11 błędów popełnianych podczas przewijania niemowlęcia


Nie tak dawno jedna z czytelniczek w komentarzu napisała, że czeka na tekst o wpływie przewijania na rozwój dziecka. Tak wiem, komentarz był sarkastyczny, ale ja lubię wyzwania. No więc moje drogie, na rozwój intelektualny malucha sposób przewijania wpływu nie ma, ale na rozwój fizyczny owszem, ma. Płacz dziecka często spowodowany jest konsekwencjami nieprawidłowego przewijania.

 

  1. Do przewijania trzeba się przygotować.

Nie wyjmuj dziecka z wózka/łóżeczka, jeśli nie przygotowałaś/eś wszystkiego, co będzie ci potrzebne do przewijania malucha. W zasięgu ręki powinny się znajdować:

– nowy pampers lub pielucha wielorazowa

– jednorazowe chusteczki nawilżane lub miseczka z wodą i waciki

– czyste ubranko (nigdy nie wiadomo, jaka niespodzianka nas czeka przy przewijaniu)

– krem przeciw odparzeniom (nigdy nie wiadomo, kiedy może być potrzebny).

 

  1. Nie zostawiaj dziecka na przewijaku nawet na chwilę.

Nigdy nie wiesz, czy to nie dziś jest ten pierwszy raz, kiedy malec przewróci się z plecków na boczek, nieważne czy ma tydzień czy miesiąc. Dziecko po prostu trzeba stale asekurować, koniec i kropka pe-el-be (jak zwykła mawiać Duśka. Nie pytajcie, co to znaczy).

 

  1. Dbaj o kierunek wycierania miejsc intymnych.

To nie jest niczyje widzimisię, że dziecko myjemy od przodu ku tyłowi, a nie odwrotnie. Powód jest banalny – przesuwając wacik lub chusteczkę od odbytu w kierunku ujścia cewki moczowej, możemy zafundować dziecku infekcję dróg moczowych. Na powikłania związane z niezachowaniem prawidłowego kierunku mycia kroczka narażone są szczególnie dziewczynki.

 

  1. Nie używaj siły.

Dziecko to nie kubek po herbacie. Zamiast trzeć mocno, żeby szybciej umyć, poświęć trochę czasu – wycieraj powoli i delikatnie, nawet jeśli to potrwa dłuższy czas. Dzieci mają bardzo delikatną skórę, użycie siły naraża je na powstanie bolesnych obtarć.

 

  1. Krem, oliwka, zasypka i co jeszcze?!

Zdrowa skóra niemowlęcia nie potrzebuje tony kosmetyków, to nie aktor na planie filmowym. Jeśli twoje dziecko nie ma zaczerwienionej pupy, odparzeń, potówek, to kosmetyki w ogóle nie są potrzebne. Używaj ich tylko wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba. Jaki jest sens smarować kremem łagodzącym odparzenia pupę, na której nie ma śladu odparzeń?

 

  1. Nie podnoś nóżek dziecka przy przewijaniu.

Ja wiem, że to najwygodniejszy sposób, by podnieść dziecko do góry, wysunąć zużyty pampers i położyć na jego miejscu nowy. Niestety to też najlepszy sposób, by uszkodzić młode i niedojrzałe stawy biodrowe. Wkładanie ręki pod pupę także wyszło z mody. Teraz na czasie jest obracanie dziecka i wyjmowanie/podkładanie pieluszki. Na YT znajdziesz dobre filmiki instruktażowe.

 

  1. Nie zapinaj pieluszki zbyt ciasno.

Czy ty lubisz mieć ciasno zapięte spodnie lub pas do nich? No właśnie. Dziecku też będzie niewygodnie, może nabawić się otarć, a niemożność swobodnego przepływu powietrza to prosta droga ku odparzeniom.

 

  1. Nie zakładaj za małej pieluszki

No i co z tego, że w paczce zostały ostatnie trzy sztuki i szkoda wyrzucić? Za mała pieluszka nie dość, że jest ciasna i niewygodna, to na dodatek nie pomieści całego prezentu, jaki dziecko zechce w niej umieścić.

 

  1. Nie zakładaj za dużej pieluszki

Nawet jeśli teściowa podarowała całą paczkę, nie musisz jej od razu używać. Doczeka się na swoją kolej. W za dużej pieluszce dziecku na pewno będzie wygodnie, za to ty będziesz co chwila prać.

 

  1. Dbaj o regularną zmianę pieluszki

To, że na pampersach jest napisane do 6kg, naprawdę nie oznacza, że taka jest ich pojemność! Czekanie aż pieluszka „napełni się” to prosta droga ku pieluszkowemu zapaleniu skóry.  

 

  1. Chusteczki nawilżane to nie zawsze dobre rozwiązanie

Tak, ja wiem, że są praktyczne i poręczne. Do tego można je wszędzie ze sobą zabrać. Ale zanim kupisz, przeczytaj skład. Naprawdę nie muszą być nasączone alkoholem, żeby dokładnie myć. Substancje zapachowe też nie są dziecku do niczego potrzebne, a mogą podrażniać delikatną skórę. Jeśli używasz chusteczek pamiętaj, by ogrzać je przez chwilę w dłoniach. Tobie też by się nie spodobał zimny papier toaletowy.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Świetne rady dla swieżo upieczonych mam! Ja przewijanie mam za sobą ;)

  2. Już to mam za sobą ;) Kupa po pachy to żadne wyzwanie ;) Co do nie podnoszenia dziecka do góry podczas przewijania, ja przewijałam często na kolanach. Zdecydowanie łatwiej się wtedy kula dziecko z boku na bok.

  3. Na naukę nigdy za późno. ;)Dwie córy i troje wnuków.Przy starszej kłopoty ze biodrami i trzeba było trzy pieluchy.Dwie w środek i jedna naokoło.Przy drugiej 2 kg a mama w szpitalu też sie udało.Potem wymyślono pampersy i z wnukami juz było prościej ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

8 przyczyn kaszlu u dzieci, które mogą was naprawdę zaskoczyć


W sezonie jesiennym i zimowym kaszel i katar nie jest czymś niezwykłym. Niesprzyjająca aura, wilgoć w powietrzu sprawiają, że chorobotwórcze drobnoustroje rozwijają się w szczególnym tempie. Do tego mniej świeżych warzyw i owoców w diecie, mniej słońca i krótsze spacery, a nawet i zamykanie się w czterech ścianach ciepłego domu sprawia, że układ oddechowy jest mniej odporny na choroby.

Z reguły najpierw pojawia się kaszel i katar, a następnie dołączają do niego inne symptomy infekcji. Jednak zdarzają się przypadki, że dorosłemu, czy też dziecku dokucza wyłącznie kaszel, który wcale nie musi wynikać jedynie z przeziębienia.

Sam kaszel nie jest złem. Co więcej, jest on  potrzebny organizmowi, ponieważ dzięki niemu układ oddechowy oczyszcza się z zalegającej wydzieliny, drażniących substancji oraz drobnoustrojów. Jednak gdy kaszel trwa wiele tygodni, staje się niepokojący. Jego przyczyny mogą być różne, a część z nich naprawdę może was zaskoczyć.

  1. Refluks żołądkowo-przełykowy. To jedna z przyczyn kaszlu, która powoduje cofanie treści żołądkowej do przełyku, na skutek czego podrażniane jest gardło i pojawia się odruch kaszlu. Najczęściej nasila się na skutek pozycji  leżącej po jedzeniu oraz rano po wstaniu z łóżka. Często towarzyszy mu zgaga i odbijanie.
  2. Zbyt suche powietrze. Suche powietrze przy maksymalnie odkręconych kaloryferach jest jedną z najczęstszych przyczyn kaszlu w nocy. Dzieciom szkodzi również przebywanie w dymie papierosowym oraz klimatyzowanych pomieszczeniach.
  3. Obecność alergenów. Nawet jeśli do tej pory dziecko nie miało innych objawów alergii wziewnej, może cierpieć z powodu uczulenia na roztocza, futro zwierząt, pyłki roślin czy pleśń.
  4. Problemy kardiologiczne. Kaszel może również zwiastować problemy z sercem, np. niewydolność lewej komory serca. W tym przypadku kaszel jest efektem zastoju krwi w naczyniach płucnych.
  5. Obecność pasożytów. Szczególnie maluchy narażone są na pasożyty, takie jak owsiki czy glista ludzka. Dzieci często zwyczajnie nie pamiętają o myciu rąk po zabawie na podwórku, głaskaniu zwierzaka, czy po wyjściu z toalety. Najczęściej dokuczliwy kaszel powoduje glista ludzka, której larwy w swoim cyklu rozwojowym przechodzą przez oskrzela, co powoduje podrażnienie i odruch kaszlu.
  6. Podłoże emocjonalne. Co ciekawe, tzw. kaszel psychogenny, może wynikać z problemów emocjonalnych dziecka. Najczęściej ta przypadłość dotyczy dziewczynek w okresie dojrzewania i charakteryzuje się głośnymi odgłosami i uporczywym trwaniem.
  7. Obecność ciała obcego. Ciało obce wciągnięte do układu oddechowego powoduje męczący kaszel.
  8. Przyjmowanie leków. Również leki na nadciśnienie mogą być przyczyną kaszlu. Problem wcale nie jest tak rzadki, ponieważ coraz więcej dzieci diagnozowanych jest pod tym kątem.

Nie licząc powyższych, nie zawsze oczywistych przyczyn problemów z układem oddechowym, przeziębienie to najbardziej pospolita przyczyna kaszlu. I w takim przypadku rodzice dobrze wiedzą, co robić, by pozbyć się uciążliwych objawów ze strony układu pokarmowego. Poza domowymi sposobami (napary z ziół, domowe syropy i soki, miód, mleko i czosnek) warto sięgnąć po syrop syrop Pelavo (dawkowanie i ulotka na stronie: https://www.pelavo.pl/przeziebienie-u-dziecka.html), który dzięki naturalnym składnikom i skutecznemu działaniu, szybko przyniesie ulgę. Nie ma nic gorszego, niż pozwolić chorobie się rozhulać, zamiast zdusić ją w zarodku.

I pamiętajcie o jeszcze jednym. Nawet po zakończeniu leczenia, kaszel może pojawiać się przez 6 tygodni po przebyciu infekcji wirusowej. Mimo iż większość przyczyn kaszlu jest błaha, nie bagatelizujcie długotrwałych i męczących dziecko objawów. Wizyta w gabinecie lekarskim pozwoli szybciej i skuteczniej rozwiązać problem.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. super napisane! My mamy w domu dwóch kaszlących, i póki co inhalacje pomagają :)

    1. ja jednego, ale i to wystarczy ;) zdrówka życzę <3

  2. Brakuje jeszcze chłoniaka , bo zazwyczaj objawia się kaszlem przewlekłym i suchym .

    1. No zobacz, nie pomyślałabym ! To cenna wiedza

  3. To ja jeszcze dodam powód który nam uprzykrzył mocno pierwszy rok życia, ale teraz już wiemy co i jak. Okazało się, że nasze dziecko podczas ząbkowania ślini się, ale niestety ślina ścieka do gardła, co może powodować infekcje, ale tak naprawdę da się temu zapobiec. Chyba przez pierwszy rok przesunęliśmy się przez 10 lekarzy, którzy stawiali już bardzo różne diagnozy, zaliczyliśmy szpital itd. A jedna wizyta u naszej obecnej doktor rozwiała cały niepokój i pomogła nam przez to przejść!

    1. Przykre, że kosztowało to Was tyle nerwów i zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Oddałam się w obce ręce. Nie żałuję! Matce też należy się odrobina przyjemności!


Rozmyślałam o tym od jakiegoś czasu, ale tak się składało, że ciągle zwlekałam i przekładałam to na później.  Lecz w końcu przyszedł moment, że już dłużej czekać nie mogłam, bo naszła mnie silna potrzeba, by sprawić sobie choć odrobinę przyjemności. Tu i teraz! 

Najpierw pogrzebałam trochę w sieci – musiałam przecież znaleźć kogoś, kto spełni moją zachciankę. Przejrzałam kilka stron www, prześledziłam parę profili na fejsie, poczytałam opinie, no i wybrałam.

Złapałam za telefon, wykręciłam numer – z lekkim stresem na karku, bo nie wiedziałam czy mój typ okaże się wystarczająco dobry – odebrała miła pani, zamieniła ze mną dwa słowa i… umówiłam się! O dziwo, na jutro, nie za tydzień, czy za miesiąc. Musiałam więc szybko zwerbować męża do opieki nad dziećmi, bo przecież z nimi nie pojadę!

No więc zwerbowałam. Tata został z latoroślami w domu, a ja samiusieńka sama (jak rzadko kiedy!) i podekscytowana pojechałam, oddać się w obce ręce…

Na miejscu okazało się, że nie jestem dzisiaj jedyna. Poza mną były jeszcze trzy inne kobiety i jeden mężczyzna, co jeszcze bardziej mnie zachęciło by tu wejść i przekonać się na własnej skórze, czy to miejsce warte jest grzechu. A taką właśnie miałam nadzieję!

Miła pani zza lady oznajmiła, że to ona się mną zajmie. W pierwszej chwili poczułam lekkie rozczarowanie, bo wolałam, żeby jakiś (przystojny)  facet wziął mnie w obroty, no ale… całkiem sympatyczna była i dosyć ładna, więc się zgodziłam.

Bez zbędnych gier wstępnych kazała mi się rozebrać i wygodnie usiąść w fotelu. A potem nie musiałam już robić nic. Dosłownie nic. To ona przejęła pałeczkę. Ja mogłam zamknąć oczy i w pełni się zrelaksować – nareszcie!

Robiła to dosyć powoli, ale bardzo delikatnie, bacznie mi się przyglądając i co rusz pytając – czy wszystko w porządku? A było! I to jak! Dotyk jej dłoni sprawiał mi tyle przyjemności, że jedyne o czym myślałam, to to, żeby ta chwila trwała wiecznie!

Nie przeszkadzało mi nawet, że nie byłyśmy same i inni mogli nas obserwować. Ale w sumie ja też mogłam – podglądać i podsłuchiwać i to było fajne!

Nie sądziłam też, że damskie dłonie mogą sprawić tyle przyjemności. Dotąd myślałam, że tylko faceci tak potrafią. Dobrze więc, że nie uciekłam i spróbowałam. Nie żałuję.

Do domu wróciłam z uśmiechem na ustach, zrelaksowana i nieco odmieniona – co pochwaliła moja druga połowa, o nic przy tym nie pytając – dzięki Bogu!

Z niecierpliwością będę czekać na kolejne spotkanie, choć ze smutkiem stwierdzam, że to dopiero za 2-3 miesiące, no ale… włosy szybciej mi nie odrosną więc nie ma sensu pchać się tam wcześniej! A póki co, cieszę się, chyba znalazłam dobrego fryzjera, albo raczej fryzjerkę, której tak długo szukałam ;-)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Masz w domu uparciucha? – gratulacje!


„Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata; człowiek nierozsądny z uporem próbuje dostosować świat do siebie. Dlatego wszelki postęp zależy od ludzi nierozsądnych.”

                                                                                                          – George Bernard Shaw

Córka – mój starszy przedszkolak przechodzi płynnie z jednego nie-buntu w kolejny. Niezmiennie zadziwia mnie jej determinacja. Gdybym miała choć w połowie tyle silnej woli co starsze potomstwo, dostałabym już dawno podwyżkę. Jeśli już się na coś zaweźmie, nie odpuści.

Kto nie chciałby upartego dziecka, no kto?

Choć strój wróżki, w którym poszła ostatnio do przedszkola wzbudzał spore emocje, bardzo cieszy mnie jej asertywność i samozaparcie. Radość, że wychowuję młodą kobietę, która ma swoje zdanie i wie czego chce, jest niezmiernie budująca, nawet wtedy gdy muszę przeszukać całe mieszkanie, bo obiad jemy tylko fioletową łyżeczką z myszką Minnie.

Jak zamienić osiołka w Ferrari

W tej drodze przez mękę pełnej upartości i zawziętości, jaka nam towarzyszy w codziennym macierzyństwie, pojawiło się  światełko nadziei. Doszły mnie słuchy, że gdzieś  hen daleko, po latach obserwacji i analiz, jacyś mądrzy ludzie doszli do wniosku, że dzieci które sprzeciwiają się rodzicom i łamią zasady, w życiu dorosłym odnoszą sukcesy zawodowe, a nawet zarabiają więcej, niż ich posłuszni koledzy.

Jak uparty pięciolatek zamienia się w grubą rybę

Okazuje się, że osobowość buntownicza, oraz cechy takie jak opór i bezkompromisowość, mogą zaowocować w dorosłym życiu grubym portfelem. Wyciągnięte przez badaczy wnioski, wskazują,  że wspomniane wyżej cechy są charakterystyczne dla dzieci lubiących współzawodnictwo w klasie, chcących zdobywać wyższe noty, a co za tym idzie w życiu dorosłym bardziej samodzielnych i wymagających wobec otoczenia. Nasze uparciuchy nie będą słuchać rówieśników, będą podążać własnymi ścieżkami,  to one będą wyznaczać nowe trendy.

Nie wszystko złoto co się świeci

Uparte dziecko to nie miód i przyjemności, naprawdę trudno  jest ukierunkować ten upór w taki sposób, żeby wychować dobrego człowieka. Uparte dzieci mają tendencję w życiu dorosłym do dążenia do celu po trupach. Dlatego tak ważna jest relacja rodzic – dziecko, która nawet małemu antagoniście pomoże dokonać dobrych wyborów. Antagoniści to dobrzy liderzy. Świetnie, tylko zanim moje potomostwo zamieni się w odnoszącą sukcesy kobietę biznesu, liderkę  i inspiratorkę, będę musiała przetrwać dwadzieścia lat edukacji szkolnej pełnej konfliktów, sprzeczności, walki o oceny i rozczarowań.

Co może nam ułatwić ten czas?

Dialog, rozmowy, umiejętność słuchania, jeśli się zacietrzewi w swoich racjach, warto pobawić się w coacha i zadawać pytania z prośbą o uzasadnienie. W ten sposób nasza uparta latorośl może sama dojść do tego, że nie ma racji.

Pułapka negocjacji

Pamiętajcie, że wasz prywatny negocjator może uzasadnić swoje racje na tyle dobrze, że będziecie musieli ustąpić. Nie wiem czy jestem na to gotowa.

Zżera mnie ciekawość jak radzicie sobie ze swoimi domowymi buntownikami, ja jestem na początku tej drogi i czekam na wasze doświadczenia i komentarze.

Do poczytania:

http://time.com/4130665/why-its-great-to-have-a-stubborn-child/

https://www.inc.com/jessica-stillman/study-stubborn-kids-are-more-likely-to-be-successful.html

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Najstarsza idzie na kompromis, średniak przeważnie stawia na swoim jak nie da się to jest bunt. Najmłodsza nie daje za wygraną i zawsze postawi na swoim ..

  2. Mam dwoje utartych. ale nie daje za wygraną, ewentualnie kompromis :)

  3. Same uparciuchy w domu. Pacyfikacja tylko przez negocjacje

  4. Obaj uparci chodź młodszy syn bardziej ale przez to osiąga co chce …tzn nie ze.na haha ale jak chciał wszystkie maskotki że stokrotki jak były , tak się zakrecikam wokół każdego ze i ja i mąż i dziadki i szwagierka każdy mu kupił :)

  5. Najstarsza idzie na kompromis średnia SOE buntuje a najmłodszą zawsze wygrywa…. Na mała nie ma mocnych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku