Za co kochać jesień?


Nie ma chyba osoby, która nie lubiłaby wiosny czy lata, bo pozytywy tych pór roku można wymieniać w nieskończoność. W myśl zasady “dla każdego coś dobrego”. A gdyby tak łaskawszym okiem spojrzeć również na jesień? Można? Pewnie że można!

Jesień to wspaniała pora roku, i nie piszę tego tylko z powodów osobistych – ślub, narodziny pierwszego syna, za chwilę drugiego i moje urodziny – nie wspominając o urodzinach Teściowej – to moje powody do radości i pozytywnych wspomnień. Bardzo lubię jesień – nawet ten listopad i “jego” mokre liście pod stopami, nie są takie najstraszniejsze.

Jesień to czas delektowania się mnóstwem owoców, od mieniących się czerwieniami jabłek i żółciutkich gruszek, po intensywnie fioletowe śliwki węgierki. Zresztą co bardziej zapalona miłośniczka takich owoców potrafi pięknie czarować jesienny czas w słoikach z konfiturami, które nacieszą oko i żołądek w zimowy czas. A kto ma pod nosem las, ten doskonale wie jakie słowo idealnie łączy się z hasłem “poranne spacery po lesie”- grzyby. Grzyby najróżniejsze, pięknie pachnące kapelusze, które wyzierają z najróżniejszych zakamarków ściółki leśnej oraz pni drzew. Wtedy nawet wymarsz wczesnym rankiem w gumiaczkach, będzie przyjemnością gdy można podziwiać mieniące się od słońca krople rosy na zielonych jeszcze źdźbłach trawy.

Tym, co ani wizja zbierania owoców i przetworowych szaleństw nie przypadła do  gustu, ani za grzybami nie przepadają, proponuję wziąć pociechy na leśny spacer i sięgnąć po jarzębinę, kasztany, żołędzie, a w domu puścić wodze wyobraźni i wraz z dzieciakami stworzyć cuda na chudych zapałkowych nóżkach. Za czasów mojego dzieciństwa szczególnie pożądane były kasztany “krówki” czyli młode brązowe kasztany w fantastyczne białe “łaty”. Jak jest teraz – nie wiem, nie sprawdzałam, ale czas najwyższy to nadrobić, bo synek zaczyna interesować się cudacznymi figurkami :)

Jeśli nadal ktoś kręci głową przecząco, niech ciepło pomyśli o spacerach w słoneczny dzień alejkami parkowymi, gdzie pod stopami przyjemnie szeleszczą suche liście. Ile dziecięcej radości jest w ich rozkopywaniu na boki, wie niejeden dorosły! Istnieje oczywiście opcja nie zadeptywania złocistych liści i uzbierania z nich pięknego bukietu, lub stworzenie wraz z najmłodszymi wyklejanki na papierze. Piękne, kreatywne i trwałe, zdecydowanie poprawią humor, jeśli już  jesień zdecyduje się na serię dni pod znakiem parasola.

To jak? Zgodzicie się że wcale nie taka zła ta nasza złota polska jesień?  A jeśli macie inne pomysły za co pochwalić tę porę roku, bardzo proszę, pozostawiam komentarze do Waszej dyspozycji :)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ja nie przepadam za jesienią jest zimno deszczowo ponuro jedynybplus to piekne kolory liści i gdy są a teraz nie ma to grzyby

  2. Kochamy jesień poza kasztanami mamy jeszcze wspaniały zielnik i orzechy do zjedzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Mądrości ludowe


Płacz dziecka jest jego naturalną reakcją na różnego rodzaju bodźce, przeżycia, jest również językiem, za pomocą którego maluch próbuje przekazać nam ważne informacje. Dziecko daje nam sygnał, że jest głodne, jest mu niewygodnie, nudzi się, chce się przytulić, coś je boli, jest zmęczone itp.

Czasem jednak, nawet nam – matkom – ciężko jest rozszyfrować, o co tak właściwie chodzi. Nosimy, bujamy, śpiewamy, uspokajamy i nic. W końcu udaje się nam jakoś dogadać i zapada cisza. Później staramy się domyślić co spowodowało taką reakcję, przyczyniło się do krzyku i morza wylanych łez, a nam przysporzyło nie lada stresu.

Niestety dla niektórych już lekkie jęknięcie malucha jest jednoznaczne. Wówczas możemy usłyszeć komentarze w stylu „na pewno jest głodne”, „masz słaby pokarm”, nie masz pokarmu”, „nic mu nie leci”.  Albo rzecz przecież oczywista  – „pewnie boli brzuszek”, „daj kropelki”, jakby te były lekiem na każde zło.

Jeju jak mnie irytują takie teksty! A najlepsze jest to, że wygłaszane są najczęściej przez osoby, które przecież też miały do czynienia z dziećmi, bo same je rodziły i wychowywały, a do tego miały mało do czynienia z karmieniem piersią. A już rekordy biją osoby, które nie mają dzieci, a wiedzą o nich wszystko – jakiś ewenement na skalę światową normalnie!?

Czasem tak bywa, że dziecko płacze, nic mu nie pasuje, a nasz stres związany z takim dogadywaniem tylko pogarsza sprawę. Najlepiej wtedy uciec z dzieckiem w jakieś odosobnione miejsce/pokój, poprzytulać się, porozmawiać jak mama z dzieckiem i odgrodzić się od wścibskich wszechwiedzących.

Niestety są sytuacje, w których trudno się „schować”. Na przykład, jeśli mieszkamy w jednym domu, wszechsłyszące uszy są nastawione na każdy dźwięk jaki wyda nasz maluch i nawet różnica piętra nie zakłóci odbioru. Wówczas staramy się tak zajmować dzieckiem, żeby nie było słychać płaczu. Bo przecież znów usłyszymy jakieś dziwne komentarze. Poczujemy się tak, jakbyśmy były złymi matkami, nie radziły sobie z własnym dzieckiem! Czujemy się jak więźniowie, wiecznie pod obserwacją. Z czasem nawet zaczynamy wierzyć, że chyba coś z nami nie tak. Ale czy aby na pewno z nami??

A co jeśli jesteśmy już w towarzystwie wszechwiedzących, nie mamy się gdzie ukryć? Jak wybrnąć z serii pytań, sugestii i porad?

Czy spotkałyście się z takimi komentarzami, podczas karmienia piersią? Czy nie były one dla Was irytujące, żeby nie powiedzieć – mocno wkurzające?!

Źródło zdjęcia: Flickr 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Katarzyna Trudnos

    Ja praktycznie nie karmiłam piersią ,bo po prostu nie miałam czym i synek był ciągle głodny, w szpitalu pani od laktacji pomagała mi jak mogła i tez doszła do wniosku ,że pomimo moich starań mały będzie głodny. A wszelkie rady innych mam ,typu odciągaj pokarmu więcej, pij herbatę z mlekiem, herbatki na laktacje, jedz lekko i dużo, on na pewno nie jest głodny, to ty przesadzasz ,boli go brzuszek itd. doprowadzały mnie do granic wytrzymałości. Za radą pani od laktacji dałam małemu mleczko modyfikowane i nagle wszystkie problemy się rozwiązały, mały się po prostu najadł. Ja tylko żałuję ,że pełny tydzień zwlekałam z taką decyzją, teraz wiem najlepiej czego mój synek pragnie :) Czasem pokrzyczy,popłacze bez wyraźnego powodu,tak po prostu ,bo potrafi :) wtedy wszelkie rady mam w nosie ,synek po minucie zajmuje się zabawką i nie pamięta ,że coś mu nie pasowało. Sama staram się radzić gdy ktoś pyta,nie wtrącam się ,jak jakaś mama będzie chciała rady to zapyta .

  2. Magdalena Daśko

    Ja na początku słyszałam: “na pewno ma kolke pewnie znowu się czegoś nażarłaś, daj jej smoczek bo się dziecko męczy”, przy czym moje dziecko nie miało kolek, nie przeszkadzało mu nic co jadłam i nie lubiało smoczka no ale cóż przecież inni wiedzą lepiej

  3. To najgorsze jest! I takie parcie na bycie idealną we wszystkich aspektach życia.

    1. Ktoś wymaga idealności, a sam nawet koło tego nie stał.

  4. jasne, teściowa. Zakończyłam znajomość, mam święty spokój i polecam.

    1. U mnie niestety się tak nie da. Gdyby to była teściowa, to spoko, bo mieszka daleko i niech sobie tam siedzi. U mnie to gorsza sprawka:(

    2. moja też daleko. Współczuję serdecznie, ale może warto porozmawiać z tą osobą o tym co nam przeszkadza?

    3. Te osoby są niereformowalne, bo co gorsza jest ich więcej…

    4. Jedyne do mi przychodzi do głowy to mieć to gdzieś i robic swoje.

    5. i to pewnie jest najlepsza strategia

  5. Ja mam chyba za mocny charakter i dlatego nie mam już “życzliwych pomagaczy” jak urodziłam córeczkę to było ich mnóstwo, ale pokazałam pazurki i teraz nikt w nic się nie wtrąca ;)

  6. Oj tak. Ostatnio zbyt wielu. I pięknie to nazwałas. Az się RZYGAĆ CHCE!!!

  7. A najgorsze jest to ze całkiem rujnuje to co się udało z dzieckiem wypracowac

    1. Dokładnie. Rujnuje całkowicie i nie pozwala prowadzić takiego życia rodzinnego jakby się chciało. Życie przez pryzmat kogoś innego….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Serduszko puka… (cz. 2)


Nasze Serduszko chyba całkiem już zapomniało o badaniu, a już niebawem czekało nas kolejne. Jednak – jak się okazało później – szczęśliwie dostaliśmy telefon w związku z przełożeniem wizyty na wcześniejszy termin. Niestety nie byliśmy w stanie stawić się w proponowanym czasie, a najbliższa możliwa wizyta miałaby być znacznie później niż pierwotnie ustalony termin.

Postanowiłam poszukać innego kardiologa dziecięcego. Przypadkiem dowiedziałam się o nowej przychodni do której przyjeżdża inny specjalista z Wrocławia. Termin wizyty był szybki więc bez wahania nas umówiłam. Doktor okazał się bardzo miły, a że nasza córka gustuje w mężczyznach, znacznie u niej zapunktował. Co prawda była pod wpływem środka wyciszającego, jednak powoli przestawał już działać. Odważnie powiedziała, że będzie miała badanie, niestety w chwili użycia stetoskopu przez lekarza zaczął się płacz. Nie taki histeryczny i zarazem błagalny jak podczas pierwszej wizyty. Nie łatwiej było ją rozebrać do pasa i położyć na kozetce, ale w chwili gdy usłyszała zabawne gwizdanie Doktora zupełnie zmieniła postawę. Lekarz próbował nawiązać z nią kontakt, rozpoczął rozmowę o pieskach i innych interesujących dziecko tematach. Zakończył badanie i powiedział, że teraz dokładnie nam wszystko wytłumaczy, ponieważ jest zdania że rodzic ma być półspecjalistą w sprawie swojego dziecka.

Nastawiliśmy się na potwierdzenie poprzedniej diagnozy, jednak zostaliśmy mile zaskoczeni! Nasze dziecko ma szmery niewinne lub też przygodne. „U dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, występowanie szmerów jest związane z fizjologicznymi zmianami zachodzącymi w rosnącym sercu, mają one przeważnie charakter niewinny. U dorosłych zaś większość szmerów serca wiąże się z nieprawidłową budową naczyń lub serca. Szmery serca u dzieci są zjawiskiem bardzo częstym, występują u 8-15% niemowląt, u 25-95% dzieci między 3. a 12. rokiem życia i u około 73% dzieci w okresie dojrzewania.

Szmery przygodne są szmerami krótkimi, nie mają związku z tonami serca, słyszalne są głównie w środku skurczu (wyjątek to buczenie żylne), słyszalne nad niewielkim obszarem. (…) Jeżeli lekarz potwierdzi rozpoznanie szmeru niewinnego, nie jest konieczne żadne leczenie, ponieważ mają one tendencję do samoistnego ustępowania z wiekiem” *

Kiedy powiedział, że nasza córka jest zupełnie zdrowym dzieckiem, a szmery nie są żadną wadą poczułam tak ogromną ulgę, że z wrażenia chyba zapomniałam jak się nazywam! Czułam jak stres, który towarzyszył nam przez ostatnie miesiące puszcza, a razem z nim łzy spływały mi po policzkach. Nasza przygoda niestety jeszcze się nie kończy, Tola wciąż pozostaje pod opieką kardiologa, ale wizyty mają mieć charakter profilaktyczny i z czasem ich częstotliwość ma się zmniejszyć. O tym jakie mamy zalecone ćwiczenia służące oswojeniu dziecka z badaniem USG podzielę się wkrótce.

Mam nadzieję, że nigdy więcej nie spotkamy na swojej drodze takich „specjalistów” jak poprzednia pani kardiolog, która skutecznie nas do siebie zniechęciła i nastraszyła nas operacją. Czy ktoś z Was był kiedyś w rękach tak nieodpowiedzialnych lekarzy? Życzę Wam i sobie, by takie rzeczy nie miały miejsca.

 

* kardiolo.pl

Informacje zawarte w artykule mają jedynie charakter informacyjny.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Na grzyby…


Za nami połowa września a wraz z nim w lasach pojawiły się opieńki. Prawdziwy wysyp. W związku z tym w niedzielny poranek przy śniadaniu, mąż zaproponował, że wybierze się na grzyby. Super pomysł! – tak naprawdę sama z chęcią bym się z nim zabrała, ale Kuba był chory i nie chciałam go zostawiać pod opieką innej osoby. Mąż raz dwa zjadł śniadanie i pojechał na grzybobranie.

Widać, że natura nie próżnowała, wrócił z pełnym wiadrem koźlaków i opieńków. Koźlaki przygotowałam do ususzenia (przydadzą się wraz z borowikami do wigilijnej kapusty i pierogów) a opieńki postanowiłam zamarynować.

Opieńki miodowe, bo o nich mowa, są to smaczne, twarde grzyby jadalne rosnące jesienią od września do listopada, ale czasami można je spotkać nawet na początku sierpnia. Do spożycia używa się najczęściej młodych kapeluszy. W stanie surowym lub niedogotowanym opieńka miodowa może być trująca. Dlatego też należy ją najpierw obgotować przez około 5 minut i odlać wywar, po czym dopiero poddaje się ją dalszej obróbce termicznej

Składniki:

  • opieńki
  • sól

na zalewę (ok.5 słoiczków dżemowych):

  • 2,5 szklanki wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 łyżeczki soli
  • 3 łyżeczki cukru
  • kilka ziaren ziela angielskiego (1-2 na słoik)
  •  3-4 listki laurowe (po jednym do słoiczka)
  • gorczyca biała (1 łyżeczka do słoiczka)

Sposób przygotowania:

1. Grzyby bardzo dokładnie oczyścić, szczególną uwagę zwracając na blaszki, umyć, zalać wodą i zagotować.

2. Pogotować około 5 minut. Odcedzić, wlać nową wodę, posolić 2 łyżeczkami soli . Gotować godzinę, odcedzić.

3. Składniki na zalewę zagotować.

4. Opieńki przełożyć do słoiczków, zalać gorącą zalewą tak, aby w każdym słoiczku był listek laurowy, 1-2 ziarenka ziela i 1 łyżeczka gorczycy. Zakręcić.

5. Słoiczki odwrócić do góry dnem i pozostawić tak do ostygnięcia.*

Tak zamarynowane grzybki podawać z pokrojona w kosteczkę cebulką jako dodatek do wszelkich potraw mięsnych czy kanapek.

Smacznego!
* W ten sposób można zamarynować dowolne grzyby leśne.

opienki1

opienki2

Źródło zdjęcia tytułowego: Flickr
Zdjęcia: Sylwia

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku