Blok czekoladowy

Blok czekoladowy


Agnieszka Jelinek

20 listopada 2013

Jakie smaki kojarzą się Wam z dzieciństwem? Dziś już trudno sobie wyobrazić, że kiedyś nie było tyle różnych produktów na półkach, a tym bardziej takiego wyboru czekolad. Kto z was pamięta smak produktu czekoladopodobnego? Moja mama chcąc osłodzić nam ten beztroski czas, zabierała się za przygotowanie bloku czekoladowego – który smakuje rewelacyjnie, ale  z czekoladą ma niewiele wspólnego. Mimo tego do dziś od czasu do czasu blok króluje na naszym stole. Poniżej przepis nie tylko dla tych, którzy znają blok z dzieciństwa.

Składniki:
kostka margaryny lub masła (250 g)
½ szklanki wody
2 opakowania mleka w proszku (po 250 g każde)
1,5 szklanki cukru
6 łyżek kakao
ok. 450 g herbatników (2 duże opakowania)
garść orzechów i rodzynek.

Wykonanie:

1. Do garnka dodaję wodę, margarynę lub masło. Garnek stawiam na ogień i kiedy się roztopi margaryna, dodaję cukier, a później kakao.

2. Herbatniki kruszę wałkiem i połowę odkładam do miski. Dodaję do niej masę z roztopioną margaryną, mleko w proszku i powoli mieszam.

3. Dokładam pozostałą część herbatników, bakalie i ewentualnie aromat np. rumowy. Wymieszanie wszystkich składników wymaga dużej siły, dlatego warto zaangażować męską stronę do wyrabiania ciasta.

4. Masa jest bardzo twarda, jeśli jest za sucha można dodać trochę wody.  Wypełniam formę (keksówkę) papierem do pieczenia i do niej kolejno ugniatam część masy. Masa powinna być mocno ugnieciona. Na koniec możemy powkładać całe herbatniki.

Przygotowanie bloku zajmie Wam ok pół godzinki, a potem wkładamy do lodówki na min. 2 godziny. Po tym czasie kroję ostrym nożem na plasterki.

Smaczengo!

blok czekoladowyZdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Milena Kamińska

    jejku dzisiaj rano w pracy rozmawiałyśmy o bloku, poprosiłam koleżankę aby przyniosła mi przepis a tu proszę po powrocie wchodzę na fb i wvroli mamy spełnia moja zachciankę jutro robię zakupy i wykonuję

    1. Mileno,
      mówisz – masz :) Smacznego!

      1. Milena Kamińska

        dziękuję , już nie mogę sie doczekać kiedy skosztuje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Swoboda czy przesada?

Swoboda czy przesada?


Sylwia

18 listopada 2013

Jakiś czas temu na naszym funpage’u W Roli Mamy rozgorzała dyskusja o nieodpowiedzialności, co niektórych rodziców. Przeczytałam całą i stwierdziłam, o zgrozo, że w opinii, części osób jestem nieodpowiedzialną mamą.

Po pierwsze pozwalam dziecku wejść do kuchni. Ba, nawet w niej gotować. Tak gotować.  Mój 31 mies. synek gotuje ze mną. Ma swój mały tępy nożyk, którym pomaga kroić, dodaje składniki np. do ciasta i miesza czy ubija kotlety schabowe – przy mojej pomocy.  W sumie mój mały kucharz robi ze mną wszystkie bezpieczniejsze rzeczy. Uwielbia piec ciasta, w szczególności miksować a później obserwować, jak jego wyrób rośnie w piekarniku. Oczywiście nie smaży sam kotletów, ale chętnie je ubija, przyprawia i panieruje bądź wyrabia na mielone.  Bez problemu sam otwiera lodówkę – zabezpieczenie to już pikuś – wystarczy wziąć taboret i po sprawie. Wyjmuje z niej produkt, który chce zjeść i przynosi mi. A to karton z mlekiem czy marchewka, innym razem słoik dżemu. Nie widzę w tym nic niewłaściwego. Dziecko rwie się do pomocy i sprawia mu to frajdę, wiec, czemu mam tego zakazać? Zawsze robimy to razem. Doskonale orientuje się w kuchni i wie gdzie znajdują się odpowiednie narzędzia pracy. Te niebezpieczne są pochowane tak by nie miał do nich bezpośredniego dostępu. Jest też zasada: nie zbliżamy się do kuchenki, gdy mama coś na niej gotuje. Nie bawimy się “kurkami”.

Po drugie, zostawiam dziecko sam na sam z psem w jednym pokoju. Obydwoje mają się dobrze. Żyją w harmonii, choć ostatnio synek dominuje i pies schodzi mu raczej z drogi. Nie ma chyba nic gorszego niż izolowanie domowników. Tak dobrze czytacie, w końcu pies to też domownik.

Piję gorące napoje przy dziecku.  Po urodzeniu dziecka nie zamierzałam z tego rezygnować, o ja egoistka!  Gdy maluch stał się mobilny zmieniłam przyzwyczajenie i gorące napoje stawiałam wyżej na regał. Jak już przestygły lądowały na ławie.  Ława ma serwetę a mój synek wie, że nie służy ona do zabawy i ciągania. Gdy mamy gości nie ograniczam się tylko do serwowania zimnej płyty, bo dziecko się oparzy jak tylko postawię coś na obrusie. Gorące potrawy i napoje stoją na środku a każdy dorosły zwraca uwagę by dzieci trzymały się dalej od stołu, a gdy pędzą z prędkością światła w jego kierunku, w porę wyhamowały.

Synek sam biega po drabinkach na placu zabaw. Ja stoję na dole i go asekuruję. Nie biegnę tuż za nim, nie trzymam za kaptur. Stoję na dole i idę obok tak by w czasie „powinięcia nogi” złapać go. Nie krzyczę, co raz „powoli”, „uważaj” „trzymaj się” Może moje dziecko ma na tyle rozwinięty instynkt samozachowawczy, że samo to robi i wie, że tak jest bezpieczniej.

Moje dziecko od 3 miesiąca życia śpi samo w pokoju. W tym wieku zaczął przesypiać nocki, więc po konsultacji z pediatrą nie wybudzałam go na karmienie. Dobrze przybierał na wadze, więc po co? Pierś dostawał o 6 nad ranem. Nie raz w nocy wstawałam zerknąć czy wszystko jest w porządku i wracałam dalej spać. Teraz, gdy synek ma ochotę lub coś gorszego mu się przyśni, przychodzi do naszego pokoju by się przytulić. Nie ma problemu z samodzielnym zasypianiem.

Kolejny punkt: włączenie urządzeń elektrycznych. Kubusiek umie włączyć odkurzacz, pralkę, telewizor i inne urządzenia gospodarstwa domowego, w ten sposób chce mi pomagać. Nie zabraniam mu tego.Oczywiście włącza je po tym, jak ja podłączę je wcześniej do prądu. Nigdy sam nie wkłada wtyczki do gniazdka. Włącza tylko przycisk na urządzeniu.  Doskonale wie jak robi się pranie. W którą przegrodę wsypuję proszek, a gdzie wlewam płyn. Czy to jest szkodliwe? Raczej zaowocuje w przyszłości, bo wykonywanie codziennych czynności nie będzie zaskoczeniem. “Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” – chyba każdy zna to staropolskie przysłowie.

Dziecko samo w łazience. Chemia pochowana wysoko, pralka odłączona z prądu, więc czemu mam zaraz biec za dzieckiem. Posiedzi chwilę lub wejdzie na zamkniętą muszlę klozetową, by po chwili przybiec ze szczoteczką do zębów w ręce. Chce bym nałożyła mu pastę, bo właśnie stwierdził że po raz kolejny trzeba je umyć. Innego dnia wejdzie do wanny czy wyjmie brudne ubrania z kosza do prania i załaduje nimi pralkę, dając znak że już najwyższa pora na pranie. Chce skorzystać z toalety, nie ma sprawy – podstawia sobie stopień, kładzie nakładkę i robi co potrzeba. Innego dnia usiądzie na postawiony w łazience nocnik i po wszystkim wyleje zawartość do muszli klozetowej.

Samodzielna zabawa. Zapewne powinnam nadzorować czy w czasie zabawy ciastoliną, jej część nie trafiła do żołądka dziecka, a w czasie rysowania kredkami nie straciło dziecko oka. Owszem zerkam, ale nie stoję mu nad głową, tudzież nie krążę jak sęp. Raz na jakiś czas zrobię rozeznanie i to mi wystarcza. Jeśli synek uzna, że potrzebuje mojej obecności i wspólnej zabawy – woła. Każdy potrzebuje chwili samotności, wiec na siłę nie uszczęśliwiam swoją obecnością.

Dla jednych jestem nieodpowiedzialna, a w opinii innych stawiam na samodzielność i nie wychowuję “kaleki”.  Mogłabym tu mnożyć przykłady i opisywać inne moje “lekkomyślne zachowania”, ale lista mogłaby okazać się zbyt długa. Według mnie od małego należy dziecko oswajać z otoczeniem i musi ono wiedzieć, jakie są zasady, co może robić a czego nie. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc najbardziej kusi.  Lepiej pokazać, dlaczego czegoś zabraniamy niż zamknąć drzwi i powiedzieć „zakaz wejścia, idź stąd”. Kuba wie, co to gorąca herbata czy posiłek. Tłumaczyłam mu to stawiając dwie szklanki na stole. Jedną z ciepłą herbatą, a drugą z zimną wodą. Dotykał obu i przy gorącej mówiłam –„Si gorące”. Widząc ciepły posiłek wie, że, trzeba jeszcze poczekać lub trochę podmuchać. W domu kontakty są pozabezpieczane by nie było przypadku „kopnięcia prądu” Synek z przyzwyczajenia sam, gdy widzi niezatkane gniazdko każe je zabezpieczyć.

Ciekawa jestem jak Wy uczycie swoje pociechy samodzielności a może uważacie, że małe dzieci nie zrozumieją określonych reguł i lepiej izolować je od czyhających niebezpieczeństw i nie włączać ich do codziennych zajęć? Jestem bardzo ciekawa, jak wychowujecie w tym zakresie swoje maluchy?

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Moja teściowa często pyta czy ja za dużo przypadkiem nie wymagam od swojego dziecka. Otóż moje dziecko ma 20 miesięcy. Pomoce w kuchni na ile to możliwe oczywiście są na porządku dziennym. Razem pieczemy cista i co z tego że szklanka np. z mąką ląduje na blacie zamiast w miseczce… mamy przy tym kupe śmiechu i zabawy. Zuzia lubi również bardzo sprzątać …. naśladuje mamusie więc czemu mam jej tego zabraniać wręcz ją angażuje i zachęcam to wspólnej pracy :) Poza tym córka sama potrafi się ubrać… no z małą pomocą przy nie których częściach garderoby, sama je, pomaga ścielić łóżeczko, pomaga w praniu i nie widzę nic w tym dziwnego i złego bo ja na niej tego nie wymuszam tylko ona widząć co robię chce mnie naśladować więc na ile może niech to robi. Poza tym to jest nasz wspólnie spędzony czas, który przynosi nam naprawdę wiele śmiechu a mi radości, że córka pomimo swojego wieku jest bardzo samodzielna i pomocna mamusi :)

    1. Według mnie taka nauka przez zabawę zaowocuje w przyszłości :)

  2. A mój synek świetnie zapycha ziemniaki do malaksera (mi ręka się nie mieści) ,;-)

  3. Przeczytalam i hmm…cóż ja tez jestem nieodpowiedzialną matką. Moje dziecko robi wszystko co w tym artykule, jedynie poza spaniem w osobnym pokoju, bo nie mamy takiej opcji niestety.

  4. o zgrozo! ja nawet zostawiam młodych samych w brodziku jak się kąpią, czasem kończy się to pływaniem na podłodze, ale co tam, mają frajdę :P ze spaniem w osobnym pokoju było ciężko, bo wymagało dużego remontu, ale teraz śpią sami :) aha i jeszcze musiałam sobie policzyć ile moja córka miała miesięcy kiedy chcieli pomagać przy robieniu kanapek i ostrym nożem kroiła ogórka! wyszło mi jakieś 29mcy bu hu :P niestety czasem (szczególnie jak ja bym tego najbardziej potrzebowała) nie chcą być samodzielni i wołają mnie na pomoc kiedy trzeba siku albo się rozebrać, ale też stawiam na samodzielność, choć to nie takie łatwe… ciężko jest nam rodzicom przestawiać się czasem z dnia na dzień, że nasze dziecko dorosło już do tego, żeby coś zrobić samemu… żeby zaakceptować, że nasze dziecko już jest tak duże :)

  5. Jako matka „koczkodana” dawno aie nauczulam ze ciagle bieganie za dzieciem do niczego dobrego niw prowadzi.przyklad plac zabaw.moa cora wtedy jeszcze niespelna trzylatka lata jak szalona po drabinkach,wspin sie n najwyzsze poziomy (asekuruje ja ozywisxie w odpowoedniej odleglosci ;) ) przychodzi na plac tata z na oko 5 latkem.mlody rwie sie do zabawy i lexi do sxianki wspinaczkowej i drabinek.i wtesy odzywa sie tata. Nie wchodz tam za maly jestes :/ i dziexko potulnie ze spuszczona glowa i smutna mnka siqda na lawce obol taty. I takspedzili ponad godzine… q co do kuchni i psa… mielosmy amstafa i tez bawili sie ze soba a nalesniki szynciej zrobila by moja cora niz maz ;). Samodzielnego zasypiania zazdroszcze Sylwi ;)

  6. Regina Adamiec-Babula

    Nie nazwałabym tego nieodpowiedzialnością… bynajmniej. Według mnie to jest zdrowe podejście! Mój synek ma 9 miesięcy więc siłą rzeczy nie angażuję Go do pomocy przy wielu czynnościach domowych, ale kiedy przyraczkuje do mnie kiedy akurat wyjmuję pranie z pralki pozwalam Mu na wyciąganie ubrań, albo na zdejmowania prania z suszarki – tłumacząc jednocześnie co robimy i dlaczego. Ostatnio „pomagał” w odkurzaniu. A najbardziej lubi kiedy dostaje czystą szmatkę i może wycierać podłogi i meble :) Przed gorącym i przed prądem też ostrzegam. Kiedy widzę, że Mały sam zajmuję zabawą – zostawiam Go patrząc tylko czas od czasu czy wszystko jest Ok. Dziecku są potrzebne takie chwile sam na sam.

  7. Robie wszystko dokladnie tak samo, corka ma 4,5 roku i przezyla;) Sama tez sie bawi na dworzu a mi wystarcza ze ja slysze i co jakis czas kontrolnie wygladam co robi.
    Dzieci sa bardziej samodzielne niz nam sie wydaje, nie ma co robic afer bez powodu. Ja w wieku 3 lat chodzilam po jakies pierdoly sama do sklepu a matka 300m za mna po tajniacku;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

200 funtów – dokładnie tyle (w bonach do sklepu) może otrzymać kobieta za karmienie piersią swojego dziecka. W Wielkiej Brytanii wprowadzono właśnie pilotażowy program, którym objęto grupę kobiet z biedniejszych obszarów, gdzie odsetek karmiących piersią jest niezwykle niski.

Kobiety będą otrzymywały kupony o wartości 40 funtów cyklicznie od dnia narodzin aż do ukończenia 6 miesięcy dziecka (jeśli oczywiście maluch będzie karmiony piersią).  Należy dodać, że w tym uboższym regionie karmienie piersią jest kulturowo napiętnowane. Celem projektu jest przełamanie społecznych barier i przekonanie matek, że karmienie piersią jest zdrowsze dla ich dzieci.Program ma pokazać, jak na te 200 funtów będą reagować mamy. Czy będzie to dla nich, przymus, zachęta, nagroda czy przekupstwo? Jeśli projekt się sprawdzi, rząd planuje objąć tym cały kraj już w przyszłym roku.

Ja sama  karmię piersią drugie dziecko. W zasadzie nie widziałam innej możliwości. Przecież po to mam piersi, żeby w nich produkowało się mleko dla moich dzieci. Dlaczego więc miałabym płacić komuś za proszek do przyrządzania mikstury dla dzieci? Jak dla mnie totalna bzdura. Mam cycki, a w nich darmowe mleko, zawsze ciepłe, gotowe i łatwe do podania.Czego chcieć więcej?

Nie pogardziłabym jednak dodatkowymi pieniędzmi. W końcu przy dzieciach nigdy nie brakuje wydatków.

Słyszałam głosy, że to zły pomysł, bo to przekupstwo, bo wtedy matki nie robią tego dla dziecka tylko dla pieniędzy. Może i tak, ale pomijając motywację matki, to dziecko i tak wychodzi na tym najkorzystniej

Przecież od czegoś trzeba zacząć. Na początku kobiety przełamią się i będą karmić dla pieniędzy, lecz kiedy wejdzie im to w nawyk, a społeczeństwo będzie to uznawało ponownie za normę, będą to robić  dla dziecka, nie dla pieniędzy. Bo musimy pamiętać, że “Brytyjczycy”, a w zasadzie ogólnie “wyspiarze” są dość specyficzni i nie łatwo ich przekonać do pewnych rzeczy. Mam nadzieję, że oprócz gratyfikacji finansowej program zakłada edukowanie społeczeństwa przez propagowanie zalet płynących z takiego karmienia. Jeśli więc cała akcja sprawi, że kobiety chętniej będą się decydowały na karmienie naturalne, to jestem jak najbardziej za.

Pewnie na Polskim gruncie nie udałoby się tego wprowadzić. Jedni uważaliby to za atak na demokrację, inni za przekupstwo, jeszcze inni zaczęliby protestować pod sejmem, bo nie zgadzaliby się na wydawanie publicznych pieniędzy na taki cel.

Tak czy siak, czekam z niecierpliwością na efekty programu, mając nadzieję, że się sprawdzi.

A Wy chciałybyście sobie dorobić na macierzyńskim? ;)

Zdjęcia: Rachela

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. jak tylko zaszlam w ciaze od razu wiedzialam ze bede karmila piersia, to najlepsze dla dziecka, teraz maja coreczka ma 3 miesiace i moment karmienia lubie najbardziej, ale musze dbac o soie zeby sie nie przezielic i dlatego zazywamdvitum, witamina d wspomaga bardzo odpornosc mooja i malej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Herbaciany kalendarz adwentowy

Herbaciany kalendarz adwentowy


Agnieszka Jelinek

15 listopada 2013

Mija kolejny rok z Wami, pełen wielu ciekawych dyskusji i wpisów, nie zabrakło także konkursów, gdzie pokazaliście nam, że Wasza wyobraźnia nie zna granic. Dni znów są krótsze i przybliżamy się do Czasu Adwentu. Rok temu pisałam o tym jak możemy przybliżyć tajemnicę Bożego Narodzenia tym najmłodszym, dziś chciałabym zachęcić Was do przedświątecznych przygotowań i odpowiednio nastroić – Adwent i Święta tuż, tuż.

Przygotowanie tego herbacianego kalendarzyka adwentowego zajmie Wam niewiele czasu, no chyba, że tak jak ja zdecyduje się na większą ilość.  Kto wie, może zechcecie przekazać ten upominek także innym bliskim by w tym czasie bieganiny znaleźli choć chwilę czasu na zatrzymanie się i zastanowienie się….

Będzie potrzebować:

1 prostokątne pudełko po herbacie
24 saszetki z herbatą (24 dni, na każdy dzień – od 1 do 24 grudnia, by przybliżyć nam czas oczekiwania)
klej,
taśmę dwustronną
nożyczki,
ozdobny papier,
wydrukowane wersety biblijne (znajdziecie tu przygotowaną przeze mnie wersję gotową do druku)
cienką kolorową wstążeczką

1. Na samym początku mała podpowiedź. W tym roku zrobiłam 5 takich kalendarzy. W takim celu nabyłam 6 różnych smaków herbat (każde pudełko po 20 szt. saszetek). Dzięki temu zabiegowi wymieszałam saszetki i rozdzieliłam do 5 pudełek po 24 sztuki.

2. Polecam ozdobienie pudełka. Dla mnie pomocna była taśma dwustronna, ale zwykły klej także sobie poradzi z obklejeniem pudełka ozdobnym papierem. W jednym boku pudełka trzeba wyciąć trójkątny otwór – czasem niektóre opakowania mają już taki otwór.

3. Wytnijcie wersety i przyklejcie na woreczki od herbaty. Poukładajcie je później w pudełku- najlepiej wymieszajcie smaki. Potem wystarczy już tylko przewiązać pudełko kolorową wstążeczką i kalendarz adwentowy gotowy!

kalendarz adwentowy 4

kalendarz adwentowy 3

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Witam, czy ma Pani gdzieś te teksty Biblijne do kalendarza adwentoweg0o- herbacianego?
    Dorota

    1. Agnieszka Jelinek

      Proszę o kontakt na adres a.jelinek@wrolimamy.pl :)

  2. Dzień dobry.
    Niestety wyświetla mi się informacja, że nie ma takiego pliku z cytatami, a bardzo chciałabym też zrobić taki kalendarz, najlepiej już na jutro, bo jednak w tym roku adwent ma 28 dni :D
    Czy mogłabym prosić o plik z cytatami wybranymi przez Panią?

    1. Agnieszka Jelinek

      Uzupełnię to dziś i podeślę – wydarł się jakiś chichlik i usunął plik. Mój mail powyżej, będę wdzięczna za info to podeślę późnym wieczorem wersety.
      Pozdrawiam

  3. Joanna Święcicka-Warszwska

    Czy można też poprosić takie wersety, super pomysł!
    joannaswiecicka@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku