Uroda 30 maja 2016

Ciąża i karmienie zniszczyły moją kobiecość – jak przywrócić piersiom dawny wygląd?

Czas ciąży i karmienia piersią to dla biustu wyjątkowy okres. Następują w nim widoczne zmiany spowodowane powiększającymi się komórkami gruczołowymi, których zadaniem będzie wytwarzanie pokarmu. Wzrasta objętość płynów – krwi i limfy, przybywa także tkanki tłuszczowej. W efekcie piersi stają większe, obrzmiałe a ich wygląd jest powodem do dumy przyszłych mam.

Sytuacja utrzymuje się także podczas karmienia dziecka, gdy piersi dobrze spełniają swą rolę produkując pokarm. Niestety, w większości przypadków, w niedługim czasie po zakończeniu karmienia ich wygląd zmienia się na gorsze. Zamiast jędrnego biustu, kobiecie pozostaje rozciągnięta skóra i mniejsze czasem nierówne piersi, które często opadają. A gdy do tego dojdą także pojawiające się rozstępy oraz powiększone brodawki, wiele z nas szuka ratunku, by poprawić kondycję i wygląd piersi.

Co możesz zrobić, by szukać ratunku dla swojego biustu?

Szczęśliwie dla nas, dostępne są różne metody, począwszy od możliwych do samodzielnego wykonywania w domu, jak i w klinice przez specjalistów, które mogą wpłynąć korzystnie na wygląd piersi.

Dobierz odpowiedni biustonosz. Wbrew pozorom, nawet po zakończeniu karmienia bardzo ważne jest to, jaki biustonosz nosisz. Zakup odpowiedniego stanika to pierwszy krok do codziennej pielęgnacji nadwyrężonych piersi. Zbyt ciasny lub zbyt szeroki, jedynie zaszkodzi, narażając cię na dalsze rozciąganie skóry, zatrzymywanie limfy i krwi w okolicy biustu, oraz przede wszystkim deformację kształtu piersi. Najlepiej poradzić się zawodowej brafitterki w kwestii dobrania stanika idealnie spełniającego swoją rolę.

Nawilżaj i ujędrniaj skórę biustu kosmetykami. Przesuszona skóra często traci na jędrności i o wiele gorzej się prezentuje. Konieczne jest regularne jej nawilżanie odpowiednimi kosmetykami, typu: ujędrniające żele lub kremy. Korzystaj ze skoncentrowanych kosmetyków, które dobroczynnie wpływają na szybsze wytwarzanie włókien kolagenu i elastyny, odpowiedzialnych za stan skóry. Napięta, obkurczona skóra lepiej spełni swoją podtrzymującą piersi funkcję.

Pamiętaj o peelingu. Złuszczanie skóry przeprowadzane regularnie, poprawia jej wygląd, strukturę, wzmocnia ją, pobudza mikrocyrkulację krwi oraz przygotowuje do zastosowania preparatów pielęgnacyjnych. Do skóry biustu i dekoltu polecane są peelingi drobnoziarniste, które możesz także wykonać samodzielnie. Wystarczy 3 łyżeczki fusów po kawie wymieszać z 5 łyżeczkami oliwy z oliwek, a następnie wymasować okrężnymi ruchami zwilżoną skórę biustu i spłukać.

Stosuj ujędrniające masaże. Najprostszą z możliwości jest codzienny masaż naprzemienny zimną i ciepłą wodą pod prysznicem. Przez około pięć minut na każdą pierś kieruj strumień raz zimnej, raz ciepłej wody, wykonując okrężny masaż. Ciepła woda zwiększy ukrwienie skóry, a zimna obkurczy naczynka, co ujędrni skórę.

Korzystaj z basenu i ćwiczeń w domu. Pływając żabką, wzmocnisz mięśnie klatki piersiowej, które mają wpływ na wygląd piersi. Skuteczne i łatwiejsze od klasycznych pompek, jest ćwiczenie zwane pompkami kobiecymi (uklęknij, podeprzyj się rękami i unieś podudzia tak, by łydki tworzyły z udami literę V. Zginaj ręce w łokciach, nie dotykając podłogi klatką piersiową.) lub ćwiczenia klatki piersiowej z hantelkami.

Skorzystaj z kuracji w gabinecie kosmetycznym. Profesjonale zabiegi dostępne w gabinetach kosmetycznych, doskonale poprawiają stan skóry, napinając ją i nawilżając. Zgodnie z sugestią specjalistki, możesz skorzystać z różnych maseczek napinających i ujędrniających, zabiegów masażu biustu mikroprądami lub zabiegami typu:

  • wypełnienie piersi przy użyciu kwasu hialuronowego w formie żelu,
  • biostymulacja bezpiecznymi dla organizmu prądami, która angażuje mięśnie klatki piersiowej do wzmożonej pracy,
  • regeneracja maskami gipsowymi, dająca efekt poprawy elastyczności skóry,
  • mezoterapia – czyli podskórne wstrzykiwanie pod naskórek substancji wykazujących właściwości silnie nawilżających,
  • mikrodermabrazja – czyli silne złuszczanie naskórka za pomocą tlenku glinu, który powoduje mobilizację skóry do samoregeneracji.

Przemyśl możliwość wykonania operacji plastycznej.

Operacja plastyczna to inwazyjna metoda, która przynosi szybkie i trwałe efekty. Jest bardzo skuteczna w przypadku dużych problemów z wyglądem biustu, dla którego ma już innej alternatywy. Za pomocą implantów dobranych przez specjalistę, można w widoczny sposób skorygować zły kształt piersi, wypełnić powstałe ubytki sprawiając, że wygląd będzie lepszy, ale nadal naturalny. Najczęściej stosuje się implanty solne lub silikonowe, których rodzaj i rozmiar idealny dla kobiety, konsultuje pacjentka z chirurgiem plastycznym. Operacja powiększania piersi odbywa się po wcześniejszej kwalifikacji pacjentki do tego zabiegu, w znieczuleniu ogólnym. Podczas zabiegu, chirurg nacina skórę i umieszcza implant pod mięśniem piersiowym większym, co daje najbardziej naturalny efekt. Przez pewien czas po zabiegu, kobieta musi nosić poza opatrunkami specjalny stanik, który kształtuje ostateczny wygląd biustu. Po mniej więcej trzech miesiącach, jeśli nie nastąpiły powikłania, kobieta może cieszyć się efektem pracy specjalisty. Przykładowe zdjęcia przed i po zabiegu powiększania piersi można obejrzeć tutaj: www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/powiekszanie-piersi/

Przekrój dostępnych metod na jakie możesz się zdecydować jest rzeczywiście duży. W obecnej sytuacji, nie można zasłonić się brakiem możliwości podjęcia działania. Mamy mogą i powinny zadbać o siebie, bo przecież po urodzeniu dziecka, nadal pozostają pełnowartościowymi kobietami. Pomyśl o szerokim wachlarzu możliwości, począwszy od nieinwazyjnych ćwiczeń i zabiegów, skończywszy na efektach chirurgii plastycznej. Decyzja należy do ciebie.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Marysia Fritzsche Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marysia Fritzsche
Gość

a ja czytalam, ze to hormony ciazowe a nie karmienie piersia sa odpowiedzialne za zmiane ic wygladu…

Podróże 27 maja 2016

Warszawskie Targi Książki – impreza nie dla dzieci?

Wstyd przyznać, ale nie pamiętam, kiedy pierwszy raz odwiedziłam Warszawskie Targi Książki. No w każdym razie było to na tyle dawno, że miejscem akcji był Pałac Kultury, a nie, jak teraz, Stadion Narodowy. Stadionu Narodowego chyba nawet w planach jeszcze nie było.

Kiedyś w ogóle ta impreza miała większy rozmach. Zaraz, inaczej. Kiedyś to w ogóle były dwie imprezy. Na wiosnę odbywały się Międzynarodowe Targi Książki z mnóstwem gości – wydawnictw z nawet bardzo odległych zakątków świata. Na jesieni – Krajowe Targi Książki, skupiające tylko polskich wydawców. Czym jeszcze różniły się tamte targi od obecnych? Hmm, może ja mam sklerozę, może mnie to jakoś nie bardzo obchodziło, ale wydaje mi się, że na tamtych targach nie było nic poza książkami. A nie, przepraszam, raz mi się zdarzyło płytę kupić. Ale generalnie na targach książki były książki. Tylko książki.

Czasy się zmieniają. I chociaż tłumy na Stadionie Narodowym zadają kłam twierdzeniu, iż Polacy nie czytają książek, to książki nie są jedynym towarem, jaki na targach można znaleźć. Oczywiście dominują, to nie ulega wątpliwości. Ale poza książkami na targach widziałam: notesy, magnesy na lodówkę, gry planszowe, puzzle, pocztówki trójwymiarowe, koszulki, poduszki, torby, klocki, kredki, flamastry, breloczki, mapy, globusy, atlasy… pewnie nie wszystko pamiętam. Ale powyższe to nic, można by potraktować jako elementy towarzyszące. To, co mnie naprawdę zaskoczyło, to narty! Serio, na targach książki w Warszawie można było w tym roku kupić narty. No niech mi jeszcze ktoś powie, że na targach książki jest nudno bo są tylko książki i nic więcej!

Pierwszy raz zabrałam Duśkę na Warszawskie Targi Książki zaraz po czwartych urodzinach. Książki jako takie nie były dla niej nowością, jednak rozmiar i rozmach, z jakim była przygotowana impreza, chyba zrobił na niej wrażenie. Chciała zobaczyć wszystko i natychmiast.

IMG_0801

A coroczna oferta skierowana do najmłodszych jest naprawdę bogata. Dzieci na targach się nie nudzą, nie ma takiej opcji. W sali dla dzieci mogą się do woli bawić, lub brać udział w warsztatach dla najmłodszych.

IMG_0813

Animatorzy dbają o dobry humor maluchów. Ale to nie wszystko. Poszczególni wystawcy, aby zainteresować dzieci swoją ofertą, pozwalają bawić się tym, czym akurat handlują. Przez kilka lat widziałam na targach chyba wszystkie zabawkowe nowości. Dwa lata temu Duśka grała w Gąsieniczki (gra trafiła na naszą półkę, a jakże!) W zeszłym roku wylepiałyśmy obrazek z czegoś podobnego do chrupek kukurydzianych.

IMG_2273

W tym roku Duśka skorzystała z okazji, by zadać jakieś cztery miliony pytań autorce bardzo fajnych puzzli traktujących o kosmosie. Puzzle oczywiście musiałam mojej małej Kosmitce kupić.

Ale tym co zainteresowało ją w tym roku najbardziej były miliony gier planszowych, w które można było sobie pograć. Strefa gier mieściła się na mniej więcej ćwiartce płyty stadionu. Ile ich było tak dokładnie? Na moje oko stołów z grami było kilkadziesiąt i praktycznie przy każdym grano w co innego. Wyjątkiem była gra „Domek”, która zajęła coś koło dziesięciu stołów i przy każdym ktoś grał! O grze możecie przeczytać tutaj, a ja tylko nieskromnie dodam, że Blog W Roli Mamy objął tę grę patronatem medialnym.

Targi Książki są co roku obowiązkowym punktem na naszej mapie wycieczkowej. Zastanawiacie się, czy można wybrać się z dzieckiem na wycieczkę na targi? Szczerze mówiąc, nie widziałam tam żadnego znudzonego i marudzącego dziecka, a dzieci było naprawdę dużo.

IMG_2249

Z kronikarskiego obowiązku powinnam chyba wspomnieć o spotkaniach autorskich, które podczas targów trwają praktycznie non stop. Co chwila nadziewaliśmy się na kolejkę po autograf. Niektóre były krótkie, kilkuosobowe, inne zakręcone jak serpentyna na Sylwestra.

Czy pojadę z Duśką za rok na Warszawskie Targi Książki? No pewnie, że tak!

IMG_4375

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwykła Matka
Gość
Zwykła Matka

Byliśmy i my-to był nasz pierwszy raz, ale już planujemy kolejne!!!!!

Zaczytana do samego rana
Gość
Zaczytana do samego rana

Jestem na targach z córką co roku. Zaczełyśmy wspólne wyprawy chyba w zerówce, od tamtej pory nie robimy sobie przerwy. To dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń w roku, poza rodzinnymi :-) Pozdrawiam,
Zaczytana do samego rana

Ciąża 26 maja 2016

Moje ciało, obce ciało. Ciąża to piękny czas – mówcie mi tak, gdy “kibluję” w toalecie

Jestem w ciąży i to nie po raz pierwszy, a trzeci. Nic mnie już nie powinno zdziwić, a jednak. Moje dwie poprzednie ciąże przebiegały wręcz niepostrzeżenie i gdyby nie to, że dopisywał mi apetyt i dwa razy utyłam po 20 kg, oraz nosiłam gigantyczne brzuchy, mogłabym nie zauważyć długi czas, że oto jestem w ciąży.

Mdłości? Pryszczata cera? Mega opuchlizna? Ból piersi? Ból brzucha? Nieustający foch?

Po raz pierwszy przekonuję się, co to znaczy “być w ciąży”. Nie podejrzewałam nawet, że można się czuć aż tak bardzo do dupy. Najbardziej “kocham” poranki. Wstaję i z powrotem się kładę. W sumie to nie ja się kładę, tylko z nóg ścinają mnie zawroty głowy! O ile zdążę oczy otworzyć, bo energia to słówko, które powoli ulega zatarciu w moim słowniku.

W sumie, to mam tylko dwa życzenia – leżeć i nie musieć patrzeć na jedzenie. Jak już się zwlokę rano z łóżka, muszę zrobić dzieciom śniadanie. Tak jak szybko otwieram lodówkę, tak szybko ją zamykam, bo zapachy burzą spokój mojego żołądka. Gotuję przy otwartym balkonie. Hurrraaa, jestem prawdziwie ciężarna, cierpię na nieustające mdłości! Zapachy, bleeeee, jedzenie, bleeee – poza ciepłymi zupkami, ostatnio na śniadanie była ogórkowa :)

Powiedzcie mi, jak żyć w takim stanie? Mój ginekolog twierdzi, że to minie, a mnie się po głowie tłucze, że od końcówki drugiego miesiąca, aż do dziewiątego, jest strasznie dużo czasu, przez który mogę czuć się równie beznadziejnie. Ciąża to nie choroba, owszem, ale ja się czuję chora, jak tylko pomyślę o tej mojej ciąży w kontekście wszystkich niedogodności.

Co gorsza, jestem w stanie pomylić swoją twarz z własnym zadkiem – często znajdują się w tej samej płaszczyźnie, są identycznie blade i tak samo “ładne” od kiedy jestem w ciąży. Od razu przypomniał mi się wiek nastoletni, gdy wstydliwe skrywałam pryszcze na mej twarzy pod bogatą warstwą korektora. W dwóch poprzednich ciążach wyglądałam kwitnąco, stan błogosławiony mi służył, czułam się pięknie. Teraz czuję się brzydko i źle. Wszystko jest źle, nawet mój ginekolog zauważył, że jestem marudna jak nigdy, a my się znamy już dłuższy czas.

Może to na dziewuchę???

 

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Klaudia Prz
Gość

Mdlosci przez cala ciaze, jedynie w okolicach 7 msc byla mala poprawa na chwile. Wymioty do 5 msc. Kazdy silniejszy zapach powodowal u mnie torsje :(
Wtedy mielismy jeszcze swinke, maz musial czyscic klatke co drugi dzien bo strasznie mi smierdzialo z niej.
Smieci, mieso, ubikacja, wszedzie czulam smrud i mi sie dzwigalo. Nie mowiac o zapachach ludzi w autobusie itp.
Oprocz tego nawet nie bylo tragedi, pod koniec krzyze siadaly i zgaga meczyla do tego stopnia ze spalam na siedzaco prawie bo jak sie kladlam to ulewalo mi sie kwasami.
Ale to chyba wiekszosc tak ma

Klaudia Prz
Gość

A i urodzil sie syn

Hanna Samsonowicz
Gość

Pierwsza ciaza z corka zéro objawow wszystko super druga ciaza blizniacza wszystkie dolegliwosci jakie mozna sobie wyobrazic z podwojnym nasileniem mdlosci, wymioty, zgaga, bol kregoslupa, migrena, cukrzyca ciazowa od 4 miesiaca skurcze bolesne, grozil mi porod przedwczesny, bylam na podtrzymaniu w ost tyg ciazy. 40 cholesteza i skonczylo sie porodem wywolywanym juz nie wspomne o ogromnym brzuchu kazdy z blizniakow urodzil sie z waga ponad 3 kg

Agnieszka Rakowska
Gość

Stan błogosławiony jak to mówią :-)

Magdalena Łobos-Kubiś
Gość

Ja czułam się fatalnie. Nic nie mogłam jeść, niedobrze mi było praktycznie do końca. Nie wymiotowałam co prawda, ale mdłości były straszne. W dodatku zagrożenie cukrzycą ciążową, wynik na granicy normy i dieta taka jak przy cukrzycy. No i glukometr :-(

Ewa Klepczarek
Gość

Oj tylko nie straszcie, że to wszystko jednak „na syna”. Za „na dziewuchę” jestem wstanie to jakoś wszystko przeżyć :)

s
Gość
s

Pierwsza ciaza miałam to samo co ty – wyszedł syn.
Druga ciaza ciut lepiej – wyszła corka

Justyna Pajda
Użytkownik

bezczelna reklama. kto kupuje dzieciom mieszkanie i samochód rzędu 200 tyś zł ? chyba tylko bogacze.

anka
Gość
anka

U mnie nie było tak źle zgaga dopiero pod koniec, mdłości tylko raz jeden jedyny kiedy poczułam zapach farby, nie tolerowałam też niektórych przypraw i potraw inne zaś uwielbiałam( mimo że ich normalnie nie znoszę) :) Jedyny problem to zaparcia, poradziłam sobie z tym dicopegiem ale żadne mamusine, babcine i naturalne sposoby nie pomogły

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close