się tymi samymi % z papierochami w buzi, i z dziećmi “pod pachą”…. Ile to razy słyszałam jak się wydzierały po swoich dzieciach nazywając je np. “bachorami” !! Ile razy słyszałam jak używały (do ów dzieci) zwrotów typu -“chodź tu q*wa!! ……zaraz ci pi*dolnę..” ……itp. Normalnie aż mi ciśnienie skakało!! Żal mi takich dzieci!! Żal podwójnie bo zapewne wyrosną na podobnych do swych rodziców ludzi! Najpierw przez kilkanaście lat będą obserwować i wpajać sobie patologię – dosłownie i w przenośni a potem będę “uczyć” nasze dzieci – jak się zachowywać żeby być cool ….?!?!?!!
    Wiem, że nie wszystkie dzieci są podatne, ale jednak są takie które się poddają i mimo iż mama w domu mówi – “dziecko nie pal” to ono zapali z qmplami, żeby się nie wyróżniać, mama powie -“dziecko ucz się” a qmpel podpowie że szkoła to g*wno i uczyć się nie trzeba……………..wymieniać można w nieskończoność.
    Co nam pozostaje?? “Stworzyć” silnego człowieka, który nie będzie się bał świata i swych odmienności. Człowieka który nie będzie się bał powiedzieć – NIE kiedy to konieczne lub wskazane.

    1. Fizinka – powodzenia! Oby udało Ci się wychować naprawdę wspaniałego człowieka z Twojego dziecka.
      Przykre tylko jest to, ze jeśli ktoś urodził się w rodzinie, gdzie na codzień się klnie, pije i pali to uznaje to za normalne. Ma takie wzorce i pewnie tego będzie się trzymać.

      1. Dziękuję! Za Was również trzymam kciuki!!

        A my dzisiaj obchodzimy I urodzinki :) a więc pierwszy etap wychowywania za nami.. :) hihi :)))))))))

      2. To Jasieńku i mamusiu, życzę Wam słoneczka w dniu waszego wspólnego święta.

      3. Dziękujemy pięknie kochane!! :*

      4. Wszystkiego naj naj naj dla małego Solenizanta! Niech przynosi rmamie tylko powody do dumy!:)

      5. W takim razie sto lat i wielu pięknych, kolejnych wspólnych lat!!! Buziaki dla roczniaka! :D

      6. Z tym urodzeniem – pozwolę sobie polemizować, bo i z tego da się wyjść – my z siostrami potraktowałyśmy czasami przykrą szkołę życia, jaką w porywach fundowali nam rodzice (ale potrafili być też bardzo opiekuńczy i kochani, tylko jak im się popiło to było gorzej…) jako przykład życia, którego chcemy uniknąć – i tak wiemy, że każdego dnia trzeba walczyć i dbać o swoje szczęście, żadna z nas nie pali, a alkohol to tak od święta, nie jako rozwiązanie wszystkich kłopotów świata. Więc nadzieja jednak jest, chociaż niestety najczęściej bywa tak, że złe wzorce wyniesione z domu lubią się powtarzać, i koło się zamyka…

    2. Joanna Pawlińska

      wyjdzie, że się czepiam :) ale ów się odmienia (do owych dzieci)

      natomiast co do tego co nam pozostaje… pozostaje nam pokazać dziecku różne możliwości, które daje życie i liczyć na to, że podejmie dobrą decyzję

      najlepszą opcją w takim przypadku będzie odkrycie zainteresowań dziecka i pomoc w stworzeniu grupy z takich dzieci, co mają wspólne zainteresowania, grupa do której należy dziecko to wcale nie muszą być koledzy z podwórka

  8. Fizinka gratuluje tekstu !!! Jakże prawdziwy i ukazujący przykrą teraźniejszość :( Powiem szczerze,że świat oszalał . Jak idę do szkoły mojej starszej córki i widzę dziewczynki , które dopiero co zaczynają gimnazjum , ba nawet te z podstawówki , to zastygam w zadumie i przerażeniu . Czuję sie niejednokrotnie jakbym to ja była uczennicą , a One dorosłymi kobietami . Ich makijaż , ubiór i dialog mnie przeraża !!! Staram się jak mogę , nie uchronić moja córkę przed takim światem , bo się nie da . Ale nauczyć ja radzić sobie w tym zwariowanym świecie , gdzie brakuje moralności , granic i dobrego wychowania . Jak na razie udaje mi się to bardzo dobrze , ale wiem , ze najgorszy czas dopiero przed nami . Jednak moja córka wie , ze “inność” jest zaletą i że absolutnie nie trzeba naśladować innych , żeby być cool :)
    Moja młodsza córeczka dopiero poznaje świat , ale już wpajamy jej ,na ile to możliwe pewne wzorce i jesteśmy dobrej myśli :)

    Fizinko jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Miśka :)

  9. Świetnie napisane, chociaż aż żal to czytać… ale niestety tak jest. Ja też pamiętam inne czasy, chociaż to raptem kilka lat – rodziców się słuchało, zabawki robiło się z tego, co było pod ręką, zawsze były najpierw obowiązki, dopiero potem zabawa, no i ogólnie jakiś taki większy szacunek do drugiego człowieka – dziś to nie wiadomo, co młodzieży po głowie chodzi – wolno im wszystko, a jak się im zwróci uwagę, to ojoj, aż strach idzie z takich młodych gniewnych…
    U nas jeszcze nie jest tak źle, przynajmniej pod tym względem, że w polskim środowisku (wśród większościowej czeskiej nacji) trzymamy się jakoś razem, wydaje mi się czasami, że obowiązują niepisane wyższe standardy moralne. W szkole też jest po mniej dzieci w klasach i nauczyciele bardziej indywidualnie podchodzą do dzieci, chociaż i tu dają się we znaki braki “opieki” rodzicielskiej, czy to wskutek zapracowania, czy też braku chęci… trudno powiedzieć… Ale jest też sporo kółek zainteresowań, są drużyny zuchowe – na małym obszarze dzieje się bardzo dużo dobrego i ciekawego, co pomaga kształtować młodych adeptów, by wyrośli na ludzi. Cały czas jednak to do nas – rodziców (a przy okazji też dziadków i wujków….) należy to najważniejsze – uświadamianie i tłumaczenie naszym dzieciom, na czym polego różnica, że można żyć fajnie nie krzywdząc innych, że nie ma się do wszystkiego “prawa”, bo zawsze trzeba się liczyć z innymi ludźmi… A najważniejsze to okazywać dzieciom miłość, ale taką “wymagającą”, która nie pozwala bezmyślnie na wszystko, ale właśnie uczy NORMALNEGO życia :)

  10. A słyszałyście może o tym nowym programie emitowanym na Tvn`ie “Surowi rodzice” ?? W niedz. był bodajże 1-szy odcinek, całego co prawda nie widziałam bo mi się usnęło :P :) ale to co zdążyłam zobaczyć mnie zatrwożyło!!! Jak te dzieciaki traktowały swoich rodziców!! Jak się do nich odzywały!! Aż mnie teraz ciarki przechodzą! I przyznam szczerze, że łezka mi się w oku zakręciła jak jedna dziewucha powiedziała swojej mamie że jej nie kocha i że ma ją w d*pie! :( ….ochhhhh nie wyobrażam sobie usłyszeć coś takiego od własnego dziecka..!

    1. jest też taki amerykański program. Tylko nie pamiętam jak się nazywa. Tam są właśnie takie dzieciaki i wysyła się je do “zastępczych” rodzin – chyba na miesiąc, żeby zobaczyły inne życie, obowiązki i w ogółe inny świat. Niby wracają odmienieni. Ale jak to wygląda naprawdę, ciężko stwierdzić.
      Dziwne jest tylko to, że jak oglądam takie programy, to wydaje mi się, że tacy to mogą być tylko Amerykanie. Tymczasem to samo mam pod nosem :(

      1. Nie wierzyłabym tego typu programom… Za to w życiu można zauważyć wiele takich przykładów, kiedy młodzież potrafi się zmienić pod wpływem różnych bodźców na lepsze… Ważne, by umieć pomóc, kiedy dzieje się źle, nie ignorować problemu i nie oceniać – jaka jest zła ta dzisiejsza młodzież – tylko poszukać powodów, dla których dzieje się tak, a nie inaczej…

  11. Michał Gawryluk

    Ekhm, czyżbym był jedynym osobnikiem płci męskiej tutaj? Nieważne ;]

    Trafiłem tu przez przypadek ale pod tym tekstem podpisuję się obiema rękoma, zarówno pod wspomnieniami z zabaw młodości jak i pod obawami o dorastanie własnego dziecka.

    Będę zaglądał częściej :D

    1. Serdecznie zapraszamy! Fajnie miec Rodzynka :) Czekamy na komentarze z meskiego punktu widzenia

    2. Bez wątpienia męski punkt widzenia jest pożądany:)

    3. Witam Cię Michale! :)

      Swego czasu zaglądało tu bodajże dwóch Panów :) ale gdzieś zniknęli ostatnio.. :(
      Mam nadzieję, że Ty będziesz pojawiał się częściej! :)
      Dobrze jest poznawać nie tylko kobiecy punkt widzenia :)

  12. To może i ja dorzuce swoje 3 grosze :) Czasy się zmieniły, niestety, bo tez uwazam że kiedyś było inaczej(lepiej?) ale nie wszyscy młodzi ludzie są tacy jak przedstawiła to Fizinka. Pracuje w szkole i codziennie spotykam się z dzieciakami (młodzieżą) pełną pasji, mającą wiele zainteresowań, planów na przyszłośc, są inteligentni i da się z nimi porozmawiać na wiele tematów. Mam nawet wrażenie, że ja w ich wieku wiedziałam o świecie dużo dużo mniej. Owszem spora część ma wiele wspolnego z młodymi zaobserwowanymi przez Fizinke ale nie przekreślajmy dzisiejszej młodzieży patrząc przez pryzmat wiekszości. To troche tak ze świat pędzący naprzód wymusza na ludzi zmiany ale dostęp do tych wszystkich nowinek multimedialnych sprawia że młodzież o wiele więcej widzi, wie, poznaje. Zaraz wrzesien a ja już się nie moge doczekac nowych klas, nowych młodych twarzy, nowych spojrzeń na świat.

  13. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży

  14. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży

  15. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży

  16. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | wPiSki

  17. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Artykuły pozycjonujące – SEO Blog

  18. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Śmieszne teksty znalezione w sieci

  19. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Opole

  20. Pingback: Hope Within One Media » Blog Archive » Ciężkie czasy dla młodzieży

  21. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Odkurzacze centralne

  22. Pingback: na każdy temat » Blog Archive » Ciężkie czasy dla młodzieży

  23. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Wodno kanalizacyjne

  24. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Hydraulik poznan

  25. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Automatyka budynku

  26. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Brukarskie

  27. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Wielkogabarytowe

  28. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Remonty gdansk

  29. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Konstrukcje reklamowe

  30. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Serwis piecow

  31. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Podloze dachowe

  32. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Tynki renowacyjne

  33. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Inteligentne instalacje

  34. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Podloze ogrodnicze

  35. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Substraty na dachy

  36. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Broetje

  37. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Telewizja cctv

  38. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Exam1pass

  39. Pingback: Ciężkie czasy dla młodzieży | Hurtownia teletechniczna

  40. Pingback: edu link building service

  41. Pingback: buy edu backlinks

  42. Pingback: evans jewelry marietta

  43. Pingback: hostgator coupons 2012

  44. Pingback: car locksmith sherman oaks

  45. Pingback: portable dvd player for cars

  46. Pingback: modest christian apparel

  47. Pingback: Milton Georgales

  48. Pingback: portable car dvd player

  49. Pingback: edu backlinks

  50. Pingback: hostgator discount code

  51. Pingback: free ipad

  52. Pingback: best led tv 2013

  53. Pingback: penis advantage review

  54. Pingback: backlink services

  55. Pingback: free xbox 360

  56. Joanna Pawlińska

    Otóż Fizinko muszę się z Tobą zgodzić w kwestii, że dzisiejsza młodzież to już nie my. Mówią na to konflikt pokoleń ;)

    Ale zaraz, zaraz, ta dzisiejsza młodzież przecież została wychowana przez pokolenie, które przesiadywało całymi dniami na podwórku, nie miało gadżetów ani też się nie malowało w wieku lat 12. To pokolenie to w większości ludzie starsi ode mnie o kilka lat.

    Czyżbyś była wyjątkiem, który jest wdzięczny za to przesiadywanie na ławce, za te zabawy z rówieśnikami, ogniska i brak makijażu? A może tylko rodzice tych dzieci zgubili gdzieś świat swoich wartości?

    Z opowiadań moich babć wiem, że moi rodzice zdecydowali się na tzw. model szwedzki wychowania. Teraz po latach widzę, że zupełnie nie pojęli ani specyfiki tego modelu, ani tego, że w innym kraju model ten ma niewielkie szanse powodzenia, ze względu na całą otoczkę, która w Szwecji istnieje a w Polsce nie. Model szwedzki, to tzw. bezstresowe wychowanie. To co zostało wprowadzone u nas pomijało słowo wychowanie. Wiele lat miałam żal do rodziców, którzy założyli, że jak mi zapewnią tzw. wikt i opierunek to bezstresowo się wychowam. Przyznam, że uważam się za wielką porażkę niewłaściwie użytego systemu wychowawczego.

    Z niepokojem obserwuję za to, że ten źle pojęty model rozpanoszył się na dobre w świecie rodziców. Niestety winę za to ponoszą nie tylko rodzice. Media z każdej strony pokazują, że trzeba mieć, nie warto już być. Rodzice ulegają presji społecznej a kiedy wracają do domu nierzadko po kilkunastu godzinach pracy już nie mają sił na wychowywanie.

    Z jednej strony są dzieci, które całymi dniami są zostawione same sobie a drugiej strony są dzieci, przeinwestowane, wymęczone natłokiem zajęć dodatkowych i ambicjami rodziców próbujące wyszarpać chwilę dla siebie. Kiedy te dwa światy się ścierają wtedy możemy obserwować próby zaistnienia w grupie. Można się popisać przeklinaniem, obrażaniem słabszego bo to najłatwiejsze. Często też pozwala odreagować dręczące dzieci frustracje.

    Jestem w stanie zrozumieć frustrację tego chłopca. Przecież on siostry nie powołał na świat, czemu musi się nią zajmować? Do tego jego siostra nie jest akceptowana przez grupę jego rówieśników. W tym wieku relacje rodzinne ulegają osłabieniu na rzecz wzmocnienia relacji w grupie.

    Z niecierpliwością czekam na moment, kiedy już wszyscy będą mięć i znowu zacznie się liczyć być. Jestem pewna, że taki moment nadejdzie. W końcu historia kołem się toczy.

    Mam córkę nastolatkę i zapewniam wszystkich, że nadal można spotkać fajnych nastolatków, tylko oni się tak nie rzucają w oczy. Wychowujmy swoje dzieci zachowując umiar i znajdując czas dla nich a będziemy mieć fajne następne pokolenia.

  57. Pingback: Dwight Petrina

  58. Pingback: edu link building

  59. Pingback: hostgator coupon code

  60. Pingback: how to get a free ipad

  61. Pingback: best led tv deals

  62. Pingback: buy penis advantage

  63. Pingback: get backlinks

  64. Pingback: cheap xbox 360

  65. Pingback: Jettie Lumb

  66. Pingback: penis advantage review

  67. Pingback: penis advantage review

  68. Pingback: buy edu links

  69. Pingback: hostgator 1 cent

  70. Pingback: win a free ipad

  71. Pingback: led televisions

  72. Pingback: buy penis advantage

  73. Pingback: purchase backlinks

  74. Pingback: xbox 360 giveaway

  75. Pingback: portable car dvd player

  76. Pingback: edu links

  77. Pingback: hostgator coupons

  78. Pingback: free ipad

  79. Pingback: best led tv deals

  80. Pingback: penis advantage scam

  81. Pingback: backlink service

  82. Pingback: free xbox 360

  83. Pingback: dual screen portable dvd player

  84. Pingback: how to get edu backlinks

  85. Pingback: hostgator promo code

  86. Pingback: win a free ipad

  87. Pingback: best led tv deals

  88. Pingback: does penis advantage work

  89. Pingback: buy backlinks

  90. Pingback: free xbox

  91. Pingback: best portable dvd players

  92. Pingback: truth about abs review

  93. Pingback: does penis advantage work

  94. Pingback: hostgator review

  95. Pingback: free xbox

  96. Pingback: portable dvd player for car

  97. Pingback: Maxwell Aplin

  98. Pingback: edu links

  99. Pingback: how to get a free ipad

  100. Pingback: Tony Radebaugh

  101. Pingback: best 60 led tv

  102. Pingback: penis advantage

  103. Pingback: penisadvantage

  104. Pingback: Autumn Moody

  105. Pingback: edu links

  106. Pingback: hostgator discount code

  107. Pingback: free ipads

  108. Pingback: best led tv 2013

  109. Pingback: penis advantage review

  110. Pingback: backlink services

  111. Pingback: Reyna Pozzuoli

  112. Pingback: Rory Coin

  113. Pingback: Alfonzo Enwright

  114. Pingback: Dominick Pring

  115. Pingback: Sofia Edds

  116. Pingback: Lucas Pimple

  117. Pingback: Raymon Enny

  118. Pingback: Reggie Ensworth

  119. Pingback: Sirena Layden

  120. Pingback: Delmer Turli

  121. Pingback: Elina Rossiter

  122. Pingback: Bernetta Grapes

  123. Pingback: Jerrold Frosch

  124. Pingback: Shaun Rigdon

  125. Pingback: Caitlin Piccillo

  126. Pingback: Roseann Cassette

  127. Pingback: Ute Abshear

  128. Pingback: Millie Voros

  129. Pingback: Octavio Arnette

  130. Pingback: Karyl Dargenio

  131. Pingback: Cordell Voong

  132. Pingback: Ilene Galster

  133. Pingback: http://46.252.130.106/groups/inspireme/wiki/10071/What_exactly_Every_one_Should_Learn_about_the_Truth_about_Six_Pack_Abs.html

  134. Pingback: Ramonita Wizwer

  135. Pingback: http://www.mahurangi.school.nz/groups/iworks09numbers/wiki/3bbd9/Exactly_what_All_and_sundry_Has_to_Find_out_about_the_Truth_about_Six_Pack_Abs.html

  136. Pingback: Denis Courton

  137. Pingback: Filiberto Deniken

  138. Pingback: Deb Leberte

  139. Pingback: Allen Sequra

  140. Pingback: Kristie Hazouri

  141. Pingback: Anamaria Alberg

  142. Pingback: Ayanna Hardmon

  143. Pingback: http://learnwiki.nsu.edu/groups/test/wiki/547fd/The_magic_of_creating_as_many_as_obtain_your_ex_back_again.html

  144. Pingback: http://idc.mdx.ac.uk/groups/spellitrite/wiki/d71c8/Just_what_One_and_all_Has_to_Learn_about_the_Truth_about_Six_Pack_Abs.html

  145. Pingback: Norbert Feger

  146. Pingback: http://xserver.metiri.com/groups/metiritalk/wiki/11eab/What_All_and_sundry_Should_Learn_about_the_Truth_about_Six_Pack_Abs.html

  147. Pingback: Blair Bayot

  148. Pingback: Ginny Prisoc

  149. Pingback: Jack Jelen

  150. Pingback: Jonas Gillmore

  151. Pingback: Anja Rubik Vouge - czy modelka promuje anoreksję? : W Roli Mamy

  152. Pingback: film Bejbi Blues : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dzień SuperMena


Być mężczyzną – co to znaczy? O to trzeba by zapytać drogich Panów, którzy dziś obchodzą swoje święto! Czy mamy swoich Supermenów? Czy dziś znajdą zamiast Goździka w wazonie, buteleczkę, jakże męskiego złocistego trunku?

Dzień mężczyzny, trzeba przyznać szczerze, jest mało popularnym świętem w naszym kraju –  czy to kwestia naszego kobiecego monopolu na tego typu święta, czy też zaradność Panów? Pozwoliłam sobie na drobną uszczypliwość, ponieważ nie spotkałam się z ogólnymi oczekiwaniami wobec naszych męskich towarzyszy, aby z tej okazji przygotowali wyjątkową celebrację dla swoich gości (i np. upiekli dla nas Pań świąteczne ciasto). A szkoda …  ja z przyjemnością dałabym się zaprosić na taką wyjątkową kawkę – oczywiście nagrodziłabym Gospodarza za fatygę!

Jednak nie będę rozprawiać o tym co tajemnicze i “niewyjaśnialne” :) , a jedynie korzystając z okazji przybliżę pewną nowinkę…

Jak wygląda świat współczesnego mężczyzny i czy można odnaleźć odpowiedź na to pytanie?
Tą próbę podjęło Discovery Channel, czy udaną oceńcie sami!
Naukowcy z  Discovery swoje spostrzeżenia, zawarli  w publikacji : “Species: Praktyczny przewodnik po świecie młodych mężczyzn”. Badanie dotyczyło grupy 12 tysięcy mężczyzn w wieku 25-39 lat, badano między innymi ich obawy i oczekiwania od życia.

Owocem tej wytężonej pracy są typologie mężczyzn, nazwane “Męskimi plemionami”
I tak o to dowiadujemy się, że na terytorium naszego kraju zamieszkują cztery plemiona:
“Żywiciel pod presją” – 25%
“Nowoczesny i powściągliwy” – 38%
“Wszystko dla mnie” –  16%
“Unikający zobowiązań” –  21%

“Żywiciele pod presją”, w dużym uproszczeniu, to tradycjonaliści pod presją stawianych im wymagań współczesnego świata.
“Nowocześni i powściągliwi”, to  mężczyźni , którym łatwiej jest się dostosować do zachodzących zmian w tradycyjnym modelu rodziny, popierają “partnerstwo” w związku.
“Wszystko dla mnie” czyli Panowie, dla których priorytetem jest praca, mniej skupieni na związkach czy rodzinie.
Oraz “Unikający zobowiązań”, to grupa, dla której ważne jest tu i teraz!

Plemiona dzielą się na kolejne szczegółowe grupy, lecz nie będę tutaj streszczać, a jedynie zachęcam Was do lektury!

Chciałam jednak zapytać Was (również śledzących naszego Bloga Tatusiów), czy korzystając z własnych obserwacji, uważacie taką “Typologie” za trafną, odzwierciedlającą naszą rzeczywistość? A może wręcz wzburzyła Waszą krew – jako nowa “stereotypizacja “?

PS.: Drodzy Panowie! W dniu Waszego święta, Redakcja życzy Wam przede wszystkim radości i zadowolenia z życia oraz żeby nikt nie chciał Wam odbierać Waszych męskich spraw!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Weronika Militowska

    Mąż stoi za moimi plecami i z półuśmiechem podpowiada,że podpisuje się pod pierwszymi dwoma “plemionami”… (I czeka kiedy nastąpi “stereotypizacja “ kobiecych plemion :-)) Rzeczywiście – żywiciel rodziny jedyny w tej chwili, a to drugie troszeczkę wymuszone sytuacją,ale w tej chwili mogę w pełni potwierdzić,że stał się dla mnie partnerem… Mimo wykonywanej pracy, kilku lub nawet kilkunastu czasem godzin na nogach pomaga jak może przy naszej trójeczce… Wszystkiego najlepszego kochani mężczyźni – wytrwałości w wytrzymaniu z nami kobietami :-)

  2. Nie lubię uogólnień – żadnych. tak samo, jak ja jako kobieta nie lubię być szufladkowana, tak nie lubię szufladkować mężczyzn. Być może są faceci, których można ująć w takie ramy, ale…ja tam wolę mówić mojemu Super Menowi, że jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju!:)

    1. Weronika Militowska

      Te ostatnie słowa działają jak kolejna dawka energii do działania… Mężczyźni lubią być dowartościowywani… Warto mówić,bo takie miłe słowa działają cuda :-)))

      1. To fakt:) Ale bez wątpienia tak właśnie jest! Jak pisałam – stereotypizacja jest nie w porządku w każdej sferze. I chyba własnie dlatego jesteśmy z naszymi mężczyznami, bo są wyjątkowi…:)

  3. A mój mąż jest również żywicielem pod presją, który jednak jest partnerem i świetnie się dostosowuje to zmieniającego się świata. Gdy czasami z powodu nadmiaru pracy i obowiązków nie zdąży się pobawić z córeczką to bardzo to przeżywa. Nie boi się okazać swoich uczuć, ale nie jest zniewieściały… Kochany Szymonku, wszystkiego najlepszego :*
    PS – właśnie pobiegł fo sypialni uspokoić naszą córeczkę, bo jej się chyba coś złego przyśniło…

  4. A czy to nie jest tak, że w zależności od sytuacji każdego można przypisać do każdej z grup? Raz się jest tu, raz gdzie indziej. Bo takie jest życie :)
    Poza tym… ja mojemu mężowi składam życzenia na koniec września. Bo jak to tak? Jest dzień mężczyzny, dzień chłopaka, dzień kobiet i…? No właśnie. Oni mają dwa święta, a my tylko jedno? ;)

    1. jeszcze jest dzień dziecka :D hihi także mają 3 święta ;)

      1. No trochę to niesprawiedliwe;)

      2. No tak – mężczyźni to w końcu wieczne dzieci ;)

      3. A ja też chętnie będę dzień dziecka świętować:)))

  5. Slodki-nalesnik

    mój mężczyzna w dniu mężczyzny naprawił nam zmywarkę! czyż może być lepszy dowód męskości? jak to stwierdziłam to były jak “klocki lego” tyle że level 99 :D
    a co do plemion to się zgadzam. Mój jest gdzieś między tradycjonalistą z pozytywnym spojrzeniem na partnerstwo. Bo czym jest tradycjonalista? To wcale nie ten który tylko pracuje i zarabia, bo tradycjonalista to ten który docenia delikatność kobiecej natury, więc mój tradycjonalista pomoże mi zdjąć firany (bo wysoko), umyc parkiet (bo gdzie Ty na kolanach). ale ja z chęcią zajmuję sie obiadami i innymi rzeczami.. :)

    1. Gratuluję złotej rączki w domu :) Mój też stara się wszystko robić sam. I chwała im za to!
      W sumie, co by nie mówić – nasi mężczyźni są wspaniali, bo… są nasi. I myśmy ich wybrały jako miłości naszego życia!
      Ano niech mają swoje święto… Niech im będzie ;)

      1. Mój właśnie złożył córce meblościankę:) Nie obyło się bez złamanej nogi od ławy, ale zrzucam to na karb jego wyjątkowej siły ha ha :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

(E)KO…niecznie … chociaż spróbować. Pieluchy wielorazowe – z czym to się je


No i stało się :) Właśnie zakupiłam mały zestaw pieluch EKO wielorazowych – jako urodzony leń, a przez to często ignorant różnych modnych rozwiązań poniekąd sama się sobie dziwię. Bynajmniej nie kierowały mną pobudki czysto EKOlogiczne,  raczej EKOnomiczne.

No, ale zobaczymy co przyniesie lepsze jutro – zawsze zajmowałam stanowisko dyżurnego sceptyka w kwestii pieluch wielorazowych, teraz z pewną dozą niepewności, nie mogę się ich doczekać. Oczywiście nie była to spontaniczna decyzja, a raczej poparta głębokim zwiadem.

Pozwólcie, że teraz i Was zabiorę na ten pieluchowy rekonesans…

Do wyboru do koloru…

Na rynku jest dostępnych kilka opcji do wyboru:
Pieluchy AIO, czyli ALL IN ONE (wszystko w jednym)  i SIO, czyli SNAP IN  ONE (zepnij w jedno). To najszybsze rozwiązanie, nie różnią się niczym w obsłudze od tradycyjnej dziś jednorazówki – AIO to kompletna pieluszka, wszystko jest razem zszyte.  Ich minusem jest niewątpliwie cena i czas schnięcia. Jeśli zdecydujecie się na tę wersję będziecie ich potrzebować więcej. SIO natomiast jest swego rodzajem kompromisem – tutaj niby razem, a jednak osobno – czyli wkładka pieluszki pochłaniająca prezenty naszej pociechy jest zapinana na napy (zatrzaski) czyli można zmienić wkłady, a do prania wszystko rozpiąć, co niewątpliwie skróci czas schnięcia.

Pieluchy  formowane – przypominają również tradycyjne jednorazówki swoją formą (zapinane na zatrzaski, rzepy lub wiązane) na taka pieluszkę należy jeszcze nałożyć Otulacz, chroniący resztę świata przed zamoczeniem.

Pieluchy składane – to tradycyjne formy pieluszek tetrowych, bawełnianych, muślinowych, flanelowych  i nieco bardziej przychylne zapracowanym prefold – czyli pieluszki fabrycznie złożone i przeszyte – jednym słowem przygotowane do szybkiego użycia. Po założeniu i zapięciu takiej tradycyjnej pieluszki (jakże dobrze poznanej niegdyś przez nasze mamine pupy) należy założyć jeszcze Otulacz.

Otulacze – to zewnętrzną warstwa dla pieluszek formowanych i składanych, jak już wcześniej pisałam, chroniący resztę świata przed zamoczeniem. Jednak dzisiejszym otulaczom, daleko do starych ceratowych “majciochów”. Współczesne eko – pieluchy są wykonane z materiałów przepuszczających powietrze.

Oraz wersja, którą ja wybrałam (mi wydaje się być rozwiązaniem idealnym i dla dziecka i dla mamy i dla portfela tatusia) Kieszonki. Te pieluszki również jak ich poprzedniczki wyglądają i zakłada się je jak jednorazówki. Zapinane na zatrzaski lub rzepy, dostępne zarówno w rozmiarach jak i w wersji one-size (NA CAŁY OKRES PIELUCHOWANIA) One-size mają ogromną zaletę! Mianowicie z przodu pieluszki oprócz zapięcia znajdują się napy do regulacji rozmiaru pieluszki! Do pieluszki zazwyczaj w komplecie są wkłady (oczywiście też do wyboru do koloru! Bawełniane, bambusowe, z mikrofibry lub z konopii). Wkłady wkładamy albo w kieszonkę ( pieluszka z tyłu ma “dziurkę miedzy 2 warstwami) albo kładziemy na pieluszce czyli bezpośrednio pod pupę lub używamy 2 wkładów na raz: jedna w kieszonce druga na wierzchu (wersja podwójnego bezpieczeństwa na wyjścia, na noc lub po prostu dla szczodrych maluchów). OLBRZYMIM plusem tego rodzaju pieluszek jest to, że nie musimy za każdym razem wymieniać całej pieluszki, jeśli pielucha nie została “przesiusiana” lub gorzej, wystarczy dać czystą wkładkę!

A więc reasumując : potrzeba mniej pieluch, a więcej wkładów i szybciej schną jako oddzielne części! (są też TAŃSZE) I bardzo ważna informacja – pierwsze pieluszki które kupiłam miały w środku frotke – to kompletnie się nie sprawdziło! Zwróćcie uwagę czy środek pieluszki wykonany jest z MIKROPOLARKU – wtedy wkładka zawsze ląduje w środku a mimo to, nie trzeba zmieniać całej pieluszki – mikropolarek odciąga wilgoć od pupy (uczucie suchości jak w jednorazówkach), dzięki czemu również wystarczy zmienić sam wkład jeśli pieluszka nie jest zabrudzona!

Wszystkie pieluszki wykonane są prawie w technologii ekologiczno – kosmicznej! Nie przepuszczają wilgoci, natomiast zapewniają cyrkulację powietrza co sprzyja zdrowej pupie (bo czerwony już dawno wyszedł z mody :-P)

Kochany “Pamiętniczku”…

Dziś drugi dzień naszej przygody z “krowią pupką” (jedna z naszych pieluszek jest pięknego krowiego wzoru).

Wnioski:

  • Moje dziecko jest DZIWNE – po ponad roku suchej pupy, nie przejmuje się bynajmniej mokrą pieluchą, za to ja bardzo :-P – biegam i sprawdzam,
  • Pieluchy są w porządku i nie przeciekają,
  • Trafiła nam się nieplanowana kupa – a po praniu wbrew powszechnym salwom radości EKOludków – u nas została plama na wkładzie (w wielu miejscach miałam okazję naczytać się o tym jak to wszystko się spiera), ale faktycznie po kilku praniach jednak zniknęła,
  • Sześć wkładów które mamy – to za mało, żeby uzbierać “na pralkę”,
  • Faktycznie pupa się wietrzy – nie używam kremów (zgodnie z zaleceniami), a pupka nie jest jakoś szczególnie zaczerwieniona.

I co dalej…czyli krótkie podsumowanie.

Minął prawie miesiąc od początku naszej wielorazowej przygody. Można powiedzieć, że koło się właśnie zamyka… przeglądam oferty sklepów internetowych… zgadłyście… CHCĘ WIĘCEJ! Szukam wkładów i nowych kolorowych kieszonek :) – to co mamy, to zdecydowanie za mało, żeby przestawić się na wielorazówki – jednak  zdrowo rozsądkowo “jednorazówki” na pewno zostaną u nas na noc i na “gościnne występy”.

Jednak przyznam się Wam, że chyba nie wybrałabym tej opcji przy noworodku – ilość kup pierwszego miesiąca jest dla mnie zatrważająca :)… ale jak plotki głoszą :)  “Nie mów hop…”

Ps.: Zdradzę Wam, że druga partia okazała się hitem wszechczasów! Mikropolarek, mikropolarek i jeszcze raz mikropolarek w środku – pupa sucha, dziecko zadowolone, mama zachwycona! I schnie jak błyskawica!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Fajny przewodnik- nie zdecydowaliśmy się na eko pieluszki, bo nie wiedziałam o tym nic, a same nazwy wiele mi nie mówiły. Poza tym fajnie jest poznać opinię osoby, która nie jest zafiksowana na tym punkcie, a co za tym idzie- opinia jest szczera (chociażby o tym jak niespodzianki się spierają). Może przy kolejnym dziecku zastanowimy się raz jeszcze, na dziś to chyba już za późno, bo zaczynamy powoli trening czystości, czego konsekwencją będzie pożegnanie pieluszek.

  2. Anna Jarmula

    My też właśnie zaczęliśmy przygodę z wielo i z eko:) Pozdrawiamy:)

  3. ja jestem jednak wygodna. Na codzień mam przy moich dzieciach tyle pracy i prania, że jednak zostanę przy jednorazówkach. Moja 2 latka już dawno odpieluchowana, a synek? No cóż… Jeszcze trochę w pieluchach pochodzi, ale nie będę teraz robiła za krocie zapasu, żeby stwierdzić, że to nie to. A tak? Narobi w pieluchę, to ją wyrzucam :)

    Ps. My też nie mamy czerwonej pupy, choć kremów nie używam. Po prostu pupę wietrzę przed, podczas i po przewijaniu. Wszystko da się zrobić :)

  4. Jakbym o sobie czytała :)
    Właśnie naszemu maluchowi stuknął miesiąc i tyle samo czasu pieluchujemy wielorazówkami.
    Nawet te częste kupki nam nie przeszkadzają, wiec tak sobie myślę, że skoro dajemy radę teraz to później będzie już tylko lepiej:)
    Na wyjścia do rodziny też zabieramy wielorazowe, bo nie ma problemu z zapraniem pieluszki a na noc na razie jednorazówki, choć powolutku przekonujemy się też do wielo w nocy bo zauważyłam że od kilku dni bobas w nocy nie robi kupek i nie trzeba na autopilocie wstawać w środku nocy i zapierać…
    U nas do tej pory najlepiej sprawdzają się formowanki + otulacz i tetra + otulacz ( wersja megaekonomiczna :)
    W przyszłości mam w planach wypróbować otulaczy wełnianych.

    1. Podziwiam samozaparcie i wytrwałość. Ja się nie zdecydowałam…
      Mam nadzieję, że się Wam opłaci ten trud i będziecie zadowoleni z EKO – życia :)
      Dla mnie to niestety też trochę za drogo na jednorazowy wydatek.

  5. Nie próbowałam pieluch wielorazowych i przyznam szczerze, że jestem do nich sceptycznie nastawiona Fajnie, że są eko, że szybko schną i długo służą, ale…dla mnie to jednak strasznie mało higieniczne… I chyba to mnie najbardziej odstrasza… Pampersa zdejmuję,wyrzucam i po sprawie, a tu pranie, płukanie, plamy…Bleee… Poza tym, gdyby policzyć prąd, wodę i zużyty proszek do prania tych pieluch, to już przestają być takie super eko…

    1. Hanna Szczygieł

      wychodzi faktycznie taniej:) sama byłam sceptykiem:) ja mam strategie na luzaka- jednorazówki zawsze są i też ich używamy. ja zawsze płucze od razu pieluchę, bo nie odpowiada mi system kiszenia w wiaderku czegoś innego niż ogórki :-P raz , że mikroskopijna powierzchnia łazienki znacznie by na tym ucierpiała, dwa – już widzę Klarę nurkującą w tym wiadrze, żeby wszystko ładnie poukładać mamusi ( np pod szafą), a wypłukane rzeczy piorę z resztą prania- więc nie zwiększa i się ilość “prań”. Polecam wszystkim właśnie spróbować- przecież na początek można spróbować z jedna pieluszką :) no i takie pieluszki zostają do użytku dla ewentualnego “nowego” członka rodziny:)

      1. Hmmm… Nie powiem, żebym nie była ciekawa efektów, ale…ceny troszkę straszą… Poza tym, tak jak piszę, jakoś mało higieniczne mi się to wydaje…Ale poczytam Was, poczytam i może zmienię zdanie?:)

      2. To tak jak ja – czytam i myślę, choć taniej mi wyjdzie kupić raz na jakiś czas paczkę pieluch za 35 zł niż od razu kilka otulaczy, wkładów i czego tam jeszcze potrzeba… A wiadomo, że przy dziecku wydatki są jednak spore.

      3. Mam jeszcze trochę czasu na decyzję:)

  6. My zaczęliśmy przygodę z pieluszkami wielorazowymi mniej więcej kiedy Misiek miał pół roku. W pierwszych kilku dniach plułam sobie w twarz, że się na to zdecydowałam, bo przecież “jeszcze do wczoraj było tak wygodnie”!! …..Ale w końcu przywykłam i dziś jestem zadowolona, nawet po części jestem dumna z siebie :-)
    Jednak, przyznaję że z jednorazówek nie zrezygnowałam całkowicie – nadal ich używam “na wyjścia” -spacer, zakupy, etc. :-)

  7. Weronika Militowska

    W naszym przypadku, czyli przypadku dziecka alergicznego i gastrologicznie rozchwianego – pieluchy EKO były jedynym rozwiązaniem… Z tym,że po paru nieudanych próbach uszyłam je sama… Sztuk 10, na zmianę… Schną błyskawicznie, w środku polarek… No i ceratka przepuszczająca powietrze (my kupiliśmy jedną dużą w sklepie medycznym) na wierzch… Pierwsze sztuki wylądowały w koszu po nieudanym spotkaniu z “niespodziankami” naszego smyka… Teraz po roku jesteśmy z wielorazowymi pieluszkami na “ty” i nie zamierzamy rezygnować… Szczególnie,że naszemu za bardzo nie spieszy się do nocniczka… PS. My wzięliśmy wzór z tej strony…

    http://pieluszkomania.blogspot.com/p/tutorial-by-pieluszkomania.html

  8. My jeszcze nie mieliśmy okazji wypróbować wielorazówek, ale na takie się nastawiamy- teraz czekamy niecierpliwie na naszego malucha:) już się zaopatrzyłam w kilka różnych i będziemy testować jakie najbardziej Małemu i nam będą najbardziej pasować:)

    1. Czy takie pieluszki nie powodują odparzeń? W końcu dziecko ma mokro, a nie sucho, tak jak w pampersach… Boję się jednak, że to nie jest tak zdrowe dla skóry, jak się pisze… Wystarczy popytać naszych rodziców, jakie mieliśmy pupcie w tetrze…

      1. Hanna Szczygieł

        z wietrzeniem nie ma klopotu- materiał z którego sa uszyte tzw. PUL to coś na kształt kosmicznych tkanin dla sportowców czy odzieży turystycznej czyli w jedna strone nie przepuszcza wilgoci, ale w druga przepuszcza powietrze:) jak rozciagnie się pieluszkę mozna zobaczyć strukturę materiału wygląda jak sitko:) pupa cały czas się wietrzy- tak twierdza specjalisci, a ja nie mam zadnych powodów, zeby im nie wierzyś nasza pupa wygląda na zdrową:)

      2. Aleksandro ja używam tetry i “zwykłych” otulaczy – zwykłych w sensie takim, że nie z najdroższych półek ;) i jeszcze nigdy nie mieliśmy problemu z odparzeniami! ;)

      3. A powiedzcie,skąd taki wybór? Tylko z przesłanek ekologicznych?

      4. u mnie raczej z przesłanek ekonomicznych niż ekologicznych- wyliczyłam że duuuużo taniej pieluchować wielorazówkami a ponadto od kilku znajomych które używają wieloorazówek już u kolejnych dzieci słyszałam, że przy używaniu wielorazówek jest łatwiej odpieluchować- czy tak jest- nie wiem na pewno, ale to sprawdzimy.

      5. Hanna Szczygieł

        z odpieluchowaniem ja podchodzę sceptycznie- bo jeśli używam pieluch, które dają uczucie suchości, to żadna różnica.

      6. Myślałam, że żadne z eko nie dają uczucia suchości… A jednak są i takie?

      7. Hanna Szczygieł

        magiczny mikropolarek w kieszonkach- jak wkład dajesz do środka pieluszki a z pupa styka się mikropolarek, który nie wiem jakim cudem, ale odciąga wilgość- oczywiscie w jednorazówce zmieści się sto kilo sików:P a w eko jak sie dużo nazbiera to siłą rzeczy i mikropolarek nie pomoże:)

      8. To bardzo przydatna informacja:)

      9. z tymi odparzeniami to chyba też kwestia skóry dziecka. Ja używałam przy córce jednorazówek i raz się jej zdarzyło mieć odparzoną pupkę.

      10. Mojej Julce tak samo:) A przyznam, że nie były to firmówki:) Używałam jednak przy każdej zmianie pieluchy profilaktycznie kremu przeciwko odparzeniom.

  9. Pierwsze dziecko odchowaliśmy na pampersach, było wygodnie a że z moich “znajomych” rodziłam jako pierwsza, nie miałam żadnych zaufanych opinii na temat wielorazówek, które prawdę powiedziawszy wydawały mi się trochę kosmiczne. Teraz jednak koleżanki pochwalają sobie te “nowości”, jedna z nich jest nawet mamą bliźniaczek i daje radę nadążać z praniem i suszeniem… Pomimo tego zdecydowaliśmy się z mężem (po wspólnej dyskusji), że również u drugiego dziecka zostajemy przy jednorazówkach – częściowo z powodu lenistwa i wygody, po części dlatego, że ja również (pomimo urlopu wychowaczego) pracuję… Z “higieniczną stroną wielorazówek” raczej nie mam (teoretycznie) kłopotu, przecież pierze się je a zawsze jest jeszcze wkład. Za to trochę mniej mi się uśmiecha zapieranie za każdym razem czy “kiszenie” pieluch w wiaderku… Chociaż nic nie jest przesądzone, kto wie, być może jednak się skuszę i po miesiącu po urodzeniu dziecka (jak się trochę wszystko ustabilizuje) kupię sobie jakiś mini zestaw, by mieć choć małe porównanie… Jak na razie jestem spokojna o tyle, że jednorazówki mam pod ręką a na zmianę nigdy nie jest za późno :)
    PS – jeżeli chodzi o odparzenia w wielorazówkach, to znajome nie mają z tym najmniejszych kłopotów, ale faktycznie pozwalają się pupciom nacieszyć świeżym powietrzem przy każdej okazji…

    1. Ja jak na razie też zaopatrzyłam się w pakę pampersów, a po urodzeniu synka – zobaczymy… W każdym razie tak sobie myślę, że skoro wymyślono coś dla naszej wygody i zdrowia dzieci, to dlaczego z tego rezygnować i cofać się o X lat do tyłu?…

      1. Hanna Szczygieł

        też tak myślałam, ale trzeba się samemu przekonać i obejrzeć, bo to zupełnie co innego niż “średniowiecze” :) zresztą, jakby nie było coraz częściej zamieniamy ludzka pychę super wynalazków na powrót do natury :) np. karmienie piersią. Ale pisze to z lekką dozą humoru,nie jestem fanatykiem, i prawie codziennie jednorazówki ląduja na pupie na zmianę z wielo, na noc zawsze :) Aleksandro nigdy nic na siłę :)

      2. Jasne Haniu, do wszystkiego trzeba być przekonanym, zanim się to zrobi:) Szczególnie jeśli chodzi o wychowanie dziecka. Co do karmienia piersią, to myślę, że nigdy nie “wyszło z mody” – tutaj jestem w 100% za!:)

      3. To fakt – teraz wraca się do tego, co stare i stwierdza się, że to było najlepsze. Stosuje się babcine sposoby na choroby, nosi się w chustach, coraz więcej mam chyba też gotuje swoim dzieciom zamiast korzystać ze słoiczków.
        Wracamy do starych sposobów na życie. I chyba dobrze :)

      4. Nie da się ukryć, że w dzisiejszym świecie warto na różne sposoby chronić się przed wszechobecną chemią i innymi cywilizacyjnymi świństwami:)

  10. Dziewczyny a podopwiedzcie mi ile otulaczy na początek potrzeba i czy za każdą zmianą wkładu zmienia siętakze otulacz czy sam wkład? A otulacz dopiero jak coś przesiąknie od razu lub na koniec dnia.JAkich firm macie otulacze bo jest ich trochę? Wkłądy też są różne babmusowe, z mikrofobry i z jakimś pokryciem węglowym?

  11. Fajnie, że pojawiła się ta recenzja. Może sama spróbowałabym przy drugim synku (pierwszy chodził w pampersach), ale nie wiem, czy udałoby mi się namówić na te pieluchy opiekunkę :-) Kwestia przekonania – w końcu przyzwyczajenia silnie bazują na przekonaniach…

    1. No właśnie ciekawe jak na tę opcję zareaguje opiekunka dziecka na wielorazówkach.

      1. Śmiem twierdzić, że np. babcie jednak puknęłyby się w głowę, ze cofamy się do ich czasów:)

      2. Moja mama mówi, że pamięta jak wszystkie linki na pranie na dworzu były zawieszone tetrówkami :P I pamięta ile to było prania, ile czasu na to wszystko poświęciła. Nie miała wtedy alternatywy. I trochę nam zazdrości tych jednorazówek…

      3. No chyba wszystkie mamy tak mówią:) I przypuszczam, że większość z nich bardzo dziwi powrót do tego:)

      4. moja mama przy bliźniakach i 2latce codziennie prała ok 80 pieluch (i wszystkie później prasowała) i mimo to namawiała mnie na korzystanie w pierwszych tygodniach z tetry ;) ale tylko wtedy :D Przyznam, że kilak razy Tola miała zakładaną pieluszkę tetrową lub flanelową, ale to właściwie tylko po wyjściu ze szpitala, kiedy była cała odparzona ;/ w zasadzie była tylko nią zawinięta (przykryta) wiec to nie było klasyczne użycie.

      5. Ojej, a skąd takie odparzenia zaraz po wyjściu ze szpitala? malutka miała pewnie wrażliwą skórę? U nas odparzenie było tylko raz i to malutkie!

      6. Anna Rogalska-Bućko

        Zarówno teściowej jak i mamie bardzo się wielo podobają. Do tego teściowa zachwycona jest ich wyglądem ;)

  12. Sylwia,

    ja na początku miałam 4 otulacze z firmy imseVimse, oraz około 25 pieluch tetrowych. Otulacz zmieniałam po 3,4 pieluszkach, a czasem częściej. Pralka szła w nocy i nad ranem było rozwieszane, a o 10 all było suche. W nocy używaliśmy pampersów. Więc na początek ta czwórka mi wystarczyła. teraz korzystamy z otulaczy Naughty baby i Imse Vimse – mamy ich ok 15, oraz wkłady z mikrofibry, ok 20 – większość dostaliśmy w spadku.
    Marcinek zaczyna 10 miesiąc i cały czas rozrabia w otulaczach a pampers na noc. :)

    1. Rachelo, a możesz przybliżyć, ile mniej więcej na taką podstawową wyprawkę trzeba wydać? Słyszałam, że to jest dosyć kosztowne…

  13. Świetny tekst i bardzo pomocny. Szkoda,że dawniej nie wiedziałam na temat pieluszek tyle co teraz. Przy drugim dziecku na 100% spróbuję :) dziękujemy za wyjaśnienie wszystkiego:):)

  14. Anna Rogalska-Bućko

    My też wielo. Na wyjscia nie,ale dzięki temu miesięcznie starcza nam 50 pieluszek ;) a tak? Moje dziecko jest mega-nieekonomiczne. Dziennie schodzi jej 10-15 pamoersow i nie na,ze poczeka ze zmiana. Leje i się drze ;)

    1. Anna Rogalska-Bućko

      Aha. Nasza wyprawka to chińskie kieszonki z ebay traktowane jak otulacze za niecałe 300 zł już z przesyłka za sztuk 16, 30 spadkowych tetr, 20 własnych.

  15. Budująca Mama

    My też mamy kieszonki z mikorpolarkiem :) http://budujacamama.blogspot.com/2013/12/pieluchy-wielorazowe-nasz-wybor.html a poza tym te pieluszki są śliczne :D Dziecieca pupka do schrupania :D

  16. Pingback: Jak oszczędzać pieniądze przy dziecku : W Roli Mamy

  17. Pingback: Depresja poporodowa – mnie nie dotyczy, bo jestem mężczyzną - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Kobieta od stóp do głowy


Bycie współczesną kobietą to nie lada wyzwanie. Bo czym jest kobiecość w czasach w których przyszło nam żyć? Wyznacznikiem stało się ciało, które by było „kobiece” staje się polem nieustannej walki i jest obarczone wieloma wyrzeczeniami.  Gdziekolwiek się nie ruszymy jesteśmy bombardowane wizerunkami pięknych kobiecych kształtów – w reklamach, na bilbordach, w ulubionych czasopismach. A że nie znamy potęgi retuszu i fotoszopa to wierzymy, że to co widzimy w telewizji i gazetach jest prawdą i nabawiamy się kompleksów.
Stoimy przed lustrem i przyglądamy się wszystkim partiom naszego ciała! Bierzemy pod lupę każdy jego fragment i… widzimy jedno, a co według obowiązujących standardów chciałybyśmy zobaczyć?

Stopy – muszą prezentować się nieskazitelnie, nie mogą od tak ,zostać pozostawione same sobie. Pięty gładkie jak pupa niemowlaka, a na paznokciach lakier koniecznie w kolorze wiśni, bo seksowny.

Nogi – ideałem są kształtne, wysportowane i opalone. Nogi muszą być jedwabiście gładkie – kobieta nie ma innego wyjścia, jak zacisnąć zęby i zaprzyjaźnić się z jednym z narzędzi tortur: depilatorem, woskiem, laserem, w ostateczności ostrą maszynką. Tak to jest na tym świecie, że włochate męskie łydki są seksowne, a owłosione nogi kobiet są czymś niedopuszczalnym. Od zawsze wiadomo, że to my musimy starać się więcej. My kobiety powinnyśmy bojkotować windę i chętnie biegać na siłownię. A tam nie machać byle jak hantelkami, ale poruszać się systematycznie według ułożonego harmonogramu.

Uda – oczywiście bez celulitu, który wprawdzie u kobiet jest czymś normalnym i naturalnym, ale za to jakże nieładnym! Uda muszą być jędrne i szczupłe – dlatego należy zawsze być na jakiejś diecie cud i przynajmniej co dwa dni okupować fitness klub. Ewentualne wyjątki od narzuconego reżimu powinny być popełniane w zaciszu własnego domu i być okupione wyrzutami sumienia.

Brzuch – płaski, a zadaniem kobiety jest zapobieganie wszelkim wałeczkom i fałdkom, nawet jeśli jest to praca mitologicznego Syzyfa. Oprócz ćwiczeń i diety wpływ na odkładanie się tłuszczu w okolicach brzucha i bioder ma stres, dlatego współczesna kobieta powinna być zawsze zrelaksowana, wypoczęta, świeża i ani przez chwilę sfrustrowana – np. swoim biustem.

A ów biust – niczym dwa jabłka – jędrny, gładki i stojący. I co z tego że nasz osobisty, jeśli jest jednak ogólnym obiektem fantazji i ciekawości.

Twarz – powinna się zatrzymać w czasie, czyli żadnych zmarszczek, bruzd, kurzych łapek, cieni, za to blaski (skóra powinna być pięknie rozświetlona). Obowiązkowo musimy posiadać zestaw skutecznych kremów do twarzy, a liczba ich wzrasta wraz z wiekiem kobiety. Każdego dnia niezbędne jest wklepywanie w twarz specyfików z przeróżnymi witaminami, filtrami, substancjami nawilżającymi, odżywczymi, kwasami, retinolem, kolagenem i innymi cudami…

Usta – wydatne, kuszące i seksowne. Z pomocą przychodzą błyszczyki, szminki, pomadki, konturówki, a w ostateczności zastrzyki z kwasu hialuronowego – ała! Usta wymagają ciągłego nawilżania, ujędrniania, wygładzania i koloru! I to takiego który z jednej strony pasuje do naszego typu urody, z drugiej – jest modny w tym sezonie.

Włosy – w przeciwieństwie do innych fragmentów ciała – na głowie powinny być mocne, gęste i puszyste. Oczywiście idealnie ułożone –  dlatego powinnyśmy wstawać na tyle wcześnie, by zdążyć na akrobacje z lokówką, prostownicą, pianką, żelem, lakierem, grzebieniem… Nie możemy też zapominać o farbie, to ona nadaje włosom połysk, a poza tym naturalny kolor jest passe.

I długo by tak wymieniać i analizować te cechy bycia kobietą. A i tak cała ta wyliczanka jest niczym przy jednym niezaprzeczalnym fakcie – kobiecość rodzi się z samoakceptacji i pokochania samej siebie. Nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż kobieta świadoma swojej wartości!  Wysoka czy niska, szczupła, czy gruba, z makijażem czy bez – kobieta pewna siebie. Tylko, że tego trzeba się nauczyć, a współczesny świat wcale nam w tym nie pomaga. Jak mamy pokochać i być dumne z naszego ciała, jeśli tak bardzo odbiega od tego co jest lansowane przez media? A przecież każda z nas jest wyjątkowa! Dlatego nie pozwólmy byśmy zostały przytłoczone  pogonią za nierealnymi wzorcami. Obudźmy na wiosnę naszą kobiecość by emanowała z naszego wnętrza.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. A ja tam się nie przejmuję ideałami :P Staram się o siebie dbać, by czuć się szczęśliwą i spełnioną. Nie muszę mieć wymiarów 90-60-90, bo po co? Mój mąż kocha mnie taką, jaką jestem – prawdziwą, a nie wykreowaną przez programy do obróbki zdjęć. Moje dzieci nie widzą poza mną świata – i nie obchodzi ich idealna barbie pokazywana w telewizji. Ja czuję się dobrze z samą sobą i nie potrzebuję operacji plastycznych by to zmieniać. Jestem kobietą zwyczajną – nie idealną. Jestem sobą – i dobrze mi z tym :)

  2. Brawo za ten tekst Basiu! W Dniu Kobiet życzę sobie i wszystkim kobietkom, aby odnalazły radość w zwyczajnym byciu sobą…

  3. Siła reklamy i kreowanego przez media wizerunku ogromnie wpływa na nas (i nasze dzieci). Dobrze, że staje się to być problemem dla tych, którzy mogą coś zmienić (choć na wybiegach nie spodziewam się innych modelek niż w rozmiarze 0). Ale na szczęście jesteśmy mądrymi kobietami i jak to bywa z nami- jesteśmy na diecie, która nie pozwala nas karmić do syta tym wyimaginowanym wizerunkiem współczesnej kobiety (bo doskonale wiemy, jak wygląda prawdziwa kobieta), prawda? :)

    1. Z drugiej strony ostatnio zauważa się odchodzenie od typu wychudzonej modelki na rzecz modelek w rozmiarze XXL i to też uważam za niesłuszne. Sama jestem kobietką w rozmiarze “S” bez żadnej diety – przeciwnie – przytyć nie pomogły ani ciąże ani diety wysokokaloryczne! I przyznam, że czasem czuję się dyskryminowana własnie z powodu bardzo szczupłej sylwetki… Niejednokrotnie zdarza mi się słyszeć, że się głodzę, że wyglądam jak anorektyczka itp. Zawsze dziwi mnie, dlaczego ludzie oceniają wygląd innych, ich tuszę czy jej brak? Czy sprawia im przyjemność takie komentowanie? Uwierzcie, że przykrym jest nie tylko ważyć “za dużo” (oczywiście pod miarkę innych), ale też “za mało”…

      1. Joanna Pawlińska

        Ludzie Cię nienawidzą za to, że masz coś czego oni pragną, tak już jest. Najłatwiej zwalczać swoje kompleksy wyśmianiem u innych tego o czym się marzy. Jak przytyjesz to znajdą inny powód, żeby dokopać. Kochaj siebie taką jaką jesteś, a tym co Cię wyzywają od anorektyczek odpowiadaj, że przynajmniej w drzwiach się mieścisz przodem a nie bokiem jak oni, albo coś równie wrednego. Możesz też zapytać kto im broni się głodzić.

        Ludzie zawsze znajdą w każdym coś co można ocenić, żeby tylko poczuć się lepiej. Czasami mnie łapie zazdrość jak widzę pięknie zrobioną kobietę, najpierw są myśli, że niektórym łatwiej, bo mają czas się wymalować, dopiero później przychodzi olśnienie, że ja też mam, ale wolę go zużyć na coś innego.

        Owszem, fajnie to wygląda, ale ja wolałam pospać 15 min dłużej niż się malować, koleżanka wstawała 40 min wcześniej i prostownicą włosy leciała. Wściekałam się, że moje się tak nie układają, ale wstawać wcześniej… jeszcze nie zwariowałam.

  4. Hanna Szczygieł

    Mimo wszystko… “być kobietą, być kobietą” zdecydowanie “Lubię to”. Na szczęście jestem świadoma zafałszowania pewnych obrazów-ikon ilustrujących “kobietę”, więc nie muszę się zadręczać snuciem marzeń o pośladkach przypominających wszystko oprócz ludzkich pośladków :-P natomiast uważam, że każda kobieta powinna o siebie dbać ( ale nie tylko o ciało! )- choć tu powinnam się przyznać do lekkiej hipokryzji- bo czasem owszem fajnie jest umalować paznokcie ( do pierwszego zmywania:-P), lecz czasem jeszcze fajniej jest po prostu w dresie i z kubłem lodów posadzić swój bardzo “ludzki tyłek” na kanapie!

    1. Bo każda kobieta jest piękna, jeśli jest zadbana:) A takie dresowe lenistwo to także dbałość – o kondycję psychiczną i dobre samopoczucie:)

      1. Kapitalnie to podsumowałaś!

    2. Haniu bo zmywa się w rękawiczkach :P Wtedy wszystko zależy od jakości lakieru :)

      1. Ja nie potrafię ani malować paznokci (tak, żeby nie pomalować przy tym też palców:)), ani zmywać w rękawiczkach!:)

      2. A ja nigdy nie zmywałam w rękawiczkach :P

      3. Joanna Pawlińska

        zmywa to się w zmywarce ;) Najlepiej jak ma na imię Ania ;)

  5. właśnie z samoakceptacji… a ja nie umiem ciągle mi coś nie pasuje a po porodzie to już dramat….

  6. hhahah atez nie umiem malować paznokci i zmywać w rękawiczkach;P

  7. Kobieta zawsze powinna czuć się idealnie na tyle, że sama zawsze stwierdza, czy jest jej dobrze, czy źle z tym – grunt to, aby nam było odpowiednio z taką wagą z jaką czujemy się dobrze – wszystko zależy od osobistego podejścia do siebie samego :)

  8. Dokładnie zgadzam się, ale najważniejsze jest abyśmy czuły się dobrze we własnym ciele. Zaakceptowały siebie takimi jakimi jesteśmy, a wszelkie niedoskonałości zwalczyły bez “naporów”. Co do odchudzania jestem zwolenniczką zmiany nawyków żywieniowych, a nie kategorycznej diety. Obecnie chciałabym zrzucić 5 kg, tak dla samej siebie. Także wybieram się na basen, pozostaje kwestia jedzenia. Macie jakieś porady?:)

    Agata

  9. Grunt to podejście do siebie samej, a jeśli już odchudzać się, to tylko z głowa, spokojnie, bez dużych susów…Zawsze do celu dojdzie się bez przeszkód, kiedy się nie śpieszy, w końcu to nie pociąg, aby coś mogło uciec nam.

  10. Pingback: Anja Rubik Vouge - czy modelka promuje anoreksję? : W Roli Mamy

  11. W roli mamy - wrolimamy.pl

    No i co – znów dooopa. Nikt się nie chce pochwalić. Ja np. lubię w sobie oczy, smukłe palce, zgrabne nogi. Teraz Wy:)

  12. dopiero widzę :) ja mogę napisać :)

  13. Mimo nadwagi jestem piękną kobietą
    w moim spojrzeniu jest więcej dobra niż w słowach
    a moje serce jest pełne miłości
    jestem oddaną matką i żoną
    jestem spontaniczna i radosna
    potrafię się śmiać z siebie i mam wiele pasji
    jestem super kobietą!!!
    choć mój mąż tak nie uważa
    umiem pisać, i poruszać ludzkie serca,
    umiem czynić dobro i pomagać ludziom
    ps. jak ktoś ma coś dla noworodka dziewczynki do
    oddania to składam paczkę dla jednej miłej pary <3
    oddam ostatnią koszulę i sama nie będę miała w czym chodzić
    żeby uszczęśliwić kogoś innego
    i niestety teraz musiałam wydać majątek by uzupełnić szafę
    bo wszystko rozdałam :) i nie mam w czym chodzić :D

  14. jestem cała fajna ;) mam zajefajne oczy i ponoć tyłek. No i kiedyś cycki były fajne, ale teraz wisi na nich Rumpel i trochę im przybyło w waze ale ubyło w wyglądzie…

  15. Mam super małe oczy ;) dziewczecy głos oraz jeden doleczek jak się uśmiecham ;) no i nie wyglądam na swój wiek jupi ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku