Związek 13 sierpnia 2012

Mężczyzna pod lupą – na wesoło

Mężczyzna – ssak, z rodziny człowiekowatych. Osobnik płci męskiej, potocznie zwany – samcem. Zdolny do przyjmowania pionowej, dwunożnej postawy ciała, wykazujący jednak skłonność do utrzymywania pozycji pionowo – poziomej (tzw. siedzącej)  tudzież poziomej – prostej (tzw. leżącej).

Budowa:

  • dwie kończyny dolne (lewa i prawa),
  • członek (organ wielofunkcyjny),
  • tułów (u niektórych samców wyróżnia się również w tej okolicy wyraźnie zarysowany brzuch),
  • dwie kończyny górne (teoretycznie – lewa i prawa, praktycznie – dwie lewe),
  • szyja – bywa na tyle szeroka, że jej właściciela określa się mianem ABS`a (Absolutny Brak Szyi)
  • głowa.

Okresy rozwojowe w życiu mężczyzny:

  • noworodkowy,
  • niemowlęcy,
  • poniemowlęcy,
  • dzieciństwa,
  • (nagłej) starości.

Cechy charakterystyczne:

  • z natury leniwy,
  • nadmiernie senny,
  • szybko się męczy,
  • nieustannie myśli o seksie,
  • wierzy, że jest chodzącym ideałem (a potencjalna partnerka jest przysłowiową ślepą kurą trafiającą na złote ziarnko),
  • chorowity – jego słabo działający układ immunologiczny sprawia, iż niemal każde przeziębienie, katar sienny… stanowi dla niego zagrożenie utraty życia,
  • wykazuje skłonność do ubarwiania oraz wyolbrzymiania (najczęściej cecha ta dotyczy własnego członka),
  • wybiórczo głuchy – nie słyszy zwrotów typu: ”napraw kran, wymień żarówkę, wynieś śmieci, pozmywaj, posprzątaj,…” etc.
  • nieustannie wydaje z siebie przeróżne dźwięki (zarówno otworem gębowym jak i odbytowym), którym często gęsto towarzyszy stosunkowo mało przyjemny zapach,
  • nie uznaje szafek, półek i wieszaków – zdaniem samca podłoga/ krzesło/ fotel jest idealnym miejscem do przechowywania WSZYSTKIEGO,
  • wieczorami lubi oddawać się rytuałowi wąchania skarpetek,
  • nie przywiązuje dużej uwagi do zdrowego trybu życia i prawidłowego odżywiania – samiec będący w stałym związku wykazuje tendencje do tycia (szczególnie w okolicy brzucha),
  • wiele, potocznie używanych słów, zastępuje wyrazami bliskoznacznymi typu: k*a, ch*j,….itp.
  • nadużywa „wyrazów bliskoznacznych”, o których mowa w punkcie poprzednim oraz wykazuje niezwykłą zdolność do słowotwórstwa owych wyrazów,
  • boi się wody, a połączenie wody z mydłem działa na niego jak Raid na komary,
  • wolny czas najchętniej spędza przed tv lub komputerem, w towarzystwie innych samców, popijając piwo i zagryzając chipsy bądź fast-food`y,
  • każdy, inny dbający o siebie mężczyzna jest uważany przez typowego samca alfa za geja.

Podstawowe typy samców:

  • ciepłe kluchy – to typ faceta uzależnionego od swojej mamuni (i odwrotnie). Niczego nie wie i niczego nie umie. Poziomem samodzielności nie przewyższa nawet przedszkolaka.
  • dres – często gęsto łysy, prowadzi aktywny tryb życia toteż na co dzień (i od święta) preferuje typowo sportową odzież. Dres to klasyczny przykład ekstrawertyka, bardzo towarzyski, chętnie zawiera nowe znajomości, niezwykle troskliwy – często pyta czy masz „jakiś problem?” i zawsze stara się ów problem rozwiązać. Preferuje pracę w COM`ie – Codzienny Obchód Miasta.
  • boski żigolo – uwielbia samego siebie, uważa się za przystojniaka. Jego znaki rozpoznawcze: gładkie, zadbane dłonie, krótko opiłowane paznokcie, włosy na żelu, opalony, nabalsamowany, wypachniony, całkiem przyzwoicie zbudowany, preferuje obcisłe dżinsy (podkreślające pośladki) i jaskrawo – kolorowe sweterki. Swym zachowaniem, gestykulacją i gadulstwem często przypomina samicę (w środowisku Dresów uważany za geja).
  • myster Ącki – samiec, który myśli że pozjadał wszystkie rozumy, typowy alfa i omega,  we wszystkim jest najlepszy, zawsze wszystko wie najlepiej. Przeważnie – pedant i pracoholik. Bardzo wyraźnie artykułuje samogłoski – „ą” i „ę” (przykładem samicy Ąckiej może być Doda). Myster Ącki ceni sobie szyk i elegancję, na co dzień nosi – garnitur, służbowo – garnitur, sportowo – garnitur, niedzielny obiadek u mamy – garnitur!
  • wąsaty Janusz – najbardziej popularny typ faceta, szczególnie wśród roczników 60+, najczęściej nosi bujnego wąsa, ulizane włosy, adidasy od chińczyka, skarpety po kolana (nawet latem, do sandałów!), nałogowo pali papierosy, nie gardzi alkoholem, jest bardzo towarzyski – pewnie dlatego najchętniej przesiaduje pod spożywczakiem, z bandą innych, zaprzyjaźnionych wąsatych Januszów.
  • koks – samiec będący mieszanką dresa, boskiego żigolaka i wąsatego Janusza. Całe dnie spędza na siłowni, wyglądem zew. przypomina mamuta – w zasadzie nie wiadomo gdzie przód, a gdzie tył? Zazwyczaj cierpi na ABS – Absolutny Brak Szyi. Niezwykle ociężały i otępiały. Miłośnik chemii oraz medycyny, charytatywnie pracuje jako tester różnego rodzaju używek. Bywa agresywny, miewa problemy z mową i myśleniem.


*Drogi mężczyzno, jeśli czytasz powyższy felieton, mam nadzieję że tak jak my traktujesz go z przymrużeniem oka i dozą poczucia humoru?! Wszystkie przecież doskonale wiemy, że Wy – mężczyźni jesteście fantastycznymi stworzeniami i życie bez Was byłoby po prostu NUDNE!
Może następnym razem, napiszę coś pod kątem Waszych licznych zalet, które przecież również posiadacie. Albo obsmaruję (w podobnym stylu) osobowość płci pięknej?! :-)

Źródło zdjęcia: Flickr

22
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Anita SmolińskaazhagmilenaGuestFizinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

„troszkę” prawdy w tym jest:)

Marta Ulińska
Gość

Wydaje mi się, że więcej niż „troszkę” ;)

paulina
Gość
paulina

:) aż humor lepszy z rana

Natalia Legieć
Gość

typ mojego mezczyzny nie jesttu podany;p ale to prawda, na 90% mezczyznach to sie sprawdza :P

Iza Kasparek
Gość

okresy rozwojowe….. hahahaha

Marta Ulińska
Gość

o widzę, że udało się zalogować ;)

kaja19782
Gość
kaja19782

ha ha najbardziej rozbawiły mnie cechy charakterystyczne:)))rozwaliłaś mnie:)))czekam na dalsze felietony z niecierpliwością:)

Ania Stanczak
Gość

hahahha ciepłe kluchy i okres nagłej później starości:D:D:D
Dobre;p

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

coś w tym jest:)

Żaklina Kańczucka
Gość

Nie wiem który raz już czytam ten tekst, ale za każdym razem rozbawia mnie tak samo :) Znakomite :)

Ania Stanczak
Gość

ja to chyba skopjuje ten tekst żeby móc do niego wracać w razie jakbym miała jakiegos doła;) cudowny:)

Fizinka
Gość
Fizinka

:))))) bardzo mnie to cieszy! :)
Pozdrawiam
Fizinka ;)

Ania Stanczak
Gość

jest cudowny ;) wchodzę
tu raz dziennie przynajmniej i od razu się uśmiecham!!!

Fizinka
Gość
Fizinka

:))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
Pozdrawiam

Guest
Gość
Guest

:))))))) Bardzo mnie to cieszy!! :)
Pozdrawiam

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

:)

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

Zgadzam się z tym,że jest tu prawdy i to sporo:)

milena
Gość
milena

lektura znakomita :-)

azhag
Gość
azhag

> nieustannie myśli o seksie,

o przepraszam, czasami o jedzeniu! Poza tym sama prawda :)

Fizinka
Gość
Fizinka

Hihihi :D Ale Was rozszyfrowałam!! ;) :P

Anita Smolińska
Gość
Anita Smolińska

Nic dodać nic ująć ?

Podróże 9 sierpnia 2012

Dziecko nad Bałtykiem, czyli jak przetrwać na plaży

Co roku Bałtyk przyciąga rzesze turystów z kraju i zza granicy, i mimo iż temperatura wody nie zawsze zachęca do kąpieli, cieplutki piasek na plaży i intensywna morska opalenizna jest wystarczającą zachętą do zaplanowania tu letniego urlopu.

Atrakcji nad morzem nie brak – wypożyczalnie gokartów, ciasno poutykane przy ulicy stragany z niezliczoną ilością pamiątek, kafejki oraz liczne miejsca zabaw dla dzieci sprawiają, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Czasami jednak rodzic nie zawsze ma ochotę na całodzienne dreptanie po kurorcie i chętnie wyległby na plażę. Jednak zanim to nastąpi, w pierwszej kolejności należy pomyśleć o zabezpieczeniu zdrowia i dobrego humoru malucha.

Jeśli chodzi o dobry humor i zabawę, starsze dzieciaki chętnie zajmą się puszczaniem latawców na plaży, grą w piłkę czy budowlą wspaniałych konstrukcji z mokrego piachu.  Grunt, aby zawsze mieć oko na latorośl, gdyż nigdy nie wiadomo, jak dziwny i niebezpieczny pomysł może wpaść  do głowy – a z wodą nie ma żartów. Pamiętajmy, że obecność ratowników nie zwalnia rodziców z obowiązku opieki oraz odpowiedzialności nad dziećmi.

Z młodszymi pociechami będzie więcej kombinowania, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że dziecko może ani myśleć dotykać stópkami piachu (próbowałam również wersji ze skarpetkami i sandałkami), a co więcej może nawet nie zechcieć przebywać na rozległej piaszczystej przestrzeni otoczonej bezkresem wody. W tym wypadku nie ma zmiłuj, trzeba albo szukać opieki dla malucha, albo dla siebie innej rozrywki. Ja dzięki Bogu do morza mam 15 min autem, więc bez żalu mogę wrócić do domu :)

Jeśli natomiast dziecko z zachwytem na pulchnej buzi zechce towarzyszyć rodzicom w plażowaniu, trzeba iść na ustępstwa i unikać niebezpiecznych dla malca upałów,  zażywając słońca i relaksu albo rano, albo po godzinie 16. Nie należy wzdychać ze smutkiem, ku przestrodze przypomnę tu nieszczęśliwe zdarzenie sprzed 2 lub 3 lat, podczas którego rodzice opalali się z 3 letnią córeczką na plaży w totalny upał, niestety malutka zasnęła i zanim rodzice spostrzegli, że dziecko nie reaguje na nic, było za późno na ratunek. Nie chcę Was, drogie Czytelniczki zniechęcić, chcę uczulić jak niewiele trzeba do tragedii!

Ostre słońce niesie przede wszystkim niebezpieczeństwo poparzeń skóry, które są nie tylko bolesne, ale również niebezpieczne dla maluszka. Oprócz kremu z wysokim filtrem (nie tylko dla maluchów!) i obowiązkowego nakrycia głowy, bazując na własnych doświadczeniach, aby plażowanie było zawsze udane, polecam również:

  • parawan – nad morzem często wieje intensywny wiatr, nie zawsze ciepły, który ma w zwyczaju wdzierać się wszędzie, i wcale nie tak łatwo jest się go pozbyć. Poza tym, co to za przyjemność trząść się z zimna na słoneczku ;)
  • parasol, lub specjalny namiot który ochroni szczególnie najmłodszych przed nadmiarem słońca
  • koce, leżaki, maty – bez tego ani rusz, piach potrafi być naprawdę bardzo rozgrzany!
  • zabawki– typu wiaderka, łopatki itd. ponieważ to nic miłego gdy znudzone dziecko szybko zaczyna marudzić
  • dużo picia – najlepiej woda mineralna, zero alkoholu
  • lekkie przekąski – niebezpiecznie jest wchodzić do wody z pełnym żołądkiem, a owoce czy batoniki musli stłumią głód, który szybko dopada nas na plaży
  • pieluchy do pływania – u mnie przydają się, gdyż w tym roku dla odmiany Bartek pokochał piach i brodzenie w morskiej wodzie :)
  • ubranka na zmianę, pampersy, chusteczki nawilżane – nie wiadomo, jaka niespodzianka nas spotka, więc lepiej nie biegać do ośrodka czy na stragan, by znaleźć coś czystego, lub ciepłego, gdyż nad morzem pogoda lubi się często zmieniać
  • specyfik na ugryzienia owadów
  • sól fizjologiczna – również z własnego doświadczenia wiem, jak szybko dziecko potrafi włożyć rączkę z piasku do oka
  • aparat – by uwiecznić bezcenne wspomnienia
  • męża/partnera/siostrę itp– którzy dopilnują latorośli w czasie gdy my będziemy przewracały się z pleców na brzuch, ciężko pracując nad wakacyjną opalenizną ;)
  • opaska na rączkę – z imieniem dziecka i numerem telefonu do opiekuna, gdyż plaże z reguły są przepełnione urlopowiczami, i gdyby dziecko niezauważenie od nas się oddaliło, taka opaska przyspieszy jego powrót pod naszą opiekę.
  • czystą wodę w butelce – by opłukać obsypaną piachem pupkę i genitalia, gdy dziecko nie jest chętne do zamoczenia się w chłodnej wodzie

To tyle, jeśli chodzi o moje podpowiedzi, co warto ze sobą mieć, aby spokojnie i bez stresu skorzystać z wypoczynku nad morzem, jeśli Drogie Mamy macie inne propozycje, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach,  sezon na plażowanie w pełni :)

Źródło zdjęcia: Flickr

29
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna Maj
Gość

Artykuł idealny dla nas. Na kilka z powyższych punktów nie wpadłabym sama, dziękuję za podpowiedź. Jeszcze dziś sól fizjologiczna wyląduje w kosmetyczce żeby napewno jej nie zapomnieć :)

Magda Kupis
Gość

ja di ubranek dodałabym jakąś bluzeczkę/ koszulę na krótki rękaw /bolerko żeby chronić ramionka i koniecznie coś na głowę – najlepiej z daszkiem/ rondem by chronić twarz :)

Jan Jakomski
Gość

Szkoda że zapomnieliście o bardzo ważnym elemencie jakim jest ochrona oczy dziecka, mianowicie o okularkach słonecznych , najlepiej sprawdzonej Firmy.

Magda Kupis
Gość

tu akurat zdania okulistów są podzielone

Barbara Heppa-Chudy
Gość

„Daszek czapki czy rondo kapelusza sprawią jedynie, że słońce nie będzie razić i oślepiać naszej pociechy, nie zatrzymają jednak promieniowania – przestrzega Renata Makuc, lekarz okulista – Intensywne działanie UV na delikatne oczy dziecka może w przyszłości prowadzić do zaćmy, zwyrodnienia plamki żółtej czy nawet zmian skórnych na powiekach. Dlatego też już od najwcześniejszych lat powinniśmy przyzwyczajać najmłodszych do noszenia okularów przeciwsłonecznych.”
źródło: http://zdrowie.wm.pl/65488,Chronmy-oczy-dzieci-przed-promieniowaniem-UV.html

Żaklina Kańczucka
Gość

Nasza pani pediatra nie podziela zachwytu nad okularkami, inna rzecz, że dzieci nie zawsze przepadają za ozdobą na nosku. U mnie obowiązkiem jest na główce dziecka czapka z daszkiem.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Moja mała niestety od razu by wyrzuciła okulary:(

Hanna Szczygieł
Gość
Hanna Szczygieł

ja dodałabym jeszcze do puli must have – coś cienkiego do przykrycia śpiącego susła – cieniutkiego i przewiewnego, żeby mały plażowicz nie ugotował się w sosie własnym, ale żeby ochronić jego ciało przed słoneczkiem.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

zgadzam się:)

Aleksandra Greszczeszyn
Gość

Byliśmy zeszłym roku 1 dzień w Sopocie. Julka była zachwycona! Oczywiście nam cały ten dzień minął na pilnowaniu tej małej Rybki:) Ale wrażenia – bezcenne!

Sylwia Chojnowska
Gość

Jesteśmy, można by powiedzieć, na świeżo po wakacjach nad morzem :) (wróciliśmy 2 tyg. temu) Wzięliśmy na plażowanie prawie wszystko o czym napisałaś (oprócz soli fizjologicznej). Synek widząc ogrom piachu czuł się jak ryba w wodzie. Biegał na bosaka po nim jak szalony, zakopywał swoje i moje stopy. Budowaliśmy zamki z piachu i szukaliśmy muszelek. Zabawy było co nie miara.
Fajną sprawą jest także zabranie dmuchanego baseniku by w nim pluskał się maluch.Oszczędzamy mu w ten sposób mocnego ochlapania przez wbiegających z rozpędem do wody ludzi. Nie każdy, niestety uważa na małe dzieci.

Ania Stanczak
Gość

nigdy nie brałam soli fizjologicznej ale faktycznie to niezły pomysł;) Amelka na szczęście uwielbia wode i piasek wiec cały dzień mogła by spędzić pluskając sie i stawiając babki. Ale nigdy sama zawsze z mamą lub Tatą;)) o tym wypadku nigdy nie słyszałam aż mam ciarki czy ona dostała jakiegoś udaru tak? Straszne……….

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

ja po ostatnim „wypadku” w piaskownicy sól biorę prawie zawsze na plac zabaw:)

Ania Stanczak
Gość

a ja zacznę ;)

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

My niestety w tym roku nie jedziemy nigdzie, a ja tak uwielbiam morze….

Marta Grzeszczak
Gość
Marta Grzeszczak

Dziwne te dzieci co nie lubią dotykać stópkami piachu :) U mnie odwrotny problem – Ulka jak tylko ściągnęła buty to już nie chciała włożyć z powrotem. W końcu machnęłam ręką i chodziła na bosaka. Po plaży, po ośrodku, po ulicy.. przez tydzień ani sekundę nie miała butków na sobie. Stopy oczywiście nie do domycia, ale dzieciństwo ma swoje prawa. Mała dzikuska, hehe ;)

Marta Ulińska
Gość

Wszystkie rady bardzo cenne muszę zapamiętać no później :)

Joanna Pawlińska
Gość

Przyznam się szczerze, że nigdy nie wpadłam na opaskę z danymi na ręku i sól fizjologiczną. Genialne pomysły. Ja do opaski dopisałabym również adres kurortu, w którym aktualnie przebywamy.

Sylwia W-K
Gość

Niedawno wróciliśmy z nad morza i w 100% się z Tobą zgodzę, że bezpieczeństwo dzieci najważniejsze. Warto dodać także, że opalanie dzieci jest niezdrowe. A każde przebyte poparzenie słoneczne w dzieciństwie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory skóry.

Żaklina Kańczucka
Gość
Żaklina Kańczucka

Bez dwóch zdań :)

August
Gość

Brawo dla autora

Milena Kamińska
Gość

Mamy ustalone rano wychodzimy w południe do domku na obiadek i sieste i po południu wychodzimy. Obowiązkowo krem 50tka okulary Czapka i jasny strój. Dużo dużo wody do picia

Milena Kamińska
Gość

A u nas sobota spokojna rano porządki teraz nad rzeczka całą rodzinka na rybkach

Justyna Tomasz
Gość
Uroda 7 sierpnia 2012

Szczotka, pasta i dużo dobrego humoru

Jak ważna jest pielęgnacja małych ząbków, chyba nie muszę wspominać. Wszyscy doskonale wiemy, że czym skorupka za młodu nasiąknie… pytanie tylko jak czasem dokonać „cudu”? Jak zaczarować mycie zębów tak, żeby nasze dzieci z uśmiechem sięgały po szczoteczkę.

Najprostszym sposobem jest praktyka w myśl zasady im wcześniej tym lepiej – korzystajmy z zainteresowania niemowlęcia wszystkim co nowe. Niech mycie zębów – lub zęba ☺ – stanie się naturalną codzienną czynnością! Czy potrzebne nam zęby do mycia? Bynajmniej, przygodę ze „szczoteczką” zaczynajmy korzystając z darów natury – dobrym momentem na wprowadzenie nowego punktu wieczornego rytuału, będzie początek ząbkowania – dziecko z największą przyjemnością odda się podgryzaniu każdego napotkanego obiektu – oszczędzając nam czasu na zbędne „maskarady”.

Obecnie z pomocą rodzicom przychodzi cała gama akcesoriów poświęconych pielęgnacji małych ząbków. Na sklepowych półkach znajdziemy barwną i urozmaiconą ofertę.

Co przyda się na początek? Woda przegotowana i gazik na naszym palcu. Całkiem dobrze sprawdzają się szczoteczki-paluszki do nałożenia na palec mamy – jednak z doświadczenia polecam je tylko na sam początek naszej podróży – powód prozaiczny: zęby służą do gryzienia, w przeciwieństwie do palców. Kolejnym produktem są zestawy edukacyjne składające się zazwyczaj z 3 rodzajów szczoteczek – to dobre rozwiązanie, zaczyna oswajać nasze dziecko z „dorosłą” formą szczoteczki – na początek używamy „wałeczka” z wypustkami, następnie szczoteczki z gumowymi/silikonowymi włoskami, a na koniec tradycyjnej szczoteczki.

Masaż dziąseł ma również korzystny wpływ, przynosi ulgę obolałym od ząbkowania buziom.

Kiedy nasz „Maluch” zdmuchnie już na torcie pierwszą świeczkę – to pora na następny krok w dorosłość!
Szczotka i pasta – nowe artefakty w życiu młodego człowieka! Osobiście wybrałam pastę, która jako jedyna nie była „owa”- czyli owocOWA, cukierkOWA lub czekoladOWA – założyłam, że ponieważ kształtuje u dziecka nowy nawyk nie będę wprowadzała przekupstwa, które jeszcze nie jest konieczne. Delikatny smak mięty przeznaczony dla dzieci w wieku 1-6 lat sprawdza się doskonale. Jeśli jednak Wasze pociechy są starsze, a gimnastyka w przekonaniu Malca do mycia ząbków wymaga szczególnych podchodów – samodzielny wybór smaku pasty może się okazać biletem do raju. Korzystajcie więc z tego co macie pod ręką i zadziała.

Następnym etapem – cieszącym się wśród dzieci największym zainteresowaniem i powodującym salwy śmiechu jest „plucie”, czyli nauka jak wypłukać buzię – tutaj jedyne co mogę Wam doradzić to dużą cierpliwości i nie traktowania wszystkiego serio – wymaga to czasu i co tu kryć sporo przebierania, wycierania. Mam tylko jedną radę, żeby nie frustrować się mokrą podłogą i trzecią piżamą jednego wieczoru – przymrużcie jedno oko i przyłączcie się do Waszych dzieci, niech będzie mokro – ale wesoło!

Życzę Wam zdrowych, białych ząbków, w małych i uśmiechniętych buziach!

Inne ciekawe porady dotyczące dbania o higienę znajdziecie w poradniku przygotowanym w ramach akcji Domestos dla Unicef , której celem jest walka z kryzysem sanitarnym na świecie.

Przeczytajcie poradnik, klikając w ilustrację poniżej:

Wrolimamy.pl wspiera akcję “Razem dla zdrowia dzieci” – warto pomagać i wierzyć w lepszy świat, lepsze jutro… Z największą przyjemnością zapraszamy Was do przyłączenia się do tej inicjatywy! W poradniku znajdziecie również tekst naszej autorki.

Więcej informacji:
Wpis na naszym blogu (koniecznie zobaczcie filmik)
Strona główna akcji
Polska grupa społecznościowa

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Stanczak
Gość

u nas nie ma problemów z myciem ząbków;) zaczełam mycie właśnie już od 1 ząbka… miałam taką gumową szczotke na palec zakładaną i Amelka bardzo to lubiła przynosiło też ulge dziąsłom teraz myje sama ząbki a ma 2,5 i po kąpieli nie wyjdzie z łazienki jak jej nie dam szczotki i pasty nieraz w ciągu dnia biegnie 3 razy do łazienki i pokazuje ze chce myć ząbki ;)) największa frajda jest jak myjemy wszyscy razem;)

Marta Ulińska
Gość

Mam nadzieje, że będę równie systematyczna :)

Żaklina Kańczucka
Gość

Z Bartkiem mam inny „kłopot” jest takim zapaleńcem mycia ząbków, że gdy tylko wpada za mną do łazienki, od razu pokazuje palcem na kubeczek ze szczoteczką. To zasługa mycia ząbków od „białej kreski” , najpierw silikonowymi szczoteczkami, teraz gdy ma piękne uzębienie, czyści je szczoteczką o standardowym włosiu. Pasta jest „smakowa” więc nie muszę zachęcać Bartka do higieny :)

Ania Stanczak
Gość

hahahhaa no to u nas identycznie;)!!

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

zazdroszczę:)

sylwiagkap
Gość
sylwiagkap

U nas w tej chwili także nie ma problemu z myciem ząbków u dziecka, ponieważ jak sobie przypomni to potrafi nawet 5 razy dziennie myć ząbki z pomoca mamy oczywiście. Jesteśmy na etapie uczenia się wypluwania pasty, ale to jeszcze chwilkę potrwa jak się nauczy. Synek tak mógłby siedzieć cały czas w łazience, żeby mama jego nie zabierała.

Malwina Wołowska
Gość
Malwina Wołowska

Moja mała owszem lubi myć, ale sama:) Nie chce dać poprawić po sobie więc mycie zębów to awantura na całego:)

Marta Ulińska
Gość

Jestem za nauką regularnego szczotkowania zębów, przykro mi się robi jak widzę u znajomej 3-letniego syna z czarną plamą na zębach

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close