Mężczyzna pod lupą – na wesoło


Mężczyzna – ssak, z rodziny człowiekowatych. Osobnik płci męskiej, potocznie zwany – samcem. Zdolny do przyjmowania pionowej, dwunożnej postawy ciała, wykazujący jednak skłonność do utrzymywania pozycji pionowo – poziomej (tzw. siedzącej)  tudzież poziomej – prostej (tzw. leżącej).

Budowa:

  • dwie kończyny dolne (lewa i prawa),
  • członek (organ wielofunkcyjny),
  • tułów (u niektórych samców wyróżnia się również w tej okolicy wyraźnie zarysowany brzuch),
  • dwie kończyny górne (teoretycznie – lewa i prawa, praktycznie – dwie lewe),
  • szyja – bywa na tyle szeroka, że jej właściciela określa się mianem ABS`a (Absolutny Brak Szyi)
  • głowa.

Okresy rozwojowe w życiu mężczyzny:

  • noworodkowy,
  • niemowlęcy,
  • poniemowlęcy,
  • dzieciństwa,
  • (nagłej) starości.

Cechy charakterystyczne:

  • z natury leniwy,
  • nadmiernie senny,
  • szybko się męczy,
  • nieustannie myśli o seksie,
  • wierzy, że jest chodzącym ideałem (a potencjalna partnerka jest przysłowiową ślepą kurą trafiającą na złote ziarnko),
  • chorowity – jego słabo działający układ immunologiczny sprawia, iż niemal każde przeziębienie, katar sienny… stanowi dla niego zagrożenie utraty życia,
  • wykazuje skłonność do ubarwiania oraz wyolbrzymiania (najczęściej cecha ta dotyczy własnego członka),
  • wybiórczo głuchy – nie słyszy zwrotów typu: ”napraw kran, wymień żarówkę, wynieś śmieci, pozmywaj, posprzątaj,…” etc.
  • nieustannie wydaje z siebie przeróżne dźwięki (zarówno otworem gębowym jak i odbytowym), którym często gęsto towarzyszy stosunkowo mało przyjemny zapach,
  • nie uznaje szafek, półek i wieszaków – zdaniem samca podłoga/ krzesło/ fotel jest idealnym miejscem do przechowywania WSZYSTKIEGO,
  • wieczorami lubi oddawać się rytuałowi wąchania skarpetek,
  • nie przywiązuje dużej uwagi do zdrowego trybu życia i prawidłowego odżywiania – samiec będący w stałym związku wykazuje tendencje do tycia (szczególnie w okolicy brzucha),
  • wiele, potocznie używanych słów, zastępuje wyrazami bliskoznacznymi typu: k*a, ch*j,….itp.
  • nadużywa „wyrazów bliskoznacznych”, o których mowa w punkcie poprzednim oraz wykazuje niezwykłą zdolność do słowotwórstwa owych wyrazów,
  • boi się wody, a połączenie wody z mydłem działa na niego jak Raid na komary,
  • wolny czas najchętniej spędza przed tv lub komputerem, w towarzystwie innych samców, popijając piwo i zagryzając chipsy bądź fast-food`y,
  • każdy, inny dbający o siebie mężczyzna jest uważany przez typowego samca alfa za geja.

Podstawowe typy samców:

  • ciepłe kluchy – to typ faceta uzależnionego od swojej mamuni (i odwrotnie). Niczego nie wie i niczego nie umie. Poziomem samodzielności nie przewyższa nawet przedszkolaka.
  • dres – często gęsto łysy, prowadzi aktywny tryb życia toteż na co dzień (i od święta) preferuje typowo sportową odzież. Dres to klasyczny przykład ekstrawertyka, bardzo towarzyski, chętnie zawiera nowe znajomości, niezwykle troskliwy – często pyta czy masz „jakiś problem?” i zawsze stara się ów problem rozwiązać. Preferuje pracę w COM`ie – Codzienny Obchód Miasta.
  • boski żigolo – uwielbia samego siebie, uważa się za przystojniaka. Jego znaki rozpoznawcze: gładkie, zadbane dłonie, krótko opiłowane paznokcie, włosy na żelu, opalony, nabalsamowany, wypachniony, całkiem przyzwoicie zbudowany, preferuje obcisłe dżinsy (podkreślające pośladki) i jaskrawo – kolorowe sweterki. Swym zachowaniem, gestykulacją i gadulstwem często przypomina samicę (w środowisku Dresów uważany za geja).
  • myster Ącki – samiec, który myśli że pozjadał wszystkie rozumy, typowy alfa i omega,  we wszystkim jest najlepszy, zawsze wszystko wie najlepiej. Przeważnie – pedant i pracoholik. Bardzo wyraźnie artykułuje samogłoski – „ą” i „ę” (przykładem samicy Ąckiej może być Doda). Myster Ącki ceni sobie szyk i elegancję, na co dzień nosi – garnitur, służbowo – garnitur, sportowo – garnitur, niedzielny obiadek u mamy – garnitur!
  • wąsaty Janusz – najbardziej popularny typ faceta, szczególnie wśród roczników 60+, najczęściej nosi bujnego wąsa, ulizane włosy, adidasy od chińczyka, skarpety po kolana (nawet latem, do sandałów!), nałogowo pali papierosy, nie gardzi alkoholem, jest bardzo towarzyski – pewnie dlatego najchętniej przesiaduje pod spożywczakiem, z bandą innych, zaprzyjaźnionych wąsatych Januszów.
  • koks – samiec będący mieszanką dresa, boskiego żigolaka i wąsatego Janusza. Całe dnie spędza na siłowni, wyglądem zew. przypomina mamuta – w zasadzie nie wiadomo gdzie przód, a gdzie tył? Zazwyczaj cierpi na ABS – Absolutny Brak Szyi. Niezwykle ociężały i otępiały. Miłośnik chemii oraz medycyny, charytatywnie pracuje jako tester różnego rodzaju używek. Bywa agresywny, miewa problemy z mową i myśleniem.


*Drogi mężczyzno, jeśli czytasz powyższy felieton, mam nadzieję że tak jak my traktujesz go z przymrużeniem oka i dozą poczucia humoru?! Wszystkie przecież doskonale wiemy, że Wy – mężczyźni jesteście fantastycznymi stworzeniami i życie bez Was byłoby po prostu NUDNE!
Może następnym razem, napiszę coś pod kątem Waszych licznych zalet, które przecież również posiadacie. Albo obsmaruję (w podobnym stylu) osobowość płci pięknej?! :-)

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Malwina Wołowska

    “troszkę” prawdy w tym jest:)

    1. Wydaje mi się, że więcej niż “troszkę” ;)

  2. :) aż humor lepszy z rana

  3. typ mojego mezczyzny nie jesttu podany;p ale to prawda, na 90% mezczyznach to sie sprawdza :P

  4. okresy rozwojowe….. hahahaha

    1. o widzę, że udało się zalogować ;)

  5. ha ha najbardziej rozbawiły mnie cechy charakterystyczne:)))rozwaliłaś mnie:)))czekam na dalsze felietony z niecierpliwością:)

  6. hahahha ciepłe kluchy i okres nagłej później starości:D:D:D
    Dobre;p

  7. coś w tym jest:)

  8. Nie wiem który raz już czytam ten tekst, ale za każdym razem rozbawia mnie tak samo :) Znakomite :)

  9. ja to chyba skopjuje ten tekst żeby móc do niego wracać w razie jakbym miała jakiegos doła;) cudowny:)

    1. :))))) bardzo mnie to cieszy! :)
      Pozdrawiam
      Fizinka ;)

      1. jest cudowny ;) wchodzę
        tu raz dziennie przynajmniej i od razu się uśmiecham!!!

    2. :))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
      Pozdrawiam

    3. :))))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
      Pozdrawiam

  10. Malwina Wołowska

    :)

  11. Zgadzam się z tym,że jest tu prawdy i to sporo:)

  12. lektura znakomita :-)

  13. > nieustannie myśli o seksie,

    o przepraszam, czasami o jedzeniu! Poza tym sama prawda :)

    1. Hihihi :D Ale Was rozszyfrowałam!! ;) :P

  14. Pingback: Jak zaspokoić mężczyznę... - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  15. Anita Smolińska

    Nic dodać nic ująć ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dziecko nad Bałtykiem, czyli jak przetrwać na plaży


Co roku Bałtyk przyciąga rzesze turystów z kraju i zza granicy, i mimo iż temperatura wody nie zawsze zachęca do kąpieli, cieplutki piasek na plaży i intensywna morska opalenizna jest wystarczającą zachętą do zaplanowania tu letniego urlopu.

Atrakcji nad morzem nie brak – wypożyczalnie gokartów, ciasno poutykane przy ulicy stragany z niezliczoną ilością pamiątek, kafejki oraz liczne miejsca zabaw dla dzieci sprawiają, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Czasami jednak rodzic nie zawsze ma ochotę na całodzienne dreptanie po kurorcie i chętnie wyległby na plażę. Jednak zanim to nastąpi, w pierwszej kolejności należy pomyśleć o zabezpieczeniu zdrowia i dobrego humoru malucha.

Jeśli chodzi o dobry humor i zabawę, starsze dzieciaki chętnie zajmą się puszczaniem latawców na plaży, grą w piłkę czy budowlą wspaniałych konstrukcji z mokrego piachu.  Grunt, aby zawsze mieć oko na latorośl, gdyż nigdy nie wiadomo, jak dziwny i niebezpieczny pomysł może wpaść  do głowy – a z wodą nie ma żartów. Pamiętajmy, że obecność ratowników nie zwalnia rodziców z obowiązku opieki oraz odpowiedzialności nad dziećmi.

Z młodszymi pociechami będzie więcej kombinowania, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że dziecko może ani myśleć dotykać stópkami piachu (próbowałam również wersji ze skarpetkami i sandałkami), a co więcej może nawet nie zechcieć przebywać na rozległej piaszczystej przestrzeni otoczonej bezkresem wody. W tym wypadku nie ma zmiłuj, trzeba albo szukać opieki dla malucha, albo dla siebie innej rozrywki. Ja dzięki Bogu do morza mam 15 min autem, więc bez żalu mogę wrócić do domu :)

Jeśli natomiast dziecko z zachwytem na pulchnej buzi zechce towarzyszyć rodzicom w plażowaniu, trzeba iść na ustępstwa i unikać niebezpiecznych dla malca upałów,  zażywając słońca i relaksu albo rano, albo po godzinie 16. Nie należy wzdychać ze smutkiem, ku przestrodze przypomnę tu nieszczęśliwe zdarzenie sprzed 2 lub 3 lat, podczas którego rodzice opalali się z 3 letnią córeczką na plaży w totalny upał, niestety malutka zasnęła i zanim rodzice spostrzegli, że dziecko nie reaguje na nic, było za późno na ratunek. Nie chcę Was, drogie Czytelniczki zniechęcić, chcę uczulić jak niewiele trzeba do tragedii!

Ostre słońce niesie przede wszystkim niebezpieczeństwo poparzeń skóry, które są nie tylko bolesne, ale również niebezpieczne dla maluszka. Oprócz kremu z wysokim filtrem (nie tylko dla maluchów!) i obowiązkowego nakrycia głowy, bazując na własnych doświadczeniach, aby plażowanie było zawsze udane, polecam również:

  • parawan – nad morzem często wieje intensywny wiatr, nie zawsze ciepły, który ma w zwyczaju wdzierać się wszędzie, i wcale nie tak łatwo jest się go pozbyć. Poza tym, co to za przyjemność trząść się z zimna na słoneczku ;)
  • parasol, lub specjalny namiot który ochroni szczególnie najmłodszych przed nadmiarem słońca
  • koce, leżaki, maty – bez tego ani rusz, piach potrafi być naprawdę bardzo rozgrzany!
  • zabawki– typu wiaderka, łopatki itd. ponieważ to nic miłego gdy znudzone dziecko szybko zaczyna marudzić
  • dużo picia – najlepiej woda mineralna, zero alkoholu
  • lekkie przekąski – niebezpiecznie jest wchodzić do wody z pełnym żołądkiem, a owoce czy batoniki musli stłumią głód, który szybko dopada nas na plaży
  • pieluchy do pływania – u mnie przydają się, gdyż w tym roku dla odmiany Bartek pokochał piach i brodzenie w morskiej wodzie :)
  • ubranka na zmianę, pampersy, chusteczki nawilżane – nie wiadomo, jaka niespodzianka nas spotka, więc lepiej nie biegać do ośrodka czy na stragan, by znaleźć coś czystego, lub ciepłego, gdyż nad morzem pogoda lubi się często zmieniać
  • specyfik na ugryzienia owadów
  • sól fizjologiczna – również z własnego doświadczenia wiem, jak szybko dziecko potrafi włożyć rączkę z piasku do oka
  • aparat – by uwiecznić bezcenne wspomnienia
  • męża/partnera/siostrę itp– którzy dopilnują latorośli w czasie gdy my będziemy przewracały się z pleców na brzuch, ciężko pracując nad wakacyjną opalenizną ;)
  • opaska na rączkę – z imieniem dziecka i numerem telefonu do opiekuna, gdyż plaże z reguły są przepełnione urlopowiczami, i gdyby dziecko niezauważenie od nas się oddaliło, taka opaska przyspieszy jego powrót pod naszą opiekę.
  • czystą wodę w butelce – by opłukać obsypaną piachem pupkę i genitalia, gdy dziecko nie jest chętne do zamoczenia się w chłodnej wodzie

To tyle, jeśli chodzi o moje podpowiedzi, co warto ze sobą mieć, aby spokojnie i bez stresu skorzystać z wypoczynku nad morzem, jeśli Drogie Mamy macie inne propozycje, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach,  sezon na plażowanie w pełni :)

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Artykuł idealny dla nas. Na kilka z powyższych punktów nie wpadłabym sama, dziękuję za podpowiedź. Jeszcze dziś sól fizjologiczna wyląduje w kosmetyczce żeby napewno jej nie zapomnieć :)

  2. ja di ubranek dodałabym jakąś bluzeczkę/ koszulę na krótki rękaw /bolerko żeby chronić ramionka i koniecznie coś na głowę – najlepiej z daszkiem/ rondem by chronić twarz :)

  3. Szkoda że zapomnieliście o bardzo ważnym elemencie jakim jest ochrona oczy dziecka, mianowicie o okularkach słonecznych , najlepiej sprawdzonej Firmy.

    1. tu akurat zdania okulistów są podzielone

      1. “Daszek czapki czy rondo kapelusza sprawią jedynie, że słońce nie będzie razić i oślepiać naszej pociechy, nie zatrzymają jednak promieniowania – przestrzega Renata Makuc, lekarz okulista – Intensywne działanie UV na delikatne oczy dziecka może w przyszłości prowadzić do zaćmy, zwyrodnienia plamki żółtej czy nawet zmian skórnych na powiekach. Dlatego też już od najwcześniejszych lat powinniśmy przyzwyczajać najmłodszych do noszenia okularów przeciwsłonecznych.”
        źródło: http://zdrowie.wm.pl/65488,Chronmy-oczy-dzieci-przed-promieniowaniem-UV.html

    2. Nasza pani pediatra nie podziela zachwytu nad okularkami, inna rzecz, że dzieci nie zawsze przepadają za ozdobą na nosku. U mnie obowiązkiem jest na główce dziecka czapka z daszkiem.

    3. Malwina Wołowska

      Moja mała niestety od razu by wyrzuciła okulary:(

  4. Hanna Szczygieł

    ja dodałabym jeszcze do puli must have – coś cienkiego do przykrycia śpiącego susła – cieniutkiego i przewiewnego, żeby mały plażowicz nie ugotował się w sosie własnym, ale żeby ochronić jego ciało przed słoneczkiem.

    1. Malwina Wołowska

      zgadzam się:)

  5. Byliśmy zeszłym roku 1 dzień w Sopocie. Julka była zachwycona! Oczywiście nam cały ten dzień minął na pilnowaniu tej małej Rybki:) Ale wrażenia – bezcenne!

  6. Jesteśmy, można by powiedzieć, na świeżo po wakacjach nad morzem :) (wróciliśmy 2 tyg. temu) Wzięliśmy na plażowanie prawie wszystko o czym napisałaś (oprócz soli fizjologicznej). Synek widząc ogrom piachu czuł się jak ryba w wodzie. Biegał na bosaka po nim jak szalony, zakopywał swoje i moje stopy. Budowaliśmy zamki z piachu i szukaliśmy muszelek. Zabawy było co nie miara.
    Fajną sprawą jest także zabranie dmuchanego baseniku by w nim pluskał się maluch.Oszczędzamy mu w ten sposób mocnego ochlapania przez wbiegających z rozpędem do wody ludzi. Nie każdy, niestety uważa na małe dzieci.

  7. nigdy nie brałam soli fizjologicznej ale faktycznie to niezły pomysł;) Amelka na szczęście uwielbia wode i piasek wiec cały dzień mogła by spędzić pluskając sie i stawiając babki. Ale nigdy sama zawsze z mamą lub Tatą;)) o tym wypadku nigdy nie słyszałam aż mam ciarki czy ona dostała jakiegoś udaru tak? Straszne……….

    1. Malwina Wołowska

      ja po ostatnim “wypadku” w piaskownicy sól biorę prawie zawsze na plac zabaw:)

  8. Malwina Wołowska

    My niestety w tym roku nie jedziemy nigdzie, a ja tak uwielbiam morze….

  9. Marta Grzeszczak

    Dziwne te dzieci co nie lubią dotykać stópkami piachu :) U mnie odwrotny problem – Ulka jak tylko ściągnęła buty to już nie chciała włożyć z powrotem. W końcu machnęłam ręką i chodziła na bosaka. Po plaży, po ośrodku, po ulicy.. przez tydzień ani sekundę nie miała butków na sobie. Stopy oczywiście nie do domycia, ale dzieciństwo ma swoje prawa. Mała dzikuska, hehe ;)

  10. Wszystkie rady bardzo cenne muszę zapamiętać no później :)

  11. Przyznam się szczerze, że nigdy nie wpadłam na opaskę z danymi na ręku i sól fizjologiczną. Genialne pomysły. Ja do opaski dopisałabym również adres kurortu, w którym aktualnie przebywamy.

  12. Pingback: Kilka powodów dla których urlop lepiej spędzić bez dziecka | W Roli Mamy

  13. Niedawno wróciliśmy z nad morza i w 100% się z Tobą zgodzę, że bezpieczeństwo dzieci najważniejsze. Warto dodać także, że opalanie dzieci jest niezdrowe. A każde przebyte poparzenie słoneczne w dzieciństwie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory skóry.

    1. Żaklina Kańczucka

      Bez dwóch zdań :)

  14. Pingback: Gdyńskie Eksperymenty | W Roli Mamy

  15. Pingback: Z niemowlakiem nad morze - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  16. Pingback: ABC rodzinnych wakacji - W Roli Mamy : W Roli Mamy

  17. Mamy ustalone rano wychodzimy w południe do domku na obiadek i sieste i po południu wychodzimy. Obowiązkowo krem 50tka okulary Czapka i jasny strój. Dużo dużo wody do picia

  18. A u nas sobota spokojna rano porządki teraz nad rzeczka całą rodzinka na rybkach

  19. Pingback: 18 porad jak przetrwać nad Bałtykiem - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Szczotka, pasta i dużo dobrego humoru


Jak ważna jest pielęgnacja małych ząbków, chyba nie muszę wspominać. Wszyscy doskonale wiemy, że czym skorupka za młodu nasiąknie… pytanie tylko jak czasem dokonać „cudu”? Jak zaczarować mycie zębów tak, żeby nasze dzieci z uśmiechem sięgały po szczoteczkę.

Najprostszym sposobem jest praktyka w myśl zasady im wcześniej tym lepiej – korzystajmy z zainteresowania niemowlęcia wszystkim co nowe. Niech mycie zębów – lub zęba ☺ – stanie się naturalną codzienną czynnością! Czy potrzebne nam zęby do mycia? Bynajmniej, przygodę ze „szczoteczką” zaczynajmy korzystając z darów natury – dobrym momentem na wprowadzenie nowego punktu wieczornego rytuału, będzie początek ząbkowania – dziecko z największą przyjemnością odda się podgryzaniu każdego napotkanego obiektu – oszczędzając nam czasu na zbędne „maskarady”.

Obecnie z pomocą rodzicom przychodzi cała gama akcesoriów poświęconych pielęgnacji małych ząbków. Na sklepowych półkach znajdziemy barwną i urozmaiconą ofertę.

Co przyda się na początek? Woda przegotowana i gazik na naszym palcu. Całkiem dobrze sprawdzają się szczoteczki-paluszki do nałożenia na palec mamy – jednak z doświadczenia polecam je tylko na sam początek naszej podróży – powód prozaiczny: zęby służą do gryzienia, w przeciwieństwie do palców. Kolejnym produktem są zestawy edukacyjne składające się zazwyczaj z 3 rodzajów szczoteczek – to dobre rozwiązanie, zaczyna oswajać nasze dziecko z „dorosłą” formą szczoteczki – na początek używamy „wałeczka” z wypustkami, następnie szczoteczki z gumowymi/silikonowymi włoskami, a na koniec tradycyjnej szczoteczki.

Masaż dziąseł ma również korzystny wpływ, przynosi ulgę obolałym od ząbkowania buziom.

Kiedy nasz „Maluch” zdmuchnie już na torcie pierwszą świeczkę – to pora na następny krok w dorosłość!
Szczotka i pasta – nowe artefakty w życiu młodego człowieka! Osobiście wybrałam pastę, która jako jedyna nie była „owa”- czyli owocOWA, cukierkOWA lub czekoladOWA – założyłam, że ponieważ kształtuje u dziecka nowy nawyk nie będę wprowadzała przekupstwa, które jeszcze nie jest konieczne. Delikatny smak mięty przeznaczony dla dzieci w wieku 1-6 lat sprawdza się doskonale. Jeśli jednak Wasze pociechy są starsze, a gimnastyka w przekonaniu Malca do mycia ząbków wymaga szczególnych podchodów – samodzielny wybór smaku pasty może się okazać biletem do raju. Korzystajcie więc z tego co macie pod ręką i zadziała.

Następnym etapem – cieszącym się wśród dzieci największym zainteresowaniem i powodującym salwy śmiechu jest „plucie”, czyli nauka jak wypłukać buzię – tutaj jedyne co mogę Wam doradzić to dużą cierpliwości i nie traktowania wszystkiego serio – wymaga to czasu i co tu kryć sporo przebierania, wycierania. Mam tylko jedną radę, żeby nie frustrować się mokrą podłogą i trzecią piżamą jednego wieczoru – przymrużcie jedno oko i przyłączcie się do Waszych dzieci, niech będzie mokro – ale wesoło!

Życzę Wam zdrowych, białych ząbków, w małych i uśmiechniętych buziach!

Inne ciekawe porady dotyczące dbania o higienę znajdziecie w poradniku przygotowanym w ramach akcji Domestos dla Unicef , której celem jest walka z kryzysem sanitarnym na świecie.

Przeczytajcie poradnik, klikając w ilustrację poniżej:

Wrolimamy.pl wspiera akcję “Razem dla zdrowia dzieci” – warto pomagać i wierzyć w lepszy świat, lepsze jutro… Z największą przyjemnością zapraszamy Was do przyłączenia się do tej inicjatywy! W poradniku znajdziecie również tekst naszej autorki.

Więcej informacji:
Wpis na naszym blogu (koniecznie zobaczcie filmik)
Strona główna akcji
Polska grupa społecznościowa

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. u nas nie ma problemów z myciem ząbków;) zaczełam mycie właśnie już od 1 ząbka… miałam taką gumową szczotke na palec zakładaną i Amelka bardzo to lubiła przynosiło też ulge dziąsłom teraz myje sama ząbki a ma 2,5 i po kąpieli nie wyjdzie z łazienki jak jej nie dam szczotki i pasty nieraz w ciągu dnia biegnie 3 razy do łazienki i pokazuje ze chce myć ząbki ;)) największa frajda jest jak myjemy wszyscy razem;)

    1. Mam nadzieje, że będę równie systematyczna :)

  2. Z Bartkiem mam inny “kłopot” jest takim zapaleńcem mycia ząbków, że gdy tylko wpada za mną do łazienki, od razu pokazuje palcem na kubeczek ze szczoteczką. To zasługa mycia ząbków od “białej kreski” , najpierw silikonowymi szczoteczkami, teraz gdy ma piękne uzębienie, czyści je szczoteczką o standardowym włosiu. Pasta jest “smakowa” więc nie muszę zachęcać Bartka do higieny :)

    1. hahahhaa no to u nas identycznie;)!!

    2. Malwina Wołowska

      zazdroszczę:)

  3. U nas w tej chwili także nie ma problemu z myciem ząbków u dziecka, ponieważ jak sobie przypomni to potrafi nawet 5 razy dziennie myć ząbki z pomoca mamy oczywiście. Jesteśmy na etapie uczenia się wypluwania pasty, ale to jeszcze chwilkę potrwa jak się nauczy. Synek tak mógłby siedzieć cały czas w łazience, żeby mama jego nie zabierała.

  4. Malwina Wołowska

    Moja mała owszem lubi myć, ale sama:) Nie chce dać poprawić po sobie więc mycie zębów to awantura na całego:)

  5. Jestem za nauką regularnego szczotkowania zębów, przykro mi się robi jak widzę u znajomej 3-letniego syna z czarną plamą na zębach

  6. Pingback: Domestos dla Unicef | W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Czas zdmuchnąć urodzinową świeczkę


Na początku był chaos
W lipcu zeszłego roku, kiedy to w mojej głowie urodził się pomysł prowadzenia bloga, nie przypuszczałam, że tak się to potoczy. Miałam wizję – strona w sieci dla mam inna niż wszystkie, blog ale nie w formie pamiętnika, miejsce do wyrażania opinii czytelników. Wiedziałam, że aby mi się to udało, nie mogę być sama – potrzebowałam inne potrafiące pisać kreatywne mamy. Zadałam pytanie na forum: która mama byłaby zainteresowana podjęciem się takiego przedsięwzięcia? I… nie musiałam długo czekać – w ciągu kilku dni było nas już 10, miałyśmy plan działania i pierwsze próbne teksty.

Sprawy techniczne, czyli blogowanie od kuchni
Szukałyśmy idealnej formy komunikacji – założyłyśmy grupę zamkniętą na facebooku składającą się z 10 członkiń  – tam wszystko ustalamy i omawiamy. Mamy też wspólne konto mailowe, na którym zamieszczamy nasze gotowe teksty, propozycje zdjęć do banerów, wpisy konkursowe, recenzje produktów – naszym zadaniem jest sprawdzanie i komentowanie prac koleżanek. Ze względu na to, że z każdym dniem było coraz więcej pracy nad blogiem – musiałyśmy w pewnym stopniu sformalizować swoje działania, żeby się nie pogubić w natłoku nowych spraw – stąd nasze dyżury na naszym profilu na facebooku, dzielenie się obowiązkami przy organizacji konkursów, czy kontakcie z partnerami.

Nie szata zdobi człowieka…
… ale grafika blog – owszem. Na szczęście jestem posiadaczką męża – designera komputerowego. Tworzenie naszej strony nie było łatwe – no bo jak jednym projektem zadowolić jedną kobietę, nie mówiąc już o dziesięciu ;) Chociażby kwestia tła strony – jednej podobało się pomarańczowe, druga wolała fiolet… i dzięki temu braku zdecydowania powstał niewątpliwy atut naszej strony – każda Czytelniczka może wybrać sobie własną kolorystykę. A tak poza tym mąż–designer to prawdziwy skarb, bo pracy przy blogu dużo i każdego dnia trzeba to zaprojektować baner konkursowy, to grafikę na facebooka… – w życiu byśmy się nie wypłaciły  (taka siła miłości małżeńskiej).

Ten pierwszy…
…dzień odpalenia nowiutkiego bloga – wielkie otwarcie – 74 odwiedzin! Ale się cieszyłyśmy – nie będziemy jedynymi czytelniczkami własnej twórczości! Następnego dnia o jedną osobę mniej – niedobrze… I nagle trzeci dzień i wielkie boom – 367 osób weszło na naszą stronę i średnio każdy czytelnik spędził na niej prawie 8 minut.
…komentarz – i znowu wielka radość, bo to już jest coś – wpis wzbudził jakieś emocje, którymi ktoś ma chęć się podzielić. Do dziś cieszymy się z każdego Waszego odzewu pod wpisem.
…konkurs – znalezienie sponsora nie było wcale takie łatwe. Pierwszym fundatorem, a jednocześnie twórcą nagrody była jedna z nas  – Rachela, która zrobiła śliczne kolczyki techniką decoupage’u. Z tygodnia na tydzień konkursy coraz częściej gościły na naszej stronie – dziś prawie w wersji non-stop możecie znaleźć miłą rozrywkę z nagrodami. A my uwielbiamy Was rozpieszczać, to prawdziwa przyjemność móc zorganizować konkurs – taka nasza mała fabryka uśmiechów (nawet jeśli musimy zarywać noce oceniając kilkadziesiąt nadesłanych prac)
…mail od sklepu Merlin.pl – nie mogłyśmy uwierzyć, że tak wielki sklep internetowy znalazł naszą stronę i chciał nawiązać współpracę, bo szalenie podoba im się blog W Roli Mamy – tak właśnie napisał obecny sponsor naszego bloga.

Bilans roczniaka
Blogowi “W Roli Mamy” stuknął rok. Nam – autorkom przybyło doświadczenia i siwych włosów ;), a naszym dzieciom – zębów. Niegdyś domowe audytorium, dziś wypełnia trybuny. 74 osoby, które zagościły u nas pierwszego dnia – jak za sprawą magicznej różdżki zamieniły się w 27 tysięcy Czytelników.

 

Z okazji tych pierwszych urodzin życzymy sobie by nadal nie brakowało nam:
– czasu
– tematów i weny do pisania,
– czerpania przyjemności z tego co robimy
– wiernych i odważnych czytelników
– rozpędu w zdobywaniu nowych odbiorców
– żeby zawsze było u nas, jak w domu – aby każdy nasz gość zawsze znalazł tu ciepło i “swój kąt”

W Roli Mamy – to dla każdej z nas kolejne dziecko, nasze małe miejsce na ziemi – a dla Was?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dziewczynki Kochane STO LAT :* :* :*

  2. STO LAT, STO LAT dzisiaj świętujemy!!! Buziaczki drogie koleżanki :* :*

  3. Bardzo milo u Was :) Życze kolejnych wspanialych tematów, gości, lubisiów i fanów :) Nieustającej weny, szczodrych sponsowrów i …nieziemskich pomysłow na konkursy!!!

  4. Nie dmuchać na pierwszą i zapalac drugą !Niech płoną obie.Zdmuchniecie wszystkie razem ,w dziesiątke na dziesięciolecie ;)

  5. Dziewczyny jesteście wspaniałe! Tworzycie cudowne miejsce dla mam (i nie tylko) – otwarte, życzliwe i mądre! Jedyny blog, który czytam non stop!:) Życzę Wam wielu kolejnych rocznic pełnych wspólnych sukcesów i radości z tego, co robicie!

  6. Żyj Tak Aby Każdy Kolejny Dzień
    Był Niesamowity I Wyjątkowy.
    Wypełniaj Każdą Chwilę Tak
    Aby Potem Wspominać Ja Z Radością.
    Czerp Energię Ze Słońca,
    Kapiącego Deszczu I Uśmiechu Innych.
    Szukaj W Sobie Siły,
    Entuzjazmu I Namiętności.
    Żyj Najpiękniej Jak Umiesz.
    Po Swojemu. Spełniaj Się.
    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!!
    Cieszę się bardzo, że jesteście wasze artykuły sąbardzo przydatne i pomocne. pozdrawiam Sylwia

  7. Gratuluję wytrwałości i zaangażowania :) Jestem z Wami od początku…i choć teraz nie nadążam za wszystkimi tekstami, konkursami i recenzjami to wspieram Was w myślach codziennie (widząc subskrypcję na FB ;) ). Powodzenia na dalszej drodze i spełnienia powyższych życzeń! :)

  8. i żeby wam się wszystko spełniło czego chcecie!!!

  9. wszystkiego najlepszego:)jesteście super:)

  10. zleciało w mgnieniu oka :). Z każdym dniem będzie łatwiej,ale też pewnie więcej obowiązków tych miłych i mniej miłych, więc życzę Wam kochane aby wszystko szło gladko i bez większych stresów :)

  11. Malwina Wołowska

    Blog świetny, każda mama, przyszła i obecna znajdzie coś dla siebie:) Oby tak dalej:)

  12. Mało zmartwień i agresji, żadnych stresów i depresji. Dużo śmiechu i radości, wiele szczęścia i miłości ;)

  13. Alicja Sobocińska

    Gratulacje, jesteście wspaniali, robicie dobrą robotę i chwała Wam za to, DZIĘKUJEMY!!!!

  14. Wszystkiego dobrego :) :) :) Oczywiście kolejnych tak miłych , pełnych świetnych tekstów i zagorzałych czytelników LAT :) Dużo wytrwałości , cierpliwości i weny !!! Oby nic się nie zmieniło , a jeśli juz to tylko na lepsze :) Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku