Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Czym skorupka za młodu nasiąknie…


Żaklina Kańczucka

29 października 2012

Każdy zna powyższe powiedzenie, “czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość  trąci”, lub alternatywnie – “czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Pamiętając więc o ludowej mądrości, dla dobra mej latorośli nauczyłam  Bartka  istotnych rzeczy: spania we własnym łóżeczku, samodzielnego jedzenia, picia, i wielu innych czynności z których byłaby dumna każda matka.

I tak z jednej strony uczę z pełną świadomością przydatnych umiejętności i pożądanych zachowań, a z drugiej zorietnowałam się ostatnio, że bez większej świadomości i konkretnego planu kopiuję do głowy mego dziecka rzeczy, które totalnie nie powinny interesować niespełna dwuletniego chłopczyka. Podam tu kilka przykładów.

Po pierwsze jestem maniaczką ścierania kurzu i generalnie czystości w domu, a może raczej JESTEŚMY, bo obecnie sprzątamy wspólnie. Ja ścieram meble od jednej strony, a z drugiej ściera je synek, zostawiając urocze odciski małych łapek. Żeby było sprawiedliwie (wcześniej ścierał je pieluchą tetrową), obecnie ma własną osobistą ściereczkę, więc nie musimy się kłócić o detale. Nie muszę go prosić o nic, jak coś rozleje po prostu biegnie do łazienki, i sprząta, gdyby nie jego “ be, be, be” i smugi po sprzątaniu, pewnie nawet nie zauważyłabym, że coś się stało.

Inna kwestia to miotła. W dobie odkurzaczy, pewnie mało która pani domu ma ją na stanie, ja tak, ponieważ żeby sprzątnąć piach spod łap psa, wyciągać maszynę zza szafy to zbyt wiele. Schemat wygląda następująco – ja wyciągam miotłę z balkonu, mały z szafki pod zlewem wyciąga małą miotełkę z szufelką i sprzątamy. Uściślając, to ja zamiatam, on roznosi.

Pamiętam jak niedawno mój mały czyścioch będąc u moich rodziców, wyciągnął cichaczem złożony kartonik spod głośnika na podłodze, po czym pobiegł szybko do kuchni, i wrzucił znalezisko do śmietnika, mrucząc pod noskiem” be, be,be”. Dla jasności- kartonik nie był nie zauważonym przez moją mamę śmieciem, lecz podpórką dla wspomnianego głośnika na nierównej  podłodze, żeby kot go nie przewracał.

Moje dziecko wraz ze mną pięknie rozwiesza na suszarce mokre pranie, a podpatrując mnie na co dzień , równie pięknie potrafi zdjąć mokre i wrzucić do miski, lub obok niej szczególnie gdy nie ma mnie w pobliżu. Jak widać, nawet tak małe dzieci wiedzą, że pranie należy zdjąć, szkoda tylko że nie wiedzą dokładniej kiedy powinno to nastąpić :)

Kolejna kwestia, układanie w szafkach, to nasza ulubiona czynność np. w kuchni ja układam naczynia, on łapie co popadnie i również układa według własnego zamysłu. Dla przykładu, w domu kiedyś były dwa kubki niekapki, jeden znalazł mój mąż w szafce na obuwie, a drugi nadal zaginiony w akcji.

Mój ukochany sprzęt – telefon, dzwoni do mnie z szafki na torby zakupowe, a z szuflady z bielizną wstaje noga misia. I niby czego mogę chcieć więcej, skoro dziecko jest mądre, piękne, zdrowe i kochane i tak bardzo w zachowaniu podobne do mnie? Chyba jednak niczego, no może poza tym, że kiedy mam ochotę porobić NIC, a coś się rozsypało po podłodze, teraz Bartek jedynie ciągnie mnie za rękę, a w przyszłości moje dziecko, zamiast machnąć ręką i usiąść obok, poleci po miotłę z balkonu i powie” Mama dawaj, sprzątamy, przecież można się o ten bałagan zabić” ;) Oby nie!

Źródło zdjęcia: Flickr

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Malwina Wołowska

    Moja córcia też mi pomaga w sprzątaniu. Musi mieć własną szmatkę, mini zestaw do zamiatania jej kupiłam. Pranie też oczywiście pomaga mi rozwieszać i wynosi do szafek to, które ja ściągam już suche z suszarki.Ostatnio mąż przyjechał na 1 dzień (pracuje za granicą) i porozrzucał ubrania po mieszkaniu, a mała chodziła i wszystko mu zanosiła i pokazywała, że ma to schować do szafy.

  2. Mój mały tez lubi sprzątać i wyrzucać różne „śmieci” do kosza ;) Również mówi wtedy „be”. Kiedy czytałam ten wpis, czułam się trochę jak ja i mój Tymek ;)

  3. haha jakbym czytala o nas ;) mam balkon porośniety kwiatami ktore jesienia strzelaja nasionkami. Tomek biegiem po zmiotke pod zlew i zamiatalismy owe nasionka z balkonu. odkurzamy tez razem ja swoim odkurzaczem a Tomek dostał rure od starego odkurzacza i tak wspolpraca kwitnie… przeraza mnie tylko to ze moja mała bestia robi sie zbyt samodzielna i ostatnio np.otworzyl szuflade ze sztuccami wyjol noze i z tekstem mama ciach ciach przyniusl mi je… oczy wokol glowy z takim kochanym samosiem

  4. Zdolne są te nasze dzieciaki, bez wątpienia :)

  5. My też sprzątamy, wieszamy pranie i gotujemy razem, ale mamy jeszcze coś więcej – codziennie przyjeżdża do nas kurier z paczkami, gdy córeczka jeszcze nie chodziła do przedszkola a ja byłam z nią akurat w domu, to często odbierałam od niego te paczki, razem z Magdzią :) i tak anonimowy kurier zamieniła się w „wujka Tomka”, Madzia zabierała swoją niańkę i światełkiem „skanowała” wszystko, co popadnie, no i wszędzie szukała kodów kreskowych i powtarzała, że paczki są gotowe do wysłania :)

  6. Ojjj wypisz wymaluj ja i mój syn!! :) Również jestem maniaczką sprzątania, a moja kochana pociecha jest maniakiem pomagania :)Tatuś się z nas śmieje, a ja mam nadzieję, że dobre chęci mojego dziecka i przywiązywanie uwagi do czystości nie miną wraz z wiekiem dojrzewania… ;)

  7. ojej to troche jak u nas z tym ścieraniem ;) Amelka jak widzi żę zaczynam sprzątać biegnie do łazienki i bierze ściereczkę ale nie ma swojej bierze co pod ręką ma ( wie gdzie są ściereczki) :))

  8. u nas to samo ;) Tola sprząta, rozwiesza (często brudne) pranie, wyciera, zamiata, układa, przedkłada

  9. A nasze dziecko „nasiąka” górską pasją. Jakiś czas temu córcia (1,5 roczku) zaskoczyła nas pierwszym bardziej rozbudowanym zdaniem: „Góly Gosia pójdzie!”, po czym… raźno posunęła w górę, w stronę jednego ze szczytów Gór Świętokrzyskich. Oczywiście padła po 15 minutach podejścia i wylądowała w nosidełku, z którego poziomu z ciekawością oglądała zmieniające się widoki, ale zadatki na górską turystkę są :) Póki co – w nosidełku – zwiedziła trochę polskich szlaków, a nawet udało się jej „wejść” na dwa dwutysięczniki (ciekawe, czy i kiedy pobije rekord zdobytej wysokości, już na nóżkach). Uwielbia oglądać przewodniki oraz mapy i „planować” trasy, wołając „tu!”, jak zobaczy coś, co ją zainteresuje. Już nie wspominając o śpiewaniu piosenek „ogniskowych” podczas codziennych domowych czynności. Będę szczęśliwa, jeśli uda mi się „zarazić” dziecko miłością do gór, które tak kocham, ale pozwolę mu wybrać własną drogę, jeśli nie zechce dzielić pasji ze mną.

  10. Nasz Maks wlasnie uczy sie samodzielnie jesc (prawie 11m)- jedza raczki, nozki,stolik, podloga (…), ale co trzecia lyzeczka trafia do buzi Maksa, wiec jest niezle;) zrobie wszystko by Synek byl samodzielny, bo jak patrze na mojego Meze, ktoremu Mama jeszcze w kiceum pakowala obiad do buzi, to czasem mi sie slabo robi… Niestety wychowywac musze ich obu;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Co z tym siusiakiem?!

Co z tym siusiakiem?!


25 października 2012

Higiena prącia u noworodka i niemowlęcia często budzi niepokój młodych rodziców. Pielęgnacja napletka u noworodków, niemowląt i małych chłopców jest problemem wzbudzającym bardzo dużo kontrowersji zarówno wśród personelu medycznego – pediatrów, chirurgów dziecięcych, pielęgniarek i położnych, jak i wśród rodziców. Kontrowersje te wynikają prawdopodobnie z naleciałości kulturowych, niewiedzy, mitów przekazywanych z pokolenia na pokolenie, jak również niestety braku współczesnej wiedzy personelu medycznego na ten temat.

Najczęstszym pytaniem jest, co robić z napletkiem? Czy ściągać czy nie? Od kiedy? W kąpieli czy „na sucho”?

Co się kryje pod pieluchą – czyli co warto wiedzieć.

Odklejanie się  napletka jest procesem naturalnym, samoistnym rozciągniętym w czasie. Prącie i napletek rozwijają się u chłopca jednocześnie. Początkowo blaszki napletka  są przyklejone do żołędzi prącia, potem stopniowo się rozdzielają. Wobec tego trudno mówić o zwężonym napletku u noworodka. Na początku życia napletek nie jest fizjologicznie zsuwalny i tak ma być. Nazywamy to fizjologiczną stulejką (czyli prawidłową i jak najbardziej normalną). W okresie noworodkowym napletek oraz nabłonek żołędzi są zbudowane ze wspólnej blaszki wewnętrznej napletka, w tym czasie mała jest podatność skóry na rozciąganie oraz mała jest jej elastyczność. Jest to norma i nie należy w żaden sposób ingerować. Każda gwałtowna interwencja spowoduje uszkodzenie napletka, gojenie się z powstaniem blizny i spowoduje powstanie stulejki. Sami spowodujemy chorobę.

Odklejanie napletka odbywa się samoistnie. Dochodzi do tego w wyniku trzech procesów:

Gromadzenie się pod napletkiem wydzieliny gruczołów łojowych oraz złuszczonego nabłonka – tzw. mastki, która jest jałowa i nie wymaga usuwania i w brew obiegowej opinii NIE jest siedliskiem bakterii (chyba, że zaczynamy gmerać przy siusiaku brudnymi rękoma);

Tworzenie się tzw. balonika w trakcie oddawania moczu, który przyspiesza proces odklejania;

Samoistne wzwody;

Po 3 roku życia u 90% chłopców napletek jest odprowadzany w całości lub częściowo, (co również jest prawidłowe), bez ingerencji osób trzecich. U 1% napletek w pełni odkleja się w okresie dojrzewania, co również nie jest niczym złym. Należy pozwolić naturze działać w swoim tempie i nie ingerować w nią, jeżeli nie ma ku temu medycznych podstaw.

Często rodzice, położne, a nawet lekarze pierwszego kontaktu próbują niemowlakom ściągnąć napletek. Prowadzi to do poważnych komplikacji – popękania napletka, naderwania wędzidełka, uszkodzenia powierzchni żołędzi – i jest bardzo bolesne dla dziecka. Tego typu działania są bezpośrednim powodem powstania właściwej stulejki, gdyż pęknięty napletek bliznowacieje i ulega zwężeniu. Działanie takie jest absolutnie nieprawidłowe z medycznego i pielęgnacyjnego punktu widzenia!

Jak więc pielęgnować siusiaka?

Tak, siusiaka drogie panie, nie penisa, prącie czy członka. Siusiaka – który zgodnie z nazwą służy do siusiania, a do tego napletek odsuwać się nie musi (dopiero do odbycia stosunku).

Do ukończenia pierwszego roku życia chłopca w żadnym wypadku nie wolno odsuwać napletka. Zabiegi higieniczne ograniczamy do dokładnego obmywania od zewnątrz przy każdej zmianie pieluchy oraz w kąpieli, aby nie dopuścić do zakażenia napletka lub cewki moczowej bakteriami kałowymi.

Po ukończeniu 1 roku życia, co dwa, trzy miesiące można próbować, ale absolutnie nie trzeba, w czasie kąpieli ściągnąć chłopcu napletek, do pierwszego oporu, bacznie obserwując czy czynność ta nie powoduje u dziecka bólu lub uczucia dyskomfortu. Jeżeli ściągnięcie napletka powiedzie się, nawet odrobinę, myjemy pod nim wodą z mydłem. Należy unikać nadmiernego odprowadzania napletka, gdyż powoduje to jego pękanie, mikrourazy, a następnie bliznowacenie, co może już doprowadzić do powstania stulejki patologicznej.

Ręce przy sobie, przecież się nie pali!

Odprowadzenie zbyt wąskiego napletka może spowodować załupek, który wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej. Gdy napletek odprowadzany będzie zbyt mocno może powstać obrzęk, uniemożliwiający naciągnięcie napletka z powrotem na żołądź. W wyniku takiej sytuacji blokowany jest początkowo odpływ limfy, gdy obrzęk narasta blokowany jest odpływ żylny, a po kilku-kilkunastu godzinach również tętniczy, czego skutkiem może być martwica żołędzi. Stan ten jest bardzo bolesny dla dziecka wymaga pilnej interwencji chirurgicznej na ostrym dyżurze. Lekarz odprowadzi napletek i zaleci odpowiednie postępowanie po zbiegu. Dziecko musi być obejrzane przez chirurga lub urologa dziecięcego po około 2 tygodniach od załupka. Wizyta ma na celu ocenę napletka. Pod żadnym pozorem nie wolno w tym czasie odprowadzać obrzękniętego napletka!

Mama mówi STOP!

Trzeba również bardzo uważać, na wizycie u pediatry, niektórzy czasami bez uprzedzenia, z niepoznanych bliżej przyczyn, potrafią na siłę szybko i na raz zsunąć niemowlęciu napletek. Należy wyraźnie zaznaczyć, że nie życzymy sobie tego typu manipulacji przy siusiaku syna.

Jeżeli któraś z Mam ma jeszcze jakieś wątpliwości lub chce zgłębić temat, polecam poświęcić 30 min i obejrzeć wykład dr Gastoła , który jest niewątpliwym specjalistą i guru urologii dziecięcej.

mgr Anna Stefanek – położna

O Autorce:

Mgr Anna Stefanek – położna, doktorantka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Pogodna i uważna, zawsze z ręką na pulsie. Fachowiec z sercem – wierzący, że kobieta to więcej niż jej karta na łóżku. Z zamiłowania pogromca mitów.  Z pasją oddaje się spacerom ze swoim czworonogiem.

 

źródło zdjęcia: Flickr.com 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Bardzo przydatny wpis. Jest wiele opinii na ten temat. Ja się zgadzam w 100 % z tym, co napisałaś.

  2. Są dwie szkoły : my mamy pediatrę, która jest za tym, żeby odciągać, ale szanuje to ze my mamy inne podejście do tego tematu. Ja podążam za instynktem mojego męża , bo osobiście nie miałam pojęcia co robić i temat mnie męczył przez długi czas:)
    A ten artykuł bardzo mi sie podoba :)

  3. Bardzo się cieszę, że Paniom się przyda ;-) i podoba ;-)

    1. Bogna Małecka

      Mam pytanie. Dziś po kąpieli usuwałam białą wydzielinę z siusiaka 2miesięcznego synka i coś zrobiłam za mocno. Napletek zsunął się i odsłonił żołądź. Przestraszyłam się i nie wiedziałam co zrobić. Pod spodem było mnóstwo białego nalotu. Dopiero teraz przeczytałam artykuł wcześniej nie wiedziałam co robić w takiej sytuacji.Odruchowo przetarłam biały brudek wilgotnym wacikiem. Teraz wiem, że źle zrobiłam. Ale nic nie było na siłę i sama się zdziwiłam. Teraz bardzo się martwię czy nie zrobiłam synowi krzywdy. Czy go nie uszkodziłam. Natomiast nie wyglądał jakby go coś bolało. Co teraz mam zrobić aby sprawdzić czy nie spowodowałam tych strasznych rzeczy, o których Pani piszę. Bardzo proszę o pomoc! Dziękuję.

      1. Basia Heppa-Chudy

        Bogno, wpis ma charakter informacyjny.
        Niestety wirtualnie nie można dokonać diagnozy konkretnego przypadku. Proszę skonsultować się z pediatrą, pod którego opieką znajduje się syn, a w przypadku gdybyś zauważyła niepokojące zmiany proszę poprosić o skierowanie na konsultacje u urologa dziecięcego. Nic nie zastąpi wprawnego oka fachowca.
        Many jednak nadzieje, ze nic niepokojącego się nie wydarzy i życzymy dużo zdrowia i mało zmartwień.

      2. Witam u nas wczoraj identyczna sytuacja.. Jak u Pani obecnie wygląda siusiak? Proszę o odpowiedź

      3. Ania Gardulski

        Witam ponownie. Moj mlodszy synek ma teraz juz 8 mcy. Obiecalam sobie ze mlodszym bede sluchala starej szkoly i mamy. Bylo trudno, nawet podczas kopieli. Ale od mca tj. gdy maly mial 7 mcy po raz pierwszy napletek zszedl z zoledzia. Od tej pory przy kapieli, praktykuje ta metode. Dla starszego synka mycie swojego penisa nie jest niczym dziwnym. I tak, nazywam Ta czesc ciala penis.Dlaczego, poniewasz sama bylam uczona ze to jest siusiak, wrobelek, ptaszek a gdy doroslam bylam zawstydzona i skrepowana wypowiedziec slowo penis! Z czasem nauczylam dzieci i Sidbie, bo nie chce by mowily o swoich czesciach intymnych z zarzenowaniem lub w sposob wulgarny.

  4. Dziękuję za artykuł. Nam lekarz przy pierwszym badaniu nakazał odciąganie i oczyszczanie z mastki. Wręcz był zniesmaczony, że coś tam jest, dziecko niedoczyszczone. Jakoś nie mogliśmy się do tego z mężem zabrać, ja miałam wrażenie, że to jakaś zbędna, siłowa ingerencja w ciało syna. Kilka dni temu nawet o tym rozmawialiśmy, że może w końcu trzeba byłoby się za to zabrać, a tu trach! artykuł o nurtującym mnie problemie :) Teraz przynajmniej mam argument, że to nie tylko intuicja, ale fakt – żadnego gmerania! :)

  5. Przez ponad 1,5 roczku nic nie robiłam z siusiakiem synka, nie zsuwałam. Niestety później przyplątała się nagle infekcja i po niej zaczęłam a raczej mąż delikatnie zsuwać napletek. Teraz już bez problemu schodzi tak na 3/4 wiec w czasie kąpieli dokładnie o niego dbamy. Oczywiście maż obserwował czy synka to nie boli i robił stopniowo. Wszystko jest ok.

  6. a jak już „gmeranie się zacznie” ;-) zwłaszcza małymi dziecięcymi rączkami trzeba pamiętać, żeby były czyste – i te duże rączki i te małe… zapalenia napletka zazwyczaj właśnie powstają z powodu brudnych rąk łapiących się za siusiaka.

  7. nam Pani doktor kazała odsuwać i nawet pokazała jak. ja z kolei jakos niebardzo sie do tego garnęłam i dalej nie garne a synuś ma 1,5 roku i moim zdaniem jest ok.

  8. Artykuł chyba na życzenie, bo nie dalej jak dwa dni temu dyskutowaliśmy z mężem, jak dbać o siusiaka synka, i szczerze mówiąc i ze wstydem, nie do końca wiedzieliśmy czy robimy dobrze. Nie wiem czy mi to umknęło, czy lekarka nie mówiła, ale ten artykuł, na szczęście nie pozostawia wątpliwości.

  9. Malwina Wołowska

    Ja mam dziewczynkę ale zauważyłam, że nawet pediatrzy mają różne podejście do tej sprawy.

  10. i ja dziękuję za niezwykle przydatny i treściwy artykuł… męczyłam mojego półrocznego maluszka, bo tak dookoła radzili inni łącznie z lekarzem… od dzisiaj koniec! Uff! Pozdrawiam :)

  11. konieczkowska magdlaena

    no to prawda z tym lekarzem co to bez uprzedzenia ściąga napletek , moja szwagierka tak miala aż dziecku krewka poszła, ale na szczęście chyba nic powaznego sie nie stało ,ja dopiero syn ma 2 latka zaczełam troszkę ściagać ale nic na siłę ,

  12. Prawie mama

    Za miesiąc urodzę synka i też nie wiedziałam co trzeba robić (słyszałam różne opinie). Dziękuje za artykuł – teraz już jesteśmy mądrzejsi (mąż też nie wiedział do końca jak dbać o takiego małego dzidziusia) – a wiadomo pytać teściową czy mamę to często wątpliwe źródła (widzimy to po innych rzeczach jak np. kupno wózka, łóżeczka, tummy tube zamiast wanienki;) Pozdrawiam

  13. Milena Kamińska

    super artykuł mojemu synkowi pewna pani która niby pełni funkcję lekarza ściągnęła bez mojej zgody na silę, powiedziałam jej kilka słów synek bardzo cierpiał miał ogromna ranę

  14. Agnieszka Wodecka

    Jakieś dwa tygodnie temu byłam z Małym u lekarki, taki spóźniony bilans, ponieważ mój synek nie za bardzo przepada za lekarzami a zwłaszcza jego Panią doktor jak się ostatnio okazało… Więc wizyta przebiegła w miarę dobrze, do ostatnich chwil jak Pani doktor poprosiła żeby maluszka rozebrać do golaska bo chce obejrzeć siusiaka. Zapytała czy obciągam napletek i czy myję? Oczywiście że myję, ale nie obciągam bo nie chcę na siłę, no i widzę, ze dziecku to nie odpowiada… więc popatrzyła na mnie wzrokiem karcącym i sama ciach mach i obciągnęła mówiąc” to nie takie trudne, trzeba to robić bo inaczej będzie zabieg, niech Pani idzie z nim do specjalisty, bo to się kwalifikuje” ehh zapytałam tylko czy to konieczność „nie, ale najpóźniej do 3 może 4 roku trzeba z tym już zrobić porządek” no więc czekam i nic na siłę mu nie ruszam… Dziecko spokojniejsze, a żałuję tylko, ze dopiero teraz przeczytałam ten artykuł bo gdybym zrobiła to wcześniej nie pozwoliłabym lekarce na interwencje. Teraz już wiem, że zanim gdziekolwiek pójdę ze skierowaniem od tej lekarki, zapytam się innego lekarza tak dla porównania opinii. Dziękuję Wam za ten artykuł bardzo mi się przydał. A zaraz wyślę linka dla koleżanki, która miała podobne dylematy.

    1. Polozna i lekarz mowili- nic nie robic. I co? Mamy stan zapalny, antybiotyk i w perspektywie wizyte u chirurga. Moral? Trzeba odsuwac napletek i czyscic.

      1. Stan zapalny robi się od gmerania brudnymi rękami przy siusiaku, a nie od przyklejonego napletka.

      2. idzdo urologa

        Jak to nic nie robić? przeczytaj https://www.stolicazdrowia.pl/1787/plamki-na-penisie-przyczyny-objawy-leczenie-zakazenie/ nie można nic nie robić ! idź do innego lekarza, najlepiej urologa

  15. dziś byłam u chirurga z tym problemem,zalecił odklejać,no nie wiem co robić

  16. Pani Aniu – autorko wpisu,

    Mój 5 miesięczny synek ma teraz na siusiaku otworek wielkości główki od szpilki. Mam wrażenie ze od urodzin zarósł!!!! że na początku ten otworek do siusiania był większy…. Boje sie ze zarosnie- czy to w ogóle możliwe?!

    1. Nie ma możliwości, żeby cewka zarosła… jeżeli synek robi siusiu normalnie, bez płaczu, nie ma zaczerwienienia, obrzęku, nie robi się w trakcie siusiania balonik pod napletkiem to nic się nie dzieje. Ale oczywiście jeżeli ma się Pani niepokoić to proszę się udać czy do swojego pediatry czy do chirurga dziecięcego, którzy fachowym okiem obejrzą i powiedzą co i jak ;)
      Tylko proszę bardzo uważać, żeby nikt nie ściągnął napletka na siłę.

  17. Witam serdecznie nasz sym ma 2lata i 7 miesiecy od pewnego czasu tez zastanawaimy sie co zrobic z tym napletkiem zsowac go czy jak ??? Syn bardzo sie buntuje gdy ktores z mas chce cos przy nim robic wiec nic ma sile nie chcemy ,aczkolwoek zastanwamiam sie czy wszystko jest ok bo tak naprawde to jeszcze nie udalo sie nam go zsunac przy probach wyglada jakby byl przyklejony i tylko moze z kilka milimetrow udaje sie nam zsunac czy powinnismy udqc sie do lekarza czy przeczekac ??? Bardzo prosze o rade…

  18. Marlena Urbańczyk

    Witam
    Mam taki problem mój syn skończył w październiku 2 lata i byłam z nim teraz na bilansie i pani doktor ściągnęła mu napletek do końca mały płakał a teraz ma napuchnięte, płacze przy sikaniu.Okładam mu tego siusiaka Rivanolum i dziś przepisała mi pani maść Neomycinum Jelfa posmarowałam mu ale czy może mieć jakieś komplikacje proszę o jakąś rade…
    Jak bym wiedziała ze lepiej nie ruszać to bym jej nie pozwoliła jest mi go tak żal. Proszę o kontakt.

  19. POMOCY!!!! Wczoraj byłam u chirurga dziecięcego z 2 letnim synkiem z całkiem inną sprawą a skończyło się na siusiaku bo pan doktor przy oglądaniu mojego synka stwierdził że u 2 latka cała skórka z siusiaka musi się ściągać. Wziął rozwierak(nie wiem jak to się fachowo nazywa) i mu ściągnął napletek. Dziecko teraz przy oddawaniu moczu okropnie cierpi a ja razem z nim nie wiem co mam robić. W dodatku doktor kazał nam co wieczór ściągać skórkę (do brzucha) smarować linomagiem i z powrotem naciągnąć tak aby zakryć żołądź. Teraz to już nie wiem czy mam to robić czy nie.Proszę o szybką odpowiedź

    1. Mimo szczerych chęci, nie da się udzielać konkretnych konsultacji przez Internet.
      Najlepszym rozwiązaniem będzie udanie się teraz nie do chirurga, a do urologa dziecięcego.

      Zdrowia!

  20. Byłam u chirurga-urologa dziecięcego i nie kazał ruszać siusiaka . Tylko przepisał maść sterydową i kazał smarować po kąpieli .

  21. Ania Gardulski

    Bardzo przydatny artykol. Wrocilam do tematu gdyz urodzilam drugiego synka. Maly ma teraz 4 m-CE, delikatnie przy kapieli zaczynam naciagac I Nic nie sie nie udaje. Ze starszym wbrew namowom mamy, ktora doradzala mi naciaganie od malutkiego, posluchalam lekarki I Nic nie robilam. W wieku 7-8 mcy bylo chore I zrobione badanie moczu. Wyszla infekcja, zostal podany antybiotyk. Kolejne badanie moczu I znowu seria antybiotyku. Przypominam,Nic nie robilam z siusiakiem. Dopiero po 2 m-c, 2 antybiotykach poslochalam mojej mamy I starej szkoly!!! Codziennie w cieplej wodzie przy kapieli delikatnie odsuwalismy napletek. Po ok tyg schodzil do polowy. Powtorzylismy badanie moczu. Bakterii nie bylo. A dziecku podejrzewali zapalenie przewodu moczowego I cofanie sie moczu do nerek ( UTC). Nie trzeba bylo go faszerowac antybiotykami wystarczylo zadbac wczesniej o higiene. Teraz syn ma prawie 6 lat I Sam zawsze przy kapieli myje siusiaka tak jak kazda inna czesc ciala. Pozdrawiam I mam nadzieje ze moje doswiadczenie sie komus przyda. Z maluszkiem poczekam ze 2 mce i zobacze jak z nim Nam pojdzie:)

  22. Witam! Mam problem z moim 4-letnim synem. Byłam u pediatry i dostałam skierowanie do chirurga ponieważ napletek nie schodzi. Pojechałam do chirurga i pani doktor odkleiła napletek. I się zaczęło… Syn teraz nie da się dotknąć i jest okropny płacz i strach przed sikaniem, a doktorka powiedziała żeby odciągać raz dziennie bo się znów przyklei. Więc gdy usnął to delikatnie próbowałam ale nie mogę i teraz nie wiem co mam robić. Bardzo proszę o odpowiedź.

    1. 4 latek jest już dużym chłopcem. Musisz usiąść i z nim porozmawiać, że teraz już trzeba. Najlepiej robić to w ciepłej kąpieli. Możesz mu też powiedzieć dlaczego i jak ma sam sobie delikatnie zsuwać napletek, na pewno wtedy nie przekroczy granicy bólu. Na pewno nie wolno tego robić na sucho – czyli nie jak śpi.
      Faktycznie po takim odsunięciu na siłę i „na chama” mogą powstać zrosty i blizny.

  23. sabina sekula

    Mój synek konczy w lipcu 6 lat za każdym razem kiedy pytalam mojego lekarza o siusiaka co robić czy naciągnąć czy nie odpowiadał. ,zostaw nic nierob.A teraz okazało sie ze napletek nieschodzi,.Boje się ze potrzebny będzie zabieg. Co zrobic żeby tego uniknąć.

  24. Witam,
    mam 4 letniego synka. Ma już sciągnięty napletek, ale teraz mam pytanie w jaki sposób prowadzić higienę siusiaka? Do tej pory myty był od zewnątrz. Czy teraz przy każdym myciu trzeba sciągać napletek i myć od środka? Jest to o tyle stresujące, że dziecku ciężko ta skórka po całkowitym odciągnięciu wraca na miejsce. Dziękuję za pomoc…

  25. Barbara Milewska

    Witam,
    Mam inny problem. Mały miał zabieg ściągania napletka. Dbaliśmy, ściągaliśmy… nadal to robię. Niemniej od jakiegoś czasu zauważyłam,że z jednej strony znów zaczyna przyrastać. Nie tyle do skóry, napletka, co do jakiejś błonki, która jest tuż pod żołędziem. Dodam, że była od zawsze ale nie „wychodziła” aż do żołędzia. Czy robiłam coś nie tak? Jest po prostu tak, jak by z jednej strony nie było wyraźnej granicy żołędzia. Nie rozumiem dlaczego.
    Pozdrawiam

  26. Witam :-) ja z takim pyt.,o was właśnie jesteśmy po.kapieli mój synek ma 2latka i3miesiace odsuwalam mu nakrętka i zauwazylam „takie coś biale przyklejone co skorki”wystraszyłam się u zastanawiamy sie czy jutro do lekarza nie isc :-[ pomóżcie doradzcie pozdrawiam

  27. A jak to jest w przypadku badania moczu u niemowlaka? Gdy myjemy narządy przed pobraniem moczu odsuwamy i myjemy napletek?

    1. Anna Stefanek

      Nie odsuwamy.

  28. Witam. Mam pytanie. Mój syn ma 7 lat. Gdy był mały Pani Doktor powiedziała mi że trzeba małemu ściągać skórkę z siusiaka. Byłam bardzo zdziwiona. Pani Doktor dała nam jakieś maście by smarować mu i delikatnie ściagać. Smarować tak ale nie ściągałam. Któregoś dnia przyszedł do mnie syn i mówi że go tam coś boli i swędzi. Jak sprawdziłam fakt było zaczerienione i jak delikatnie ściągneliśmy skórkę była tam biała wydzielina. Kazałam małemu obmyć wodą i mydłem. I przeszło. Ale zastanawia mnie dlaczego ta skórka za bardzo nie chce mu schodzić i podobno boli jak ją ściąga. Zastanawiam się czy będę musiała z nim iść do lekarza i robić zabieg czy samo się to zrobi żę będzie sama mu schodziła. Proszę o pomoc, bo nie wiem co mam robić.

  29. Witam,

    Mam dwóch synów starszy ma 5 lat i jemu ściągałam napletek bo tak mi kazano choć nigdy tego nie lubiłam i nie rozumiałam,. Młodszy skończył 2 lata i jemu już tego nie robiłam, ostatnio zauważyłam, że zebrała mu się pod spodem biała wydzielina i od czasu do czasu delikatnie naciągałam ale nie nasiłę by powoli „dojść” do tej wydzieliny by to wyszło na zewnątrz. A wczoraj zauważyłam, że syn płacze przy sikaniu, okazało się, że ma zerwany napletek, biała wydzielina większości wyszła ale ma to popękane i go boli. Nie wiem co robić i czy możliwe jest, że sam to sobie zrobił lub przez przypadek gdzieś otarł bo pieluchy nie nosi.

    1. Doroto,

      Mimo naszych szczerych chęci, nie da się udzielić konkretnych konsultacji przez Internet.
      Najlepiej będzie udanie się z synkiem do lekarza.

      Życzymy zdrówka!

  30. Mój synek ma 7 lat i od dawna ściągamy napletek. Mimo to jeszcze do końca się nie odkleil od żołędzi i teraz z jednej strony ma odklejone a z drugiej nie. Lekarz powiedział, żeby sobie mocno ściągał podczas mycia to sam się odklei. Nie będzie potrzebna interwencja chirurga. Chłopcy mają tzw ” wzwody dziecięce ” i przypuszczam, że gdybym od małego nie ściągała Mu napletka to codziennie rano płakał by z bólu.

    1. Wzwody „chłopcy „mają od życia plodowego i miedzy innymi dzięki temu nie ma konieczności odsuwania napletka przez osoby trzecie

  31. Witam serdecznie.
    Mieszkam w Irlandii i tutaj urodziłam mojego synka, i tutaj nikt nigdy nawet nie wspomniał o naciąganiu siusiaka. Gdy pojechaliśmy do Polski na urlop, wybrałam sie na wizytę do lekarza aby skontrolować czy wszystko jest ok z Adim. W czasie tej wizyty pani doktor powiedziała mi o tym naciąganiu, pokazała jak robic i żeby czyścić Rivanolem. Robiłam to przez jakis czas, może z miesiąc ale pózniej przestałam, jakoś tak nie pasowało mi to. Ale jakoś niedawno Adi w nocy sie obudził z płaczem i cały czas łapał sie za pieluszkę, jakby mu tam cos przeszkadzało. Po jakieś 5min sie uspokoił. Następnego dnia próbowałam mu naciągnąć tą skórkę ale sie nie dało, próbowałam jeszcze dwa razy ale nie da sie, wcześniej robiłam to bez przeszkód. Adi skończył roczek tydzień temu. Czy powinnam iść z tym do lekarza? Czy jeszcze trochę poczekać. Dodam jeszcze, że juz teraz sie nie „użala” na siusiaka, ewentualnie bawi sie nim.
    Pozdrawiam serdecznie
    Justyna

    1. Nie ma żadnego medycznego uzasadnienia do odprowadzania napletka u tak małego dziecka.
      Prawdopodobnie robił się stan zapalny i stad był płacz.
      Skoro się bawi siusiakiem na pewno sam świetnie sobie poradzi i bez ryzyka bólu i powikłań

  32. Niech Ci lekarze i pielęgniarki swoim chłopom ściągają.Nie można tego robić.Dzieci się wzdrygają im to nie odpowiada i to samo mówi za siebie.

  33. Nie wolono tego robić.Dzieci się wzdrygają i to samo mówi za siebie.

  34. Ja jak bym miała ściągać napletek u pol rocznego synka czuła bym sie dziwnie , myje mu tylko z wierzchu siusiaka i jest ok otworek ma malutki ale nawet mi do głowy nie przyszło zeby mu cos tam naciągać , moja położna tez jest tego zdania. Mowi ze czas na ściąganie napletka jest wtedy kiedy dziecko bedzie juz to potrafiło same zeobic ale dla ciekawości bede u lekarza w przyszłym tygodniu i sie zapytam jakie on ma na ten temat zdanie zobaczymy. ?

  35. Agnieszka Jabłkowska

    Kochane mamy, dajcie sobie spokój i za wszelką cenę nie pozwólcie zrobić dziecku krzywdy przez lekarza.
    Mojemu pierwszemu synowi lekarka kazała ściągać i sama, bez zapowiedzi ściągnęła napletek, gdy miał ok. 8 mcy. Leciała krew i mały bardzo płakał. Potem zaczęły się infekcje dróg moczowych, aż w końcu zabieg chirurgiczny, spowodowany przedwczesną ingerencją. Chirurg też twierdził, że zabieg powinno się zrobić jak najwcześniej, nawet malutkim dzieciom. Oczywiście chodziło tylko o kasę, a nie dobro dziecka. Syn bardzo cierpiał w trakcie i po zabiegu. Przy moim drugim synku nic nie pozwolę zrobić.

  36. Agnieszka Jabłkowska

    Kochane mamy czas powiedzieć „stop” oprawcom siusiaków!!! Mój pierwszy syn miał na siłę ściągnięty napletek (bez zapowiedzi)przez lekarkę w wieku ok. 8-mcy.
    Leciała krew i bardzo płakał. Jako niedoświadczeni rodzice słuchaliśmy ślepo porad lekarza i sami też próbowaliśmy ściągać. Po ingerencji lekarki zaczęły się infekcje dróg moczowych, aż w końcu skończyło się zabiegiem chirurgicznym w wieku 18 mcy. Też pewnie nie było to wogóle konieczne. Chirurg zapewniał, że taki zabieg powinno się robić jak najmłodszym dzieciom. Teraz wiem, że chodziło tylko o kasę, a nie o dobro dziecka. Ten znany i polecany chirurg dziecięcy, wkrótce miał proces o branie łapówek. Dziecko bardzo cierpiało w czasie i po zabiegu. Zabieg robiony po znieczuleniu przez lekarza syropkiem, który nic nie ulżył w cierpieniu. Wyobraźcie sobie bezradne dziecko, oprawiane na żywca nożem chirurgicznym w najczulszych miejscach, a od razu nabierzecie pewności, że nie tędy droga…Nie pozwolę by to samo spotkało mojego drugiego synka. Zbyt ślepo wierzymy lekarzom we wszystkim, co nam mówią. To samo tyczy się szczepionek, ale to już inny temat…Pierwszy syn, szczepiony, bez przerwy chorował, drugi nieszczepiony- okaz zdrowia.
    Jesteśmy niewolnikami chorego systemu, któremu wcale nie chodzi o dobro pacjenta, tylko o to, by wyciągnąć z portfela jak najwięcej!

  37. Dziś na wizycie u pediatry z powodu czerwonych krosteczek na jajeczkach syna lekarz na siłę bez uprzedzenia zaczął sciągać napletek,syn zaczął płakać a ja zabroniłam mu tego typu zabiegu nie był on zadowolony ale zaprzestał. Lecz do teraz serce mnie boli ze zareagowałam trochę za późno i zdążył on dość mocno go sciągnąć. czy to powód do niepokoju? czy mógł on poważnie zaszkodzić mojemu dziecku ?

  38. Czy u dziesięciolatka po zsunięciu napletka skórka powinna być przyklejona do żołędzia?
    Synek codziennie wymywa brudki spod napletka dbając w ten sposób o higienę ale zauważyłam właśnie że skórka jest przyklejona pod żołędziem. Bardzo mnie to zastanawia czy wszystko jest ok…

    1. U mojego syna jest tak samo. Również szukam odpowiedzi. Bardzo prosimy o komentarz.

    2. To jest prawdopodobnie wędzidełko i ma być.
      Pozdrawiamy!

  39. Paulina Skrynek

    Witam mój syn za miesiąc konczy dwa lata od jakiegoś roku nagminnie ciągał sie za siusiaka ja staralam sie tam nie ingerować wiecznie zaczerwieniony czubek siusiaka mama mówiła ze musze mu naciągać ale ja zawsze się bałam aż któregos dnia zaczeła wydobywać się ropa z siusiaka synka przerazilam sie pediatra przepisala masc która jest tak naprawde do oczu ale kazala smarować nią czubek i dała skierowanie do chirurga dziecięcego z podejrzeniem zwęrzenia napletka. U chirurga dostalismy steryd w maści i smarowanie przez 4 tyg rano i wieczorem i naciąganie. Robilismy to z mężem ale żle po naciagalismy tylko troche tzn za mało bo sie balismy i nikt nam nie wytlumaczył. Także teraz jestesmy znowu na maści i sciagamy pożadnie napletek dzisiaj wyszedł już prawie cały syn przy tym nie płacze a nawet wczoraj się smiał. 20 stycznia mamy kontrole tym razem nie dopuszcze do kolejnego zwerzenia bo bedzie konieczny zabieg.

  40. Artykuł bardzo dobry. Zwłaszcza, że w większości przypadków o higienę dzieci dbają mamy, które nie bardzo wiedza jak dbać o siusiaka. My u naszego syna zaczęliśmy zsuwać napletek jak skończył rok, teraz w wieku 3 lat zsuwa się do połowy i dalej się nie da, wiec cierpliwie czekamy.
    W artykule napisane jest żeby myć siusiaka wodą z mydłem zgadzam się ale już żołądź należy myć tylko samą wodą bo inaczej mydło dostaje się do środka i straszliwie piecze, po drugie właśnie mydło niszczy dobra florę żołądzi i zaczynają się problemy. Wystarczy zwykła woda do mycia żołądzi.

  41. Katarzyna uryga

    Witam
    Moje pytanie brzmi następująco jak już jakiś sadysta odkleił ten napletek od siusiaka to co dalej mam robić suwać go i przemywać czy zostawić i tyle. Proszę o odpowiedz

    1. Katarzyno,
      skonsultujemy Twoje pytanie i jak tylko otrzymamy odpowiedź – odpiszemy.
      Pozdrawiam,
      Barbara Heppa – Chudy

    2. ANNA STEFANEK

      Jeżeli się napletek da odprowadzić to celem umycia żołędzi odsunąć umyć i naprowadzić z powrotem.
      Ale jeżeli został odklejony na siłę to prawdopodobnie jest blizna i odprowadzić się nie da. Wtedy do chirurga dziecięcego.

  42. gabrysia wilk

    A co robic z tą białą wydzielina z ta masta czyścić????

  43. gabrysia wilk

    To co robimy z mastka? Nie czyścić? Jak długo może być na siusiaku????????

  44. Wczoraj 4,5-letniemu synowi chirurg sciagnal napletek. Prosze o rade jak go dalej pielegnowac- odciagac codziennie czy niekoniecznie, bo poki co syn nie da sie tam nawet dotknac, a ja boje sie znowu na sile cokolwiek robic. Z drugiej strony chirurg powiedzial, ze jesli nie bedziemy odciagac, to znow sie przyrosnie i bedzie problem Bardzo prosze o rade.

  45. We wtorek nasza lekarka rodzinna kazała naciągać napletek synkowi (7 miesięcy). Zauważyłam małe pęknięcie napletka u synka i dzisiaj byliśmy u chirurga dziecięcego i pani doktor powiedziała, że absolutnie nic nie ściągać, naciągać… To jest fizjologiczna stulejka i taka ma być. Do 2 rż nie ruszamy napletka. Kazała myć,od czasu do czasu naciągnąć i wymyć mastkę i smarować czymś tłustym (oliwka, alantan plus w maści),żeby napletek był elastyczny.

  46. ania mikołajczyk

    Witam. Mój syn ma 2 lata i 8 miesięcy. Zauważam u niego pod napletkiem białego guza. To była mastka. Wystraszona pobiegłam z nim do urologa chirurga dziecięcego. Ten ściągnął napletek siłą twierdząc że jak tego nie zrobi to będzie zabieg. Więc ściągnęła napletek. Syna bardzo płakał nie chciał sikać. Lekarz przy kąpieli kazał ściągać napletek lecz gdy to zrobiłam następnego dnia zrobił się załupek i wylądowaliśmy na ratunkowym w szpitalu. Lekarz naciągnął napletek na żołędź kazał moczyć siusiaka w rivanolu i smarować maścią z antybiotykiem. Przez kilka dni synek płakał przy sikaniu. Jedyny plus, jeśli przy tym ogromie bólu cierpienia i płaczu mojego synka można to nazwać plusem, jest to że nie chce pieluchy i ładnie sika na kibelek. Martwi mnie to że synek nie pozwoli dotknąć siusiaka nikomu nawet przy kąpieli nie pozwoli go umyć. Robi to sam tylko z zewnątrz nie potrafi sam sobie poradzić z odsunięciem napletka żeby umyć siusiaka w środku i wyczyścić mastke która się tam gromadzi. Boje się że znowu będzie coś nie tak i będzie musieć cierpieć. Dodam jeszcze ze siusiak go nie boli. Proszę o rady co mam zrobić zostawić? Przed tą sytuacją nie było problemu odciągałam napletek troszkę 2 3 razy w tygodniu do pierwszego oporu. Mały nie płakał to było dla niego normalne lecz teraz wprawdzie całkowity zakaz dotykania jego siusiaka. Aa

    1. Anna Stefanek

      Nie ma żadnego powodu żeby odciągać napletek… Dziecko nie da sobie teraz odciągnąć, a przy kolejnej próbie może dojść do kolejnego załupka…
      Niech dziecko samo się myje. Mastka jest jałowa i nie wymaga wymywania.

  47. mamusie pilnujcie sobie tego…. nam pediatra na bilansie 2 latka zafundowała dziecku traumę ściągając na sucho i w sumie nie wiadomo po co siusiaka. Efekt 2 dni siku z bólem i płaczem, na widok przychodni płacz. w efekcie zmieniłam lekarkę i chodziłam z synem do psychologa bo nie dał sie dotknąć, zbadać. syn ma 5 lat i powoli oswaja sie z nowa panią doktor ale stres pozostał….

  48. Ewelina Pokutowska Barszczyk

  49. Sa dwie szkoly, a znam przypadki, gdzie wlasnie sie nie sciagalo i dzieci z zapaleniem wyladowaly w szpitalu wiec nie wiem. pierworodnemu nie odciagal sie za bardzo, w koncu zrobil sie zalupek, a potem mial operacje. teraz sam sobie odciaga i czysci. zbiera sie tam sporo brudu i jest oczywiste ze zeby wyczyscic trzeba odciagnac. napisala pani ze mastka nie wymaga wymywania, ale jak sie jej nie myje to sie robia biale krostki, ktore nie powinny byc, a mocz i pot? na szczescie drugiemu ladnie odchodzi i nie ma problemu

  50. Sylwia Ewa Kuligowska przeczytaj sobie

  51. Witam, byłam z moim 4 letnim synkiem na bilansie i przy badaniu pani doktor stwierdziła że napięte za mało się ściąga. Dostaliśmy skierowanie do urolog a on nam powiedział żeby. Przez 3 miesiące smarować przez 5 dni maścią a potem zaprasza na ściągnięcie napletka. Nie wiem co mam robić czy się na to zgodzić? Proszę o odpowiedź.

  52. Magdalena Siuchta

    Szczerze to nie podoba mi się że lekarz/lekarka robi coś nie pytając mnie o zgodę o zdanie.
    wczoraj byliśmy w Ośrodku i pokazałam jej że synek ma pod pachą czerwoną plamkę,coś w stylu odparzenia ale to chyba od potu bo uapły były po 4o st,liczyłam na poradę czym smarować ale już nie liczę na żadne porady,wszystko sobie znajdę i wierzę że będzie dobrze.No i powiedziała żebym zdjeła mu pieluchę(wcześniej zdejmowałam i nic takiego nie próbowała nawet),a wczoraj nawet nie pytając mnie,ani nie mówiąc co będzie robić zaczeła go dotykać,ja do niej w krzyk:’co pani robi”
    i by tego nie robiła,ona że:”przecież nie płacze”
    no i tak kilka razy powtórzyłam i to bardzo stanowczo,w środku się cała trzęsłam z nerwów że wogóle go tam dotkneła,jakby dalej próbowała,w sensie jakby próbowała ściągnąć zaczełabym krzyczeć chyba na głos,nie wiem czy bym go jej wyrwała.Posłuchała mnie i nie ściągneła mu ale mnie postraszyła że ‚będzie stulejka,chirurg i operacja>Synek ma 7 miesięcy,i głos mi podpowiada że rozwija się wszystko dobrze i niepotrzebne mu ściągać,w rodzinie też nikt nie miał ściągane i stulejki nie było,kłopotów też nie.
    Od dziś żadna lekarka nie zobaczy siusiaka mego syna,nie ma zdejmowania pieluchy,nie bo nie.

    1. U nas lekarze sami nie sciagali ale pytali rodzicow czy troszke schodzi. Ale dzis wlasnie uwazam ze powinni bardziej ogladac bo mielismy stulekje a tak to wczesniej by to wyszlo

  53. Witam.Jestem mama 2 latka.Bardzo pomógł mi ten artykuł,Pani dok.Ja też nie odciagalam napletka i nie zamierzam tego robić bo synek nie chce.Uważam ze naturą wie co robi o wszystko będzie samo się prawidłowo rozwijać.

  54. Witajcie.moj synus ma 4,5 lata. Pamietam jak byl malutki p.doktor wspominala o odciaganiu.ale maly nigdy tego nie chcial i do dzis nie mieszam mu przy siusiaku. Myjemy go jak kazda inna czesc ciala.Nie widze zeby cos niepokojacego sie dzialo a i syn nie skarzy sie na siusiaka.

  55. Witam moj synek ma 11miesiecy. Gdy wrocilam z nim ze szpitala do domu to przy wizycie domowej polozna sciagnela malemu napletek mial niecaly miesiac!!! Kazala sciagac przy kazdej kapieli. Tak yez postepowalam. Gdy synek skonczyl 6miesiecy stwierdzilam ze raczej nie ma juz potrzeby sciagania napletka. Przedwczoraj zauwazylam ze siusiak jest opuchniety. Sciagajac napletek trysla ropa. Poszlan wiec do pani doktor ktora kazala przemywac rywanolem i smarowac mascia. Nie ogladala siusiaka dokladnie. Boje sie ze cos przeoczyla…

  56. Bardzo przydatny artykul,dziekuje :)

  57. Cieśla Urszula

    Mój syn ma 2 lata i nigdy nie naciągałam nie ma problemu z sikaniem i nie narzeka na ból jak się kąpiemy i chce mu troszkę naciągac to się śmieje i ucieka. Nie wiem co robić bo koleżanka miała tak samo ale poszła na bilans 2 latek i pediatra tak naciągałam że krew się puściła i teraz czekają na zabieg.

  58. Mój synek ma prawie 4 miesiące. Dzisiaj pani pediatra oglądając go zaczęła naciągnąć mu napletek, teraz czubek siusiaka jest lekko opuchnięte, wiec zaczęłam szukać informacji na temat pielęgnacji tej części ciała. Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Czy jak już zaczęło się ściąganie napletka można przestać to robić??? Wcześniej tego nie robiłam, dopiero dzisiaj pediatra próbowała ,na szczęście nie ściągnęła do końca, przestała jak mały zaczął płakać. Czy mogę zostawić taki raz naciagniety do połowy napletek (tak mi się wydaje) w spokoju?

  59. Katarzyna Milczarek

    A co jeśli pielęgniarka szybko i na siłę ściągnęła kilku miesiecznemu dziecku napletek? Obecnie syn ma prawie 15 msc. I nic mu nie jest ale czy w przyszłości moze odczuc jakies konsekwencje przez tą pielęgniarkę? Dodam ze gdy ściągnęła napletek była tam krew i duza ilość ropy :-(

  60. Tworzenie się tzw. balonika jest w końcu dobre czy złe? Z samego artykuły wynika, że to normalne zjawisko, natomiast jeden z komentarzy autorki (z 10 listopada 2014) pod artykułem sugeruje, że jest to coś nieprawidłowego.

  61. Basia Czapska

    Witam, jestesmy po zabiegu rozklejania skorki ze znieczuleniem miejscowym. Sam zabieg trwal moze 3 minuty syn (wiek 3 lata) wytrzymal nie plakal, ale w domu horror. Przez 3 dni robil siku tylko dwa razy dziennie rano i wieczorem z okropnym placzem i histeria – mycie mydlem i sciagniecie skorki oraz ponowne sciagniecie po kapieli i posmarowanie mascia cortineff rowniez ogromny placz. Po trzech dniach od zabiegu zaczal sikac normalnie i dal sie umyc bez problemu i posmarowac. Juz jest ok, pilegnujemy myjemy tylko martwi mnie jedno – z jednej strony schodzi calkowicie skorka, a z drugiej jedt przyklejona tzn do calkowitego zejscia brakuje jej troche. Nie chce juz isc do chirurga, bo sie boje ze bedzie cos poprawial lub ciagnal na sile – czy jest szansa, ze ta jedna strona sie sama z czasem odklei? Co mam robic? Smarowac? Naciagac? Dla mnie te 3 dni po zabiegu to istny horror zaluje ze dopiero dzis natknelam sie na ten artykul. Pozdrawiam i prosze o odpowiedz.

  62. Basia Czapska

    Halo, czy te posty ktos jeszcze czyta w 2017 roku? Czy dostajecie odpowiedzi?

  63. Dokładnie jak w artykule, moja intuicja podpowiadała ,aby zostawić siusiaka swojemu biegowi.. niestety na wizycie u pediatry , lekarka badając małego dokładnie zrobiła w sposób taki jak opisano, bez tłumaczeń, uprzedzeń, jeszcze mi się zebrało że ja tego nie robię.. oj .. na szczęście nic poważnego się nie stało, jak tu klucic się z lekarzem ,:(. Dziękuję za artykuł pozdrawiam Marta

  64. kilka miesięcy po urodzeniu lekarz zalecił co jakiś czas odciąganie napletka podczas kąpieli.
    Z przerwami robiliśmy to i pojawiał się otwór cewki moczowej ale wyraźnie na żołędziu była przyklejona cienka skórka.
    Może 1/4 żołędzia się pojawiała.
    Skórka na końcu siusiaka jest ciemniejsza.
    Synek ma teraz 4 lata i w lipcu przy naciąganiu wyszedł żołądź ok 2/3 ale wyraźnie dalej była na nim przyklejona cienka skórka.
    Od tego czasu nic nie robienia przy lekkim naciąganiu pojawiła się krew, a żołędź się nie wysuwa.
    Czy dalej próbować coś robić? Już sama nie wiem :(

    1. Agnieszka Jelinek

      Skontaktuj się z dobrym lekarzem pediatrą. On napewno rozwieje twoje wątpliwości

  65. Drogie mamusie,
    A nie myślałyście by zacząć tarmosić i zdzierać skórę (do krwi!) z waszych ł***taczek??
    Zobaczyłybyście wtedy jak to bardzo boli i jakie to głupie jest!

  66. zmartwiona mamusia

    Hej mamusie, u nas podobnie, nie naciagamy, bo mieszkamy w Uk i tutaj tego nie praktykuja. Ale mamy juz 20 miesiecy, synek sam ciagnie sie nie raz za siusiaka i zastanawiam sie czy nie zrobi sobie krzywdy? Ostatnio chcialam sprawdzic czy wszystko tam wporzadku i delikatnie probowalam zsunac napletek ale niestety zoladz sie nie ukazala. Czy powinnam sie martwic? Poradzcie prosze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Kartki decoupage w 5 krokach

Kartki decoupage w 5 krokach


Agnieszka Jelinek

22 października 2012

Są takie chwile, kiedy za oknem ciągle pada deszcz. Nasze dzieciaki już prawie rozniosły nasz dom, mieszkanie, a my stajemy na głowie, aby znaleźć im i sobie ciekawe zajęcie. Decoupage to świetny pomysł, który zainteresuje nie tylko dorosłych, ale także i dzieci.

Drodzy Rodzice chciałam Wam pokazać w 5 krokach, jak można wykonać własnoręcznie kartki na różne okazje metodą decoupage; święta, zaproszenia a nawet do ozdobienia zeszytu szkolnego. Nie bójcie się, że zabawa w decoupage jest trudna i droga. Poniżej znajdziecie listę przedmiotów, które znajdują się na wyposażeniu prawie każdego domu. Zachęcam do wybrówbowania moich 5 zasad na udaną i praktyczną zabawę. Powodzenia!

Będziecie potrzebować:

– serwetki
– folia spożywcza
– papier do pieczenia
– kartka papieru A4 (gramatura pow. 100)
– nożyczki
– żelazko

Krok 1

Na początku musimy wybrać motyw z serwetki, który chcielibyśmy zamieścić na kartce, czy to ma być karta świąteczna, czy zaproszenie na urodziny dziecka, czy ma być pionowa, czy pozioma. Warto już na samym początku zaplanować naszą pracę, bo później już idzie jak z górki.

Kartkę papieru formatu A4 (w kolorze o jasnym odcieniu – od bieli po beże, jasne zielenie, żółcie) dzielimy na pół, przecinamy za pomocą nożyczek, otrzymane dwie kartki ponownie zaginamy na pół i otrzymujemy dwie kartki, które możemy ozdobić za pomocą decoupage.

Krok 2

Wybrany motyw z serwetki oraz folię spożywczą przycinamy do wielkości złożonej karki pozostawiająć ok. 1 cm nadmiaru z każdej strony. Pamiętajmy, że prawie każda serwetka składa się z trzech warstw i przed rozpoczęciem dalszej pracy należy delikatnie oddzielić pozostałe dwie warstwy serwetki od motywu, którym przyozdobimy kartkę.

Krok 3

Na desce do prasowania, lub ręczniku kładziemy papier do pieczenia. Kolejno układamy na nim; złożoną kartkę, folię spożywczą, motyw z serwetki oraz drugi arkusz papieru do pieczenia.  Dzięki temu papierowi nie będziemy mieli folii na desce lub ręczniku.

Krok 4

Nagrzewamy żelazko na najwyższy poziom i prasujemy naszą kartkę przez papier do pieczenia przez ok. 1 min. dociskając na krawędziach. Folia spożywcza jest świetnym klejem, który scementuje kartkę z serwetką. Prasując kartkę wygładzimy ją i nie będziemy mieli problemów ze źle przyklejającą się serwetką, brudnymi rączkami od kleju, itp.

Po wyprasowaniu naszej kartki, warto chwilkę zaczekać przed jej wyciagnięciem, gdyż będzie bardzo ciepła. Nożyczkami docinamy fragmenty serwetki i folii, które wystają poza ramę naszej nowo ozdobionej kartki.

Krok 5

Teraz już tylko wystarczy wypisać życzenia, lub zaproszenie i gotowa oryginalna kartka. Myślę, że każdy doceni Waszą ręczną pracę.

Jak się Wam podoba pomysł?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Dla mnie jest to inspiracja – spróbuję :)
    I z niecierpliwością czekam na kolejne tajniki decoupage’u.

  2. Bomba!! i jakie to proste, a efekt..! Teraz będzie sporo okazji, u nas urodziny, święta :D już nie mogę się doczekać jak coś sama zrobię

  3. Wspaniały pomysł na długie jesienne wieczory. Uważam, że decoupage w całości jest bardzo wdzięczną techniką ozdabiania przeróżnych przedmiotów. Metody z kartką jeszcze nie znałam, ale po tak świetnej instrukcji sama niebawem zabiorę się do pracy.
    Gdyby jednak ktoś zapragnął innych inspiracji decoupage, lub w zupełności nie miał pomysłu na upominki dla bliskiej osoby, zapraszam na moją stronę: http://www.facebook.com/pages/Mag-decore/177144859087108

    Pozdrawiam
    MagDecore

  4. Malwina Wołowska

    Oryginalne a jakie proste:)

  5. Nie mam zdolności plastycznych, ale na pewno spróbuję, miłe będzie wysłać bliskim własną osobistą kartkę:)

  6. Marta mama Nikusia

    Serdecznie zapraszamy na Halloweenowy konkurs gdzie do wygrania jest bon o wartości 40zł do zrealizowania w księgarni Gandalf :)
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/halloweenowa-niespodzianka.html

    Z góry bardzo przepraszam za spam…

  7. ale pięknie wyszło;)! musze spróbować ;)

  8. niesamowite, na pewno wypróbuję

  9. Dorota Agnieszka Grześ

    Ja podobnie ozdabiam świece: serwetka, rękaw do pieczenia, zapalniczka.

    1. O rękawie do pieczenia nie pomyślałam! Dzięki za podpowiedź.
      Już chyba wiem, co zrobię na dzień Babci i Dziadka ;p

  10. Dominika Żur

    Witam a folie ktora strona przylozyc??

    1. Agnieszka Jelinek

      Nie ma znaczenia, którą stroną przyłożyć folię spożywczą – ważne aby była pomiędzy kartką a serwetką.

      1. Dominika Żur

        Acha dziekuje za szybka odpowiedz. Ja zastosowalam folie nie w tej kolejnosci stad to pytanie. Dziekuje i pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Zanim przyleci bocian

Zanim przyleci bocian


Mirella

19 października 2012

Nie oszukujmy, się kiedy dwoje ludzi decyduje się na współżycie intymne nie od razu myślą o dziecku. Na początku chcą się nacieszyć sobą, wzajemną bliskością, czerpać radość z bycia we dwoje, więc wcześniej czy później zapada decyzja o  stosowaniu takiej czy innej antykoncepcji. A stosowanie antykoncepcji wyrabia przekonanie, że wystarczy raz bez zabezpieczenia i za dziewięć miesięcy bocian przyniesie małego królewicza lub małą królewnę. Przekonanie rośnie, kwitnie, zakorzenia się i jak już para podejmie decyzję o powiększeniu rodziny liczy, że wyda owoce. Antykoncepcja idzie w kąt, mija miesiąc drugi trzeci…. no i zaczyna się psychiczna karuzela. O tej karuzeli dziś chcę Wam napisać kilka słów. Od razu zaznaczam, to są moje prywatne przemyślenia oparte na własnych doświadczeniach oraz trzech latach spędzonych na forum dla staraczek.

Tak jak już napisałam, zaczyna się od przekonania że wystarczy raz bez zabezpieczenia i zostaniemy rodzicami. Do planu powiększenia rodziny podchodzimy z entuzjazmem, euforią, wiarą  we własne i partnera możliwości, no co to dla nas, my góry przeniesiemy jak będzie trzeba, sprowadzenie na świat dziecka to pikuś, prawda?

Potem powoli rzeczywistość zaczyna nas sprowadzać na ziemię. Czas mija, dziecka nie ma, zaczynają się wątpliwości. A może my coś źle robimy? Może my czegoś nie wiemy? Może trzeba sobie jakoś pomóc?

Zazwyczaj na pierwszy ogień idzie kalendarzyk, o tym każdy mniej lub więcej słyszał, tu dodać tu odjąć, tu dać margines błędu…. Przyznaję, że nie znam się na tym, ale jakoś tak to pamiętam, nie pytajcie skąd. Możecie przy okazji skorygować :)

Kalendarzyk nie pomógł? Widać źle określił dni płodne, w końcu wszystko się może zdarzyć, gdy się wierzy w kalendarzyk. Kalendarzyk idzie w kąt a my do apteki albo do internetu po testy owulacyjne. Testy owulacyjne też mają to do siebie, że albo pokażą co chcemy albo nie. Zazwyczaj powody są dwa, sporo kobiet robi je rano jak ciążowe, tymczasem testy owulacyjne tego nie lubią, no i druga sprawa – w opakowaniu jest pięć, trzeba się kalendarzykiem wspomóc i wybrać pięć kolejnych dni, kiedy powinno pojawić się jajeczko. A co jeśli owulacja się przesunie? Albo w ogóle jest w innym niż „przepisowym” czasie?

Ponoć są metody na jej namierzenie, w ruch idzie termometr, obserwacja śluzu, bardziej zaawansowane staraczki badają szyjkę macicy. Wydaje się, że wszystko jest jak być powinno i dalej.. nic.

Czas na wypróbowanie kolejnej metody: kochamy się co dwa dni, mamy chęć czy nie. Próbowaliście? Chyba nie ma lepszej metody na obrzydzenie sobie i partnerowi seksu. Szczególnie jeśli takie próby trwają kilka miesięcy, brrrr……

Kolorowe gazety i internet prześcigają się w dawaniu mądrych rad – zmiana diety, stylu życia, godzin snu, czasem nawet rodzaju bielizny ;) Niektórzy się uśmiechają, inni stosują.

W końcu przychodzi moment kiedy przyznajemy, że sami nie damy rady, postanawiamy iść do lekarza…. No i się zaczyna. Lekarze są lepsi i gorsi, mają lepsze i gorsze pomysły, niektórzy naprawdę chcą pomóc, inni chcą zarobić, nie ma się co oszukiwać. Jedni zlecają mnóstwo badań, inni proponują monitoring cyklu, jeszcze inni jedno i drugie, właściwie co lekarz to wersja. Jednym to pomaga innym nie. Nie twierdzę, że chodzenie do lekarza i robienie badań nie ma sensu, uważam tylko, że niektóre pary decydują się na to zbyt wcześnie, niepotrzebnie wpędzając się w stres i spiralę coraz czarniejszych myśli. Jak to dokładnie wygląda u lekarza Wam nie powiem, bo ja ten etap pominęłam, uznałam że psychicznie nie nadaję się na pacjentkę, od razu weszłam w kolejny.

Kolejny zaś to pogłębiająca się depresja, że zrobiliśmy wszystko co można i jeszcze trochę oprócz tego i nic z tego nie wyszło, że inni od razu, że tyle wpadek dokoła, tyle niechcianych dzieci, tyle porzuconych, a w nas tyle miłości, która czeka i doczekać się nie może. Zaczynają się lać wiadra łez, ochota na seks coraz mniejsza no bo po co jak i tak efektów to nie przynosi? Zaczyna się zmieniać sposób myślenia, właściwie jest tylko jeden rodzaj myśli, kiedy i dlaczego my jeszcze nie???

Nagle wszędzie jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy dla dzieci, dokoła wszędzie  kobiety z brzuszkami albo wózkami. Myślicie że nie było ich wcześniej? Ależ były, i sklepy i ciężarne i rodzice z dziećmi. Nie zwracaliście uwagi po prostu.  Teraz nagle tego pełno.

Kiedyś cykl się kończył, zaczynał się następny, teraz od połowy trwa nerwowe oczekiwanie, udało się czy się nie udało? Robić test już czy jeszcze nie? A może zrobić betę? Mdłości, senność, bolesność piersi, złe samopoczucie, początek ciąży czy choroby?

Ileż to razy na forum pojawiało się pytanie “czy to ciąża”? Nie wiem, przestałam liczyć już dawno, pojawiają się w różnym kontekście, jedni chcą aby to było to, drudzy drżą ze strachu, że to to. Opisują objawy które mogą ale nie muszą świadczyć o ciąży, szukają odpowiedzi, szukają wróżki?

Po całym tym długim okresie starań, po przejściu przez wszystkie etapy od euforii do depresji przychodzi moment zniechęcenia, postanowienia typu jeszcze jedna-druga próba i odpuszczamy, co będzie to będzie.

Moje drogie, moi drodzy…  nie jestem w stanie policzyć, ile to fasolek nam się wysiało na staraczkach w cyklach odpuszczonych, straconych, ile to zapewnień, że  w tym miesiącu to absolutnie niemożliwe, w tym odpuszczamy bo to bo tamto, w tym przegapiliśmy dni płodne na bank (ja też „przegapiłam” :D )

Mój osobisty wniosek jest jeden: fasolki nie lubią presji psychicznej, stres nie sprzyja zapłodnieniu, im więcej myślenia i nakręcania tym trudniej o dziecko.

Nie neguję przy tym absolutnie problemów medycznych, wiem że takie są, że czasem pomoc lekarza jest potrzebna, wręcz niezbędna, ale jak pisałam wyżej, nie boję się powiedzieć, że czasem kobiety (tak swoją drogą dlaczego kobiety? Zaleca się przecież żeby w pierwszej kolejności badać mężczyzn) zbyt szybko idą do lekarza i dają się złapać w pułapkę „niepłodności”.

Niedawno dołączyła do nas, forumowych staraczek Ingrid, mama małego Arturka, i już na wstępie przyznała się, że przeczytała cały nasz wątek, całe trzy lata pisania! To co sama o sobie napisała świetnie podsumowuje to wszystko co próbowałam Wam tym tekstem przekazać:

Pierwszy rok starań, to było spontan, czyli naturalnie bez wspomagania. Potem 2 kolejne tak jak u Was, czyli monity, tabsy itp. aż do znudzenia. W końcu po tych 3 latach mielismy wszystkiego dość i tak sobie pomyśleliśmy chyba nam dane jest żyć w dwójkę i po prostu przestaliśmy myśleć o dziecku. Ja zaczęłam intensywnie pracować, siedziałam w pracy po 12 godzin i tak minął prawie rok. I pewnego dnia kiedy miała przyjść miesiączka,którą miałam zawsze jak w zegarku, 4 dni i nie ma, w końcu poszłam do apteki i kupiłam test, zrobiłam go i 2 grubaśne krechy (na drugi dzień do ginki,a to był już 6 tydzień). A jeszcze Wam powiem nie mieliśmy żadnych przeciwwskazań do zajścia naturalnego w ciąże.”

Moim wszystkim koleżankom-staraczkom, tym byłym i tym obecnym, dziękuję za trzy lata wspanialej zabawy i wielu wielu pięknych momentów, jednocześnie bezczelnie proszę o więcej, szczęścia nigdy za wiele.

Kiedyś lekarze mówili o niepłodności po dwóch latach nieskrępowanego współżycia, teraz mówią chyba o pół roku, a na testach owulacyjnych stoi, że po czterech miesiącach używania bez rezultatu trzeba się do lekarza wybrać.

Racja to? Jak myślicie?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Malwina Wołowska

    Ciężko stwierdzić kiedy się wybrać… Może warto jeszcze zanim się zacznie starać:) U mnie było tak…. Jeden miesiąc starania, drugi, trzeci, w końcu poranny ból brzucha, który nawet ruszyć mi się nie pozwolił. Nospa nie pomogła, a że bolało bardzo to postanowiłam wtedy nie iść do pracy bo niby jak. Udałam się do przychodni do lekarza po L4. Ten na miejscu zrobił mi USG ale nic specjalnego na nim nie widział ale na wszelki wypadek dał skierowanie do szpitala. Na miejscu się okazało, że mi pękła mi torbiel na jajniku i muszę zostać w szpitalu. Tobyło 2 dni przed Bożym Narodzeniem. Po kroplówkach i lekach wszystko się rozeszło po kościach,ale teraz wiem, że dobrze się stało bo okazało się, że moje hormony są rozregulowana i lekarz stwierdził, że w życiu nie zajdę w ciąże dopóki tego jakoś nie unormujemy. Dostałam tabletki antykoncepcyjne na 3 miesiące. Po tym czasie miałam i je odstawić i działać:) I znów jeden miesiąc, drugi…. a trzeciej miesiączki już nie było. Może to i bardzo krótki okres starania się, ale dla mnie to i tak było długo. Wydawało mi się, że to przecież takie łatwe, ludzie „wpadają” na co dzień:) jednak rzeczywistość jest inna. Ale zgadzam się… fasolki nie lubią stresu:)

  2. Słyszałam wypowiedzi specjalistów o tym, że jeśli po 13 cyklach (nie miesiącach) regularnych starań (czyli bez przerw psychiczny odpoczynek itp) należy się zgłosić do lekarza. U nas był zmieniony szyk- najpierw dowiedziałam się, że będzie problem z całkowicie naturalnym poczęciem, więc starania odbywały się „pod pieką” lekarską, z masą dodatkowych badań, mierzeniem poziomu hormonów itp i różnych medykamentów. W rezultacie prawie dwa lata. Gdybym nie wiedziała tego co dowiedziałam się zanim postanowiliśmy mieć dziecko pewnie trwałoby to znacznie dłużej. I zgadzam się, że fasolki nie lubią presji- my też potwierdzamy tę zasadę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku