Emocje 13 marca 2012

Z pamiętnika nastolatki

Jest niedziela, marcowe popołudnie. Bezchmurne niebo i złocisty blask pełni słońca sprawiają, że nawet marne 7 st.C cieszy moją skromną, spragnioną wiosny osobę. Idę z Miśkiem na spacer, na plac zabaw, świecący od kilku miesięcy pustkami. Krążymy chwilę w koło, przyglądamy się wszystkim huśtawkom, ślizgawkom, karuzelom i innym zabawiaczom (to w zasadzie nasza pierwsza wizyta w takim miejscu). Nikogo poza nami nie ma więc możemy spokojnie przetestować kilka huśtawek.

Misiek zmęczony bujaniem, skakaniem, kręceniem i wędrowaniem w końcu zasypia, a ja mam CHWILĘ dla siebie. Zamykam oczy, twarz odwracam w stronę słońca, zbieram pierwsze jego promyki, wyłączam myślenie, odpływam, marzę, odpoczywam…

I nagle tę błogą ciszę i spokój przerywa dobitne –„Chodź tu q*wa!” Otwieram więc szybko oczy, rozglądam się i co widzę? Widzę młodzieńca, na oko 13 lat, zanim drepcze dziewczynka, domniemam że to jego młodsza siostra. Idą w naszą stronę, na pusty plac zabaw. Chłopak pokrzykuje na dziewczynkę, pospiesza ją, po czym „wrzuca” na huśtawkę, buja 2 razy i próbuje ją ściągnąć. Nie potrafi więc się denerwuje i krzyczy (nie zważając, że siedzę tuż obok z malutkim, śpiącym dzieckiem) –„Q*wa nie mogę cię ściągnąć! Jesteś za gruba, grubasko!”. Czuję jak na mojej skórze pomału włosy dęba stają.

Chwilę później do młodzieńca dołączają niewiasty. Nie będę przytaczać ich wzajemnego dialogu, bo to zupełnie bez sensu. Wypowiedzi bowiem były zaszyfrowane tajnymi zwrotami, a głównymi bohaterami gorącej dyskusji zdawali się być tajemniczy panowie na „ch” i panie na „k”. Nie miałam ochoty słuchać tego typu historyjek, a że nie słyszeć się nie dało, szybko nas stamtąd ewakuowałam.

Obrazek, mimo że „normalny” trochę mnie zniesmaczył, trochę zirytował i zmusił do refleksji. Wspominam więc swoje dzieciństwo… Jakie było? Ano było inne!

Na podwórku spotykaliśmy się codziennie! Nieważne, że zimno! Nieważne, że pada! Graliśmy w: „nogę”,  „siatkę”, „palanta”, w „kartofla”, podchody….. i w chowanego – najlepiej po zmroku! :-) Nie były nam potrzebne komputery, telefony, iPad`y, tablety i inne ówczesne gadżety. Wystarczaliśmy sami sobie! Do dziś z ogromnym uśmiechem i wzruszeniem wspominam naszą ławkę, na której przesiadywaliśmy każdego wieczora, wspólne „ogniskowanie” (na początek i koniec wakacji OBOWIĄZKOWO!).

A w domu? Tam też było inaczej! Odkąd sięgam pamięcią rodzice trzymali dyscyplinę, szczególnie ojciec, zawodowy żołnierz. U niego wszystko musiało być zrobione porządnie, dokładnie, od A do Z! Oprócz chodzenia do szkoły mieliśmy (razem z braćmi) również inne obowiązki – sprzątanie, robienie drobnych zakupów, struganie kartofli na obiad, zmywanie naczyń po posiłku… Na dwór mogliśmy wyjść tylko wtedy kiedy lekcje były odrobione, a wracać mieliśmy punktualnie o wyznaczonej godz. (nawet 1 min spóźnienia skutkowała karą – wcześniejszym powrotem do domu następnego dnia).

Wtedy nie raz, nie dwa złościliśmy się na rodziców, ale dziś jestem im za to wychowanie wdzięczna! Wyrosłam na porządną dziewczynę, jestem pracowita, ze wszystkim potrafię sobie SAMA poradzić, cenię sobie ład i porządek (zarówno w domu jak i w życiu), szanuję drugiego człowieka…

A dzisiejsza młodzież? Generalnie rzecz biorąc – ma wszystko w d*pie! Od szkoły zaczynając, a na swoich rodzicach kończąc! Jedyne co się dla nich liczy to imprezy i dobra zabawa. Nie mają żadnych obowiązków, robią co im się żywnie podoba! Dziewczynki 12, 13- letnie ubrane w sexowne ciuchy, wymalowane jak „stare maleńkie”, wulgarne, pijane, naćpane – myślą, że są piękne, że są cool. (Ja w ich wieku nie mogłam nawet BEZBARWNYM lakierem pomalować paznokci!!) A chłopcy? Nastoletni tatusiowie?! Albo nastoletni przestępcy?! Strach się do nich odezwać. Ba! Strach się na nich spojrzeć, bo jeszcze im wzrok nie spasuje i w***dol spuszczony!!

Obrazek ówczesnej młodzieży jest krótko mówiąc żenujący! I przykry!! Czasem drżę gdy pomyślę o przyszłości mojego syna. W jakim środowisku będzie musiał się „obracać”?? Z jakim „elementem” będzie chodził do szkoły?? Przyznam szczerze, że trochę się tego boję. Pff..! Nawet bardzo!

Mam nadzieję, że uda mi się uchronić Miśka przed czyhającymi na Niego pułapkami, że zdołam wychować Go na porządnego człowieka, tak jak moi rodzice wychowali mnie i moich braci. Mam też głęboką nadzieję, że do pewnych spostrzeżeń i refleksji dochodzą inni rodzice! I tak samo jak ja, dołożą wszelkich starań by z pomocą Naszych potomków zbudować lepszy świat. Może podobny do tego, który MY pamiętamy..?

Subscribe
Powiadom o
guest
169 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
9 lat temu

Prawda jest taka, że to „wina” nas, dorosłych. Więc mamy do spełnienia pewną misję- wychować nasze dzieci tak, aby nie wstydzić się później za nie. Myślę, że to też jest zjawisko falowe, powtarzające się jak echo.
Z tematem skojarzyło mi się ta opowieść- mam nadzieję, że zmusi nas do refleksji (nie wszystko przecież misi być bio, eko, naj i jeszcze kilka przedrostków) http://zaje.pl/31882+Opowiesc.html

Anna Haluszczak
9 lat temu

Ja też boję się o to, jakie będą moje dzieci. I najbardziej przeraża mnie to, że nie ochronię ich przed złem tego świata. Co z tego, że u mnie w domu nikt nie klnie, nikt nie bije, nikt nie poniża? Pójdzie do przedszkola, do szkoły i spotka się z tym wszystkim, czego chciałabym, by moje maleństwo uniknęło. Cóż mi zostanie? Tłumaczenie, tłumaczenie i tłumaczenie. Ciekawe tylko jakie będą tego efekty. Sama pamiętam, ze w szkole trzeba było być grzecznym, do nauczycieli zwracać się z szacunkiem. Każdy wiedział jakie prawa panują w tym świecie. A teraz? Dzieciom wszystko wolno, nie czują… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn

Oj, ja też się zastanawiam, jak będzie wyglądało moje życie z dziećmi – nastolatkami! Rzeczywiście to, co dzieje się z naszą młodzieżą może przerażać… na szczęście nie wszyscy nastolatkowie są tacy, jak Ci z wpisu powyżej! Są i młodzi, wrażliwi ludzie, niosący pomoc, mający pasje i zasady. Tak naprawdę bardzo dużo zależy od nas – rodziców. Bo podstawy wynosi się z domu… Dlatego mam nadzieję, ze to jak juz teraz wychowuję córkę, zaprocentuje w przyszłości!

Paulina Korpus
9 lat temu

Świetnie napisane! Ja też mam dużo takich obaw, już zaczynam kolekcjonować gry planszowe żeby z córką grać jak dorośnie, a nie żeby siedziała przy komputerze. Jak widzę że roczne dziecko całymi dniami siedzi przed telewizorem albo 3 latek radzi sobie w strzelankach na kompie lepiej ode mnie to aż mnie dreszcze przechodzą :/ Oj bardzo się boję przyszłości naszych dzieci. Mam nadzieję że moja córka nie będzie taka bezmyślna jak młodzież którą widzę

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Paulina Korpus

Znam z obserwacji to, o czym piszesz. Jakiś czas temu widziałam jak 4-latek świetnie gra w strzelankę na kompie. Ja tam nie wiedziałam co i jak się robi, a on naprawdę sprawnie poruszał się po planszy.
Szkoda, że nie każdy ma dla dzieci dużo czasu. Ciekawe jak mi potoczy się życie?

Aleksandra Greszczeszyn

Dziewczyny, ale to za pozwoleniem rodziców ten 4-latek grał w taka grę! Ja jestem zdania, że od rodziców zależy bardzo dużo – przynajmniej 70% tego, jakie będą nasze dzieci za te 10-15 lat!

Karolina Wawrzyniak
9 lat temu

niestety takie są realia….i to mnie również najbardziej przeraża…. przyszłość i to by mój syn był taki jak ja – zawsze patrzyłam na siebie a nie na innych, nie ulegałam wpływom. Nigdy nie dałam się sprowokować by coś zrobić bo inni tak robią… mam nadzieję ,że mój synek będzie myślał samodzielnie i nie ulegnie modzie na robienie głupot ,które w dzisiejszych czasach wyrastają jak grzyby po deszczu :/

jedynaczka
jedynaczka
9 lat temu

dokładnie… nie raz już myślałam jakie będzie moje dziecko patrząc na nastolatki pałętające się po placu zabaw pijące piwo, palące, klnące gorzej niż szewc w wieku 16 lat!
100% racji w tym, że strach sie nawet na nich popatrzeć, a co dopiero odezwać…
do czego ten świat zmierza?

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  jedynaczka

Kilka dni temu widziałam trzy – chyba – 14/15 latki stojące pod klatką i pijące piwo. Do tego „łacina” obowiązkowa. Nie pamiętam, żebyśmy my tacy byli…
I rzeczywiście – strach coś powiedzieć, żeby zaraz nie oberwać :( Smutne, ale prawdziwe :(

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  jedynaczka

Ja się zawsze zastanawiam – dlaczego akurat na palcach zabaw są takie obrazki? I mam wrażenie, jakby ta „zła” młodzież podświadomie chciała wrócić do dzieciństwa, do czasu, kiedy byli oczkami w głowie swoich rodziców, kiedy poświęcało się im uwagę, kiedy nie wymagało się od nich dorosłości, kiedy umiało się z nimi rozmawiać… Stając się nastolatkami, stali się „trudni” dla swoich rodziców – tak to już jest, ale to od rodziców zależy, czy sobie z tą „trudnością” swoich dzieci poradzą…

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Powiem Wam jeszcze coś… mieszkam w małej mieścinie, w zasadzie – wiosce! :P W bloku 4-piętrowym. Mieszkam tu dopiero od roku więc nie znam wszystkich sąsiadów jednak ta część którą zdążyłam poznać nie pokazała mi się z dobrej strony. Głównie są to młodzi mężczyźni, nie wiem czy bez pracy czy o co z nimi kaman? W każdym bądź razie całymi dniami do późnych godzin nocnych potrafią przesiadywać pod blokiem, na ławce, popijając % , wydzierając się i kląć na pół osiedla.. a wśród nich kobiety, „młode” mamy.. upajające się tymi samymi % z papierochami w buzi, i z dziećmi „pod… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

Fizinka – powodzenia! Oby udało Ci się wychować naprawdę wspaniałego człowieka z Twojego dziecka.
Przykre tylko jest to, ze jeśli ktoś urodził się w rodzinie, gdzie na codzień się klnie, pije i pali to uznaje to za normalne. Ma takie wzorce i pewnie tego będzie się trzymać.

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Dziękuję! Za Was również trzymam kciuki!!

A my dzisiaj obchodzimy I urodzinki :) a więc pierwszy etap wychowywania za nami.. :) hihi :)))))))))

Magda Kupis
9 lat temu
Reply to  Fizinka

To Jasieńku i mamusiu, życzę Wam słoneczka w dniu waszego wspólnego święta.

Fizinka
Fizinka
9 lat temu
Reply to  Magda Kupis

Dziękujemy pięknie kochane!! :*

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Fizinka

Wszystkiego naj naj naj dla małego Solenizanta! Niech przynosi rmamie tylko powody do dumy!:)

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

W takim razie sto lat i wielu pięknych, kolejnych wspólnych lat!!! Buziaki dla roczniaka! :D

Maria Ciahotna
9 lat temu

Z tym urodzeniem – pozwolę sobie polemizować, bo i z tego da się wyjść – my z siostrami potraktowałyśmy czasami przykrą szkołę życia, jaką w porywach fundowali nam rodzice (ale potrafili być też bardzo opiekuńczy i kochani, tylko jak im się popiło to było gorzej…) jako przykład życia, którego chcemy uniknąć – i tak wiemy, że każdego dnia trzeba walczyć i dbać o swoje szczęście, żadna z nas nie pali, a alkohol to tak od święta, nie jako rozwiązanie wszystkich kłopotów świata. Więc nadzieja jednak jest, chociaż niestety najczęściej bywa tak, że złe wzorce wyniesione z domu lubią się powtarzać,… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu
Reply to  Fizinka

wyjdzie, że się czepiam :) ale ów się odmienia (do owych dzieci)

natomiast co do tego co nam pozostaje… pozostaje nam pokazać dziecku różne możliwości, które daje życie i liczyć na to, że podejmie dobrą decyzję

najlepszą opcją w takim przypadku będzie odkrycie zainteresowań dziecka i pomoc w stworzeniu grupy z takich dzieci, co mają wspólne zainteresowania, grupa do której należy dziecko to wcale nie muszą być koledzy z podwórka

agi_p10
agi_p10
9 lat temu

Fizinka gratuluje tekstu !!! Jakże prawdziwy i ukazujący przykrą teraźniejszość :( Powiem szczerze,że świat oszalał . Jak idę do szkoły mojej starszej córki i widzę dziewczynki , które dopiero co zaczynają gimnazjum , ba nawet te z podstawówki , to zastygam w zadumie i przerażeniu . Czuję sie niejednokrotnie jakbym to ja była uczennicą , a One dorosłymi kobietami . Ich makijaż , ubiór i dialog mnie przeraża !!! Staram się jak mogę , nie uchronić moja córkę przed takim światem , bo się nie da . Ale nauczyć ja radzić sobie w tym zwariowanym świecie , gdzie brakuje moralności… Czytaj więcej »

Maria Ciahotna
9 lat temu

Świetnie napisane, chociaż aż żal to czytać… ale niestety tak jest. Ja też pamiętam inne czasy, chociaż to raptem kilka lat – rodziców się słuchało, zabawki robiło się z tego, co było pod ręką, zawsze były najpierw obowiązki, dopiero potem zabawa, no i ogólnie jakiś taki większy szacunek do drugiego człowieka – dziś to nie wiadomo, co młodzieży po głowie chodzi – wolno im wszystko, a jak się im zwróci uwagę, to ojoj, aż strach idzie z takich młodych gniewnych… U nas jeszcze nie jest tak źle, przynajmniej pod tym względem, że w polskim środowisku (wśród większościowej czeskiej nacji) trzymamy… Czytaj więcej »

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

A słyszałyście może o tym nowym programie emitowanym na Tvn`ie „Surowi rodzice” ?? W niedz. był bodajże 1-szy odcinek, całego co prawda nie widziałam bo mi się usnęło :P :) ale to co zdążyłam zobaczyć mnie zatrwożyło!!! Jak te dzieciaki traktowały swoich rodziców!! Jak się do nich odzywały!! Aż mnie teraz ciarki przechodzą! I przyznam szczerze, że łezka mi się w oku zakręciła jak jedna dziewucha powiedziała swojej mamie że jej nie kocha i że ma ją w d*pie! :( ….ochhhhh nie wyobrażam sobie usłyszeć coś takiego od własnego dziecka..!

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

jest też taki amerykański program. Tylko nie pamiętam jak się nazywa. Tam są właśnie takie dzieciaki i wysyła się je do „zastępczych” rodzin – chyba na miesiąc, żeby zobaczyły inne życie, obowiązki i w ogółe inny świat. Niby wracają odmienieni. Ale jak to wygląda naprawdę, ciężko stwierdzić.
Dziwne jest tylko to, że jak oglądam takie programy, to wydaje mi się, że tacy to mogą być tylko Amerykanie. Tymczasem to samo mam pod nosem :(

Aleksandra Greszczeszyn

Nie wierzyłabym tego typu programom… Za to w życiu można zauważyć wiele takich przykładów, kiedy młodzież potrafi się zmienić pod wpływem różnych bodźców na lepsze… Ważne, by umieć pomóc, kiedy dzieje się źle, nie ignorować problemu i nie oceniać – jaka jest zła ta dzisiejsza młodzież – tylko poszukać powodów, dla których dzieje się tak, a nie inaczej…

Michał Gawryluk
Michał Gawryluk
9 lat temu

Ekhm, czyżbym był jedynym osobnikiem płci męskiej tutaj? Nieważne ;]

Trafiłem tu przez przypadek ale pod tym tekstem podpisuję się obiema rękoma, zarówno pod wspomnieniami z zabaw młodości jak i pod obawami o dorastanie własnego dziecka.

Będę zaglądał częściej :D

Magda Kupis
9 lat temu

Serdecznie zapraszamy! Fajnie miec Rodzynka :) Czekamy na komentarze z meskiego punktu widzenia

Aleksandra Greszczeszyn

Bez wątpienia męski punkt widzenia jest pożądany:)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Witam Cię Michale! :)

Swego czasu zaglądało tu bodajże dwóch Panów :) ale gdzieś zniknęli ostatnio.. :(
Mam nadzieję, że Ty będziesz pojawiał się częściej! :)
Dobrze jest poznawać nie tylko kobiecy punkt widzenia :)

Justysiak
Justysiak
8 lat temu

To może i ja dorzuce swoje 3 grosze :) Czasy się zmieniły, niestety, bo tez uwazam że kiedyś było inaczej(lepiej?) ale nie wszyscy młodzi ludzie są tacy jak przedstawiła to Fizinka. Pracuje w szkole i codziennie spotykam się z dzieciakami (młodzieżą) pełną pasji, mającą wiele zainteresowań, planów na przyszłośc, są inteligentni i da się z nimi porozmawiać na wiele tematów. Mam nawet wrażenie, że ja w ich wieku wiedziałam o świecie dużo dużo mniej. Owszem spora część ma wiele wspolnego z młodymi zaobserwowanymi przez Fizinke ale nie przekreślajmy dzisiejszej młodzieży patrząc przez pryzmat wiekszości. To troche tak ze świat pędzący… Czytaj więcej »

Joanna Pawlińska
Joanna Pawlińska
8 lat temu

Otóż Fizinko muszę się z Tobą zgodzić w kwestii, że dzisiejsza młodzież to już nie my. Mówią na to konflikt pokoleń ;) Ale zaraz, zaraz, ta dzisiejsza młodzież przecież została wychowana przez pokolenie, które przesiadywało całymi dniami na podwórku, nie miało gadżetów ani też się nie malowało w wieku lat 12. To pokolenie to w większości ludzie starsi ode mnie o kilka lat. Czyżbyś była wyjątkiem, który jest wdzięczny za to przesiadywanie na ławce, za te zabawy z rówieśnikami, ogniska i brak makijażu? A może tylko rodzice tych dzieci zgubili gdzieś świat swoich wartości? Z opowiadań moich babć wiem, że… Czytaj więcej »

Emocje 10 marca 2012

Dzień SuperMena

Być mężczyzną – co to znaczy? O to trzeba by zapytać drogich Panów, którzy dziś obchodzą swoje święto! Czy mamy swoich Supermenów? Czy dziś znajdą zamiast Goździka w wazonie, buteleczkę, jakże męskiego złocistego trunku?

Dzień mężczyzny, trzeba przyznać szczerze, jest mało popularnym świętem w naszym kraju –  czy to kwestia naszego kobiecego monopolu na tego typu święta, czy też zaradność Panów? Pozwoliłam sobie na drobną uszczypliwość, ponieważ nie spotkałam się z ogólnymi oczekiwaniami wobec naszych męskich towarzyszy, aby z tej okazji przygotowali wyjątkową celebrację dla swoich gości (i np. upiekli dla nas Pań świąteczne ciasto). A szkoda …  ja z przyjemnością dałabym się zaprosić na taką wyjątkową kawkę – oczywiście nagrodziłabym Gospodarza za fatygę!

Jednak nie będę rozprawiać o tym co tajemnicze i “niewyjaśnialne” :) , a jedynie korzystając z okazji przybliżę pewną nowinkę…

Jak wygląda świat współczesnego mężczyzny i czy można odnaleźć odpowiedź na to pytanie?
Tą próbę podjęło Discovery Channel, czy udaną oceńcie sami!
Naukowcy z  Discovery swoje spostrzeżenia, zawarli  w publikacji : “Species: Praktyczny przewodnik po świecie młodych mężczyzn”. Badanie dotyczyło grupy 12 tysięcy mężczyzn w wieku 25-39 lat, badano między innymi ich obawy i oczekiwania od życia.

Owocem tej wytężonej pracy są typologie mężczyzn, nazwane “Męskimi plemionami”
I tak o to dowiadujemy się, że na terytorium naszego kraju zamieszkują cztery plemiona:
“Żywiciel pod presją” – 25%
“Nowoczesny i powściągliwy” – 38%
“Wszystko dla mnie” –  16%
“Unikający zobowiązań” –  21%

“Żywiciele pod presją”, w dużym uproszczeniu, to tradycjonaliści pod presją stawianych im wymagań współczesnego świata.
“Nowocześni i powściągliwi”, to  mężczyźni , którym łatwiej jest się dostosować do zachodzących zmian w tradycyjnym modelu rodziny, popierają “partnerstwo” w związku.
„Wszystko dla mnie” czyli Panowie, dla których priorytetem jest praca, mniej skupieni na związkach czy rodzinie.
Oraz “Unikający zobowiązań”, to grupa, dla której ważne jest tu i teraz!

Plemiona dzielą się na kolejne szczegółowe grupy, lecz nie będę tutaj streszczać, a jedynie zachęcam Was do lektury!

Chciałam jednak zapytać Was (również śledzących naszego Bloga Tatusiów), czy korzystając z własnych obserwacji, uważacie taką “Typologie” za trafną, odzwierciedlającą naszą rzeczywistość? A może wręcz wzburzyła Waszą krew – jako nowa “stereotypizacja “?

PS.: Drodzy Panowie! W dniu Waszego święta, Redakcja życzy Wam przede wszystkim radości i zadowolenia z życia oraz żeby nikt nie chciał Wam odbierać Waszych męskich spraw!

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Weronika Militowska
Weronika Militowska
9 lat temu

Mąż stoi za moimi plecami i z półuśmiechem podpowiada,że podpisuje się pod pierwszymi dwoma „plemionami”… (I czeka kiedy nastąpi “stereotypizacja “ kobiecych plemion :-)) Rzeczywiście – żywiciel rodziny jedyny w tej chwili, a to drugie troszeczkę wymuszone sytuacją,ale w tej chwili mogę w pełni potwierdzić,że stał się dla mnie partnerem… Mimo wykonywanej pracy, kilku lub nawet kilkunastu czasem godzin na nogach pomaga jak może przy naszej trójeczce… Wszystkiego najlepszego kochani mężczyźni – wytrwałości w wytrzymaniu z nami kobietami :-)

Aleksandra Greszczeszyn

Nie lubię uogólnień – żadnych. tak samo, jak ja jako kobieta nie lubię być szufladkowana, tak nie lubię szufladkować mężczyzn. Być może są faceci, których można ująć w takie ramy, ale…ja tam wolę mówić mojemu Super Menowi, że jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju!:)

Weronika Militowska
Weronika Militowska
9 lat temu

Te ostatnie słowa działają jak kolejna dawka energii do działania… Mężczyźni lubią być dowartościowywani… Warto mówić,bo takie miłe słowa działają cuda :-)))

Aleksandra Greszczeszyn

To fakt:) Ale bez wątpienia tak właśnie jest! Jak pisałam – stereotypizacja jest nie w porządku w każdej sferze. I chyba własnie dlatego jesteśmy z naszymi mężczyznami, bo są wyjątkowi…:)

Maria Ciahotna
9 lat temu

A mój mąż jest również żywicielem pod presją, który jednak jest partnerem i świetnie się dostosowuje to zmieniającego się świata. Gdy czasami z powodu nadmiaru pracy i obowiązków nie zdąży się pobawić z córeczką to bardzo to przeżywa. Nie boi się okazać swoich uczuć, ale nie jest zniewieściały… Kochany Szymonku, wszystkiego najlepszego :*
PS – właśnie pobiegł fo sypialni uspokoić naszą córeczkę, bo jej się chyba coś złego przyśniło…

Anna Haluszczak
9 lat temu

A czy to nie jest tak, że w zależności od sytuacji każdego można przypisać do każdej z grup? Raz się jest tu, raz gdzie indziej. Bo takie jest życie :)
Poza tym… ja mojemu mężowi składam życzenia na koniec września. Bo jak to tak? Jest dzień mężczyzny, dzień chłopaka, dzień kobiet i…? No właśnie. Oni mają dwa święta, a my tylko jedno? ;)

Magda Kupis
9 lat temu

jeszcze jest dzień dziecka :D hihi także mają 3 święta ;)

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Magda Kupis

No trochę to niesprawiedliwe;)

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Magda Kupis

No tak – mężczyźni to w końcu wieczne dzieci ;)

Aleksandra Greszczeszyn

A ja też chętnie będę dzień dziecka świętować:)))

Slodki-nalesnik
Slodki-nalesnik
9 lat temu

mój mężczyzna w dniu mężczyzny naprawił nam zmywarkę! czyż może być lepszy dowód męskości? jak to stwierdziłam to były jak „klocki lego” tyle że level 99 :D
a co do plemion to się zgadzam. Mój jest gdzieś między tradycjonalistą z pozytywnym spojrzeniem na partnerstwo. Bo czym jest tradycjonalista? To wcale nie ten który tylko pracuje i zarabia, bo tradycjonalista to ten który docenia delikatność kobiecej natury, więc mój tradycjonalista pomoże mi zdjąć firany (bo wysoko), umyc parkiet (bo gdzie Ty na kolanach). ale ja z chęcią zajmuję sie obiadami i innymi rzeczami.. :)

Anna Haluszczak
9 lat temu

Gratuluję złotej rączki w domu :) Mój też stara się wszystko robić sam. I chwała im za to!
W sumie, co by nie mówić – nasi mężczyźni są wspaniali, bo… są nasi. I myśmy ich wybrały jako miłości naszego życia!
Ano niech mają swoje święto… Niech im będzie ;)

Aleksandra Greszczeszyn

Mój właśnie złożył córce meblościankę:) Nie obyło się bez złamanej nogi od ławy, ale zrzucam to na karb jego wyjątkowej siły ha ha :)

Na zakupach 10 marca 2012

(E)KO…niecznie … chociaż spróbować. Pieluchy wielorazowe – z czym to się je

No i stało się :) Właśnie zakupiłam mały zestaw pieluch EKO wielorazowych – jako urodzony leń, a przez to często ignorant różnych modnych rozwiązań poniekąd sama się sobie dziwię. Bynajmniej nie kierowały mną pobudki czysto EKOlogiczne,  raczej EKOnomiczne.

No, ale zobaczymy co przyniesie lepsze jutro – zawsze zajmowałam stanowisko dyżurnego sceptyka w kwestii pieluch wielorazowych, teraz z pewną dozą niepewności, nie mogę się ich doczekać. Oczywiście nie była to spontaniczna decyzja, a raczej poparta głębokim zwiadem.

Pozwólcie, że teraz i Was zabiorę na ten pieluchowy rekonesans…

Do wyboru do koloru…

Na rynku jest dostępnych kilka opcji do wyboru:
Pieluchy AIO, czyli ALL IN ONE (wszystko w jednym)  i SIO, czyli SNAP IN  ONE (zepnij w jedno). To najszybsze rozwiązanie, nie różnią się niczym w obsłudze od tradycyjnej dziś jednorazówki – AIO to kompletna pieluszka, wszystko jest razem zszyte.  Ich minusem jest niewątpliwie cena i czas schnięcia. Jeśli zdecydujecie się na tę wersję będziecie ich potrzebować więcej. SIO natomiast jest swego rodzajem kompromisem – tutaj niby razem, a jednak osobno – czyli wkładka pieluszki pochłaniająca prezenty naszej pociechy jest zapinana na napy (zatrzaski) czyli można zmienić wkłady, a do prania wszystko rozpiąć, co niewątpliwie skróci czas schnięcia.

Pieluchy  formowane – przypominają również tradycyjne jednorazówki swoją formą (zapinane na zatrzaski, rzepy lub wiązane) na taka pieluszkę należy jeszcze nałożyć Otulacz, chroniący resztę świata przed zamoczeniem.

Pieluchy składane – to tradycyjne formy pieluszek tetrowych, bawełnianych, muślinowych, flanelowych  i nieco bardziej przychylne zapracowanym prefold – czyli pieluszki fabrycznie złożone i przeszyte – jednym słowem przygotowane do szybkiego użycia. Po założeniu i zapięciu takiej tradycyjnej pieluszki (jakże dobrze poznanej niegdyś przez nasze mamine pupy) należy założyć jeszcze Otulacz.

Otulacze – to zewnętrzną warstwa dla pieluszek formowanych i składanych, jak już wcześniej pisałam, chroniący resztę świata przed zamoczeniem. Jednak dzisiejszym otulaczom, daleko do starych ceratowych „majciochów”. Współczesne eko – pieluchy są wykonane z materiałów przepuszczających powietrze.

Oraz wersja, którą ja wybrałam (mi wydaje się być rozwiązaniem idealnym i dla dziecka i dla mamy i dla portfela tatusia) Kieszonki. Te pieluszki również jak ich poprzedniczki wyglądają i zakłada się je jak jednorazówki. Zapinane na zatrzaski lub rzepy, dostępne zarówno w rozmiarach jak i w wersji one-size (NA CAŁY OKRES PIELUCHOWANIA) One-size mają ogromną zaletę! Mianowicie z przodu pieluszki oprócz zapięcia znajdują się napy do regulacji rozmiaru pieluszki! Do pieluszki zazwyczaj w komplecie są wkłady (oczywiście też do wyboru do koloru! Bawełniane, bambusowe, z mikrofibry lub z konopii). Wkłady wkładamy albo w kieszonkę ( pieluszka z tyłu ma „dziurkę miedzy 2 warstwami) albo kładziemy na pieluszce czyli bezpośrednio pod pupę lub używamy 2 wkładów na raz: jedna w kieszonce druga na wierzchu (wersja podwójnego bezpieczeństwa na wyjścia, na noc lub po prostu dla szczodrych maluchów). OLBRZYMIM plusem tego rodzaju pieluszek jest to, że nie musimy za każdym razem wymieniać całej pieluszki, jeśli pielucha nie została „przesiusiana” lub gorzej, wystarczy dać czystą wkładkę!

A więc reasumując : potrzeba mniej pieluch, a więcej wkładów i szybciej schną jako oddzielne części! (są też TAŃSZE) I bardzo ważna informacja – pierwsze pieluszki które kupiłam miały w środku frotke – to kompletnie się nie sprawdziło! Zwróćcie uwagę czy środek pieluszki wykonany jest z MIKROPOLARKU – wtedy wkładka zawsze ląduje w środku a mimo to, nie trzeba zmieniać całej pieluszki – mikropolarek odciąga wilgoć od pupy (uczucie suchości jak w jednorazówkach), dzięki czemu również wystarczy zmienić sam wkład jeśli pieluszka nie jest zabrudzona!

Wszystkie pieluszki wykonane są prawie w technologii ekologiczno – kosmicznej! Nie przepuszczają wilgoci, natomiast zapewniają cyrkulację powietrza co sprzyja zdrowej pupie (bo czerwony już dawno wyszedł z mody :-P)

Kochany „Pamiętniczku”…

Dziś drugi dzień naszej przygody z „krowią pupką” (jedna z naszych pieluszek jest pięknego krowiego wzoru).

Wnioski:

  • Moje dziecko jest DZIWNE – po ponad roku suchej pupy, nie przejmuje się bynajmniej mokrą pieluchą, za to ja bardzo :-P – biegam i sprawdzam,
  • Pieluchy są w porządku i nie przeciekają,
  • Trafiła nam się nieplanowana kupa – a po praniu wbrew powszechnym salwom radości EKOludków – u nas została plama na wkładzie (w wielu miejscach miałam okazję naczytać się o tym jak to wszystko się spiera), ale faktycznie po kilku praniach jednak zniknęła,
  • Sześć wkładów które mamy – to za mało, żeby uzbierać „na pralkę”,
  • Faktycznie pupa się wietrzy – nie używam kremów (zgodnie z zaleceniami), a pupka nie jest jakoś szczególnie zaczerwieniona.

I co dalej…czyli krótkie podsumowanie.

Minął prawie miesiąc od początku naszej wielorazowej przygody. Można powiedzieć, że koło się właśnie zamyka… przeglądam oferty sklepów internetowych… zgadłyście… CHCĘ WIĘCEJ! Szukam wkładów i nowych kolorowych kieszonek :) – to co mamy, to zdecydowanie za mało, żeby przestawić się na wielorazówki – jednak  zdrowo rozsądkowo „jednorazówki” na pewno zostaną u nas na noc i na „gościnne występy”.

Jednak przyznam się Wam, że chyba nie wybrałabym tej opcji przy noworodku – ilość kup pierwszego miesiąca jest dla mnie zatrważająca :)… ale jak plotki głoszą :)  „Nie mów hop…”

Ps.: Zdradzę Wam, że druga partia okazała się hitem wszechczasów! Mikropolarek, mikropolarek i jeszcze raz mikropolarek w środku – pupa sucha, dziecko zadowolone, mama zachwycona! I schnie jak błyskawica!

Subscribe
Powiadom o
guest
47 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Magda Kupis
9 lat temu

Fajny przewodnik- nie zdecydowaliśmy się na eko pieluszki, bo nie wiedziałam o tym nic, a same nazwy wiele mi nie mówiły. Poza tym fajnie jest poznać opinię osoby, która nie jest zafiksowana na tym punkcie, a co za tym idzie- opinia jest szczera (chociażby o tym jak niespodzianki się spierają). Może przy kolejnym dziecku zastanowimy się raz jeszcze, na dziś to chyba już za późno, bo zaczynamy powoli trening czystości, czego konsekwencją będzie pożegnanie pieluszek.

Anna Jarmula
Anna Jarmula
9 lat temu

My też właśnie zaczęliśmy przygodę z wielo i z eko:) Pozdrawiamy:)

Anna Haluszczak
9 lat temu

ja jestem jednak wygodna. Na codzień mam przy moich dzieciach tyle pracy i prania, że jednak zostanę przy jednorazówkach. Moja 2 latka już dawno odpieluchowana, a synek? No cóż… Jeszcze trochę w pieluchach pochodzi, ale nie będę teraz robiła za krocie zapasu, żeby stwierdzić, że to nie to. A tak? Narobi w pieluchę, to ją wyrzucam :)

Ps. My też nie mamy czerwonej pupy, choć kremów nie używam. Po prostu pupę wietrzę przed, podczas i po przewijaniu. Wszystko da się zrobić :)

Anna Cekiera
9 lat temu

Jakbym o sobie czytała :) Właśnie naszemu maluchowi stuknął miesiąc i tyle samo czasu pieluchujemy wielorazówkami. Nawet te częste kupki nam nie przeszkadzają, wiec tak sobie myślę, że skoro dajemy radę teraz to później będzie już tylko lepiej:) Na wyjścia do rodziny też zabieramy wielorazowe, bo nie ma problemu z zapraniem pieluszki a na noc na razie jednorazówki, choć powolutku przekonujemy się też do wielo w nocy bo zauważyłam że od kilku dni bobas w nocy nie robi kupek i nie trzeba na autopilocie wstawać w środku nocy i zapierać… U nas do tej pory najlepiej sprawdzają się formowanki +… Czytaj więcej »

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Anna Cekiera

Podziwiam samozaparcie i wytrwałość. Ja się nie zdecydowałam…
Mam nadzieję, że się Wam opłaci ten trud i będziecie zadowoleni z EKO – życia :)
Dla mnie to niestety też trochę za drogo na jednorazowy wydatek.

Aleksandra Greszczeszyn

Nie próbowałam pieluch wielorazowych i przyznam szczerze, że jestem do nich sceptycznie nastawiona Fajnie, że są eko, że szybko schną i długo służą, ale…dla mnie to jednak strasznie mało higieniczne… I chyba to mnie najbardziej odstrasza… Pampersa zdejmuję,wyrzucam i po sprawie, a tu pranie, płukanie, plamy…Bleee… Poza tym, gdyby policzyć prąd, wodę i zużyty proszek do prania tych pieluch, to już przestają być takie super eko…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu

wychodzi faktycznie taniej:) sama byłam sceptykiem:) ja mam strategie na luzaka- jednorazówki zawsze są i też ich używamy. ja zawsze płucze od razu pieluchę, bo nie odpowiada mi system kiszenia w wiaderku czegoś innego niż ogórki :-P raz , że mikroskopijna powierzchnia łazienki znacznie by na tym ucierpiała, dwa – już widzę Klarę nurkującą w tym wiadrze, żeby wszystko ładnie poukładać mamusi ( np pod szafą), a wypłukane rzeczy piorę z resztą prania- więc nie zwiększa i się ilość „prań”. Polecam wszystkim właśnie spróbować- przecież na początek można spróbować z jedna pieluszką :) no i takie pieluszki zostają do użytku… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn

Hmmm… Nie powiem, żebym nie była ciekawa efektów, ale…ceny troszkę straszą… Poza tym, tak jak piszę, jakoś mało higieniczne mi się to wydaje…Ale poczytam Was, poczytam i może zmienię zdanie?:)

Anna Haluszczak
9 lat temu

To tak jak ja – czytam i myślę, choć taniej mi wyjdzie kupić raz na jakiś czas paczkę pieluch za 35 zł niż od razu kilka otulaczy, wkładów i czego tam jeszcze potrzeba… A wiadomo, że przy dziecku wydatki są jednak spore.

Aleksandra Greszczeszyn

Mam jeszcze trochę czasu na decyzję:)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

My zaczęliśmy przygodę z pieluszkami wielorazowymi mniej więcej kiedy Misiek miał pół roku. W pierwszych kilku dniach plułam sobie w twarz, że się na to zdecydowałam, bo przecież „jeszcze do wczoraj było tak wygodnie”!! …..Ale w końcu przywykłam i dziś jestem zadowolona, nawet po części jestem dumna z siebie :-)
Jednak, przyznaję że z jednorazówek nie zrezygnowałam całkowicie – nadal ich używam „na wyjścia” -spacer, zakupy, etc. :-)

Weronika Militowska
Weronika Militowska
9 lat temu

W naszym przypadku, czyli przypadku dziecka alergicznego i gastrologicznie rozchwianego – pieluchy EKO były jedynym rozwiązaniem… Z tym,że po paru nieudanych próbach uszyłam je sama… Sztuk 10, na zmianę… Schną błyskawicznie, w środku polarek… No i ceratka przepuszczająca powietrze (my kupiliśmy jedną dużą w sklepie medycznym) na wierzch… Pierwsze sztuki wylądowały w koszu po nieudanym spotkaniu z „niespodziankami” naszego smyka… Teraz po roku jesteśmy z wielorazowymi pieluszkami na „ty” i nie zamierzamy rezygnować… Szczególnie,że naszemu za bardzo nie spieszy się do nocniczka… PS. My wzięliśmy wzór z tej strony…

http://pieluszkomania.blogspot.com/p/tutorial-by-pieluszkomania.html

Marysia Kleczek
9 lat temu

My jeszcze nie mieliśmy okazji wypróbować wielorazówek, ale na takie się nastawiamy- teraz czekamy niecierpliwie na naszego malucha:) już się zaopatrzyłam w kilka różnych i będziemy testować jakie najbardziej Małemu i nam będą najbardziej pasować:)

Aleksandra Greszczeszyn

Czy takie pieluszki nie powodują odparzeń? W końcu dziecko ma mokro, a nie sucho, tak jak w pampersach… Boję się jednak, że to nie jest tak zdrowe dla skóry, jak się pisze… Wystarczy popytać naszych rodziców, jakie mieliśmy pupcie w tetrze…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu

z wietrzeniem nie ma klopotu- materiał z którego sa uszyte tzw. PUL to coś na kształt kosmicznych tkanin dla sportowców czy odzieży turystycznej czyli w jedna strone nie przepuszcza wilgoci, ale w druga przepuszcza powietrze:) jak rozciagnie się pieluszkę mozna zobaczyć strukturę materiału wygląda jak sitko:) pupa cały czas się wietrzy- tak twierdza specjalisci, a ja nie mam zadnych powodów, zeby im nie wierzyś nasza pupa wygląda na zdrową:)

Fizinka
Fizinka
9 lat temu

Aleksandro ja używam tetry i „zwykłych” otulaczy – zwykłych w sensie takim, że nie z najdroższych półek ;) i jeszcze nigdy nie mieliśmy problemu z odparzeniami! ;)

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Fizinka

A powiedzcie,skąd taki wybór? Tylko z przesłanek ekologicznych?

Marysia Kleczek
9 lat temu

u mnie raczej z przesłanek ekonomicznych niż ekologicznych- wyliczyłam że duuuużo taniej pieluchować wielorazówkami a ponadto od kilku znajomych które używają wieloorazówek już u kolejnych dzieci słyszałam, że przy używaniu wielorazówek jest łatwiej odpieluchować- czy tak jest- nie wiem na pewno, ale to sprawdzimy.

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu

z odpieluchowaniem ja podchodzę sceptycznie- bo jeśli używam pieluch, które dają uczucie suchości, to żadna różnica.

Aleksandra Greszczeszyn

Myślałam, że żadne z eko nie dają uczucia suchości… A jednak są i takie?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu

magiczny mikropolarek w kieszonkach- jak wkład dajesz do środka pieluszki a z pupa styka się mikropolarek, który nie wiem jakim cudem, ale odciąga wilgość- oczywiscie w jednorazówce zmieści się sto kilo sików:P a w eko jak sie dużo nazbiera to siłą rzeczy i mikropolarek nie pomoże:)

Aleksandra Greszczeszyn

To bardzo przydatna informacja:)

Anna Haluszczak
9 lat temu
Reply to  Fizinka

z tymi odparzeniami to chyba też kwestia skóry dziecka. Ja używałam przy córce jednorazówek i raz się jej zdarzyło mieć odparzoną pupkę.

Aleksandra Greszczeszyn

Mojej Julce tak samo:) A przyznam, że nie były to firmówki:) Używałam jednak przy każdej zmianie pieluchy profilaktycznie kremu przeciwko odparzeniom.

Maria Ciahotna
9 lat temu

Pierwsze dziecko odchowaliśmy na pampersach, było wygodnie a że z moich „znajomych” rodziłam jako pierwsza, nie miałam żadnych zaufanych opinii na temat wielorazówek, które prawdę powiedziawszy wydawały mi się trochę kosmiczne. Teraz jednak koleżanki pochwalają sobie te „nowości”, jedna z nich jest nawet mamą bliźniaczek i daje radę nadążać z praniem i suszeniem… Pomimo tego zdecydowaliśmy się z mężem (po wspólnej dyskusji), że również u drugiego dziecka zostajemy przy jednorazówkach – częściowo z powodu lenistwa i wygody, po części dlatego, że ja również (pomimo urlopu wychowaczego) pracuję… Z „higieniczną stroną wielorazówek” raczej nie mam (teoretycznie) kłopotu, przecież pierze się je… Czytaj więcej »

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Maria Ciahotna

Ja jak na razie też zaopatrzyłam się w pakę pampersów, a po urodzeniu synka – zobaczymy… W każdym razie tak sobie myślę, że skoro wymyślono coś dla naszej wygody i zdrowia dzieci, to dlaczego z tego rezygnować i cofać się o X lat do tyłu?…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 lat temu

też tak myślałam, ale trzeba się samemu przekonać i obejrzeć, bo to zupełnie co innego niż „średniowiecze” :) zresztą, jakby nie było coraz częściej zamieniamy ludzka pychę super wynalazków na powrót do natury :) np. karmienie piersią. Ale pisze to z lekką dozą humoru,nie jestem fanatykiem, i prawie codziennie jednorazówki ląduja na pupie na zmianę z wielo, na noc zawsze :) Aleksandro nigdy nic na siłę :)

Aleksandra Greszczeszyn

Jasne Haniu, do wszystkiego trzeba być przekonanym, zanim się to zrobi:) Szczególnie jeśli chodzi o wychowanie dziecka. Co do karmienia piersią, to myślę, że nigdy nie „wyszło z mody” – tutaj jestem w 100% za!:)

Anna Haluszczak
9 lat temu

To fakt – teraz wraca się do tego, co stare i stwierdza się, że to było najlepsze. Stosuje się babcine sposoby na choroby, nosi się w chustach, coraz więcej mam chyba też gotuje swoim dzieciom zamiast korzystać ze słoiczków.
Wracamy do starych sposobów na życie. I chyba dobrze :)

Aleksandra Greszczeszyn

Nie da się ukryć, że w dzisiejszym świecie warto na różne sposoby chronić się przed wszechobecną chemią i innymi cywilizacyjnymi świństwami:)

Sylwia Chojnowska
9 lat temu

Dziewczyny a podopwiedzcie mi ile otulaczy na początek potrzeba i czy za każdą zmianą wkładu zmienia siętakze otulacz czy sam wkład? A otulacz dopiero jak coś przesiąknie od razu lub na koniec dnia.JAkich firm macie otulacze bo jest ich trochę? Wkłądy też są różne babmusowe, z mikrofobry i z jakimś pokryciem węglowym?

Kobiecym_okiem
9 lat temu

Fajnie, że pojawiła się ta recenzja. Może sama spróbowałabym przy drugim synku (pierwszy chodził w pampersach), ale nie wiem, czy udałoby mi się namówić na te pieluchy opiekunkę :-) Kwestia przekonania – w końcu przyzwyczajenia silnie bazują na przekonaniach…

Sylwia Chojnowska
9 lat temu
Reply to  Kobiecym_okiem

No właśnie ciekawe jak na tę opcję zareaguje opiekunka dziecka na wielorazówkach.

Aleksandra Greszczeszyn

Śmiem twierdzić, że np. babcie jednak puknęłyby się w głowę, ze cofamy się do ich czasów:)

Anna Haluszczak
9 lat temu

Moja mama mówi, że pamięta jak wszystkie linki na pranie na dworzu były zawieszone tetrówkami :P I pamięta ile to było prania, ile czasu na to wszystko poświęciła. Nie miała wtedy alternatywy. I trochę nam zazdrości tych jednorazówek…

Aleksandra Greszczeszyn

No chyba wszystkie mamy tak mówią:) I przypuszczam, że większość z nich bardzo dziwi powrót do tego:)

Magda Kupis
9 lat temu

moja mama przy bliźniakach i 2latce codziennie prała ok 80 pieluch (i wszystkie później prasowała) i mimo to namawiała mnie na korzystanie w pierwszych tygodniach z tetry ;) ale tylko wtedy :D Przyznam, że kilak razy Tola miała zakładaną pieluszkę tetrową lub flanelową, ale to właściwie tylko po wyjściu ze szpitala, kiedy była cała odparzona ;/ w zasadzie była tylko nią zawinięta (przykryta) wiec to nie było klasyczne użycie.

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Magda Kupis

Ojej, a skąd takie odparzenia zaraz po wyjściu ze szpitala? malutka miała pewnie wrażliwą skórę? U nas odparzenie było tylko raz i to malutkie!

Anna Rogalska-Bućko
Anna Rogalska-Bućko
9 lat temu

Zarówno teściowej jak i mamie bardzo się wielo podobają. Do tego teściowa zachwycona jest ich wyglądem ;)

Rachela
Rachela
9 lat temu

Sylwia,

ja na początku miałam 4 otulacze z firmy imseVimse, oraz około 25 pieluch tetrowych. Otulacz zmieniałam po 3,4 pieluszkach, a czasem częściej. Pralka szła w nocy i nad ranem było rozwieszane, a o 10 all było suche. W nocy używaliśmy pampersów. Więc na początek ta czwórka mi wystarczyła. teraz korzystamy z otulaczy Naughty baby i Imse Vimse – mamy ich ok 15, oraz wkłady z mikrofibry, ok 20 – większość dostaliśmy w spadku.
Marcinek zaczyna 10 miesiąc i cały czas rozrabia w otulaczach a pampers na noc. :)

Aleksandra Greszczeszyn
Reply to  Rachela

Rachelo, a możesz przybliżyć, ile mniej więcej na taką podstawową wyprawkę trzeba wydać? Słyszałam, że to jest dosyć kosztowne…

Patrycja Zych
9 lat temu

Świetny tekst i bardzo pomocny. Szkoda,że dawniej nie wiedziałam na temat pieluszek tyle co teraz. Przy drugim dziecku na 100% spróbuję :) dziękujemy za wyjaśnienie wszystkiego:):)

Anna Rogalska-Bućko
Anna Rogalska-Bućko
9 lat temu

My też wielo. Na wyjscia nie,ale dzięki temu miesięcznie starcza nam 50 pieluszek ;) a tak? Moje dziecko jest mega-nieekonomiczne. Dziennie schodzi jej 10-15 pamoersow i nie na,ze poczeka ze zmiana. Leje i się drze ;)

Anna Rogalska-Bućko
Anna Rogalska-Bućko
9 lat temu

Aha. Nasza wyprawka to chińskie kieszonki z ebay traktowane jak otulacze za niecałe 300 zł już z przesyłka za sztuk 16, 30 spadkowych tetr, 20 własnych.

Budująca Mama
Budująca Mama
7 lat temu

My też mamy kieszonki z mikorpolarkiem :) http://budujacamama.blogspot.com/2013/12/pieluchy-wielorazowe-nasz-wybor.html a poza tym te pieluszki są śliczne :D Dziecieca pupka do schrupania :D

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close