Sport 5 września 2012

Dlaczego warto się ruszyć?

To akurat żadna tajemnica. Mało która kobieta nie zna zalet aktywności fizycznej, jednak  w codziennym zabieganiu nie każda znajduje czas i  chęci na ćwiczenia. A szkoda, bo siedząc w miejscu i  jedynie  rozmyślając co można z tym zrobić, lub patrzeć z zazdrością w kierunku siłowni, naprawdę wiele tracimy! 

Wydaje mi się, że nie chodzi tu wyłącznie o chroniczny brak czasu na dodatkowe zajęcia, ale to raczej kwestia słabej motywacji, żeby zrobić coś dla siebie, między dziećmi, mężem, domem i pracą. Bo tak należy to postrzegać. Jako przyjemność dla ciała i duszy, a nie jako straszna perspektywa zadyszki, zakwasów, przeróżnych kontuzji, a co gorsza wystawienia się na widok publiczny z początkowo skromnymi efektami ćwiczeń .

Nie ma co się łudzić, łatwo nie będzie, ale jak już znajdziemy odwagę, aby zrobić cokolwiek, bardzo szybko się wciągniemy. Co więcej zaryzykuję stwierdzenie, że sport zwyczajnie uzależnia. I to chyba jedno z niewielu uzależnień, które tak zbawiennie na nas działają. W zależności od preferowanej dziedziny sportu w krótszym lub dłuższym odstępie czasu zaobserwujemy u siebie:

  • poprawę kondycji – bieg za uciekającym autobusem to pestka, jeszcze dacie kierowcy fory, żeby go nie zawstydzać ;)

  • smuklejszą sylwetkę – co prawda koleżanki z niechęcią to przyznają, ale panowie już nie mają oporów przed wyrażaniem zachwytu.

  • świetne samopoczucie – nie ma możliwości, aby którakolwiek z nas widząc powyższe efekty sama do siebie się nie uśmiechała. Na to macie moją gwarancję!

  • wiarę we własne możliwości – skoro udało się to co na początku wydawało się arcytrudne, a dziś jest przyjemnością, reszta też pójdzie jak z płatka.

  • wolniejsze starzenie – dotleniony organizm i wzmocniony układ krwionośny poprawia nasze zdrowie i wygląd. To w szczególności docenią panie w okolicy 30 roku życia ;)

  • spalanie kalorii – tego nie trzeba wyjaśniać :)

To tak na “dzień dobry”, nie wdając się w szczegóły, gdyż na celu mam zachęcić Was drogie mamy do ruchu, a nie pisania pracy magisterskiej na temat powyższego zagadnienia.

Jeśli już nie ma wątpliwości, dlaczego warto się ruszać, pozostaje nam jeszcze kwestia wyboru rodzaju aktywności. To nie zawsze jest proste i zależy od czasu jaki możemy przeznaczyć na sport, możliwości jakie daje nam nasze ciało, efekt na jaki czekamy oraz nasz temperament, który podpowie co pochłonie nas bez reszty, a co ma szanse jedynie znudzić.

Jeśli same nie macie jeszcze własnych typów, postaramy się w kolejnych artykułach przybliżyć różne dyscypliny sportowe, wskazać ich pozytywne i negatywne strony, oraz gorąco zachęcić do działania, bo jak głosi stare porzekadło “w zdrowym ciele, zdrowy duch!”

Nowy dział „W trampkach” uważamy za otwarty!!!

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ania Stanczak
10 lat temu

ja jestem na dobrej drodze;)))) zacełam odchudzanie więc i ruszam sie więcej na siłownie nie mogę sobie pozwolić niesteyty nie mam czasu…

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu
Reply to  Ania Stanczak

spacerki z wóziem polecam:)

Iza Kasparek
10 lat temu

jesli o mnie chodzi to codzienne spacery z kuzynka i naszymi chłopakami to juz nasz rytuał. w domu mam pilke gimnastyczna ale niestety ćwicze na niej od święta;/ brak mi samozaparcia ;/

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu
Reply to  Iza Kasparek

u nas to też rytuał:)

Hanna Szczygieł
10 lat temu

Challenge accepted! ;)

Magda
Magda
10 lat temu

Przed ciążą chodziłam na aerobik z którego byłam bardzo zadowolona, sylwetka fajnie się kształtowała, fajne spędzanie czasu, poznanie nowych ludzi. Teraz mam prawie półroczną córkę i zwyczajnie nie mam czasu na to zwłaszcza jeszcze, że niebawem wracam do pracy. Ale nie ukrywam, że przydałoby się co nieco poćwiczyć po pozostałościach ciążowych :) Na pewno nie będę miała czasu wychodzić tak jak kiedyś na aerobik ale może wprowadze sobie jakiś zestaw ćwiczeń od czasu do czasu w domku.

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
9 lat temu
Reply to  Magda

to prawda, ze przy maluszku zwyczajnie brakuje czasu:)

Żaklina Kańczucka
10 lat temu

Szczęśliwie dla kobiet jest wiele rodzajów aktywności fizycznej, mam nadzieję że faktycznie kobietki ruszą się z kanap, bo szkoda życia na nic nie robienie, nasze ciała na tym cierpią, a czasem i psychika.

Hanna Szczygieł
10 lat temu

jest taki jeden rodzaj aktywności (nie tylko) fizycznej :) grunt to regularnie trenować, czego sobie i innym życzę ;-P

Malwina Wołowska
Malwina Wołowska
10 lat temu

ja jestem chudsza niż przed ciążą, bez odchudzania, ale dużo z wózkiem chodziłam, teraz to raczej biegam za małą bo ona już sama chodzi

Anita Stochel
Anita Stochel
6 lat temu

Polecam wózek Anex sport. Z mężem jesteśmy bardzo zadowoleni! My mamy akurat 3w1 i śmiga bez żadnych zarzutów :)

Marta
Marta
5 lat temu

Z czystym sumieniem polecam Anex Sport. Wózek świetnie amortyzowany. Lekko się prowadzi. Mały po złożeniu co ważne bylo dla mnie ponieważ mam mały bagażnik. Duża gindola z materacem kokosowym . A spacerowka wygodna i komfortowa. W budce gondoli jak i spacerówki wszyst jest siatka co pozwala na wentylacje . Materiały z filtrami UF. Duza torba i pojemny kosz na zakupy.
Każdy kto się zdecyduję na ten wózek będzie zadowoliny tak jak ja :-)

Na zakupach 31 sierpnia 2012

Nocniczek, nakładka na toaletę? A może…

Dbałość o czystość i higienę nieodłącznie sprowadza nasze myśli wprost do łazienki… tam rozpoczynają wędrówkę po otaczających sprzętach. I tak nasze zmysły i umysły wiążą te dwa słowa: z toaletą, wodą, środkami czystości i higieny – w sposób tak naturalny, jak skojarzenie słońca z niebem i drzewa z zielenią. Higiena nabiera również niezwykłego znaczenia, gdy nasze dziecko zaczyna korzystać z nocnika i z toalety.

Większość dzieci w pewnym momencie staje się dumnym posiadaczem pierwszego nocnika. Często przygoda z tym niezwykłym sprzętem okazuje się pełna emocji oraz różnych nowych trosk w głowach rodziców. Dziesiątki sposobów na za przyjaźnienie naszego dziecka z zastępcom pieluszki, krąży po świecie w charakterze mitów i faktów. Ciekawe porady, w sam raz na początek tego nowego rozdziału znajdziecie w Poradniku „Twoje dziecko kontra bakterie. Czyli poradnik młodej mamy”- publikacji stworzonej, również przy naszym skromnym udziale, dla akcji „Razem dla zdrowia dzieci”.

Nocniczek, nakładka na toaletę czy… krzaczki?! Program CATS Unicef ma na celu walkę z kryzysem sanitarnym na świecie, możemy pomóc w uzyskaniu dostępu do godnych warunków sanitarnych wielu ludziom.

Polskie mamy nie od dziś mają wielkiego pomocnika – lubianego pogromcę „toaletowych stworów-potworów” – płyn do czyszczenia toalet (i nie tylko) Domestos. Dzięki akcji Razem dla zdrowia dzieci – „Domestos dla Unicef” możemy pomóc ochronić wiele istnień. Prawie 40% ludzi na świecie nie ma możliwości godnego załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych – a prawie połowa  z nich jest całkowicie pozbawiona dostępu do toalety! 5% ze sprzedaży oznaczonych butelek Domestos, zostanie przekazane na wsparcie akcji. Wiele mam będzie mogło przestać kojarzyć brak toalety z chorobą i śmiercią, wiele dzieci zyska możliwość naprawdę godnego życia.

Dbając o zdrowie naszych dzieci i rodzin, pomagamy innym mamom  – czy może być coś prostszego i równie cudownego?

Inne ciekawe porady dotyczące dbania o higienę znajdziecie w poradniku przygotowanym w ramach akcji Domestos dla Unicef.

Przeczytajcie poradnik, klikając w ilustrację poniżej:

Więcej informacji:
Pierwszy wpis na naszym blogu (koniecznie zobaczcie filmik)
Drugi wpis na naszym blogu
Strona główna akcji
Polska grupa społecznościowa

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ania Stanczak
10 lat temu

używamy nakładki na sedes i nocnika to zależy na co ma ochotę Amelka. problemów nie było z odpieluchowaniem poszło bardzooo gładko i bardzo szybko. a domestos oczywiście używamy też!! ;)

sylwiagkap
sylwiagkap
10 lat temu

My używamy nocnika, nasza nauka siadania zaczęła się od zabawy, w obecnej chwili nie mamy żadnego problemu, jak jesteśmy u dziadków synek prosi o siusiu na kibelek:) Nasza nauka trwała długo ale ze skutkiem dobrym:)

Magda Kupis
10 lat temu

Moje dziecko przyzwyczajone jest do tego „luksusu” jakim jest jej mini toaleta, korzysta też z dorosłej, ale zauważyłam, że ma opory przed skorzystaniem z cudzej toalety. Łatwiej jej jest korzystać z krzaczków :) Taka prozaiczna sprawa, nad która wcale się nie zastanawiamy, a już na pewno niewiele z nas kojarzy brak toalety z chorobami czy śmiercią, dla innych jest codziennością. Mam nadzieję, że takie akcje będą trwały tak długo jak będzie potrzebna pomoc.

Zwyczajna mama
Zwyczajna mama
10 lat temu

My jestesmy własnie w trakcie nocnikowania, ale jeszcze długa droga przed nami :) Domestosa używamy od zawsze i będziemy używać nadal. Jak dobrze, że są takie akcje!

Dom 29 sierpnia 2012

Zachować lato w słoiku

Podróżując po dalszych i bliższych zakątkach świata w naszym bagażu znajdą się najróżniejsze pamiątki tj. muszelki, kamyczki, jak również zdjęcia. Drobiazgi te przypominają nam piękne chwile, pełne beztroski i odpoczynku. Coraz częściej ze swoich wojaży przywożę inny rodzaj souveniru, dzięki której mogę dzielić się jej aromatycznością, smakiem z bliskimi osobami. Tą pamiątką jest herbata.

Pewnego zimowego wieczoru w czeskiej Ostrawie wręczono mi kubek ciepłej pięknie pachnącej herbaty oraz dużą łyżkę. Moje zdziwienie zostało szybko odkryte i uśmiechem na twarzy znajomych zostałam zachęcona do skosztowania tego napoju. Zapach tej herbaty już wcześniej unosił się w powietrzu, który wręcz napełnił pokój wonią owoców lata z dodatkiem czeskiego kopniaka, czyli rumu. Duża łyżka okazała się bardzo potrzebna, bo na samym dole kubka odnalazłam kawałki brzoskwini, gruszki, malin i wielu innych owoców. Dla smakoszy jest to idealne zadanie, by za pomocą zmysłu smaku sprawdzić czy poznamy owoc – choć czasem w rozwiązaniu zagadki pomaga faktura owocu. Smak jest nie do opisania, ktoś by powiedział że to zwykły kompot z kawałkami owoców, lecz ten kto skosztował tego napoju wie, że jest on godny miana Herbaty Pieczonej rodem z czeskich Moraw. Tak, tak, nie pomyliłam się w nazwie, to pieczona herbata, w której jak zaklęcie schowane jest lato pełne owoców.  Śmiałków i odważnych wypróbowania tego specjału zachęcam do schowania letnich dni w słoik. Będziecie potrzebować:

Krok 1

Ok. 2 kg różnych owoców: świetnie smakują gruszki, jabłka, maliny, jeżyny, borówki – inaczej zwane jagodami (nadają one piękny kolor naszej herbacie), ananas świeży lub z puszki, winogrona, brzoskwinie, nektarynki, kiwi. W przepisie nie może zabraknąć 2 cytryn i pomarańczy. Owocami, których nie polecam jako składnik to banan, z którego niewiele zostaje po upieczeniu.

Wszystkie owoce dokładnie myjemy, cytryny i pomarańcze możemy wyparzyć i skroić razem ze skórkami. Następnie wybrane przez nas owoce kroimy na małe kawałki. Warto zachęcić nasze dzieciaki do pomocy przy myciu i krojeniu, a w szczególności do degustowania owoców.

Krok 2

Pokrojone owoce zasypujemy ok. 50-75 dag cukru, potem na oko-czyli, ile kto lubi: dodajemy anyżku, goździki oraz mielonego cynamonu. Całość dobrze mieszamy i przekładamy do dużej głębokiej blachy.

Krok 3

Blachę wraz  z owocami wkładamy do nagrzanego piekarnika (200 stopni) i pieczemy ok. 40 min. od czasu do czasu mieszając naszą aromatyczną mieszankę.

Krok 4

Kiedy w piekarniku piecze się nasza herbata, warto przygotować słoiki, w których zamkniemy lato. Z tej porcji otrzymamy ok. 3-4 litrowych słoików. Po 40 min. ostrożnie wyciągamy blachę z piekarnika (w wersji dla dorosłych dolewamy rumu – w ilości ile kto lubi). Z rumem czy bez – zawartość blachy przelewamy za pomocą chochli do słoików, które szybko zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Gdy słoiki ostygną możemy je odwrócić.

Krok 5

Nasza herbata pieczona jest już gotowa i może czekać na chłodne zimowe wieczory. Wystarczy wtedy 1-2 łyżki herbaty pieczonej przełożyć do kubka, zalać wrzątkiem i delektować się powiewem ciepłego letniego wiatru.

Pamiętajcie jednak, aby otwarte słoiki przechowywać w lodówce.

A czy Wy Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy macie swoje ciekawe przepisy na zatrzymanie lata w słoiku? Zachęcam do dzielenia się przepisami w komentarzu pod wpisem. Może wspólnie uda Nam się wypracować oryginalną książką letnich słoikowych przepisów.

Kliknij na zdjęcie, żeby zobaczyć je w pełnej rozdzielczości :)

Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ania Stanczak
10 lat temu

o rany brzmi pysznie wygląda jeszcze lepiej!!

Hanna Szczygieł
10 lat temu

mmmmm :) trzeba spróbować :)

Magdalena
Magdalena
10 lat temu

Smakowite zdjęcie i herbatka pyszna. Muszę koniecznie wypróbować przepis. U mnie tradycyjne m.in. malinki, truskawki, ogóreczki, papryczki w słoiczkach.

Magda Kupis
10 lat temu

Niestety sama nie biorę się za robienie przetworów i innych, ale składam zamówienia do mam :) już nie mogę się doczekać zimy, kiedy będziemy sobie to wszystko wcinać :D W zamrażarce mam porobione mieszanki warzywne na zupy, zabieram się za przygotowanie malin do mrożenia, na półkach stoją ogórki w przeróżnych odsłonach i pyszne sałatki :)

Anna Solarska
9 lat temu

Mój sposób na lato w słoiku to przede wszystkim sok malinowy na zimę z malinek od prababci :-) Ale w tym roku odkryłam nowy: Chutney śliwkowy – wspomnienie mojej babci, któa taki robiła 30 lat temu… Mój przepis tutaj: http://domowakuchnia.blox.pl/2012/09/Chutney-sliwkowy.html

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close